Reklama

Jan Paweł II i Opus Dei

Z bp. Javierem Echevarría Rodriguezem rozmawiał Włodzimierz Rędzioch
Niedziela Ogólnopolska 26/2011, str. 16-18

Grzegorz Gałązka
W dniu kanonizacji bł. Josemaríi Escrivy. Janowi Pawłowi II towarzyszy bp Javier Echevarría, obecny przełożony prałatury personalnej Opus Dei

Bp Javier Echevarría Rodriguez, przełożony prałatury personalnej Opus Dei, mówi o związkach Papieża Polaka z „Dziełem” założonym przez św. Josemaríę Escrivę de Balaguera

Włodzimierz Rędzioch: - Ekscelencjo, kiedy zaczęły się kontakty abp. Karola Wojtyły z Opus Dei?

Bp Javier Echevarría: - W odległych czasach Soboru Watykańskiego II przedstawiono Karolowi Wojtyle, ojcu soborowemu z Polski, ks. Álvaro del Portillo (następca Josemaríi Escrivy de Balaguera na czele Opus Dei - W. R.). Był to pierwszy jego kontakt z Opus Dei. Następne spotkanie miało miejsce w 1971 r., gdy młody Kardynał z Krakowa przebywał w Rzymie na Synodzie Biskupów - zaproszono go na konferencję kard. Höffnera, zorganizowaną przez księży z Opus Dei w Rzymskim Centrum Spotkań Kapłańskich (CRIS). Przy tej okazji poproszono kard. Wojtyłę o wywiad, gdyż uznano, że głos biskupa z kraju komunistycznego może być interesujący. Kardynał zanotował pytania i po kilku tygodniach przesłał odpowiedzi napisane odręcznie na 31 stronach.
Natomiast w 1974 r. to samo Centrum - CRIS - zaprosiło go jako prelegenta na cykl spotkań zatytułowanych: „Esaltazione dell’uomo e sapienza cristiana” (Gloryfikacja człowieka i mądrość chrześcijańska). Kard. Wojtyła wygłosił wykład „Ewangelizacja i człowiek wewnętrzny” - była to bardzo głęboka refleksja, w której nawiązał do wyrażenia ks. prał. Josemaríi Escrivy: „Uświęcać pracę, uświęcać się w pracy i uświęcać poprzez pracę”.
Cztery lata później kard. Wojtyła odwiedził Villa Tevere, główną, rzymską siedzibę Opus Dei, i zatrzymał się na obiad. Spędził czas w bardzo przyjacielskiej atmosferze. Na zakończenie poszliśmy do kaplicy Najświętszego Sakramentu i Kardynał ukląkł na drewnianym klęczniku, który przechowujemy jak relikwię, gdyż należał do Piusa VII i do św. Piusa X; również do Josemaríi, który dostał go od rodziny Piusa X. Gdy ks. Álvaro wyjawił te szczegóły, kard. Wojtyła wstał natychmiast, pocałował klęcznik i ukląkł na podłodze. Nigdy nie zapomnę tego spontanicznego gestu autentycznej pokory.
Chciałbym dodać, że kard. Wojtyła bardzo polubił ks. Álvaro i był do niego przywiązany, szczególnie po wyborze na Stolicę Piotrową - święci ludzie dobrze się rozumieją.

- Kiedy po raz pierwszy spotkał się Ksiądz Biskup z Karolem Wojtyłą już jako papieżem?

- Może się to wydać nieprawdopodobne, ale nasze pierwsze spotkanie miało miejsce następnego dnia po jego wyborze na papieża, tzn. 17 października 1978 r. Bp Andrzej Deskur (dziś kardynał) - ówczesny przewodniczący Papieskiej Komisji ds. Środków Społecznego Przekazu, przyjaciel ks. Álvaro, a jednocześnie wielki przyjaciel Karola Wojtyły, jeszcze z czasów seminarium - od dnia poprzedzającego konklawe przebywał w poliklinice Gemellego, gdzie został przewieziony w następstwie wylewu krwi do mózgu. W dniu wyboru papieża ks. Álvaro zadzwonił do niego do szpitala. Nie chciał mu wprost przekazać tej radosnej wiadomości, obawiając się, że silne emocje mogą mu zaszkodzić. Dlatego ograniczył się jedynie do pytania: „Andrzeju, czy wiesz, że wybrali papieża?”. Na to bp Deskur odpowiedział: „Nie mogli dokonać lepszego wyboru”. Po czym dodał: „Jeżeli przyjdziesz do mnie jutro, spotkasz go tu”. Ks. Álvaro pomyślał, że chory majaczy, bo nie mógł sobie wyobrazić, że dopiero co wybrany papież może wyjść z Watykanu. Pomimo to następnego dnia udał się wraz ze mną do szpitala, by odwiedzić przyjaciela. Nie muszę tłumaczyć naszego zaskoczenia, gdy po opuszczeniu pokoju kazano nam zaczekać wraz z innymi osobami, gdyż przyjechał Papież i zablokowano wyjście. Jeszcze większą niespodzianką było dla nas spotkanie z Janem Pawłem II, który po wyjściu z pokoju chorego podszedł do ks. Álvaro i uścisnął go. Ks. Álvaro bardzo się tym wzruszył i pocałował papieski pierścień - zauważył wtedy, że Papież trzymał w dłoni różaniec.
Było to nasze pierwsze z bardzo wielu spotkań z Janem Pawłem II - wówczas nie mogliśmy sobie wyobrazić, że w przyszłości będziemy mogli tak często spotykać się z Papieżem.

- Kiedy ks. Álvaro del Portillo został po raz pierwszy przyjęty oficjalnie przez Papieża jako przełożony Opus Dei?

- Niedługo po tym wzruszającym spotkaniu w poliklinice, 28 października, Jan Paweł II przyjął go na prywatnej audiencji. Ks. Álvaro powiedział wtedy Papieżowi, że z powodu niespodziewanej śmierci Jana Pawła I nie przygotowano listu, który zmarły Papież chciał wystosować z okazji 50-lecia założenia Opus Dei. Jan Paweł II odpowiedział na to: „Napiszemy go!”.

- Janowi Pawłowi II bardzo zależało na rozwiązaniu prawnej sytuacji Opus Dei. I rzeczywiście, w krótkim czasie ustanowiono prałaturę personalną Opus Dei. Czy mógłby Ekscelencja coś na ten temat powiedzieć?

- Zarówno Paweł VI, jak i Jan Paweł I mieli zamiar zamknąć „iter” prawny dotyczący „Dzieła”, lecz Pan Bóg wezwał ich do siebie wcześniej. Jan Paweł II zajął się tą sprawą od samego początku pontyfikatu. Oddał ją w ręce kard. Sebastiano Baggia, prefekta Kongregacji ds. Biskupów, oraz powołał komisję, w której skład wchodzili eksperci prawa kanonicznego z ramienia Stolicy Apostolskiej i Opus Dei. Papież śledził wszystkie posunięcia i był bardzo dobrze o wszystkim poinformowany. Rezultaty techniczno-prawne prac komisji są znane. Ja chciałbym jedynie podkreślić ojcowską postawę Ojca Świętego, który jednocześnie zostawił kanonistom wolną rękę w analizowaniu problemów.

- Nie wszyscy biskupi zgadzali się na utworzenie prałatury personalnej - tej nowej „jednostki” kościelnej...

- Ponieważ chodziło o nową „figurę” kanoniczną, można zrozumieć zastrzeżenia niektórych biskupów. Chciałem jednak powtórzyć, że Papież był nie tylko bardzo ostrożny, ale także bardzo ojcowski - zlecił, aby wzięto pod uwagę obiekcje biskupów i aby znaleziono odpowiednie rozwiązanie problemów.

- Gdy mówimy o atakach na Opus Dei, nie możemy zapominać, że w owym czasie sam Jan Paweł II był przedmiotem ataków i krytyki. Czy ks. del Portillo miał okazję rozmawiać z Papieżem na ten temat?

- Ojciec Święty wiedział, że musi nieść swój krzyż, ale jednocześnie był bardzo zdecydowany i zawsze starał się robić wszystko dla dobra Kościoła. Opowiem Panu wymowne wydarzenie. Pewnego razu ks. Álvaro uczestniczył w modlitwie różańcowej z Janem Pawłem II. Na zakończenie Papież przedstawił mu Matkę Teresę, która podziękowała ks. Álvaro za pomoc udzialaną przez księży z Opus Dei jej siostrom pracującym w różnych częściach świata. W pewnym momencie Papież - pół żartem, pół serio - zapytał zakonnicę: „Matko, dlaczego krytykuje się Papieża i Opus Dei, podczas gdy wszyscy dobrze mówią o Matce Teresie?”. Na co odpowiedziała mu: „Módlcie się, abym była pokorna”.

- Ekscelencja wspomniał, że Jan Paweł II interesował się sprawami Opus Dei. Czy to znaczy, że udzielał wam rad lub bezpośrednio interweniował w sprawy Opus Dei?

- Najważniejszą „interwencją” Papieża było, oczywiście, samo powołanie prałatury personalnej Opus Dei. Tym aktem Papież oddał część Kościoła - ludzi świeckich i kapłanów, mężczyzn i kobiety z różnorodnych klas społecznych - pod jurysdykcję Prałata, aby w ten sposób lepiej mogła ona służyć Kościołowi powszechnemu w komunii z Kościołami lokalnymi.
Poza tym Papież sugerował Prałatowi inicjatywy apostolskie, gdyż był przekonany o skuteczności osobistego apostolstwa każdego członka Opus Dei. Przykładem interwencji Jana Pawła II w wewnętrzne sprawy prałatury była jego prośba, by utworzyć w Rzymie międzynarodowe seminarium „Sedes Sapientiae” w celu formowania kapłanów, którzy z kolei mieli być wykładowcami w seminariach krajowych, również tych otwartych w dawnych państwach bloku sowieckiego po odzyskaniu wolności.
Chciałbym też przypomnieć inny fakt - co najmniej od 1981 r. Jan Paweł II mówił o nowej ewangelizacji, a w 1985 r. - podczas Synodu Biskupów - dał impuls temu nowemu priorytetowi duszpasterskiemu, szczególnie w krajach Europy Zachodniej i Ameryki Północnej, gdzie symptomy sekularyzacji stawały się alarmujące. Ks. Álvaro natychmiast podjął papieskie wyzwanie i napisał list duszpasterski do wiernych prałatury, zachęcając ich do współpracy w tym zadaniu. Papież do końca życia zachęcał ks. Álvaro del Portillo, a po jego śmierci również mnie, byśmy kontynuowali misję ewangelizacyjną w duchu właściwym Opus Dei. Ks. Álvaro wracał z audiencji u Papieża podniesiony na duchu, ze świadomością, że należy zawsze czynić Dzieło Boże w pełnej komunii z Następcą Piotra i wszystkimi biskupami.

- Największym „darem” Jana Pawła II dla Opus Dei była niewątpliwie beatyfikacja i kanonizacja Josemaríi, pomimo nieporozumień związanych z działalnością Dzieła, szczególnie przed 1992 r…

- Jan Paweł II był bardzo zadowolony, gdy mógł wynieść na ołtarze założyciela Opus Dei. Nieporozumienia, o których Pan wspomina, to były ostatnie „podrygi” szatana. Po zakończeniu ceremonii beatyfikacyjnej Papież nie krył swojej radości, widząc tak wielkie rzesze rozmodlonych wiernych, i powiedział towarzyszącemu mu ks. Álvaro: „Teraz rozumiem, dlaczego niektórzy sekciarze nie chcieli tej wielkiej manifestacji wiary”. Dodał, że dziękuje Bogu za ceremonię, podczas której dane mu było beatyfikować również m. Giuseppinę Bakhitę, kanosjankę, dzięki czemu cały świat mógł się dowiedzieć o tragicznej sytuacji w Sudanie. To, co pozostanie w historii, to dobro, które rodzi się z kultu św. Josemaríi Escrivy. I Papież był tego świadomy.
W czasie kanonizacji Papież określił św. Josemaríę jako „świętego codzienności”, co dobrze odzwierciedla jego ideę ewangelizacji społeczeństwa przez codzienne życie - w kościele domowym, którym jest każda rodzina, w pracy, w społeczeństwie.

- Jan Paweł II był osobą, która umiała słuchać innych. Czy Papież słuchał również rad i sugestii członków Opus Dei?

- Czasami sam Ojciec Święty prosił o rady. Dla przykładu, już w 1978 r. Papież zastanawiał się - zważywszy na delikatną sytuację - czy powinien udać się do Meksyku na zgromadzenie CELAM. Powiedział ks. Álvaro, że są różne opinie na ten temat i zapytał go, co on o tym sądzi. Ks. Álvaro odpowiedział mu, że według niego, podróż byłaby dobrodziejstwem dla Meksyku. Oczywiście, Papież konsultował się również z innymi osobami i dykasteriami Kurii Rzymskiej, ale podróż odbyła się i stała się wielkim sukcesem.
Ks. Álvaro wielokrotnie sugerował Papieżowi, aby napisał list lub adhortację o św. Józefie, aby prosić go o opiekę nad Kościołem i pobudzać pobożność wiernych. Dlatego byliśmy bardzo szczęśliwi, gdy 15 sierpnia 1989 r. ukazała się adhortacja apostolska „Redemptoris Custos” (papieski dokument o św. Józefie - przyp. W. R.).

- Gdy mówimy o radach udzielanych Papieżowi, chciałem zapytać, czy to prawda, że jeden z członków Opus Dei przyczynił się do powstania mozaiki na Placu św. Piotra?

- Tak, to prawda. Co roku przyjeżdzają do Rzymu na święta wielkanocne tysiące studentów z ośrodków Opus Dei z całego świata. W 1980 r. w czasie spotkania naszych studentów z Janem Pawłem II jeden z nich powiedział, że obserwując Plac św. Piotra, można zauważyć figury wielu świętych, ale nie ma Matki Bożej. Po czym zasugerował: „Ojcze Święty, może warto by umieścić chociaż jeden Jej wizerunek”. Na co Papież odpowiedział: „Bardzo dobrze!”. Gdy ks. Álvaro dowiedział się o tym fakcie, zlecił architektowi Javierowi Cotelo znalezienie najlepszego miejsca na placu, gdzie wizerunek Matki Bożej przyciągałby wzrok pielgrzymów. Architekt natychmiast zrobił projekt, który przewidywał wykonanie mozaiki na rogu Pałacu Apostolskiego. Papieżowi tak bardzo spodobała się ta idea, że kazał zrealizować nasz projekt.

- Urodziłem się w Częstochowie, dlatego nie uszło mojej uwagi, że w Waszej rzymskiej siedzibie przechowujecie obraz Matki Bożej Częstochowskiej z autografem Jana Pawła II…

- Ta ikona to znak ojcowskiej miłości Jana Pawła II. Z okazji 70. urodzin, 11 marca 1984 r., ks. Álvaro del Portillo otrzymał ten obraz Matki Bożej Częstochowskiej z odręcznymi życzeniami Papieża. Wszyscy ludzie, którzy byli częstymi gośćmi u Jana Pawła II, czuli, że on „potrafił kochać”.
Chciałbym wyjawić jeszcze coś innego - trzy dni po śmierci Papieża don Stanislao (abp Dziwisz) podarował mi sutannę Jana Pawła II, którą przechowujemy teraz jak relikwię.

- Ekscelencja śledził z bliska działalność Jana Pawła II. Jak dziś można ocenić znaczenie jego długiego pontyfikatu?

- Działalność Jana Pawła II była tak rozległa, a jego postać tak znacząca, że trudno o jakąś prostą syntezę. Jego pontyfikat jest czymś wyjątkowym w ostatnich dziesięcioleciach historii. Ukazał poprzez fakty, że Papież jest „sługą sług Bożych”, niestrudzonym obrońcą prawdy, obrońcą wszystkich mężczyzn i kobiet w imię ich niezbywalnej godności. Jan Paweł II uczynił Chrystusa obecnym w naszych czasach, skłonił ludzkość do szukania w Nim ostatecznych pytań dotyczących naszej egzystencji. Jan Paweł II pozostawił nam wspaniały skarb doktryny i przykład duszpasterskiej miłości. W jego pontyfikacie chciałbym podkreślić papieską zachętę do podjęcia nowej ewangelizacji w codziennym życiu przez ludzi aktywnych, których postępowanie jest zgodne z wyznawaną wiarą.

* * *

Plac św. Piotra 6 października 2002 r. już od świtu wypełniali pielgrzymi. Gdy Jan Paweł II pojawił się przed Bazyliką, na placu i przylegających do niego ulicach było ok. 400 tys. osób. Te rzesze wiernych przybyły do Watykanu, aby oddać cześć hiszpańskiemu kapłanowi, który w 1928 r. założył Opus Dei (Dzieło Boże) - nowy ruch w Kościele katolickim, mający na celu pomoc wiernym w dążeniu do świętości i w działalności apostolskiej przez „uświęcanie” pracy. Dokładnie w 75. roku istnienia Dzieła na Placu św. Piotra zabrzmiały uroczyste słowa formuły kanonizacyjnej: „Ku chwale Trójcy Świętej deklarujemy świętym bł. Josemaríę Escrivę; wpisujemy go do księgi świętych i postanawiamy, aby w całym Kościele był pobożnie czczony wśród świętych”. Kanonizacja Josemaríi Escrivy była dla prałatury Opus Dei bardzo ważnym wydarzeniem - w ten sposób kończył się trudny okres dziejów ruchu, naznaczony nieporozumieniami, pomówieniami i oszczerstwami.
Nie wszyscy wiedzą, że związki Jana Pawła II z Opus Dei mają długą historię i sięgają czasów, gdy Karol Wojtyła był jeszcze arcybiskupem w Krakowie. Przeprowadziłem rozmowę na ten temat z bp. Javierem Echevarríą, obecnym przełożonym prałatury personalnej Opus Dei, który miał zaszczyt współpracować z Janem Pawłem II przez cały okres jego pontyfikatu.
(W. R.)

Reklama

Jestem, pamiętam, czuwam – dziś 66. rocznica Apelu Jasnogórskiego

2019-12-08 13:46

it / Częstochowa (KAI)

Dziś przypada 66. rocznica Apelu Jasnogórskiego. W tej formie jako wieczorna modlitwa kierowana do Maryi, Królowej Polski i Matki Kościoła w intencji Ojczyzny i Kościoła rozpoczęła się 8 grudnia 1953 r. Dziś to jedna z najbardziej znanych jasnogórskich modlitw, gromadząca każdego wieczoru o godz. 21.00 tysiące pielgrzymów w Kaplicy Matki Bożej i kolejne tysiące dzięki transmisji na cały świat.

Marcin Mazur/episkopat.pl

Genezy Apelu jasnogórskiego można dopatrywać się w wydarzeniach z 4 listopada 1918 r. kiedy polscy żołnierze z 22. Pułku Piechoty, dowodzeni przez podporucznika Artura Wiśniewskiego, wyzwolili Jasną Górę spod okupacji austriackiej i o godz. 21.15 stanęli, wraz z paulinami przed Cudownym Obrazem Królowej Polski, dziękując za odzyskaną wolność po 123 latach niewoli narodowej i zaborów.

Inny przekaz mówi o kapitanie Władysławie Polesińskim, pilocie zmarłym w 1939 r., trochę „wadzącym się z Bogiem”, który podczas próbnego lotu usłyszał nagle jakby wewnętrzny rozkaz: „zniż lot, ląduj!” Wylądował szczęśliwie. Po opuszczeniu samolotu nastąpiła jego eksplozja. Była godzina 21.00.

Gdy po powrocie do domu opowiedział swojej żonie o tym wydarzeniu, ona zapytała go, którego to było dnia i o której godzinie to się stało? Okazało się, że właśnie tego dnia o godz. 21.00 polecała go Matce Bożej. Kapitan stanął „na baczność”, zasalutował i zwrócił się do Matki Bożej Jasnogórskiej, meldując się Jej jako swemu Dowódcy, od którego otrzymał ten wewnętrzny nakaz ratujący go od śmierci. Odtąd czynił to codziennie.

Kapitan Władysław Polesiński nawrócił się, zmienił życie i założył wśród oficerów polskich katolicką organizację - „Krzyż i Miecz”. Członkowie tej organizacji mieli w zwyczaju codziennie o godzinie 21.00 meldować się na apel przed Matką Bożą Częstochowską.

Podczas okupacji hitlerowskiej ks. Leon Cieślak, pallotyn, szerzył tę praktykę w Warszawie wśród młodzieży akademickiej na tajnych kompletach i w sodalicjach mariańskich. O godzinie 21.00 młodzież modliła się do Matki Bożej Jasnogórskiej i odmawiała akt zawierzenia się Maryi.

W tym samym czasie na Jasnej Górze o. Polikarp Sawicki, paulin, gromadził różne grupy akademickie, najczęściej członków sodalicji mariańskiej, na wieczorową modlitwę przed Cudownym Obrazem Matki Bożej Jasnogórskiej.

Po otrzymaniu wiadomości o internowaniu kard. Stefana Wyszyńskiego, Prymasa Polski w późnych godzinach nocnych 25 września 1953 r., paulini na Jasnej Górze podjęli z pielgrzymami specjalne modlitwy o jego rychłe uwolnienie.

Prymas podczas swego internowania w Stoczku Warmińskim – w okresie stalinowskiego terroru – postanowił dokonać osobistego Aktu oddania się w niewolę miłości Matce Bożej, zawierzając Jej całkowicie swój los. Oddał się Maryi w uroczystość Jej Niepokalanego Poczęcia 8 grudnia 1953 r. W tym samym dniu rozpoczęto na Jasnej Górze wieczorową modlitwę, zwaną Apelem, w jego intencji o godz. 21.00.

Papież Pius XII w tym czasie ogłosił początek Maryjnego Roku Jubileuszowego.

Na Jasnej Górze z tej okazji ks. biskup Zdzisław Goliński, ordynariusz częstochowski, w otoczeniu kapituły katedralnej, paulinów i licznie zgromadzonych wiernych celebrował Mszę św. pontyfikalną 8 grudnia 1953 r. wieczorem - w uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. Podczas tej Mszy św. kazanie wygłosił przeor Jasnej Góry o. Jerzy Tomziński, w którym między innymi zapowiedział: „Staniemy dziś wszyscy na jasnogórski apel. Co to jest? Nic trudnego! Codziennie o godz. 9.00 wieczorem przeniesiemy się myślą i modlitwą na Jasną Górę, do cudownej kaplicy. Są rodziny, które o tej porze przerywają rozmowę, pracę i stają w milczeniu albo na czele ze swym ojcem odmawiają dziesiątkę różańca. Są całe zastępy polskiej młodzieży akademickiej, które to czynią. Gdy powiedziano o tym Księdzu Prymasowi Kardynałowi Wyszyńskiemu, odniósł się życzliwie do tego, potem jednak, kiedy przemyślał tę sprawę, powiedział parę miesięcy temu, że codziennie o godzinie 9 wieczorem przenoszę się myślą na Jasną Górę, modlę się i błogosławię całemu Narodowi. Wszyscy, jak nas jest przeszło 30 milionów na całym świecie; wszyscy o jednej godzinie, gdziekolwiek będziemy, czy w pracy, czy na ulicy, czy w kinie, czy na zabawie; wszyscy zbratani jedną myślą, jednym polskim sercem, staniemy przy naszej Pani i Królowej, przy Matce i Pocieszycielce, aby prosić i żebrać za Polskę, za Naród...”.

Zgodnie z tą zapowiedzią i pod jego przewodnictwem zgromadziła się w kaplicy Matki Bożej o tej wieczornej porze grupka osób, w tym paulini – o. Teofil Krauze, o. Aleksander Rumiński oraz kilka pań z Instytutu Prymasowskiego z Marią Okońską na czele, by polecić szczególnej opiece Maryi internowanego Prymasa Polski. Postanowili zbierać się codziennie o godzinie 21.00, by odmawiać modlitwy do Matki Bożej przed zasłoniętym Cudownym Obrazem.

To było oficjalne zapoczątkowanie jasnogórskiego Apelu. Paulini wzywali rodaków, by sercem, myślą i modlitwą stawać przed Obliczem Jasnogórskiej Pani o godz. 21.00 i modlić się o uwolnienie Prymasa Kardynała Stefana Wyszyńskiego.

Nowe impulsy dla apelu jako wieczornego nabożeństwa maryjnego dały Jasnogórskie Śluby Narodu złożone 26 sierpnia 1956 r., zawierające program religijno-moralnej odnowy życia narodowego. Odtąd Apel jasnogórski stał się modlitwą wieczorną w intencji Narodu. Prymas Wyszyński o godz. 21.00 błogosławił całej Polsce, a za jego przykładem czynili to inni biskupi, a zwłaszcza ks. biskup Lucjan Biernacki, biskup pomocniczy prymasowskiej archidiecezji gnieźnieńskiej, który za wierność współpracy z kard. Wyszyńskim został usunięty przez władze komunistyczne z Gniezna i przebywał na wygnaniu na Jasnej Górze.

Do upowszechnienia praktyki Apelu jasnogórskiego przyczyniła się przede wszystkim peregrynacja kopii Cudownego Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej (od 1957 r.). We wszystkich parafiach, gdzie był Obraz Nawiedzenia, utrwalała się praktyka Apelu jasnogórskiego o godzinie 21.00. Paulini, prowadzący misje przed nawiedzeniem kopii Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej w Człuchowie i okolicy, zaczęli wprowadzać już w 1961 r. praktykę jasnogórskiego apelu każdego wieczora. Spotkało się to z ogromnym zainteresowaniem, bo wierni wypełniali świątynie po brzegi. Niektórzy z nich urozmaicali apel przeźroczami o tematyce jasnogórskiej.

Apel jasnogórski miał różne melodie i był śpiewany w różnych wersjach. Autorem najbardziej znanej i rozpowszechnionej melodii jest ks. Stanisław Ormiński, salezjanin, który skomponował ją w 1956 r.

W późniejszych latach melodię do apelu skomponował także ks. Marian Michalec CM. Młodzież zwykle śpiewa swój własny apel, nawiązujący w swej treści do jej zadań na nowe Tysiąclecie i wyrażający prośbę uświęcenia siebie i rodziny.

Jak wynika z zapisów kronikarskich, Apel wszedł już na stałe do programu nabożeństw maryjnych na Jasnej Górze, zwłaszcza w uroczystości odpustowe - od 1960 r.

Z okazji rozpoczęcia tzw. „Czuwań soborowych” w 1962 r. ówczesny przeor Jasnej Góry o. Anzelm Radwański podjął decyzję, aby tę praktykę wieczorowego spotkania z Królową Polski jeszcze bardziej ożywić i pogłębić. Postanowiono więc na tę szczególną chwilę spotkania z Maryją odsłaniać Cudowny Obraz i nadać temu nabożeństwu bogatszą oprawę. Najczęściej od Apelu zaczynały się czuwania modlitewne wiernych w intencji prac ojców Soboru Watykańskiego II. Tak pomyślana i zaplanowana modlitwa maryjna zaczęła gromadzić nie tylko pielgrzymów przybyłych na „Czuwania soborowe”, ale także mieszkańców Częstochowy.

Po powrocie kard. Stefana Wyszyńskiego na stolicę prymasowską (28 X 1956 r.), Apel wzbogacił się o specjalne modlitewne rozważania i intencje. Odtąd Prymas Polski błogosławił o godz. 21.00 całej Polsce, a także Polonii rozsianej po wszystkich kontynentach.

Do spopularyzowania modlitwy Apelu jasnogórskiego przyczynił się przede wszystkim kard. Wyszyński. Prymas Polski, który nie tylko na Jasnej Górze, ilekroć był obecny, ale wszędzie, nawet w swojej prywatnej kaplicy, gromadził domowników na to wieczorne spotkanie z Matką Bożą, Królową Polski i osobiście prowadził rozważania i modlitwy apelu. Wiele z nich zostało nagranych na taśmę magnetofonową i stanowi dziś bogaty zbiór modlitw w intencji aktualnych spraw Kościoła i Ojczyzny. Te modlitwy i rozważania ks. Prymasa pogłębiły znaczenie i wartość apelu. Przypomniał on, że Maryja, Królowa Polski, jest nam dana jako skuteczna pomoc i obrona dla naszego Narodu. Kard. Wyszyński wciąż zaświadczał, że wszystko postawił na Maryję. Apel jasnogórski - w ujęciu Prymasa - to modlitwa zawierzenia się w opiekę macierzyńską Maryi. Jego rozważania nawiązują do najbardziej aktualnych problemów społecznych w Polsce, do potrzeb Narodu zagrożonego w swej wierze i suwerenności, a także do zwykłych, codziennych spraw ludzkich. Ich treść wyrastała przede wszystkim z Jasnogórskich Ślubów Narodu, z duchowych mocy Wielkiej Nowenny, z owoców nawiedzenia kopii Obrazu Jasnogórskiego, a w następnych latach z Milenijnego Aktu Oddania w macierzyńską niewolę Maryi, z przeżyć Tysiąclecia Chrztu, „Społecznej Krucjaty Miłości” i przygotowań do jubileuszu 600-lecia Jasnej Góry.

Kard. Stefan Wyszyński rozmiłował się w tej maryjnej modlitwie, nadał jej właściwy charakter i treść oraz stał się jej szczególnym propagatorem. On pozostawił pewien model rozważania modlitewnego przy Apelu. - Jest to godzina czuwania przy Pani Jasnogórskiej, godzina rachunku sumienia i składania u Jej królewskich stóp naszego dorobku. Jest to godzina modlitwy, zjednoczenia przez miłość i błogosławieństwo – mówił podczas jednego z Apeli kard. Wyszyński.

Wzorując się na przykładzie kard. Stefana Wyszyńskiego i jego sposobie prowadzenia Apelu, przeor jasnogórski o. Józef Płatek wprowadził od 1975 r. krótkie rozważania modlitewne - spontaniczną modlitwę do Królowej i Matki Polaków, nawiązując do aktualnych potrzeb Ojczyzny. Następnie od 28 marca 1978 r. jako generał zakonu, przez kolejne 12 lat osobiście prowadząc Apel, utrwalił już na stałe taki styl prowadzenia jasnogórskiego Apelu, nadając mu przez to charakter serdeczny i zarazem rodzinny. Podobnie jak w dobrej rodzime wszyscy wieczorem gromadzą się wokół matki, tak samo czciciele Maryi stają po dziś dzień przed Nią jako Matką i Królową.

Największym promotorem i animatorem Apelu jasnogórskiego stał się św. Jan Paweł II. On bowiem ukazał najgłębszą treść ewangeliczną i zarazem narodową, zwłaszcza podczas swych pielgrzymek na Jasną Górę, ale i także podczas swych spotkań z Polakami. Chętnie śpiewał Apel ze swymi rodakami i nawiązywał do jego zobowiązującej treści. Wskazywał na historyczny i rycerski charakter Apelu i jednocześnie ukazał, że śpiewając czy odmawiając go, stajemy jakby „na baczność”, meldując się Maryi z oświadczeniem swego oddania: jestem cały Twój i do Twej dyspozycji! Jest to więc spotkanie z Maryją ubogacające i zarazem zobowiązujące.

Wielką zasługą papieża z Polski pozostanie na zawsze to, że jasnogórskiemu Apelowi VI Światowego Dnia Młodzieży na Jasnej Górze nadał charakter uniwersalny i zarazem eklezjalny. Jak podkreśla o. Józef Płatek, paulin „nie była to próba jakiejś polonizacji, ale raczej chrześcijańska postawa dzielenia się tym, co nasze z innymi w ich własnym języku i kulturze”. Papież w swym przemówieniu (14 sierpnia 1991 r.) zwrócił uwagę młodzieży na trzy słowa: jestem – pamiętam – czuwam. Są to kluczowe słowa apelu, które stały się programem życia dla młodego pokolenia całego świata. Dzięki inspiracji wypływającej z Ewangelii apel nabrał charakteru międzynarodowego, światowego i uniwersalnego i stał się nie tylko programem, ale i modlitwą do Maryi Matki Kościoła i Królowej świata.

Po Światowym Dniu Młodzieży z udziałem Jana Pawła II na Jasnej Górze, w dniach 14-15 sierpnia 1991 r., swą działalność rozpoczęło archidiecezjalne częstochowskie Radio „Fiat”. Ono pierwsze podjęło transmisję Apelu z Kaplicy Matki Bożej Jasnogórskiej.

Od 25 marca 1995 r. przekazuje Apel już na stałe i codziennie Radio „Jasna Góra”.

Radio „Maryja” podjęła początkowo transmisję we wszystkie soboty od adwentu 1996 r. Na mocy umowy tej rozgłośni z Radiem „Jasna Góra”, od 2 lutego 1997 r. Radio „Maryja” transmituje codziennie Apel na całą Polskę i poza jej granice bezpośrednio z kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej.

Od 5 grudnia 1997 r.- dzięki „Radiu Jasna Góra” - tysiące osób może w godzinie Apelu jasnogórskiego przekazywać swoje intencje kierowane do Jasnogórskiej Bogarodzicy Maryi. Jedni czynią to za pomocą telefonu (w godz. 20.30-21.00), a inni przesyłają swoje intencje drogą mailową, sms-ową lub pocztową.

W specjalnej księdze, którą nazwano „księgą modlitwy apelowej”, są zapisywane prośby i podziękowania. Księga ta jest też po części obrazem religijności Polaków, którzy bezgraniczną ufność pokładają w przemożnym wstawiennictwie Maryi i pragną się łączyć w modlitwie Apelu, stając duchowo przed obliczem Jasnogórskiej Królowej Polski. Tę księgę modlitwy apelowej składa się w czasie Apelu na ołtarzu. Księga pozostanie dla potomnych świadectwem miłości naszych rodaków z Polski i zagranicy – do swojej Matki i Orędowniczki.

Na to niepowtarzalne spotkanie modlitewne z Królową Polski składają się: pradawna pieśń „Bogurodzica Dziewica”; trzykrotnie śpiewany hejnał: Maryjo, Królowo Polski, jestem przy Tobie, pamiętam, czuwam!; modlitewne rozważanie na tle tajemnic życia Maryi, Jej udziału w misterium Chrystusa, Kościoła i Narodu; dziesiątka różańca; antyfona „Pod Twoją obronę”; wezwania: „Królowo Polski, módl się za nami!”; błogosławieństwo, którego udziela prowadzący rozważanie, albo któryś z dostojników kościelnych; pieśń do Matki Bożej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Indonezja: dwukrotnie większa ochrona kościołów w okresie Bożego Narodzenia

2019-12-09 11:08

ts (KAI) / Dżakarta

Ponad 160 tys. funkcjonariuszy sił bezpieczeństwa, dwukrotnie więcej niż przed rokiem, władze Indonezji skierowały do ochrony kościołów chrześcijańskich w okresie Bożego Narodzenia. Według informacji azjatyckiej agencji katolickiej Ucanews obok policji, wojska i pracowników instytucji państwowych, w ochronie, która ma także objąć ważne miejsca turystyczne, będzie też uczestniczyć prawie połowa spośród siedmiu milionów młodych ludzi skupionych w muzułmańskiej organizacji masowej Nahdlatul Ulama. W kraju jest ok. 50 tys. kościołów.

Oleg Zabielin/Fotolia.com

Przewodniczący organizacji, Yaqut Cholil Qoumas podkreślił, że „ochrona zwolenników innych religii, również chrześcijan, jest równoznaczna z ochroną Indonezji”.

Na podwyższone zagrożenie atakami islamistów zwrócił uwagę ekspert od służb specjalnych Stanislaus Riyanta z Uniwersytetu Indonezji. Jako dowód wymienił listopadowy zamach bombowy na kwaterę policji w Medan na północy Sumatry oraz miesiąc wcześniej atak nożownika na ministra bezpieczeństwa.

Zamachy przypisano organizacji Jamaah Ansharut Daulah (JAD), mającej powiązania z grupami terrorystycznymi Państwa Islamskiego. Ekspert Riyanta uważa, że „członkowie JAD mają możliwość rozpocząć ataki, a doskonałą dla nich okazją byłyby uroczystości Bożego Narodzenia i Nowego Roku.

W sposób szczególny mają być chronione kościoły, które już w przeszłości były celem zamachów, jak choćby zaatakowany w maju 2018 kościół Matki Bożej w Surabaya, drugim co do wielkości mieście Indonezji. Widać ponadto, że od 2016 roku islamiści oraz islamistyczne grupy terrorystyczne nasiliły swoją kampanię przeciwko mniejszości chrześcijańskiej, umiarkowanym muzułmanom oraz islamskiej mniejszości szyitów i ahmadów. Jednocześnie indonezyjskie organy bezpieczeństwa podejmują zdecydowane kroki przeciwko terrorowi. Od stycznia zatrzymano ponad sto osób podejrzanych o terroryzm.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem