Reklama

Nie całkiem pusty grób

2013-03-25 12:11

Ks. Florian
Niedziela Ogólnopolska 13/2013, str. 17-18

Ewangelista Jan informuje:

„A blisko miejsca, gdzie Go ukrzyżowano, był ogród, w ogrodzie zaś nowy grób, w którym jeszcze nie złożono nikogo. Tam to więc, ze względu na zaczynający się niebawem żydowski dzień Paschy, złożono Jezusa”
(J 19, 41-42).

Grób ten był - jak wiele grobów w tamtych czasach - wykuty w zboczu skalnego urwiska, usytuowanego w wyrobisku po kamieniołomie, blisko wzgórza Golgoty, w ogrodzie będącym własnością Józefa z Arymatei, członka Wysokiej Rady (Sanhedrynu). Nie była to naturalna grota, lecz wykuta w skale komora grobowa - dość obszerna, skoro mogły do niej wejść trzy niewiasty - najprawdopodobniej dwudziałowa, z kamiennym łożem w drugiej, niższej komorze, do której chcąc zajrzeć, trzeba było się schylić
(por. J 20, 5)

Reklama

Uczniowie Jezusa rozpoczynali opowiadanie o wydarzeniach Tamtego Poranka - po święcie Paschy - od stwierdzenia przez trzy niewiasty oraz przez Piotra i Jana, a także przez strażników grobu Chrystusa faktu zniknięcia złożonego w nim przed trzema dniami ciała Jezusa. Niewiasty szukały wyjaśnienia tego faktu, ale nie przeszła im nawet przez głowy myśl o możliwości zmartwychwstania Jezusa - choć przecież wiele razy im o swoim zmartwychwstaniu mówił. Maria Magdalena myślała, że ciało zostało przeniesione w inne miejsce, do innego grobu. Dopiero anioł powiedział, aby nie szukały ciała Jezusa, gdyż go tu nie ma, ponieważ Jezus zmartwychwstał. Zaskoczone słuchały polecenia: „A teraz idźcie szybko i powiedzcie Jego uczniom: Powstał z martwych i oto udaje się przed wami do Galilei. Tam Go ujrzycie” (Mt 28, 7).

Gdy wychodziły już z ogrodu, niespodziewanie sam Zmartwychwstały zaszedł im drogę, pozdrowił je i znikł. Ukazał się także Marii Magdalenie i wyjaśnił, że przebywa teraz u Ojca Niebieskiego.

Oczywiście, uczniowie nie uwierzyli kobietom. Piotr i Jan pobiegli jednak do grobu, by zorientować się, co się mogło wydarzyć. Stwierdzili, że nie ma w nim ciała Jezusa. Zauważyli jednak, że grób nie jest pusty. Były w nim płótna, w które zawinięto złożone do komory grobowej ciało ukrzyżowanego Jezusa, oraz leżąca oddzielnie, zwinięta chusta, którą przykryto Jego twarz. Zauważyli również, że całun leżał na miejscu, gdzie złożono ciało Jezusa, nierozwiązany, choć pusty. Dziwiąc się temu i nie znajdując wyjaśnienia, wrócili do siebie. A tam niewiasty powtarzały kolejnym słuchaczom, że na pewno nie tylko widziały i słyszały aniołów, lecz spotkały samego Jezusa. Tym bardziej nasuwało się pytanie o to, co wydarzyło się minionej nocy. Co to znaczy: zmartwychwstał? Powrócił do życia? Gdzie więc teraz jest?

Wieść o zmartwychwstaniu Jezusa rozchodziła się po Jerozolimie. Niektórzy z uczniów, bojąc się oskarżenia o udział w wykradzeniu zwłok i profanację grobu, opuścili miasto. Dwaj z nich tak relacjonowali przygodnemu towarzyszowi to, co stało się powodem ich drogi do Emaus: „Niektóre z naszych kobiet przeraziły nas: były rano u grobu, a nie znalazłszy Jego ciała, wróciły i opowiedziały, że miały widzenie aniołów, którzy zapewniają, iż On żyje. Poszli niektórzy z naszych do grobu i zastali wszystko tak, jak kobiety opowiadały, ale Jego nie widzieli” (Łk 24, 22-24).

Pozostali w domu uczniowie cały dzień rozmawiali o porannych wydarzeniach. Drugi akt nastąpił po zmierzchu, kiedy już zasiadali do posiłku. Oto Zmartwychwstały - relacjonuje Ewangelista - „stanął pośród nich i rzekł do nich: «Pokój wam!». Zatrwożonym i wylękłym zdawało się, że widzą ducha. Lecz On rzekł do nich: «Czemu jesteście zmieszani i dlaczego wątpliwości budzą się w waszych sercach? Popatrzcie na moje ręce i nogi: to Ja jestem. Dotknijcie Mnie i przekonajcie się: duch nie ma ciała ani kości, jak widzicie, że Ja mam». Przy tych słowach pokazał im swoje ręce i nogi. Lecz gdy oni z radości jeszcze nie wierzyli i pełni byli zdumienia, rzekł do nich: «Macie tu coś do jedzenia?». Oni podali Mu kawałek pieczonej ryby. Wziął i spożył przy nich” (Łk 24, 36-43).

* * *

A co z grobem i leżącym w nim całunem i chustą? Cofnijmy naszą relację jeszcze do wczesnego przedpołudnia. Niewątpliwie Józef z Arymatei, właściciel ogrodu i grobu, oraz Nikodem przybyli tam niebawem po usłyszeniu zdumiewających wieści o zmartwychwstaniu Jezusa. Niczego szczególnego nie zauważyli. Zabrali oba płótna do siebie i odkryli na każdym z nich odbite oblicze Jezusa, a na całunie - całą Jego postać. O dalszym losie tych chust krążyły potem różne pogłoski. Jedna z nich mówiła, że oba płótna przekazano królowi Edessy (Syrii) - Abgarowi. Zachęcam do prześledzenia ich dziejów. Dziś Całun znajduje się w Turynie, Chusta natomiast - w miasteczku Manoppello koło Pescary.

Do miejsca, w którym Jezus odniósł zwycięstwo nad śmiercią - do Jego pustego grobu, świadka Jego zmartwychwstania, w którym pozostawił dwa obrazy-fotografie swego oblicza - przychodzili pierwsi wyznawcy Jezusa jako Boga. Na pewno przyszli Marek, Mateusz, a także Łazarz ze swymi siostrami: Martą i Marią. Miejsce było odwiedzane, choć, zgodnie z żydowskimi obyczajami, nieotaczane jeszcze kultem.

Po ponownym zdobyciu Jerozolimy w 130 r. Rzymianie splantowali teren miasta i wznieśli na jego gruzach nowe, o nazwie Aelia Capitolina, poświęcone Jowiszowi Kapitolińskiemu. Nad zasypanym grobem Jezusa wznieśli świątynię Afrodyty (Wenus). Tak było aż do roku 330, kiedy cesarz Konstantyn chciał wybudować świątynię upamiętniającą zmartwychwstanie Jezusa i rozpoczęto poszukiwania Golgoty. Wspólnota chrześcijan jerozolimskich wskazała jednoznacznie na świątynię pogańskiej bogini jako miejsce, pod którym miał się znajdować grób Jezusa i skała ukrzyżowania. Tam wybudowano okazałą bazylikę. Przetrwała aż do roku 1009. Zburzył ją kalif Al-Hakim. Na jego rozkaz zniszczono też grób Jezusa. Odbudowę rozpoczęto już w 1012 r. i zakończono po 50 latach. Po zdobyciu Jerozolimy w 1099 r. krzyżowcy rozpoczęli przebudowę bazyliki, która trwała do roku 1149. W późniejszych wiekach bazylika była jeszcze wielokrotnie przebudowywana i remontowana.

Dziś pod jedną z kopuł, nad miejscem Pustego Grobu, stoi kaplica zwana Kaplicą Anioła. Znajduje się w niej fragment kamienia zatoczonego przed wejściem do grobu Jezusa (por. Mt 27, 60). Rozbito go w czasie najazdu perskiego (614 r.). Z Kaplicy Anioła wchodzi się do kolejnego, jeszcze mniejszego i niższego pomieszczenia, które było właściwą komorą grzebalną. W jej wnętrzu po prawej stronie znajduje się wykuta w skale wnęka z kamienną płytą, na której miało zostać złożone w grobie ciało Jezusa. Przy nim klękają rzesze pielgrzymów.

Ten grób ogłosił ludzkości, że śmierć została pokonana. I podobnie jak nie położyła ona kresu życiu Jezusa, nie zamyka raz na zawsze wieka żadnej ludzkiej trumny. Pusty grób Jezusa wypełniony jest nadzieją uczestnictwa w życiu zmartwychwstałego Pana.

Tagi:
całun turyński

Reklama

Debata nad Całunem Turyńskim

2019-11-05 13:08

Agnieszka Dziarmaga
Edycja kielecka 45/2019, str. 4-5

Najświętsza relikwia chrześcijaństwa czy artefakt? Kiedy powstał, jaką drogę przebył i co można powiedzieć o Człowieku, którego pośmiertnie spowijał? Choć Całun Turyński należy do bodaj najczęściej naukowo badanych relikwii, równie wiele pytań wciąż wzbudza

TD
Miechowska kaplica Całunu Turyńskiego

Organizowane od 2017 r. Dni Całunu Turyńskiego przeniesiono z Krakowa do Miechowa – i wydaje się to być trafna decyzja, gdyż w Miechowie – przy najstarszej kopii grobu Chrystusa w Europie ogniskuje się duszpasterstwo, jest specyficzna liturgia, historia i są pamiątki związane z Męką Pańską. W obrębie bazyliki miechowskiej powstała także Kaplica Całunu, z kopią poświęconą w 2004 r. przez Jana Pawła II.

Relikwia na lnianym płótnie

Całun jest lnianym płótnem o splocie jodełkowym, o dł. 463 cm i szer. 110 cm. Odbicia, które odwzorowują obraz przodu i tyłu ciała Człowieka zmarłego na skutek ukrzyżowania, są widoczne wyłącznie na jednej stronie płótna. Przednia i tylna część ciała zostawiły słaby obraz koloru jasnobrązowego. Plamy koloru czerwonego są śladami krwi. Starożytna tradycja identyfikuje Całun z płótnem, w którym ciało Jezusa zostało złożone do grobu, zgodnie z opisami w Ewangelii. Zbieżność faktów historycznych zawartych w Piśmie Świętym z tym, co przedstawia wizerunek odbity na Całunie, jest ogromna, jest niezwykła.

Na podstawie wiarygodnych dokumentów historycznych, dzieje Całunu można prześledzić wstecz do 1349 r., kiedy pojawił się on w tajemniczych okolicznościach we Francji w Lirey. Płótno zostało prawdopodobnie przywiezione z Konstantynopola po Czwartej Krucjacie. Gdy papież Sykstus IV wyraził swoje osobiste przekonanie, iż Całun to autentyczne płótno pogrzebowe Jezusa, ród Sabaudzki, w którego posiadaniu był Całun wybudował specjalną kaplicę w Chambéry dla jego czci. W 1532 r. pożar kaplicy spowodował poważne uszkodzenia Całunu, który mozolnie naprawiły klaryski (m.in. naszyły 22 łaty, podszyły płótno). W 1578 r. Całun – na prośbę Karola Boromeusza, został przeniesiony do Turynu, gdzie przebywał do współczesności (wyjąwszy czasy ukrycia podczas II wojny światowej). Ostatni król Włoch Hubert II Sabaudzki przekazał Całun w spadku Watykanowi.

Całun Turyński, w odróżnieniu od większości innych przedmiotów kultu, był i jest obiektem obszernego badania naukowego, trwającego ponad pół wieku.

Fakty mniej znane

Miechowskie spotkanie dedykowane Całunowi odbyło się 19 października. Celem była przede wszystkim refleksja naukowa. Najnowsze odkrycia i mało znane fakty w interpretacji naukowców – religioznawców, fizyków, chemików, historyków oraz Msza św. w bazylice Grobu Bożego z udziałem dam i rycerzy zakonu Bożogrobców złożyły się na wydarzenie.Jego organizatorami byli: Polskie Centrum Syndonologiczne, Instytut Religioznawstwa Uniwersytetu Jagiellońskiego, parafia Grobu Bożego w Miechowie, Burmistrz Miasta i Gminy Miechów.

„Gdy wiara nie jest oparta na nauce, łatwo przeobraża się w zabobon albo w bajkę” – tę wypowiedź ks. prof. Michała Hellera, można z powodzeniem zastosować jako motto miechowskich obrad.

„Pierwszym selfie, jakie Chrystus sobie zrobił” – nazwał Całun Turyński o. Mariusz Kiełbasa LC, dyrektor Polskiego Centrum Syndonologicznego. – Jest to zarazem przyczynek do badań naukowych, bo dzisiaj wiele osób nie trafi do Jezusa przez medytację, ale prędzej – przez odkrycia naukowe – mówił. Właśnie w celu badań nad Całunem powstało Polskie Centrum Syndonologiczne, którego misją jest jednoczyć różne środowiska wokół Całunu, a przez to prowadzić do Chrystusa.

„Całun – historia nieznana” – na ten temat mówił prof. dr hab. Krzysztof Pilarczyk z Instytutu Religioznawstwa Uniwersytetu Jagiellońskiego. Przypomniał, że inauguracja tego obszaru badawczego w Instytucie nastąpiła „wprost z inicjatywy Jana Pawła II i kard. Macharskiego”. Przytoczył spory wokół Całunu, gdy dla „Kościoła zachodniego jest to relikwia nr 1, tymczasem dla wielu to tylko artefakt, z którym należy się zmierzyć”.

Historia Całunu sprzed połowy XIV wieku jest raczej niejasna – i na tym skupił się profesor. Omówił m.in. średniowieczne i starożytne apokryfy traktujące o Całunie i tradycje funkcjonujące w przekazach ustnych. – Historia Całunu z antyku i średniowiecza jest w zasadzie nieomal nieznana. Jedynie pyłki kwiatowe sugerują drogę, którą przemierzał Całun Turyński – mówił. Wskazywał na problemy z datowaniem Całunu, a zarazem silny przekaz w czterech ewangeliach kanonicznych. – Niemniej tradycja o Całunie funkcjonowała w pierwotnym chrześcijaństwie w przekazie ustnym/pisanym i być może jeszcze przed spisaniem ewangelii kanonicznych. Próbowano ją np. łączyć z osobą Piotra (Ewangelia Piotra, II wiek) – mówił. W tzw. Ewangelii Piłata rozbudowany epizod dotyczy Józefa z Arymatei w kontekście prześladowań chrześcijan przez Żydów – mowa o użytym do pochówku prześcieradle i chustach. Z kolei Ewangelia Gamaliela (V wiek) aż 29 razy wzmiankuje płótna pogrzebowe Jezusa, które miała przechowywać żona Piłata (Żydom nie wolno zatrzymać rzeczy związanych z pochówkiem i cmentarzem jako nieczystych). Tradycja gruzińska (IV-VI w.) poszerza krąg osób i miejsc związanych z Całunem – ostatecznie miał być ukryty nad Jordanem. Prof. Pilarczyk przedstawił interesujące wątki w listach bp. Brauliona z Saragossy, bp. Arkulfa, tropy konstantynopolitańskie i fakty związane z najnowszymi wędrówkami Całunu. Gdzie by nie był, którędy by nie wędrował – zawsze pozostanie, jak powiedział papież Polak w 1998 r.: „...wyzwaniem dla rozumu ludzkiego, dla wierzących obrazem miłości Boga do człowieka”.

Wokół procesów badawczych Całunu

Wrzawa wokół Całunu nastąpiła w zasadzie pod koniec XIX wieku, gdy w 1898 r. płótno zostało sfotografowane przez Secondo Pia. Po wywołaniu fotografii okazało się, że obraz na kliszy nie był negatywem, jak oczekiwał tego Pia, ale było to doskonałe zdjęcie w pozytywie. To zaskakujące odkrycie doprowadziło do wniosku, że obraz tajemniczo odbity na Całunie jest fotograficznym negatywem. Fakt ten został potwierdzony w 1931 r., kiedy Giuseppe Enrie, profesjonalny fotograf, mógł wykonać nowe zdjęcia Całunu. Były to punkty zwrotne w badaniach nad Całunem.

W 1988 r. przeprowadzono datowanie Całunu metodą węgla 14°C. Wynik stał się zaskoczeniem – wskazywał na powstanie płótna w ...średniowieczu. Nie był i nie jest uważany za zupełnie wiarygodny. W środowisku naukowym trwa szeroko zakrojona debata na temat skuteczności użycia metody analizy węgla radioaktywnego do datowania przedmiotów, które posiadają tak złożoną historię oraz bardzo specyficzne właściwości fizyczne i chemiczne, jak Całun. O tym m.in. debatowano podczas miechowskiego panelu dyskusyjnego.

– Całun to przede wszystkim bardzo ważna relikwia, obecnie i przed wiekami – podkreślał prowadzący panel konferencyjny prof. dr hab. Wojciech Kucewicz (Akademia Górniczo-Hutnicza, Kraków).

W panelu uczestniczyli: dr hab. inż. Wojciech Zając, prof. Instytutu Fizyki Jądrowej PAN, prof. dr hab. inz˙. Janusz Orkisz z Politechniki Krakowskiej, prof. dr hab. Jan Stefan Jaworski z Uniwersytetu Warszawskiego, dr hab. Jakub Prauzner-Bechcicki (Uniwersytet Jagielloński).

Oceniając z punktu widzenia fizyki słynne badania Całunu z 1988 r. prof. Zając, powołując się na czasopisma oxfordzkie i ukazujące się tam w 2019 r. analizy stwierdził, że badania należy powtórzyć ze znacznie większą starannością oraz precyzyjnie wybrać próbkę do badań (analizowane były włókna brzegowe, narażone na inwazje zewnętrzne, np. podczas pożaru czy zalania). – Nie kwestionujemy całościowo badań, ale próbka i wyniki nie spełniają kryteriów naukowości – mówił prof. Zając. – Pożar, zalanie wodą zaburza relacje chemiczne. Metoda 14°C niezbyt nadaje się do sytuacji badawczej, w jakiej znalazł się Całun – wtórował prof. dr hab. inż. Janusz Orkisz. – Musimy poczekać na możliwość zbadania metodą nieniszczącą i wiarygodną. Nauka nie może dać dowodu na Jezusa Chrystusa, ale może pokazać dużą zgodność faktów z opisami z Ewangelii – dodał profesor. Z kolei o badaniach prowadzonych nadal w Padwie mówił dr hab. Jakub Prauzner-Bechcicki. W tamtejszym ośrodku trwają m.in. poszukiwania nowych metod datowania tekstyliów, podejmuje się próby szeroko rozumianych drobin (odkryto np. że jedna z nich pochodzi z Indii) oraz ustalenia medyczne, co do Człowieka z Całunu. Najnowsze badania – z ostatniej dekady – dotyczące krwi na Całunie przedstawił prof. dr hab. Jan Stefan Jaworski. – Wizerunek plam wskazuje na tzw. „rozrywanie hemoglobiny” wskutek wielonarządowego urazu – to potwierdza, że Człowiek z Całunu został poddany torturom – mówił gość z Uniwersytetu Warszawskiego.

Jak zauważył Krzysztof Sadło (PCS) – Całunem zajmuje się kilkanaście dziedzin nauki. – Łatwiej chyba wskazać te, które się nim nie zajmują. Na pewno jest w obrębie zainteresowań medycyny, palinologii, botaniki, epigrafiki, numizmatyki, materiałoznawstwa, archeologii, fizyki, historii, teologii, religioznawstwa – wylicza.

Spotkanie naukowców, bożogrobców i zainteresowanych tematem – w sumie było to ok. 150 osób, zakończyła wspólna modlitwa. Odprawiono Godzinki o Grobie Chrystusowym z udziałem alumnów Wyz˙szego Seminarium Duchownego w Kielcach, Częstochowie, Sosnowcu, którzy przyjechali z ks. dr. Jerzym Bieleckim oraz Dam i Kawalerów OESSH – Zakonu Bożogrobców. Mszy św. w bazylice na zakończenie spotkania przewodniczył ks. dr Paweł Tambor – rektor WSD w Kielcach.

Organizatorzy byli zbudowani odbiorem społecznym i tak liczną reprezentacją słuchaczy. Przyjechała m.in. kilkudziesięcioosobowa grupa z parafii Chomentów, z ks. prob. Pawłem Kolanowskim. – Oglądaliśmy wystawę o Całunie w Centrum Jana Pawła II, wzbudziła ona ogromne zainteresowanie i postanowiliśmy je pogłębić właśnie tutaj – mówi ks. Kolanowski.p>Gdy zbierzemy wyniki różnorodnych badań naukowych, jedynym logicznym wnioskiem jest stwierdzenie, że Całun jest świadectwem, które z wielką dokładnością odzwierciedla szczegóły ewangelicznych opowiadań o Męce Chrystusa. I, jak twierdzą naukowcy, wizerunek i jego szczegóły są niemożliwe do podrobienia ręką ludzką lub narzędziami technologicznymi. Faktem bezsprzecznym jest, że wizerunek z Całunu przez wieki umacniał wiarę milionów chrześcijan i uwrażliwiał ich na cierpienie Jezusa.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dlaczego nie lubią księży?

2019-11-05 12:48

Piotr Grzybowski
Niedziela Ogólnopolska 45/2019, str. 7

Krytyka Kościoła i jego pasterzy nie jest już chwilowym uniesieniem, emocją, lecz precyzyjnie zaplanowanym działaniem

Ks. Paweł Kłys

Obojętny, negatywny lub czasem nawet wrogi stosunek części społeczeństwa do duchowieństwa katolickiego staje się coraz bardziej powszechny. Znamienne przy tym, że jedynie katolickiego – w większości to Kościół katolicki podlega narastającej krytyce. Krytyce, która przeradza się ostatnio w jawną walkę.

Rozpoczęta przez zadeklarowanych ateistów – rozszerza się, obejmuje swym zasięgiem coraz szersze środowiska. Krytyka Kościoła i jego pasterzy nie jest już chwilowym uniesieniem, emocją, lecz precyzyjnie zaplanowanym działaniem wielu przywódców, grup, organizacji czy środowisk. Zostaje wpisana w programy wyborcze. Staje się podstawą budowy wizerunku czy manifestów politycznych i światopoglądowych. A wszystko jest wsparte siłą środków masowej komunikacji.

Działanie to zawsze ma swój precyzyjny scenariusz. Rozpoczyna się od wybrania celu. Stają się nim z reguły księża, którzy stanowią rdzeń Kościoła. Powszechnie uznani i szanowani. Za tym idzie krytyka ich nauczania. Pokrętne interpretacje – czy wręcz manipulacja – kazań i wystąpień. Często mianem „skandalu” określa się ich słowa płynące wprost z Ewangelii. Linczowi medialnemu poddaje się organizowanie pielgrzymek, które gromadzą setki tysięcy wiernych. Wszystko to, aby ośmieszyć, poniżyć i upokorzyć.

Dlaczego tak się dzieje? Co zachodzi w umysłach ludzi, którzy decydują się podjąć walkę z Kościołem? O co chodzi w ich działaniu? Dokąd się skierują w swych dalszych planach?

W większości przypadków motorem zła, które ich nakręca, jest olbrzymia chęć władzy – chęć rządzenia, panowania, kierowania, niezależnie od tego, co pod tymi pojęciami sami rozumieją.

Podnoszą bunt przeciw księżom, czując fizyczny strach przed ich wielką wiarą. Przed nauką, którą głoszą w imieniu Jezusa Chrystusa. Czują wyraźnie, że ci, którzy nie chcą władzy nad „rzędem dusz”, otrzymali ją i mają. Boją się ich wpływu na szerokie rzesze. Wiedzą bowiem, że to za ich przykładem gromadzi się coraz więcej młodych ludzi, którzy na kolanach oddają cześć Stwórcy. Boją się, że ta młodzież pójdzie za nimi, a nie za pseudowartościami ofiarowywanymi w wielu popularnych mediach. Boją się ponadto, że takie myślenie będzie się upowszechniać. Że rozścieli się po kraju i sprawi, iż ludzie staną się lepsi, uczciwsi. Że będą dalej jak przez wieki czcić Boga, a Jego naukę stosować w rodzinach, w miejscach pracy, w życiu społecznym.

Boją się w końcu, że kiedyś i ich żony, synowie i córki uznają, iż wartości przez nich głoszone są puste i niewarte zainteresowania. Że to, co oni z takim trudem budowali, co ciułaczym wysiłkiem zgromadzili, uznają za bezwartościowe, a w konsekwencji nie będą ich za te dokonania cenili. Boją się, że resztki ich pseudoautorytetu legną w gruzach. Że będą musieli oddać coś ze swego stanu posiadania, wycofać się ze swoich miałkich tez, które były napędem ich życia. Boją się w końcu, że będą musieli zostać tymi, których jedynie czasami udają. Ludźmi Chrystusowymi – chrześcijanami.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Już jutro pierwsza debata „Myśląc z Wyszyńskim”

2019-11-20 17:36

Łukasz Krzysztofka

21 listopada pod hasłem „Dlaczego Prymas Tysiąclecia? Co zawdzięczamy kard. Stefanowi Wyszyńskiemu?” w Domu Arcybiskupów Warszawskich odbędzie się pierwsza debata z cyklu „Myśląc z Wyszyńskim”.

Łukasz Krzysztofka

Debaty odbywać się będą w każdy trzeci czwartek miesiąca - w ramach przygotowań do beatyfikacji kard. Stefana Wyszyńskiego - i poświęcone będą nauczaniu Prymasa Tysiąclecia. Poruszane na nich będą także aktualne tematy będące wyzwaniami dla człowieka, społeczeństwa i Kościoła.

Spotkania będą miały charakter otwarty i będą odbywały się z udziałem ekspertów, w tym historyków i biografów. Każda debata przebiegać będzie według podobnej formuły. Rozpocznie ją krótkie wprowadzenie, po którym uczestnicy wysłuchają 20-minutowego wykładu przygotowanego przez głównego prelegenta. Następnie głos zabiorą dwaj inni prelegenci, a po ich wystąpieniach przewidziano dyskusję z możliwością zadawania pytań z sali. Na zakończenie debatę podsumują prelegenci.

W ramach cyklu „Myśląc z Wyszyńskim” przewidziano siedem debat. Pierwsze spotkanie odbędzie się 21 listopada 2019 roku o godzinie 18.00. Wezmą w nim udział: prof. dr hab. Antoni Dudek, prof. dr hab. Jan Żaryn oraz dr Ewa Czaczkowska.

W kolejnych miesiącach poruszane będą następujące tematy:

Grudzień 2019: „Rodzina. Wyzwania i szanse współczesnej rodziny”.

Styczeń 2020: „Prawda antropologiczna: mężczyzną i kobietą zrodził ich”.

Luty 2020: „Czas to miłość”.

Marzec 2020: „Praca – przymus czy szansa?”.

Kwiecień 2020: „W służbie dobra wspólnego. Polityka, naród, państwo”.

Maj 2020: „Nigdy jeden przeciw drugiemu. Kard. Karol Wojtyła i Prymas Stefan Wyszyński – komplementarność charyzmatów”.

Organizatorem debat jest Archidiecezja Warszawska we współpracy z Uniwersytetem Kardynała Stefana Wyszyńskiego, Papieskim Wydziałem Teologicznym w Warszawie, Instytutem Prymasa Wyszyńskiego, Mt5,14 | Muzeum Jana Pawła II i Prymasa Wyszyńskiego oraz Centrum Myśli Jana Pawła II.

Spotkania będzie można na żywo oglądać w internecie na stronie www.archidiecezja.warszawa.pl oraz kanale YouTube - https://youtu.be/Vn7gLDFgwn8

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem