Reklama

Słowo pasterza

Zdecydowane „nie” wobec ideologii gender

2013-03-11 09:33

Bp Ignacy Dec
Edycja świdnicka 10/2013, str. 5

Bożena Sztajner/Niedziela

Przypomnijmy, że relatywizm moralny jest poglądem głoszącym, że sądy etyczne, oceny wartościujące, normy moralne oraz przedmiot ich ocen i norm, czyli prawda, dobro, wartości i powinności moralne mają charakter względny, uzależniony bądź od podmiotów wypowiadających te sądy, bądź od obyczajów, kultury czy zachowań społecznych w danym okresie historycznym. Relatywizm twierdzi, że nie ma i że być nie może obiektywnej prawdy i obiektywnego dobra, prawdy i dobra dla wszystkich, na każdy czas, jako stabilnych wartości. Każdy człowiek ma swoją prawdę i coś, co uznaje za dobro, ale są to wartości doraźne, tylko na jakąś okoliczność i na jakąś sytuację. Jutro prawda może być inna niż dziś, podobnie rzecz się ma z dobrem. Z niniejszego założenia relatywiści wyprowadzają wniosek, że nie ma nad nami żadnych ponadczasowych, ważnych dla wszystkich, norm, praw i zobowiązań. Człowiek sam - według nich - może ustalać sobie co jest złe, a co dobre. Prawdę może przegłosować i - jak mówią podstępnie - należy ona do większości. Wychowani na antychrześcijańskiej filozofii oświeceniowej, marksistowscy bądź marksizujący lewicowi intelektualiści, artyści, nauczyciele, dziennikarze, politycy, od ponad siedemdziesięciu lat pouczają nas, że - jak wykazuje historia - w przeszłości świat był szalony, ponieważ żyli na nim ludzie, którzy uważali, że znają prawdę obiektywną i niezmienną. Ich przekonania - ich zdaniem - prowadziły do wojen, prześladowań, ksenofobii, antysemityzmu, rasizmu, szowinizmu itd. Żeby się pozbyć owego „zarzewia” - mówią - należy przestać spierać się o to, kto ma rację, jaka jest prawda, i przyjąć za pewnik, że nikt nie ma racji poza tymi, którzy głoszą, że nikt nie ma racji. Konsekwencją takiego przekonania jest teza, że wszystkie kultury, religie, obyczaje i zachowania są jednakowo wartościowe. Małżeństwo i związki partnerskie należy zrównać i włożyć do jednej szuflady. Forsujący takie poglądy mogą mieć jedynie kłopot z odpowiedzią na pytanie, czy tyle samo warte jest odepchnięcie i skopanie biedaka co i udzielenie mu pomocy, czy mają równą wartość czyny Rudolfa Hoessa i św. Maksymiliana Kolbego.

Konsekwencją relatywizmu jest pomieszanie albo też zrównanie tego co w tradycji uznawano za normę i za patologię, dewiację. Śledząc dzisiejsze dyskusje medialne, zauważamy, że za obowiązującą normę narzuca się to, co dotąd uważane było za patologię, a pozostawanie przy dotychczas uznawanych normach uważa się za przejaw ksenofobii, szowinizmu i zacofania. Co więcej, istnieje ogromna presja, żeby tego rodzaju poglądy i postawy zalegalizować, dać im zabezpieczenie prawne i wprowadzić ich oficjalnie i legalnie w życie społeczne, jako uprawnione i normalne. Niniejsze tendencje są dziś tak bardzo widoczne w promowaniu ideologii „gender”. Przed tą ideologią wielokrotnie przestrzegał nas Benedykt XVI. W ostatnim czasie tej sprawie poświęcił dłuższy passus swego przemówienia do pracowników Kurii Rzymskiej przed świętami Bożego Narodzenia 2012 r., które w polskich mediach, poza Radiem Maryja, Telewizją Trwam i „Naszym Dziennikiem”, w ogóle nie zostało zauważone. Podsumowując w tym ważnym przemówieniu rok 2012, Papież wskazał na wielkie zagrożenie wobec naszej cywilizacji, jakie płynie z nagłaśnianej dziś ideologii „gender”. Ideologia ta zbudowana jest na fałszywej antropologii. Jedną z błędnych tez tej ideologii jest forsowanie nowej definicji płci, niezgodnej nie tylko z Biblią, ale także z biologią, genetyką i psychologią. Człowiek wedle tej - zaczerpniętej z ideologii „gender” definicji - nie rodzi się ani mężczyzną, ani kobietą. Dopiero społeczeństwo i kultura, w której żyje, narzuca mu pewne role, czyniąc z niego kobietę lub mężczyznę. Płeć zatem nie jest domeną natury ale kultury. Tego rodzaju ideologia, zdaniem Benedykta XVI, prowadzi do odrzucenia Boga Stwórcy, do przekreślenia ludzkiej tożsamości i do unicestwienia i tak już osłabionej rodziny.

Oprac. ks. Łukasz Ziemski

Tagi:
relatywizm

Franciszek: biskup powinien być blisko ludu Bożego, by nie popaść w ideologie

2019-09-20 14:10

st (KAI) / Watykan

O modlitwę w intencji biskupów i kapłanów prosił dziś papież podczas porannej Eucharystii w Domu Świętej Marty. Nawiązując do pierwszego czytania liturgicznego (1 Tm 6,2c-12) Ojciec Święty zachęcił biskupów do bliskości z Bogiem na modlitwie, bliskości względem swych kapłanów, między sobą i wobec ludu Bożego.

Grzegorz Gałązka

Franciszek przypomniał, że wczorajsza liturgia podkreślała, iż posługa w Kościele jest darem. Dzisiaj natomiast przestrzega ona duchownych przed materializmem i plotkami. „Kiedy szafarz – czy to kapłan, diakon, czy też biskup - zaczyna przywiązywać się do pieniędzy”, przywiązuje się do źródła wszelkiego zła – przestrzegł papież. Przywołał słowa Apostoła: „korzeniem wszelkiego zła jest chciwość pieniędzy”. Przytoczył powiedzenie, iż „diabeł wchodzi przez kieszenie”.

Nawiązując do obydwu listów św. Pawła do Tymoteusza Ojciec Święty podkreślił, że biskup powinien być przede wszystkim człowiekiem żyjącym blisko Boga, a jego pierwszym obowiązkiem jest modlitwa. Obdarza ona mocą oraz rozbudza świadomość daru, jakim jest posługa szafarza.

Następnie Franciszek wskazał na konieczność bliskości biskupa względem swoich kapłanów i diakonów, będących jego współpracownikami. Wyraził ubolewanie z powodu sytuacji, gdy kapłan nie może dodzwonić się do swojego biskupa, czy umówić się z nim na spotkanie.

„Biskup, który odczuwa bliskość wobec swoich kapłanów, jeśli zobaczy, że ksiądz dzisiaj do niego zadzwonił, najpóźniej jutro powinien do niego oddzwonić, ponieważ ma on prawo wiedzieć, że ma ojca. Bliskość wobec kapłanów. A kapłani niech żyją bliskością między sobą, a nie podziałami. Diabeł tam wchodzi, aby podzielić grono kapłańskie” – powiedział papież.

Ojciec Święty zauważył, że w ten sposób rodzą się małe grupki, które „dzielą się z powodu ideologii” i „z powodu sympatii”. Zatem chodzi o trzecią bliskość – kapłanów między sobą.

Czwartą natomiast jest bliskość względem ludu Bożego:

„Na początku drugiego listu Paweł mówi Tymoteuszowi, aby nie zapominał o swojej matce i babci, to znaczy nie zapominał, skąd wyszedł, sąd wziął ciebie Pan. Nie zapomnij o swoim ludzie, nie zapominaj o swoich korzeniach! A teraz, jako biskup i kapłan, trzeba być zawsze blisko ludu Bożego. Kiedy biskup odrywa się od ludu Bożego, kończy w atmosferze ideologii, które nie mają nic wspólnego z posługą: nie jest szafarzem, nie jest sługą. Zapomniał o darze darmo danym, jakim został obdarzony” – stwierdził Franciszek.

Na zakończenie papież zachęcił do modlitwy, aby biskupi i kapłani nie zapomnieli o tych czterech bliskościach, do których są wezwani.

„Czy modlicie się za swoich kapłanów, za proboszcza, za wikarego, czy tylko go krytykujecie? Trzeba modlić się za kapłanów i biskupów, abyśmy my wszyscy – Papież też jest biskupem - umieli strzec daru - nie zaniedbywali tego daru, który został nam dany – poprzez taką właśnie bliskość” – powiedział Ojciec Święty na zakończenie swej homilii.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Nadzwyczajny Miesiąc Misyjny

2019-09-20 21:30

pb / Watykan (KAI)

Trzy wydarzenia zaplanowano w Rzymie z okazji Nadzwyczajnego Miesiąca Misyjnego, przypadającego w październiku. Ogłosił go papież Franciszek w 2017 r., aby „pobudzić gorliwość w działalności ewangelizacyjnej Kościoła ad gentes”, czyli skierowanej do ludzi nieznających jeszcze Chrystusa.

©Adam Jn/fotolia.com

Temat Miesiąca, który upamiętnia także setną rocznicę ogłoszenia misyjnego listu apostolskiego papieża Benedykta XV „Maximum illud” z 30 listopada 1919 r., brzmi: „Ochrzczeni i posłani: Kościół Chrystusa w misji w świecie”.

Pierwszym punktem rzymskiego programu obchodów będą 1 października o 18.00 w bazylice św. Piotra Nieszpory wspomnienia liturgicznego św. Teresy od Dzieciątka Jezus, patronki misji wraz ze św. Franciszkiem Ksawerym. Przed liturgią o 17.15 odbędzie się czuwanie misyjne połączone z wysłuchaniem świadectw o pracy misjonarzy.

Z kolei 7 października o 15.00 w bazylice Matki Bożej Większej odbędzie się modlitwa różańcowa, którą poprowadzi kard. Fernando Filoni, prefekt Kongregacji ds. Ewangelizacji Narodów. Ta misyjna dykasteria Stolicy Apostolskiej wraz z Papieskimi Dziełami Misyjnymi poprosiły światową sieć Radia Maryja o organizację tego wydarzenia, które będzie miało charakter międzynarodowy za sprawą bezpośredniej transmisji (także w wersji wideo) za pośrednictwem niemal 80 stacji Radia Maryja na pięciu kontynentach.

Wreszcie w Światowy Dniu Misyjnym, przypadającym w tym roku w niedzielę 20 października, papież Franciszek odprawi o 10.30 Mszę św. na placu św. Piotra.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem