Reklama

Niedziela Kielecka

Gwiazda Kazachstanu w Piekoszowie

Tak nazywa się przepiękny Ołtarz Miłosierdzia, pentaptyk autorstwa złotnika i bursztynnika Mariusza Drapikowskiego, powstały z inicjatywy Stowarzyszenia Communita Regina della Pace, pobłogosławiony przez papieża Benedykta XVI. Jest trzecią gwiazdą w Koronie Matki Bożej Królowej Pokoju, po nawiedzeniu sanktuarium w Piekoszowie w lipcu uda się do katedry w Astanie w Kazachstanie. Przez 13 dni (21 maja - 2 czerwca) w Piekoszowie trwała przed nim wieczysta adoracja Chrystusa Eucharystycznego gromadząca biskupów, kapłanów, tysiące wiernych, siostry zakonne, młodzież, dzieci - proszących o pokój w sercu, dla rodzin i dla świata. 21 maja adorację przed Gwiazdą Kazachstanu zainaugurowała uroczysta Msza św. w intencji pokoju, sprawowana przez bp. Kazimierza Gurdę. - To wydarzenie jest wyrazem łączności między sanktuarium w Piekoszowie a sanktuarium Matki Bożej Królowej Pokoju w Oziornoje w Kazachstanie - mówił. Przybliżył tragiczne losy zesłańców polskich, cudownie uratowanych dzięki modlitwie. Podkreślił, że nigdy nie stracili wiary i ufności w Boga. - Ta postawa uwidacznia znaczenie pobożności maryjnej i eucharystycznej, które - jak zaznaczył - wzajemnie się uzupełniają, bo „Maryja zawsze prowadzi do Chrystusa, a On daje Ją nam jako swoją Matkę”. Mówił: - W Jezusie znajdziemy źródło duchowego życia. Wiara jest fundamentem życia i nie może inaczej umacniać jej, jak tylko poprzez spotkanie z Jezusem w Eucharystii i spotkanie z Maryją - powiedział. Wyraził nadzieję, że może i tutaj w sanktuarium zrodzi się inicjatywa wieczystej adoracji, w której wierni, pielgrzymi będą wypraszać potrzebne łaski sobie i swoim bliskim. Ksiądz Biskup dziękował ks. Zygmuntowi Kwiecińskiemu za zorganizowanie peregrynacji Gwiazdy Kazachstanu.

Niewielki Piekoszów znalazł się na drodze nawiedzenia Ołtarza Miłosierdzia. To zaszczyt i wielkie wyróżnienie dla całej diecezji.

- Od początku pragnąłem, aby ołtarz nawiedził także Piekoszów. Jako misjonarz pracowałem wiele lat w Kazachstanie wśród tamtejszej Polonii. Poprosiłem więc abp. Tomasza Petę - metropolitę Kazachstanu, by włączył sanktuarium w Piekoszowie w łańcuch modlitwy adoracyjnej obejmującej całą ziemię. Bóg pomógł zrealizować to zamierzenie, a Matka Boża Królowa Pokoju wspierała nasz plan - mówił szczęśliwy ks. proboszcz Zygmunt Kwieciński - pomysłodawca inicjatywy.

Reklama

Ludzkie serca są spragnione pokoju

- Pokój jest darem Bożym płynącym do naszego serca, bo sam Jezus jest Pokojem. Zaczyna się nie przy stołach polityków i dyplomatów, ale w sercu każdego człowieka. Uzdalnia nas do świadectwa wiary, pojednania z Bogiem i ludźmi, owocuje działaniami w obronie życia. Dlatego tak potrzebna jest adoracja, która jest drogą do przywrócenia pokoju w rodzinach dotkniętych różnymi nieporozumieniami - tłumaczył zebranym w kościele w Piekoszowie Piotr Ciołkiewicz, prezes Stowarzyszenia, które zainicjowało misję apostolstwa modlitwy adoracyjnej w intencji pokoju na całym świecie.

Ołtarze, których ma być dwanaście, mają być zlokalizowane w miejscach dotkniętych konfliktami zbrojnymi na tle rasowym, etnicznym, politycznym, religijnym. Pierwszy - znajduje się przy IV stacji drogi krzyżowej w Jerozolimie, drugi w sanktuarium Matki Bożej Królowej Pokoju w Medjugorie. A dlaczego Kazachstan? - Trzy lata temu zwrócił się do nas z prośbą bp Tomasz Peta, aby włączyć Kazachstan do modlitwy o pokój i pomyślność przyszłych pokoleń, ponieważ właśnie tutaj została złożona ofiara wielu Polaków. To kraj misyjny - 70 proc. mieszkańców stanowią muzułmanie, są także wyznawcy innych religii, mieszka tutaj ponad 50 narodów - opowiadał. Kazachstan potrzebuje dziś głoszenia Słowa Bożego - tłumaczył. W lipcu ołtarz pojedzie do Kazachstanu, będzie przez rok przebywał w katedrze w Astanie, by ludzie tutaj mieszkający mogli włączyć się w modlitwę o pokój.

Ciołkiewicz powiedział, że peregrynacja Gwiazdy Kazachstanu przynosi wiele owoców duszpasterskich. W miejscach nawiedzenia zrodziła się inicjatywa wieczystej adoracji. Dzięki ofiarności i modlitwie wiernych powstaje już kolejny ołtarz do sanktuarium w Kibeho w Rwandzie, skrwawionej etnicznym konfliktem, który pochłonął blisko milion ludzi.

Reklama

Mariusz Drapikowski - twórca takich realizacji, jak suknia bursztynowa dla Ikony Jasnogórskiej czy suknia zawierzenia, w sanktuarium w Piekoszowie przybliżył symbolikę Gwiazdy Kazachstanu. Zaznaczył, że inspirację czerpie z Ewangelii - „alfabetu wiary i piękna”. Jest to ołtarz Miłosierdzia. Całość ikonografii ma spójną teologiczną wymowę. Są tutaj treści nawiązujące do Tryptyku Rzymskiego Jana Pawła II - wielkiego orędownika Bożego Miłosierdzia, św. Faustyna i bł. Jan Paweł II, patroni Kazachstanu - Abraham, który uwierzył nadziei wbrew nadziei, i Matka Boża Królowa Pokoju, która poprzez swoje „Fiat” stała się Matką Kościoła. U góry Bóg Ojciec podtrzymuje ciało ukrzyżowanego Syna. Monstrancję o kształcie sylwetki Matki Bożej tulącej do serca Jezusa Eucharystycznego spowija rybacka sieć o kształcie różańca wpisanego w serce. Kiedyś ta modlitwa uratowała życie polskim zesłańcom skazanym na śmierć głodową w Oziornoje. Po srogiej zimie nastała szybka wiosna, roztopy wypełniły wodą nieckę po dawnym jeziorze, które zapełniło się od ryb. Ludzie zostali uratowani. Jako wotum dla Maryi wybudowali w Oziornoje sanktuarium.

Jak drogocenny olejek na stopach Jezusa

To pentaptyk - pięcioczęściowy ołtarz ze złota, bursztynu i kamieni szlachetnych odwiedził wiele sanktuariów i katedr w Polsce. - Gwiazda Kazachstanu jest jak drogocenny olejek wylany na stopy Jezusa - ma w sobie hojność, a może nawet rozrzutność, ale to w żarliwej modlitwie do Boga jest nasze zawierzenie - mówił Drapikowski. Powstawaniu dzieła towarzyszyła nieustanna modlitwa. W tej intencji zostało odprawionych ponad 2 tys. Mszy św. W trakcie realizacji nieustannie modlono się na całym świecie. Znalazło się wielu ofiarodawców, którzy pomogli sfinansować powstanie ołtarza. Na zakończenie adoracji 1 czerwca sanktuarium nawiedził bp Jan Paweł Lenga, który modlił się przed Gwiazdą Kazachstanu za przybyłych z całej Polski repatriantów, zawierzając ich Bogu.

2013-06-06 14:53

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

„Gwiazda Kazachstanu” nad Lubaczowem

Powitanie ołtarza „Gwiazda Kazachstanu” nastąpiło 7 maja w lubaczowskiej konkatedrze. Dzieło to gdańskiego artysty, złotnika i bursztynnika Mariusza Drapikowskiego, pobłogosławione w Rzymie 10 października 2012 r. przez papieża Benedykta XVI, peregrynuje po Polsce. Ołtarz ten zawitał m.in. do Gdańska, Gniezna, na Jasną Górę, do Krzeszowa, Wałbrzycha, Wrocławia, Oleśnicy, Bydgoszczy, Warszawy. Na szlaku wędrówki po kraju znalazł się i Lubaczów. Od 7 do 16 maja gościł w lubaczowskiej konkatedrze.

Ojciec Święty Benedykt XVI w Orędziu na Światowy Dzień Pokoju 1 stycznia 2007 r. napisał: „Pragnę zwrócić się do Ludu Bożego, aby każdy chrześcijanin poczuł, że jego zadaniem jest być niezmordowanym budowniczym pokoju i wytrwałym obrońcą godności osoby ludzkiej i jej niezbywalnych praw”. Walka o pokój to nie tylko zadanie dla polityków, Kościoła, ale każdego z nas. Dlatego w Polsce w 2008 r. powstało Stowarzyszenie Wspólnota Królowej Pokoju (Communita Regina della Pace). Istotą działań stowarzyszenia jest apostolstwo modlitewnej adoracji Chrystusa Eucharystycznego. Staramy się też wspierać inicjatywy podejmowane na rzecz budowania pokoju i pojednania między ludźmi. I tak pojawił się pomysł stworzenia „12 Gwiazd w Koronie Maryi Królowej Pokoju”, czyli ustanowienia na świecie 12 ośrodków wieczystej adoracji Najświętszego Sakramentu w intencji pokoju. „Gwiazdy” tworzone są w miejscach związanych w sposób szczególny z Matką Bożą, a jednocześnie takich, w których ludzie doświadczyli zła wojny, nienawiści i niesprawiedliwości. W tamtejszych sanktuariach powstają ołtarze adoracyjne będące materialnym znakiem tej duchowej inicjatywy. Pierwszą z „gwiazd” jest Jerozolima - Miasto Pokoju. Tam w 2009 r. w kaplicy przy IV stacji Drogi Krzyżowej, będącej Ekumenicznym Centrum Modlitwy o Pokój, zainstalowano tryptyk „Niewiasta z Jeruzalem - Królowa Pokoju”. Od tej pory trwa przed nim modlitwa o pokój - wieczysta adoracja Najświętszego Sakramentu. Druga „gwiazda” to sanktuarium Królowej Pokoju w Medjugorie, któremu w 2011 r. została przekazana blisko 2-metrowa kryształowa monstrancja. W 2011 r. w Dzieło Apostolstwa Wieczystej Adoracji Najświętszego Sakramentu zostało włączone, na prośbę arcybiskupa Astany Tomasza Pety, sanktuarium Matki Bożej Królowej Pokoju w Oziornoje. Dla tego sanktuarium Mariusz Drapikowski wykonał ten ołtarz „Gwiazda Kazachstanu”, który zawitał dzisiaj to tej pięknej konkatedry w Lubaczowie - powiedział członek Stowarzyszenia Wspólnota Królowej Pokoju z Gdańska. Symbolikę samego ołtarza omówił jego twórca Mariusz Drapikowski. - Ołtarz, kiedy jest zamknięty, ma kształt kwadratu. Na środku widzimy plan grobu Jezusa w Jerozolimie z postaciami św. s. Faustyny Kowalskiej i bł. Jana Pawła II - apostołów Bożego Miłosierdzia, uwielbiającymi Je wraz z aniołami. U góry widoczna jest też Trójca Święta, w której Bóg Ojciec podtrzymuje zdjęte z krzyża ciało Syna, co wskazuje na wywyższenie Chrystusa i zbawczy wymiar Jego śmierci. W narożnikach natomiast przedstawione są dzieje Abrahama i jego przymierza z Bogiem, które są symbolem przyszłej męki Zbawiciela. Inspiracją do takiego plastycznego przedstawienia był dla mnie „Tryptyk rzymski” Jana Pawła II, a szczególnie jego trzecia część dotycząca właśnie Abrahama, będącego też, obok Maryi Królowej Pokoju, patronem Kazachstanu. Ołtarz wykonany jest ze złota, bursztynu i szlachetnych kamieni. Po otworzeniu ołtarza, w jego centrum znajduje się miejsce na konsekrowaną Hostię otoczone świetlistą aureolą z wyraźnym motywem krzyża uformowanego z kryształów górskich. Sama monstrancja nawiązuje swoim kształtem do wizerunku Matki Bożej tulącej do swojego Serca Jezusa Eucharystycznego. Sylwetkę Maryi spowija rybacka sieć z różańcem z czerwonych paciorków, ułożonym w kształcie serca, co stanowi nawiązanie do cudu - wymodlonego na różańcu - pojawienia się w Oziornoje jeziora pełnego ryb.

Gość z Gdańska, twórca dzieł sakralnych, przypomniał cud, jaki miał miejsce w małej wiosce Oziornoje, leżącej na północy Kazachstanu. Większość jej mieszkańców to Polacy. Nasi rodacy zostali deportowani na kazachstańskie stepy z Ukrainy w 1936 r. na rozkaz Stalina. Od początku żyli tam w okropnych warunkach, pozostawieni sami sobie. Pierwszą zimę (a zimy w Kazachstanie są wyjątkowo mroźne) przeżyli tylko dzięki temu, że przy pomocy tamtejszych mieszkańców zdążyli zbudować ziemianki. Kiedy podczas II wojny światowej nastał straszliwy głód, od śmierci głodowej uratowało ich wstawiennictwo Maryi, przyzywanej codziennie na Różańcu. Wierzą, że to Ona wyprosiła im u Boga cud. 25 marca 1941 r., w święto Zwiastowania NMP, nastała bowiem nagła odwilż, tak że wody z topniejącego śniegu wypełniły dawno wyschnięte jezioro. Pojawiło się w nim również mnóstwo ryb, dzięki którym przeżyli. Dopiero w 1990 r. w Oziornoje powstała długo wyczekiwana przez Polaków parafia, a jej pierwszym proboszczem został przybyły wówczas z Polski ks. Tomasz Peta, obecnie arcybiskup metropolita. Trzy lata później wzniesiono kościół, który w 1995 r. ustanowiono Narodowym Sanktuarium Matki Bożej Królowej Pokoju, ogłaszając Ją jednocześnie patronką całego Kazachstanu.

Po Eucharystii bp Marian Rojek przeniósł Najświętszy Sakrament do ołtarza adoracji „Gwiazda Kazachstanu”. i odmówił modlitwę uwielbienia Jezusa Eucharystycznego. Kolejni goście z Gdańska: ks. Zygmunt Słomski (stały bywalec w Lubaczowie, gdy odbywały się w tym mieście Ogólnopolskie Festiwale Piosenki Religijnej w których brał udział ze swoim zespołem „Solidarni”) wraz z przyjacielem Bogusławem Olszonowiczem dali krótki koncert piosenek napisanych specjalnie na tę okazję. Znalazł się wśród nich hymn lubaczowskiego Festiwalu „Wyśpiewać Tobie pragnę” z przesłaniem, że pragnę „pokój szerzyć w krąg”. A potem rozpoczęła się adoracja Najświętszego Sakramentu i modlitwa o pokój na świecie, w Ojczyźnie, w rodzinach, w naszych sercach, która trwała w dzień i noc do 13 maja, a później w dzień do 16 maja, kiedy to Sumę pożegnalną tego Ołtarza Miłosierdzia odprawił bp Mariusz Leszczyński.

CZYTAJ DALEJ

Włochy: epidemia, która trwa ponad 40 lat…

2020-03-26 13:02

[ TEMATY ]

epidemia

koronawirus

PAP

Świat zamierał z przerażenia, gdy słyszał, że w ciągu jednej doby z powodu COVID-19 zmarło ponad 600 osób. Gdy każdego dnia, od ponad 40 lat we Włoszech zabija się kilkaset dzieci w łonach matek, wszyscy śpią spokojnie…

Od ponad miesiąca świat z niepokojem patrzy na Włochy dotknięte epidemią COVID-19.Okazuje się jednak, że mimo tak kryzysowej sytuacji, w której naturalnie zmienia się sposób myślenia o wartości ludzkiego życia a kolejne zgony wprowadzają niepokój o życie własne i najbliższych, Włosi wciąć nie podejmują refleksji o trawiącej ich od dziesięcioleci epidemii… Można by rzec, że do jednej plagi dodają drugą, wykonywaną „na życzenie”…

Aborcja - pilny przypadek...


Obowiązujące obecnie we włoskich szpitalach restrykcje, mające na celu ograniczenie kontaktów i udostępnianie miejsc najbardziej dziś potrzebującym, nie dotyczą jednak „przypadków pilnych”. Do takich, obok poważnych obrażeń, problemów sercowych, konieczności wykonania przeszczepu oraz innych sytuacji klinicznych związanych z bezpośrednim zagrożeniem życia, zalicza się także wykonywanie aborcji. A zatem, odraczane są zabiegi pacjentów z dolegliwościami ortopedycznymi, okulistycznymi, nawet pacjentów onkologicznych, jeśli zabieg można przełożyć bez ryzyka dla chorego. Ale kiedy chodzi o zabijanie dziecka w łonie matki, to jest to już „przypadek pilny”.

Jak słusznie podkreśla autorka jednego z włoskich portali, pośpiech wywodzi się w tym przypadku nie z niebezpieczeństwa o życie, ale raczej z woli śmierci, tzn. woli uniknięcia narodzin dziecka za wszelką cenę i na wszystkie sposoby. Okropny wyrok śmierci wobec niewinnego bez obrony…

Walka o miejsca i personel w walce z COVID-19 w tej sytuacji już nie obowiązuje… Czyli na jednym łóżku umiera kolejna osoba na koronawirusa, której nikt nie udziela pomocy, bo trzeba zająć się zabójstwem kolejnego człowieka… Chorzy nie są leczeni, ale zabijanie maleńkich dzieci nadal się dokonuje! W wyniku aborcji 500 dzieci dziennie, czyli 22 dzieci na godzinę traci we Włoszech życie.

Prezes Stowarzyszenia “Ora et Labora in Difesa della Vita” podkreśla, że wiele szpitali znajduje się pod ogromną presją, przede wszystkim w Lombardii w innych regionach północy, gdzie skoncentrowana jest największa liczba zakażeń COVID-19. Poszukiwane są nowe źródła finansowania a wystarczyłoby, aby pieniądze przeznaczone na aborcje (każdy region płaci za każdą aborcję nawet do 5 tys. euro!) skierować na obecne ogromne potrzeby związane z zarządzaniem kryzysowym. Podobnie także cały personel zatrudniony do przeprowadzania tych zbrodni, które wołają o pomstę do Boga i do przyszłych pokoleń, mógłby służyć jako pomoc w powstrzymaniu epidemii.

Domowa aborcja na życzenie?

„Na pomoc” w tej sytuacji spieszą panie ze Stowarzyszenia AMICA (Associazione Medici Italiani Contraccezione e Aborto), powstałego w 2015 r. w celu zapewnienie wszystkim kobietom dostępu i wolności wyboru w zakresie różnych możliwych technik aborcji. Związani z tą organizacją ginekolodzy Anna Pompili i Mirella Parachini w liście zamieszczonym na portalu „Quotidiano Sanità” zauważyły, że to bardzo nieekonomiczne w obecnej sytuacji, aby dokonywać aborcji w szpitalach, zamiast zlecać aborcję farmakologiczną. Autorki listu są oburzone niemożliwością bądź zablokowaniem możliwości dostępu do procedury aborcji farmakologicznej w Lodi w Lombardii, gdzie praktykowane jest prawie wyłącznie chirurgiczne przerywanie ciąży. Domowa aborcja farmakologiczna jest przecież bezpieczna, wymaga mniejszej liczby kontroli, co jest zaletą nie tylko z ekonomicznego punktu widzenia, ale także z punktu widzenia możliwości zarażenia się COVID-19 czy innymi.

Wzywają zatem do rozsądku: nieuzasadniona hospitalizacja zdrowych ludzi to marnotrawstwo zasobów gospodarczych, zajęcie łóżek odbieranych tym, którzy naprawdę tego potrzebują. Ta wybitna troska o życie i bezpieczeństwo człowieka wyrażana przez osoby, które dążą do ułatwienia procedur zabójstwa człowieka razi chyba każdego…

Panie ubolewają, że ta „trudna i złożona sytuacja” [tzn. poczęte dziecko – przyp. MZ] wciąż jeszcze napotyka się z antynaukowymi uprzedzeniami, ideologią, która czyni ludzi tak ślepymi i nierozsądnymi, prowadząc do wyborów mających na celu pokazanie, że we Włoszech kobiety muszą się dobrze zastanowić przed aborcją.

Alerty bezpieczeństwa, wyjątkowe środki ostrożności, ogłaszanie stanów epidemiologicznych, wzywanie do zachowania kwarantanny, szacowanie strat gospodarczych… Świat a wraz z nim także nasze „małe światy” w przeciągu kilku dni wirus postawił na głowie… Odebrał życie ludziom, których śmierć jest dramatem dla wielu rodzin, zaskoczonych nagłą utratą bliskiej, kochanej osoby.

Gdy każdego dnia setki dzieci pozbawia się życia „zgodnie z prawem” i politycznie poprawną wolnością, każdy idzie spać spokojnie, nie myśląc o tym, że wciąż dokonuje się plaga niszczenia ludzkości i cywilizacji, która w zatrważającym tempie pozostawia ślady okrutnej śmierci na obliczu naszego świata… W obliczu koronawirusa władze państw działają błyskawicznie. Kiedy politycy równie sprawnie wezmą się za ratowanie abortowanych dzieci?

CZYTAJ DALEJ

Zamek Królewski w Warszawie będzie podświetlony na niebiesko w geście wdzięczności medykom

2020-04-04 11:01

[ TEMATY ]

Warszawa

lekarz

Zamek Królewski

koronawirus

wikipedia.org

Zamek Królewski w Warszawie włącza się do akcji wyrażenia wdzięczności pracownikom służby zdrowia, zmagającym się ze skutkami zakażeń koronawirusem. Od najbliższej niedzieli, 5 kwietnia, przez trzy kolejne dni o godz. 19 na kolor niebieski podświetlane będą stopniowo kolejne części fasady Zamku.

W informacji prasowej Zamku podano, że "począwszy od najbliższej niedzieli, 5 kwietnia, przez trzy kolejne dni, o stałej porze - o godz. 19. na kolor niebieski podświetlane będą stopniowo kolejne części fasady Zamku: 5 kwietnia - od strony Wisły, 6 kwietnia - od strony Trasy W-Z i 7 kwietnia, w Dniu Pracownika Służby Zdrowia - od strony placu Zamkowego".

Poinformowano również, że poza okazaniem w taki sposób więzi ze środowiskiem personelu medycznego, w nadchodzącą niedzielę o godz. 21. w jednym z okien Zamku widocznych od strony Wisły rozbłyśnie świeca, zgodnie z ideą zainicjowaną przez Andrzeja Pągowskiego. "Artysta, wykorzystując wymowę swojego plakatu z 1989 roku +Stan strachu+, obrazującego emocje stanu wojennego, który teraz m.in. uzupełnił napisem: +nadzieja+, nawiązuje do symbolicznego motywu świec w oknach, aby zaangażować do społecznej akcji tak wyrażanych podziękowań dla medyków. (https://www.facebook.com/100001056307752/posts/3178466588865187/)" - wyjaśniono w komunikacie prasowym.

Dodano, że "poprzez symbolikę gmachu, którego losy tak silnie są splecione z losami narodu i kraju, Zamek Królewski w Warszawie pragnie podkreślić znaczenie więzi społecznych i solidarności w obliczu ogarniającego nas kryzysu i poczucia utraty bezpieczeństwa".

"Wdzięczni po królewsku. Akcja wsparcia medyków przez Zamek Królewski w Warszawie" promowana jest w internecie z hasztagiem: #Dziekujemypokrólewsku. (PAP)

CZYTAJ DALEJ
E-wydanie
Czytaj Niedzielę z domu

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję