Reklama

Pożar gorzowskiej katedry

2017-07-12 14:40

Kamil Krasowski
Edycja zielonogórsko-gorzowska 29/2017, str. 4-5

Bartłomiej Mądry – KM PSP Gorzów Wlkp.

Gorzów w niedzielę 2 lipca obchodził 760-lecie istnienia, jednak związane z jubileuszem uroczystości przerwała niespodziewanie tragedia. W płomieniach stanęła XIII-wieczna katedra, chluba miasta, matka kościołów, a dokładnie jej wieża, z której w sobotnie popołudnie 1 lipca zaczął się wydobywać gęsty dym. Do ratowania świątyni bohatersko rzucili się zwykli przechodnie oraz ponad 100 strażaków, którzy walczyli z ogniem przez całą noc.

Akcja trwała całą noc

Pożar wybuchł ok. godz. 18.30. W katedrze była sprawowana wówczas Msza św., którą przerwano, gdy uczestniczący w Liturgii wierni zauważyli dym. Do świątyni natychmiast wezwano strażaków, którzy przyjechali już po kilku minutach. W akcji gaśniczej gorzowskich i lubuskich kolegów wspierali ci z sąsiednich województw, m.in. z województwa zachodniopomorskiego i Wielkopolski. Łącznie w akcji uczestniczyło ok. 170 strażaków, którzy zmagali się z żywiołem całą noc z 1 na 2 lipca. Ich działania były utrudnione ze względu na samą wysokość katedralnej wieży (ok. 40 m), jej konstrukcję oraz wąską klatkę schodową. Gęsty dym wydobywał się m.in. przez okna i tarczę zegara, a płomienie zaczęły się także pojawiać na dachu wieży. Strażacy, którzy gasili pożar z kilku podnośników, opanowali ogień w niedzielę ok. godz. 6 rano. Pomoc finansową w odbudowie gorzowskiej katedry zadeklarowała premier Beata Szydło. Poinformowała o tym przybyła na miejsce minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbieta Rafalska.

Pomagali zwykli ludzie

Najcenniejsze rzeczy pomagali wynosić z katedry zwykli ludzie. – Rzuciliśmy się do ratowania wszystkiego, co się dało, żeby ocalić te wszystkie cenne rzeczy z katedry, cały sprzęt liturgiczny. Wszystko wynosiliśmy, pomagali nam zwykli ludzie, bez których nie dalibyśmy rady. Dzisiaj nie mogliśmy się zgromadzić razem w naszej świątyni, tak jak zawsze, od lat, natomiast zgromadziliśmy się tutaj, na błoniach nad Wartą, by uczestniczyć w Mszy św. Zgromadziło się tutaj naprawdę wielu wiernych, co myślę, że cieszy i oko, i Pana Boga, że ludzie przychodzą, chcą pomagać ratować naszą katedrę, która – tak jak Ksiądz Biskup powiedział – jest wizytówką naszego miasta, jest kojarzona zawsze z Gorzowem. Strażacy jeszcze dogaszają ogień, jest bardzo dużo wody, ale myślę, że gdy tylko pojawi się możliwość, żeby sprzątać, wnosić z powrotem te wszystkie rzeczy, to ci ludzie, którzy nam wczoraj pomagali, przyjdą i dalej będą z radością to robić – mówił Marcin Dybza, ministrant z gorzowskiej katedry.

Reklama

Nadzieja w miłości

Proboszcz katedry pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Gorzowie ks. Zbigniew Kobus w wypowiedzi dla „Aspektów” stwierdził, że w wyniku pożaru najbardziej ucierpiały wieża katedralna, jej konstrukcja oraz poszycie dachowe i wszystkie te elementy wymagają naprawy. Ks. Kobus powiedział, że ucierpiały również organy, które przylegały do wieży i z powodu dużej ilości wody zostały podtopione. Pytany o przyczyny pożaru dodał, że do końca nie są znane i ustali je specjalna komisja, która zbada przyczyny tragedii, kiedy służby w pełni zabezpieczą obiekt. W czasie Mszy św. polowej na nadwarciańskich błoniach w Gorzowie 2 lipca wierni razem z Księdzem Biskupem dziękowali za ocalenie katedry. Ks. Kobus wyraził też swoją wdzięczność dla uczestników liturgii. – Ukochałem katedrę i serce moje drży po tym, co przeżyłem tej nocy i na co teraz jeszcze patrzę z perspektywy tej sceny, ale jednocześnie czuję się umocniony waszą obecnością – wczoraj od pierwszych minut ratowania katedry, jak i dzisiaj, tutaj, na tej modlitwie na tej scenie. Chcę wyrazić moją wdzięczność, że kochacie katedrę gorzowską. I w tej miłości jest nadzieja, że ją odbudujemy – powiedział ks. Zbigniew.

Matka wszystkich kościołów

Bp Tadeusz Lityński po przybyciu na miejsce dramatu powiedział: – Dla mnie i całej rodziny diecezjalnej jest to dramatyczna informacja i bardzo ją przeżywamy. Katedra gorzowska to matka wszystkich kościołów diecezji zielonogórsko—gorzowskiej. Wiem, że na miejscu są odpowiednie służby. Już teraz dziękujemy straży pożarnej i wszelkim służbom za pomoc. Natomiast już podczas Mszy św. polowej, której przewodniczył, podziękował ks. Kobusowi, wikariuszom katedry i mieszkańcom Gorzowa za ofiarne ratowanie wyposażenia katedry. – Na pewno to wydarzenie zdezorganizowało życie wspólnoty parafialnej, bo ono się zawsze koncentruje wokół świątyni. Dziękuję Ojcom Kapucynom za życzliwą formułę przyjęcia w gościnę parafian z katedry, ale myślę, że inne wspólnoty parafialne również są otwarte i proszę wszystkich o modlitwę. Jesteśmy wierzący i wiemy, że – tak jak ufa Ksiądz Proboszcz – z tym problemem katedry nie zostawicie – mówił Ksiądz Biskup.

Znaki czasu

W Liturgii na nadwarciańskich błoniach uczestniczył m.in. Augustyn Wiercicki, prezes Stowarzyszenia Pomocy Bliźniemu im. Brata Krystyna w Gorzowie. – Bardzo przeżyłem pożar naszej katedry, matki kościołów, z kilku powodów, ale jeden jest chyba najważniejszy – jestem człowiekiem Kościoła i na tyle, na ile mogę, troszczę się o Kościół. Kiedy mówię kocham Gorzów, to równocześnie kocham katedrę, która jest głównym symbolem miasta. Trzeba umieć odczytywać znaki czasu. Może ten pożar jest takim dotknięciem nas, obudzeniem, przesłaniem: zacznijcie dbać o Kościół, tak jak o tę katedrę będziecie dbać, bo my ją przecież odbudujemy. Widzę bowiem, jakie jest ogromne społeczne, katolickie poruszenie w Gorzowie. Myślę, że odbudowa wieży katedralnej jest takim znakiem naszej odbudowy moralnej, religijnej, odbudowy naszych rodzin, zatrzymaniem się nad naszym życiem, wiarą i Kościołem, i naszą przynależnością do wspólnoty katolickiej.

Tagi:
pożar katedra Gorzów Wielkopolski

Mężczyzna z kanistrami benzyny zatrzymany w katedrze

2019-04-18 11:24

PAP

Mężczyzna z dwoma kanistrami benzyny został zatrzymany w środę wieczorem po wejściu do nowojorskiej katedy św. Patryka na Manhattanie - poinformowała policja.

Ks. Cezary Chwilczyński

37-letni mężczyzna, mieszkaniec stanu New Jersey, został zatrzymany przez ochronę po wejściu do katedry, jednej z najbardziej charakterystycznych budowli w Nowym Jorku.

Pracownicy ochrony zawiadomili policję, która - po wstępnym przesłuchaniu - przewiozła mężczyznę do aresztu.

Według policji, mężczyzna miał przy sobie ponad 4 galony (ponad 15 litrów) benzyny, dwie butelki innego palnego płynu oraz dwie zapalniczki. Nie wiadomo jakie były jego zamiary.

Mężczyzna tłumaczył, że skończyło mu się paliwo w samochodzie. Nie wiadomo jednak, po co wszedł z kanistrami do katedry.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Zmartwychwstały pomaga dawać świadectwo

2019-04-21 22:11

Agnieszka Bugała

Agnieszka Bugała
Abp Józef Kupny metropolita wrocławski

Wigilię Paschalną, wielką i najświętszą noc całego roku, rozpoczęła Liturgia Światła w katedrze wrocławskiej.

http://wroclaw.niedziela.pl/zdjecia/2903/Wigilia-Paschalna-z-abp-Jozefem-Kupnym

Abp Józef Kupny poświęcił ogień i zapalił paschał, która symbolizuje zmartwychwstałego Chrystusa, na którym wcześniej umieścił litery greckiego alfabetu “Alfa” i “Omega”, wyżłobił znak krzyża oraz cyfry roku 2019 wypowiadając słowa: „Chrystus wczoraj i dziś, początek i koniec, Alfa i Omega. Do Niego należy czas i wieczność, Jemu chwała i panowanie przez wszystkie wieki wieków. Amen”. Na paschale umieścił również pięć ozdobnych czerwonych gwoździ, symbolizujących rany Chrystusa.

Abp zapalił paschał, od którego w pogrążonej w mroku katedrze zgromadzeni odpalali świece. Po dłuższej chwili świątynia rozbłysła morzem światła. W ciszy rozległo się trzykrotnie zawołanie: „Światło Chrystusa!”, na które zgromadzeni odpowiadali: „Bogu niech będą dzięki!”. Z przedsionka abp ze świecą, w orszaku, przeszedł główną nawą katedry do prezbiterium.

Podczas Liturgii Słowa odczytano fragmenty Starego i Nowego Testamentu przypominające historię zbawienia, poczynając od stworzenia świata, przez wyjście Izraelitów z niewoli egipskiej, proroctwa zapowiadające Mesjasza aż do Ewangelii o Zmartwychwstaniu Jezusa. Każde z czytań przeplatał śpiew Psalmów. Powróciły też po raz pierwszy po Wielkim Poście pieśni „Chwała na wysokości Bogu” i „Alleluja”.

W homilii abp Kupny odniósł się do bogactwa czytań biblijnych, które w Paschalną Noc mogą wprawić w zakłopotanie.

– Stajemy trochę bezradni, zakłopotani, bo nie wiemy, na czym się skupić, w jaki sposób odnieść ich treść do swojego życia – mówił. - Bogactwo Słowa Bożego zdecydowanie nas przerasta, nie jesteśmy w stanie tego bogactwa pojąć i się nim nasycić. Zachęcił też, aby posłuchać ciszy, która spowiła ziemię po śmierci Jezusa.

- To dobry czas na rozważanie wielkich dzieł w naszym życiu – mówił. Podkreślił też, że Chrystus wypełnił swoją misję do końca. - To ostateczna faza odkupieńczej misji Chrystusa – mówił. Chrystus jest życiem, życiem nieprzemijającym. Sam powiedział, że trzeba nam ponownie się narodzić. Trudno to zrozumieć, ale Jezus w odpowiedzi zaznaczył, że narodzenie z Ducha Św. dokonuje się niezależnie od wieku. To sakrament chrztu, to wody chrztu obmywają nas z grzechu – wyjaśniał. Przypomniał też istotę i głębię sakramentu chrztu i zachęcił do świadomego odnawiania chrzcielnych przyrzeczeń.

- Chrzest jest sakramentem inicjującym życie nadprzyrodzone. Wyzwala nas z grzechu i szatana a jednocześnie wiąże nas z umierającym na krzyżu Zbawcą. Jest też zobowiązaniem – mówił. Dzisiejsza liturgia Wigilii Paschalnej gromadzi nas do odnowienia tych zobowiązań, poświęcona woda chrzcielna, ogień i paschał – znak zmartwychwstałego Chrystusa. Chrystus zrobił wszystko, do czego się zobowiązał. A czy my wypełniamy przyrzeczenia chrztu? Czy świadczymy o Nim? – pytał. - To świadectwo powinniśmy rozciągać na wszystkie wymiary naszego życia i wobec wszystkich, z którymi się spotykamy, ale to wymaga deklaracji: tak, jestem katolikiem. Może to wiązać się z przekraczaniem obaw i lęków, ale wiemy jaką wagę posiada takie wyznanie. Dobry Łotr powiedział tylko kilka słów, ale to proste wyznanie wiry zadecydowało o całym jego życiu – mówił abp Kupny. Zachęcił też do postaw spójnych z Ewangelią. - Dziś też potrzeba takich postaw. Każdego dnia podejmiemy różne decyzje, różnej wagi. Chrześcijańskie świadectwo musi być widoczne w tych decyzjach, nauka Ewangelii musi być widoczna. To nauka wymagająca, ale możliwa do realizacji dla każdego, kto otrzymał Ducha Św. na chrzcicie świętym. Nawiązał też do popularnego powiedzenia, ze wiara jest sprawą prywatną każdego człowieka.

- Być świadkiem, to dawać świadectwo o miłości do Boga, do Kościoła. Kościół to nie jest zwykła instytucja, tu żyje Chrystus – mówił. - Wiara nie jest sprawą prywatną – wciąż o tym słyszymy. Doprowadziło to do tego, że wielu nie widzi potrzeby dawania świadectwa i boją się świadczyć. Radykalne dzielenie rzeczywistości na sacrum i profanum rodzi wątpliwości i one w coraz większym stopniu odbierają nam odwagę do bycia świadkiem. A świat potrzebuje naszego świadectwa. Bez Boga człowiek nie potrafi zrozumieć dokąd idzie i kim jest - to trzeba światu przypominać. Starajmy się wypełniać zobowiązania chrzcielne, a zmartwychwstały Chrystus niech nam w tym dopomoże – życzył na zakończenie homilii.

Liturgia chrzcielna rozpoczęła się Litanią do Wszystkich Świętych, następnie abp Kupny pobłogosławił wodę chrzcielną i odnowiono przyrzeczenia chrztu. Po modlitwie powszechnej rozpoczęła się część czwarta, czyli Liturgia Eucharystyczna. Po Komunii świętej w katedrze uformowała się procesja rezurekcyjna, czyli uroczyste ogłoszenie zmartwychwstania Chrystusa i wezwanie całego stworzenia do udziału w triumfie Zmartwychwstałego. Długi orszak przeszedł z wokół katedry, klerycy nieśli figurę Zmartwychwstałego, abp Józef Kupny niósł monstrancję. Uroczyste Te Deum i błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem zakończyły Wigilię Paschalną.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kard. Ranjith: zamachowcy celowo wybrali Niedzielę Zmartwychwstania

2019-04-22 15:36

vaticannews / Kolombo (KAI)

Dzień zamachów na Sri Lance został doskonale wybrany. Zamachowcy-samobójcy weszli do kościołów w najważniejszym dla chrześcijan dniu, gdy świątynie były wypełnione po brzegi. Tak niedzielne zamachy, w których zginęło co najmniej 290 osób, a 500 zostało rannych komentuje arcybiskup Kolombo. Kard. Malcom Ranjith podkreśla, że w mieście panuje strach. Ludzie nie czują się bezpieczni.

wikipedia.org

Lankijski hierarcha odwiedził stołeczne kościoły, w których dokonano zamachów. Wyznaje, że jest zszokowany tym, co widział. „Ginęły całe rodziny – rodzice razem z małymi dziećmi. Przyszyli przecież wspólnie do kościoła, by świętować Niedzielę Zmartwychwstania i wspólnie się modlić” – podkreśla kard. Ranjith.

"Jesteśmy zaskoczeni zamachami, ponieważ przez ostatnie 10 lat sytuacja w kraju była w miarę spokojna. Zaczęli wracać turyści, ruszyła gospodarka. Były dobre relacje międzyreligijne – mówi Radiu Watykańskiemu kard. Ranjith. – Wśród ludzi, także wśród katolików panuje duży strach. Mówi się o możliwości kolejnych araków. Jako pierwszy odwiedziłem kościół, w którym zamachowiec-samobójca zabił ponad 50 osób. Ludzie mówili mi o smutku i lęku o przyszłość. W atakach zginęły całe rodziny – rodzice razem z dziećmi. To jest przerażające. Kolejny kościół praktycznie przestał istnieć. Zginęło w nim ponad 120 osób, które przyszły na modlitwę. Policja i służby bezpieczeństwa podjęły zdecydowane działania. Miejmy nadzieję, że prawdziwi sprawcy szybko zostaną zidentyfikowani".

Kard. Ranjith odwiedził również szpitale, w których przebywają ofiary. Ustawiają się przed nimi kolejki ludzi chcących oddać krew. Arcybiskup Kolombo wyznaje, że stan wielu ofiar jest ciężki i ostateczny bilans tragedii może jeszcze ulec zmianie. Hierarcha odwołał wszystkie wielkanocne Msze w dystrykcie Kolombo. Władze poinformowały, że w całym kraju do środy pozostaną zamknięte wszystkie szkoły.

W sumie dokonano ośmiu samobójczych ataków na kościoły i hotele. Do pierwszych sześciu eksplozji doszło w niedzielę rano w przeciągu 30 minut w trzech kościołach w Kolombo i dwóch innych miastach - Negombo i Batticaloa oraz w trzech luksusowych hotelach w Kolombo. Siódmy wybuch miał miejsce w niewielkim pensjonacie na przedmieściach Kolombo, a ósmy nastąpił w dzielnicy mieszkalnej Dematagoda, również na obrzeżach tego miasta.

Dziewiąty miał być przeprowadzony na lotnisku, ale się nie powiódł. Policja poinformowała o zatrzymaniu 24 osób w związku z zamachami. Wiadomo, że stoją za nimi islamiści, jednak jak dotychczas żadna organizacja nie przyznała się do ich przeprowadzenia. Według doniesień medialnych 10 dni wcześniej lankijska policja ostrzegana była o możliwości tego typu ataków na kościoły.

Papieskie Stowarzyszenie Pomoc Kościołowi w Potrzebie przypomina, że od lat Wielkanoc szczególnie naznaczona jest antychrześcijańską przemocą, która przekracza wszelkie granice. W ubiegłym roku doszło do krwawych zamachów w Egipcie, a rok wcześniej w Pakistanie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem