Reklama

Cena polskości

2012-10-08 11:46

Dionizy Simson
Niedziela Ogólnopolska 41/2012, str. 34-35

DIONIZY SIMPSON
Nowe Marzy - tablica przy drodze

Postanowiłem upominać się o pamięć dla swoich zamordowanych ziomków. Stała się im wielka krzywda przez to, że o nich zapomniano. Uważam, że swoją historię powinniśmy pisać sami, a nie czekać, aż ją nam napisze Władimir Putin, Jan Tomasz Gross czy Erika Steinbach. Nie mamy powodu przed nikim się kajać, a białą księgę strat i wkład polskiego narodu w rozgromienie totalitaryzmów XX wieku możemy napisać sami.

Nawóz z ludzi

W dniu wybuchu II wojny światowej miałem pięć i pół roku. Wydarzenia, których byłem świadkiem, wryły się głęboko w moją pamięć. Urodziłem się w Grudziądzu i mieszkałem tam do kwietnia 1945 r. Dwaj stryjowie: Bernard i Anton mieszkali w Nowych Marzach. Wczesną jesienią 1939 r. w czasie pobytu u stryja Bernarda widziałem konwój składający się z 2 motocykli z przyczepkami, na których umocowane były karabiny maszynowe, za nimi jechały 2 albo 3 autokary. Okna były zamalowane lub zabite dyktą. Za autokarami jechały ciężarówki, gdzie pod brezentowym przykryciem siedzieli uzbrojeni w karabiny mężczyźni. Konwój skręcił w polną drogę do opuszczonej żwirowni w Mniszku i zniknął w lesie. Już o zmroku słychać było terkot karabinów maszynowych i pojedyncze strzały karabinowe. Jesienią 1944 r. przez kilka tygodni stał nad żwirownią słup czarnego dymu dobrze widoczny z obejścia stryja Antona. Wypełniające wyrobisko żwirowni zwłoki zostały spalone. Podobno papierowe worki wypełnione popiołem sprzedawane były ogrodnikom jako nawóz. Drogi prowadzące do lasu były oznakowane tablicami z trupią czaszką i skrzyżowanymi piszczelami. Wstęp na ten teren był zakazany pod groźbą utraty życia.

Zbrodnie w Danzig-Westpreussen

Wiele lat później dowiedziałem się, że byłem świadkiem fragmentu zbrodni dokonanej przez Niemców na polskiej ludności w obszarze administracyjnym Danzig-Westpreussen (Gdańsk-Prusy Zachodnie). Obszar obejmował nie tylko Pomorze Gdańskie, ale także część Pomorza Zachodniego, Wielkopolski i Mazowsza. Cały obszar Gdańsk-Prusy Zachodnie został przyłączony do III Rzeszy i podlegał bezpośrednio centralnej władzy w Berlinie. W Mniszku (Mischke) życie straciło ok. 10 tys. osób. Po Piaśnicy niedaleko Wejherowa, gdzie stracono ok. 12 tys. osób, Mniszek był drugim co do wielkości miejscem kaźni. W Lesie Szpęgawskim stracono ok. 8 tys. osób. Miejsc straceń, co do których w Niemczech otworzone zostały przewody sądowe, było w Danzig-Westpreussen 432.
Akcja eksterminacyjna o nazwie „Intelligenzaktion” została przygotowana i przeprowadzona sprawnie w dużej mierze przez obywateli polskich narodowości niemieckiej, zamieszkujących obszar Pomorza Gdańskiego przed wybuchem wojny. Przez całe lata budowane były przez nich tajne grupy partyjne (NSDAP - Narodowosocjalistyczna Niemiecka Partia Robotników), bojówki SA i SS. Zaraz po wejściu Wehrmachtu zorganizowano oddziały o nazwie „Selbstschutz” (Samoobrona). Ugrupowania te wraz z oddziałami przeniesionymi z Gdańska wymordowały od września do grudnia 1939 r., jak podają źródła niemieckie, 60-80 tys. osób. W wyniku represji trwających do kwietnia 1945 r. łącznie, wraz z ofiarami obozu koncentracyjnego Stutthof, życie straciło na tym terenie ponad 133,5 tys. osób.
W aktach sądowych Alberta Forstera - głównego odpowiedzialnego za zbrodnie na terenie Westpreussen nie ma wzmianki o miejscowości Mischke (Mniszek) czy Gruppe (Grupa) i Jeschau (Jeżewo), o których wiadomo, że rozstrzeliwano tam Polaków. Wykazy ofiar sprządzone zaraz po wojnie nie obejmowały grobów masowych, w których grzebano mniej niż 20 ofiar. Takie groby rozsiane są po całym omawianym obszarze. Niektóre są upamiętnione. O wielu pamięć zaginęła. Wiele egzekucji dokonano w miejscach nieznanych. Cyfry te nie obejmują też ofiar deportacji na Syberię, jaką prowadziło NKWD przy pomocy polskich kolaborantów aż do połowy 1946 r. Jeżeli przyjąć, tak jak obecnie niektórzy Niemcy, że wypędzenia są zbrodnią ludobójstwa, to do liczby ofiar należy dodać 365 tys. osób wypędzonych z terenu Prus Zachodnich; np. z Gdyni, liczącej wówczas 83,8 tys. mieszkańców, w ciągu paru tygodni na początku 1940 r. wypędzono 40 tys. osób.

Reklama

Polak - element niebezpieczny

Wszelka polskość na terenie tzw. korytarza miała zniknąć. Obszar tego „korytarza” zaludniony był głównie przez ludność polską. Niemcy stanowili większość jedynie w Gdańsku, który był wówczas Wolnym Miastem. Kolejnym powodem wytępienia Polaków był fakt, że nie tylko opierali się germanizacji, ale polonizacji ulegali mieszkający na tym obszarze Niemcy. Rdzenną ludność polską Pomorza Niemcy uważali za element bardzo niebezpieczny
Wymordowano więc elity duchowe, kulturalne i gospodarcze. Życie straciło też niemało Niemców, którzy sprzeciwiali się mordowaniu Polaków. Szczególnie polowano na członków Polskiego Związku Zachodniego i Ligi Morskiej i Kolonialnej, bo z tych kręgów wywodzili się ludzie, których starania doprowadziły w Wersalu do przyznania Polsce Pomorza i dostępu do morza. Ofiarą tego terroru był bł. Stefan Wincenty Frelichowski. O wielkości ofiary, jaką poniósł Kościół katolicki, niech świadczy fakt, że 24 maja 2011 r. został w Pelplinie uroczyście zakończony proces beatyfikacyjny 122 kandydatów do chwały męczeństwa.
Oddzielną kartę ludobójstwa stanowiły mordy w ramach tzw. eutanazji. Mordowano prostytutki zarażone chorobami wenerycznymi oraz nieuleczalnie i psychicznie chorych. W Mniszku poszedł dobrowolnie na śmierć wraz ze swoimi pacjentami dyrektor Zakładu Psychiatrycznego w Świeciu - dr Józef Władysław Bednarz; rozstrzelano też żonę mjr. Henryka Sucharskiego - dowódcy obrony Westerplatte we wrześniu 1939 r.

Stryjowie: Bernard, Stefan, Alfons i Anton

We wrześniu 1939 r. rodzicom zarekwirowano dobrze prosperującą składnicę opału. Wyrzucono nas z mieszkania i wsadzono do stróżówki, w której spędziliśmy całą wojnę. Oprócz mordów dokonywanych w „kontrolowanej tajemnicy” odbyła się egzekucja pokazowa. Na miejskim wysypisku śmieci 29 października 1939 r. rozstrzelano publicznie 10 zakładników. Przyglądać się temu musieli spędzeni z całego miasta Polacy. Stałem tam razem z rodzicami w pierwszym rzędzie. Zwłoki leżały w kałużach krwi przez 4 dni.
Ludność Prus Zachodnich posegregowana została na 4 grupy narodowościowe. Grupę 1. stanowili reichsdeutsche - byli to Niemcy, którzy do 1 września 1939 r. mieszkali na terenie III Rzeszy. Grupę 2. tworzyli volksdeutsche - Niemcy mieszkający do wymienionej daty poza III Rzeszą. Grupę 3. stanowili eingedeutschte - osoby, które wpisane zostały na listę narodowościową z obowiązkiem zgermanizowania się. Otrzymywali oni obywatelstwo niemieckie i zobowiązani byli do służby wojskowej. Grupę 4., ok. 2 tys. osób, stanowili spolonizowani i zasiedziali mieszkańcy Pomorza pochodzenia niemieckiego, odmawiający przyjęcia 2. grupy. Reszta to byli Polacy zasiedziali, przybysze z Kongresówki i Żydzi. Polaków z Kongresówki wypędzono jeszcze w 1939 r. do Generalnej Guberni. Żydów oznakowano i później deportowano również do Generalnej Guberni.
Mojej rodzinie udowodniono pochodzenie niemieckie, przez co znalazła się w 4. grupie. Mimo nacisków i pogróżek liczba chętnych do przejścia na narodowość niemiecką nie była zbyt wielka. W lutym 1942 r. gauleiter Albert Forster wydał odezwę, w której apelował do ludności pochodzenia niemieckiego o definitywną decyzję co do swojej przynależności narodowej i zagroził niezdecydowanym bolesnymi konsekwencjami. Nie były to słowa rzucone na wiatr. Trzech moich stryjów: Bernard, Stefan i Alfons w lipcu 1942 r. zostali aresztowani i osadzeni w gestapo w Bydgoszczy. Po dwutygodniowych „perswazjach” i dodatkowych „ćwiczeniach gimnastycznych” Bernard i Stefan zostali wysłani do obozu koncentracyjnego w Stutthofie. Najmłodszy Alfons zmarł w wyniku tortur. Po przeszłopółrocznym pobycie w obozie stryjowie zostali zwolnieni na 3 miesiące. Wrócili do domów tak wycieńczeni, że sprawiało im trudność wejście na trzystopniowe schodki. Ważyli mniej niż 40 kg. Po upływie czasu, jaki dostali na zastanowienie się, wysłani zostali do obozu koncentracyjnego w Gross-Rosen (Rogoźnica na Dolnym Śląsku), gdzie pracowali w kamieniołomie. Stamtąd w marszu śmierci, który przetrzymało tylko 10 proc. więźniów, dotarli do obozu koncentracyjnego we Flossenbürgu w Górnej Bawarii. Stefan aż do wyzwolenia pracował w kamieniołomie, a Bernard został skierowany do obozu w Hersbrucku. Tam zatrudniony był przy budowie podziemnej fabryki dla BMW. Wyzwoleni zostali przez żołnierzy amerykańskich w kwietniu 1945 r.
Stryj Anton uległ naciskom, listę podpisał i został wcielony do Wehrmachtu. Na froncie włoskim pod Bolonią udało mu się przedrzeć na stronę aliancką i dostać do korpusu gen. Andersa.

Rasowe dzieci

Dla ochrony krwi niemieckiej Heinrich Himmler stworzył organizację o nazwie Lebensborn (Źródło życia), która miała m.in. za zadanie pozyskać dzieci o korzystnych cechach rasowych od opornych rodziców pochodzenia niemieckiego dla planów rozwojowych Tysiącletniej Rzeszy Niemieckiej. W roku 1943, gdy byłem w III klasie, nauczycielka zgłosiła mnie do tego programu. Oznaczało to oddzielenie od rodziców i osadzenie w głębi Niemiec w internacie prowadzonym przez Lebensborn. Przed odtransportowaniem spędziłem jedną noc w willi nauczycielki. Tak się szczęśliwie złożyło, że w drodze na front wschodni znalazł się w Grudziądzu dalszy kuzyn ojca i odwiedził rodziców. Udało mu się sprawę zatrzymać i wróciłem do domu. W 1944 r. zostałem skierowany do szkoły specjalnej dla ułomnych dzieci niemieckich. W grudniu Grudziądz został otoczony przez Armię Czerwoną i szkoły, jak wiele innych instytucji, przestały działać. Rozpoczęły się naloty lotnicze, potem ostrzał z haubic, a w końcu walki uliczne, gdzie walczono o każdy dom. Spędziliśmy 6 tygodni w schronie bez wody, bez ciepłej strawy, stłoczeni w ciasnych pomieszczeniach. Grudziądz został zdobyty przez Armię Czerwoną 6 marca 1945 r. Zaczęły się grabieże, gwałty i mordowanie. W nocy Rosjanie podpalili nasz dom. Przepędzono nas do innej dzielnicy. Dowiedzieliśmy się, że ojca poszukuje NKWD. Był uczestnikiem wojny polsko-bolszewickiej, członkiem PPS-Lewica i do tego burżujem. Byliśmy bezdomni, potem wywędrowaliśmy na Powiśle Kwidzyńskie, więc w powojennym bałaganie nie do znalezienia. Nie wszystkim z poszukiwanych przez NKWD grudziądzanom udało się uniknąć wywiezienia na Syberię. Wielu z nich straciło tam życie.

Milczących nikt nie usłyszy

Żyję już dość długo. Życie mogłem stracić na kilkadziesiąt różnych sposobów, a mimo to żyję i dziękuję Bogu w wieczornej modlitwie za każdy przeżyty dzień. Dwoje wspaniałych dzieci jest już na swoim, a dwoje dorodnych wnuków wchodzi obecnie w życie. Starałem się otrzymane dary przekazać dalej. Na koniec życia chciałbym się tylko upomnieć o mieszkańców mojej rodzinnej ziemi. Oni milczą, a milczących nikt nie słyszy. Może więc mój głos zostanie przez kogoś usłyszany?

* * *

Dionizy Simson urodził się w 1934 r. w Grudziądzu. Od 40 lat mieszka w Szwajcarii. W Polsce pracował jako konstruktor, uzyskując kilkanaście patentów. Z maszyną budowlaną o nazwie wibromłot wyjeżdżał w latach 60. ubiegłego wieku za granicę, m.in. do Szwajcarii. Tutaj osiadł z rodziną, gdy się okazało, że znalazł się na liście represjonowanych po rozruchach robotniczych w Gdańsku w 1970 r. W Szwajcarii też pracował jako konstruktor. Od 1983 r. prowadzi samodzielną pracownię konstrukcyjno-rozwojową. Bierze czynny udział w życiu Polskiej Misji Katolickiej w Szwajcarii. Znalazł się w gremium, które pod kierownictwem o. Józefa Marii Bocheńskiego opracowało pierwsze statuty rad duszpasterskich, został wybrany na wiceprezesa pierwszej rady. Później pełnił funkcję jej prezesa. Obecnie pełni również funkcję prezesa fundacji, która jest formalnie właścicielem nieruchomości statutowo i organicznie związanych z Polską Misją Katolicką w Szwajcarii. Z okazji 50-lecia PMK - za zasługi dla Kościoła katolickiego - został odznaczony przez papieża Jana Pawła II tytułem komtura Rycerskiego Zakonu Świętego Papieża Sylwestra.

Tagi:
historia ludobójstwo

Reklama

Dzieje szczególnego krzyża

2019-12-04 07:37

Aleksander Waberski
Edycja zielonogórsko-gorzowska (Aspekty) 49/2019, str. VI

Podczas ostatniego remontu babimojskiego kościoła parafialnego odkryto dwie daty z historii tej świątyni. Jedna – na co dzień jest niewidoczna – ujrzała światło dzienne dopiero podczas prac restauracyjnych zabytkowego krzyża

Kazimierz Furman
Zagadką okazuje się zidentyfikowanie fundatora krzyża

Krzyż zdobi zewnętrzną ścianę prawej bocznej nawy kościoła. W tym roku mija 275 lat od jego ufundowania. W celu odnowienia zabytku zdjęto krzyż ze ściany i rozebrano go na części, by odrestaurować polichromię. Oczywiście zdjęto też tabliczkę z napisem „INRI” z drzewca krzyża.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Beatyfikacja arcybiskupa Sheena przesunięta na czas nieokreślony

2019-12-04 08:20

abpsheen.pl/www.catholicnewsagency.com/

Wprowadzona dopiero w listopadzie br. do kalendarza wydarzeń kościelnych beatyfikacja abp. Fultona J. Sheena, zapowiedziana na 21 grudnia, nie odbędzie się w tym terminie. Oznajmił o tym 3 grudnia „z wielkim ubolewaniem” bp Daniel Jenky CSC – pasterz amerykańskiej diecezji Peorii, której ordynariuszem był przez wiele lat sługa Boży i gdzie miał zostać ogłoszony błogosławionym. Na razie nie podano nowego terminu przyszłego obrzędu.

Youtube.com

Poniżej podajemy pełne tłumaczenie komunikatu przekazanego w tej sprawie przez diecezję Peoria.

Beatyfikacja arcybiskupa Sheena miała się odbyć 21 grudnia.

Biskup Daniel Jenky C.S.C., ordynariusz diecezji Peoria, z głębokim żalem zawiadamia, że został poinformowany przez Stolicę Apostolską o przełożeniu beatyfikacji Fultona Sheena.

18 listopada 2019 r. diecezja Peoria otrzymała formalne powiadomienie o tym, że papież Franciszek zaaprobował beatyfikację Fultona Sheena, która miała się odbyć 21 grudnia tego roku. Jednakże 2 grudnia Stolica Apostolska zadecydowała o przełożeniu daty beatyfikacji na wniosek kilku członków Konferencji Biskupów, którzy poprosili o dalsze zbadanie [sprawy]. W naszej obecnej sytuacji istotne jest, aby wierni wiedzieli, że nigdy nie został sformułowany, ani w przeszłości, ani obecnie, żaden zarzut przeciwko Sheenowi dotyczący ewentualnego molestowania nieletnich.

Diecezja Peoria zauważa, że życie Fultona Sheena zostało dokładnie i pieczołowicie zbadane. Na każdym etapie zostało dowiedzione, że stanowił on przykładny wzór chrześcijańskiego życia; był wzorem przewodnictwa w Kościele. Nigdy jego życie w cnocie nie zostało zakwestionowane.

Arcybiskup Sheen znany był ze swojego osobistego przywiązania do codziennego nabożeństwa Godziny Świętej w obecności Najświętszego Sakramentu. Czerpiąc siłę ze swego osobistego życia modlitewnego, Fulton Sheen konsekwentnie demonstrował olbrzymią odwagę w stawianiu czoła wyzwaniom naszego społeczeństwa. Był bardzo znany ze swej śmiałości w głoszeniu Ewangelii w radiu i telewizji, w obliczu naszej zsekularyzowanej kultury. Ten sam duch odwagi i śmiałości towarzyszył mu jako biskupowi w głoszeniu prawdy, w obronie wiary i Kościoła.

Ponieważ kilku członków Konferencji Biskupw poprosiło o opóźnienie [beatyfikacji], diecezja Peoria jest pewna, że cnotliwe życie arcybiskupa Sheena zostanie raz jeszcze udowodnione. Biskup Jenky nie ma wątpliwości, że każde dodatkowe badanie jeszcze dobitniej dowiedzie tego, iż Fulton Sheen jest godzien beatyfikacji i kanonizacji. Diecezja Peoria nie wątpi w to, że Fulton Sheen, który za życia doprowadził tak wiele dusz do Jezusa Chrystusa, zostanie uznany za wzór świętości i cnoty.

Ten rozwój sytuacji jest szczególnie niefortunny z uwagi na fakt, że wciąż spływają informacje o wielu cudach, jakie dokonały się za wstawiennictwem Sheena. Kilka cudów zostało zgłoszonych już po ogłoszeniu daty beatyfikacji dwa tygodnie temu. Jest to bez wątpienia dodatkowy dowód dla osób szczerze wierzących w proces [beatyfikacyjny], że cuda te zostaną w przyszłości przypisane wstawiennictwu czcigodnego Sługi Bożego Fultona Sheena.

Biskup Jenky jest głęboko zasmucony tą decyzją. W szczególności martwi się tym, że wiadomość ta przygnębi wielu wiernych, którzy mają nabożeństwo do Sheena. Ordynariusz Peorii jest głęboko przekonany o wielkiej świętości czcigodnego Sługi Bożego Fultona i żywi pewność, że arcybiskup Sheen zostanie beatyfikowany. Biskup Jenky jest zdeterminowany kontynuować proces beatyfikacyjny, lecz nie została podana żadna nowa data beatyfikacji.

Diecezja Peoria powstrzyma się na razie od dalszych komentarzy na ten temat.


CZYTAJ DALEJ

Reklama

ORLEN ogłosił wezwanie na akcje Grupy ENERGA

2019-12-05 18:38

PKN ORLEN

PKN ORLEN ogłosił wezwanie na 100 proc. akcji Grupy ENERGA. Planowana transakcja wpisuje się w obowiązującą strategię PKN ORLEN, zakładającą budowę silnego multienergetycznego koncernu, w tym dalszy rozwój obszaru energetyki.

Artur Stelmasiak / Niedziela
Konferencja PKN Orlen

- Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami konsekwentnie realizujemy priorytetowy cel, jakim jest budowa silnego koncernu zdolnego do konkurowania na międzynarodowym rynku i odpornego na zmienne czynniki makroekonomiczne. Dywersyfikacja źródeł przychodów, wpisuje się zarówno w naszą strategię, jak i światowe trendy. Umożliwia uniezależnianie się od silnego wpływu czynników makroekonomicznych, zwiększając tym samym stabilność i bezpieczeństwo funkcjonowania całej Grupy. Ważnym elementem strategii Grupy ORLEN są inwestycje rozwojowe we wszystkich obszarach naszej działalności oraz akwizycje podmiotów, dzięki którym możemy uzyskać maksymalny efekt synergii. W te działania wpisuje się zarówno przejęcie kapitałowe Grupy LOTOS, jak i decyzja dotycząca wezwania na akcje Grupy ENERGA. Już dziś nasz segment energetyczny odpowiada za blisko 15 proc. zysku operacyjnego EBITDA. Po przejęciu Grupy Energa udział ten zwiększy się do prawie 30 proc. – mówi Daniel Obajtek, Prezes Zarządu PKN ORLEN.

W ramach wezwania PKN ORLEN ustalił cenę akcji Grupy ENERGA na 7 zł. Ogłoszone wezwanie zawiera warunki zawieszające. PKN ORLEN zobowiązuje się nabyć akcje objęte zapisami pod warunkiem, że zapisami w wezwaniu zostanie objęta liczba akcji uprawniających do wykonywania co najmniej 66% ogólnej liczby głosów. Konieczne będzie też uzyskanie zgody organu antymonopolowego na koncentrację. Koncern złożył już w KE roboczą wersję wniosku, inicjując proces uzgadniania jego finalnej wersji. Rozpoczęcie przyjmowania zapisów na akcje nastąpi w dniu 31 stycznia 2020 roku, a zakończenie planowane jest na dzień 9 kwietnia 2020. W przypadku niespełnienia się do tego czasu któregokolwiek z warunków wezwania, Koncern może podjąć decyzje o przedłużeniu okresu składania zapisów.

Sfinalizowanie transakcji pozwoli efektywniej wykorzystać potencjał obu firm. Grupa ORLEN od lat systematycznie rozwija aktywa wytwórcze w obszarze energetyki. Obecnie jest czwartym producentem energii elektrycznej w Polsce, który dysponuje już ok. 1,9 GWe zainstalowanych mocy, z czego 1,6 GWe przypada na Polskę. Składają się na to m.in. dwa nowoczesne bloki parowo-gazowe w Płocku i Włocławku oraz EC Płock - największa elektrociepłownia przemysłowa w Polsce i jedna z największych w Europie. Do najważniejszych projektów rozwojowych należy planowana budowa morskich farm wiatrowych o maksymalnej mocy 1,2 GWe oraz realizacja farmy fotowoltaicznej we Włocławku.

Grupa ENERGA posiada łącznie ponad 50 aktywów produkujących energię z odnawialnych źródeł, w tym przede wszystkim elektrownie wodne, lądowe farmy wiatrowe i farmy fotowoltaiczne. Ponad 30% produkowanego przez Grupę ENERGA wolumenu energii elektrycznej pochodzi z odnawialnych źródeł i jest to najwyższy udział spośród jej głównych konkurentów. Spółka posiada również rozbudowaną sieć dystrybucji, o długości 188 tys. km, pokrywającą blisko ¼ powierzchni Polski. Ok. 90% wyniku EBITDA Grupy ENERGA pochodzi z dystrybucji, co dzięki obowiązującym regulacjom rynkowych, gwarantuje jej stabilny poziom. Zakup Grupy ENERGA przez ORLEN umożliwi więc pozyskanie rozbudowanej sieci dystrybucyjnej w północnej i centralnej Polsce oraz znaczącego portfela odnawialnych źródeł energii. Ma to istotne znaczenie w kontekście planowanych przez ORLEN inwestycji w morskie farmy wiatrowe.

Transakcja umożliwi między innymi efektywne bilansowanie mocy konwencjonalnych z planowanymi odnawialnymi źródłami energii, a także wykorzystanie obecnych nadwyżek produkcyjnych PKN ORLEN przez Grupę ENERGA. Pozwoli to na ograniczenie kosztów operacyjnych związanych z obrotem energią na Towarowej Giełdzie Energii. Z kolei połączenie bazy klientów obydwu grup wygeneruje potencjał do sprzedaży dodatkowych produktów i usług, szczególnie w segmencie mniejszych odbiorców.

Zakup akcji Grupy ENERGA to także zwiększenie potencjału rozwojowego w obszarze elektromobilności, w którym PKN ORLEN konsekwentnie umacnia pozycję. Realizacja transakcji oznaczałaby powiększenie infrastruktury sieci ładowania i kompetencji, niezbędnych do rozwoju tego segmentu rynku. Połączenie sieci szybkich ładowarek zainstalowanych przez PKN ORLEN, Grupy ENERGA oraz Grupę LOTOS umożliwiłoby stworzenie drugiej pod względem liczby punktów infrastruktury, dysponującej 133 punktami ładowania, zapewniającej dobre pokrycie geograficzne.

Rozwój Grupy ORLEN w kierunku koncernu multi-utility wpisuje się w megatrendy i działania realizowane przez inne, międzynarodowe koncerny z branży paliwowej. Dywersyfikacja źródeł przychodów zwiększa bowiem odporność spółki na wahania rynkowe i zmiany w otoczeniu makroekonomicznym. W ten sposób budowana jest dodatkowa wartość dla Klientów i Akcjonariuszy. W tym kierunku swoją działalność biznesową rozwijają już regionalni gracze – konkurenci Grupy ORLEN, jak MOL, OMV, Repsol, a także światowi giganci, jak BP, Shell czy Total.

Przejęcie Grupy ENERGA oznacza również wymierne korzyści dla jej pracowników oraz społeczności lokalnych. Pracownicy z branży energetycznej zatrudnieni w ENERGA, których deficyt jest mocno odczuwalny na rynku, uzupełnią zespół specjalistów pracujących w Grupie ORLEN.

Zwiększą się też ich możliwości rozwojowe, dzięki zatrudnieniu w silnej, zdywersyfikowanej, międzynarodowej Grupie. Z punktu widzenia podatkowego, Grupa ENERGA zachowa pełną odrębność, co oznacza dalsze wpływy do regionalnego budżetu.

Niezmienna pozostanie również polityka sponsoringowa Grupy ENERGA. Utrzymane zostanie wsparcie dla lokalnej społeczności. PKN ORLEN aktywnie już działa w tym zakresie na Pomorzu. Najlepszym przykładem jest zorganizowanie tegorocznej edycji największej polskiej imprezy motoryzacyjnej – VERVA Street Racing w Gdyni.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem