Reklama

Polityka

Dlaczego atak na SKOK-i?

MARIUSZ KSIĄŻEK: - System SKOK-ów został zbudowany na ludzkim zaufaniu. Został wdrożony system spółdzielczy, który rósł i rozwijał się najpierw w środowiskach „Solidarności” jako organizacji ludzi, którzy ciężko pracują na chleb dla rodzin. Dlaczego uderza się w system, który pozwala ludziom i oszczędzać, i godziwie pożyczać pieniądze?

JANUSZ SZEWCZAK: - Chodzi o to, że z jednej strony są to polskie pieniądze polskich ciułaczy, a z drugiej - ostatnia duża polska instytucja finansowa niezależna od władzy. Oceniamy to jako pewien odwet polityczny, jakąś zemstę za niezależność tego środowiska, za zbudowanie z niczego dużej znaczącej instytucji. To są działania w imieniu lobby bankowego. Im gorzej jest z Polską, z finansami publicznymi, tym bardziej władze interesują się SKOK-ami. Premier niedawno ogłosił, że jest dramatyczna sytuacja z dochodami podatkowymi w budżecie, banki mają olbrzymi głód gotówki, ludzie wypłacają z dużych zagranicznych banków działających w Polsce, banków komercyjnych, pieniądze, lokaty, tylko w kwietniu wypłacono na ok. 7 mld zł. Gdzie są te pieniądze? Pieniądze są w tej chwili w SKOK-ach - 17 mld zł - to łakomy kąsek.
Od dawna z zazdrością powtarzano, że SKOK-i mają coraz większe zaufanie wśród klientów, coraz więcej ludzi przychodziło, świadczono im usługi. W związku z tym przygotowano operację logistyczną przeciwko SKOK-om.
Raport przygotowała Komisja Nadzoru Finansowego, a nie są to niezależni sędziowie - to są urzędnicy premiera Tuska, przyjaciele i współpracownicy Hanny Gronkiewicz-Waltz, wiceprzewodniczącej PO i prezydent Warszawy, która wsławiła się ustawą śmieciową.
Kwestionowaliśmy zarówno ustawę o SKOK-ach, jak i rozporządzenie ministra finansów Jacka Rostowskiego. I ustawa, i rozporządzenie zostały zaskarżone do Trybunału Konstytucyjnego. Może się okazać po jakimś czasie, że wszystkie te działania były niekonstytucyjne, czyli nielegalne. Mieliśmy do czynienia z bezprawiem legislacyjnym. Zwracaliśmy uwagę na to, że sposób badania SKOK-ów przez Komisję Nadzoru Finansowego jest niewłaściwy, jest nieadekwatny, nie przystoi do rodzaju instytucji finansowych, jakimi są spółdzielnie.
Nie jesteśmy bankiem i robi się dzisiaj zarzut SKOK-om, że przynoszą za mały zysk - jakby 250 mln zł za zeszły rok było mało, a nie podkreśla się, że czterokrotnie zwiększyły się nasze fundusze.

- Wiemy, że śp. prezydent Lech Kaczyński zgłosił do Trybunału Konstytucyjnego blisko 100 poprawek do ustawy. Obecny prezydent Komorowski zdecydowaną większość wycofał, czyli możemy rozumieć, że uważa je za konstytucyjne. Na czym, według Pana, polega to inne podejście prezydenta Komorowskiego do tej ustawy i systemu SKOK?

- Prezydent Komorowski wywodzi się z PO, posłowie PO także przygotowali ustawę. Rzecz niedopuszczalna w normalnych demokracjach - posłowie, którzy wcześniej działali w sektorze bankowym funkcjonujących w Polsce banków komercyjnych - choćby z tego powodu nie powinni tego czynić. Widać jednak, że u nas, jeśli chodzi o obecną władzę, to drobiazg.
Przypomnijmy, że pozostawione w Trybunale Konstytucyjnym przez prezydenta Komorowskiego dwa artykuły ustawy zostały w jego orzeczeniu zmiażdżone. Wielu wybitnych polskich prawników wypowiadało się, że obecna ustawa przygotowana przez PO jest całkowicie niekonstytucyjna, a rozporządzenie ministra finansów łamie reguły państwa prawa. Widać, że nie miało to żadnego znaczenia dla obecnych władz, które posługują się hasłem kultowego filmu „Miś”: nie oddamy palta i co pan nam zrobi...

- Opracowanie w mediach częściowego raportu Komisji Nadzoru Finansowego może wzbudzać podejrzenie, że system spółdzielczy Kas jest kolejnym nadużyciem, że nie są strzeżone wspólne pieniądze współwłaścicieli, czyli członków. Czy jest tak źle, jak się nam mówi w mediach, czy np. ta nowa ustawa o SKOK-ach to instrument do manipulowania bilansem Kas?

- Absolutnie tak, jest to świadoma manipulacja, tym bardziej że przypomnijmy, iż firma ma zysk, SKOK-i mają napływ nowych kapitałów, 400 proc. przyrostu funduszy, mają gwarancje własne funduszu stabilizacyjnego, mają od czasu obowiązywania nowej ustawy gwarancje Bankowego Funduszu Gwarancyjnego. A więc jest to podważenie wiarygodności dla zupełnie innych celów. Oceniamy ten cel w następujący sposób: chodzi o to, by oczernić, by stworzyć pewną atmosferę zagrożenia, żeby Polacy natychmiast przenieśli swoje pieniądze ze SKOK-ów - te 17 mld zł - do zagranicznych banków w Polsce, które mają luki w bilansie. W naszej ocenie będą tam znacznie mniej bezpieczne niż w SKOK-ach.
Pieniądze drobnych ciułaczy są bardzo atrakcyjne w sytuacji, kiedy mamy poważny kryzys banków komercyjnych działających w Polsce. Komisja Nadzoru Finansowego stawia zarzut SKOK-om co do liczby kredytów przeterminowanych. Wiemy, że są duże banki giełdowe w Polsce, których pula kredytów przeterminowanych sięga ponad 35-40 proc. I o tym się nie mówi.

- Proszę w kilku punktach przedstawić, na czym polega manipulacja podawana w raporcie Komisji Nadzoru Finansowego...

- Po pierwsze - manipulacja polega na tym, że podaje się jakiś łączny raport, w którym łączy się SKOK-i małe mające słabszy wynik ze SKOK-ami bardzo dobrymi. Po drugie - przyznaje się, że SKOK-i mają zysk i wyższe fundusze, ale pojawia się zarzut, że za mało zdzierają ze swoich klientów. Ten zysk, według Komisji, jest za mały. Po trzecie - mówi się o tym, że SKOK-i mają kredyty przeterminowane, tak jakby banki takich kredytów nie miały. Ostrzegaliśmy, że metoda audytu, polegająca na tym, że jak się ktoś spóźni o miesiąc z płatnością kredytu, to trzeba to raportować jako kredyt przeterminowany, jest błędna. My nie chcemy wysyłać naszych spółdzielców po jednomiesięcznym opóźnieniu spłaty raty do komornika, tak jak to czynią banki. Więc jest to metoda chora, bo SKOK-i nie są instytucją obliczoną na zysk. Inne są zadania statutowe i inna forma działania.

- Politycy rządzącej koalicji nauczyli nas, że w momencie, gdy się wywołuje jakąś „aferę”, to znaczy, że chce się przykryć jakiś kolejny realny przekręt, który jest zawiniony przez rząd. Mieliśmy kilka przykładów takiej właśnie sekwencji działań medialnych. Czy ma Pan jakieś poszlaki, domysły, co tym razem może się kryć za tą medialną nagonką na SKOK-i, oprócz tych powodów, o których Pan mówił?

- Środowisko SKOK-ów podejmuje patriotyczne inicjatywy, ma własne media, jest niezależne, nie kłania się władzy w pas, nie kolaboruje z PO. Być może sytuacja finansów publicznych jest już tak dramatyczna (załamujący się budżet i załamujący się złoty, skok na Otwarte Fundusze Emerytalne), że chce się odwrócić uwagę od posunięć budżetowych. A może idą wybory i władza uważa, że niedobrze byłoby, gdyby na rynku pozostał duży niezależny polski podmiot, który nie jest ulubieńcem tej władzy, który dysponuje strukturą medialną. Widać, że chodzi wyraźnie o coś zupełnie innego niż prawdziwa kondycja spółdzielni...

- W mediach pojawia się informacja, że przez 20 lat państwo nie kontrolowało systemu SKOK-ów. Czy to jest prawda?

- Oczywiście nie, dlatego, że wcześniej przekazywaliśmy różnego rodzaju raporty, dokonywaliśmy audytów (przez niezależne instytucje). Ten model funkcjonował przez 20 lat i nikomu złotówka nie zginęła w SKOK-ach, w przeciwieństwie do kilku banków, które upadły. Media mętnego nurtu uczestniczą w tej nagonce i jest to bardzo niebezpieczne i nieodpowiedzialne ze strony władz państwowych. Jest to wyraz manipulacji - nie warto rozpętywać awantur, nad którymi potem nie można zapanować.

2013-06-10 12:29

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

W czasie pandemii wzrosły długi Polaków

[ TEMATY ]

pieniądz

pandemia

Marcin Magdziak/fotolia.com

O ponad 1,2 mld zł, do 81 mld zł wzrosły w ciągu kwietnia i maja długi Polaków z powodu nieopłaconych rachunków i rat kredytów - wynika z badania InfoDług. To kwota dwukrotnie wyższa niż przed rokiem.

Jak wskazali autorzy InfoDługu przygotowanego na podstawie danych Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor oraz BIK, w kwietniu i maju zanotowano pierwsze finansowe konsekwencje pandemii. Przybyło 30,5 tys. nowych niesolidnych dłużników, a wzrost widoczny jest we wszystkich województwach i we wszystkich grupach wiekowych. W największym stopniu – na Podkarpaciu i w Małopolsce oraz w grupie osób po 64. roku życia. Na koniec maja zaległości miało 2 mln 864 tys. 80 osób.

Dane prezentowane w InfoDługu uwzględniają płatności wynoszące minimum 200 zł opóźnione o co najmniej 30 dni, kłopoty z obsługą rat kredytowych raportowane są z bazy BIK, a niepłacone w terminie bieżące rachunki z Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor. Eksperci zaznaczyli, że z uwagi na opóźnienie, z jakim wierzyciele wprowadzają informacje o długach do Rejestru BIG, problemy wynikające z lockdownu będą w nim widoczne w kolejnych miesiącach. Natomiast opóźniania rat kredytów monitorowanych przez BIK widoczne są od razu i to one przesądziły o tym, że w ciągu kwietnia i maja zaległości Polaków przyrosły o 1,21 mld zł.

„W przeciwieństwie do definicji złego kredytu bankowego, która obejmuje 90-dniowe zaległości w spłacie, te liczby pokazują negatywne zmiany szybciej, bo już po 30 dniach opóźnienia. Przy czym nie każdy kredytobiorca, który nie daje rady uregulować raty po 30 dniach od terminu, opóźnia spłatę przez ponad 90 dni, część ma po prostu chwilowe kłopoty” – wyjaśnił PAP prezes BIG InfoMonitor Sławomir Grzelczak.

Jak zaznaczył Grzelczak, mimo że konsekwencje lockdownu dotknęły przede wszystkim osoby pracujące, to najwięcej niesolidnych płatników przybyło wśród seniorów, a najmniej w grupie 18–34 latków. Dodał, że przy wzroście liczby dłużników w kwietniu i maju o 1,1 proc., wśród osób po 64. roku życia przybyło ich blisko 2 proc.

Z badania przeprowadzonego na zlecenie Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor pod koniec kwietnia wynikało, że niemal co trzeci Polak z powodu lockdownu stracił część dochodów, a 5 proc. informowało, że w ogóle nie zarabia. Według najnowszych danych pandemia pogorszyła sytuację gospodarstw domowych w zakresie "radzenia sobie z codziennymi wydatkami" – problemy takie deklaruje 52 proc. respondentów. Ucierpiały też oszczędności - "topnieją", albo "nie ma warunków, by cokolwiek odłożyć" (47 proc.).

Autorzy badania wskazują też, że Indeks Zaległych Płatności Polaków (IZPP) wzrósł między końcem marca i maja z 90 do 91 pkt. Wskaźnik ten pokazuje, ile osób z problemami finansowymi przypada na 1 tys. dorosłych mieszkańców. "Oznacza to, że już prawie co 11. dorosły Polak ma na koncie niezapłacone na czas zobowiązania" – wskazał Grzelczak. Wzrost wskaźnika odnotowano niemal we wszystkich województwach, z wyjątkiem zachodniopomorskiego i warmińsko-mazurskiego, gdzie utrzymał się na takim samym poziomie, jak w I kwartale tego roku.

Na wzrost IZPP wpłynął przyrost zarówno liczby dłużników kredytowych widocznych w bazie BIK, których przybyło 27 tys. 735, jak i pozakredytowych umieszczanych w Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor, który gromadzi dane o niespłacanych w terminie rachunkach np. za czynsz, telefon i internet, a także alimenty, opłaty sądowe, kary za jazdę bez ważnego biletu czy wierzytelności windykowane – tu liczba dłużników wzrosła o 22 tys. 670.

Łączna kwota zaległych zobowiązań kredytowych i pozakredytowych Polaków na koniec maja 2020 roku wyniosła 80 mld 972 mln 118 tys. 723 zł. Zadłużenie mieszkańców Polski w ciągu dwóch miesięcy (kwiecień i maj) br. wzrosło o ponad 1,2 mld zł. Wartość długów z tytułu niespłacanych rachunków o 273 mln 147 tys. 286 zł (0,6 proc.), a nieregulowanych w terminie kredytów o 939 mln 349 tys. 291 zł (2,5 proc.). Po tej dwumiesięcznej zmianie, suma zaległości pozakredytowych wynosi 42,9 mld zł, a kredytów opóźnianych o min. 30 dni i o wartości co najmniej 200 zł, to ponad 38 mld zł.

Średnia wartość zaległego zobowiązania przypadająca na osobę wzrosła w 12 województwach. Najbardziej na Mazowszu – o 326 zł, do 38 tys. 647 zł – jest to też najwyższa średnia zaległość w kraju. Kolejny wysoki wzrost odnotowano na Kujawach i Pomorzu – o 218 zł, do 24 tys. 881 zł oraz na Lubelszczyźnie – o 168 zł, do 27 tys. 168 zł. Poza Mazowszem, najwyższe średnie zaległości w Polsce dotyczą mieszkańców województwa małopolskiego – 29 tys. 446 zł, następnie łódzkiego – 28 tys. 911 zł, zachodniopomorskiego – 28 tys. 893 zł i pomorskiego – 28 tys. 756 zł. Są to średnie, przewyższające przeciętną zaległość na osobę w Polsce, która wyniosła na koniec maja 28 tys. 272 zł.

Rekord pod względem liczby niesolidnych dłużników na 1 tys. dorosłych mieszkańców należy do woj. lubuskiego (119 osób). Drugie jest woj. zachodniopomorskie (118), a trzeci Dolny Śląsk, gdzie jest 116 niesolidnych dłużników na 1000 dorosłych mieszkańców. Z kolei najmniej osób z zaległymi zobowiązaniami jest na Podkarpaciu (51).(PAP)

autor: Magdalena Jarco

maja/ amac/

CZYTAJ DALEJ

Bp Jeż: kiedy poniżane są wizerunki Matki Bożej, w naszych sercach powinna wzbierać fala współczucia Maryi i protestu

2020-09-12 17:10

[ TEMATY ]

profanacja

Tarnów

pl.wikipedia.org

„Nikt z nas nie pozwoliłby na to, gdyby jego matkę ktoś oczerniał i wyśmiewał, zawrzałaby w nas chęć obrony” - mówił biskup tarnowski Andrzej Jeż podczas Mszy św. i dróżek różańcowych w Zawadzie koło Dębicy. Odnosząc się do niedawnych profanacji i poniżania wizerunków Matki Bożej w Polsce, biskup podkreślił, że w naszych sercach powinna wzbierać fala współczucia dla Maryi, ale też protestu. W sanktuarium w Zawadzie trwają uroczystości z okazji 100-lecia koronacji łaskami słynącego obrazu Matki Bożej. W niedzielę odbędą się główne uroczystości pod przewodnictwem kard. Stanisława Dziwisza.

We wspomnienie Najświętszego Imienia Maryi, biskup tarnowski Andrzej Jeż podkreślił w homilii, że imię Maryi czcimy w Kościele w sposób szczególny, ponieważ należy ono do Matki Boga, Królowej nieba i ziemi. Jak dodał, imię domaga się szacunku ze względu na godność tego, kto je nosi.

„Z imieniem Maryi na ustach ruszali do boju polscy władcy. Tak uczynił król Władysław Jagiełło pod Grunwaldem – z pieśnią „Bogurodzica” na ustach. Król Jan Kazimierz w katedrze lwowskiej zawierzył Matce Najświętszej losy całego narodu. Imię Maryi widniało pod Wiedniem na sztandarach polskich wojsk, wypisane z rozkazu króla Jana III, gorliwego czciciela Matki Bożej. Bitwa pod Wiedniem rozpoczęła się 12 września 1683 roku rano, trwała 12 godzin. Król Jan III Sobieski nie miał wątpliwości, że zwycięstwo pod Wiedniem dokonało się za sprawą Matki Najświętszej” - dodał bp Jeż.

Ordynariusz diecezji tarnowskiej mówił, że nie wystarczy jedynie nosić jakieś imię, ale na dobre imię trzeba sobie zapracować.

„Naśladując Maryję w jej świętym i dobrym życiu zyskujmy imię godne nieba; imię godne zapamiętania przez ludzi, którzy mogą powiedzieć: dobrze, że miałem szczęście spotkać w życiu tego dobrego człowieka; ale dobrym życiem zyskujemy także imię godne zapamiętania na wieczność, zapisania go w Księdze Życia. Niech takie pragnienie towarzyszy nam ustawicznie w życiu. Niech jego przypomnieniem będzie też odmawiana codziennie modlitwa Zdrowaś Maryjo, w której wzywamy Maryję Jej pięknym imieniem, pełnym Bożej mocy” - podkreślił biskup.

Matka Boża w sanktuarium w Zawadzie bywa nazywana „Nadzieją zrozpaczonych Jedyną”. Księga łask prowadzona w sanktuarium zawadzkim świadczy o tym, że u stóp Matki Bożej modlący się zostali wysłuchani w rozmaitych potrzebach.

Obraz znajdował się najpierw na zamku, jako prywatna własność szlacheckiego rodu Ligęzów. Wizerunek zasłynął łaskami, jakich przez wstawiennictwo Maryi doznał zarówno sam ród Ligęzów jak i okoliczni mieszkańcy, dlatego też pod koniec XVI wieku wybudowano drewniany kościółek, aby w ten sposób umożliwić wiernym dostęp do cudownego obrazu. W połowie XVII wieku Ligęzowie pod wpływem dynamicznie rozwijającego się kultu Matki Bożej Zawadzkiej podjęli inicjatywę wzniesienia murowanej świątyni, by mogła pomieścić stale zwiększającą się liczbę przybywających pielgrzymów. Świadectwa na temat wielu cudów oraz łask otrzymanych za przyczyną czczonej w Zawadzie Matki Bożej sprawiły, że już w 1654 roku biskup krakowski Piotr Gembicki zaświadczył, że Jej obraz jest rzeczywiście łaskami słynący.

Znamienny dla rozwoju kultu Matki Bożej Zawadzkiej był 1831 r., kiedy to w poddębickich wioskach wybuchła epidemia cholery. Jej ofiarami stały się setki ludzi, sama jednak Zawada – jak podają świadectwa historyczne – nie ucierpiała zbytnio od szalejącej zarazy – zmarło bowiem tylko kilka osób. Fakt ten jednoznacznie odczytano jako wyraz niezawodnej opieki Matki Bożej i Jej macierzyńskiej troski o swój lud.

Fakt doznawania przez licznych ludzi łask za przyczyną Matki Bożej Zawadzkiej sprawił, że zostały podjęte działania prowadzące w kierunku koronacji obrazu papieskimi koronami. W 1913 roku watykańska Kapituła św. Piotra wydała orzeczenie zawierające zgodę na ukoronowanie zawadzkiego wizerunku koronami na prawie papieskim. Jednak w wyniku wybuchu I wojny światowej uroczystości koronacyjne mogły odbyć się dopiero po siedmiu latach – 8 września 1920 roku.

Główna uroczystość jubileuszu 100-lecia koronacji łaskami słynącego obrazu w Zawadzie odbędzie się w niedzielę, 13 września. Mszy św. o 11.00 będzie przewodniczyć kardynał Stanisław Dziwisz.

CZYTAJ DALEJ

Kredkobranie’ 2020

2020-09-19 17:10

plakat

Do końca września trwa można wziąć udział w ogólnopolskiej akcji charytatywnej Kredkobranie.

Jak przypomina Tomasz Konturek, pomysłodawca akcji i jej koordynator, organizatorom zależy na zebraniu przyborów szkolnych oraz materiałów plastycznych, które zostaną przekazane najmłodszemu pokoleniu Polaków mieszkających na Kresach.

Koordynator akcji napisał : „Celem Kredkobrania jest pomoc najmłodszemu pokoleniu Polaków mieszkających na Kresach. Zebrane dary trafią do szkół na Białorusi, Litwie i Ukrainie – głównie szkół polskich oraz placówek, w których uczą się polskie dzieci. Akcja ma pokazać zamieszkującym poza granicami Rzeczypospolitej polskim dzieciom i młodzieży, że ich przyjaciele z „Macierzy” pamiętają o nich i w miarę swoich możliwości chcą im pomóc. Pokazujemy, że dbamy o naszych Przyjaciół, Ambasadorów polskości na Kresach, stróżów polskich miejsc pamięci.”

Zainicjowana trzy lata temu, przez krakowską Fundację Ignatianum oraz Stowarzyszenia „Korzenie”, akcja w tym roku obejmuje swym zasięgiem całą Polskę. Do włączenia organizatorzy zapraszają szkoły, poszczególne klasy, ale także różne środowiska i osoby indywidualne. Z regulaminu akcji, wynika że w bieżącym roku nie zbierają podręczników, lektur szkolnych i innych książek oraz ubrań i przedmiotów. które nie służą do skompletowania wyprawki szkolnej. Zbiórkę można prowadzić przez cały wrzesień, a do 4 października należy zebrane przedmioty dostarczyć osobiście, pocztą lub kurierem do siedziby Fundacji. Zebrane dary, w tym np.: kredki, farby, zeszyty, bloki, piórniki, długopisów , czyli wszelkiego rodzaju przybory szkolne, w październiku zostaną zawiezione za wschodnią granicę Polski.

Organizatorzy przypominają, że: „Zeszłoroczna edycja Kredkobrania skupiła uczniów – dzieci, młodzież i ich rodziców – z ponad 90 szkół w Polsce, z czego prawie 50 z samej Małopolski. Dzięki zebraniu ponad 40 tysięcy sztuk różnych przyborów szkolnych: kredek, farb, zeszytów, bloków, piórników, przyborów piśmienniczych itd., pomogliśmy prawie 1000 dzieciom z Litwy i Ukrainy.”

Akcję można też wesprzeć, dokonując wpłat na konto nr 58 1750 0012 0000 0000 3880 7595 z dopiskiem KREDKOBRANIE. Zebrane pieniądze zostaną przeznaczone na zakup potrzebnych szkolnych pomocy, w tym szczególnie lektur i książek, oraz transport darów na Kresy. Więcej informacji na www.fundacjaignatianum.pl pod adresem kredkobranie@ignatianum.edu.pl lub telefonicznie: 785-042-119

Organizatorzy informują, że "Kredkobranie" jest zbiórką publiczną zarejestrowaną przez MSWiA pod numerem 2019/2919/OR. Patronat honorowy nad akcją objęli m.in.: ks. abp Marek Jędraszewski - metropolita krakowski, Łukasz Kmita - wojewoda małopolski, Witold Kozłowski - marszałek Województwa Małopolskiego oraz ks. prof. dr hab. Józef Bremer SJ - rektor Akademii Ignatianum w Krakowie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję