Reklama

Wywiady

Rozpoznanie - dialog - współpraca

Po raz pierwszy w Polsce odbędzie się Krajowy Kongres Diecezjalnych Rad Duszpasterskich. O idei i szczegółach Kongresu mówi w wywiadzie dla KAI jego główny organizator - abp Stanisław Gądecki, metropolita poznański, przewodniczący Komisji Duszpasterstwa Konferencji Episkopatu Polski.

IZABELA MATJASIK: - Księże Arcybiskupie, jaki cel stawiają sobie organizatorzy Kongresu Diecezjalnych Rad Duszpasterskich?

ABP STANISŁAW GĄDECKI: - Głównym celem Kongresu będzie spotkanie członków diecezjalnych rad duszpasterskich z wszystkich polskich diecezji, przyjrzenie się ich działalności i metodologii pracy oraz wzajemna wymiana doświadczeń, a przede wszystkim przemyślenie zadań na przyszłość. Ponadto ukazanie form i możliwości współpracy między diecezjalną radą duszpasterską a biskupem diecezji.
Hasłem Kongresu są słowa: „Rozpoznanie -Dialog - Współpraca”, zaczerpnięte z adhortacji „Christifideles laici” (n. 25) w której Jan Paweł II napisał o potrzebie tworzenia diecezjalnych rad duszpasterskich jako organów doradczych biskupa. Ojciec Święty wskazywał, że „w rzeczywistości chodzi tu o zasadniczą formę współpracy i dialogu, a także rozpoznania na szczeblu diecezjalnym”. Dodawał, że „udział świeckich w tych radach pozwoli rozszerzyć zakres konsultacji, a zasada współpracy, mająca w pewnych przypadkach charakter decyzyjny, będzie stosowana szerzej i odważniej”.
Organizatorzy Kongresu pragną więc uświadomić członkom rad, jak cenny jest dialog między biskupem diecezji a radą duszpasterską. Dotyczyć on winien zarówno rozpoznawania sytuacji Kościoła lokalnego wobec otaczających go wyzwań, jak i owocnej realizacji programu duszpasterskiego na terenie danej diecezji. A skoro obecny program realizowany jest pod hasłem: „Kościół domem i szkołą komunii”, warto postawić pytanie, w jaki sposób diecezjalne rady duszpasterskie mogą wspomóc proces budowania Kościoła wedle tej właśnie koncepcji.
W tym kontekście warto przypomnieć, że jednym z zasadniczych celów działania diecezjalnych rad duszpasterskich jest opracowywanie lokalnego programu duszpasterskiego, w zgodzie z programem ogólnopolskim, a ponadto inspirowanie inicjatyw misyjnych i katechetycznych oraz uwrażliwianie opinii publicznej na problemy Kościoła i ułatwianie pracy duszpasterskiej duchownym.
Diecezjalne rady duszpasterskie składać się winny głównie z kompetentnych osób świeckich, współpracujących z księżmi i osobami konsekrowanymi. W praktyce często składają się w większości z księży.

- Kto weźmie udział w Kongresie w Licheniu?

- Z każdej diecezji zaproszono przedstawicieli diecezjalnej rady duszpasterskiej: 4 osoby, w tym jej sekretarza. Są to zarówno ludzie świeccy, jak i przedstawiciele życia konsekrowanego. Na razie swój udział zgłosiło 66 osób z 23 diecezji. Spodziewamy się jednak, że docelowo może ich być ok. 200. Czekamy na pozostałe diecezje.

- Dwudniowy program Kongresu zakłada też prezentację badań socjologicznych na temat diecezjalnych rad duszpasterskich, które przeprowadzili ks. dr Tomasz Wielebski i mgr Mateusz Tutak z Sekcji Teologii Pastoralnej Wydziału Teologicznego UKSW.

- Będzie to interesujący punkt spotkania, gdyż wyniki badań są bardzo ciekawe. Ich autorzy rozesłali ankiety do wszystkich diecezji, pytając o statut rad, ich regulamin, program i sposoby działania, podejmowane zagadnienia. Starali się stworzyć socjologiczny obraz działania diecezjalnych rad duszpasterskich w Polsce.

- Czy Ksiądz Arcybiskup zna wyniki tych badań?

- Miałem okazję zapoznać się ze wstępnymi wnioskami. Wynika z nich, że nie we wszystkich diecezjach istnieją rady duszpasterskie, a tam, gdzie istnieją, nie zawsze spotykają się regularnie. Autorzy badania zwracają uwagę, że - w świetle ankiet - spotkania rad mają nierzadko ogólnikowy charakter, dokumenty dotyczące ich przebiegu są lakoniczne, a w kilku diecezjach posiedzenia rad nie są zwoływane od kilku lat, choć powinny się odbywać przynajmniej raz w roku. Z drugiej strony, tam gdzie rady działają, podejmują konkretne inicjatywy duszpasterskie i sprawnie wykorzystują potencjał intelektualny osób świeckich. Autorzy badania jako dobry przykład wskazują archidiecezję warszawską.

- Zapewne Ksiądz Arcybiskup spodziewa się poprawy sytuacji po Kongresie...

- To, czy rady duszpasterskie będą działały intensywniej, jest testem, na ile poważnie traktowane są zobowiązania ogólnokościelne, w tym wskazania Soboru. Dlatego już pierwszego dnia kongresu będziemy mówić, co dokumenty Soboru Watykańskiego II oraz późniejsze dokumenty Kościoła w Polsce proponują w zakresie pracy diecezjalnych rad duszpasterskich. Temat ten zreferuje ks. dr hab. Bogusław Drożdż. Z kolei o stojących przed Kościołem w Polsce zadaniach w sferze społecznej mówić będzie bp Józef Kupny w oparciu o dokument KEP „W trosce o człowieka i dobro wspólne”. Z pewnością poprawy wymaga także sposób działania „struktur komunijnych Kościoła”, czyli rad duszpasterskich i ekonomicznych na poziomie parafialnym. Udział świeckich wymaga zmiany postawy zarówno proboszczów, by darzyli zaufaniem świeckich i starali się z nimi współpracować, jak i parafian, by wykazywali większą inicjatywę. W starszym pokoleniu duchownych taka współpraca przebiega trudniej, a w młodszym nie zawsze jest lepiej. Zależy to bardziej od charakteru i świadomości eklezjalnej danego duszpasterza niż od jego wieku.

- Duchowni powinni zatem bardziej ufać świeckim?

- Zaufania trzeba się uczyć po obu stronach. Z jednej strony, księża narzekają na świeckich na temat tego, że ci „marudzą” i mają co chwilę nowe pomysły, co proboszcz powinien zrobić. Z drugiej, świeccy narzekają, że proboszcz nie wychodzi do nich z inicjatywą lub nie zwołuje posiedzeń rady, marnując ich dobre chęci.
O tym, jak działalność diecezjalnych rad duszpasterskich wygląda od strony osób świeckich, usłyszymy w drugim dniu Kongresu z wystąpienia Krzysztofa Jankowiaka „Rola osoby świeckiej w pracach diecezjalnej rady duszpasterskiej”. Przewidzieliśmy też zajęcia w grupach, poświęcone praktycznej stronie pracy diecezjalnej rady i wewnętrznego podziału ról. Poprowadzą je abp Damian Zimoń i bp Adam Lepa wraz z przedstawicielami diecezji zielonogórsko-gorzowskiej oraz przemyskiej.

- W jakim zakresie diecezjalne rady duszpasterskie mogą pomóc w realizacji ogólnopolskiego programu duszpasterskiego?

- Drugiego dnia spotkania w Licheniu ks. dr Krystian Piechaczek wygłosi wykład na temat adaptacji Ogólnopolskiego Programu Duszpasterskiego do warunków diecezjalnych.
W ramach obecnego, 3-letniego programu duszpasterskiego, od początku staramy się ożywić „struktury komunijne” w Kościele: diecezjalne rady duszpasterskie, rady społeczne przy biskupie diecezji, parafialne rady duszpasterskie i parafialne rady ekonomiczne. Jednym z kroków ku temu jest przygotowywany kongres w Licheniu. Jego celem jest wzmocnienie działalności rad duszpasterskich diecezji. Kolejny kongres poświęcony będzie radom działającym w parafiach. Chodzi o to, by owocem realizacji 3-letniego programu duszpasterskiego „Kościół domem i szkołą komunii” stała się rzeczywista współodpowiedzialność świeckich za przekaz wiary. Wierni winni czuć się „zadomowieni” w Kościele, przez co również Kościół stanie się bardziej udomowiony - prezentujący się bardziej jako dom niż jako instytucja. Wprawdzie rady duszpasterskie nie dają zbawienia, tylko przynosi je Chrystus, ale poszerzają pole widzenia na ważne sprawy Kościoła, w szczególności te, które lepiej widzą świeccy z racji swej obecności w świecie.

2012-09-20 07:28

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Uczcie się na naszych błędach

2020-04-09 10:28

[ TEMATY ]

wywiad

koronawirus

wywózki

Włodzimierz Rędzioch

Ks. Giovanni Musazzi z Bractwa św. Karola Boromeusza w ostatnich tygodniach musiał przejść prawdziwą „próbę ognia” jako szpItalny kapelan, gdy słynny szpital „Luigi Sacco” w Mediolanie, w którym pracuje został zamieniony na najważniejszy w Lombardii szpital jednoimmienny dla zarażonych wirusem Covid-19.

W rozmowie z korespondentem „Niedzieli” podzielił się swoimi refleksjami i radami, które mogą się okazać bardzo cenne dla Kościoła w Polsce w czasach szerzenia się epidemii.

- Od czasu wybuchu epidemii Covid-19, pracuje ksiądz na specjalnym oddziale chorób zakaźnych, zakazanym dla osób postronnych, a także dla kapelanów, którzy nie są zatrudnieni w szpitalu. Jak udało się księdzu uzyskać pozwolenie, aby służyć pacjentom zarażonym wirusem?

- Szpital, w którym pracuję, został przekształcony w szpital jednoimienny; oznacza to, że prawie wszystkie dostępne miejsca, oprócz istniejącego już tam dużego oddziału chorób zakaźnych, zostały przystosowane do przyjmowania pacjentów zarażonych wirusem Covid-19. W obecnej sytuacji szerzącej się epidemii niepokoi mnie naiwna postawa niektórych moich kolegów kapelanów, która może wyrządzić szkodę ludziom (pacjentom i księżom), jak i Kościołowi. Tutaj nie potrzeba heroizmu.

Kościół jest obecny w szpitalach i musi tam pozostać, ale nie może postępowiać nierozsądnie! My, kapelani, jeśli nie będziemy ostrożni, nie tylko narażamy się na niebezpieczeństwo, ale możemy stać się narzędziem rozprzestrzeniania się wirusa. Jeśli nie będziemy przestrzegać wszystkich koniecznych zasad, aby chronić siebie, lekarzy i pacjentów, słusznie wydalą nas ze szpitali, w których jesteśmy gośćmi. Mamy obowiązek ściśle przestrzegać obowiązujących zasad. Kapelan, który nie odbył kursu przygotowawczego, aby wejść do izolatki, robi coś niebezpiecznego dla siebie i innych.

Jeśli prawdą jest, że musimy być blisko naszego ludu, prawdą jest również to, że nie można rzucać wyzwania Bogu – „czuję się bohaterem, więc nie złapię wirusa”. Kapłan, który służy pacjentom Covid-19, musi zaakceptować również większą izolację. Na przykład nie może iść do domu, aby odwiedzić parafian. Ponieważ pracuję na oddziale Covid-19, nie widziałem mojej mamy i ciotki, starszych osób, od dwóch

Nawet lekarze i pielęgniarki żyją „odseparowani w domu” od rodzin i nie odwiedzają starszych wiekiem rodziców. Ponieważ ja, nawet jeśli nie mam żadnych objawów, codziennie mam styczność z wirusem i mogę być - niech Bóg mnie przed tym ochroni – pozytywny ale bez objawów. Dlatego jest to minimalny środek zapobiegawczy, oprócz wszystkich tych, które obowiązują na odziale chorób zakaźnych. Konferencja Episkopatu Włoch ustanowiła normy naszej posługi słusznie wymagając od kapelanów specjalnych kursów.

- W praktyce jakie zasady musi ksiądz respektować idąc z Eucharystią i olejem do namaszczenia chorych?

- Nie do pomyślenia jest, aby hostie i święty olej zostały przyniesione w pojemniku i buteleczce na odział Covid-19, a następnie wyniesione z powrotem - wszystko byłoby skażone! Hostie należy umieścić w sterylnych plastikowych torebkach po starannym oczyszczeniu ich z okruchów lub fragmentów; biorę tylko tyle hostii ilu pacjentów prosiło mnie o komunię. Olej do namaszczenia chorych jest również przenoszony w minimalnej ilości (jedna kropla) w sterylnym plastikowym woreczku, który jest następnie niszczony w pokoju, w „brudnej strefie”.

Konferencja Episkopatu Włoch określiła bardzo surowe zasady w tym względzie, ale widzę, że wiele Konferencji Episkopatów spóźnia się z ustaleniem podobnych zasad (mam na myśli przede wszystkim Europę – jestem w kontakcie z współbraćmi, którzy informują mnie o przepisach już przyjętych w różnych krajach). W Stanach Zjednoczonych zasady te zostały ustalone na czas i w sposób precyzyjny.

- Jak w praktyce zachowuje się ksiądz na oddziale zakaźnym?

- Przed wejściem na odział Covid-19, przygotowuję się w strefie zwaną „czystą stefą”. Muszę wiedzieć, ile osób przyjmuje komunię i taką ilość hostii wkładam do sterylnego woreczka. Następnie ubieram się we wszystkie niezbędne zabezpieczenia (kombinezon, podwójne rękawiczki, buty, przyłbica, maseczka ochronna typu 2 lub 3; normalna maska chirurgiczna typu 1 jest całkowicie niewystarczająca).

Wszystko, co znajduje się w woreczku, musi zostać skonsumowane przez pacjentów na oddziale, a woreczek należy wyrzucić na miejscu. Z olejkiem postępuję w podobny sposób - wlewam kroplę oleju do sterylnej torbki i ta kropla służy mi tylko dla pacjentów Covid-19 i tylko na tym oddziale, zmieniając rękawiczkę przy każdym pacjencie. W tym przypadku również rękawiczki i torebka muszą pozostać na oddziale.

- Jakie rady dałby ksiądz kapelanom, którzy dopiero teraz muszą się zająć pacjentami Covid-19?

- Żaden kapłan nie powinien mieć kontaktu z pacjentami z Covid-19 bez odbycia podstawowego kursu z zakresu chorób zakaźnych przeprowadzonego przez lekarzy lub pielęgniarki! Ponieważ byłoby to po prostu bezsensowne. We Włoszech Kościół zapłacił wysoką cenę za to niedopatrzenie – tylko w marcu zmarło 87 kapłanów.

Żaden z nich nie był kapelanem w szpitalu, po prostu nadal przyjmowali ludzi lub odwiedzali ich w domach (komunia zanoszona chorym), nie podejmując należytych środków ostrożności. Nie byliśmy przygotowani, ponieważ byliśmy pierwsi w Europie, ale inne Episkopaty powinny uczyć się na naszych błędach. Dlatego powtarzam – należy dobrze przygotować kapłanów, którzy mają pracować na oddziałach chorób zakaźnych.

Dla dobra samych kapłanów, wiernych, ale także dla dobra Kościoła, aby nie stał się przedmiotem słusznej krytyki. W tym względzie improwizacja nie jest dozwolona, nie są potrzebni nieostrożni kapłani, ale tacy, którzy potrafią być posłusznymi swojemu biskupowi, Konferencji Episkopatu i lekarzom.

U nas w szpitalu obowiązuje następujące kryterium - każdy, kto za wszelką cenę chce wejść na oddział Covid-19, jest wykluczany, ponieważ jest prawie pewne, że chodzi o osobę nieroztropną lub wyniosłą, która robi to dla własnej chwały (bez względu na to, czy chodzi o lekarza, pielęgniarkę czy księdza). Ja mogłem tylko zadeklarować moją gotowość do tej szczególnej pracy, ale inni zadecydowali, czy mogę wejść, czy nie. Po tym, jak mój przełożony wezwał mnie do objęcia stanowiska kapelana, z pozytywną opinią biskupa pomocniczego Mediolanu, czekałem aż dwa tygodnie, zanim uzyskałem zgodę lekarzy na pracę na oddziale.

CZYTAJ DALEJ

Transmisja Mszy św. z Jasnej Góry

2020-03-23 13:11

[ TEMATY ]

Msza św.

Aby umożliwić osobom pozostającym w domu duchową łączność ze wspólnotą Kościoła, Tygodnik Katolicki "Niedziela" na swoim portalu niedziela.pl uruchamia transmisje Mszy św. z kaplicy Cudownego Obrazu na Jasnej Górze.

SZCZEGÓŁY TRANSMISJI
Wielki Czwartek transmisja 13:00 – 19:00
13:00 – emisja planszy kamery na obraz (bez dźwięku)


15:00 – Różaniec
18:00 – 19:00 Msza wieczerzy Pańskiej – o Generał Arnold Chrapkowski

Wielki Piątek transmisja 7:00 – 6:00 (sobota)

7:00 – emisja planszy kamery na obraz (bez dźwięku)
14:00 – Droga Krzyżowa
17:00 – Gorzkie Żale
18:00 – Liturgia Męki Pańskiej ks. Biskup Wacław Depo
21.oo-22.3o Nabożeństwo siedmiu boleści MB - s. Nazaretanki
22.3o-24.oo Droga Krzyżowa – o. Marcin Ciechanowski
24.oo-01.oo Medytacja Słowa – o. Tomasz Chmielewski
01.oo-02.oo Urszulanki szare
02.oo-03.oo Hale - o. Wojciech Dec
03.oo-04.oo Neokatechumenat Częstochowa
04.oo-05.oo o. Jakub Szymczycha
05.oo-06.oo Sodalicja Maryjna – o. Marcin Minczyński

Wielka Sobota transmisja 7:00 – 19:00

7:00 – emisja planszy kamery na obraz (bez dźwięku)
16:00 – Różaniec
17:00 - Wieczysta Nowenna do Matki Bożej Jasnogórskiej
18:00 – Wigilia Paschalna – ks. Biskup Andrzej Przybylski

PROGRAM DNIA. Kaplica Cudownego Obrazu Matki Bożej.

Msze św. w dni powszednie: 6:00, 7:00, 7:30, 8:00 (j. łaciński), 9:30, 11:00, 15:30, 18:30;

Msze św. w soboty, niedziele i uroczystości: 6:00, 7:00, 8:00 (j. łaciński), 9:30, 11:00, 12:30, 14:00, 15:30, 17:00, 18:30, 20:00;

Zasłonięcie Cudownego Obrazu: 12:00 w dni powszednie, 13:30 w soboty, niedziele i uroczystości;

Odsłonięcie Cudownego Obrazu: 6:00 codziennie, 13:30 w dni powszednie, 14:00 w soboty, niedziele i uroczystości;

Godzinki ku czci Niepokalanego Poczęcia NMP: 5:30 codziennie; Różaniec: 16:00 w dni powszednie, 16:15 w niedziele i uroczystości;

Droga Krzyżowa: 16:45 w Wielkim Poście;

Apel Jasnogórski: 21:00 codziennie;

Nowenna do Matki Bożej Jasnogórskiej: 18:00 w każdą sobotę;

Akatyst z modlitwą o pokój dla świata: 20:00 w każdą sobotę;



CZYTAJ DALEJ

Abp Ryś w liście do diecezjan: dziękuję: za Waszą dojrzałość, za Waszą ofiarność, i za nasze bycie razem

2020-04-09 16:53

[ TEMATY ]

Łódź

abp Grzegorz Ryś

Wielkanoc

ks. Paweł Kłys

- To w nas dokonuje się Pascha – przejście: z niewoli i śmierci do miłości i życia, ze zła ku dobru. To jest najistotniejszy wymiar świętowania Wielkiejnocy. Możemy go doświadczyć wszędzie, również nie ruszając się fizycznie z domu. Kto wie, może właśnie pozostając u siebie potrafimy się na nim nawet bardziej skupić? – pisze w liście do diecezjan abp Grzegorz Rys, metropolita łódzki.

Dziś w południe abp Grzegorz Ryś skierował do wszystkich mieszkańców archidiecezji łódzkiej list na Triduum Paschalne i Święta Wielkanocne.

Łódzki metropolita zwraca uwagę wiernych na to, że Święta Paschy obchodzone przez Żydów były świętami domowymi, i podobnie jak Izraelici przeżywali Paschę w domu, tak i my przeżyjmy te święta z swoją rodziną w naszych domach. „Miejscem przygotowania, a następnie przeżycia Paschy jest własny DOM; to z domu trzeba usunąć stary kwas; najlepiej uczynić to w gronie domowników - zapraszając do tej czynności dzieci, objaśniając im jej symbolikę. Dom musi zostać przygotowany na główny obchód Paschy. Pascha w pierwszym Przymierzu była liturgią DOMOWĄ. Najważniejsze święto wiary przeżywano przy domowym stole (a nie w świątyni na solennej liturgii); jego objaśnienie dokonywało się w PRZEKAZIE RODZINNYM” – podkreśla abp Ryś.

- Oczywiście, dla nas chrześcijan najważniejszym momentem obchodu Paschy jest Wigilia Paschalna, a później Eucharystia w Niedzielę Wielkanocną. Przeżyjemy je jednak zasadniczo w swoich domach - w gronie rodzinnym. To okazja do rodzinnego przekazu wiary, do rodzinnej modlitwy, świadectwa, katechezy. Podobnie jak śniadanie wielkanocne. Nie zaniesiecie w tym roku składających się na nie pokarmów do kościoła na „poświęcenie”. Ale sami je pobłogosławcie! A potem - koniecznie (!) - objaśnijcie najmłodszym ich znaczenie: objaśnienie mięsa (na pamiątkę baranka) i pieczywa (na pamiątkę macy) zaprezentowałem powyżej; ale są jeszcze jajka - symbol nowego życia, i chrzan - przypomnienie gorzkiego smaku niewoli, jest sól - znak misji zleconej nam przez Zmartwychwstałego. – zaznacza hierarcha.

Na koniec metropolita łódzki przypomina, że ostatni rok IV Synodu Archidiecezji Łódzkiej był poświęcony rodzinie. - Czy nie jest tak, że Pan właśnie nas zaprasza, by to wszystko, o czym mówiliśmy zamienić w czyn. Może Pan chce nas uchronić od pustego i teoretycznego gadulstwa, a chce odnawiać nasz Kościół poprzez ożywienie Go w „Kościołach domowych”. Tak. Wiem. Samo to pojęcie „Kościół domowy” zostało przez nas pozbawione mocy. Wydaje się nam albo pobożną abstrakcją, albo nazwą własną zarezerwowaną dla jednego z kościelnych ruchów. A przecież pierwsi chrześcijanie „łamali Chleb PO DOMACH” (Dz 2, 46), a do początku IV w. nie znali innych Kościołów jak „Kościoły domowe” (Domus Ecclesiae). W waszych domowych Kościołach - jestem o tym przekonany - rozstrzygnie się, i to pozytywnie (!) - przyszłość całego naszego Łódzkiego Kościoła. I stanie się to nie za dziesięć czy dwadzieścia lat. Ale dziś! W te Święta! – dodaje.

x. Paweł Kłys

Poniżej publikujemy całość listu.

Drodzy Siostry i Bracia,

Przed nami największe w roku liturgicznym Święta: Święta Nadziei - Święta Paschalne. Wielu z Was zadaje pytanie: w jaki sposób je przeżyć? W warunkach epidemii; niemal bez szansy uczestnictwa w liturgii; bez zwyczajnego dostępu do sakramentów; i innych wielkanocnych obrzędów (jak poświęcenie pokarmów); bez wielkiej możliwości odwiedzenia najbliższych - ograniczeń jest wiele, i wszyscy dokoła je powtarzają. Ja jednak - pozwólcie - nie będę się teraz do nich odnosił. Chcę raczej odpowiedzieć na Wasze (nasze) pytanie: JAK przeżyć te Święta? Odpowiem krótkim fragmentem „Pierwszego Listu św. Pawła do Koryntian”. Apostoł pisał ten list tuż przed Wielkanocą roku 57. W 5-tym rozdziale ewidentnie podpowiada swoim adresatom, w jaki sposób mają świętować tę nadchodzącą najważniejszą Uroczystość, i zachęca: Czyż nie wiecie, że odrobina kwasu całe ciasto zakwasza? Wyrzućcie więc stary kwas, abyście się stali nowym ciastem, jako że przaśni jesteście. Chrystus bowiem został złożony w ofierze jako nasza Pascha. Tak więc przeto odprawiajmy Święto nasze, nie przy użyciu starego kwasu - kwasu złości i przewrotności, lecz - przaśnego chleba czystości i prawdy(1 Kr 5, 6b - 8). W tych czterech zdaniach Paweł zawarł zarówno całe teologiczne przesłanie Wielkiejnocy, jak i najważniejsze elementy jego przeżywania przez chrześcijan.

Zacznijmy od teologicznego przesłania. Ono wpisane jest najpierw w zdanie: „Jako nasza Pascha został ofiarowany Chrystus”. Słowo „Pascha” ma w języku Pisma Świętego dwa znaczenia. Po pierwsze opisuje ŚWIĘTO upamiętniające Noc Wyjścia/wyzwolenia Izraela z niewoli egipskiej; po drugie zaś oznacza BARANKA, którego tamtej nocy (a potem w każdy jej obchód) zabijano, by go spożyć jako najważniejsze danie świątecznej Uczty, i aby jego krwią pomazać odrzwia swoich domów. To jego krew uratowała Izraela od śmierci, i umożliwiła ucieczkę z Egiptu. Jego krew była więc ceną ich wyzwolenia. Ich Pascha-Święto zrodziła się więc z Jego Paschy-Ofiary. Cieszyli się życiem, za które on (baranek) zapłacił śmiercią.

Św. Paweł wzywa NAS: „Świętujmy!” „Radujmy się!” Oto jest nowy Baranek, Chrystus - Pascha złożona w ofierze za nas. Ucieszmy się WOLNOŚCIĄ (jakież to ważne dla nas słowo!), ofiarowaną nam za cenę krwi/śmierci/ofiary Jezusa Chrystusa. EGIPT (dla każdego z nas znaczy to zapewne coś innego) ZOSTAŁ ZA NAMI. To, co nas niewoliło i uśmiercało, upokarzało, odbierało pokój i przetrącało nadzieję i ochotę do życia - choć wydawało się niepokonalne jak władza faraonów, i niewzruszone jak ich piramidy - okazało się za słabe wobec Miłości i Niewinności pozornie bezsilnego Cieśli z Nazaretu.

Drugim elementem paschalnej katechezy jest „przaśny chleb czystości i prawdy” - obok baranka to właśnie przaśny/niekwaszony chleb (maca) stanowił główne danie paschalnej wieczerzy. Dlaczego przaśny? Dlatego, że wyzwolenie z Egiptu - choć wyczekiwane przez lata i upragnione - przyszło nagle. Zaskoczyło Izraelitów. Kiedy zostali wezwani przez Boga do wyjścia, okazało się, że nie mają gotowego chleba na drogę: mieli tylko jeszcze niezakwaszone ciasto w dieżach (zob. Wj 12, 34). Bóg nie czekał, aż się ono zakwasi, a oni sami będą gotowi do drogi. Wyprowadził ich nie przygotowanych - jakby przez zaskoczenie…

Czy nie taka jest właśnie reguła działania Boga? Oferuje nam wolność, choć widzi, że nie jesteśmy na nią przygotowani - jeszcze nie wszystko przemyśleliśmy; nie wszystko rozumiemy; nie ze wszystkim mieliśmy czas się uporać i rozliczyć. Może chcielibyśmy powiedzieć Bogu jak św. Augustyn: „Jeszcze nie dziś! Jutro. Jutro. Za miesiąc”. Bóg nie czeka aż będziemy perfekcyjnie gotowi. Wie, że by się nie doczekał… Noc paschalna zaskakuje nas darem wolności, na którą nie jesteśmy jeszcze przygotowani. Potrzebujemy do niej szybko dorastać, ale już „po drodze” do Ziemi obiecanej.

Może mogliśmy lepiej przeżyć ten Wielki Post; może mogliśmy lepiej wykorzystać czas; może powinniśmy byli więcej czasu spędzić na modlitwie czy na refleksji; może tak naprawdę nie dokonaliśmy jeszcze poważnego rachunku sumienia; nie tylko nie jesteśmy gotowi wyjść z niewoli - może jeszcze w ogóle nie zdążyliśmy jej sobie uczciwie uświadomić. Panu to nie przeszkadza. Pan na szczęście nie czeka. Chce nas wyzwolić teraz. Odwagi!

I trzeci element Pawłowej katechezy paschalnej: stary kwas. Apostoł nawiązuje tu do żydowskiego zwyczaju przeszukiwania domu przed wieczerzą paschalną w celu znalezienia i usunięcia z domu wszelkiego starego kwasu. Ze świecą w ręku należy przejrzeć wszystkie pomieszczenia, wszelkie szpary i dziury, w których mógłby się znaleźć stary kwas. To czynność głęboko religijna (nie można jej mylić z wiosennymi porządkami…). Towarzyszy jej modlitwa. Na jej zakończenie pobożny Żyd wyrzeka się jeszcze także i tego kwasu, którego nie znalazł czy nie rozpoznał. Odrzucenie „starego kwasu” musi być całkowite.

Obrzęd ten jednak wskazuje na coś jeszcze - co być może w tę, tak inną Wielkanoc - łatwiej do nas przemówi: Otóż, miejscem przygotowania, a następnie przeżycia Paschy jest własny DOM; to z domu trzeba usunąć stary kwas; najlepiej uczynić to w gronie domowników - zapraszając do tej czynności dzieci, objaśniając im jej symbolikę. Dom musi zostać przygotowany na główny obchód Paschy. Pascha w pierwszym Przymierzu była liturgią DOMOWĄ. Najważniejsze święto wiary przeżywano przy domowym stole (a nie w świątyni na solennej liturgii); jego objaśnienie dokonywało się w PRZEKAZIE RODZINNYM.

Oczywiście, dla nas chrześcijan najważniejszym momentem obchodu Paschy jest Wigilia Paschalna, a później Eucharystia w Niedzielę Wielkanocną. Przeżyjemy je jednak zasadniczo w swoich domach - w gronie rodzinnym. To okazja do rodzinnego przekazu wiary, do rodzinnej modlitwy, świadectwa, katechezy. Podobnie jak śniadanie wielkanocne. Nie zaniesiecie w tym roku składających się na nie pokarmów do kościoła na „poświęcenie”. Ale sami je pobłogosławcie! A potem - koniecznie (!) - objaśnijcie najmłodszym ich znaczenie: objaśnienie mięsa (na pamiątkę baranka) i pieczywa (na pamiątkę macy) zaprezentowałem powyżej; ale są jeszcze jajka - symbol nowego życia, i chrzan - przypomnienie gorzkiego smaku niewoli, jest sól - znak misji zleconej nam przez Zmartwychwstałego.

Czy to nie uderzające? Cały poprzedni rok spędziliśmy w naszej diecezji na refleksji nad kondycją rodziny i nad przekazem wiary, jaki się w niej najpierw dokonuje. Czy nie jest tak, że Pan właśnie nas zaprasza, by to wszystko, o czym mówiliśmy zamienić w czyn. Może Pan chce nas uchronić od pustego i teoretycznego gadulstwa, a chce odnawiać nasz Kościół poprzez ożywienie Go w „Kościołach domowych”. Tak. Wiem. Samo to pojęcie „Kościół domowy” zostało przez nas pozbawione mocy. Wydaje się nam albo pobożną abstrakcją, albo nazwą własną zarezerwowaną dla jednego z kościelnych ruchów. A przecież pierwsi chrześcijanie „łamali Chleb PO DOMACH” (Dz 2, 46), a do początku IV w. nie znali innych Kościołów jak „Kościoły domowe” (Domus Ecclesiae). W waszych domowych Kościołach - jestem o tym przekonany - rozstrzygnie się, i to pozytywnie (!) - przyszłość całego naszego Łódzkiego Kościoła. I stanie się to nie za dziesięć czy dwadzieścia lat. Ale dziś! W te Święta!

I ostatnia myśl, z której chcę wyprowadzić swoje życzenia:

Św. Paweł mówi, iż ostatecznie Jezusowa Pascha rozgrywa się w każdym z nas. To my „przaśni jesteśmy”; i to z nas musi zostać usunięty stary kwas złości i przewrotności. W ich miejsce pojawią się w nas, i zapanują, czystość i prawda. To w nas dokonuje się Pascha/przejście: z niewoli i śmierci do miłości i życia. Ze zła ku Dobru! To jest najistotniejszy wymiar świętowania Wielkiejnocy. Możemy go doświadczyć wszędzie - również nie ruszając się fizycznie z domu. Kto wie, może właśnie - pozostając u siebie - potrafimy się na nim nawet bardziej skupić? Na pewno wspomóc nas może w tym najbliższa i najbardziej konkretna wspólnota „Kościoła domowego”. I tego właśnie - ŹRÓDŁOWEGO - doświadczenia życzę. Niech ono przyniesie ze sobą głęboką radość i „pokój Boży, który przewyższa wszelki umysł”, i który „ustrzeże naszych serc i myśli w Chrystusie Jezusie” (por. Flp 4, 7). Właśnie tego życzę: pokoju serca i myśli.

I jeszcze bardzo Wam dziękuję: za Waszą dojrzałość, za Waszą ofiarność, i za nasze bycie razem

Wasz

+ Grzegorz

CZYTAJ DALEJ
E-wydanie
Czytaj Niedzielę z domu

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję