Reklama

Smak pielgrzymowania

Ks. Ireneusz Skubiś
Niedziela Ogólnopolska 32/2011, str. 3

W lipcu i sierpniu częstochowianie i wszyscy przybywający na Jasną Górę są świadkami wielu pielgrzymek, w różny sposób zdążających do Królowej Polski, z tą największą - Warszawską Pielgrzymką Pieszą, mającą już długą i chlubną tradycję. Pielgrzymka warszawska funkcjonuje bowiem od 1711 r. - w tym roku odbędzie się więc po raz 300.! Nie dotarła na Jasną Górę (chociaż wyszła z Warszawy) tylko raz w swej historii - w 1792 r., kiedy to jej uczestnicy zostali wymordowani przez wojska zaborcze (pielgrzymi zatrzymują się co roku na tzw. modlitwę pielgrzyma przy Grobach Pątniczych 10 km od Świętej Anny pod Przyrowem w kierunku Mstowa), i oficjalnie nie odbyła się w 1920 r. ze względu na sytuację na przedpolach Warszawy. Szła nawet w czasie II wojny światowej - podzielona na małe grupy, po kilka osób. Wielu jej uczestników to ludzie pielgrzymujący nawet po kilkadziesiąt razy.
Oczywiście, bezbożnym komunistom pielgrzymka nigdy się nie podobała - nie podoba im się żadna relacja z Bogiem i każdą chcieliby kontrolować - ale w imię zagwarantowanych konstytucyjnie wolności wyznania nie mogli nie wydać na nią zgody. Toteż ludzie z całej Polski jechali do Warszawy, by stamtąd iść pieszo do Częstochowy. Miłość do Matki Jezusa, naturalna potrzeba niekrycia się ze swoją religijnością, a także chęć zamanifestowania sprzeciwu wobec postawy władz sprawiły, że w latach 80. pielgrzymka warszawska rozrosła się do 70 tys. uczestników, a sama grupa młodzieżowa, tzw. akademicka „Siedemnastka”, liczyła ponad 25 tys. młodych, pogrupowanych kolorami w zależności od diecezji czy miasta.
W 1980 r. szedłem z grupą częstochowskich studentów w grupie błękitno-białej. Oczywiście, pielgrzymka była „naszpikowana” szpiclami, którzy nie tylko przysłuchiwali się konferencjom prowadzonym przez kapłanów, ale także inwigilowali pielgrzymów.
Dziś każdy większy ośrodek duszpasterski w Polsce organizuje pielgrzymki do Częstochowy, a ich forma i charakter są bardzo różnorodne - są pielgrzymki rowerowe, konne, biegowe, autokarowe, jest tzw. turystyka pielgrzymkowa i są to pielgrzymki pokutne, a pielgrzymka warszawska stała się międzynarodowa, wędrują w niej również oficjalnie żołnierze. Poza tym dzięki współczesnym mediom można pielgrzymom cały czas towarzyszyć duchowo, co jest wielkim wsparciem i umocnieniem dla pątników.
Ale zastanówmy się, czym jest pielgrzymka, jakie jest jej zasadnicze przesłanie? Otóż istotą pielgrzymowania jest odniesienie się człowieka do Boga, a więc pielgrzymka jest wyrazem naszej wiary. Gdyby tego nie było, byłaby to zwykła wycieczka, rodzaj zorganizowanego rajdu, zwłaszcza dla ludzi młodych.
Mówimy: „Homo viator” - Człowiek w drodze. Pielgrzymka wyraża więc również najlepiej nasze zdążanie na spotkanie z Bogiem, nasze zmagania z trudną codziennością, nierzadkie rozczarowania, ale i radość z osiągnięcia celu.
Tak jak pierwszej Warszawskiej Pielgrzymce Pieszej towarzyszyła intencja dziękczynna za ocalenie od zarazy, dziesiątkującej mieszkańców Warszawy, tak i dziś pielgrzymi niosą ze sobą najrozmaitsze intencje, zarówno te osobiste, jak i te bardziej ogólne, ujęte w każdorazowym haśle, z jakim pielgrzymki wędrują, oraz przyświecające poszczególnym grupom. Modlitwa poparta ofiarą własnego trudu to szczególnie cenna inicjatywa.
Pielgrzymka jest również znakiem. Przede wszystkim tego, że opowiadamy się za Panem Bogiem, że chcemy Mu ofiarować swój czas i swoje siły. To jak gdyby Janapawłowe „Totus Tuus” - cały Twój. Obolałe nogi z pęcherzami, wyprażoną w skwarze słońca głowę i całe zmęczone ciało każdego wieczoru, szykując się na spoczynek nocny, pielgrzymi ofiarują Panu Bogu. I paradoksalnie - jest w tym tak wiele radości! Właśnie to stanowi smak pielgrzymowania.
Bardzo doceniał pielgrzymowanie jako formę modlitwy Jan Paweł II. Sam zresztą nasiąknięty był duchem pielgrzymowania w latach młodzieńczych, zwłaszcza do Kalwarii Zabrzydowskiej, dokąd udawał się razem ze swoim ojcem. Przybywał też do Częstochowy (w Bibliotece Jasnogórskiej zachowały się jego wpisy jako jasnogórskiego pielgrzyma). Jako kardynał popierał majową pielgrzymkę akademicką, odbywającą się w latach komunistycznych niejako w konspiracji, a swój wielki pontyfikat - jedno wielkie pasmo pielgrzymek do różnych miejsc i różnych ludzi na świecie - rozpoczął od pamiętnej pielgrzymki do Meksyku, pragnąc docenić tych, którzy u Źródła szukają pociechy.
Pielgrzymki to najwspanialsze kwiaty składane co roku Maryi, wyrażające też prośbę, by prowadziła wszystkich do swojego Syna Jezusa Chrystusa. Kwiaty złożone z ludzkich serc, z duchowej i fizycznej młodości, z najlepszych intencji. Dbajmy, by te kwiaty nie usychały, by cieszyły oczy jak najdłużej, a ich piękno inspirowało przez cały kolejny rok. Bo wszyscy potrzebujemy takiej inspiracji, by tworzyć świat wartości chrześcijańskich i nie zapominać, do czego jesteśmy powołani.

Posłuchaj wypowiedzi dnia, komentarza tygodnia oraz rozmowę z Redaktorem Naczelnym

Bóg jest Trójcą Świętą
Skąd o tym wiemy?

2019-06-12 09:01

Ks. Jarosław Grabowski
Niedziela Ogólnopolska 24/2019, str. 10-11

„Drodzy bracia i siostry, obchodzimy dziś uroczystość Trójcy Przenajświętszej. Cóż wam mogę powiedzieć o Trójcy? Hm... Jest Ona tajemnicą, wielką tajemnicą wiary. Amen”. To było najkrótsze kazanie, jakie usłyszałem kiedyś w młodości. Wiernych obecnych w kościele to zaskoczyło. Jednych pozytywnie, bo kazanie było wyjątkowo krótkie, inni byli zirytowani, gdyż nie zdążyli się jeszcze wygodnie usadowić w ławce. Wtedy przyszły mi do głowy pytania: Czy o Trójcy Świętej nie możemy nic powiedzieć? Dlaczego więc wyznajemy, że Bóg jest w Trójcy jedyny? Skąd o tym wiemy?

©Renta Sedmkov – stock.adobe.com
Giovanni Maria Conti della Camera, „Trójca Święta” – fresk z kościoła Świętego Krzyża w Parmie

Mówienie o Trójcy nie jest rzeczą łatwą. Wyrażenie trójjedyności jest zawsze trudne do zrozumienia, gdyż według naszego naturalnego sposobu myślenia, trzy nigdy nie równa się jeden, jak i jeden nie równa się trzy. W przypadku nauki o Bogu nie chodzi jednak o matematyczno-logiczny problem, ale o sformułowanie prawdy wiary, której nie sposób zamknąć w granicach ludzkiej logiki. Chrześcijanie wyznają wiarę w jednego Boga w trzech Osobach. Dla wielu jednak to wyznanie nie ma większego znaczenia w życiowej praktyce. W świecie, w którym jest wiele „pomysłów na Boga”, my, chrześcijanie, powinniśmy pamiętać, że to nie my wymyślamy sobie Boga – my Go tylko odkrywamy i poznajemy, gdyż On sam zechciał do nas przyjść i pokazać nam siebie. Uczynił to zwłaszcza przez fakt wcielenia Syna Bożego. To dzięki Niemu wiemy, że Bóg jest wspólnotą trzech Osób, które żyją ze sobą w doskonałej jedności. „Nie wyznajemy trzech bogów – przypomina Katechizm Kościoła Katolickiego (253) – ale jednego Boga w trzech Osobach: «Trójcę współistotną». Osoby Boskie nie dzielą między siebie jedynej Boskości, ale każda z nich jest całym Bogiem: «Ojciec jest tym samym, co Syn, Syn tym samym, co Ojciec, Duch Święty tym samym, co Ojciec i Syn, to znaczy jednym Bogiem co do natury»”. Człowiek wiary nie wymyśla prawdy, lecz ją przyjmuje. Zastanawia się nad nią, podejmując wielowiekowe doświadczenie Kościoła, który wyjaśniał ją zawsze w świetle objawienia.

Biblijne opisy objawienia się Trójcy Świętej odnajdujemy m.in. w wydarzeniu chrztu Jezusa w Jordanie (por. Mt 3, 13-17) oraz podczas Jego przemienienia na górze Tabor (por. Mt 17, 1-9). W tekstach tych jest zaakcentowane bóstwo Chrystusa, który pozostaje w jedności z Ojcem i Duchem Świętym. W innych tekstach akcent położony jest zaś na bóstwo Ducha Świętego, który pozostaje w ścisłej relacji do Ojca i Syna (por. J 15, 26; 1 Kor 2, 10).

Czy jednak w ograniczonym ludzkim poznaniu możemy mówić w ogóle o nieograniczonej tajemnicy Trójcy? Odpowiedź daje nam św. Cyryl Jerozolimski (IV wiek): „Choć nie mogę całej rzeki wypić, czy mi nie wolno tyle wody zaczerpnąć, ile mi potrzeba? Choć nie jestem w stanie zjeść wszystkich owoców z ogrodu, czy muszę odejść głodny? Czy nie mogę spoglądać na słońce, bo me oczy nie zdołają go całego objąć?”. Wielu chrześcijan jest przekonanych, że o Trójcy należy raczej milczeć niż mówić, gdyż język ludzki jest po prostu nieadekwatny, by powiedzieć coś sensownego o tak zdumiewającej tajemnicy. Sugerują w ten sposób, że Bóg jest wielkim znakiem zapytania, niezrozumiałą tajemnicą, czyli tym, czego nie da się zrozumieć. Jeśli Bóg do mnie mówi, to chyba po to, żebym Go zrozumiał. Św. Augustyn nigdy nie określał tajemnicy jako czegoś, czego nie można zrozumieć, lecz jako coś, czego człowiek nie skończy nigdy poznawać, a to zupełnie inna sprawa. Bóg wprowadza nas w swoją tajemnicę. Skoro mamy się stać tacy jak On, musimy Go poznawać. Choć Trójca Święta jest ponad naszym rozumem, nie oznacza to, że należy milczeć.

W Tradycji Kościoła odnajdujemy wiele tekstów, które przez analogię przybliżają nam prawdę o Trójcy Świętej. Św. Atanazy w IV wieku napisał: „Ojciec jest światłem, słońcem, ogniem; Syn jest blaskiem, łuną od ognia; Duch Święty jest oświeceniem. W Ojcu jest Syn jak blask w świetle, gdzie jest blask, tam jest i światło”. W ten sposób wyraził on jedność istoty, a równocześnie samoistność Ojca, Syna i Ducha Świętego. Św. Augustyn dostrzegał analogię w strukturze ludzkiego życia duchowego, by wyrazić trójjedyność Boga: Duch – Samopoznanie – Miłość. Obrazem Trójcy jest także drzewo: korzeń obrazuje Boga Ojca, pień – Syna pochodzącego od Ojca, a kwiaty i owoce – Ducha Świętego. Inne obrazy także wywodzą się z kontemplacji natury: źródło – rzeka – morze; słońce – promień światła – blask. W ikonografii chrześcijańskiej używano licznych symboli i obrazów, by przedstawić tajemnicę Boga w trzech Osobach. Znamy również obrazy, na których Bóg Ojciec przedstawiany jest w postaci starca o siwych włosach, Syn Boży jako młodszy mężczyzna o ciemnych włosach, a Duch Święty w postaci gołębicy. Przedstawienia tego typu, jeśli zostaną potraktowane jako źródło poznania istoty Boga, bez teologicznego wyjaśnienia mogą prowadzić do deformacji prawd wiary. Musi nam towarzyszyć świadomość, że tego typu obrazy są dalekie od wyrażenia całego bogactwa prawdy o Bogu. Ostatecznie „tylko sam Bóg (...) może nam pozwolić poznać się jako Ojciec, Syn i Duch Święty” (KKK 261).

Zapytajmy wreszcie: jakie to ma dla nas znaczenie? Ogromne, gdyż życie chrześcijanina realizuje się w znaku i obecności Trójcy. Na początku życia przyjęliśmy sakrament chrztu św.: „w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego”, i u kresu naszego życia będą odmawiane modlitwy w imię Trójcy Przenajświętszej. W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego narzeczeni zostają złączeni w małżeństwie, a kapłani są święceni. W imię Trójcy Świętej rozpoczynamy i kończymy dzień. Trójca jest więc portem, do którego wszystko zmierza, i oceanem, z którego wszystko wypływa, do którego wszystko dąży.

Święty Augustyn na początku V wieku pisał w swoim monumentalnym dziele „O Trójcy Świętej”, a Benedykt XVI na początku XXI wieku przypomniał w encyklice „Deus caritas est”, że wiara, podtrzymywana i ożywiana przez miłość, otwiera dostęp do kontemplacji Trójcy Świętej: „Jeśli widzisz miłość, widzisz Trójcę”. Osoby Trójcy są same w sobie relacjami miłości, czyli wspólnotą. Bóg jest wspólnotą miłości, a człowiek został stworzony jako obraz Boga, po to, by ten obraz coraz wyraźniej w sobie uwidaczniać. Jesteśmy więc powołani do stawania się tym, kim od początku jest Bóg: wspólnotą miłości, by kiedyś w wieczności uczestniczyć w doskonałej komunii Trójjedynego Boga.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Prymas Polski: nie bójmy się trudności lecz bylejakości

2019-06-16 15:55

bgk / Gniewkowo (KAI)

„Niech nie przerażają nas trudności i wyzwania. Bójmy się raczej spokoju i bylejakości, która nie ma ani nam, ani innym nic do zaoferowania” – mówił w Uroczystość Najświętszej Trójcy Prymas Polski abp Wojciech Polak. Metropolita gnieźnieński przewodniczył Mszy św. w parafii pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Gniewkowie, która świętuje 50-lecie istnienia.

Piotr Drzewiecki

W homilii, nawiązując do ubiegłotygodniowej Uroczystości Zesłania Ducha Świętego i czytanej dziś Ewangelii, mówił o potrzebie otwarcia się na Ducha Świętego, który pomaga człowiekowi stawać w prawdzie i być jej głosicielem.

„Człowiek szuka prawdy. Nie chce opierać swego życia na niepewności czy kłamstwie. Zależy mu, by poznać prawdę, a poznając, przyjąć ją jako drogowskaz i żyć nią na co dzień” – podkreślił Prymas dopowiadając, że dziś „nawet szalejące wszędzie fake newsy, czyli po prostu podawane w mediach kłamstwa, swoją siłę i atrakcyjność czerpią z tego, że wydają się tak prawdziwe”.

Prymas nawiązał też do obchodzącej dziś Uroczystości Najświętszej Trójcy podkreślając, że prawda o Bogu w Trójcy Świętej Jedynym nie jest jakąś logiczną łamigłówką czy słowną zabawą, ale ukazuje nam, w jaki sposób działa Bóg. Mówi też o naszej relacji z Ojcem, Synem i Duchem Świętym, tą „wyjątkową boską rodziną” – jak nazwał Trójcę Świętą papież Franciszek – która, „nie jest zamknięta w sobie, ale jest otwarta, objawia się w stworzeniu i historii, i wkroczyła w świat ludzi, żeby wezwać wszystkich do włączenia się w nią”.

„Wszystko więc, co nas tutaj naprawdę wiąże i łączy między sobą nie pochodzi z naszego własnego działania. Nie jest wytworem i owocem jakichś naszych wzajemnych uzgodnień i woli, że chcemy w ten sposób, a więc razem, iść do Boga. Nie jest też oparte na jakichś naturalnych więzach pokrewieństwa między nami. To nasz udział w życiu Trójjedynego Boga, w którym przez wiarę i chrzest święty zostaliśmy kiedyś wprowadzeni” – tłumaczył metropolita gnieźnieński.

Prymas przypomniał też, że Kościół ma być ikoną Trójcy Świętej, a będzie nią coraz bardziej tylko wtedy, gdy „w naszych wzajemnych relacjach, także w parafii, będzie jedność, miłość, pokój i miłosierdzie, będzie wiara i nadzieja także wtedy, gdy pojawią się jakiekolwiek trudności”.

„Bo przecież trzeba nam wciąż pamiętać, jak przypomniał nam dziś święty Paweł, że to właśnie ucisk wyrabia wytrwałość, a wytrwałość wypróbowaną cnotę, wypróbowana zaś cnota nadzieję. Niech nie przerażają nas więc trudności i wyzwania. Bójmy się raczej spokoju i tej bylejakości, która nie ma ani nam, ani też innym nic do zaoferowania. Przyzywajmy Ducha Świętego, Ducha Prawdy, aby uzdrawiał wszystkich zranionych niesprawiedliwością, uciskiem, nienawiścią czy chciwością” – mówił na koniec Prymas Polski.

Parafia pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Gniewkowie została erygowana 1 lipca 1969 roku dekretem kard. Stefana Wyszyńskiego. Poewangelicki kościół zbudowano dla istniejącej w Gniewkowie od 1886 roku gminy protestanckiej. Budynek został przekazany Kościołowi katolickiemu i poświęcony w 1945 roku. Do momentu utworzenia parafii był kościołem pomocniczym drugiej gniewkowskiej parafii pw. św. Mikołaja i św. Konstancji.

Pierwszym proboszczem powstałej w 1969 roku wspólnoty był ks. Włodzimierz Rabczewski (zm. 2015). Od 1996 roku w parafii duszpasterzuje ks. kan. Jerzy Nowak, dziekan dekanatu gniewkowskiego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem