Reklama

Nuncjatura apostolska w Polsce wydała kalendarz poświęcony abp. Achillesowi Rattiemu

2018-12-05 18:22

dg / Warszawa (KAI)

Zdjęcia: Archiwum Sióstr Niepokalanek w Szymanowie
Marszałek Józef Piłsudski nazwał nuncjusza Achillesa Rattiego „persona gratissima”

Kalendarz na rok 2019 poświęcony Piusowi XI wydała nuncjatura apostolska w Polsce. Achilles Ratti, późniejszy papież, był nuncjuszem apostolskim w naszym kraju, za którego misji przywrócone zostały relacje dyplomatyczne Rzeczpospolitej ze Stolicą Apostolską.

– 25 kwietnia 1918 r. papież Benedykt XV mianował prał. Achillesa Rattiego, ówczesnego prefekta Biblioteki Watykańskiej, wizytatorem apostolskim w Polsce; jego uroczyste przywitanie w Warszawie odbyło się 30 maja 1918 r. Zaraz po przyjeździe ks. Ratti podjął swoją intensywną i wyczekiwaną misję kościelną i dyplomatyczną, co pokazują jego „Pamiętniki 1918-1919”, wydane przez Tajne Archiwum Watykańskie. Dnia 6 czerwca 1919 r., w następstwie przywrócenia relacji dyplomatycznych między Polską a Stolicą Apostolską, prał. Ratti został mianowany nuncjuszem apostolskim w Polsce. Drugi tom „Pamiętników 1919-1920” szczegółowo opisuje misję nuncjusza Rattiego, która zakończyła się 13 czerwca 1921 r., gdy został ustanowiony arcybiskupem Mediolanu. Dnia 2 lutego 1922 r. kard. Ratti wszedł na konklawe, które miało wyznaczyć następcę papieża Benedykta XV. Dnia 6 lutego został wybrany papieżem i przyjął imię Piusa XI – napisał w słowie wstępnym do Kalendarza abp Salvatore Pennacchio, aktualny nuncjusz apostolski w Polsce.

Wszystkie opisy opublikowane są w trzech językach - włoskim, polskim i angielskim. Kalendarz zawiera historyczne zdjęcia np. ze spotkań abp. Achille Rattiego z Józefem Piłsudskim, gen. Jacyną czy wizytacji w diecezji sandomierskiej.

Jak podkreśla abp Pennacchio, przyszły papież Pius XI podczas swojej pracy w Polsce cieszył się życzliwością Polaków i otrzymał najwyższe odznaczenie - Order Orła Białego.

Reklama

To właśnie Pius XI po swoim wyborze na papieża w kaplicy Pałacu Apostolskiego umieścił ikonę Matki Bożej Częstochowskiej.

Opracowania i druku Kalendarza podjęło się wydawnictwo sióstr loretanek.

Tagi:
Pius XI Nuncjusz Apostolski

Achilles Ratti – pierwszy nuncjusz w Rzeczypospolitej Polskiej

2018-06-27 09:37

S. Macieja, Niepokalanka
Niedziela Ogólnopolska 26/2018, str. 10-12

Dnia 25 kwietnia 1918 r. monsinior Achilles Ratti został mianowany przez papieża Benedykta XV wizytatorem na ziemie polskie i litewskie, a kilka miesięcy później, kiedy Polska odzyskała niepodległość – nuncjuszem apostolskim w Polsce. Gdy pełnił tę funkcję, odwiedził m.in. klasztor Sióstr Niepokalanek w Szymanowie. Przebywał wtedy na I piętrze, w pomieszczeniach przy górnym holu. Na parter schodził drewnianymi pałacowymi schodami.

Zdjęcia: Archiwum Sióstr Niepokalanek w Szymanowie
Marszałek Józef Piłsudski nazwał nuncjusza Achillesa Rattiego „persona gratissima”

„Święte” schody w Szymanowie – 100 lat temu

Po śmierci Benedykta XV – 22 stycznia 1922 r. – kardynałowie zebrani na konklawe wybrali byłego nuncjusza w Polsce na papieża. Obrał wówczas imię – Pius XI. Wkrótce siostry umieściły nad schodami w swoim klasztorze tablicę upamiętniającą jego pobyt w Szymanowie, wyłączyły je z użytku i nazwały „świętymi”. Jednakże nasze uczennice niejednokrotnie próbowały naruszyć ten zakaz, co siostry bardzo szybko ukróciły, ogłaszając, że dziewczynę, która będzie chodziła tymi schodami, czeka powołanie i będzie musiała wstąpić do klasztoru. Skutek był natychmiastowy!

W 100. rocznicę objęcia placówki w Polsce przez Achillesa Rattiego warto przybliżyć postać tego wielkiego Włocha, który sam nazywał siebie „Polakiem między Polakami”. Był z nami w czasie, kiedy nasza Ojczyzna dźwigała się po 123 latach z niewoli i na nowo zaistniała na mapie Europy.

Ambrogio Damiano Achilles Ratti

Urodził się w 1857 r. w Desio k. Mediolanu. Początkowo nauki pobierał w szkołach kościelnych. Po maturze w gimnazjum państwowym w Mediolanie wstąpił do seminarium duchownego, święcenia kapłańskie przyjął w 1879 r. Studiował w Rzymie: prawo kanoniczne na Uniwersytecie Gregoriańskim, teologię na dominikańskim Uniwersytecie Sapienza oraz filozofię w Akademii św. Tomasza – i uzyskał trzy doktoraty. Znał biegle kilka języków. W 1882 r. wrócił do Mediolanu i pracował 3 miesiące w duszpasterstwie. Przez kilka lat był w tamtejszym seminarium profesorem dogmatyki i homiletyki. Potem pracował w Bibliotece Ambrozjańskiej w Mediolanie (zajmował się tam m.in. konserwatorstwem, muzealnictwem, zabezpieczaniem starodruków oraz zdobył gruntowną wiedzę historyczną). Odbył badania naukowe w wielu europejskich ośrodkach, m.in. w Berlinie, Wiedniu, Oxfordzie, Paryżu, Monachium i Rydze. Jak na owe czasy, był jednym z najwybitniejszych przedstawicieli Kościoła. W 1907 r. został kierownikiem Biblioteki Ambrozjańskiej. Kochał góry i zdobywał szczyty włoskich Alp.

Bardzo szybko wspiął się też na wyżyny hierarchii kościelnej: 1919 r. – sakra biskupia, 1921 r. – kreacja kardynalska, 1922 r. – pontyfikat.

Dyplomata w Polsce

Jako wizytator apostolski, a potem nuncjusz, miał pełnić funkcję łącznika między papieżem a Episkopatem Polski. Benedykt XV, gdy wysyłał go do Polski, napisał m.in.: „Zbyteczną prawie jest rzeczą polecać Wam jego osobę, gdyż pobożność jego, gorliwość dla religii, doświadczenie i wiedza znana wszystkim więcej go polecają, niż potrzeba. Co jednak chcemy, byście wiedzieli, to to, że my taką ufność pokładamy w osobie jego...”.

Achilles Ratti jechał do Polski przez Wiedeń, gdzie spotkał się z biskupem krakowskim – księciem Adamem Sapiehą oraz prałatem Henrykiem Przeździeckim. Ci poinformowali go o sytuacji na terenach Królestwa Polskiego. Do Warszawy przybył na początku czerwca 1918 r., w samo święto Bożego Ciała, i wziął udział w warszawskiej procesji. Mówił, że „przyniósł Polakom Chrystusa w rękach”. Potem jeszcze niejeden raz niósł Najświętszy Sakrament w procesjach Bożego Ciała w różnych miejscowościach naszego kraju. W pierwszym wystąpieniu podczas konferencji biskupów w Warszawie powiedział: „I oto jestem z wami. Już bowiem cieszę się, nie tylko nie narzekam, żem opuścił przyjaciół, książki, matkę prawie dziewięćdziesięcioletnią i ojczyznę pośród tak wielkiej wojny, i że jestem z wami”.

Swoją misję dyplomatyczną na polskiej ziemi rozpoczął od pielgrzymki na Jasną Górę 15 sierpnia 1918 r., a potem, kiedy wracał do Rzymu po zakończeniu swej misji, polscy biskupi w dowód wdzięczności za życzliwość i umiłowanie Polski wręczyli mu kopię Cudownego Obrazu Jasnogórskiego.

Już jako papież Pius XI z Angelo Roncallim (późniejszym papieżem Janem XXIII) umieścił ten obraz w kaplicy letniej rezydencji papieskiej w Castel Gandolfo. Powiedział wtedy: „To najmilszy dar, jaki otrzymałem od Episkopatu Polski”. Umieścił tam także dwa historyczne obrazy miłe sercu każdego Polaka: „Obronę Jasnej Góry przed Szwedami” oraz „Cud nad Wisłą”. Wszystkie trzy obrazy wiszą w tej kaplicy do dziś!

Jako dyplomata Achilles Ratti wywiązał się bardzo dobrze ze swej misji. O tym, jak bardzo był związany z krajem, w którym pracował, świadczy fakt, że kiedy w 1919 r. został mianowany biskupem, mając możliwość konsekracji w Mediolanie, na miejsce tej uroczystości wybrał Warszawę. Sakrę biskupią przyjął 28 października 1919 r. w archikatedrze warszawskiej w obecności wszystkich polskich biskupów (a nawet litewskich i ukraińskich) oraz władz państwowych. Konsekratorem był abp Aleksander Kakowski, metropolita warszawski, a współkonsekratorami – ówcześni biskupi Józef Sebastian Pelczar i Stanisław Zdzitowiecki. Achilles Ratti powiedział potem podczas spotkania w Pałacu Prymasowskim: „Konsekrowany jestem na polskiej ziemi, przez Polaka, uważać się odtąd będę za polskiego biskupa i słowu temu wierny pozostanę”.

Kiedy Polska odzyskała niepodległość, Achilles Ratti, po wręczeniu dokumentów uwierzytelniających na ręce głowy państwa Józefa Piłsudskiego, został akredytowany jako pierwszy po latach niewoli nuncjusz apostolski w Polsce.

Uroczystość powitalną urządzono w Belwederze z udziałem korpusu szwoleżerów, z odegraniem hymnu papieskiego i wspaniałym przemówieniem marszałka Piłsudskiego. Wzruszony nuncjusz powiedział: „Ojciec Święty raczył uczynić mi wielki zaszczyt, mianując mnie pierwszym przedstawicielem nuncjatury w Polsce, również na nowo powołanej do życia. W tych właśnie słowach widzę nakreślone wielkie i piękne linie mojego programu: jestem w Polsce przy Waszej Ekscelencji, Panie Naczelniku Państwa, któregoś tak godnie powitał. Jestem widomym, mówiącym i działającym wyrazem uznania i życzliwości Ojca Świętego dla tego szlachetnego narodu, do wczoraj męczeńskiego (...). Te dowody oraz pańskie życzliwe przyjęcie, Panie Naczelniku Państwa, upewniają mnie i dają mi ufność, która poza pomocą Boską jest pierwszym warunkiem każdej owocnej pracy”.

Achilles Ratti, mianowany nuncjuszem papieskim, stał się oficjalnie dyplomatą oraz dziekanem korpusu dyplomatycznego, który był zobowiązany do reprezentowania tego korpusu wobec władz państwowych. Do jego obowiązków należały także m.in.: rozwiązywanie sporów wynikłych między dyplomatami, kontakt z protokołem dyplomatycznym i składanie różnych próśb, zażaleń i życzeń dyplomatów. Ważna była jeszcze jedna funkcja, a mianowicie gromadzenie dyplomatów celem uzgodnienia taktyki działania w okresie zagrożenia.

W pracy duszpasterskiej do jego zadań należało przede wszystkim zatwierdzanie ordynariuszy na stolicach biskupich. Rozpoczął od konsekracji biskupa mińskiego Zygmunta Łozińskiego w lipcu 1918 r., zaraz potem biskupa pomocniczego diecezji sejneńskiej Romualda Jałbrzykowskiego, a po zatwierdzeniu listy ordynariuszy przez Kurię Rzymską kolejno biskupów: Ignacego Dubowskiego – konsekrowany 28 stycznia 1917 r.; Wojciecha Owczarka – konsekrowany 10 listopada 1918 r.; Władysława Krynickiego – konsekrowany 10 listopada 1918 r.; Adolfa Piotra Szelążka – konsekrowany 24 listopada 1918 r., Pawła Kubickiego – konsekrowany 1 grudnia 1918 r.

W tym samym roku reaktywował stare diecezje w: Mińsku, Łomży, Kamieńcu Podolskim, Rydze, Janowie (potem jako papież Pius XI przeniósł ją do Siedlec), Lublinie, Wilnie i patronował powstaniu nowych w: Kaliszu, Częstochowie, Łomży, Siedlcach, a na końcu w Łodzi. Za jego staraniem utworzono ordynariat polowy Wojska Polskiego, a na duszpasterza wyznaczono Stanisława Galla, którego kandydaturę on właśnie opiniował.

10 lutego 1919 r. Achilles Ratti uczestniczył w uroczystym otwarciu pierwszej sesji Sejmu Ustawodawczego. Dzień wcześniej odprawiono uroczystą Mszę św. w katedrze św. Jana. „Katedra przybrana sztandarami, purpurą i barwami strojów kościelnych wyglądała owego dnia imponująco. O godzinie wpół do jedenastej przed wielkim ołtarzem stanął nuncjusz apostolski monsinior Ratti, przybrany w szaty liturgiczne. Za delegatem Ojca Świętego kroczyli koncelebransi: arcybiskup gnieźnieńsko-poznański dr Dalbor, biskupi sufragani: Gall, Szelążek, Przeździecki – wszyscy w strojach pontyfikalnych, wreszcie poprzedzany przez liczną asystę duchowieństwa ukazał się ks. arcybiskup Kakowski. Stojąca przed katedrą kompania honorowa wojska sprezentowała broń, orkiestra odegrała «Mazurka Dąbrowskiego» i po chwili do nawy weszli naczelnik państwa Józef Piłsudski i prezydent Rady Ministrów Ignacy Paderewski, którzy zajęli fotele po bokach wielkiego ołtarza” – tak opisał tę uroczystość Julian Malicki.

Posługa biskupia

Nuncjusz apostolski Achilles Ratti jako duszpasterz uczestniczył w spotkaniach z duchowieństwem i świeckimi. Wizytował parafie, seminaria, klasztory, odwiedzał placówki opiekuńcze, szpitale, szkoły – przemierzył cały nasz kraj. Ks. Jan Gnatowski tak pisze o jego poczynaniach duszpasterskich:

„Cieszyły go powitania w formie honorowego orszaku z udziałem ludzi ubranych w tradycyjne regionalne stroje. Udowodnił to szczególnie podczas wizyty w Chruślinie i Łowiczu, którą odbywał w towarzystwie arcybiskupa Kakowskiego, czy też wizytując prowincjonalne klasztory, jak ten sióstr Niepokalanego Poczęcia w Szymanowie, albo parafie, jak ta pod wezwaniem świętej Doroty na Mileszkach, gdzie do dziś przypomina o tym tablica pamiątkowa umieszczona wewnątrz kościoła. Wiedział, że to wszystko dawało ludności możliwość zamanifestowania swego patriotyzmu oraz przywiązania do wiary. Uczestniczył w spotkaniach z duchowieństwem i świeckimi oraz odwiedzał domy opieki, sierocińce, jak np. ten u Felicjanek na Woli, gdzie roztkliwiał się nad biednymi sierotami, szpitale Czerwonego Krzyża, gdzie rozdawał papieskie dary. Udzielał sakramentu bierzmowania oraz uczestniczył w posiedzeniach Rady Stanu (...). Przemierzył cały kraj. Był w Chełmie, Lublinie, Sandomierzu i Krakowie, na Chełmszczyźnie, Podlasiu, w diecezji sandomierskiej i lubelskiej...”.

Nuncjusz apostolski „z obywatelstwem polskim”

Pobyt Achillesa Rattiego przypadł na trudne czasy dla Polski, na końcowe zmagania walk wyzwoleńczych i euforię wyzwolenia. To on dodawał otuchy narodowi polskiemu.

Gdy przemawiał w Chełmie 15 września 1918 r., powiedział: „Przybyłem tu do Was, aby pocieszyć Was imieniem Ojca Świętego i udzielić wszystkim błogosławieństwa apostolskiego, które sprawi, że da Bóg, niedługo dźwignie się

Wasza Polska – Ojczyzna, a w niej wolny szlachetny Naród Polski nie będzie więcej prześladowany za swoje przekonania”.

Do marszałka Piłsudskiego powiedział, że „wdzięczny jest losowi, iż rzucił go do Polski w chwili tak przełomowej i krytycznej dla narodu polskiego i że jako historyk obserwować może życie i powstanie nowych tworów Boskich i ludzkich bezpośrednio naocznie, gdyż do tej pory mógł jedynie z książek wyczytać”.

Mówiło się o nim jako o bohaterskim nuncjuszu, który nie opuścił Warszawy w momencie zagrożenia ze strony wojsk bolszewickich w 1920 r. Tym właśnie zaskarbił sobie ogromny szacunek i uznanie ze strony Polaków. Pozostał w Warszawie w momencie rozstrzygnięcia walki pod Radzyminem. Korzystając ze swojego autorytetu, chciał podnieść ducha walki, za co dziękowali mu potem na forum Sejmu premier Wincenty Witos oraz gen. Józef Haller. Postawę Achillesa Rattiego ukazuje o. Theisslingier, dominikanin: „Byłem w Warszawie w tym czasie, kiedy hordy bolszewickie miały spaść na stolicę Polski. Wszyscy byli przerażeni, ciało dyplomatyczne gotowało się do wyjazdu. Udałem się do abp. Rattiego. Byłem oszołomiony jego spokojem. – Wszyscy wyjeżdżają – rzekłem. – Ja zostaję – odparł niewzruszony. A gdy z tego powodu wyraziłem zdziwienie, dodał spokojnie: – Doskonale zdaję sobie sprawę z powagi sytuacji, ale dziś rano przy ofierze Mszy świętej poświęciłem życie Bogu. Przygotowany jestem na wszystko”.

Do tego wydarzenia często także odwoływał się Achilles Ratti już jako Pius XI: „Wspomnienie lat spędzonych przez Nas u Was i z Wami w Polsce obudziło w Nas uczucie pełnego słodyczy wzruszenia. Te lata dały Nam możność szerszego poznania Waszego pięknego kraju od Karpat po Bałtyk; pozwoliły Nam poznać naocznie pierwsze zapały Waszego odrodzenia i porywy do życia, następnie trudności, niebezpieczeństwa, walki, rozterki i bohaterstwa, gdy w tych na zawsze okrytych chwałą dniach przed świętem Wniebowzięcia Matki Boskiej w 1920 roku na brzegach Waszej cichej Wisły odbył się ten cudowny bój między aniołem życia i aniołem śmieci, w którym najsłodsza Królowa Korony Polskiej z Jasnej Góry częstochowskiej raczyła natchnąć czynem męczeńskim księdza Skorupkę i jego młodocianych towarzyszy dla zbawienia Polski i zbawienia Europy”.

Polacy w dowód wdzięczności dedykowali mu medal wybity przez Mennicę Polską w 1930 r. – w 10. rocznicę Cudu nad Wisłą – z napisem: OJCIEC ŚWIĘTY PIUS XI W 1920 ROKU NIE OPUŚCIŁ WARSZAWY.

Kim dla Polaków był Achilles Ratti?

„Monsinior Ratti otoczony był niepodzielnym uznaniem wszystkich, nawet najbardziej przeciwnych sobie czynników, przebył spokojnie ostatnie półrocze okupacji i doczekał się wyzwolenia Polski (...). Przystępny dla każdego, zawsze pogodny i łatwy w obejściu, gotów znaleźć radę i oddać przysługę, zdobywał wszystkie serca. Z Episkopatem łączyła go więź ścisła oparta na wzajemnym poszanowaniu i ufności. Kler patrzył nań jak na tęczę, powtarzając szczegóły z jego budującego życia i pełnego miłości traktowania. Lud garnął się naprzód głównie z ciekawości, ale później z coraz większą czcią i przywiązaniem do tego obcego prałata, w którego oczach wyczuwał tak serdeczne uczucie. Świat naukowy przekonał się również rychło, jak niepospolitym był przybywający do Warszawy uczony” – tak go wspomina ks. Jan Gnatowski. Wyraził się on o Achillesie Rattim bardzo pochlebnie, mówił, że był zwykłym człowiekiem bez sztucznego dystansu, umiejącym odnaleźć się w każdej sytuacji i grupie społecznej.

Przez swoje posłannictwo przetarł szlak pozostałym nuncjuszom. W związku z tym możliwe było chociażby prowadzenie polityki konkordatowej po 1921 r. przez Lorenzo Lauriego i Francesco Marmaggiego. Ten drugi również przebywał w Szymanowie.

Odwagę nuncjusza podziwiał i cenił naczelnik Józef Piłsudski, który uważał go za „persona gratissima” w Belwederze. W licznych przemówieniach z okazji uroczystości państwowych, w których brał udział Achilles Ratti, mówił o nim z wielkim szacunkiem i liczył się z jego zdaniem.

4 czerwca 1921 r. Ratti wyjechał z Warszawy, żegnany uroczyście przez władze państwowe, przedstawicieli dyplomacji oraz warszawiaków. Ks. Jan Gnatowski tak to opisuje: „Teraz dopiero, gdy miał opuścić kraj, poczęto rozumieć, jak ogromną był wartością i jak niepowetowaną stratą dla Polski był jego odjazd. Zaroiło się też w skromnych pokoikach nuncjatury od rzesz pragnących jeszcze raz spojrzeć w to oblicze pełne słodyczy, w te promienne oczy. Do stóp nowego kardynała przypadały jedne po drugich stowarzyszenia, instytucje i jednostki, unosząc błogosławieństwo i dobre słowo. Garnął się zwłaszcza do nowego kardynała episkopat i kler, najbliższe jego osoby. Na ulicach lud schylał nisko przed nim głowy, żegnając go spojrzeniem pełnym czci i żalu. Naczelnik Państwa ozdobił go najwyższym z polskich odznaczeń – wielką wstęgą Orła Białego”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Wrocław nie chce prowadzić szkoły

2019-02-15 14:05

Agnieszka Bugała

Ze zbiorów portalu www.wroclaw.fotopolska.eu

Krótki artykuł o zamiarze likwidacji jedynej w mieście szkoły dla dzieci z niepełnosprawnością intelektualną, który ukazał się na naszym portalu, wywołał burzę.

o sprawie pisaliśmy tutaj http://www.niedziela.pl/artykul/40796/Wroclaw-nie-chce-szkoly-dla

List otwarty rodziców i grona pedagogicznego Specjalnego Ośrodka Szkolno - Wychowawczego nr 1 przy ul. M. Lutra 6 skierowany do Prezydenta Wrocławia Jacka Sutryka i Radnych Rady Miejskiej Wrocławia wzbudził Państwa zaniepokojenie i troskę. Co dalej z losem wrocławskiej placówki?

Z oświadczenia, które 14 lutego nasza redakcja otrzymała z Urzędu Miasta wynika, że Gmina nie zamierza likwidować Ośrodka, ale zamierza zmienić (od września 2019 r.) organ prowadzący. Decyzja jeszcze nie zapadła, podejmą ją wrocławscy radni 21 lutego br. na sesji Rady Miejskiej. To wtedy zostanie przedstawiony radnym projekt uchwały zamiarowej przeniesienia uprawnień organu prowadzącego. Jeśli radni przegłosują propozycję zmiany, Ośrodek poprowadzi Fundacja Ewangelickie Centrum Diakonii i Edukacji im. Ks. M. Lutra zarządzana przez ks. Roberta Sitarka.

Oto pełny tekst oświadczenia UM Wrocławia:

„Specjalny Ośrodek Szkolno-Wychowawczy nr 1 przy ul. Marcina Lutra 6 nie zostanie zlikwidowany. W dotychczasowym miejscu, na tych samych zasadach i z tą samą kadrą nauczycielską prowadzone będą zajęcia dla uczniów, którzy - tak jak dziś - korzystają z tej tak ważnej placówki. Zmieni się (od września) wyłącznie organ prowadzący, którym - jeśli tak zdecydują radni - zostanie Fundacja Ewangelickie Centrum Diakonii i Edukacji im. Ks. M. Lutra. Dotychczas Miasto Wrocław dzierżawiło pomieszczenia na działalność SOSW nr 1 od wspomnianej Fundacji. Teraz Fundacja przejmie na siebie prowadzenie tego potrzebnego miejsca. Zgodnie z deklaracją Fundacji wszyscy dotychczasowi nauczyciele i pracownicy administracyjni będą nadal tam zatrudnieni. Co więcej, zmiana wiązać będzie się z wyższymi wynagrodzeniami. Rodzice nie zostaną obciążeni żadnymi dodatkowymi kosztami, a dzieci nie odczują tego, że administracyjnie Ośrodek prowadzony będzie przez Fundację. O wszystkim już kilka dni temu poinformowani zostali zarówno rodzice, jak i grono pedagogiczne. Podejmowane działania mają na celu jeszcze mocniejsze związanie placówki z Fundacją, która taką działalnością zajmuje się, z sukcesami, od lat.”

Treść pisma uspokaja – miasto informuje, że nie pozbywa się Ośrodka i nie chce go likwidować. I to jest wiadomość bardzo dobra, odpowiada na pytanie, które postawiliśmy kilka dni temu.

- Słowo „likwidacja” zostało tu użyte wyłącznie w znaczeniu ustawowym – wyjaśnia Jarosław Delewski Dyrektor Departamentu Edukacji. – Nawet, jeśli zmieniamy patrona szkoły, najpierw musi się odbyć likwidacja placówki i powołanie nowej. Ta sytuacja nie oznacza, że dzieci zostają bez miejsca do nauki a nauczyciele bez pracy. W tym konkretnym przypadku następuje zmiana organu prowadzącego z Gminy Wrocław na sprawdzoną Fundację Ewangelickie Centrum Diakonii i Edukacji im. Ks. M. Lutra. Ta Fundacja realizuje już dla naszej gminy różne zadania i jesteśmy z tego bardzo zadowoleni – dodaje.

- Gdyby doszło do tego przekształcenia, gdyby nauczyciele zdecydowali się na przejście do pracy u ks. Roberta Sitarka – wyjaśnia Jarosław Delewski - to nie byliby już pracownikami Karty Nauczyciela, tylko pracownikami zatrudnionymi na zasadach Kodeksu Pracy – to jedyna różnica. Ks. Sitarek spotka się z pracownikami i jest gotowy złożyć im deklarację, nawet na piśmie, że wszyscy pracownicy dostaną ofertę pracy, zagwarantuje im zarobki na takim samym poziomie, lub w niektórych przypadkach wyższe. Rozumiem, że ta zmiana może budzić niepokój, ale myśmy kierowali się interesem uczniów. Dostaliśmy informację, że dla dzieci z tego typu niepełnosprawnościami zmiana miejsca byłaby szkodliwa. Zajęcia będą bezpłatne, przekażemy stuprocentową dotację na każde dziecko – mówi.

- Podjęliśmy tę decyzję bez szerokich konsultacji, ale jest to uchwała zamiarowa. Przepisy obligują nas do tego, że aby podjąć zamiar, musimy o nim poinformować w odpowiednim terminie, w tym wypadku do końca lutego. Ale to tylko zamiar. Nie każdy zamiar jest realizowany – dodaje.

Dyrektor Delewski wyjaśnia, że jego departament przeprowadził staranny audyt w obrębie działań Fundacji i orzekł, że to najlepsze rozwiązanie dla dobra dzieci. - Współpracujemy z ks. Sitarkiem od wielu lat i jesteśmy z tej współpracy zadowoleni – mówi. Tłumaczy, że miasto prowadzi wiele szkół zarządzanych przez fundacje i stowarzyszenia, wynika to z tego, że w momencie, gdy samorząd przejmował edukację zdecydowano, że pewne zadania, zwłaszcza zadania niszowe, wymagające specjalistycznej wiedzy, będą przekazywane organizacjom pożytku publicznego. Te organizacje będą kontrolowane, ale w imieniu gminy będą wykonywały konkretna usługę, w tym wypadku edukacyjną.

- We Wrocławiu jest ok. 250 placówek, które podlegają mojemu departamentowi i aż 500 placówek, publicznych i niepublicznych, prowadzonych przez inne organy. Te szkoły powstają dla dzieci ze specjalnymi wymaganiami edukacyjnymi, one są często zakładane przez malutkie stowarzyszenia. To nie jest tak, że my wypychamy jakąś część tych działań, tylko oddajemy je w ręce specjalistów – tłumaczy Delewski.

Jednak mimo tych uspokajających zapewnień dyrekcja Ośrodka, grono pedagogiczne i rodzice dzieci niepełnosprawnych podtrzymują zastrzeżenia i obawy, które wyrazili w liście otwartym i nie wycofują się ze swoich żądań. Dlaczego? Szukaliśmy odpowiedzi na to pytanie, aby móc jak najrzetelniej podzielić się z Państwem stanowiskami zainteresowanych stron. Oto nasze ustalenia.

Specjalny Ośrodek Szkolno-Wychowawczy nr 1 działa na terenie Ewangelickiego Centrum Diakonii i Edukacji im. ks. Marcina Lutra. Do tej pory jest placówką publiczną, której organem prowadzącym jest Gmina Wrocław. Ośrodek został utworzony z dniem 1 września 2012 r. na mocy Uchwały Nr XXVI/595/12 Rady Miasta Wrocławia z dnia 17 maja 2012 r. Placówka powstała z połączenia Specjalnego Ośrodka Szkolno - Wychowawczego nr 8 i Specjalnego Ośrodka Szkolno - Wychowawczego nr 9, które zaprzestały działalności 31 sierpnia 2012 r. Ośrodek mieści się w pomieszczeniach użyczanych od Ewangelickiego Centrum Diakonii i Edukacji im. ks. Marcina Lutra. Gmina Wrocław od siedmiu lat płaci Diakonii za wynajem pomieszczeń 1,5 mln zł rocznie. Oczywiste jest, że jeśli radni przegłosują zmianę organu prowadzącego, to pieniądze zostaną w budżecie miasta, wydaje się więc, że to krok racjonalny i zasadny z punktu widzenia właściwego gospodarowania środkami publicznymi.

Jednak tu musi paść pytanie i stawiamy je: Czy gminy Wrocław nie stać na profesjonalny, nowoczesny, dobrze wyposażony, dostosowany do potrzeb dzieci niepełnosprawnych samodzielny budynek, w którym mogłyby się uczyć? Wydaje się, że od 2012 r., gdy na mocy uchwały powstał Ośrodek, było dość czasu, aby wybudować od zera, albo przekształcić, wyremontować i dostosować już istniejący budynek na terenie miasta, w którym niepełnosprawne dzieci (dziś to 191 osób) i profesjonalna kadra, mogłyby uczyć się i pracować w godnych warunkach.

W liście otwartym napisano, że „Na sesji Rady Miejskiej w dniu 11 października 2018 r. zauważyliście Państwo, że "od kilku lat obserwuje się zwiększanie się liczby wydawanych przez publiczne poradnie psychologiczno - pedagogiczne orzeczeń o potrzebie kształcenia specjalnego z uwagi na niepełnosprawność intelektualną i niepełnosprawności sprzężone".” Rzeczywiście, potwierdzamy, liczba wydawanych orzeczeń wzrasta, zapotrzebowanie na miejsca w Ośrodku, również wzrastają. Potwierdził ten fakt Dyrektor Departamentu Edukacji:

- Liczba dzieci z orzeczeniami każdego roku rośnie, to zjawisko mamy bardzo dobrze zdiagnozowane. Z tego powodu też powstają wciąż nowe, małe szkoły, które odpowiadają na potrzeby konkretnych dzieci i ich dysfunkcji – mówił pan Jarosław Delewski.

Gmina Wrocław brała pod uwagę przeniesienie Ośrodka w inne miejsce. Dowiedzieliśmy się, że rozważano dwie lokalizacje: przy ul. Jedności Narodowej 117, oraz Zachodniej 2. Pierwsze rozwiązanie zakwestionował Miejski Konserwator Zabytków, druga lokalizacja, przy ul. Zachodniej 2, gdzie dziś działa Gimnazjum 28, a od września 2019 r. budynek będzie pusty, wydaje się być lokalizacją idealną – działa tam szkoła integracyjna, nie potrzeba gigantycznych nakładów na prace przystosowujące dla potrzeb Ośrodka.

- Informację o tym, że miasto rozważa przeniesienie naszego Ośrodka na ul. Zachodnią 2 w ubiegłym roku, bardzo nas to ucieszyło, liczyliśmy na zmianę – mówi wicedyrektor Specjalnego Ośrodka Szkolno - Wychowawczego nr 1 pani Natalia Sieradzka – Wojdyło. – Jednak na spotkaniu poniedziałkowym (11.02) przedstawicielki Departamentu Edukacji Urzędu Miejskiego Wrocławia, panie Ewa Szczęch, Dyrektor Wydziału Szkół Ponadpodstawowych i Specjalnych oraz Jolanta Bednarska, kierownik w Dziale Projektów Edukacyjnych zgasiły nasze nadzieje. Podały różne sumy, które miasto wyliczyło i musiałoby wydać na przystosowanie budynku do przeniesienia tam naszego Ośrodka. Najpierw padła kwota 3 mln, potem 10 mln zł, a wreszcie kilkunastu – dodaje.

- Nie wiemy, jak ten budynek wygląda w środku, bo miasto, nawet, gdy zadeklarowało nam przeniesienie tam naszego Ośrodka, nigdy nie zaprosiło nas, dyrekcji, nawet na krótką wizytę. Wiemy tylko, z ustnych przekazów, że budynek jest wyposażony w windę i na zewnątrz prezentuje się bardzo dobrze. Wydaje nam się, że przystosowanie budynku dla potrzeb naszych dzieci nie wymagałoby tak dużych nakładów finansowych o jakich wspomniano na spotkaniu. Konsultowałam wymienione kwoty z naszymi rodzicami – bo są wśród rodziców naszych dzieci specjaliści w wielu dziedzinach – wynajmu powierzchni, przepisów prawa budowlanego, przepisów przeciwpożarowych i innych – i zgodnie potwierdzają, że nawet ta najniższa z wymienionych kwot, 3 mln zł, to budżet ogromny na przystosowanie budynku już będącego szkołą z oddziałami integracyjnymi – mówi wicedyrektor Ośrodka.

Na pytanie, czy kiedykolwiek wcześniej, w ciągu 7 lat działalności Ośrodka, padła ze strony Gminy Wrocław propozycja, że zmieni się organ prowadzący, i że może nim zostać Fundacja Ewangelickie Centrum Diakonii i Edukacji im. Ks. M. Lutra, Pani Wicedyrektor odpowiedziała, że nie. Oficjalnie informacja została przekazana 11 lutego 2019 r.

Ustaliliśmy również, że to nie miasto zrezygnowało z dzierżawy siedziby dla Ośrodka, ale zareagowało na wypowiedzenie umowy najmu, które w grudniu 2018 r. zgłosił Gminie ks. Sitarek. Fundacja podjęła decyzję o otwarciu własnej szkoły dla dzieci niepełnosprawnych od września 2019 r. (reklamuje już tę inicjatywę). Po decyzji o przekazaniu Ośrodka pod zarząd Fundacji kadra i uczniowie staną się więc częścią i tak mającej powstać placówki.

Ale ani kadry, ani rodziców nikt o zgodę na ten pomysł nie pytał. W oświadczeniu Urzędu Miasta czytamy: „Podejmowane działania mają na celu jeszcze mocniejsze związanie placówki z Fundacją”. Tyle, że Ośrodek nie chce mieć z Fundacją nic wspólnego, chce autonomii.

- Nie chcemy być zarządzani przez Fundację. Działamy tu od wielu lat i nie chcemy kontynuacji, zwłaszcza w zaproponowanej formule. Liczyliśmy na zmianę siedziby, którą nam zaproponowano jesienią, a postawiono nas przed faktem dokonanym. Nie potrzebujemy i nie chcemy z nikim walczyć. Jesteśmy zgranym zespołem profesjonalistów. Nie chodzi nam o wyższe płace, które, podobno, mogą nam być zaproponowane, gdy zmiana organu prowadzącego będzie miała miejsce. Chcemy autonomicznej, osobnej siedziby dla naszej szkoły w naszym mieście, osobnego budynku, nie zarządzanego przez Fundację. Wiemy, że takie budynki w mieście są – mówi Natalia Sieradzka – Wojdyło.

Na pytanie, dlaczego dyrekcja, nauczyciele i rodzice Ośrodka nie wyrażają zgody na zmianę organu prowadzącego i nie chcą podlegać Fundacji, pani Natalia Sieradzka – Wojdyło przytacza wyjaśnienie, którego udzieliła przedstawicielom Departamentu Edukacji:

- Nawet jeśli dziś Fundacja deklaruje, że przejmuje Ośrodek w całości, bez redukcji etatów, bez zmniejszenia liczby klas, nie mamy żadnej gwarancji, że za jakiś czas to się nie zmieni. Do tej pory ks. Robert Sitarek nie spotkał się z nami i nie przedstawił swoich planów wobec Ośrodka. Brakuje dialogu, konsultacji, wspólnego wyboru najlepszego rozwiązania. Zresztą, w budynkach, w których działamy jest coraz ciaśniej, Fundacji przybywa podmiotów.

Jeden z nauczycieli, na potwierdzenie tej informacji podaje przykład jak w ostatnim czasie gabinet dyrektora Ośrodka i szatnia dla wózków inwalidzkich dzieci została zabrana Ośrodkowi jako pomieszczenia potrzebne Fundacji do innych celów. W rozmowach padają też konkretne zarzuty pod adresem szefa Fundacji: że zabraniał wjeżdżać busom przywożącym dzieci na teren placówki, bo koła samochodów niszczyły nawierzchnię. Dzieci, niepełnosprawne, musiały wysiadać na ulicy. Dopiero po interwencji rodziców ta sytuacja się zmieniła. Do tej pory jednak nie ma wiaty nad wejściem, gdy pada deszcz dzieci, na wózkach czekają na busy odbierające je ze szkoły pod gołym niebem.

W poniedziałkowym zebraniu (11.02.) nikt z przedstawicieli Fundacji nie brał udziału. Do spotkania dyrekcji, nauczycieli i rodziców z ks. Robertem Sitarkiem, dyrektorem Fundacji Ewangelickie Centrum Diakonii i Edukacji im. ks. Marcina Lutra doszło 14.02 o godz. 17.00. Co ciekawe, tuż po godz. 15.00 tego dnia ukazał się na oficjalnym portalu internetowym Wrocławia (Centrum Informacji Urzędu Miejskiego) artykuł, który relacjonował spotkanie mające się dopiero odbyć.

https://www.wroclaw.pl/specjalny-osrodek-szkolno-wychowaczy-nr-1-bedzie-dzialal

Spytaliśmy, nawiązując do listu otwartego, czy rzeczywiście uczniowie nie mają dostępu do szkolnego boiska (w epoce boomu Orlików to niewiarygodne). Pani Dyrektor odpowiedziała, że kilka lat temu Gmina Wrocław wyremontowała boisko szkolne dla Ośrodka, ale Fundacja wynajmowała je dorosłym i dziś jest tak zniszczone, że dzieci z Ośrodka nie powinny z niego korzystać ze względów bezpieczeństwa. Uczniowie nie mają również dostępu do placu zabaw, bo na terenie placówki działa przedszkole, które jest jego głównym użytkownikiem.

Na terenie placówki należącej do Fundacji działa dziś: Gimnazjum Integracyjne, Gimnazjum Specjalne, Liceum Ogólnokształcące, Technikum Ekonomiczne, Zasadnicza Szkoła Zawodowa i szkoły niepubliczne: Polsko-Niemiecka Niepubliczna Szkoła Podstawowa oraz Niepubliczne Przedszkole „Wesołe Nutki”. To dużo podmiotów w jednym miejscu.

Dyrektor Delewski podkreśla otwartość Gminy na otwieranie małych szkół dla dzieci z dysfunkcjami, które odpowiadają ich specyficznym potrzebom. Rodzi się pytanie: Czy skupianie tylu podmiotów w jednym miejscu, rzeczywiście będzie służyć dzieciom z Ośrodka?

- Dzieci z Ośrodka nie mają własnej sali gimnastycznej – sala, w której ćwiczą nie jest przystosowana do uprawiania sportów, okna nie mają zabezpieczeń, to pomieszczenie o niewielkiej powierzchni – mówi Pani Wicedyrektor. – Organizujemy Dolnośląski Turniej Bocce, to turniej olimpiad specjalnych i nie mamy własnego boiska, korzystamy wtedy gościnnie z boiska w SP nr 3 przy ul. Bobrzej – mówi.

Po przeanalizowaniu przytoczonych przez wicedyrektor Sieradzką – Wojdyło obaw i zastrzeżeń rodzi się pytanie: Dlaczego Gmina nie zdecydowała się na którąś z dwóch proponowanych jesienią 2018 r. lokalizacji? Spytaliśmy Dyrektora Departamentu Edukacji, czy rezygnacja z przeniesienia Ośrodka do proponowanych przez Gminę lokalizacji wynika ze zbyt dużych kosztów.

- To prawda, że operacja jest kosztowna, ale to nie jest warunek niemożliwy do spełnienia, by znaleźć dobre rozwiązanie dla zaistniałej sytuacji. Budynek przy Jedności Narodowej był rozważany jako ewentualna siedziba takiej szkoły, ale inspektorzy budowlani, którzy mieli ocenić koszty remontu, wskazali na bardzo duże utrudnienia. Tam jest tylko jedna klatka schodowa, konieczna byłaby dobudowa windy, a do tego pomysłu bardzo źle odniósł się konserwator zabytków. Sprawę komplikuje fakt, że budynek jest zrewitalizowany przy udziale środków unijnych – tłumaczy Jarosław Delewski.

- Budynek po gimnazjum przy ul. Zachodniej, jeśli rzeczywiście będzie wymagał takiego dostosowania, to dostosowany zostanie, koszty nie mają tu znaczenia. Obawiam się tylko jednego – bo mamy też informacje od rodziców, którzy deklarują, że zostaną w dotychczasowym miejscu, niezależnie od tego, jaki będzie organ prowadzący – że wyremontowanie i przystosowanie tego budynku będzie zwyczajną niegospodarnością. Może się okazać, że budynek jest za duży do potrzeb, że przeszacowaliśmy, że jednak wielu rodziców nie zgodzi się przenieść tam swoich dzieci. Prawdą jest, że ta szkoła spełnia wszystkie wymogi, które budynek dla niepełnosprawnych powinien posiadać, ale nie jesteśmy pewni, czy potrzeba w tej chwili tak dużej placówki w mieście – mówi Delewski.

Co może niepokoić, mimo rzeczowych argumentów przedstawionych przez obydwie strony?

Brak rzeczowego, konstruktywnego dialogu i konsultacji pomysłu ze strony Gminy z tymi, których ta zmiana bezpośrednio dotyczy: dyrekcją, rodzicami dzieci i pracownikami Ośrodka. Najlepiej jeszcze w grudniu, gdy ks. Sitarek wypowiedział umowę najmu. Partnerzy, w tym wypadku powinni być to przedstawiciele Ośrodka i Gminy, powinni móc usiąść i wypracować najlepsze rozwiązanie. Wrażenie, któremu trudno się oprzeć, wysłuchując obydwu stron, jest następujące: do stołu rozmów, owszem, usiedli partnerzy, ale była to Fundacja i Miasto, Ośrodek usłyszał tylko efekt ich ustaleń. Rozczarowujący o tyle, że zapowiadano mu samodzielność i odrębność, nawet pod konkretnym adresem, a pozostało ogromne rozczarowanie i wrażenie, że sprawy załatwiają duzi gracze, mali mogą co najwyżej się zdziwić, podnieść alarm, poczuć się niewysłuchani i pominięci.


***

Osobom, które nie znają się na prawie oświatowym przekazujemy, że procedura o zamiarze zaprzestania działalności Ośrodka jest prowadzona zgodnie z Ustawą o systemie oświaty, której przepisy regulują konieczne do zachowania terminy w przypadku chęci zlikwidowania placówki oświatowej przez organ ją prowadzący. Proces likwidacji podzielony jest na dwa etapy - jednakowo znaczące dla skuteczności postępowania. Pierwszy etap stanowi podjęcie przez radę gminy stosownej uchwały, zwanej powszechnie uchwałą intencyjną (art. 59 ust. 1 w związku z art. 5 c pkt. 1 u.s.o.). Drugim etapem zmierzającym do rozwiązania placówki oświatowej jest spoczywający na organie prowadzącym, obowiązek powiadomienia o zamiarze likwidacji szkoły rodziców uczniów, właściwego kuratora oświaty oraz organu wykonawczego jednostki samorządu terytorialnego, właściwej do prowadzenia szkół danego typu. Zgodnie z ustawą zawiadomienie winno nastąpić na sześć miesięcy przed rozwiązaniem placówki. Terminem likwidacji szkoły jest ostatni dzień sierpnia. Omawiany przepis stanowi normę bezwzględnie obowiązującą, stąd też brak jest możliwości wyznaczenia innej daty likwidacji placówki oświatowej. Określenie przez ustawodawcę daty końca roku szkolnego oraz terminu na zawiadomienie o zamiarze likwidacji szkoły wskazuje, iż uchwała intencyjna winna zostać podjęta najpóźniej odpowiednio do dnia 28 lub 29 lutego. To stąd właśnie na sesji Rady Miejskiej Wrocławia 21 lutego br. zostanie przedstawiony radnym projekt uchwały zamiarowej.

Organ prowadzący jest obowiązany zawiadomić o zamiarze likwidacji szkoły rodziców uczniów, co najmniej na 6 miesięcy przed terminem rozpoczęcia likwidacji.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Akcja dom

O. F. Lombardi: ważniejsze jest cierpienie i sprawiedliwość ofiar niż dobre imię instytucji

2019-02-17 17:31

dg, TVP / Warszawa (KAI)

Konieczne jest wprowadzenie również w Kościele nowej kultury, „która będzie miała na celu przede wszystkim nie obronę dobrego imienia instytucji, ale cierpienie i sprawiedliwość osób, które ucierpiały" - powiedział na antenie TVP1 o. Federico Lombardi SJ, były dyrektor Biura Prasowego Stolicy Apostolskiej. Podczas spotkania w sprawie ochrony małoletnich w Kościele, które odbędzie się w Watykanie w dniach 21-24 lutego 2019, będzie on moderował posiedzenia plenarne tego zgromadzenia. 17 lutego był on gościem Pauliny Guzik w programie „Między ziemią a niebem”.

Włodzimierz Rędzioch

Włoski jezuita stwierdził, że problem nadużyć seksualnych w Kościele nie rozpoczął się teraz, ale trwa już od wielu lat. Przypomniał kilka bardzo silnych kryzysów związanych z tą sprawą. „Papieże przez ostatnich 15-20 lat mierzyli się z tym problemem. Ale trwa on nadal i mamy do czynienia z nowymi kryzysami, ponieważ sprawa ta wychodzi na światło dzienne w krajach, w których do tej pory nie zbadano jej należycie. Rozumiemy zatem, że jest jeszcze wiele kroków, które należy zrobić, aby zmierzyć się właściwie z tym problemem. Wielu rzeczy już się nauczyliśmy, ale być może tylko w pewnych miejscach, w konkretnych krajach, w diecezjach, ale nie zrozumiano ich jeszcze w sposób wystarczający w całym Kościele we wszystkich częściach świata” – powiedział rozmówca dziennikarki TVP.

Zwrócił uwagę, że szczególnie ważne jest słuchanie ofiar, zrozumienie, jak głębokie są rany i zadane cierpienie w życiu tych osób, które zostały skrzywdzone. "Nie zdawaliśmy sobie wcześniej z tego sprawy w przeszłości. Myśleliśmy, że możemy żyć w kulturze milczenia, że lepiej nie mówić o tych rzeczach w rodzinach, w społeczeństwie, w instytucjach, w Kościele. Nawet jeśli te rzeczy się przydarzały, przechodziliśmy wobec nich milcząco. Trwaliśmy w myśleniu, że milczenie jest najlepszym sposobem na stawienie czoła temu problemowi. Teraz natomiast zrozumieliśmy, że problem jest naprawdę poważny, głęboki, że niesie ze sobą ogromne cierpienie, niesprawiedliwość, które nie mogą zostać pominięte. Należy patrzeć na niego w sposób jasny, wymierzyć sprawiedliwość, należy pomóc osobom skrzywdzonym w głębokim uzdrowieniu wewnętrznym, aby mogły dalej żyć ze spokojem. I to właśnie dla Kościoła jako instytucji jest szczególnie ważne, ponieważ Kościół jest, chce i powinien być nauczycielem moralności, prawdy, właściwego zachowania dla dobra nowych pokoleń. Dlatego jeśli w Kościele zdarzają się takie przypadki, należy z całą pewnością zmierzyć się z nimi i ukarać winnych. Trzeba zrobić wszystko, co tylko możliwe, aby zapobiec temu, aby podobne rzeczy zdarzały się w przyszłości" – zaznaczył o. Lombardi.

Wskazał na konieczność wprowadzenia również w Kościele nowej kultury, „która będzie miała na celu przede wszystkim nie obronę dobrego imienia instytucji, ale cierpienie i sprawiedliwość osób, które ucierpiały. Dlatego należy podjąć wszystkie właściwe kroki, z punktu widzenia zarówno prawnego, jak i wychowawczego i zapobiegawczego. Przede wszystkim jest sprawą arcyważną, abyśmy żyli kulturą ochrony nieletnich i prawdziwą świadomością, w jaki sposób zapobiegać i unikać tych trudnych sytuacji od samego początku”.

Jezuita zaznaczył, że konieczna jest troska o odpowiedni dobór kandydatów do kapłaństwa i życia zakonnego, żeby były to osoby dojrzałe również pod względem psychologicznym i seksualnym, „aby nie było ryzyka, że będą jakieś tendencje czy wręcz realne zachowania związane z pedofilią, które są ogromnym zagrożeniem dla młodych ludzi. Wybór i formacja kandydatów do kapłaństwa są bardzo ważne, także biskupi odpowiedzialni za wspólnoty muszą wiedzieć, w jaki właściwy sposób reagować, gdy pojawiają się takie zbrodnie czy bardzo poważne czyny, aby móc podejmować jak najszybciej odpowiednie decyzje, aby na nowo wprowadzić ład we wspólnocie, aby oddać sprawiedliwość i aby osobom, które ucierpiały, pomóc odnaleźć na nowo spokój”.

Zdaniem gościa programu papież Franciszek ma szeroki ogląd tego problemu. Uważa, że korzeniem problemu jest sposób, w jaki są przeżywane stosunki międzyludzkie, także wewnątrz Kościoła oraz przeżywanie sprawowania władzy jako panowania (przywództwa) a nie jako służby. A zatem, jeśli ktoś przeżywa relacje z innymi jako chęć panowania nad innymi, nad ich sumieniem, ich osobami, ewidentnie może go to doprowadzić do nadużyć, kierując się brakiem głębokiego szacunku, który powinien mieć we wszystkich aspektach życia, włączając w to także wymiar seksualny – powiedział były dyrektor Biura Prasowego Stolicy Apostolskiej.

Mocno podkreślił przy tym, że nie należy bronić instytucji czy potwierdzać swoją w niej rolę, ale trzeba służyć ludziom przez instytucję Kościoła. „A zatem nieletni, a w szczególności ofiary powinny być w centrum naszej uwagi bardziej niż my sami” - dodał.

Papież Franciszek zwołuje biskupów dlatego, że to oni są pasterzami w Kościele, mają władzę przewodniczenia ludowi Bożemu. A zatem to oni jako pierwsi muszą żyć postawą odpowiedzialności jako służby, aby przekazywać ją także swoim kapłanom i czynić ją żywą także we wspólnocie Kościoła, wśród całego ludu Bożego, z całym wkładem i aktywnym zaangażowaniem także innych osób w Kościele. Ale to biskupi są pierwszymi odpowiedzialnymi za życie wspólnoty Kościoła, dlatego papież chce przez nich przekazać całej wspólnocie Kościoła swoje stanowisko, aby oni je przekazali dalej – wskazał jezuita.

Zaznaczył, że następstwem nadużyć czy błędów obciążających czyjąś odpowiedzialność może być odsunięcie od obowiązków. Wskazał również na konieczność przejrzystości, by zasady postępowania i procedury były jasne dla całej społeczności, co sprzyja współodpowiedzialności i pomocy we wspólnym rozwiązywaniu problemów.

Są kraje, w których biskupi zrobili już bardzo dużo, mają duże doświadczenie w tym zakresie, stworzyli na te potrzeby odpowiednie biura, pomogli bardzo wielu ofiarom, a zatem wiedzą, jak stawić czoła problemowi. Są inne kraje, w których działań tych jeszcze nie podjęte wystarczająco albo zrobiono niewiele i biskupi nie wiedzą dobrze, jak powinni się zachować i jak właściwie reagować na takie przypadki. A więc fakt, że przyjadą biskupi z całego świata, wytwarza wspólną świadomość, solidarność w zmierzeniu się z problemem i pomaga szczególnie tym biskupom, którzy nie są jeszcze świadomi problemu albo nie podjęli jeszcze odpowiednich inicjatyw. Dzięki spotkaniu zostaną doinformowani i otrzymają odpowiednią pomoc w zakresie skutecznych działań związanych z tym problemem.

Papież Franciszek mówił o tym spotkaniu jako o „katechezie”, to znaczy jako o pomocy dla biskupów w nauczeniu się, co mają robić. A gdy wrócą do domu, będą mogli powiedzieć: teraz zrozumiałem, że ponoszę tę odpowiedzialność, zrozumiałem, jak powinienem reagować, jakie są procedury, według których powinienem postępować, jakie są pomoce i konkretne inicjatywy pomocowe, które powinienem powołać w mojej diecezji – wytłumaczył o. Lombardi.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem