Reklama

Para Prezydencka odsłoniła pomnik Jana III Sobieskiego

2018-09-12 08:37

prezydent.pl

Grzegorz Jakubowski/KPRP
Uroczystość odsłonięcia postumentu króla Jana III Sobieskiego na dziedzińcu II LO w Krakowie

– Odsłonięty dziś pomnik będzie przypominał, że „Dwójka” to szkoła zwycięstwa – mówił Prezydent Andrzej Duda w II Liceum Ogólnokształcącym im. Króla Jana III Sobieskiego w Krakowie, które obchodzi w tym roku 135-lecie istnienia. Na dziedzińcu szkoły Para Prezydencka dokonała ceremonii odsłonięcia postumentu patrona tej placówki.

– Jesteśmy wzruszeni, że możemy być z Państwem dzisiaj w tym miejscu – mówił Prezydent. Przypomniał, że „Dwójka” to szkoła, do której sam uczęszczał jako uczeń, i w której nauczycielką była później Pierwsza Dama Agata Kornhauser-Duda.

Przywołując postać patrona szkoły, Andrzej Duda podkreślał, że nie byłoby dzisiejszego spotkania, gdyby nie wiktoria wiedeńska – jedna z największych polskich zwycięskich bitew w historii. Dodał, że była to jedna z dwóch, obok bitwy warszawskiej, batalii, które miały szczególny wpływ na historię Europy i całego ówczesnego świata.

– Mam nadzieję, że pomnik króla Jana III Sobieskiego – ostatniego z największych polskich władców – stanie ostatecznie w Wiedniu – podkreślał.

Reklama

– Krakowskie liceum zawsze utrzymywało wysoki poziom – zauważył z satysfakcją Andrzej Duda i podziękował nauczycielom szkoły za to, że wykonują „wspaniałą pracę” nie tylko dla uczniów i ich rodziców, ale też dla całej Polski:

– Na tym dziedzińcu zgromadzonych jest teraz wiele znamienitych osób, które kształtują dzisiaj polską przedsiębiorczość, polskie życie społeczne i polityczne – powiedział Prezydent i pogratulował wielu wybitnych absolwentów.

Na koniec Andrzej Duda podkreślał, że odsłonięty dziś pomnik będzie przypominał, że „Dwójka” to szkoła zwycięstwa. – Niech taką pozostanie – życzył sobie, pracownikom i uczniom szkoły.

Po oficjalnych wystąpieniach Para Prezydencka w asyście wojskowej złożyła przed pomnikiem wiązankę. Odbył się także koncert Orkiestry Reprezentacyjnej Straży Granicznej.

Tagi:
Jan Sobieski

Badanie serca króla Jana III Sobieskiego

2018-12-21 11:33

Artur Stelmasiak

Zakończyła się inspekcja serca króla Jana III Sobieskiego w Warszawskim kościele oo. kapucynów. Podczas Mszy św. serce króla ponownie zostało złożone w odnowionym sarkofagu.

br. Paweł Gondek/kapucyni.pl

Inspekcja serca króla trwała 3 miesiące. W tym czasie wykonano badania oceniające zarówno miejsce przechowywania niezwykłej pamiątki po władcy Polski, jak i jej stan. Konieczne było umieszczenie go w nowej kasecie, ponieważ poprzednia uległa rozkładowi. Prace konserwatorskie i badania medyczne osiągnęły swój finał 17 grudnia, dwa dni później w Kaplicy Królewskiej, bracia kapucyni, zaproszeni goście, a także konserwatorzy przeprowadzający konserwację zebrali się na dziękczynnej Mszy św. przy nowo wykonanej urnie z królewskim sercem, której przewodniczył kanclerz kurii warszawskiej ks. Janusz Bodzon. – Serce wyraża najgłębsze pragnienia i dążenia, które są w człowieku. Dlatego dziś przy grobowcu serca króla Jana przyjrzyjmy się pragnieniom władcy, który poświęcił całe swoje życie obronie Rzeczpospolitej. Dziękujmy Bogu za jego życie i dzieło – mówił podczas Mszy św. ks. dr Janusz Bodzon, kanclerz Kurii Metropolitalnej Warszawskiej. Po Eucharystii urnę z sercem króla Jana III Sobieskiego oraz zalakowaną tubę z protokołem jego inspekcji złożono w odrestaurowanym sarkofagu.


Zobacz zdjęcia: Badanie serca króla Jana III Sobieskiego

Swoją obecność w Polsce kapucyni zawdzięczają przede wszystkim królowi Janowi III Sobieskiemu, który ufundował im pierwszy klasztor w Warszawie w 1683 r. Dziesięć lat wcześniej, po zwycięstwie nad Turkami pod Chocimiem, hetman Sobieski złożył ślub sprowadzenia zakonu kapucynów do Polski. W 1674, po objęciu tronu królewskiego, podjął usilne starania o wypełnienie złożonego przyrzeczenia. Kapucyni przybyli do Warszawy w 1680 i zamieszkali na zamku królewskim. 16 lipca 1683 król Jan III Sobieski położył kamień węgielny pod budowę kościoła swojej fundacji przy ulicy Miodowej. Dzień później król wyjechał do Krakowa, gdzie odbywała się koncentracja wojsk przed wyprawą pod Wiedeń. Kościół kapucynów przy Miodowej jest wotum dziękczynnym króla Jana III za wiedeńską wiktorię.

Króla Sobieskiego łączyły z kapucynami silne więzi – byli obecni na jego dworze, przebywali w jego rodowym majątku w Żółkwi, kapelanem odsieczy wiedeńskiej był bł. Marek z Aviano, któremu król służył do Mszy św., a dwa synowie króla, Jakub i Aleksander, zostali pochowani w kapucyńskich habitach.

Jan III Sobieski zmarł w swoim pałacu w Wilanowie na atak serca w 1696 r. Rok później króla pochowano w katakumbach kapucyńskiego kościoła na Miodowej, wcześniej umieszczając jego zabalsamowane serce w metalowej kasecie. W 1733 doczesne szczątki króla Jana i jego małżonki Marii Kazimiery przeniesiono na Wawel, pozostawiając u kapucynów kasetę z królewskim sercem. W 1830 r., staraniem o. Beniamina Szymańskiego, przygotowano w bocznej kaplicy kościoła okazały sarkofag według projektu Henryka Marconiego, w którym złożono kasetę z sercem króla. Według stanu dzisiejszej wiedzy od tamtej pory nie dokonywano inspekcji kasety.

W kwietniu 2014 r. z inicjatywą zbadania stanu zachowania serca króla wyszedł prof. Tadeusz Dobosz, który przeprowadził inspekcję serca Fryderyka Chopina. We wrześniu 2018 r., w obecności przedstawicieli kurii warszawskiej, braci kapucynów oraz zespołu konserwatorów wydobyto z sarkofagu urnę z sercem króla. Rozpoczęto równocześnie szczegółowe badania zawartości kasety oraz prace konserwatorskie przy sarkofagu pod kierunkiem konserwatora zabytków Rajmunda Gazdy.

Inspekcja wykazała, że z powodu korozji kasety, serce nie zachowało się w zwartej formie. Widoczne były fragmenty czarnej tkaniny oraz fragmenty roślin, które prawdopodobnie miały służyć zabalsamowaniu serca. Sam sarkofag nosił ślady bezskutecznej próby otwarcia, prawdopodobnie z czasów II wojny światowej.

Artur Stelmasiak /kapucyni.pl

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bp A. Bałabuch: Wigilię Paschalną zaczynamy nie po zachodzie słońca, ale po zmroku

2019-04-18 16:38

Dawid Gospodarek / Warszawa (KAI)

Trzeba zwracać uwagę nie na to, kiedy jest zachód słońca, ale kiedy zapada zmrok - tak o rozpoczęciu Wigilii Paschalnej mówi bp Adam Bałabuch. Czy podczas obrzędu mandatum można obmywać nogi kobietom, czy Groby Pańskie mogą zawierać aluzje polityczne, czy w święconce może być czekolada albo czy świecki może ją błogosławić? Czy w drugi dzień świąt powinno się odczytywać list rektora KUL? Na te i inne zagadnienia odpowiada w rozmowie z KAI przewodniczący Komisji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów Konferencji Episkopatu Polski.

Agnieszka Bugała
Zewnętrzne gesty i postawy ciała przyjęte przez świeckich podczas liturgii nie są bez znaczenia – podkreśla bp Adam Bałabuch

Bp Adam Bałabuch: Myślę, że każdy powinien robić to w ramach obwiązujących przepisów. Papież pokazuje jakiś kierunek i każdy ksiądz musi rozeznać, czy to, co będzie czynił, nie będzie budziło zdziwienia wśród parafian. Chodzi też o to, żeby ludzie przeżywali liturgię w sposób pełen spokoju wewnętrznego, a nie emocjonalnie zastanawiali się potem, co ksiądz nowego wprowadza. Dla nas istotne jest też to, jakie normy obecnie nas obowiązujące są zapisane w księgach liturgicznych. Wiemy, że ten obrzęd może być, ale też można go pominąć. A jeśli otworzymy Mszał rzymski, gdzie czytamy też o mandatum, to jest tam taki zapis, że ministranci prowadzą wybranych mężczyzn do ław przygotowanych w stosownym miejscu. Nie ma tam nic o kobietach. Taki jest zapis w polskim Mszale.

KAI: Jak powinien wyglądać Grób Pański? W Polsce w wielu miejscach praktykuje się instalacje ze społecznym czy katechetycznym przekazem…

- Ozdoby Grobów Pańskich powinny nawiązywać do Tradycji, do tego, co znamy z Pisma Świętego, wyrażać prawdy i idee z Objawienia. Rzeczywiście, w Polsce mamy zwyczaj nawiązywania do bieżącej sytuacji. Pamiętamy czasy choćby Solidarności, kiedy te groby nawiązywały do wydarzeń bieżących, np. po śmierci księdza Popiełuszki przypominały o tej tragedii. Myślę, że takie elementy, które są wyrazem przywiązania do tradycji narodowej, mogą znaleźć odzwierciedlenie w wystroju, ale nie mogą one mieć znamion politycznego zaangażowania, to by było bardzo niestosowne. Ale mamy prawo wyrażać swoje przekonania, np. w kwestii ważnych dla nas prawd, jak rodzina czy ochrona życia.

- Jednocześnie mocno zaznacza się, żeby cała oprawa grobu, czy to będą nawiązania do sztuki, nauki społecznej czy motywy ewangelizacyjne, nie przesłaniały i nie odwracały uwagi od monstrancji.

- Oczywiście. Trzeba sobie uświadomić, że zasadniczą sprawą jest adoracja Najświętszego Sakramentu. Tak trzeba przygotować wystrój Grobu Pańskiego, żeby wszystko wskazywało na monstrancję, na Jezusa, którego adorujemy. Należy tak ułożyć grób, żeby monstrancja była wyeksponowana - przez oświetlenie, wystrój. Żeby wszystko to prowadziło wzrok nie na te elementy poboczne wystroju ale na Eucharystię. W Mszale znajdujemy taki zapis: wszystkie elementy dekoracyjne i światła powinny kierować uwagę wiernych na Najświętszy Sakrament, który jest Pamiątką Śmierci i Zmartwychwstania Chrystusa, a nie na figurę Chrystusa leżącego w grobie.

- Sobota kojarzy się ze święconką. Towarzyszy jej trochę kontrowersji, np. samemu terminowi. Przed reformami liturgicznymi w połowie XX wieku święciło się pokarmy w sobotę, ale po Wigilii Paschalnej, która odbywała się rano. Potem przesunięto ją słusznie na wieczór, ale święcenia pokarmów już nie. Przez to np. trzeba specjalnie błogosławić wodę, której zapasów się pozbyliśmy ze względu na nową z Wigilii Paschalnej. Może warto dla spójności znaków wrócić do błogosławienia pokarmów po Wigilii Paschalnej lub niedzielnej porannej Mszy?

- Nie sądzę. Jeśli tak się tradycja ukształtowała, to znaczy, że to ma znaczenie i sens dla wiernych. Błogosławienie pokarmów dopiero po Wigilii Paschalnej, jeśli miałoby miejsce dopiero w godzinach nocnych czy po rezurekcji, mogłoby skutkować tym, że wielu ludzi nie miałoby praktycznej możliwości wzięcia udziału w tym obrzędzie. Byłoby to trudne zwłaszcza dla starszych czy chorych. W ciągu dnia w sobotę bardzo licznie przychodzą rodziny z dziećmi, więc pozbawilibyśmy szansy włączenia dzieci w obrzęd pobłogosławienia pokarmów, bo trudno wymagać od rodziców, żeby przychodzili z dziećmi późno w nocy albo wczesnym rankiem. Dlatego myślę, że z takich właśnie względów duszpasterskich tradycja tak się ukształtowała i warto ją utrzymać, szczególnie że jest też okazją do krótkiej katechezy dla tych dzieci i rodziców, którzy z nimi przychodzą na pobłogosławienie pokarmów.

- Kto może błogosławić pokarmy? Wiadomo, że księża mogą, ale widać też czasem kleryków.

- Tak, bo przepisy pozwalają, by akolici i lektorzy, będący alumnami seminarium duchownego, pobłogosławili pokarmy. Tak może być w razie konieczności, np. w parafiach, gdzie trudno, żeby dotarł osobiście ksiądz czy diakon. Tam, gdzie to jest możliwe, dobrze byłoby, gdyby uczynili to ci, którzy mają święcenia.

- A jeśli świecka osoba ma posługę lektoratu, to czy może pobłogosławić w razie konieczności?

- Obrzędy błogosławieństw mówią o akolitach i lektorach, będących alumnami seminarium duchownego. Natomiast w domu błogosławieństwa pokarmów może dokonać ojciec, matka lub ktoś z członków rodziny przed porannym wspólnym posiłkiem.

- Zwraca się też uwagę, żeby to błogosławienie pokarmów nie odbywało się w tej przestrzeni, gdzie jest wystawienie Najświętszego Sakramentu w Grobie Pańskim...

- To zależy od roztropności duszpasterskiej i możliwości danej świątyni. Jeśli kościół jest mały, a w wielu miejscowościach tak jest, to trudno o inną przestrzeń. Jeśli jest pogodnie, to można błogosławić pokarmy na zewnątrz przed kościołem, by nie zakłócać adoracji. Ale jeśli jest wewnątrz świątyni, to jest okazja, żeby włączyć też pobłogosławienie pokarmów we wspólną adorację, która trwa przy Bożym Grobie.

- Czy są jakieś rzeczy, których nie powinno być w koszyku ze święconką? Rytuały wymieniają konkretne pokarmy, jak chleb, mięso, jajka, sól. A na przykład baranek z czekolady?

- Moim zdaniem, nie możemy wykluczać takich rzeczy, które są dobre z natury i niczemu nie przeszkadzają, a nawiązują też do lokalnych zwyczajów czy tradycji. Może być baranek z czekolady czy z cukru, to nic niewłaściwego. Wyklucza się takie rzeczy, które byłyby tu niestosowne, np. alkohol.

- Czasem pojawia się taki praktyczny problem z utylizacją poświęconych rzeczy. Czy to jest problem, żeby wyrzucić np. skorupki po jajkach do kosza?

- Myślę, że to samo w sobie nie jest jakimś dużym problemem. Jeśli ktoś ma taką wrażliwość, żeby resztki, np. skorupki, potem zebrać i spalić, jest to piękne. I rzeczywiście utarło się, że słuszną formą takiej utylizacji jest właśnie spalenie. Ale nie można popadać w skrupuły, jeśli ktoś nie ma takiej możliwości czy z innych względów po prostu wyrzuci takie resztki. Proszę pamiętać, że modlitwa błogosławiąca pokarmy nie sprawia, że one same z siebie stają się jakoś uświęcone, np. tak jak dewocjonalia. Jest to modlitwa, w której prosimy, żeby przez te rzeczy możliwe było odniesienie do nadprzyrodzoności, do Pana Boga; żeby te pokarmy, które spożyjemy, wyrażały pewne prawdy, które świętujemy. Warto wysłuchać dokładnie treści tych modlitw z rytuału.

- A co robić z palmami po Niedzieli Palmowej?

- Najczęściej się je przechowuje. Po to się palmy święci, żeby je potem przechowywać przez cały rok. A jeśli nie, to należy je spalić. Bo to chyba jedyna rozsądna metoda, trudno takie pobłogosławione rzeczy wprost wyrzucać. Co innego pokarm, co innego skorupki z jajka. Bo pokarmu też nie wyrzucamy, tylko też utylizujemy przez spalenie, ale nie wyrzucamy.

- W liturgii Triduum Paschalnego jest duża wrażliwość na symbole. Np. bardzo się dba o to, żeby Wigilia Paschalna zaczynała się po zmierzchu, żeby paschał był rzeczywiście owocem pszczelego roju, etc. Czy do Księdza Biskupa dochodzą sygnały, że jest problem z zachowywaniem takich przepisów?

- Na pewno jest problem z rozpoczynaniem liturgii paschalnej w odpowiednim momencie, dlatego że czasami księża mają kilka kościołów i starają się jakoś liturgię w kilku miejscach w parafii celebrować. Stąd czasami niestety rozpoczynają zbyt wcześnie, co jest niezgodne z przepisami Kościoła. Trudno, kiedy słońce ledwo zajdzie, kończyć liturgię i śpiewać Alleluja. Wigilia Paschalna kończy się ogłoszeniem zmartwychwstania i to powinno być już po zmroku – zarówno rozpoczęcie jak i zakończenie liturgii. Czasami to sformułowanie „po zapadnięciu zmroku” może być źle interpretowane, bo niektórzy to rozumieją przez „po zachodzie słońca”. Ale kiedy w kalendarzu jest wpisany zachód słońca, to jeszcze przez prawie godzinę nie ma zmroku. Tu trzeba zwrócić uwagę nie na to, kiedy jest zachód słońca, ale kiedy zapada zmrok.

- Jeśli chodzi o sztuczny paschał, to może rzeczywiście kiedyś takie były, ale ostatnio raczej nie widzę, żeby paschały były sztuczne, plastikowe. Oczywiście, nie wszystkie są z czystego wosku, ale to czasami nie jest możliwe.

- W drugi dzień Świąt często jest czytany list rektora KUL-u czy innej katolickiej uczelni zamiast homilii.

- Jeśli powinien być odczytany, to na mocy zarządzenia biskupa miejsca, bo rektor uczelni nie ma takiej władzy. Jeśli biskup miejsca wydał takie zarządzenie, to trzeba być temu posłusznym. W polskiej tradycji są listy pasterskie czytane podczas Mszy. Jeśli biskup diecezjalny uważa ten list rektora za swój i każe go odczytać, to należy go odczytać. To zależy od praktyki danej diecezji. Bo biskup może też postanowić, że można przeczytać, ale nie ma zobowiązania i ksiądz może sam podjąć decyzję. Czasami są tzw. „listy do wykorzystania duszpasterskiego”, więc można fragment listu wykorzystać w swojej homilii. To zależy od charakteru listu i przede wszystkim od biskupa miejsca.

- A czy powinien być czytany taki list zamiast homilii?

- Mamy wskazania dotyczące homilii mszalnej wydane przez Konferencję Episkopatu Polski, w których czytamy, że może być czytany list zamiast homilii, jeśli jest taka decyzja biskupa miejsca. List może być odczytany w miejsce homilii dlatego, że co prawda jest wymóg, by w trakcie Mszy św. w uroczystości nakazane czy w niedziele głosić homilię, ale są okoliczności, kiedy w miejsce homilii czytany jest list pasterski. O tym mówią też Wskazania KEP dotyczące homilii mszalnej.

- Dziękuję za rozmowę.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Diecezja zielonogórsko-gorzowska: zdjęcia Grobu Pańskiego

2019-04-20 14:23

kjk

Zapraszamy do galerii zdjęć dekoracji Grobu Pańskiego w kościołach naszej diecezji. Fotografie można przesyłać na adres: aspekty@diecezjazg.pl

ks. Adrian Put
Zobacz zdjęcia: Diecezja zielonogórsko-gorzowska: zdjęcia Grobu Pańskiego 2019
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem