Reklama

Ze świata

Rosja

Procesja Bożego Ciała ulicami Petersburga

W carskiej Rosji procesje ulicami miasta w uroczystość Bożego Ciała były surowo zakazane. Mogły odbywać się tylko na cmentarzu przykościelnym. Głównymi ulicami Petersburga-Piotrogrodu udało się przejść procesjom w dzień Bożego Ciała dwukrotnie. Pierwszy raz było to po rewolucji lutowej i obaleniu caratu - 4 czerwca 1917 r. Była to jednak procesja bez niesienia Najświętszego Sakramentu i bez baldachimu. Druga procesja przeszła 30 maja 1918 r., a więc wówczas, gdy w Piotrogrodzie rządzili już bolszewicy.

Procesje Bożego Ciała ulicami Petersburga zostały wznowione przez parafię św. Stanisława w 1997 r. Rok później procesję poprowadził Prymas Polski kard. Józef Glemp razem z abp. Tadeuszem Kondrusiewiczem. Przy kościele św. Stanisława procesje odbywały się do 2006 r. Później miały miejsce na przemian w różnych parafiach.

2 czerwca 2013 r. procesja odbyła się po raz pierwszy między dwoma kościołami, najpierw została odprawiona Msza św. w kościele Matki Bożej z Lourdes, a po niej ruszyła procesja eucharystyczna do kościoła św. Katarzyny na Newskim Prospekcie. W czasie procesji wyróżniał się zwłaszcza relikwiarz bł. Jana Pawła II, niesiony przez parafian kościoła św. Stanisława, którzy na głowach mieli krakowskie czapki. Relikwie błogosławionego Papieża były niesione po głównych ulicach miasta i w ten sposób rozpoczęła się „papieska” pielgrzymka po Rosji.

Reklama

Ks. Krzysztof Pożarski, Sankt Petersburg

Chiny

Kary dla samotnych matek

Władze Wuhan - stolicy środkowochińskiej prowincji Hubei - zamierzają wprowadzić niebawem ustawę zezwalającą nakładanie na niezamężne kobiety w ciąży astronomicznie wysokich kar pieniężnych. Obrońcy życia biją na alarm i ostrzegają, że krok ten przyczyni się do wzrostu aborcji oraz praktyki porzucania niemowląt w kraju, w którym coraz bardziej pogłębia się dysproporcja płci. Według projektu ustawy, kobiety, które mają dziecko ze związku pozamałżeńskiego, będą karane grzywną, będącą równowartością około 85 tys. zł. Sankcje wobec samotnych matek mają być jedynie rozwinięciem realizowanej przez chińskich komunistów z brutalną bezwzględnością polityki jednego dziecka.

Argentyna

Muzeum papieża Franciszka

Przedmioty, których kard. Jorge Bergoglio używał przez ostatnich 15 lat posługi duszpasterskiej w Buenos Aires, będą wystawione publicznie. W katedrze stolicy Argentyny już w lipcu zostanie zainaugurowane muzeum upamiętniające najbardziej znanego metropolitę tego miasta. Muzeum będzie zlokalizowane we wnętrzu świątyni, w specjalnie do tego celu zaadaptowanym bocznym pomieszczeniu. Jeden z najcenniejszych eksponatów to z pewnością pierścień kardynalski, który papież Franciszek podarował stołecznej katedrze. Od chwili wyboru kard. Bergoglio na papieża katedra w Buenos Aires stała się jednym z miejsc stolicy Argentyny najczęściej odwiedzanych przez turystów.

Reklama

Ludzie

Kard. Dominik Duka OP

Odnosząc się do orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego Republiki Czeskiej, odrzucającego zastrzeżenia do ustawy o uregulowaniu kwestii majątkowych Kościołów i wspólnot wyznaniowych, kard. Dominik Duka OP, przewodniczący czeskiego Episkopatu, stwierdził, że zamyka ona haniebny okres historii, rozpoczęty nacjonalizacją majątku kościelnego przez komunistów w 1949 r., i usiłowań sprawiedliwego naprawienia krzywd, podejmowanych po „aksamitnej rewolucji”.

Wyjaśnił, że przyjęta w ubiegłym roku ustawa parlamentu Republiki Czeskiej w sprawie kwestii majątkowych Kościołów i wspólnot wyznaniowych jest kompromisem, stanowiącym rozwiązanie 20-letniego okresu prowizorycznego.

Zgodnie z przyjętą ustawą, bezpośrednio zwrócony Kościołom i związkom wyznaniowym ma być majątek o wartości 75 miliarda koron, a 59 miliardów koron zostanie przeznaczonych na rekompensaty finansowe

Cudzysłów

W Europie daje się zauważyć wzrastającą tendencję polegającą na tym, że na drodze prawnej chce się na nowo podać w wątpliwość fundamentalne wartości i prawa kultury oraz społeczeństwa.
Rada Konferencji Biskupich Europy (CCEE)

Krótko

FAO informuje w swym dorocznym raporcie, że na całym świecie głoduje 870 mln ludzi, a 2 mld ludzi jest niedożywionych.

Biały Dom broni zbierania przez Narodową Agencję Bezpieczeństwa (NSA) danych o rozmowach telefonicznych milionów Amerykanów, twierdząc, że to ważny instrument w walce z terroryzmem. Chodzi zarówno o połączenia z zagranicą, jak i o rozmowy krajowe. Dane te są zbierane na podstawie tajnego nakazu sądowego.

Ulewne deszcze spowodowały powodzie w wielu regionach Austrii, Czech i Niemiec. Szczególnie poważna sytuacja miała miejsce w Czechach, gdzie na większości terytorium ogłoszono stan klęski żywiołowej.

W Austrii Rada Ministrów wstępnie zaakceptowała projekt ustawy, który od 1 lipca ma pozwolić na adopcję dzieci przez pary homoseksualne. Jak do tej pory, nieskuteczny jest sprzeciw Kościoła katolickiego.

W Niemczech Kościół katolicki odnotował w ubiegłym roku nowy rekord wpływów z tytułu podatku kościelnego. W 2012 r. wpływy wyniosły 5,19 mld euro, przekraczając już po raz drugi granicę 5 mld - poinformowała Konferencja Biskupów Niemieckich.

W Afganistanie w ataku samobójczym zginęło 7 gruzińskich żołnierzy, a 10 zostało rannych. Kontyngent gruziński liczy 1,5 tys. żołnierzy.

Prezydent Rosji Władimir Putin i jego żona Ludmiła oznajmili, że się rozwiedli, podkreślając, że była to ich wspólna decyzja.

W Syrii wojska rządowe odbiły strategiczne miasto Al-Kusajr, leżące przy granicy z Libanem. Sytuacja syryjskich rebeliantów staje się coraz trudniejsza.

Turcją wstrząsają od pewnego czasu manifestacje. Turcy protestują przeciw polityce rządzącego od 10 lat Recepa Erdoğana. Sam premier zdaje się bagatelizować te protesty, brutalnie tłumione przez policję.

Korea Południowa oświadczyła, że przyjmuje wysuniętą przez Koreę Północną ofertę rozmów na temat normalizacji współpracy ekonomicznej, w tym ponownego otwarcia strefy przemysłowej Kaesong.

2013-06-10 12:29

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Meksyk: ksiądz w czasie Mszy św. odebrał telefon od papieża

2020-05-24 21:49

[ TEMATY ]

telefon

Free-Photos/pixabay.com

W Meksyku szerokim echem odbiła się niecodzienna sytuacja podczas Mszy św., kiedy odprawiający ją kapłan nagle przerwał czytanie Ewangelii, aby odebrał telefon. Okazało się, że dzwonił Franciszek – poinformował 20 maja hiszpański magazyn katolicki „Vida Nueva”. Na filmiku wideo, który umieściła na Facebooku parafia z Jalostotitlán w zachodniomeksykańskim stanie Jalisco, widać, jak ks. Miguel Dominguez czyta przy pulpicie tekst Ewangelii, gdy nagle zadzwoniła jego komórka; celebrans natychmiast przerwał czytanie, przeprosił wiernych i wyszedł do zakrystii, skąd po chwili przez głośnik przekazał swoją rozmowę z papieżem „na żywo” uczestnikom liturgii.

Następnie kapłan stanął ponownie przy pulpicie, poprosił wiernych o oklaski dla Ojca Świętego i powrócił do czytania Ewangelii. Do chwili ukazania się wiadomości o zdarzeniu na portalu nagranie wideo miało ponad 90 000 wejść. Według mediów ksiądz jest przyjacielem obecnego papieża.

Zaraz też w sieci pojawiły się pytania, czy można przerwać liturgię, aby odebrać telefon, nawet wtedy, gdy dzwoni sam papież. Liturgista z Miasta Meksyku ks. José Alberto Medel Ortego powiedział w rozmowie z „Vida Nueva”, że wprawdzie kapłan nie złamał zasady, jednak przerwanie liturgii jest – jego zdaniem – „poważnym naruszeniem modlitwy”.

Liturgista wyraził ubolewanie, że wielu ludzi uważa, iż liturgia jest stosowną realizacją serii obrzędów, które są ściśle określone w tzw. rubrykach czy normach liturgicznych i że dana osoba okazuje jej szacunek, gdy przestrzega tych ustaleń. „Jeśli trzymamy się tych norm rybrycyzmu czy rytualizmu, to nie ma tam żadnych przepisów, które zabraniałyby przerwania Eucharystii z jakiegokolwiek powodu lub choćby tylko wspominałyby o takiej możliwości” – stwierdził meksykański liturgista. Wyjaśnił, że w tym sensie ksiądz z Jalostotitlán nie naruszył żadnej normy, zrobił jedynie przerwę w czytaniu Ewangelii i na tym się skończyło.

Jednakże dla prezbitera, jeśli nawet brakuje mu świadomości tego, czym jest liturgia, istnieje przede wszystkim modlitwa i liturgia jest modlitwą opartą na obrzędzie, który jest środkiem, podporządkowanym swemu znaczeniu, swej racji i swej istocie, a jest nią modlitwa. „I w tym znaczeniu popełniono tu zło, ponieważ jest oczywisty brak szacunku dla modlitwy” – podkreślił rozmówca magazynu.

Wyjaśnił, że w modlitwie eucharystycznej, zwłaszcza w Ewangelii, głosi się to, co Bóg „rzeczywiście i naprawdę mówi” w danej chwili. Znaki towarzyszące temu przepowiadaniu uświadamiają nam to: stanie (nie siedzenie), śpiew Alleluja, aby uwielbić zmartwychwstałego Chrystusa, który przemawia, kapłan lub diakon, który pozdrawia zgromadzony lud Boży, aby wezwać go do uważnego słuchania, bo to sam Chrystus mówi; czasami nawet towarzyszą temu zapalone świece i okadzanie. Księga, z której czyta się Ewangelię, jest zwykle bogato zdobiona, bo wszystkie te znaki mówią, że to Jezus przemawia. Dlatego w rubrykach mszalnych nazywa się tę część liturgii „Słowem Bożym” – przypomniał ks. Medel Ortega, dodając, że „głoszenie Ewangelii zawsze jest uroczyste”.

Stwierdził, że kapłan, odbierając telefon w czasie Mszy, okazał brak szacunku dla liturgii, ulegając próżności, „mile połechtany tym, że jego przyjaciel papież zadzwonił do niego w tej chwili”.

CZYTAJ DALEJ

Małgorzata Manowska - I prezes Sądu Najwyższego (sylwetka)

Prezydent zdecydował o powołaniu Małgorzaty Manowskiej na I prezesa Sądu Najwyższego. Sądem tym pokieruje sędzia z 25-letnim stażem, była wiceminister sprawiedliwości, dotychczasowa dyrektor krajowej szkoły sędziów. Jest drugą kobietą na tym urzędzie w historii SN, po swojej poprzedniczce Małgorzacie Gersdorf.

Jeszcze w sobotę Manowska zapewniała podczas Zgromadzenia Ogólnego Sędziów SN, że sędziowie nie muszą obawiać się z jej strony jakiejkolwiek zemsty i odwetu.

"Chciałabym normalnie pracować, chciałabym zasypać ten dół między nami, a przynajmniej doprowadzić do wzajemnej tolerancji i poprawnej współpracy, dlatego że SN i ludzie na to zasługują" - mówiła wtedy sędzia. Wskazywała, że trzeba dążyć do zapewnienia harmonijnego funkcjonowania SN.

Jak sama siebie określiła jest człowiekiem, "który łączy ludzi w działaniu, a nie dzieli". "Nie jesteśmy żadną nadzwyczajną kastą. Powinniśmy ludziom służyć, a nie być ponad nimi" - mówiła ponadto podczas zgromadzenia SN.

Manowska została wybrana przez prezydenta na sześcioletnią kadencję spośród pięciorga kandydatów wyłonionych w głosowaniu przez Zgromadzenie Ogólne Sędziów SN. Na Manowską głosowało 25 sędziów. Był to drugi wynik; największym poparciem zgromadzenia SN cieszył się Włodzimierz Wróbel, na którego głos oddało 50 z 95 sędziów biorących udział w głosowaniu.

Nowa I prezes SN posiada ponad 25-letnie doświadczenie sędziowskie zdobyte w sądach wszystkich szczebli. Po zdobyciu uprawnień sędziowskich orzekała w Sądzie Rejonowym dla Warszawy Pragi. Karierę orzeczniczą kontynuowała następnie w warszawskim sądzie okręgowym. Przez niemal 14 lat orzekała także w Sądzie Apelacyjnym w Warszawie.

Do Izby Cywilnej Sądu Najwyższego trafiła w październiku 2018 r. Prezydent Andrzej Duda powołał Manowską na sędziego SN po rekomendacji Krajowej Rady Sądownictwa. Z uwagi na - podnoszone przez część środowiska sędziowskiego i polityków - wątpliwości dotyczące prawidłowości powołania sędziowskich członków KRS przez Sejm, skuteczność nominacji Manowskiej do Sądu Najwyższego była kwestionowana.

Podczas sobotnich obrad zgromadzenia SN Manowska była również pytana, czy uważa się za sędziego SN. "Nie, nie uważam się. Ja jestem sędzią SN. Złożyłam ślubowanie przed prezydentem, objęłam obowiązki służbowe" - podkreśliła w odpowiedzi.

Jednocześnie mówiła, że nie podobał się jej "kształt poprzedniej KRS i nie podoba się kształt obecnej". "Moim zdaniem KRS powinna być wybierana w wyborach powszechnych sędziowskich, po to żeby nie było z jednej strony zarzutów, że jest zależna od władzy ustawodawczej, ale z drugiej strony, by nie było zarzutów działania tzw. spółdzielni, a to była powszechna opinia wśród sędziów, że grupy się wybierają" - zaznaczała podczas zgromadzenia SN.

Manowska przez ponad cztery lata - od stycznia 2016 r. - kierowała Krajową Szkołą Sądownictwa i Prokuratury w Krakowie. Jak zapewniła podczas zgromadzenia SN, doświadczenie z zarzadzania tą instytucją zamierza przenieść do Sądu Najwyższego. Podkreśliła przy tym, że umiejętności zarządcze są jej atutem.

Jak mówiła, kiedy rozpoczęła zarządzanie tą szkołą, zderzyła się z mobbingiem. "Ja ten mobbing zlikwidowałam. Dla każdego człowieka, który chciał pracować znalazłam właściwe miejsce w krajowej szkole. Nie ma tu ludzi niepotrzebnych i wykluczonych" - wskazywała. Zwróciła też uwagę, że w czasie, gdy była dyrektorem krakowskiej szkoły, absolwenci tej placówki "wreszcie idą do służby po egzaminie sędziowskim". Do swoich sukcesów zarządczych zaliczyła także pozyskanie na rzecz szkoły dwóch nieruchomości.

W kwietniu, na niespełna miesiąc przed rozpoczęciem procedury wyboru kandydatów na I prezesa SN, media podały, że do internetu wyciekły dane tysięcy sędziów i prokuratorów, które miała w swoich zasobach krakowska szkoła. W sieci pojawiły się prywatne adresy mailowe, adresy zamieszkania, numery telefonów, a także hasła logowania.

Śledztwo w tej sprawie wszczęła lubelska prokuratura regionalna. W konsekwencji śledczy zatrzymali i postawili zarzuty pracownikowi spółki zewnętrznej zarządzającej serwerami szkoły. Manowska komentując tę sprawę mówiła, że prawdopodobne jest, że do wycieku danych osobowych doszło na skutek zaniedbania jednej z firm zarządzających danymi. W sobotę przed zgromadzeniem SN powiedziała, że "nie takim gigantom się to zdarzało". "Czy to był przypadek, to wykaże postępowanie" - dodała.

Manowska ma za sobą także okres pracy w Ministerstwie Sprawiedliwości. W 2007 r. przez kilka miesięcy pełniła funkcję wiceministra w resorcie sprawiedliwości kierowanym wówczas przez Zbigniewa Ziobrę. Manowska zajmowała się wówczas w ministerstwie sądownictwem powszechnym. Odeszła z resortu po objęciu władzy przez PO-PSL.

Przez uczestników zgromadzenia sędziów wyłaniającego kandydatury na I prezesa SN była pytana - podobnie jak inni kandydaci - o związki z politykami i ich stosunek do polityki. "Miałam takie związki i nie jest to tajemnicą. W 2007 r. przez siedem miesięcy byłam podsekretarzem stanu w MS, ministrem był wtedy Zbigniew Ziobro, a podsekretarzem stanu obecny prezydent Andrzej Duda. (...) Ja się nie zapieram i nie wypieram tych znajomości" - mówiła sędzia Manowska.

Wskazywała jednocześnie, że "przez kilkanaście lat późniejszego orzekania nie wypowiadała się na temat polityki" i nigdy ani jej, ani żadnemu z jej orzeczeń nie został postawiony zarzut upolitycznienia. "Obiecuję, że będę strażnikiem niezawisłości. (...) Nigdy żaden polityk na mnie nie wywierał wpływu w sferze orzecznictwa, nawet nie próbował" - podkreślała.

Nowa I prezes SN jest warszawianką. W stolicy ukończyła też studia na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. Na tej samej uczelni obroniła doktorat, a następnie uzyskała habilitację. Jest profesorem nadzwyczajnym Uczelni Łazarskiego, na której wykłada od 2013 r. Specjalizuje się w cywilnym prawie procesowym.(PAP)

autor: Mateusz Mikowski, Marcin Jabłoński

mm/ mja/ aj/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję