Reklama

Za co powinniśmy być wdzięczni Węgrom

Grzegorz Polak
Niedziela Ogólnopolska 23/2012, str. 10-11

Węgrzy dali nam św. Kingę, św. Jadwigę i Stefana Batorego. Stamtąd przyszli też do nas ojcowie paulini. Kto wie, jak potoczyłaby się wojna polsko-bolszewicka w 1920 r., gdyby na kilkanaście dni przed Bitwą Warszawską nie nadszedł z Węgier ogromny transport broni i amunicji. Do tych motywów naszej wdzięczności wobec Madziarów powinien dojść jeszcze jeden, który do niedawna niemal nie istniał w polskiej świadomości. Jest nim trudna do wyobrażenia pomoc, jakiej Węgrzy udzielili Polakom podczas II wojny światowej, przyjmując 140 tys. naszych uchodźców.
Temu chlubnemu dla Węgrów epizodowi poświęcony jest drugi tom monumentalnego dwujęzycznego albumu pt. „PAMIĘĆ II. EMLÉKEZÉS II. Polscy uchodźcy na Węgrzech 1939-1946”, dokumentujący fenomen wszechstronnej, niespotykanej gdzie indziej opieki, jaką społeczeństwo i władze Węgier roztoczyły nad naszymi rodakami, zaatakowanymi przez dwóch agresorów: Niemców i Sowietów. Jego autorami są Krystyna i Grzegorz Łubczykowie. Album, opublikowany przez Oficynę Wydawniczą RYTM, jest rewelacyjny z dwóch powodów: po pierwsze - ujawnia fakty nieznane, bardzo ważne dla stosunków polsko-węgierskich, po drugie - jest to dzieło wysmakowane artystycznie, z fantastycznymi fotografiami, w czym wielka zasługa grafika Krzysztofa Duckiego.
„Z postawą i zachowaniem Węgrów wobec Polaków we wrześniu 1939 roku i w następnych latach wojny nie może się równać żadne ze społeczeństw Europy” - uważa Grzegorz Łubczyk, b. ambasador RP na Węgrzech, autor kilku książek i filmów dokumentalnych o bezprecedensowej pomocy udzielonej przez Madziarów dziesiątkom tysięcy polskich uchodźców wojennych.
Hitler planował uderzenie na Polskę także od południa. By to zrobić, wojska wermachtu musiałyby zostać przetransportowane przez terytorium Węgier. Ku ogromnemu zaskoczeniu Berlina rząd węgierski, polityczny sojusznik Niemiec, zdecydowanie się temu przeciwstawił. W zachowanej oficjalnej korespondencji dyplomatycznej Budapeszt uzasadniał odmowę wielowiekowymi więzami przyjaźni z Polakami, dodając, że taka zgoda wywołałaby wewnętrzne niepokoje w ich kraju. I jakby tego było mało, po 17 września 1939 r., tj. po zdradzieckim zajęciu wschodnich terenów Rzeczypospolitej przez Sowietów, Węgrzy otworzyli przed polskimi uchodźcami granicę swego państwa.

Polska ambasada w okupowanej Europie!

Podobnych paradoksów było więcej. Łubczyk przypomina, że aż do stycznia 1941 r. (!) w Budapeszcie funkcjonowało polskie poselstwo (niższa ranga ambasady). Na wieść, że z tego powodu propolska elita władz węgierskich musi znosić coraz większe naciski Niemców, nasz rząd na wychodźstwie postanowił placówkę zamknąć. Gdy z tą informacją ówczesny poseł Leon Orłowski udał się do premiera Pála Telekiego, ten widząc załamanego polskiego dyplomatę, oznajmił: „Przyjacielu, nie martw się. Teraz ja będę na Węgrzech polskim ambasadorem”.
W okresie II wojny światowej przez Węgry w różnych latach przeszło ok. 100 tys. polskich uchodźców, a ok. 30 tys. całą wojnę przeżyło w tym przyjaznym nam kraju. To z Węgier - znów dzięki wielkiej życzliwości gospodarzy, udających, że tego nie widzą - przerzucono najpierw do Francji, a po jej upadku na Bliski Wschód, ok. 35-40 tys. wojskowych, którzy znacząco zasilili tworzoną przez gen. Władysława Sikorskiego nową armię polską na obczyźnie. Ten węgierski epizod dobrze zapisał się w pamięci m.in. płk. Stanisława Maczka, późniejszego generała, i jego słynnej brygady zmotoryzowanej, a następnie dywizji pancernej. „To była niebywale trudna i z wielkim powodzeniem przeprowadzona operacja logistyczna” - podkreśla Łubczyk.
Trudno też inaczej określić przyjęcie w okresie 2-3 tygodni września i października 1939 r. 130-150 tys. wojskowych i cywilów i rozlokowanie ich w ponad 200 miejscowościach (!). Tak wielkiego exodusu Polaków nikt wcześniej nie mógł przewidzieć, a mimo to Węgrzy podjęli to wyzwanie i wzorowo się z niego wywiązali. W ministerstwie honwedów (obrony) utworzono specjalny 21. departament do opieki nad polskimi żołnierzami, na którego czele stanął wielki przyjaciel Polaków płk Zoltán Baló. Natomiast resort spraw wewnętrznych do opieki nad cywilami powołał urząd Pełnomocnika Rządu Królestwa Węgier ds. Uchodźców Wojennych. Wzorowo kierował nim József Antall senior, którego podopieczni nazwali Ojczulkiem Polaków. Zarówno wojskowym, jak i uchodźcom cywilnym rząd węgierski wypłacał żołd.
W Balatonboglárze zaś utworzono stojące na wysokim poziomie gimnazjum i liceum, dodajmy - największą polską szkołę poza granicami okupowanej Polski. Inicjatorem tej lokalizacji i wyjątkowym opiekunem ok. 600 młodych Polaków, bo tylu ich skorzystało z edukacji nad Balatonem, był ks. Béla Varga. Ten wspaniały kapłan mawiał: „Każdy porządny Węgier powinien mieć swojego Polaka” (w domyśle - do opieki). Po wojnie musiał uciekać z zajętych przez Sowietów Węgier, gdyż NKWD wiedziało, że zna prawdę o Katyniu.
Głównym partnerem Baló i Antalla ze strony polskiej był Ślązak Henryk Sławik, który wiosną 1940 r. otrzymał pełnomocnictwo naszych władz na obczyźnie. Ten odkryty przez Grzegorza Łubczyka bohater trzech narodów: polskiego, węgierskiego i żydowskiego przy pomocy swego węgierskiego przyjaciela Antalla uratował ok. 5 tys. polskich Żydów, za co zapłacił życiem w Mauthausen, po tym jak Niemcy wkroczyli w 1944 r. na Węgry, niezadowoleni ze swego nielojalnego sojusznika.
Ambasador Łubczyk ubolewa, że wiedza o tym polskim bohaterze narodowym, Ślązaku z Szerokiej (dziś część Jastrzębia-Zdroju), z trudem przebija się do świadomości rodaków. Niewiele się także robi, by upowszechniać wiedzę i spopularyzować tę niezwykłą postać na Zachodzie. Broszura w języku angielskim o Sławiku musiała czekać na publikację aż 2 lata.

Reklama

Piękna karta zapisana przez Kościół

Album podkreśla też wielką rolę duchownych w życiu polskich uchodźców na Węgrzech. Grzegorz Łubczyk razem z żoną Krystyną udokumentowali nazwiska 91 księży, aktywnie pracujących w latach wojny w tym środowisku. To oni m.in. wystawiali fałszywe metryki chrztu, bez których Sławik z Antallem nie mogliby wyrobić polskim Żydom kilku tysięcy nowych dokumentów na typowo polskie nazwiska. Na wysokości zadania stanęło też duchowieństwo węgierskie, z prymasem kard. Jusztiniánem Serédim, organizując nie tylko akcje dobroczynne, ale pomagając polskim kapłanom w ich pracy duszpasterskiej.
Piękną kartę zapisał ówczesny nuncjusz apostolski abp Angelo Rotta. Łubczyk nazywa go wspaniałym opiekunem naszych rodaków. Mówi, że został mu poświęcony oddzielny rozdział w II tomie albumu, dodając, że „ten oddany Polakom watykański dyplomata zasłużył na więcej aniżeli tylko dobre słowo”.
W „PAMIĘCI II” znalazła się duża porcja nowej i nieznanej wiedzy o uchodźstwie polskim na Węgrzech. Jednym z odkryć autorów jest bożonarodzeniowe przesłanie prymasa kard. Augusta Hlonda z Rzymu do polskich uchodźców na Węgrzech i wiele innych dokumentów z działalności węgierskiej polskiego duszpasterstwa.
Na kartach albumu znajdzie się też niezrealizowany testament płk. Baló, który na prośbę odradzającej się polskiej placówki dyplomatycznej w 1945 r. ułożył listę swoich rodaków najbardziej zasłużonych w niesieniu pomocy Polakom. Widnieją na niej nazwiska ponad 30 osób, które do dzisiaj nie zostały uhonorowane polskimi odznaczeniami. „Oto nasza wdzięczność” - mówi sarkastycznie b. ambasador RP na Węgrzech.
Drugi tom albumu „PAMIĘĆ II”, nad którym jego autorzy Krystyna i Grzegorz Łubczykowie oraz grafik Krzysztof Ducki pracowali 2 lata, będzie symbolicznym, ale bardzo ważnym dowodem naszej, polskiej wdzięczności. Jak ujawnił nam Łubczyk, niemal 100 proc. tekstów: wspomnienia, dzienniki, pamiętniki, korespondencja urzędowa i prywatna oraz 600 zdjęć po raz pierwszy trafią do obiegu publicznego. Ta dokumentacja niezwykłego pod wieloma względami wojennego pobytu tysięcy naszych uchodźców na Węgrzech, dzięki dwujęzyczności wszystkich tekstów, również młodemu pokoleniu Węgrów powie, jak ich dziadkowie i ojcowie zachowali się wobec tych, którzy znaleźli się w potrzebie. Autorzy już otrzymali wiele zaproszeń na prezentację „PAMIĘCI II” na Węgrzech. „I choć czas płynie, i z roku na rok mniej świadków wydarzeń sprzed siedemdziesięciu lat, to jednak naszym obowiązkiem jest mówienie Węgrom: PAMIĘTAMY I DZIĘKUJEMY” - podkreśla Grzegorz Łubczyk.

Reklama

Jasna Góra: ok. 30 tys. osób na Czuwaniu Odnowy w Duchu Świętym

2019-05-18 18:27

it / Jasna Góra (KAI)

Z udziałem ok. 30 tysięcy osób na Jasnej Górze trwa doroczne czuwanie Odnowy w Duchu Świętym. Spotkanie jest wielkim wołaniem o jedność i ożywienie mocy przyjętych sakramentów, nie tylko w odniesieniu do grup charyzmatycznych działających w Kościele, ale wśród wszystkich wierzących. To odpowiedź na zaproszenie papieża Franciszka do budowania „Charis”.

Bożena Sztajner/Niedziela
Zobacz zdjęcia: Czuwanie Odnowy w Duchu Świętym

Ojciec Święty zaproponował by zjednoczenie odbywało się również na poziomie strukturalnym. Dlatego w miejsce Międzynarodowej Służby Katolickiej Odnowy i służb innych wspólnot charyzmatycznych, od 9 czerwca, uroczystości Zesłania Ducha Świętego, powstanie jedno ciało dla wszystkich - Międzynarodowe Służby Komunii czyli Charis. - Także jasnogórskie spotkanie odbywa się w tym duchu - powiedział ks. Sławomir Płusa, przewodniczący Krajowego Zespołu Koordynatorów Odnowy w Duchu Świętym w Polsce.

- Charis czyli strumień łaski. Modlimy się o służby komunii w Polsce czyli o zjednoczenie wspólnot i ruchów, i dzielenie się doświadczeniem chrztu w Duchu Świętym czyli nowym Jego wylaniem, by mógł dotrzeć do każdego chrześcijanina. To jest cel papieża – zauważył ks. Płusa.

Gościem czuwania jest Michelle Moran, członek Papieskiej Rady ds. Świeckich i do niedawna przewodnicząca Odnowy na świecie, koordynująca teraz działania Charis. Ma bogate doświadczenie w posłudze parafialnej, ewangelizacji oraz pracy na rzecz Kościoła. Jest autorką książek i artykułów dla czasopism katolickich i ekumenicznych. Wraz z mężem Peterem założyła wspólnotę Sion Catholic Community for Evangelism. Jej marzeniem jest wyposażanie do posługi i przywództwa w Kościele młodego pokolenia liderów.

Zdaniem Michelle Moran przed Odnową stoją dziś nowe wyzwania i nowe szanse. Wśród nich praca razem ku jedności, by przynieść „dojrzały owoc Ducha Świętego”. - Mówimy o jedności w różnorodności. To jest bardzo częste zdanie, które powtarza papież Franciszek. Nie tracimy naszej tożsamości a jednocześnie możemy uczyć się od innych, ubogacać się - powiedziała Michelle Moran. Dodała, że musimy patrzeć na nasze działanie w Kościele w nowy sposób, bo „często wydaje się nam, że to co robimy do tej pory jest najlepsze i nie trzeba niczego zmieniać”. - Papież widzi w jedności wielką siłę dla ewangelizacji, w dotarciu z naszym doświadczeniem obecności Ducha Świętego do innych – podkreśla gość czuwania.

Oblicza się, że chrztu w Duchu Świętym doświadczyło na świecie ok. 120 mln osób. W Polsce ponad 23 tysiące skupionych w ok. 800 grupach. Ks. Sławomir Płuska podkreśla, że „próbujemy przyjrzeć się do czego zaprasza nas Duch Święty, a jest to większe i głębsze przyjęcie Bożej łaski, żeby doświadczenie chrztu w Duchu Świętym, czyli odnowienia naszego chrztu i bierzmowania, stało się udziałem każdego katolika, każdego chrześcijanina”.

- Te spotkania są dla nas wyrazem jedności, są szansą spotkania się ze sobą, wymiany doświadczeń, podejmowania wspólnej formacji - zauważył Norbert Dawidczyk, wiceprzewodniczący Krajowego Zespołu Koordynatorów Odnowy w Duchu Świętym.

Podkreślił, że jest to odpowiedź Odnowy na apel papieża Franciszka o „budowanie Charis, aby wszystkie osoby, które doświadczają odnowy charyzmatycznej, zmierzały coraz bardziej ku jedności niekoniecznie strukturalnej, ale jedności braterskiej, poznania, współpracy, wiedzy o sobie”. - I to dzieje się tutaj, bo tak odczytaliśmy wołanie papieża, jako przynaglenie byśmy wykonali w strukturach ogólnopolskich, jakiś ruch - dodał Norbert Dawidczyk.

Czuwanie poprzedził VIII Kongres, który odbywał się w częstochowskiej Hali Sportowej Arena 16-17 maja, i w którym obok przedstawicieli Odnowy w Duchu Świętym wzięli udział inni członkowie grup charyzmatycznych i ewangelizacyjnych.

Kongresy odbywają się co pięć lat. Pierwsze takie spotkanie, w którym wzięli udział wszyscy zaangażowani w ten ruch, odbyło się w 1983r. Nie bez powodu jako miejsce Kongresu wybrano Jasną Górę, dom Maryi. To Ona, jak rozeznano przed Kongresem, miała upraszać u Boga moc dla wspólnego spotkania oraz moc dla dania światu świadectwa o zwycięstwie i miłości Boga wypływających z Krzyża.

W czasie spotkania na jasnogórskich błoniach pielgrzymi słuchają konferencji, włączają się we wspólne modlitwy i śpiewy. Zebrani wysłuchali także pozdrowień od bpa Bronisława Dembowskiego, wieloletniego delegata Episkopatu ds. Odnowy w Duchu Świętym, który co roku, od początku wszystkich Czuwań Odnowy, przybywał na Jasną Górę. W tym roku po raz pierwszy nie mógł być obecny, ale przesłał list z wyrazami jedności w modlitwie.

Ks. Andrzej Grefkowicz, egzorcysta, działający od wielu lat w Odnowie mówił o początkach Odnowy w Duchu Świętym i wyzwaniach na przyszłość. Kolejny prelegent Artur Skowron, odpowiedzialny za inicjatywę „Młodzi młodym” przedstawił kierunki ewangelizacji młodych.

Punktem centralnym dorocznego Czuwania będzie Msza św. odprawiona o godz. 17.00. Eucharystii przewodniczyć ma bp Andrzej Siemieniewski z Wrocławia, od wielu lat związany z Katolicką Odnową w Duchu Świętym.

Katolicka Odnowa Charyzmatyczna nie jest jednolitym ruchem o zasięgu światowym. W odróżnieniu od większości ruchów nie ma jednego założyciela, lub grupy założycieli, nie ma też listy członków. Jest to zróżnicowany zespół osób i grup podejmujących różne działania, często od siebie niezależne, na różnym etapie rozwoju i o różnorodnie rozłożonych akcentach. Ruch charyzmatyczny opiera się na założeniu, że chrześcijanie są obdarowywani charyzmatami, którymi służą ku zbudowaniu wspólnoty Kościoła.

Odnowa w Duchu Świętym gromadzi wielu ludzi świeckich w różnym wieku i z różnych środowisk, odnajdujących dzięki niej swoje miejsce w Kościele i świecie. Osoby te tworzą grupy modlitewne, liczące od kilku do kilkuset członków. Łączy ich chrzest w Duchu Świętym zwany także „wylaniem Ducha Świętego” lub „modlitwą odnowienia darów Ducha Świętego”. Nawiązuje on do biblijnej i historycznej Pięćdziesiątnicy. W tym dniu apostołowie otrzymali Ducha Świętego - zostali ochrzczeni w Duchu Świętym, czemu towarzyszyło mówienie językami i przepowiadanie Jezusa z mocą.

Grupy modlitewne spotykają się co tydzień na dwu-trzygodzinnych spotkaniach modlitewnych, których głównym elementem jest głośna, żywa modlitwa. Grupy prowadzone są najczęściej wspólnie przez duszpasterza i zespół świeckich animatorów z liderem na czele. Spotkania odbywają się zwykle przy parafii.

W latach 70. kilku polskich kapłanów zetknęło się z Odnową Charyzmatyczną poza granicami naszego kraju. Doświadczenie to postanowili oni przenieść na grunt polski. W roku 1976 zaczęły powstawać pierwsze grupy modlitewne. Dwadzieścia lat później na czuwanie do Częstochowy przyjechało ok. 200 tysięcy sympatyków ruchu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Nowa Rada Stanowa rycerzy Kolumba

2019-05-19 10:35

Podczas trwającej w Licheniu, IX Konwencji Stanowej Rycerzy Kolumba w Polsce, w sobotę 18 maja 2019 roku, dokonano wyboru Rady Stanowej.

Skład Rady Stanowej nie zmienił się, wybrano:

Delegat Stanowy - br. Tomasz Wawrzkowicz

Sekretarz Stanowy - br. Krzysztof Zuba

Skarbnik Stanowy - br. Andrzej Stefaniuk

Radca Stanowy - br. Marek Ziętek

Kustosz Stanowy - br. Dariusz Wolniak

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem