Reklama

Niedziela Sandomierska

Po śladach przeszłości

Niedziela sandomierska 3/2013, str. 4-5

[ TEMATY ]

Powstanie Styczniowe

Ks. Adam Lechwar

„Chłopska męka” na cmentarzu w Piórkowie

Tych śladów trudno nie zauważyć w środowisku naszej codzienności. Chociaż czasami opatrzą się i wówczas tylko okrągłe daty stają się sposobem na uświadomienie, że historia jest jednak częścią naszej teraźniejszości.

- Czy panie mieszkają na tej ulicy? - pytam młode Polki, zachowujące się swobodnie, jak przystało na tubylców. Odpowiadają twierdząco. Zadaję więc kolejne pytanie. - Czy są w Waszym miasteczku jakieś pamiątki po Powstaniu Styczniowym? Pełne zaskoczenie. - To było dawno. - tłumaczą. - A komu poświęcony jest ten krzyż - pytam dalej. - Panu Jezusowi...? - pada odpowiedź, stanowiąca jednocześnie pytanie. - A to poczytajmy - proszę - co jest napisane na tablicy przy krzyżu... Podchodzimy bliżej. - To Powstanie Styczniowe było tutaj? - pytają ze zdziwieniem młode Polki.

Przeskanować swój system

Wydaje się, że przekaz pokoleniowy w rodzinie i szerszym środowisku życia tych młodych Polek nie zadziałał wystarczająco sprawnie i skutecznie. Dlaczego? Czy sami Powstańcy nie zadbali o to? Może potomni nie zauważyli w ich czynach nic wielkiego i godnego pamięci? Albo współcześni nie odkryli, że rozgrywała się tutaj wielka historia, że zostawiła ślady, a nawet wpłynęła na nasze dzisiaj.

Reklama

150. rocznica wybuchu Powstania Styczniowego - tego największego z narodowych zrywów przeciw zaborcom - jest wspaniałą okazją dla historyków, nauczycieli historii i rodzin. Jest okazją dla każdego Polaka, aby - jak to często mówi pokolenie komputerowo-internetowe - przeskanować swój system wartości, swoją pamięć. Odkrywanie tajemnic naszych rodzin i rodów nie musi oznaczać, że robimy z siebie snoba. Historia Polski, a więc i Polaków, jest brzemienna wieloma trudnymi, ale też pełnymi chwały wydarzeniami. Wielokrotnie ich prawdziwy przebieg był przemilczany, czy też wyśmiewany. Istnieje zatem potrzeba ciągłego odkrywania prawdy o minionych wydarzeniach i udziału w nich naszych przodków. Jest to jeden z elementów patriotyzmu i dumy narodowej.

Młody bohater

Za początek Powstania Styczniowego przyjmuje się datę 22 stycznia 1863 r. Chociaż swym zasięgiem objęło ono Królestwo Polskie, a także Litwę, Białoruś oraz część Ukrainy, to jednak zaangażowało się w jego przebieg wielu patriotów spoza granic Królestwa Polskiego. Przykładem takiej postawy na terenie obecnej diecezji sandomierskiej jest postać Juliusza Tarnowskiego. Przeprawił się on przez Wisłę, stanowiącą wówczas granicę między Galicją w zaborze austriackim, a Królestwem Polskim w zaborze rosyjskim. Młody Tarnowski, którego popiersie ozdabia dziś plac przed siedzibą prezydenta Tarnobrzega, swój stosunek do Powstania wyraził słowami: „Jeżeli Powstanie potrwa, udział w niem wezmę. (...) Powołania wielkiego do kariery powstańczej nie czuję, ani mnie pociąga ten rodzaj wojny; ale dobrej wymówki nie mam i wymawiać się też nie myślę. Zobowiązań na siebie nie brałem, a jednak po imieniu rachują mnie do tych, co iść mogą i powinni”.

Zanim został komendantem pułkownika Jordana na terenie Dzikowa, szkolił ochotników, przygotowywał dla nich broń i umundurowanie, a także konie. Z Włoch, gdzie dowiedział się o Powstaniu, pisał: „Chcieliśmy dla Polski żyć, a trzeba będzie dla niej umrzeć”. Przed wyruszeniem do Powstania wyspowiadał się, sporządził testament oraz odwiedził i pożegnał krewnych i znajomych. Juliusz Tarnowski zginął w bitwie pod Komorowem postrzelony w głowę. Jego grób i piękny pomnik znajduje się w sanktuarium Matki Bożej Dzikowskiej w Tarnobrzegu.

Reklama

Nasz szlak bitewny

Bitwy: pod Słupczą i Dwikozami (8 lutego 1863), pod Staszowem (17 lutego 1863), pod Batorzem na Sowiej Górze (6 września 1863), pod Opatowem (24 listopada 1863 i 21 lutego 1864) miały różny przebieg. Stanowią też najbardziej znane i opisane wydarzenia powstańcze na tym terenie. Kończyły się czasem zwycięstwem Powstańców, częściej klęską, a zostały upamiętnione w rozmaity sposób. Świadectwo pamięci i wdzięczności dla Powstańców stanowią nie tylko stare krzyże, kurhany i obeliski, ale także odnawiane dziś nagrobki czy fundowane tablice pamiątkowe. Czyny powstańcze kultywują różne grupy społeczne. Rozmaite zespoły rekonstrukcyjne pobudzają wyobraźnię i dają możliwość wejścia w atmosferę tamtych dni. Pobudzają jedną z najtrwalszych form pamięci, jaką jest pamięć emocjonalna. Także i inne grupy, zakładające kultywowanie chwały polskiego oręża, podejmują troskę o ukazanie we właściwym świetle tego, co nawet na lekcjach historii różni nauczyciele ukazują tak, jakby Powstanie Styczniowe nie niosło ze sobą żadnego przesłania, ani wartości.

Związek Strzelecki „Strzelec” w Sandomierzu jest wielokrotnym organizatorem Marszu Szlakiem Puławiaków. 8 lutego 1863 r. wojska carskie rozbiły pod Słupczą i Dwikozami jeden z oddziałów powstańczych. Zasadniczą część tego oddziału stanowili studenci Instytutu Politechnicznego w Puławach - stąd nazwa marszu. Część z nich dostała się do Sandomierza. Po nieudanej próbie obrony miasta wycofali się za Wisłę. Tym szlakiem, który kończył epopeję Puławiaków, ze Słupczy przez Dwikozy do Sandomierza, podążają dziś uczestnicy kolejnych marszów. Są nimi przede wszystkim członkowie związków strzeleckich z różnych stron kraju, ale także uczniowie podsandomierskich szkół i ich nauczyciele. Marsz angażuje także dyrekcje szkół, przedstawicieli gmin, miast, a także parafie. Profesor Wyższego Seminarium Duchownego w Sandomierzu, ks. Marek Kozera, uczestnik kolejnych Marszów Puławiaków, przypomina: - Młodzi powstańcy stanęli przed trudnym wyborem i wybrali wierność hasłu „Bóg, Honor, Ojczyzna”, wiarę w Boga wyznawaną w swoim własnym języku, wiarę ojców, dziadów, wiarę katolicką. Wybrali krzyż, lecz w kształcie, który był czczony od X wieku, strzelisty kościół, a nie ten wieńczony cerkiewnymi kopułami. Wybrali tułaczkę, walkę, rany, śmierć lub długie lata katorgi ponad spokój, dostatnie życie, ciepło domowych pieleszy. Wybrali Ojczyznę, Polskę, bo nie chcieli żyć w Priwislianskim Kraju, nie chcieli posyłać swoich dzieci do szkół z nauką w języku zaborcy, nie chcieli być niewolnikami w swojej ziemi, ziemi ojców. Zapłacili wysoką cenę cierpienia, śmierci, lecz dzięki temu możemy być u siebie, w polskim domu.

Uczcijmy ich pamięć

Kalendarz obchodów 150. rocznicy wybuchu Powstania Styczniowego w różnych środowiskach zwraca uwagę bogatym programem. Będzie też rozłożony w czasie, jak samo Powstanie, czyli potrwa do wiosny przyszłego roku.

- 22 lutego 2014 r. planujemy rocznicowe uroczystości w parafii Piórków - mówi ks. proboszcz Marek Bieniasz. Udało nam się upamiętnić miejsce, gdzie według podań znajdowała się mogiła Powstańców wycofujących się z Opatowa. Zaniedbane niegdyś miejsce dziś głosi chwałę tamtych czasów. Odnowiliśmy także historyczny słup na naszym parafialnym cmentarzu upamiętniający najprawdopodobniej miejsce straceń, albo jakieś inne wydarzenie z czasów Powstania. Ta „chłopska męka”, ze stacjami męki Chrystusa, będzie gotowa na rocznicowe obchody. Piórkowska świątynia przyozdobiona jest witrażem o treści powstańczej, a w murze okalającym kościół jest umieszczony kamienny znak powstańczy - skrzyżowane szable z datą 1863.

Czas w wielu przypadkach zatarł ślady, ale trzeba je odnajdywać i pokazywać to, co jest chlubne w naszych dziejach. Nie tylko zwycięskie walki i wola odzyskania niepodległości cechowały Powstańców. Byli to ludzie, których cechowały szlachetne postawy i nie zawsze dążyli do celu za cenę krwi. Burmistrz Zawichostu z czasów Powstania Leon Wilski utrzymywał w zdobytym mieście należyty porządek. - W naszym miasteczku nie zginął ani jeden żołnierz rosyjski, chociaż wszyscy zostali rozbrojeni i poddani władzy powstańczej - mówi ks. Marek Rusak. Te piękne karty naszego miasta odsłonił Marcin Nurowski. Planujemy 27 stycznia br., w czasie uroczystości w naszej świątyni, wmurować pamiątkową tablicę upamiętniającą te szlachetne porywy serca powstańców dla wolności Ojczyzny - dodaje Ksiądz Proboszcz z Zawichostu.

Kościół a Powstanie

Wielką kartę w historii powstańczej zapisał Kościół katolicki. Przy kolegiacie w Opatowie, oddane dla Ojczyzny życie przez ks. Franciszka Przybyłowskiego, upamiętnia piękny krzyż ze stosowna tablicą. Powstańcze czyny głosi też wykonane w metaloplastyce ozdobne przęsło kościelnego ogrodzenia. Kościół poniósł wiele strat za wspieranie Powstania. Wpierw były to represje, aresztowania, wyroki, zsyłki na Sybir. Potem konfiskaty majątków. Większą jeszcze tragedią stała się kasata zakonów. W 1864 r. władze carskie wydały ukaz, na mocy którego z ogólnej liczby 155 klasztorów w Królestwie Polskim zlikwidowano 110 klasztorów męskich i 4 żeńskie. W 72 przypadkach kasatę motywowano zbyt małą liczbą zakonników, a w 39 karano w ten sposób za udział w Powstaniu. W tym czasie zlikwidowano np. klasztor Ojców Reformatów w Sandomierzu.

Tajemniczych spraw związanych z Powstaniem Styczniowym jest wiele. Bywa, że zaginęły dokumenty, odeszli lokalni patrioci, którzy pielęgnowali mogiły, zatarła się pamięć. Z racji powszechnie obowiązujących, czy wyznawanych przez niektórych Polaków przekonań politycznych, podnoszenie tych spraw w niedawnych jeszcze czasach było niemile widziane, a nawet niebezpieczne. Dziś w dobie demokracji i wolności warto i trzeba sięgać do tego, co tę wolność rodziło, co było znakiem wielkich tęsknot ucieleśnianych według ówczesnych wyobrażeń i możliwości. Nie wolno zapomnieć też przestrogi bł. Jana Paweł II: „Święta prawda! Tak jak drzewo bez korzenia - tak naród bez historii nie ma wielkich szans na przetrwanie! Szkoda, że mamy taką krótką pamięć”.

2013-01-17 14:13

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

157 lat temu w Małogoszczu

2020-03-18 11:00

Niedziela kielecka 12/2020, str. VI

[ TEMATY ]

bitwa

rocznica

Powstanie Styczniowe

Małogoszcz

TD

Małogoszcz w pochodzie na groby powstańców styczniowych

Bitwa pod Małogoszczem 1863 r. jest określana przez historyków jako jedna z najkrwawszych powstania styczniowego. Wydarzeniom tym nieśmiertelność dał Stefan Żeromski na kartach „Wiernej Rzeki”.

Langiewicz dał się zaskoczyć – powstańcy otoczeni przez liczne, uzbrojone oddziały rosyjskie, zdołali stawić im czoło i we względnym porządku ruszać dalej, w stronę Ojcowa, do powstania. 300 powstańców zostało na polach małogoskich, 500 było ciężko rannych, z 240 domostw ocalało 14…

Małogoszcz rokrocznie pamięta

Uroczystości – barwne, wręcz kostiumowe angażują całe społeczeństwo, od najstarszych po najmłodszych. Jakub Szczepańczyk jest od 15 lat w szeregach Stowarzyszenia Małogoski Oddział Powstańczy 1863, działający przy Domu Kultury w Małogoszczu. W rocznicę wraz z kolegami trzyma wartę przy grobach powstańców. – Interesuje mnie historia lokalna, szukam informacji o udziale mojej rodziny w powstaniu. Nasze zajęcia są bardzo ciekawe, mamy ok. 30 wyjazdów w skali roku – mówi. Jest uczniem LO im. J. Piłsudskiego w Kielcach.

Najważniejsze wydarzenia tegorocznych obchodów (24 lutego) to Msza św. w kościele parafialnym, apel poległych przy mogiłach powstańców z udziałem kilku grup rekonstrukcyjnych, odtworzenie bitwy na polach małogoskich, prelekcje i prezentacje w „Ostoi Dworskiej”.

Główne uroczystości rozpoczęły się na pl. Kościuszki powitaniem oddziałów powstańczych, pocztów sztandarowych oraz uczestników XIII Powstańczego Złazu Małogoskiego, a wszystko odbywało się w strugach deszczu.

Podczas Mszy św. w kościele parafialnym pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny modlono się w intencji Ojczyzny i jej obrońców, wspominane były wątki związane z bitwą małogoską, ze stacjonowaniem na miejscowej plebanii sztabu generalnego Mariana Langiewicza, ze słynną szarżą kpt. Stanisława Jaszowskiego, który poległ w bitwie i jest pochowany na miejscowym cmentarzu.

– To wszystko dokonywało się tutaj na tym miejscu, w tym kościele i na tej plebanii, na ulicach miasteczka, które wcześniej serdecznie przyjmowało mieszkańców – mówił w homilii ks. prałat Henryk Makuła, proboszcz miejscowej parafii. – Wśród walczących w jeździe Jaszowskiego był niepozorny, nieznaczący Adam Chmielowski, późniejszy wielki jałmużnik (...) brat naszego Boga – przypominał ks. proboszcz.

Na cmentarzu parafialnym, gdzie spoczywają powstańcy odbył się Apel Poległych, była salwa honorowa, historyczne wspomnienia i modlitwa. Złożono wieńce na grobach, rekonstruktorzy zaciągnęli warty. Przy grobie Jaszowskiego stanęli Żuawi Śmierci.

Rekonstruktorzy, młodzież szkolna, miłośnicy powstania – wszyscy spotkali się ponownie w głębokim lesie w Leśnicy w Zagrodzie Edukacyjnej „Ostoja Dworska”. Można było „powąchać prochu” podczas „bitwy” (wciąż w deszczu), obejrzeć wystawę pamiątek „Zbiory z lat nadziei 1863/64”, przygotowaną przez Stowarzyszenie Eksploracyjno-Historyczne „Szaniec 1863”, wysłuchać prelekcji.

Dziedzictwo

Przez trzy kolejne dni liczne grupy rekonstrukcyjne, akademie historyczne w wykonaniu uczniów z ZSO w Małogoszczu, wykład „Józef Śmiechowski – nieznany bohater bitwy małogoskiej”, koncerty itd. kreowały klimat wydarzeń sprzed półtora wieku. Ich świadkiem były (i są) kościół i plebania, zachowane wskutek interwencji jednego z dowódców rosyjskich, katolika. W 150. rocznicę wydarzeń została wmurowana tablica upamiętniająca pobyt sztabu gen. Langiewicza na plebanii. Ówczesny proboszcz ks. Nestor Bieroński, profesor kieleckiego Seminarium, został aresztowany za pomoc powstańcom i osadzony w Cytadeli Warszawskiej, a wśród zabitych przez Rosjan po bitwie był ks. rezydent Mikołaj Muszyński.

CZYTAJ DALEJ

Prymas Polski o wyborach 10 maja: pierwszorzędne jest życie i zdrowie człowieka

2020-04-06 09:38

[ TEMATY ]

wybory

Polak

wybory 2020

Radio Zet

Prymas Polski abp Wojciech Polak, pytany czy 10 maja powinny odbyć się wybory prezydenckie, stwierdził, że pierwszorzędne jest życie i zdrowie człowieka. "Jeżeli jest ryzyko dla życia i zdrowia, to nie powinniśmy narażać ani siebie, ani innych" - podkreślił.

Prymas Polski w poniedziałek był pytany w Radiu Zet o podtrzymywanie przez rządzących terminu wyborów prezydenckich, które mają się odbyć 10 maja.

"Nie chcę rozstrzygać kwestii politycznych - czy one się powinny odbyć czy nie powinny. Jeżeli stan zagrożenia jest taki, jaki dziś przeżywamy, jeżeli ciągle widzimy, że są ograniczenia, które pokazują, że jedyną rzeczą jest właśnie izolacja, to zawsze musimy pamiętać, że pierwszorzędne jest życie i zdrowie człowieka. I dopóki to zagrożenie życia i zdrowia człowieka istnieje, to myślę, że to, co powiedział arcybiskup Gądecki jest mi bliskie - powinno być zawieszenie tej rywalizacji politycznej i ograniczenie, które dotyczy także wyborów" - odpowiedział prymas Polski.

W ubiegły piątek przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki wystosował apel do wszystkich ugrupowań i komitetów wyborczych o ograniczenie i czasowe zawieszenie wszelkiej rywalizacji politycznej dotyczącej wyborów prezydenckich. Przypominając w poniedziałek ten apel abp Polak podkreślił, że jednoznacznie on pokazuje, że najistotniejsza i najważniejsza jest troska o życie i zdrowie obywateli.

"Uważam, że jeżeli jest ryzyko dla życia i zdrowia, to nie powinniśmy narażać ani siebie, ani innych" - podkreślił prymas Polski.

Dopytywany, czy jeżeli jednak odbędą się wybory 10 maja, to czy on weźmie w nich udział, abp Polak odpowiedział: "Tego nie wiem; nie będę narażał swojego życia i zdrowia". "Tu nie chodzi o mnie osobiście, o tylko moje życie i zdrowie, ale także o to, żeby inni się nie narażali" - dodał.

Prymas Polski był także pytany o wcześniejsze rozporządzenie rządowe, zgodnie z którym od 12 kwietnia aż do odwołania w kościołach lub na pogrzebach będzie mogło być obecnych do 50 osób. Abp Polak zaznaczając, że zapisy te nie były konsultowane z Konferencją Episkopatu Polski, opowiedział się za pozostawieniem obecnych ograniczeń limitujących udział wiernych w mszach św. do pięciu osób (z wyłączeniem osób sprawujących posługę).

"Jeżeli słyszymy to, co się dzieje dzisiaj (liczba zakażonych i ofiar epidemii - PAP), oczekuję, że w tym tygodniu na pewno pan minister powie, że przedłuży także ten czas restrykcji i taka sytuacja się nie wydarzy, a to, co zostało kiedyś zapisane nie będzie aktualne. Nic się nie zmienia (...). Jestem przekonany, że jeżeli będzie to apogeum (epidemii), że takie ogłoszenie będzie lada moment, że dalej jesteśmy w ograniczeniu, które dzisiaj przeżywamy" - tłumaczył abp Polak. Zachęcał także wiernych do pozostania w domach i uczestnictwa w mszach online lub za pośrednictwem radia i telewizji. (PAP)

CZYTAJ DALEJ

Franciszek do Polaków: zawierzmy siebie Chrystusowi, który jest Panem życia

2020-04-08 11:06

[ TEMATY ]

Franciszek

youtube.com/vaticannews

„W tych dniach, w których z powodu epidemii jesteśmy zalęknieni, pełni troski o naszych bliskich, zawierzmy siebie Chrystusowi, który jest Panem życia” – zachęcił Ojciec Święty wiernych języka polskiego podczas dzisiejszej audiencji ogólnej transmitowanej przez media watykańskie z biblioteki Pałacu Apostolskiego.

Oto słowa Ojca Świętego skierowane do Polaków:

Drodzy bracia i siostry, zbliżając się do świętego Triduum Paschalnego, prośmy Pana, aby otworzył nasze serca i wprowadził nas w tajemnicę Swojej miłości, jaką okazał nam umierając na krzyżu, aby uwolnić nas z mocy zła i śmierci i wprowadzić nas do nowego życia. W tych dniach, w których z powodu epidemii jesteśmy zalęknieni, pełni troski o naszych bliskich, zawierzmy siebie Chrystusowi, który jest Panem życia. Jego błogosławieństwo niech wam stale towarzyszy i będzie źródłem pokoju i nadziei!.

Papieską katechezę streścił po polsku ks. prał. Paweł Ptasznik z Sekretariatu Stanu Stolicy Apostolskiej:

Drodzy bracia i siostry,

W tych tygodniach obaw związanych z pandemią, która sprawia, że świat cierpi, wśród wielu pytań, jakie sobie zadajemy, mogą pojawić się również pytania o Boga: co czyni w obliczu naszego cierpienia? Gdzie jest, gdy wszystko dzieje się źle? Dlaczego szybko nie rozwiązuje naszych problemów?

Zazwyczaj rzutujemy na Boga nasze wyobrażenie sukcesu, poczucie sprawiedliwości, a nawet nasze oburzenie. Ale Ewangelia mówi nam, że nie taki jest Bóg. On objawił się do końca na krzyżu. W Ewangelii zostaje uroczyście ogłoszona tożsamość Jezusa, kiedy setnik mówi: „Prawdziwie, ten człowiek był Synem Bożym”. Mówi tak, gdy tylko Jezus oddał swoje życie. Nie można się już dłużej mylić: widać, że Bóg jest wszechmocny w miłości, a nie w jakikolwiek inny sposób. On jest Miłością.

Jedynie miłość strzeże życia, które mamy, ponieważ obejmuje nasze słabości i je przemienia. Jest to miłość Boga, który w wydarzeniu paschalnym uzdrowił nasz grzech swoim przebaczeniem; który uczynił ze śmierci fragment życia; który przemienił naszą bojaźń w ufność; nasz niepokój w nadzieję. Pascha mówi nam, że Bóg może wszystko obrócić w dobro. Z Nim możemy naprawdę ufać, że wszystko potoczy się dobrze. Dlatego w poranek wielkanocny słyszymy: „Nie lękajcie się!” (por. Mt 28, 5). Niepokojące pytania o zło nie znikają nagle, ale gdy otworzymy Mu swoje serce i pozwolimy, by Jego spojrzenie spoczęło na nas, zrozumiemy, że nie jesteśmy sami, że jesteśmy miłowani, bo Pan nas nie opuszcza i nigdy o nas nie zapomina.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję