Reklama

Pięć lat...i odważny bilans

Dla tych, którzy widzą abp. Mariana Gołębiewskiego za stołem ołtarza sprawującego Eucharystię w najbardziej oddalonych parafiach, jest biskupem, wrocławskim metropolitą. Dla tych, którzy pracują w murach kurii, jest dobrym gospodarzem, który rankiem potrafi recytować z pamięci pieśni Horacego. Dla tych, którym dane jest słuchać jak tłumaczy treść mszalnych czytań, jest kimś, kto ze światłem wchodzi do ciemnego pokoju. Jak czuje się we Wrocławiu po pięciu latach posługi? Opowiada sam abp Marian Gołębiewski, metropolita wrocławski

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Respekt i wyzwanie

Nie bałem się Dolnego Śląska - jako regionu, czy mieszkających tu ludzi. Czułem nawet jakąś więź z tym miejscem, pomimo że moje rodzinne strony są oddalone stąd o wiele kilometrów. Kiedyś, przed laty, jeszcze w młodości, zrobiłem sobie taką piękną wycieczkę krajoznawczą na te tereny. Zapoznałem się wówczas z najważniejszymi zabytkami. Tamten Wrocław zapisał mi się bardzo dobrze w pamięci, wówczas młodej, fotograficznej. Kiedy przyjechałem w 2004 r., zacząłem to odkrywać i byłem zdziwiony, że to wszystko pamiętam. Od tego czasu, gdy byłem tu po raz pierwszy, a był to rok 1960, Wrocław był nie do poznania. Ciągi wyburzonych ulic, ślady po dawnych kamienicach, wszystko się zmieniło. Ale duże aglomeracje to duże wyzwania, także duszpasterskie, więc w tym sensie odczuwałem i lęk, i respekt.

Wiosna, 2004 r.

Byliśmy w Szczecinie, był tam kard. Henryk Gulbinowicz. Zagadnąłem go wtedy mówiąc, że dawniej czułem przed nim jakiś irracjonalny respekt, lęk, które nie wiem, skąd się brały. On na to - z właściwym sobie poczuciem humoru odrzekł, że to dobrze, dobrze, że to bardzo właściwe. A dziś - mówię - nie wiem, czemu, ale tego respektu już tak nie czuję. - Ja natomiast wiem, czemu nie czujesz - powiedział wtedy Kardynał.
On wtedy już wiedział, że przyjdę do Wrocławia, a ja jeszcze nie.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Podpisałem, i tak się zaczęło

Reklama

Po Mszy św. nuncjusz wskazał mi miejsce, w którym chciałby się spotkać ze mną i porozmawiać. Biskup pomocniczy Koszalina Tadeusz Werno, gdy jechaliśmy do Szczecina mówił, że będzie mnie dziś obserwował, bo różne rzeczy już mówią, więc będzie czuwał, czy aby nie okaże się, że mają rację. Gdy spotkałem się z nuncjuszem we wskazanym miejscu, on wyjął dokumenty i wyjaśnił przyczynę naszej rozmowy. Powiedział, że będę we Wrocławiu, jeśli się zgodzę. Spytałem, co robić. On na to, że skoro raz powiedziałem „tak” idąc do Koszlina, to teraz nie mam wyboru, wola Boża. Podpisałem, i tak wszystko się zaczęło. Do 3 kwietnia, czasu oficjalnie ogłoszonej nominacji, obowiązywało mnie milczenie.
W drodze powrotnej pytam bp Werno jak tam jego obserwacje, czy coś zauważył. On mi na to, że nic, że wszystko było w porządku, że czuje się spokojny.

A po co on przyjechał?

Gdy pierwszy raz nuncjusz zasygnalizował mi, że być może to Wrocław będzie miejscem mojej posługi, że w tę stronę zmierzają decyzje, przejąłem się bardzo. Pamiętam, że wziąłem Schematyzm archidiecezji wrocławskiej, zacząłem czytać o parafiach, instytucjach, grupach. Chciałem znać chociaż podstawy, aby nie być zupełnie niezorientowanym. Potem, kiedy ogłoszono diecezję świdnicką, wykreślałem ze Schematyzmu te dekanaty, które odpadły. Chciałem, aby to wszystko układało się w mojej głowie właściwie.
25 marca 2004 r. przyjechałem do Świdnicy na konsekrację bp. Deca. Pamiętam, że pomyślałem sobie wtedy: jeśli mam za kilka tygodni być metropolitą, to powinienem wiedzieć, jak tam sprawy się mają. Niektórzy księża pytali wtedy: A po co on tu przyjechał?
Tydzień później wszystko się wyjaśniło.

Piękny spadek i odpowiedzialność

Reklama

Nie można próbować naśladować za wszelką cenę poprzedników, bo to po prostu się nie uda. Każdy z nas jest inny. Stąd też, gdybym w poczuciu humoru, opowiadaniu anegdot, czy też innych cechach chciał naśladować Księdza Kardynała, to mielibyśmy marną karykaturę. Pochodzimy z innych regionów, innych okresów historii, kształtowały nas inne czynniki. To, co Ksiądz Kardynał przeżywał już jako młodzieniec, mnie jeszcze nie dotyczyło, bo byłem wtedy małym chłopcem. Trzeba być sobą, by być autentycznym. Nie po to przychodzi nowy metropolita, aby robił wszystko to samo, co jego poprzednik. Jest innym człowiekiem i z tego musi czerpać. Zarówno w argumentacji, jak i głoszeniu Słowa, homiletyce, byciu w pracy z innymi ludźmi. W tych wszystkich dziedzinach i zadaniach, które na co dzień wykonuje, musi być rzetelny, sumienny i w zgodzie z tym, kim jest. Tak zacząłem. Nie było u mnie najmniejszej nawet pokusy naśladownictwa.

Marzenia o kwadransie

W edukacji biblijnej w naszej archidiecezji jesteśmy dopiero na początku drogi. Są pewne ramowe ujęcia, ale trzeba je jeszcze wypełnić treścią. To proces, który zapoczątkowałem, jednak cieszyłbym się, gdyby zaistniał choćby rodzinny kwadrans biblijny, np. skończyły się wiadomości i my, w sobotę, otwieramy Pismo Święte, aby się nad nim pochylić. Syn lub córka, którzy mają dobre oczy, czytają, a potem krótka refleksja: Co tu było ważnego? Co to wnosi do naszego życia? Piętnaście minut, nie trzeba więcej, ale systematycznie. Tak chciałbym, aby wyglądało przyjmowanie Słowa Bożego w rodzinach archidiecezji.

Biskupie spacery

Ostrów Tumski jest tym miejscem, które przykuwa uwagę, również moją. Mam swoje szlaki, jednak gdy czasu jest mało staram się wyjść bramą koło domu biskupiego a seminarium, albo ulicą Kapitulną, czy chociaż koło św. Marcina aż do Matki Bożej na Piasku. Patrzę na Odrę, mosty, zwłaszcza wieczorem, gdy są pięknie oświetlone. Teraz, gdy wszystko pokryje się zielenią, chętnie będę chodził na spacer wzdłuż Odry, za Hotel Tumski, ale to wtedy, gdy czasu będzie trochę więcej. To dla mnie relaks psychiczny, ale nie tylko dla mnie. Widzę wielu wrocławian, którzy z dziećmi pokonują te same szlaki.

Biskupi niedosyt

Jestem szczęśliwy we Wrocławiu, ale czuję pewien niedosyt. Chciałbym, aby szybciej można było budować kościoły, a ten proces ich powstawania jest w naszym mieście bardzo długi. Mnogość przepisów, utrudnień, etapów, urzędów - chyba nigdzie nie trwa to tak długo, jak u nas. Jeśli tak będziemy budować Polskę, jak budujemy kościoły we Wrocławiu, to długo trzeba będzie czekać na poprawę...

2009-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Słowacja: Rząd ogłosił stan wyjątkowy

2026-02-18 16:33

[ TEMATY ]

Słowacja

Adobe Stock

Rząd Słowacji ogłosił w środę stan wyjątkowy związany z dostawami ropy naftowej. Władze zgodziły się też pożyczyć rafinerii Slovnaft w Bratysławie do 250 tys. ton ropy z zapasów strategicznych. O brak dostaw przez rurociąg „Przyjaźń” słowacki premier Robert Fico obwinił prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego.

Stan wyjątkowy i uwolnione zapasy strategiczne mają pomóc należącej do węgierskiego koncernu MOL rafinerii Slovnaft przetrwać do czasu, aż zapewni sobie surowiec inną trasą niż przez rurociąg „Przyjaźń”. Ropociąg został uszkodzony w rejonie miejscowości Brody, na zachodzie Ukrainy, pod koniec stycznia w czasie rosyjskich ataków na ukraińską infrastrukturę energetyczną.
CZYTAJ DALEJ

Watykan: Kościół będzie miał dwóch nowych błogosławionych

2026-02-21 14:10

[ TEMATY ]

Watykan

@Vatican Media

Plac św. Piotra

Plac św. Piotra

W sobotę 21 lutego Ojciec Święty Leon XIV przyjął na audiencji Jego Eminencję Kardynała Marcello Semeraro, prefekta Dykasterii Spraw Kanonizacyjnych Podczas audiencji upoważnił tę dykasterię do ogłoszenia pięciu dekretów: jednego o potwierdzeniu kultu (beatyfikacja równoważna), jednego o cudzie (do beatyfikacji) oraz trzech o heroiczności cnót - poinformowało Biuro Prasowe Stolicy Apostolskiej.

Dekret o heroiczności cnót i potwierdzeniu kultu od niepamiętnych czasów (beatyfikacja równoważna) dotyczy Sługi Bożego Gabriela Marii (w życiu świeckim Gilberta Nicolasa), kapłana zakonnego Zakonu Braci Mniejszych Obserwantów i współzałożyciela Zakonu Najświętszego Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny, urodzonego około 1460 roku w pobliżu Riom (Francja) i zmarłego 27 sierpnia 1532 roku w Rodez (Francja).
CZYTAJ DALEJ

Bazylika św. Piotra: Droga Krzyżowa autorstwa szwajcarskiego artysty Manuela Dürra

2026-02-21 16:07

Włodzimierz Rędzioch

Podczas nabożeństwa w Bazylice św. Piotra w piątek 20 lutego zostały po raz pierwszy zaprezentowane stacje Drogi Krzyżowe autorstwa Manuela Dürra. Szwajcarski artysta namalował 14 wielkoformatowych obrazów olejnych na zamówienie administracji Fabryki Świętego Piotra. Pierwszemu nabożeństwu Drogi Krzyżowej do 14 stacji przewodniczył 20 lutego kardynał Mauro Gambetti, archiprezbiter Bazyliki św. Piotra.

W 2024 roku Dürra wygrał międzynarodowy konkurs na „Via Crucis" dla największej świątyni Rzymu. Przyznając nagrodę jury, złożone z historyków sztuki, liturgistów i dostojników watykańskich, doceniło „głęboką duchowość i ekspresję” obrazów szwajcarskiego artysty. Obrazy będą eksponowane w środkowej nawie bazyliki przez cały Wielki Post.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję