Reklama

Polska

Odczytywanie znaków czasu

Niedziela Ogólnopolska 36/2012, str. 14-15

[ TEMATY ]

wywiad

biskup

KAI/JAN BRYCZYŃSKI

KS. IRENEUSZ SKUBIŚ: - Ekscelencjo, ingresem do katedry kaliskiej, który odbędzie się 12 września, rozpocznie Ksiądz Biskup pasterzowanie w diecezji kaliskiej. Kalisz to jedno z najstarszych miast w Polsce. Jak łączyć w duszpasterstwie tradycję z nowoczesnością?

BP EDWARD JANIAK: - Pierwszym i podstawowym zadaniem, jakie stoi przed Kościołem, jest głoszenie Ewangelii i udzielanie sakramentów świętych. Uwarunkowania zewnętrzne, czyli duch czasu albo tzw. znaki czasu, Kościół winien ciągle odczytywać na nowo. Nowoczesność w duszpasterstwie to sposoby docierania z Dobrą Nowiną do współczesnego człowieka. Myślę, że całe życie kapłańskie, każde posługiwanie ma być służbą. W praktyce oznacza to, że kapłan ma być człowiekiem miłości, powołanym do świadczenia i wychowywania innych zgodnie z nowym przykazaniem miłości Chrystusowej. Taka postawa jest zawsze wypadkową tradycji i nowoczesności, bo miłość się nie starzeje. Przykładem współczesnego sposobu docierania do ludzi jest nowa ewangelizacja, bo dotyczy tej grupy wiernych, którzy są ochrzczeni, a nie słuchają słowa Bożego i często przez zaniedbanie nie korzystają z sakramentów świętych.

- Ksiądz Biskup zajmuje się w Episkopacie zagadnieniem migracji i turystyki. W jaki sposób zdobyte doświadczenia będą inspirować do pracy z młodymi ze swojej diecezji, którzy wyjechali za pracą?

- Migracja jest zjawiskiem powszechnym w świecie. Różne mogą być jednak jej przyczyny. Masowa migracja młodych ludzi z terenu naszej Ojczyzny musi niepokoić przede wszystkim z powodu wielu zagrożeń, na które są narażeni ludzie wyrwani ze swoich środowisk rodzinnych. Najbardziej bolący jest fakt, kiedy młody człowiek - często z dyplomem wyższej uczelni - jest bezrobotny, na tzw. zasiłku. Mimo wszystko w przyszłość patrzę z nadzieją, licząc też na to, że zaistniała sytuacja ma charakter czasowy. Uważam, że trzeba być blisko tych ludzi. Aczkolwiek na sytuację gospodarczą nie mamy wpływu, albo mamy bardzo znikomy, to powinniśmy nieść posługę sakramentalną migrantom tam, gdzie oni są. W tym celu posyłani są polscy kapłani, aby mogli umacniać duchowo współrodaków na obczyźnie. Przedtem powinniśmy przede wszystkim tutaj, w Ojczyźnie, nie ustawać w głoszeniu słowa Bożego, nauczaniu katechezy i posłudze sakramentalnej. Jestem przekonany, patrząc na środowiska polonijne, że to bogactwo duchowe, ten posiew ewangeliczny, dokonujący się w parafii, przynosi owoce i najlepiej przygotowuje do pokonywania trudności na emigracji. Uważam, że problem emigracji jest bardzo złożony. Jeżeli sobie uświadomimy, że poza granicami jest niemal tyle samo Polaków, co w Ojczyźnie, wówczas możemy mówić o randze duchowej posługi polskich kapłanów w świecie. W samej Europie tylko co szósty ksiądz pochodzi z Polski, a oczekiwania są jeszcze większe. Krótko mówiąc, Kościół jest otwarty i w miarę możliwości kapłani diecezjalni i zakonni są delegowani do pracy na emigracji. Jest to jedna z najskuteczniejszych form troski Kościoła lokalnego o tych, którzy migrują.

- Od lat aktywnie bierze Ksiądz Biskup udział w różnych formach duszpasterstwa pielgrzymkowego. W jaki sposób utrzymująca się popularność tych praktyk religijnych może być szansą dla umacniania wiary?

- Pielgrzymowanie do miejsc szczególnie naznaczonych działaniem Pana Boga poprzez kult i działanie świętych jest jedną z form duszpasterskich. Dobrze przygotowana pielgrzymka często spełnia rolę skutecznie odprawionych rekolekcji. Obserwuje się coraz większe zainteresowanie wiernych, którzy korzystają z tej formy umacniania wiary. Przykładem takim jest na pewno Jasna Góra. Z pielgrzymowaniem łączy się problem turystyki. Warto zwrócić uwagę, że turystyka jest integralną częścią doświadczenia człowieka. Jednak pomimo ogromnej i stale wzrastającej liczby turystów, większość z nich napotyka istotne ograniczenia w wykorzystywaniu czasu wolnego na turystykę. Ponadto znaczna część ofert turystycznych zlokalizowana jest w krajach czy regionach, które nie są rozwinięte gospodarczo, a ich ludność doświadcza biedy. Twierdzenie, że turystyka przyczynia się do walki z ubóstwem, okazuje się często złudzeniem czy utopią. Turystyka jest dziedziną ludzkiego życia, na którą składają się nie tylko działania ściśle ekonomiczne, ale także relacje międzyludzkie i społeczne. W naszej Ojczyźnie odbywają się coroczne spotkania dla diecezjalnych przewodników pieszej pielgrzymki na Jasną Górę oraz coroczne rekolekcje dla przewodników. W bieżącym roku na Jasnej Górze w spotkaniu uczestniczyło ok. 1400 osób. Rzetelna informacja, świadectwo przewodnika turystycznego, zwłaszcza w obiektach sakralnych, jest też formą umacniania wiary.

- Dolny Śląsk to region przenikania się od wieków różnych kultur i religii, wzajemnego szacunku i tolerancji. Jak te tradycje przenieść na specyfikę Kalisza?

- Nie wiem, czy doświadczenia wielu wyznań i kultur z terenu Wrocławia są do przeniesienia na tzw. specyfikę Kalisza. Będę starał się poznać problemy tamtejszej ludności. Myślę jednak, że wyzwania są bardzo różne, a doświadczenia dobrych relacji z różnymi wyznaniami - wyniesione z Dolnego Śląska - też mogą się przydać w pojedynczych przypadkach w Kościele kaliskim.

- Jakie priorytety duszpasterskie ma Ekscelencja u progu swej posługi w nowej diecezji?

- Dekret o pasterskich zadaniach biskupów w Kościele określa bardzo jasno zadania biskupów; obejmuje nauczanie, uświęcanie i zarządzanie w Kościele. Według wiedzy, jaką mam, wymienione zadania i cenne inicjatywy duszpasterskie podejmował i realizował dotychczasowy gorliwy biskup Stanisław Napierała. Do Kalisza przychodzę z pełnym zamysłem kontynuacji działalności mojego zacnego Poprzednika. Chcę więc poznać najpierw specyfikę Kalisza, liczę bardzo na dobrą wolę kapłanów, że mi w tym pomogą. Natomiast moje zawołanie biskupie brzmi: „Oportet servire” - Trzeba, abym służył. Przykładem tego, jak najlepiej służyć człowiekowi, pozostaje dla nas sam Chrystus. Uważam, że służba drugiemu człowiekowi jest nie tylko potrzebna, ale staje się wręcz warunkiem wiarygodności Kościoła. Dlatego postanowiłem dalej trwać w tym przekonaniu, wnosząc je w nową rzeczywistość mojej posługi biskupiej.

- Czy widzi Ksiądz Biskup realne możliwości pomocy ze strony Kościoła dla mieszkańców diecezji, której domeną jest rolnictwo?

- Nauka społeczna Kościoła bardzo jasno precyzuje, w jaki sposób należy angażować się w sprawy dotyczące świeckiego życia wiernych. Z pewnością - przechodząc z diecezji, gdzie 2/3 to mieszkańcy miast, do diecezji, gdzie ok. 2/3 ludności zamieszkuje aglomeracje wiejskie - trzeba zapoznać się z oczekiwaniami i problemami ludności tam mieszkającej. W codziennym sprawowaniu urzędu dostrzegam, jak wielkie jest oczekiwanie petentów na cierpliwe wysłuchiwanie różnych bolączek dnia codziennego. Wielokrotnie w dotychczasowej 16-letniej posłudze biskupiej zadawałem sobie pytanie: na ile te problemy i sprawy, w które się angażuję, dotyczą posłannictwa Kościoła i czy w ogóle mają związek z wiarą? Doświadczam często w Kurii, jak wielu ludzi jest zagubionych i szukających oparcia. Dalej będę się starał być do dyspozycji kapłanów i wiernych, ufając w pomoc św. Józefa - skutecznego patrona diecezji kaliskiej.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Uczcie się na naszych błędach

2020-04-09 10:28

[ TEMATY ]

wywiad

koronawirus

wywózki

Włodzimierz Rędzioch

Ks. Giovanni Musazzi z Bractwa św. Karola Boromeusza w ostatnich tygodniach musiał przejść prawdziwą „próbę ognia” jako szpItalny kapelan, gdy słynny szpital „Luigi Sacco” w Mediolanie, w którym pracuje został zamieniony na najważniejszy w Lombardii szpital jednoimmienny dla zarażonych wirusem Covid-19.

W rozmowie z korespondentem „Niedzieli” podzielił się swoimi refleksjami i radami, które mogą się okazać bardzo cenne dla Kościoła w Polsce w czasach szerzenia się epidemii.

- Od czasu wybuchu epidemii Covid-19, pracuje ksiądz na specjalnym oddziale chorób zakaźnych, zakazanym dla osób postronnych, a także dla kapelanów, którzy nie są zatrudnieni w szpitalu. Jak udało się księdzu uzyskać pozwolenie, aby służyć pacjentom zarażonym wirusem?

- Szpital, w którym pracuję, został przekształcony w szpital jednoimienny; oznacza to, że prawie wszystkie dostępne miejsca, oprócz istniejącego już tam dużego oddziału chorób zakaźnych, zostały przystosowane do przyjmowania pacjentów zarażonych wirusem Covid-19. W obecnej sytuacji szerzącej się epidemii niepokoi mnie naiwna postawa niektórych moich kolegów kapelanów, która może wyrządzić szkodę ludziom (pacjentom i księżom), jak i Kościołowi. Tutaj nie potrzeba heroizmu.

Kościół jest obecny w szpitalach i musi tam pozostać, ale nie może postępowiać nierozsądnie! My, kapelani, jeśli nie będziemy ostrożni, nie tylko narażamy się na niebezpieczeństwo, ale możemy stać się narzędziem rozprzestrzeniania się wirusa. Jeśli nie będziemy przestrzegać wszystkich koniecznych zasad, aby chronić siebie, lekarzy i pacjentów, słusznie wydalą nas ze szpitali, w których jesteśmy gośćmi. Mamy obowiązek ściśle przestrzegać obowiązujących zasad. Kapelan, który nie odbył kursu przygotowawczego, aby wejść do izolatki, robi coś niebezpiecznego dla siebie i innych.

Jeśli prawdą jest, że musimy być blisko naszego ludu, prawdą jest również to, że nie można rzucać wyzwania Bogu – „czuję się bohaterem, więc nie złapię wirusa”. Kapłan, który służy pacjentom Covid-19, musi zaakceptować również większą izolację. Na przykład nie może iść do domu, aby odwiedzić parafian. Ponieważ pracuję na oddziale Covid-19, nie widziałem mojej mamy i ciotki, starszych osób, od dwóch

Nawet lekarze i pielęgniarki żyją „odseparowani w domu” od rodzin i nie odwiedzają starszych wiekiem rodziców. Ponieważ ja, nawet jeśli nie mam żadnych objawów, codziennie mam styczność z wirusem i mogę być - niech Bóg mnie przed tym ochroni – pozytywny ale bez objawów. Dlatego jest to minimalny środek zapobiegawczy, oprócz wszystkich tych, które obowiązują na odziale chorób zakaźnych. Konferencja Episkopatu Włoch ustanowiła normy naszej posługi słusznie wymagając od kapelanów specjalnych kursów.

- W praktyce jakie zasady musi ksiądz respektować idąc z Eucharystią i olejem do namaszczenia chorych?

- Nie do pomyślenia jest, aby hostie i święty olej zostały przyniesione w pojemniku i buteleczce na odział Covid-19, a następnie wyniesione z powrotem - wszystko byłoby skażone! Hostie należy umieścić w sterylnych plastikowych torebkach po starannym oczyszczeniu ich z okruchów lub fragmentów; biorę tylko tyle hostii ilu pacjentów prosiło mnie o komunię. Olej do namaszczenia chorych jest również przenoszony w minimalnej ilości (jedna kropla) w sterylnym plastikowym woreczku, który jest następnie niszczony w pokoju, w „brudnej strefie”.

Konferencja Episkopatu Włoch określiła bardzo surowe zasady w tym względzie, ale widzę, że wiele Konferencji Episkopatów spóźnia się z ustaleniem podobnych zasad (mam na myśli przede wszystkim Europę – jestem w kontakcie z współbraćmi, którzy informują mnie o przepisach już przyjętych w różnych krajach). W Stanach Zjednoczonych zasady te zostały ustalone na czas i w sposób precyzyjny.

- Jak w praktyce zachowuje się ksiądz na oddziale zakaźnym?

- Przed wejściem na odział Covid-19, przygotowuję się w strefie zwaną „czystą stefą”. Muszę wiedzieć, ile osób przyjmuje komunię i taką ilość hostii wkładam do sterylnego woreczka. Następnie ubieram się we wszystkie niezbędne zabezpieczenia (kombinezon, podwójne rękawiczki, buty, przyłbica, maseczka ochronna typu 2 lub 3; normalna maska chirurgiczna typu 1 jest całkowicie niewystarczająca).

Wszystko, co znajduje się w woreczku, musi zostać skonsumowane przez pacjentów na oddziale, a woreczek należy wyrzucić na miejscu. Z olejkiem postępuję w podobny sposób - wlewam kroplę oleju do sterylnej torbki i ta kropla służy mi tylko dla pacjentów Covid-19 i tylko na tym oddziale, zmieniając rękawiczkę przy każdym pacjencie. W tym przypadku również rękawiczki i torebka muszą pozostać na oddziale.

- Jakie rady dałby ksiądz kapelanom, którzy dopiero teraz muszą się zająć pacjentami Covid-19?

- Żaden kapłan nie powinien mieć kontaktu z pacjentami z Covid-19 bez odbycia podstawowego kursu z zakresu chorób zakaźnych przeprowadzonego przez lekarzy lub pielęgniarki! Ponieważ byłoby to po prostu bezsensowne. We Włoszech Kościół zapłacił wysoką cenę za to niedopatrzenie – tylko w marcu zmarło 87 kapłanów.

Żaden z nich nie był kapelanem w szpitalu, po prostu nadal przyjmowali ludzi lub odwiedzali ich w domach (komunia zanoszona chorym), nie podejmując należytych środków ostrożności. Nie byliśmy przygotowani, ponieważ byliśmy pierwsi w Europie, ale inne Episkopaty powinny uczyć się na naszych błędach. Dlatego powtarzam – należy dobrze przygotować kapłanów, którzy mają pracować na oddziałach chorób zakaźnych.

Dla dobra samych kapłanów, wiernych, ale także dla dobra Kościoła, aby nie stał się przedmiotem słusznej krytyki. W tym względzie improwizacja nie jest dozwolona, nie są potrzebni nieostrożni kapłani, ale tacy, którzy potrafią być posłusznymi swojemu biskupowi, Konferencji Episkopatu i lekarzom.

U nas w szpitalu obowiązuje następujące kryterium - każdy, kto za wszelką cenę chce wejść na oddział Covid-19, jest wykluczany, ponieważ jest prawie pewne, że chodzi o osobę nieroztropną lub wyniosłą, która robi to dla własnej chwały (bez względu na to, czy chodzi o lekarza, pielęgniarkę czy księdza). Ja mogłem tylko zadeklarować moją gotowość do tej szczególnej pracy, ale inni zadecydowali, czy mogę wejść, czy nie. Po tym, jak mój przełożony wezwał mnie do objęcia stanowiska kapelana, z pozytywną opinią biskupa pomocniczego Mediolanu, czekałem aż dwa tygodnie, zanim uzyskałem zgodę lekarzy na pracę na oddziale.

CZYTAJ DALEJ

Małopolskie: Brak podejrzenia przestępstwa ws. śmierci księdza chorego na Covid-19

2020-04-08 08:22

[ TEMATY ]

kapłan

zmarły

kapłan

Radio Em

Ks. Roman Kopacz

Prokuratura Rejonowa w Bochni, która bada sprawę śmierci proboszcza Drwini (Małopolskie) Romana Kopacza, zakażonego koronawirusem, wciąż nie ma uzasadnionego podejrzenia popełnienia przestępstwa.

Zgodnie z informacjami przekazanymi PAP przez zastępcę prokuratora rejonowego Barbarę Grądzką, śledztwo wciąż się nie rozpoczęło w powodu braku podejrzenia przestępstwa w sprawie śmierci proboszcza Drwini. Nie prowadzono też przesłuchań osób.

„Dalsze czynności zostaną podjęte po analizie dokumentów uzyskanych z Państwowego Powiatowego Inspektora Nadzoru Sanitarnego w Bochni” – zapowiedziała zastępca prokuratora rejonowego w Bochni.

W toku dotychczasowych czynności prokuratura próbowała ustalić m.in. prawidłowość postępowania dotyczącego umieszczenia księdza w izolacji domowej.

Zgodnie z informacjami biura wojewody małopolskiego, podanymi za małopolskim sanepidem, przyczyną śmierci księdza Romana Kopacza nie był Covid-19. Mężczyzna przebywał w izolacji domowej, ponieważ lekarz nie stwierdził konieczności hospitalizacji.

Jak informowała policja, 59-letni ksiądz zmarł 24 marca podczas próby przetransportowania go do szpitala. Wcześniej służby medyczne wezwane przez policjantów bezskutecznie reanimowały kapłana.

Dzień wcześniej, w poniedziałek, policja poinformowana o przebywającym w izolacji księdzu dwukrotnie była z wizytą na plebanii. "Ksiądz się pokazał, nie zgłaszał problemów" – powiedział PAP rzecznik prasowy bocheńskiej policji Łukasz Ostręga.

We wtorek sanepid zadzwonił na policję z informacją, że nie może się skontaktować z proboszczem i poprosił funkcjonariuszy o sprawdzenie, czy z chorym wszystko w porządku.

Wysłanemu na plebanię patrolowi nikt nie otwierał drzwi. Funkcjonariusze ustalili, kto może mieć klucze do budynku. Odpowiednio zabezpieczony policjant wszedł do środka i zastał księdza leżącego w łóżku. "Jego stan był ciężki, był tak osłabiony, że nie mógł mówić. Wezwano pogotowie" – relacjonował rzecznik prasowy policji w Bochni.

Medykom nie udało się uratować życia proboszcza – zmarł w trakcie próby przetransportowania do szpitala, po bezskutecznych reanimacjach.

Roman Kopacz był proboszczem parafii Matki Bożej Królowej Polski w Drwini od 2007 r., był także kapelanem strażaków gminy Drwinia. Pogrzeb duchownego odbył się 26 marca w Trzcinicy koło Jasła – w ograniczonym (by zapobiegać szerzeniu się epidemii) gronie rodzinnym.(PAP)

CZYTAJ DALEJ

Bp Mering do kapłanów: otrzymaliśmy godność kapłańską, by być świadkami Chrystusa

2020-04-09 15:43

Bożena Sztajner/Niedziela

„W takich okolicznościach nie miałem nigdy okazji, żeby mówić do swoich prezbiterów. I jakkolwiek byłoby to trudne, musimy z pełna wiarą, z czystym sercem, raz jeszcze dotknąć tych wielkich tajemnic, które stanowią sens naszego życia” – powiedział biskup włocławski Wiesław Mering w homilii podczas wielkoczwartkowej Mszy Krzyżma.

Z powodu epidemii koronawirusa liturgia odbywała się w seminaryjnym kościele św. Witalisa we Włocławku, który w latach 1330-1411 pełnił funkcję katedry włocławskiej. Po sześciuset latach ten kościół, stanowiący obecnie integralną część Wyższego Seminarium Duchownego we Włocławku, na ten czas stał się jakby katedrą. Z Pasterzem Diecezji Mszę św. koncelebrowali: biskup pomocniczy Stanisław Gębicki oraz kilku miejscowych księży.

Odnosząc się do tekstów liturgicznych, bp Mering przypomniał księżom, że „jesteśmy wybranymi przez Pana”, dlatego kolekta tej Mszy mówi: „dałeś nam udział w godności Chrystusa”. „To jest naprawdę coś niesamowitego! Potrafimy bardzo różnie tę godność traktować. A my mamy udział w Jego dziele, w tym, po co przyszedł na świat! A służymy Mu tą władzą, którą otrzymujemy od Niego w dniu święceń. Największa z tych władz dotyczy Eucharystii. Po co Chrystus dał te władzę? – właśnie po to, jak dalej mówi kolekta, abyśmy byli w świecie świadkami Jego odkupienia” – mówił hierarcha.

Kaznodzieja zaznaczył, że to, co najbardziej przeszkadza w dawaniu świadectwa, to obojętność na sprawy Boże pośród świata, w którym żyjemy. „Ksiądz powołany jest, by dawać takie świadectwo, jakiego oczekuje od nas Jezus” – podkreślił bp Mering.

Bp Mering zacytował wstęp do książki kard. Roberta Saraha „Z głębi naszych serc”, adresując jego słowa do kapłanów: „W szczególny sposób pisząc tę książkę myśleliśmy o księżach. Nasze kapłańskie serce zapragnęło ich pocieszyć, dodać im odwagi. Razem ze wszystkimi księżmi modlimy się: ratuj nas Panie, bo giniemy! (…) Jesteśmy kuszeni utratą nadziei. (…) Trwamy jednak w pokoju, gdyż wiemy, że łodzią kieruje Jezus. Wiemy, że łódź nigdy nie zatonie. Wierzymy, że tylko ona może nas zaprowadzić do portu wiecznego zbawienia. Chcemy po raz kolejny wyrazić Jezusowi naszą bezwzględną ufność wierność, wielkie ‘tak’, które wypowiedzieliśmy w dniu naszych święceń”.

Biskup włocławski zauważył „jeszcze jeden aspekt dzisiejszego święta – pytanie o troskę o powołania”. Cytując słowa jednego z biskupów, zapytał: „co ja robię, jako ksiądz, dla powołań kapłańskich”? Biskup powtórzył to pytanie kierując je pod adresem wszystkich księży w diecezji: „co ja robię, konkretnie, dla powołań kapłańskich”? Przypomniał, że 17 lat temu, gdy przyszedł do diecezji, w seminarium była setka kleryków, a dziś jest ich tylko ponad trzydziestu. Wspólna troska o powołania to istotny fragment naszego dzisiejszego święta, bo najlepszymi rodzicielami powołań kapłańskich są sami księża. Być świadkiem, to także pociągać swoim życiem innych do kapłaństwa, żeby nowi ludzie, za kilka, kilkanaście lat przeżywali swoje święto w Wielki Czwartek, w dzień, w którym przypominamy sobie zwłaszcza ustanowienie sakramentu kapłaństwa i tego, co z niego wynika” – zakończył homilię bp Wiesław Mering.

W trakcie Mszy św. biskup poświęcił olej chorych i konsekrował krzyżmo. Natomiast odnowienie przyrzeczeń kapłańskich odbędzie się w innym terminie, podczas tradycyjnej pielgrzymki duchowieństwa, przewidzianej w tym roku do włocławskiej katedry na dzień 28 maja, o ile ustaną restrykcje związane z zagrożeniem rozprzestrzeniania się wirusa.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję