Reklama

Gospodarka

Zielono w głowach lewicy

Niedziela Ogólnopolska 16/2013, str. 22-23

[ TEMATY ]

polityka

finanse

ekologia

Dominik Różański

Konrad Szymański - polityk, prawnik, publicysta, od 2004 r. poseł do Parlamentu Europejskiego

WIESŁAWA LEWANDOWSKA: - Polski przemysł od 2013 r. czekają ciężkie lata z „winy” CO2, bo ograniczenie emisji tego gazu do atmosfery być może będzie wymuszane nie tylko zapisami Pakietu Klimatycznego, ale dodatkowo większymi cenami pozwoleń na emisję.

KONRAD SZYMAŃSKI: - To prawda. W obecnej sytuacji na rynku emisji CO2 polski przemysł jest jeszcze w stanie, choć z trudem, przełknąć dzisiejsze, jeszcze dość niskie ceny pozwoleń (każda produkcja przemysłowa zanieczyszczająca atmosferę wymaga zakupu pozwoleń na emisję). Nowym problemem i - z przykrością to mówię - nielojalnością UE wobec Polski, jest próba zdjęcia z europejskiego rynku aukcyjnego 900 mln uprawnień (pozwoleń), tzw. backloading, po to, by sztucznie zawyżyć ich cenę.

- Mniej uprawnień do emisji - to czystsze środowisko. Nie o to tu chodzi?

- Z pozoru tak. To taki podażowy trick i naprawdę skrajna nielojalność unijnych decydentów, która ma na celu tylko jedno - podwyższyć te ceny do tego stopnia, aby opłacalne były przeróżne i niekonkurencyjne odnawialne źródła energii. A to znaczy, że nie wszyscy będą mogli rozwijać przemysł. Polski przemysł może się więc znaleźć w poważnych tarapatach.

- Trzeba więc bardziej zdecydowanie protestować na forum unijnym?

- Potrzebna jest nie tylko zdecydowana postawa rządu, na szczęście, jak dotąd dość klarowna, ale bardzo ważną rolę może odegrać Parlament Europejski.

- W którym Polska jednak nie ma odpowiednich sojuszników...?

- Rzeczywiście, jesteśmy trochę osamotnieni. Tym bardziej zastanawiająca wydaje się postawa posłów polskiej lewicy, którzy po raz pierwszy w dość lekkomyślny i lekceważący sposób głosowali w Parlamencie Europejskim przeciw gospodarczym interesom Polski. Już chyba każdy w Polsce wie, że zaostrzanie europejskiej polityki klimatycznej będzie się odbywać olbrzymim kosztem naszej gospodarki. Tymczasem posłowie lewicy (z dwoma wyjątkami) zdecydowali się na to, żeby głosować w tej sprawie zgodnie z europejską polityczną poprawnością. Poparli propozycję Komisji Europejskiej dającą możliwość administracyjnego podwyższania cen uprawnień do emisji CO2. To jest bardzo zły precedens, ponieważ do tej pory w najżywotniejszych dla Polski sprawach potrafiliśmy w Brukseli działać wspólnie, ponad podziałami politycznymi. Mam nadzieję, że zrewidują swoje stanowisko w kolejnych głosowaniach.

- Nie po raz pierwszy pełna resentymentów i kompleksów polska lewica chce się przyrównać do lewicy europejskiej...

- To prawda. Tyle, że polscy „nowocześni” lewicowcy robią to kosztem interesu własnego kraju, czego nie uczyniliby ich koledzy z Niemiec, Francji, Belgii. A to właśnie polskich głosów zabrakło do poparcia korzystnej dla Polski poprawki. Deputowani SLD i Europy Plus opowiedzieli się za abstrakcyjną ideologią, a nie za bardzo konkretnym interesem własnego kraju.

- Czy ten obecny napór europejskiej lewicy na zaostrzanie regulacji klimatycznych wynika wyłącznie z unijnej ekoideologii?

- Nie sądzę, aby tylko czysta ideologia była przyczyną zaostrzenia europejskiej debaty klimatycznej. Całkiem śmiało można postawić tezę, że są w UE politycy zainteresowani tym, aby polityka klimatyczna dusiła przemysł Europy Środkowej. Po to, aby na powrót uzyskać swoje przewagi konkurencyjne. Chodzi tu o bardzo duże interesy polityczno-gospodarcze. A więc założenie, że ci wielcy gracze będą stać i milczeć, że nie wykorzystają i nie nadużyją argumentów ekologicznych, byłoby naiwnością.

- Dlaczego sprawa redukcji emisji CO2 jest tak istotna szczególnie właśnie dla Polski?

- Każde zaostrzenie polityki klimatycznej będzie skutkowało tym, że w Polsce wzrosną koszty prowadzenia działalności przemysłowej w wielu najważniejszych branżach (chemia, stal, papier, cement, szkło). Zważywszy, że Polska jest krajem granicznym UE - a więc tuż za naszą wschodnią granicą, w obwodzie kaliningradzkim, na Białorusi, na Ukrainie, nie działa Pakiet Klimatyczny - przeniesienie bardzo wielu elementów produkcji przemysłowej o 300 km dalej nie będzie stanowiło wielkiego problemu. Dlatego to właśnie dla Polski sprawa klimatycznych restrykcji staje się podwójnie gardłowa; jesteśmy krajem będącym wciąż na dorobku, usiłującym doganiać rozwinięte kraje Europy Zachodniej, a jednocześnie krajem najbardziej narażonym na „ucieczkę” produkcji. Mamy się naprawdę czego bać.

- Czy dalsze zaostrzenie polityki klimatycznej nie wpłynie w sposób bardziej znaczący także na cały przemysł europejski? Reszta Europy naprawdę nie ma się czego bać?

- Dla całej UE to zaostrzenie oznacza, że proces wychodzenia z kryzysu będzie jeszcze dłuższy, ponieważ najlepszą metodą jego likwidacji jest odbudowa przemysłowej bazy produkcyjnej i tworzenie miejsc pracy. A gospodarka nie ruszy, jeśli będzie obciążana coraz większymi kosztami. Jedynym krajem, który ciągle ma perspektywę zrównoważenia budżetu, są dzisiaj Niemcy. A to dlatego, że zachowały swoją bazę przemysłową, która wciąż jest w stanie dużo produkować, i to coraz więcej na rynki pozaeuropejskie. Ta niemiecka lekcja powinna być lekcją dla całej Unii, szczególnie dla nas.

- Tym bardziej, że właśnie Niemcy, niedawni promotorzy alternatywnych źródeł energii, teraz, nieco pokątnie, zwracają się ku węglowi!

- No właśnie! Zakłamanie tej całej klimatyczno-energetycznej sytuacji polega na tym, że ci sami politycy, którzy mówią, że węgiel jest zły, bo psuje klimat, że trzeba porzucić niebezpieczną energię jądrową, którzy usilnie namawiają innych do przechodzenia na odnawialne źródła energii, drugą ręką przyklaskują tworzeniu nowych elektrowni węglowych. To stawia Europę w dziwnie niejasnym świetle wobec świata.

- Dlaczego?

- Powszechnie w Europie krytykowane Stany Zjednoczone - za jakoby nieekologiczne wykorzystywanie źródeł niekonwencjonalnych gazu i ropy - mają pod względem ochrony środowiska i zmniejszania emisji CO2 dużo większe osiągnięcia niż cała Europa. I to bez Pakietu Klimatycznego, bez kosztów i obciążeń dla gospodarki.

- Czy sądząc po pierwszych oznakach rehabilitacji węgla, w Europie można oczekiwać też zmian w podejściu do polityki klimatycznej?

- Myślę, że dla wielu polityków w Europie otrzeźwieniem już jest właśnie kryzys gospodarczy. W Parlamencie Europejskim widać wyraźnie, że nasze argumenty są teraz dużo bardziej popularne niż 2-4 lata temu. Kiedyś byliśmy w tej sprawie w wyraźnej mniejszości, dzisiaj w wielu głosowaniach sięgamy połowy, a czasem przewagi. Już w roku 2008 udało nam się zbudować mniejszość blokującą. (Warto przypomnieć tym, którzy wtedy jeszcze tak bardzo lekceważąco podchodzili do traktatu nicejskiego, że tzw. mniejszość blokująca jest możliwa właśnie dzięki temu traktatowi.) Nie prowadzimy więc tej walki o rozsądną politykę klimatyczną całkiem sami, choć ciągle na ogół jesteśmy w mniejszości. Niestety, nadal nie do wszystkich dociera ta prosta konstatacja ekonomiczna, że koszty produkcji mają wpływ na istnienie bądź nieistnienie przemysłu. Bardzo symptomatyczny jest tu np. podział w rządzie niemieckim, gdzie po naszej stronie (czyli przeciw zaostrzaniu reguł „Pakietu Klimatycznego”) jest Ministerstwo Gospodarki, zaś Ministerstwo Środowiska opowiada się za kolejnymi restrykcjami. Podziały wśród europejskich polityków są więc ostre, choć wyraźnie następuje - moim zdaniem - pozytywna ewolucja poglądów. Można mieć zatem pewne nadzieje.

- A co dalej z polskimi nadziejami na rozwiązanie problemów energetycznych poprzez wydobycie gazu z łupków?

- Mamy wciąż tę możliwość, choć pierwsze reakcje były zbyt euforyczne. Niestety, są to inwestycje wymagające wielu olbrzymich nakładów finansowych i wielu jeszcze lat, zanim będzie mogła nastąpić przemysłowa eksploatacja. W przyszłości możemy istotnie zmienić swą sytuację energetyczną właśnie dzięki wykorzystywaniu źródeł niekonwencjonalnych, jednakże pod warunkiem stworzenia korzystnych i stabilnych warunków regulacyjnych i podatkowych.

- Naprawdę nikt i nic nie może nam w tym przeszkodzić?

- Na szczęście jeszcze nie wszystkie decyzje zapadają w Brukseli i akurat na bieg tej sprawy sami mamy wpływ. Powinniśmy więc przede wszystkim pokonać problemy tkwiące w polskim prawie (prawo geologiczne, węglowodorowe). Niestety, straciliśmy już dwa lata. Rząd przedstawił wreszcie pierwszy pakiet regulacji, bardzo zresztą bliski temu, co PiS zaproponował dużo wcześniej. A zatem jest szansa politycznego porozumienia, konstruktywnej debaty i consensusu. Kluczową sprawą będzie wyjaśnienie sytuacji podatkowej inwestorów. Oczywiście, należy też pilnować, aby w UE nie doszło do niekorzystnych dla Polski zmian prawa. Trzeba mieć wyobraźnię i świadomość tego, które elementy prawa europejskiego mogą wpływać na te przyszłościowe polskie inwestycje i - nieustannie czuwać. Przede wszystkim jednak sami musimy odrobić własną lekcję tu, w kraju.

- Co jest dziś największym problemem „ekologicznie zakręconej” Europy? Może niedostatek wyobraźni, że wpada we własne sidła?

- Europa musi porzucić ambicje „naprawienia klimatu” w pojedynkę, bez żadnego zrozumienia u tych największych na świecie graczy przemysłowych, którzy są w 80 proc. odpowiedzialni za emisję CO2. Tak więc, bez względu na to, co w Europie sądzimy na temat hipotezy o wpływie człowieka na pogarszanie się klimatu, jedno jest pewne: produkcja przemysłowa UE nie odgrywa dominującej roli w tym procesie - globalnie rzecz biorąc, europejskie emisje są niewielkie. Europa musi więc porzucić zupełnie nierealistyczną hipotezę, że będzie przewodziła i dawała przykład w tej dziedzinie, narzucając kaganiec na własną gospodarkę i płacąc olbrzymie tego koszty. Tym bardziej jest to niemądre, że nikogo na świecie ten przykład nie pociąga. Europa sama nie rozwiąże klimatycznych problemów całej Ziemi. Potrzebne jest w tej sprawie globalne porozumienie. Bez niego Europa działa samobójczo, na szkodę własnej gospodarki (a w konsekwencji i dobrobytu indywidualnych osób), czyniąc ją coraz bardziej niekonkurencyjną wobec świata.

- Jednak poszczególne kraje europejskie nie protestują przeciw Pakietowi Klimatycznemu, nawet z pobudek egoistyczno-gospodarczych. Czy czyni to tylko Polska?

- Dla wielu krajów reguły Pakietu obecnie obowiązujące nie są aż tak bardzo dokuczliwe, ponieważ mają dostęp do niskoemisyjnych źródeł energii. Polska jest rzeczywiście w sytuacji najbardziej krytycznej, ale na szczęście jesteśmy coraz mniej osamotnieni. Zmiana opinii publicznej w Europie jest coraz bardziej wyraźna, coraz więcej polityków dostrzega te nieproporcjonalne koszty gospodarcze. I nie jest już tak - bardzo w to wierzę - że możemy czekać tylko i wyłącznie na złe wiadomości.

- Tymczasem w polityce krajowej mówi się dziś, że to nie PiS, ale CO2 obali koalicję PO-PSL...

- Widać wyraźnie, że wielu polityków PSL ma stanowisko dużo bardziej sceptyczne wobec tego, co się dzieje w zakresie polityki klimatycznej i potencjalnie może to być temat wybuchowy, także na forum europejskim... Natomiast dziś z pewnością polski rząd prezentuje jednolite stanowisko. Niepokoić może tylko wspomniany flirt lewicy (SLD i Europa Plus) z europejską polityką klimatyczną.

* * *

Konrad Szymański - polityk, prawnik, publicysta, od 2004 r. poseł do Parlamentu Europejskiego

2013-04-15 14:39

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Watykan: powstał dokument na temat ochrony zasobów wody

2020-03-30 13:40

[ TEMATY ]

ekologia

Wojciech Dudkiewicz

Watykańska Dykasteria ds. Promocji Integralnego Rozwoju Człowieka opublikowała dokument zatytułowany "Aqua fons vitae. Wytyczne dotyczące wody, symbolu płaczu ubogich i płaczu Ziemi". Jest on zakorzeniony w papieskim nauczaniu społecznym i dotyczy współczesnych wyzwań, związanych zarówno z ochroną środowiska, przemysłem jak i dostępem do wody pitnej.

Ponad czterdziestrostronnicowy dokument został opublikowany na zakończenie miesiąca, w którym obchodzono Światowy Dzień Wody. Jest on inspirowany zarówno nauczaniem społecznym papieży, jak i refleksjami i doświadczeniami Kościołów lokalnych i instytucji, zajmujących się w nich sprawami społecznymi i kwestiami ekologii. Zawiera on konkretne propozycje działań w trzech obszarach: dostępu do wody pitnej, wykorzystania wody w przemyśle i rolnictwie oraz ochrony naturalnych zasobów wodnych na świecie.

Dykasteria ds. Promocji Integralnego Rozwoju Człowieka zapowiedziała też, że pracuje nad strategią o nazwie WASH dotyczącą zużycia i ochrony zasobów wodnych w strukturach, projektach i instytucjach Kościoła. Wypracowanie i przyjęcie takiej strategii, będącej m.in. odpowiedzią na nierówny dostęp do zasobów wody w celach żywieniowych i sanitarnych, jest tym pilniejsze, że pandemia koronawirusa obnażyła jeszcze bardziej braki w tym zakresie.

Zarówno w pracach nad dokumentem "Aqua fons vitae", jak i nad strategią WASH, watykańska dykasteria konsultowała się z konferencjami episkopatów, zgromadzeniami zakonnymi, kościelnymi instytucjami i ekspertami. Prace te mają pomóc w promocji dobrych praktyk i instytucji działających na rzecz zrównoważonego dostępu, wykorzystania i ochrony wód. Pełna treść dokumentu dostępna jest na stronie dykasterii, w języku angielskim.

CZYTAJ DALEJ

Kard. Krajewski: my, kapłani, musimy być odważni. Jeśli nie teraz, to kiedy?

2020-04-01 20:34

[ TEMATY ]

Watykan

pomoc

Rzym

abp Konrad Krajewski

ubodzy

Piotr Drzewiecki

My, kapłani, musimy być odważni. Jeśli nie teraz, to kiedy? - apeluje kard. Konrad Krajewski w rozmowie z włoskim dziennikiem "Avvenire". Papieski jałmużnik opowiada o wyjątkowo trudnej sytuacji i rosnących potrzebach osób ubogich i bezdomnych, jeszcze bardziej opuszczonych w czasie pandemii.

Jak podkreśla kard. Krajewski w rozmowie z dziennikiem, "Avvenire", ze względu na pustki na ulicach Rzymu, osoby ubogie i pozbawione dachu nad głową, znalazły się w jeszcze trudniejszej niż zazwyczaj sytuacji. "W tych dniach spotykamy wiele osób, które są głodne. Tak właśnie: głodne. Wcześniej nie słyszałem, by ktoś mówił mi: ojcze, jestem głodny" - mówi papieski jałmużnik, który każdego dnia przemierza ulice Wiecznego Miasta, niosąc pomoc najbardziej potrzebującym. "Dzwoni do nas wielu proboszczów, w związku z rodzinami w trudnościach. A my jedziemy. Zawozimy warzywa, oliwę, przecier pomidorowy, mleko. (...) Osoby bezdomne przeżywają wielkie trudności. Nie mogą prosić o jałmużnę, ponieważ na ulicach nie ma nikogo. Bary, które cokolwiek im dawały, są zamknięte. Nie znajdują też otwartych łazienek. Teraz bardzo trudno jest im przeżyć. Nie mają nic zupełnie" - wyjaśnia hierarcha.

W ostatnim czasie liczba osób, wspieranych przez Urząd Dobroczynności Apostolskiej, którym kieruje kard. Krajewski, wzrosła ze 120 do 250.

"Nie mogą przyjść do nas, więc to my jeździmy do nich. Spotykamy ich, przemierzając miasto. Zanosimy im wszystko to, co może im pomóc. Na szczęście nikt z nich nie zachorował. Prawdopodobnie dlatego, że nikt ich nie przytula, nie podaje ręki. Żyją odizolowani, między sobą" - mówi ze smutkiem kard. Krajewski. Przywołuje też historię kobiety, która przed kilkoma dniami zadzwoniła do niego, ponieważ nie mogła opuszczać mieszkania, a skończyły jej się pilnie potrzebne leki. "Po upewnieniu się, że jej się należą, wziąłem je z apteki watykańskiej, przejechałem miasto i jej je zawiozłem. Kiedy otworzyła mi drzwi, zobaczyłem kobietę, która naprawdę była schorowana, ale też szczęśliwa, ponieważ te leki były dla niej podstawową potrzebą".

Kard. Krajewski zachęca, na wzór św. Matki Teresy, do podejmowania drobnych gestów, które zebrane wspólnie tworzą ogrom pomocy dla potrzebujących. Zaznacza, że także do niego napływają prośby nie tylko z Rzymu, ale i z innych części kraju i zamkniętych stref, w których przebywają migranci.
Apeluje też do proboszczów parafii, posiadających łaźnie, o ich otwarcie i bycie blisko najbardziej potrzebujących. "My, kapłani, musimy być odważni. Jeśli nie teraz, to kiedy?" - przypomina.

CZYTAJ DALEJ

Materiały do pobrania dla wiernych świeckich i kapłanów na Triduum Paschalne

2020-04-06 17:03

zrzut ekranu

Na stronie internetowej archidiecezji krakowskiej opublikowano materiały liturgiczne i duszpasterskie do pobrania i wykorzystania w ramach celebracji Triduum Paschalnego i Wielkanocy.

Dla kapłanów przygotowano rytuały z uwagami dotyczącymi sprawowania liturgii w czasie stanu epidemii; dla wiernych – materiały pomocne w przeżywaniu liturgii domowej, w tym m.in. błogosławieństwo stołu przed uroczystym posiłkiem w Niedzielę Zmartwychwstania Pańskiego.

Z racji pandemii koronawirusa tegoroczne święta wielkanocne i celebracja Triduum Paschalnego będą wyjątkowe. – Treść tych świąt się nie zmienia. Chrystus naprawdę umarł dla naszego zbawienia i zmartwychwstał, pokonując grzech i śmierć. Zmienia się forma naszego uczestnictwa w tych wydarzeniach – zwraca uwagę ks. Krzysztof Porosło. W katedrach i parafiach biskupi i kapłani będą celebrować liturgię Triduum Sacrum, jednak bez udziału wiernych, którzy będą włączać się w te misteria w swoich rodzinach przez modlitwę i celebrację swoistych liturgii domowych.

Duszpasterz akademicki Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie zwraca uwagę, że może bardziej niż kiedykolwiek wcześniej możemy sobie uświadomić, że Pascha żydowska, która była figurą zapowiadającą Paschę Chrystusa, była celebrowana w domach. – W tym roku szczególnie nasze domy staną się miejscami celebracji Triduum Paschalnego. Jeszcze mocniej odkryjemy prawdę o kapłaństwie powszechnym wszystkich ochrzczonych. Nie mogąc uczestniczyć w celebracjach liturgicznych w naszych kościołach i parafiach, nie tracimy możliwości głębokiego przeżycia tych świąt i doświadczenia we własnym życiu, że Chrystus umarł dla mojego zbawienia, że na krzyżu moje grzechy zostały pokonane Jego miłością, że w moim życiu zabłysło światło Jego zmartwychwstania i nadziei – podkreśla.

Duszpasterstwo Akademickie Patmos Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II wraz z Ruchem Światło-Życie Archidiecezji Krakowskiej przygotowało materiały zatytułowane #TRIDUUMwDOMU, które mogą pomóc w tym rodzinnym przeżywaniu i celebrowaniu Świętych Dni. W formie rytuału liturgii domowej udostępniono je w wersji plików PDF (do wydrukowania albo korzystania na czytnikach elektronicznych). Ks. Krzysztof Porosło razem z ks. Jackiem Bernacikiem nagrali także trzy katechezy video, w których objaśniają poszczególne znaki tej domowej liturgii.

Duszpasterze zachęcają także w czasie Triduum Paschalnego do odmawiania Liturgii Godzin. – Ta modlitwa każdego dnia zostaje rozwinięta o słuchanie i medytację liturgii słowa poszczególnych dni Triduum oraz o celebrację niektórych znaków liturgii tych dni: obmycie nóg, adoracja krzyża, uroczyste zapalenie świecy czy odnowienie przymierza chrzcielnego. Codziennie celebracje te prowadzą do zjednoczenia z Chrystusem w komunii duchowej – podkreślają autorzy #TRIDUUMwDOMU.

Z przygotowanych materiałów można skorzystać jako ze swoistego rytuału do liturgii celebrowanej w domowym Kościele, gdzie cała rodzina gromadzi się na modlitwie przy rodzinnym stole. – Wtedy, kiedy w rodzinnej parafii rozpoczyna się celebracja Triduum Sacrum, również w rodzinach rozpoczyna się modlitwa, której przewodniczy głowa rodziny (ewentualnie ktoś inny z dorosłych). Wtedy zachęcamy do przeprowadzenia tej celebracji krok po kroku, ze wszystkimi jej elementami, szczególnie liturgią słowa i komunią duchową – czytamy w instrukcji. Druga forma skorzystania z tych materiałów jest dla osób, które będą oglądać transmisję celebracji Triduum Paschalnego w telewizji, Internecie czy słuchać jej w radiu. Wtedy materiały mogą pomóc w przeżyciu liturgii słowa czy w akcie komunii duchowej.

– Przeżywając te celebracje domowe, odsuńmy od siebie to, co może nas rozpraszać. Wytłumaczmy dzieciom, co będzie się działo, wagę tej modlitwy dla życia całej rodziny. Ubierzmy się odświętnie, a na stół rodzinny, wokół którego się zgromadzimy, nałóżmy biały obrus i zapalmy świece. Nie wstydźmy się również przyjmować w tej liturgii domowej adekwatnych postaw ciała: stojącej w czasie modlitwy, siedzącej na słuchanie słowa i klęczącej na akt komunii duchowej czy adorację krzyża – zachęcają autorzy #TRIDUUMwDOMU.

Materiały w formie plików PDF, a także wideo-katechezy dostępne na stronach internetowych krakow.oaza.pl i patmos.upjp2.edu.pl.

CZYTAJ DALEJ
E-wydanie
Czytaj Niedzielę z domu

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję