Reklama

Wdzięczna pamięć o pasterzu

2013-02-20 12:33

Urszula Buglewicz
Edycja lubelska 8/2013, str. 2-3

Katarzyna Artymiak
Modlitwa w kryptach archikatedry przy sarkofagu z ciałem śp. abp. Józefa Życińskiego

Śmierć nie targa życia, ona je uwydatnia. Te słowa szczególnie mocno wybrzmiały w niedzielny wieczór 10 lutego. Przywołał je abp Stanisław Budzik, który w 2. rocznicę śmierci abp. Józefa Życińskiego przewodniczył modlitwie, jaką biskupi, kapłani, osoby życia konsekrowanego i świeccy zanosili w intencji przedwcześnie zmarłego Pasterza

Msza św. pod przewodnictwem abp. Stanisława Budzika sprawowana była przez biskupów: Ryszarda Karpińskiego, Mieczysława Cisło, Józefa Wróbla i Artura Mizińskiego oraz kilkudziesięciu kapłanów. Wśród celebransów obecny był rektor Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II ks. prof. Antonii Dębiński, który wygłosił homilię.

- Wdzięczność jest pamięcią serca. Dziękuję wszystkim, którzy pamiętają i modlą się za śp. abp. Józefa. Dziś na ołtarzu eucharystycznej ofiary składamy naszą wdzięczność za to, że mieliśmy szczęście spotkać go w naszym życiu i prosimy Chrystusa, który wezwał go do siebie 2 lata temu, by wynagrodził jego trud i apostolski dynamizm wieczną radością w Domu nie ręką ludzką uczynionym, ale wiecznie trwałym w niebie - mówił Metropolita Lubelski. Ksiądz Arcybiskup podkreślał, że prawdziwa wielkość opiera się destrukcyjnemu działaniu czasu; jest niczym góra, która widziana z odpowiedniej perspektywy ukazuje swoją trwałość.

Ks. prof. Antonii Dębiński rozpoczął homilię przywołaniem myśli Cicero: „Krótkie życie dała nam natura, ale pamięć o chlubnie spełnionym życiu jest wieczna”. Słowa te odniósł do abp. Józefa Życińskiego, wielkiego kanclerza KUL, który odszedł do Pana 10 lutego 2011 r. w 63. roku życia. - Kościół lubelski jednoczy się w modlitwie za śp. Arcybiskupa, ale nie jest to już modlitwa żałobna, lecz raczej pełna chrześcijańskiej wiary i nadziei wdzięczna pamięć o wybitnym Pasterzu - mówił Ksiądz Rektor. - Dziękujemy Opatrzności za to, że mogliśmy go spotkać i poznać; za jego obecność wśród nas i gorliwą posługę. Kultywowanie pamięci o zmarłych przewodnikach w wierze ubogaca nas i jednoczy wokół tego, czemu gorliwie służyli, a nam jest drogie - podkreślał.

Reklama

Spoglądając na aktywne życie abp. J. Życińskiego zarówno na płaszczyźnie duszpasterskiej, jak i naukowo-społecznej, Kaznodzieja zwrócił uwagę na to, że wraz z upływem czasu łatwiej jest dostrzec wielkość zmarłego Pasterza. - Im więcej dni mija od śmierci Księdza Arcybiskupa, a na jego postać i działalność potrafimy spojrzeć z większego dystansu, tym lepiej zdajemy sobie sprawę z tego, jak nieprzeciętnego człowieka mieliśmy szczęście spotkać. Z trudem dajemy wiarę, że tego wszystkiego dokonał jeden człowiek - mówił Ksiądz Rektor. Przypominał też główne pola działalności śp. abp. Życińskiego: biskupstwo w Tarnowie i Lublinie, zaangażowanie naukowe w Papieskiej Akademii Teologii w Krakowie oraz na KUL-u, liczne publikacje i pracę dydaktyczną na uczelniach, działalność konferencyjną i międzynarodowe kontakty, dialog międzykulturowy, międzyreligijny i polityczny w coraz bardziej spolaryzowanym społeczeństwie. - To wszystko wystarczyłoby do wypełnienia niejednego aktywnego życia. On sam, jako biskup i uczony, zabiegał o dialog międzyludzki w różnych sferach życia, ujawniając oryginalność stylu oddziaływania, znaczoną niepowtarzalnością sformułowań i niekonwencjonalnością zachowań. Był postacią wyrazistą i klarowną. Mimo że nie zawsze rozumieliśmy jego działania, zawsze byliśmy pewni, że zachowywał wierność świadka i stróża prawdy. Nawet, jeśli nie wszyscy podzielaliśmy jego poglądy w warstwie, która nie dotyczy doktryny Kościoła, to ufam głęboko, że wszystkich nas łączy ogromny respekt dla tytanicznej pracowitości i niezłomnego zaangażowania - mówił ks. Dębiński.

Rektor KUL podkreślał, że wspomnienie wybitnych osobistości łączy się z wezwaniem do kontynuacji podejmowanego przez nich dzieła. Przywołując słowa św. Franciszka, jakie po męczeńskiej śmierci współbraci w Maroko, skierował do członków zakonu: „Bracia, jest to dla nas wstyd i hańba, że święci dokonali wielkich dzieł, a my chcemy zyskać chwałę, opowiadając o nich”, ks. Dębiński apelował o to, by czcząc pamięć wybitnego Pasterza, uczynić osobisty rachunek sumienia z zaangażowania w dzieła szerzenia wiary i współtworzenia kultury chrześcijańskiej. Ponieważ bilans ludzkich wyborów wobec oczekiwań Boga nie zawsze wypada dla nas korzystnie, z pomocą wątpiącemu człowiekowi przychodzi Słowo Boże. Nawiązując do trzech postaci z kart Pisma Świętego, przywoływanych podczas Liturgii Słowa: proroka Izajasza, św. Pawła i św. Piotra, którzy w ciągu ziemskiego życia przeżywali różne upadki i rozterki, Kaznodzieja zapewniał, że to sam Bóg uzdalnia słabego człowieka do pełnienia wielkich rzeczy. Warunkiem jest całkowite oddanie się Bogu, zaufanie i wierność powołaniu wbrew trudnościom. - Bóg wyznacza życiowe zadania i powołuje do ich realizacji każdego z nas. Wszyscy mamy do spełnienia jakąś misję; każde życie ma sens. Bóg powołuje nas, byśmy się stali Jego świadkami i wyznawali Go wobec świata. W prorokach i apostołach, których czcimy, w naszych pasterzach, których jak śp. abp. Józefa Życińskiego wspominamy, widzimy świadków wiary, starających się, każdy na swój sposób, by to powołanie wypełnić, przekraczając własne ograniczenia i słabości - przekonywał ks. Dębiński.

Na zakończenie Eucharystii przy śpiewie psalmu: „W krainie życia będę widział Boga”, biskupi i kapłani udali się na modlitwę do krypt, gdzie znajduje się sarkofag z doczesnymi szczątkami śp. abp. Józefa Życińskiego. Przy grobie zmarłego Pasterza czuwali również mieszkańcy Lublina.

Tagi:
abp Wiktor Skworc abp Józef Życiński

Abp Skworc do dziennikarzy: troska o przekaz prawdy jeszcze nigdy nie była takim wyzwaniem jak dziś

2019-09-22 17:16

ks.sk / Brenna (KAI)

Abp Wiktor Skworc przewodniczył Eucharystii w ostatnim dniu rekolekcji dla pracowników Instytutu Gość Media, które w dniach 20-22 września odbywały się w Ośrodku Spotkań i Formacji w Brennej. W homilii zachęcał do wytrwałości i nieustawania w wierności.

Bożena Sztajner/Niedziela

– Wierność drodze, którą się obrało, oznacza wytrwałość, zdrowy rozsądek i, przede wszystkim, uczciwość – mówił pracownikom Instytutu Gość Media abp Skworc. W tym kontekście przypomniał, że dziennikarze katoliccy nie tylko pracują słowem, ale także posługują Słowu.

Odnosząc się do przemówienia papieża Franciszka do pracowników katolickiego dziennika Avvenire, powiedział: "Nie zadowalajcie się jedynie relacjonowaniem tego, o czym mówią już inni". Dodał, że media katolickie „mają nieść dobro tym, którzy ich słuchają oraz wychowywać do myślenia i wydawania sądów”.

– Pewnie, że jako Kościół jesteśmy i zawsze będziemy wystawieni na wpływ kultury pośpiechu i powierzchowności, ale nie możemy ulec pokusie podążania drogą, na której bardziej niż doświadczenie liczy się to, co natychmiastowe, co na wyciągnięcie ręki, co może być od razy skonsumowane – dodał.

Podkreślił, że zadaniem współczesnego dziennikarza jest przekazywanie człowiekowi prawdy. - Jest to tym bardziej ważne w czasach, gdy informacja z niezwykłą szybkością dociera do odbiorcy za pośrednictwem Internetu. Powiem więcej: jeszcze nigdy troska o przekaz prawdziwy, o informację „wierną” nie była takim wyzwaniem – mówił.

Metropolita katowicki zachęcił dziennikarzy, by jak najbardziej profesjonalnie odpowiadali na wyzwania, które przed katolickimi mediami stawia współczesny świat. Wskazał, że nie mogą oni przy tym zapomnieć o misji i posłannictwie, jakim jest „niesienie Dobrej Nowiny światu”.

„Gość Niedzielny” jest obecny na rynku wydawniczym już niemal od stu lat. Obecnie jest najlepiej sprzedającym się tygodnikiem opinii w kraju. Każdy numer oprócz ogólnopolskiego wydania zawiera także diecezjalne. W ramach Instytutu Gość Media wydawany jest także miesięcznik „Mały Gość niedzielny”, a także prowadzone jest Radio eM oraz portale internetowe gość.pl i wiara pl.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Syria: nie widać końca wojny, bomby wciąż spadają

2019-09-22 21:47

(KAI/Vaticannews) / Aleppo

Wojna w Syrii ciągle jeszcze trwa, a embargo gospodarcze, nałożone na ten kraj, przysparza jego mieszkańcom kolejnych cierpień, ponieważ sankcje najbardziej dotykają najbiedniejszych. Wskazuje na to wikariusz apostolski dla katolików obrządku łacińskiego w Aleppo bp Georges Abou Khazen, który po raz kolejny wezwał wspólnotę międzynarodową do zniesienia embarga i do podjęcia konkretnych działań na rzecz zakończenia konfliktu.

Archiwum Papieskiego Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie
Krajem, w którym rozgrywa się największy dramat humanitarny ostatnich lat, jest Syria

Biskup zwrócił uwagę na dramatyczne warunki życia Syryjczyków. Są oni pozbawieni pracy, brakuje żywności, na wielu obszarach nie ma elektryczności i nie działają wodociągi. Wciąż trwające walki sprawiają, że nikt jeszcze nie myśli o odbudowie. Wikariusz apostolski Khazen przypomniał, że Turcja miała doprowadzić do rozbrojenia rebeliantów, tymczasem jeszcze bardziej ich uzbroiła, dlatego tak bardzo zaciekłe walki toczą się o znajdujący się w rękach islamskich dżihadystów Idlib i nasiliły się ataki w innych częściach Syrii.

Zdaniem mieszkającego w Aleppo hierarchy wojna nie tylko spowodowała wiele ofiar i ogromne straty, ale jednocześnie pokazała, że współistnienie chrześcijan i muzułmanów jest możliwe. „Kiedy fundamentaliści weszli do naszego miasta, poderżnęli gardło miejscowemu imamowi, który krytykował ich działania, a jego głowę zawiesili na minarecie. Wielu wyznawców islamu mówiło mi wówczas, że to nie jest religia, jaką wyznają” – podkreślił syryjski biskup. Wskazał, że miejscowi muzułmanie często apelują, by chrześcijanie nie wyjeżdżali i zostali w Syrii.

„Przez lata wojny poruszyło ich świadectwo chrześcijańskiego miłosierdzia. Doświadczyli, że nieśliśmy pomoc wszystkim bez względu na wyznawaną wiarę. Pomagaliśmy nawet żonom i dzieciom rebeliantów” – przypomniał biskup. Przyznał, że dialog życia z islamem jest możliwy i może się stać zaczątkiem nowej Syrii. „Nie możemy się łudzić, że kiedykolwiek będzie możliwy dialog dogmatyczny. Możliwe jest jednak wzajemne spotkanie wokół wartości dotyczących osoby ludzkiej, rodziny czy spraw bioetycznych” – zaznaczył wikariusz apostolski Aleppo. Podkreślił zarazem, że dialog zawsze oznacza otwarcie się na drugiego przy zachowaniu własnej tożsamości i dawaniu świadectwa temu, w co się wierzy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Świadectwo wiary na ulicy

2019-09-22 21:21

Agnieszka Bugała

Agnieszka Bugała

- Przeszliśmy przez Rynek naszego miasta, który symbolizuje współczesny świat – mówił w homilii bp Kiciński. - Niech ta procesja, świadectwo naszej wiary, będzie przypomnieniem, że nie samym chlebem żyje człowiek. Niech ta procesja – nie tak liczna, jak te pierwsze, sprzed 20 lat – pokazuje nam i przypomina jak łatwo jest roztrwonić to wszystko, co naprawdę ważne – nauczał.

Zobacz zdjęcia: Procesja z relikwiami św. Doroty i św. Stanisława

Procesja rozpoczęła się o godz. 16.00 w bazylice św. Elżbiety, przeszła przez Rynek, pl. Solny, ul. Gepperta, Kazimierza Wielkiego, pl. Wolności i od pl. Franciszkańskiego dotarła do kościoła p.w. Świętych Stanisława, Doroty i Wacława. Relikwie świętych niesiono na specjalnych platformach, w procesji szli kapłani, klerycy, siostry zakonne i wierni z różnych wrocławskich parafii.

Organizowana od 22 lat procesja jest tradycją, którą zapoczątkował kard. Henryk Gulbinowicz.

- Kiedy w 1997 r. powódź zaczęła zagrażać Ostrowowi Tumskiemu, s. Sylwina – ówczesna zakrystianka, zakonnica ze zgromadzenia sióstr Notre Dame, nawiązując do średniowiecznych tradycji, wydobyła ze skarbca katedralnego relikwiarz z palcem św. Stanisława Biskupa i umieściła go w jednym z okien zakrystii. Powódź nas ominęła - przypomina historię ks. Paweł Cembrowicz, proboszcz katedralnej parafii tłumacząc początki wrocławskiej procesji świętych. Od powodzi minęły lata, ale tradycja dziękczynienia za ocalenie miasta od całkowitego zalania w 1997 r. i przebłaganie za grzechy, które wciąż popełniamy, jest podtrzymywana.

Do wydarzenia sprzed 22 lat nawiązał też w homilii wygłoszonej w czasie Mszy św. sprawowanej w kościele p.w. Świętych Stanisława, Doroty i Wacława o. bp Jacek Kiciński.

- W 1997 r. życie toczyło się spokojnie i nagle przyszła powódź. Wielu straciło wszystko, cały dobytek. Wielu straciło najwięcej, bo własne życie, ale w tamtych dramatycznych dniach wydarzyło się też coś dobrego – odezwała się ludzka solidarność, w wielu ludziach obudziło się człowieczeństwo. Sąsiad pomagał sąsiadowi, wielu nawróciło się do Boga. Mimo zagrożenia i niebezpieczeństwa, które niósł żywioł, ludzie sobie pomagali. Gdy minął czas od tego tragicznego wydarzenia niektóre ze starych, często złych przyzwyczajeń, wróciły – mówił kaznodzieja nawiązując do fragmentu Ewangelii, w której rządca w obliczu pozbawienia go pełnionej funkcji potrafił wykrzesać z siebie miłosierdzie i litość darując część długów wierzycielom. Bp Kiciński porównał jego sytuację z naszą, gay stajemy w obliczu nagłej straty. – Wtedy, gdy wszystko nam się wymyka potrafimy nagle być dobrymi ludźmi – mówił. Przypomniał też, że wielu z tych, którym powierzono urzędy zapomina, że są tylko zarządcami a nie właścicielami. – W życiu człowieka może pojawić się grzech, który nazywa się zapomnieniem Boga. Człowiek staje się nieczuły dla Boga i wtedy jego życiem zaczynają kierować pożądliwości, które powoli go niszczą. Gdy człowiek staje się nieczuły na Boga stawia siebie na pierwszym miejscu – tak było w czasach Noego – przypominał bp Jacek – i za czasów Sodomy i Gomory, kiedy uratował się jedynie Lot z najbliższymi i tak było w czasach Jezusa. Ciągnęły za Nim tłumy, ale na Golgocie pod krzyżem stała jedynie Maryja, Jan i najbliżsi – mówił. Ze smutkiem konkludował, że szliśmy z relikwiami przez miasto, gdzie dla wielu Bóg stał się kimś niepotrzebnym, kimś zbędnym. – Nasza dzisiejsza procesja miała i ma niezwykłą wymowę, zwłaszcza w dzisiejszym świecie, gdy wydaje się, że człowiek zapomniał o Bogu – mówił bp Kiciński. – Ale niech ta procesja, świadectwo naszej wiary, będzie przypomnieniem, że nie samym chlebem żyje człowiek. Niech ta procesja – nie tak liczna, jak te pierwsze, sprzed 20 lat – pokazuje nam i przypomina jak łatwo jest roztrwonić to wszystko, co naprawdę ważne – nauczał.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem