Reklama

Beatyfikacyjne inspiracje

Niedziela Ogólnopolska 41/2010, str. 18-19

Bożena Sztajner/Niedziela

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

W klimaty prasowych informacji o różnych przejawach rzekomego kryzysu w Kościele wpisała się ta szczególna uroczystość podczas wrześniowej pielgrzymki Benedykta XVI do Wielkiej Brytanii, jaką była beatyfikacja kard. Johna Henry’ego Newmana.

Nowoczesna świętość

Reklama

Jestem bardzo zadowolony i duchowo pokrzepiony tą beatyfikacją z kilku względów. Kard. Newman jest człowiekiem autentycznej, uczciwej linii poszukiwań na drodze wierności rozumowi oraz Ewangelii i Tradycji Kościoła. Moją pierwszą pracę naukową zacząłem koncentrować właśnie wokół Newmana i jego koncepcji Tradycji, która doprowadziła go do Kościoła katolickiego. Jest to człowiek bardzo ciekawy, intelektualista o wybitnych zdolnościach, odważny w poszukiwaniu różnych dróg dotarcia do Boga i do człowieka. Całe życie próbował być wierny swojej drodze powołania. Chciał świętości Kościoła anglikańskiego. Próbował założyć grupę skupiającą ludzi, z którymi mógłby realizować te ideały świętości. Sięgnął po wzorce z tradycji, także Tradycji Kościoła katolickiego, nie bał się sięgnąć np. po duszpasterską i ewangelizacyjną metodę św. Filipa Nereusza, który był apostołem Rzymu.
Newman był 44 lata w Kościele anglikańskim i 44 lata w Kościele katolickim. Kiedy zdecydował się na przejście na katolicyzm - a w tamtych czasach nie było to łatwe - naraził się wszystkim. Początkowo Kościół rzymski nieufnie patrzył na tego konwertytę, ale go doceniono - został kardynałem. Niezwykłe jest nie tylko jego teologiczne zaangażowanie i poszukiwania, ale także dążenie do zaangażowania świeckich. To jest właśnie nowoczesność tego błogosławionego - wybiegał myślą naprzód, widział, gdzie są niebezpieczeństwa dla Kościoła anglikańskiego. Warto zauważyć, że sam wybrał celibat, co w jego Kościele było rzadkością. Próbował gromadzić ludzi, którzy chcieliby dawać z siebie więcej i więcej Kościołowi.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Papieskie wskazówki

Reklama

Ojciec Święty Benedykt XVI wykorzystał ten dar Boga dla Kościoła w sposób bardzo bogaty i inspirujący duszpastersko. Jego przemówienie podczas modlitewnego przygotowania w przeddzień ogłoszenia Newmana błogosławionym i potem sama homilia beatyfikacyjna mogą stać się ważnym drogowskazem na drodze autorefleksji Kościoła XXI wieku. Oto pierwsza wskazówka: „Newman przypomina nam, że jako mężczyźni i kobiety, uczynieni na obraz i podobieństwo Boga, zostaliśmy stworzeni, aby poznać prawdę, odnaleźć w tej prawdzie naszą ostateczną wolność i spełnienie naszych najgłębszych ludzkich dążeń. Jednym słowem, mamy za zadanie poznać Chrystusa, który sam jest «Drogą, Prawdą i Życiem» (J 14, 6)” (z przemówienia Benedykta XVI w czasie czuwania modlitewnego w londyńskim Hyde Parku, 18 września 2010 r.).
Pan Jezus mówił, że jest drogą, prawdą i życiem. Główny ideał dla każdego z nas jako chrześcijan to być jak Chrystus. To jest bardzo wymagające. Być jak Chrystus - to umrzeć, pozwolić się przybić do krzyża i myśleć, odczuwać, tak jak On odczuwał.
Św. Augustyn w cyklu kazań o pasterzach zwraca uwagę na istotny element pasterskiego posługiwania. Jest nim troska o owce słabe, a tymi są nie tylko ci, których nazywamy dziś niewierzącymi, ale także ci, którzy - jak pisze święty biskup - „pragną żyć dobrze, którzy postanawiają żyć dobrze, ale nie tak bardzo umieją znosić zło, jak czynić dobro. Tymczasem siła chrześcijanina to nie tylko czynienie dobra, ale także znoszenie zła”.
Nowy błogosławiony wskazuje drogę odkrywania swojej tożsamości na drodze ascezy. Asceza to jakby kolejny krok i wskazanie dla Kościoła naszych czasów. Praktyka, która przez wieki zrodziła wielu świętych, dziś jest głęboko zaniechana. Bramę ascezy stanowi modlitwa, nie ta „odbyta”, wyrecytowana tylko, ale ta refleksyjna, głęboka, o której mówił Newman, a o czym w homilii przypomniał Ojciec Święty: „Zwyczaj modlitwy, praktyka zwracania się do Boga i świata niewidzialnego o każdej porze, w każdym miejscu i we wszystkich okolicznościach - modlitwa, mówię, ma to, co można by nazwać efektem naturalnym w uduchowieniu i wznoszeniu duszy. Człowiek nie jest już tym, kim był przedtem; stopniowo (…) wchłaniał nowy zestaw idei i stawał się nasycony świeżymi zasadami” (Benedykt XVI, z homilii beatyfikacyjnej, 19 września 2010 r.).
Ks. Luigi Giussani, założyciel „Comunione e Liberazione”, całą swoją koncepcję zaangażowania młodzieży, koncepcję wychowania, opierał na stwierdzeniu, że wiara musi być spotkaniem z Chrystusem, nawiązaniem z Nim kontaktu. Benedykt XVI mówi dokładnie to samo. Gdzie mogę spotkać Chrystusa? Jest wiele takich miejsc - drugi człowiek, Pismo Święte, sakramenty, lecz przede wszystkim takim czasem i miejscem spotkania jest modlitwa. I tu też: naśladować Jezusa - stać się jak On, który całe noce spędzał na modlitwie, który na modlitwie walczył z szatanem, na modlitwie przeszedł drogę, którą także my przemierzamy. Uczył nas modlitwy „Ojcze nasz”, ukierunkowując nasze odniesienie do Boga jako Ojca. Wielką modlitwą Chrystusa jest Msza św., ale żeby dobrze ją przeżywać, trzeba wejść w modlitwę Chrystusa - razem z Nim i w Nim uwielbiać, prosić, ujawniać zatroskanie i zbawczą radość Jezusa ukrzyżowanego i zmartwychwstałego.

Obudzić śpiącego olbrzyma

Reklama

Szerokim echem w świecie katolickim i nie tylko odbiły się słowa Papieża o obecności ludzi świeckich w świecie, które były przytoczeniem myśli Błogosławionego z jego książki „The Present Position of Catholics in England” - o obecnej sytuacji katolików w Anglii. Tekst bardzo ważny i dlatego wart jest przypomnienia: „Chcę świeckich, nie aroganckich, nie nierozważnych w mowie, nie dyskutujących, ale ludzi znających swą religię, wchodzących w nią, wiedzących dokładnie, gdzie się znajdują, wiedzących, czego się trzymać, a czego nie, znających swe credo tak dobrze, że mogą zdawać z niego rachunek, znających tak dobrze historię, że mogą jej bronić” (Benedykt XVI, z homilii beatyfikacyjnej, 19 września 2010 r.).
Fascynujący cytat. W dzisiejszych czasach zagmatwania, wymieszania hierarchii wartości, w czasach wielkich kompleksów intelektualnych, politycznych, duchowych, trzeba do tego wracać, żeby każdy był na swoim miejscu, żeby ksiądz był księdzem, zakonnik zakonnikiem, a świecki świeckim. W chrześcijaństwie nie jest ważne - kobieta czy mężczyzna, wszyscy jesteśmy dziećmi Bożymi. Świętość jest otwarta dla wszystkich, a świętość to życie łaską, życie Bogiem, postępowanie wzorem Chrystusa - tutaj, gdzie jesteśmy, w takim czasie, w jakim żyjemy, z takimi darami, jakie mamy, powinniśmy dać z siebie wszystko, stać się świętymi. Chrystus nas potrzebuje słabych i grzesznych, ale świadomych tego, jakimi być powinniśmy, starających się, przełamujących się, realizujących Jego dzieła w ludzki sposób. Świecki musi rozumieć swoją misję: jako robotnik, jako przybijający pieczątki na poczcie czy zamiatający ulicę, pracujący w ministerstwie czy w szkole - ma być święty, ma być zjednoczony z Bogiem, ma być otwarty na miłość bliźniego, życzliwy dla drugiego człowieka, zainteresowany poznaniem nauki Chrystusowej, poznaniem Ewangelii i przekazywaniem jej dalej.

Co to za chrześcijanin?

Słuchając słów Papieża, które są echem refleksji samego bł. Johna H. Newmana, rodzi się proste pytanie: Co powinien wiedzieć świecki, żeby mógł bronić Kościoła? W sprawach wiary powinien wiedzieć jak najwięcej. Główny zestaw prawd wiary to jest Credo - rozumienie treści „Wierzę w Boga Ojca”, rozumienie modlitwy „Ojcze nasz” i podstawowych prawd z Katechizmu Kościoła Katolickiego. Chrześcijanin musi znać naukę Kościoła, żeby nią żyć i jej bronić. Jeżeli w parafii, która ma 1600 dusz, czyli około 400 rodzin, jest tylko 25 „Niedziel”, to w jaki sposób to świadczy o zainteresowaniu wiernych życiem Kościoła? Ile tam jest kręgów biblijnych? Co to za chrześcijanin, który nie przeczytał czterech Ewangelii? One są proste, napisane łatwym językiem. Zaniedbaliśmy przez brak systematycznej katechezy w szkołach w okresie komunizmu część formacji, którą teraz trzeba nadrabiać. Dzisiaj mamy większe możliwości, poziom intelektualny jest wyższy. Dawniej skazani byliśmy na Biblię ubogich - wymalowaną na obrazach w świątyniach. I nasze babcie, często analfabetki, więcej niekiedy wiedziały z tych obrazów o historii zbawienia, niż my rozumiemy dziś z naszej wiary, bo one przyjęły te prawdy do swojego życia. Jeśli nie będziemy chrześcijanami wiarą i życiem, jeśli nie będziemy opowiadali się za prawem naturalnym, jeśli będziemy akceptowali aborcję, in vitro, eutanazję, jeśli nie będziemy wiedzieli, co jest przekreśleniem praw Bożych i grzechem, to nie będziemy przydatni światu. Musimy ten świat bronić przed jego uwikłaniem w grzech, przed jego zakłamaniem. Dopełniając tych stwierdzeń, przytoczmy słowa samego bł. Johna H. Newmana, traktujące o misji, czyli posłaniu człowieka wierzącego wobec świata: „Mam swoją misję, jestem ogniwem w łańcuchu, spoiwem łączącym osoby. On nie stworzył mnie na próżno. Będę czynił dobro, będę wykonywał Jego pracę; będę aniołem pokoju, głosicielem prawdy w moim własnym miejscu… jeśli trzymam się Jego przykazań i służę Mu w mym powołaniu” (John H. Newman, „Meditations and Devotions”).
Te trudne słowa rozpisują się na proste zachowania ludzi, którzy prawdy teologiczne realizują w swoim życiu. Czynią to w prostocie swojej wiary, w świadomości swojej misji. Powtórzmy: „…Będę czynił dobro, będę aniołem pokoju, głosicielem prawdy”. Nie zawsze muszą być przepisy, nakazy, o wiele więcej zależy od sumienia, czyli naszej samoświadomości bycia chrześcijaninem i rozumienia, co to znaczy.

„W komunii z Bogiem”

Wreszcie ostatnie przesłanie Papieża. Klimaty poprzedzające jego wizytę na Wyspach Brytyjskich ewoluowały wokół przerabianych na różne sposoby tzw. nadużyć w Kościele, krytyki kapłanów. Ojciec Święty nie polemizuje, ale wykorzystując nauczanie kard. Newmana, przypomina: „Bracia, gdyby to aniołowie byli Waszymi kapłanami, nie mogliby Wam współczuć, nie byliby dla Was wyrozumiali, jak my jesteśmy, nie mogliby stanowić dla Was przykładu ani być Waszymi przewodnikami, nie mogliby Was przeprowadzić od starego do nowego życia, jak to czynią ci, którzy są spośród Was” (Benedykt XVI, homilia beatyfikacyjna, 19 września 2010 r.).
Prawie takie same słowa powiedział na temat kapłaństwa św. Jan Maria Vianney. Oni tym żyli, przeżywali Chrystusowe kapłaństwo w sobie. Chrześcijaństwo jest religią, w której Bóg szuka człowieka, szuka na sposób ludzki, nie na sposób anielski. Boży Syn stał się człowiekiem i mówi do nas ludzkim językiem, wybiera kapłanów spośród ludzi słabych i grzesznych. Św. Paweł powie, że widzi inny zakon w członkach swoich, sprzeciwiający się zakonowi umysłu, serca, zakonowi wiary. Bierze jednak w niewolę swoje ciało, swój umysł i idzie naprzód. Taki człowiek rozumie drugiego. Piotr zaparł się Pana Jezusa, wiedział, co to strach - i każdy z nas, patrząc na niego, nabiera otuchy, bo mimo że i nam zdarzają się lęk i obawa, i chęć kariery, możemy nabrać odwagi, by być chrześcijaninem, by być kapłanem według serca Jezusowego. Kapłan nie gorszy się, widząc grzesznika przy kratkach konfesjonału, bo sam się spowiada. Niejednokrotnie wie, że jest bardziej przed Bogiem odpowiedzialny i bardziej grzeszny. W Kościele jest miejsce nie tylko dla świętych, ale i dla grzeszników, i o tym nam mówi ludzkie kapłaństwo, co nie znaczy, że mamy się zachęcać do słabości. To Pan wybiera swoich kapłanów, Kościół prowadzi jedynie drogą powołania. W dzisiejszych czasach kapłan będzie coraz bardziej potrzebny ludziom, żeby ich rozumiał, prowadził drogą Bożą i nie potępiał, ale wędrował wraz z nimi.
Zbliża się nowy rok duszpasterski, który będziemy przeżywać pod hasłem: „W komunii z Bogiem”. Warto, aby w ten czas włączyć refleksje zrodzone po beatyfikacji kard. Johna H. Newmana.

2010-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Dopóki nie spotkam Boga, jestem niewidomy

2026-03-09 11:09

[ TEMATY ]

rozważania

O. prof. Zdzisław Kijas

Emmanuel Tzanes/pl.wikipedia.org

Dopóki nie spotkam Boga, jestem niewidomy, żyję życiem połowicznym. Odradzam się do pełni życia dopiero wtedy, kiedy spotkam się z Bogiem, kiedy stanę przed Nim w prawdzie, pokażę Mu się takim, jaki jestem, niczego nie ukrywając. Bóg jest światłością świata – i moją. Pokaże to noc paschalna, która zajaśnieje pełnią światła.

Jezus, przechodząc, ujrzał pewnego człowieka, niewidomego od urodzenia. Uczniowie Jego zadali Mu pytanie: «Rabbi, kto zgrzeszył, że się urodził niewidomy – on czy jego rodzice?» Jezus odpowiedział: «Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, ale stało się tak, aby się na nim objawiły sprawy Boże. Trzeba nam pełnić dzieła Tego, który Mnie posłał, dopóki jest dzień. Nadchodzi noc, kiedy nikt nie będzie mógł działać. Jak długo jestem na świecie, jestem światłością świata». To powiedziawszy, splunął na ziemię, uczynił błoto ze śliny i nałożył je na oczy niewidomego, i rzekł do niego: «Idź, obmyj się w sadzawce Siloam» – co się tłumaczy: Posłany. On więc odszedł, obmył się i wrócił, widząc. A sąsiedzi i ci, którzy przedtem widywali go jako żebraka, mówili: «Czyż to nie jest ten, który siedzi i żebrze?» Jedni twierdzili: «Tak, to jest ten», a inni przeczyli: «Nie, jest tylko do tamtego podobny». On zaś mówił: «To ja jestem». Mówili więc do niego: «Jakżeż oczy ci się otworzyły?» On odpowiedział: «Człowiek, zwany Jezusem, uczynił błoto, pomazał moje oczy i rzekł do mnie: „Idź do sadzawki Siloam i obmyj się”. Poszedłem więc, obmyłem się i przejrzałem». Rzekli do niego: «Gdzież On jest?» Odrzekł: «Nie wiem». Zaprowadzili więc tego człowieka, niedawno jeszcze niewidomego, do faryzeuszów. A tego dnia, w którym Jezus uczynił błoto i otworzył mu oczy, był szabat. I znów faryzeusze pytali go o to, w jaki sposób przejrzał. Powiedział do nich: «Położył mi błoto na oczy, obmyłem się i widzę». Niektórzy więc spośród faryzeuszów rzekli: «Człowiek ten nie jest od Boga, bo nie zachowuje szabatu». Inni powiedzieli: «Ale w jaki sposób człowiek grzeszny może czynić takie znaki?» I powstał wśród nich rozłam. Ponownie więc zwrócili się do niewidomego: «A ty, co o Nim mówisz, jako że ci otworzył oczy?» Odpowiedział: «To prorok». Żydzi jednak nie uwierzyli, że był niewidomy i że przejrzał, aż przywołali rodziców tego, który przejrzał; i wypytywali ich, mówiąc: «Czy waszym synem jest ten, o którym twierdzicie, że się niewidomy urodził? W jaki to sposób teraz widzi?» Rodzice zaś jego tak odpowiedzieli: «Wiemy, że to jest nasz syn i że się urodził niewidomy. Nie wiemy, jak się to stało, że teraz widzi; nie wiemy także, kto mu otworzył oczy. Zapytajcie jego samego, ma swoje lata, będzie mówił sam za siebie». Tak powiedzieli jego rodzice, gdyż bali się Żydów. Żydzi bowiem już postanowili, że gdy ktoś uzna Jezusa za Mesjasza, zostanie wyłączony z synagogi. Oto dlaczego powiedzieli jego rodzice: «Ma swoje lata, jego samego zapytajcie». Znowu więc przywołali tego człowieka, który był niewidomy, i rzekli do niego: «Oddaj chwałę Bogu. My wiemy, że człowiek ten jest grzesznikiem». Na to odpowiedział: «Czy On jest grzesznikiem, tego nie wiem. Jedno wiem: byłem niewidomy, a teraz widzę». Rzekli więc do niego: «Cóż ci uczynił? W jaki sposób otworzył ci oczy?» Odpowiedział im: «Już wam powiedziałem, a wy nie słuchaliście. Po co znowu chcecie słuchać? Czy i wy chcecie zostać Jego uczniami?» Wówczas go obrzucili obelgami i rzekli: «To ty jesteś Jego uczniem, a my jesteśmy uczniami Mojżesza. My wiemy, że Bóg przemówił do Mojżesza. Co do Niego zaś, to nie wiemy, skąd pochodzi». Na to odpowiedział im ów człowiek: «W tym wszystkim dziwne jest to, że wy nie wiecie, skąd pochodzi, a mnie oczy otworzył. Wiemy, że Bóg nie wysłuchuje grzeszników, ale wysłuchuje każdego, kto jest czcicielem Boga i pełni Jego wolę. Od wieków nie słyszano, aby ktoś otworzył oczy niewidomemu od urodzenia. Gdyby ten człowiek nie był od Boga, nie mógłby nic uczynić». Rzekli mu w odpowiedzi: «Cały urodziłeś się w grzechach, a nas pouczasz?» I wyrzucili go precz. Jezus usłyszał, że wyrzucili go precz, i spotkawszy go, rzekł do niego: «Czy ty wierzysz w Syna Człowieczego?» On odpowiedział: «A któż to jest, Panie, abym w Niego uwierzył?» Rzekł do niego Jezus: «Jest nim Ten, którego widzisz i który mówi do ciebie». On zaś odpowiedział: «Wierzę, Panie!» i oddał Mu pokłon. A Jezus rzekł: «Przyszedłem na ten świat, aby przeprowadzić sąd, żeby ci, którzy nie widzą, przejrzeli, a ci, którzy widzą, stali się niewidomymi». Usłyszeli to niektórzy faryzeusze, którzy z Nim byli, i rzekli do Niego: «Czyż i my jesteśmy niewidomi?» Jezus powiedział do nich: «Gdybyście byli niewidomi, nie mielibyście grzechu, ale ponieważ mówicie: „Widzimy”, grzech wasz trwa nadal».
CZYTAJ DALEJ

Osoby z niepełnosprawnościami z Milicza spotkały z Papieżem Leonem XIV

2026-03-13 10:34

[ TEMATY ]

spotkanie

Papież Leon XIV

Vatican Media

Grupa osób z niepełnosprawnościami, ich rodziców i opiekunów oraz pracowników Milickiego Stowarzyszenia Przyjaciół Dzieci i Osób Niepełnosprawnych przybyła do Rzymu na pielgrzymkę, której kulminacyjnym momentem była audiencja generalna Papieża. Podczas spotkania z Ojcem Świętym wręczyli mu wyjątkowy prezent przygotowany przez uczestników warsztatów terapii zajęciowej – obraz ukazujący kościół pw. św. Andrzeja Boboli w Miliczu, gdzie tak naprawdę rozpoczęło się pierwsze wsparcie dla organizacji.

Pierwszym i najważniejszym momentem pielgrzymki była audiencja z Ojcem Świętym Leonem XIV w Watykanie. Osoby z niepełnosprawnościami z Milicza znalazły się w pierwszym rzędzie, mogły uścisnąć Papieżowi dłoń i przekazać mu obraz przedstawiający kościół św. Andrzeja Boboli w Miliczu – miejsce, od którego ponad trzy dekady temu rozpoczęła się historia wsparcia stowarzyszenia. Dzieło zostało przygotowane przez osoby niepełnosprawne z warsztatów terapii zajęciowej. Jak podkreślają pielgrzymi, było to spotkanie pełne wzruszenia i emocji.
CZYTAJ DALEJ

Kard. Schönborn: rosnąć musi pokój, a nie liczba miliarderów

2026-03-13 18:59

[ TEMATY ]

pokój

kard. Christoph Schönborn OP

Vatican Media

Kard. Schönborn

Kard. Schönborn

Kardynał Christoph Schönborn zakwestionował powszechne przekonanie o stałej konieczności wzrostu gospodarczego. W swoim piątkowym felietonie na łamach wydawanej w Wiedniu bezpłatnej gazety „Heute” purpurat stawia pytanie: „Jaki model rozwoju jest naprawdę dobry dla nas, ludzi?”. Rozwój gospodarczy obiecuje dobrobyt (prawie) każdemu. Jeśli gospodarka rośnie wolniej lub wcale, to wielu ludzi odczuwa bolesne skutki.

Z kolei niektóre sektory „rosną” obecnie w alarmującym tempie: „Jest coraz więcej wojen. Coraz więcej punktów zapalnych. Gwałtownie rosną wydatki na zbrojenia.. Wojna z Iranem kosztuje USA miliard dolarów dziennie. Napływ uchodźców znacznie wzrasta. W ogromnym tempie rośnie ubóstwo”, przypomniał emerytowany arcybiskup Wiednia. Wyraził również zaniepokojenie, że szczególny obszar wzrostu stanowią miliarderzy. W ubiegłym roku każdego dnia pojawiał się co najmniej jeden nowy miliarder. Nigdy wcześniej nie było tak wielu miliarderów jak w tym roku.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję