Reklama

Wiarą żył, wiarą się dzielił, wiary bronił

2013-06-17 14:50

Lidia Dudkiewicz
Niedziela Ogólnopolska 25/2013, str. 18-19

Bożena Sztajner

W Krakowie pożegnaliśmy kard. Stanisława Nagyego SCJ, wybitną postać Kościoła w Polsce. - Należy do pokolenia, które niosło w sobie kilka epok, a jego młodzieńcze ideały egzaminował i hartował ciężki okres II wojny światowej - mówił abp Józef Michalik w homilii pogrzebowej

Kard. Stanisław Nagy, sercanin, odszedł do Pana 5 czerwca 2013 r., w oktawie Bożego Ciała, tuż przed uroczystością Najświętszego Serca Pana Jezusa, będącą jednocześnie świętem patronalnym Zgromadzenia Najświętszego Serca Pana Jezusa. Do tej rodziny zakonnej Ksiądz Kardynał należał. Czyż to nie Boska reżyseria... W swoim duchowym testamencie potwierdził, że zawsze był związany ze swoimi zakonnymi współbraćmi, sercanami: „...byli moimi, a ja byłem ich” - napisał 8 lutego 2013 r.

Przemawiał w salach wykładowych, na ambonie i w mediach

Ostatnie pożegnanie kard. Stanisława Nagyego rozpoczęło się 10 czerwca w krakowskim sanktuarium Matki Bożej Płaszowskiej. Ks. Grzegorz Piątek SCJ położył na trumnie mitrę i księgę Ewangelii. To osobisty sekretarz kard. Nagyego, który - jak powiedział - miał łaskę uczestniczyć w jego spotkaniach z Panem Bogiem, w wielkiej modlitwie, jaka temu towarzyszyła. Podczas Mszy św. w płaszowskim kościele parafialnym wikariusz prowincjalny sercanów ks. Dariusz Salamon SCJ odczytał duchowy testament zmarłego Współbrata. W testamencie, nazwanym „Moja ostatnia wola”, zapisane są m.in. ważne słowa odnoszące się do 40 lat spędzonych z Ojcem Świętym Janem Pawłem II: „Zawsze czułem, że jestem prochem przy Jego Osobie i ceniłem sobie każdy gest dobroci i ojcowskiej życzliwości. Jeżeli mam o co poprosić moich Rodaków i moich Współbraci, to o to, aby dojrzeli wielkość i geniusz Jana Pawła II, a Księża Sercanie w Polsce żyli w przeświadczeniu, że w tym Papieżu mieli oddanego Przyjaciela”.

Na pierwszej stacji pożegnania kard. Nagyego razem z sercanami i parafianami modlił się kard. Franciszek Macharski, emerytowany metropolita krakowski. Przy trumnie w zakonnym rytmie odprawiono poranną Jutrznię, potem Koronkę do Miłosierdzia Bożego. W czasie Mszy św. homilię wygłosił bp Józef Wróbel z Lublina, sercanin. Nazwał Księdza Kardynała mistrzem duchowym i intelektualnym. Zwrócił uwagę na jego miłość do Kościoła, którą starał się przekazywać innym w salach wykładowych, na ambonie, w książkach oraz do ostatnich dni życia w licznych publikacjach prasowych. Po Nieszporach trumnę z ciałem Księdza Kardynała przewieziono do Centrum bł. Jana Pawła II „Nie lękajcie się!” w Łagiewnikach.

Reklama

Heroicznie bronił wiary

„Wiarą żył, wiarą się dzielił, wiary bronił” - głosił jeden z transparentów, trzymany przez uczestników pogrzebu przy trumnie podczas Mszy św. żałobnej, sprawowanej 11 czerwca w sanktuarium bł. Jana Pawła II w Łagiewnikach. Słowa umieszczone na transparencie trafnie określały sedno życia zmarłego Księdza Kardynała, całkowicie poświęconego Bogu, bardzo mocno zakotwiczonego w Kościele, z wielką miłością zanurzonego w Sercu Pana Jezusa, heroicznie broniącego wiary. Ks. Dariusz Salamon zapoznał wiernych z listami i telegramami kondolencyjnymi, m.in. od papieża Franciszka i generała sercanów o. José Ornelasa de Carvalho SCJ, którego reprezentował na pogrzebie jego zastępca, ks. John van Hengel SCJ. Było też słowo pożegnalne od prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego.

Pośród gigantów ducha

Mszy św. pogrzebowej przewodniczył metropolita warszawski kard. Kazimierz Nycz. Homilię wygłosił przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Józef Michalik. Zaliczył zmarłego Księdza Kardynała do gigantów ducha, którzy w czasach komunizmu nie tylko „ratowali Kościół w Polsce przed zepchnięciem go na margines życia intelektualnego i kulturalnego, ale przez solidny warsztat pracy sprawili, że wykształcenie duchowieństwa w Polsce, a potem - odkąd stało się to możliwe - wykształcenie katolickiego laikatu nie ustępowało innym krajom wolnego świata”. - Ci ludzie mieli odwagę pytać nie o to, o czym wszyscy mówią, ale o to, o czym milczą. W oparciu o Ewangelię tworzyli hierarchię wartości i konsekwentnie przez całe życie jej bronili. Tajemnicą ich oddziaływania było to, że o sprawach wiary nie tylko wiele wiedzieli, ale tą wiarą żyli i dawali świadectwo, że Jezusa spotkali osobiście na różnych drogach swojego życia - wyjaśniał abp Michalik. Przypomniał, że kard. Stanisław Nagy był przyjacielem Jana Pawła II. - Wokół naszego Papieża gromadziło się wielu przyjaciół - i świeckich, i duchownych. Ale ta przyjaźń ze śp. kard. Stanisławem Nagym, podobnie jak ze śp. ks. prof. Tadeuszem Styczniem, była mu potrzebna znacznie głębiej i mocniej, bo bez niej jego pontyfikat byłby inny, uboższy - mówił abp Michalik.

Przypomnijmy, że to właśnie kard. Stanisław Nagy usilnie starał się ocalić od zapomnienia ogrom bogactwa będącego owocem - jak się wyraził - „przecięcia się życia” zmarłego w 2010 r. ks. prof. Tadeusza Stycznia z życiem Ojca Świętego Jana Pawła II. W 2011 r. kard. Nagy, który również znalazł się na tym skrzyżowaniu kapłańskich i naukowych dróg przyjaciół Papieża Polaka, wydał w Bibliotece „Niedzieli” książkę pt. „Świadkowie Wielkiego Papieża”, będącą w dużej części próbą zatrzymania pamięci o ks. prof. Tadeuszu Styczniu.

Zatroskany o losy Kościoła i Polski

Abp Michalik zwrócił uwagę, że kapłaństwo kard. Nagyego było wypełnione codzienną troską o uświęcenie świata, troską o przyjście Królestwa Bożego do ludzkich serc, walką o prawo Boga do obecności w życiu ludzi. - Nie ustawał w aktywności nawet wtedy, gdy jego życie było już mocno utrudnione i prawie niemożliwe. Pisał, wygłaszał przemówienia i referaty, pokazywał się z coraz ciekawszej strony, jakby niósł w sobie tajemnicę, wiedzę głębszą o życiu, o tym, co dobre i złe, co niebezpieczne dla Kościoła i narodu. Całym sercem angażował się w aktualne wydarzenia i dlatego z niepokojem o szeroką wolność środków przekazu bronił Radia Maryja i Telewizji Trwam - mówił przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski.

Abp Michalik zwrócił uwagę, że kard. Nagy stale był zatroskany o los Kościoła i o Polskę. - Wiedział, czuł to całym sobą, że prawdziwe współczesne zderzenie cywilizacji nie nastąpi między Wschodem a Zachodem, ale między Zachodem a post-Zachodem, czyli wewnątrz samego Zachodu, czego jesteśmy przecież świadkami na co dzień. Kard. Nagy nie bał się tej sytuacji, ale wiedział, że trzeba budzić zdrowe siły drzemiące w ludziach i w narodzie - wyjaśniał abp Michalik.

Wśród przyjaciół Boga

Kard. Stanisław Dziwisz, metropolita krakowski, przemawiając w czasie Mszy św. żałobnej, zwrócił uwagę, że umiłowanie Kościoła objawiało się w życiu Księdza Kardynała w niezwykle ważnym wymiarze. - Chodzi o ogromny szacunek dla Papieża i wierność jego nauczaniu - wyjaśnił. - Był przyjacielem bł. Jana Pawła II, choć sam zawsze powtarzał, że nie jest godzien tak się określać. Wierzymy, że cieszy się w domu Ojca dobrym towarzystwem przyjaciół Boga, pośród których jest też jego przyjaciel bł. Jan Paweł II. (...) Dziękujemy Ci za Twoje świadectwo - mówił kard. Dziwisz.

W uroczystościach pogrzebowych uczestniczył abp Celestino Migliore, nuncjusz apostolski w Polsce. Przybyli kardynałowie, arcybiskupi i biskupi z całej Polski, sercanie ze wszystkich domów w kraju, a także z zagranicy, członkowie rodziny, przyjaciele, mieszkańcy Krakowa, mieszkańcy rodzinnego Bierunia Starego. Księdza Kardynała żegnały różne środowiska: zakony, profesorowie akademiccy i studenci, lekarze, górnicy, przedsiębiorcy z Duszpasterstwa „Talent”, dla których był duchowym ojcem. Licznie zgromadzili się także słuchacze Radia Maryja i Telewizji Trwam, która prowadziła bezpośrednią transmisję z pogrzebu.

Ks. Artur Sanecki SCJ, prowincjał, w imieniu Księży Sercanów podziękował za wyrazy życzliwości aż do ostatnich dni życia Księdza Kardynała, gdy już się żegnał ze wszystkimi, oraz za ostatnią modlitewną posługę w drodze do wieczności. Wyraził nadzieję, że tak jak w ciągu ziemskiego życia kard. Stanisław Nagy był blisko Jana Pawła II, tak teraz spotkał się z nim blisko Pana Boga.

Kard. Stanisław Nagy spoczął w krypcie sanktuarium bł. Jana Pawła II w krakowskim Centrum „Nie lękajcie się!”, obok grobu kard. Andrzeja Marii Deskura oraz płyty nagrobnej, która przykrywała grób Jana Pawła II w grotach Bazyliki Watykańskiej do czasu jego beatyfikacji. W świątyni Centrum „Nie lękajcie się!” są też złożone relikwie bł. Jana Pawła II.

Z testamentu

W duchowym testamencie kard. Stanisław Nagy zapisał: „Liczę na głęboko przeżywaną zawsze tajemnicę Bożego Serca zespoloną z tajemnicą Jezusa Chrystusa Wcielonego Boga, które to tajemnice były głównym tematem mojego kapłańskiego i profesorskiego przepowiadania. Stanowiło ono wyraz mojego głębokiego przekonania i niezłomnej wiary. Podobna więź łączyła mnie zwłaszcza w moich wykładach z tajemnicą Matki Bożej i Świętego Kościoła Katolickiego. Matka Boża urzekała swoją wyjątkowością związaną z Niepokalanym Poczęciem, wolnością od grzechu, ogromem godności Bożego Macierzyństwa, oddaniem sprawie swojego Syna aż do Jego śmierci, a tajemnica Wniebowzięcia stanowiła dla mnie logiczne zwieńczenie błogosławionych atutów Jej życia, Osoby. Z radością, dumą i miłością widziałem w Niej swoją niebieską Matkę”.

I do tej niebieskiej Matki na Jasnej Górze w dniu pogrzebu został Ksiądz Kardynał zaniesiony przez abp. Wacława Depo. W godzinie Apelu Jasnogórskiego Metropolita Częstochowski mówił przed Obliczem Maryi: - Dziękujemy dzisiaj za znak Twej obecności w życiu wiernego świadka tej ziemi śp. kard. Stanisława Nagyego. Niech teraz wraz z bł. Janem Pawłem II wyprasza przez Twe wstawiennictwo odwagę wiary i świadectwo wierności, abyśmy jako Polacy i ziemia polska stawali się znakiem szczególnego świadectwa. Maryjo, czuwaj nad nami wszystkimi, abyśmy nie zagubili dróg prawdy, dobra i miłości.

To słowa ziemskiego pożegnania, ale też słowa nadziei. Mamy bowiem przed Bogiem nowego orędownika wszystkich spraw, które nasz Kościół i Ojczyznę stanowią.

Tagi:
kard. Nagy

Kard. Nycz: nie ma kompromisów, jeśli chodzi o życie człowieka

2016-04-02 15:10

lk / Warszawa / KAI

Nie ma kompromisów, jeśli chodzi o życie człowieka. Kościół zawsze będzie to mówił. Każde życie jest święte - i głęboko upośledzonego, i geniusza – podkreślił kard. Kazimierz Nycz, przewodnicząc w sobotę w Świątyni Opatrzności Bożej Mszy św. przed zbliżającym się Dniem Świętości Życia.

http://archidiecezja.warszawa.pl

W homilii kard. Nycz wskazał, że sobotnie dziękczynienie za dar życia odbywa się w przededniu Niedzieli Miłosierdzia Bożego, pierwszej po Niedzieli Zmartwychwstania Pańskiego. W 2000 r. jest ona obchodzona jako Święto Miłosierdzia Bożego, ustanowione przez św. Jana Pawła II, którego 11. rocznica śmierci przypada właśnie dziś, 2 kwietnia.

Jan Paweł II wiedział wówczas, jak ważne jest głoszenie, wypraszanie i czynienie Bożego Miłosierdzia w świecie, który jest groźny dla samego siebie w obliczu braku pokoju, terroryzmu, nienawiści – mówił metropolita warszawski.

„Kiedy mówimy – świętość życia – to mamy na myśli dużo więcej, niż obronę życia nienarodzonych” – wskazywał następnie hierarcha. – W tej świętości zawiera się także obrona życia ludzi starych i chorych – dodał.

Powiedział, że dziś do wrót Europy zlaicyzowanej zawitała eutanazja. – W niektórych krajach już legalna, co nie zmienia faktu, że jest zabójstwem. Bowiem prawo – choćby nie wiem, co postanowiło – jeżeli jest wbrew godności człowieka, wbrew Bożym przykazaniom – nigdy nie może zwolnić człowieka z odpowiedzialności sumienia – podkreślił kard. Nycz.

W myśl dopuszczalnej w niektórych europejskich krajach eutanazji, ludzie starzy i chorzy bardzo często są poddawani śmierci, „bo tak sobie wymyślił wygodny, hedonistyczny współczesny świat” – mówił dalej hierarcha.

„Stajemy w przededniu Dnia Świętości Życia, by mówić zarówno o tym, że życie trzeba bronić, ale też by wiedzieć jako ludzie wierzący, dlaczego trzeba go bronić – bo jest święte, bo jest darem Boga” – wskazał kard. Nycz.

„Nie człowiek, ale Bóg daje życie, współpracując z rodzicami, i tylko Bóg może to życie człowiekowi zabrać” – dodał kaznodzieja.

Jak podkreślił kard. Nycz, życia nie można wartościować, dzielić na lepsze i gorsze. – Każde życie jest święte – i tego człowieka, który jest głęboko upośledzony, i tego, który jest geniuszem – powiedział kardynał, argumentując, że właśnie dlatego trzeba dziękować za każde życie.

„Nieraz potrzeba tak dramatycznych wydarzeń, jak ten sprzed paru tygodni w jednym z warszawskich szpitali, żebyśmy sobie naprawdę uświadomili, co to jest aborcja, co to jest zabicie, jak to jest straszne zło i straszny grzech” – powiedział kard. Nycz, nawiązując do sprawy, która miała miejsce w szpitalu św. Rodziny. Na początku marca doszło tam do nieudanej aborcji. Dziecko urodziło się żywe, po urodzeniu przez godzinę płakało, a lekarze nie udzielili mu należytej pomocy. Sprawę bada prokuratura.

Dalej kard. Nycz zaznaczył, że dziś w kwestii obrony życia – tak jak podkreślali św. Jan Paweł II i bł. ks. Jerzy Popiełuszko - potrzeba wciąż mówienia „non possumus”. – W kwestii świętości życia i obrony życia Kościół będzie to mówił zawsze – nawet, gdyby mu zakazywano; nawet, gdyby mówiono: „to może popsuć tzw. kompromis”, jak się to dziś mówi. Nie ma kompromisów, jeśli chodzi o życie człowieka - podkreślił metropolita warszawski.

Przypomniał też, że ostatni komunikat Prezydium Episkopatu Polski to są właśnie słowa w obronie każdego życia. - Mówiąc o świętości życia, musimy mieć na myśli wszystkich. Owszem, jest potrzebne stanowione prawo – i tego Kościół zawsze się będzie domagał. Nie może tego nie mówić - dodał hierarcha.

Wymienił też wszystkich, którzy są wezwani do obrony życia – szczególnie gotowe do poświęcenia w nawet najbardziej dramatycznych sytuacjach matki, ojców, lekarzy i pielęgniarki, wreszcie tych, którzy stanowią prawo, czyli polityków – „by zgodnie ze swoim sumieniem stawali w obronie ludzkiego życia od poczęcia do naturalnej śmierci”.

Przed Eucharystią zgromadzeniu w Świątyni Opatrzności Bożej wierni złożyli swoje intencje związane z Dniem Świętości Życia. W modlitwie wiernych prosili m.in. o to, „by życie poczęte było chronione od samego początku jako najcenniejszy dar, którym obdarza nas Bóg”. Modlili się także, by Chrystus otaczał troskliwą opieką małżeństwa, które oczekują potomstwa, a tym, którzy się o nie starają, nie pozwolił na utratę wiary i nadziei na ich posiadanie. Modlitwą otaczano ponadto wszystkich chrześcijan, których życie na Bliskim Wschodzie jest zagrożone w wyniku terroryzmu i konfliktów wojennych.

Dzień Świętości Życia został ustanowiony przez Episkopat Polski w 1998 r. Obchodzony jest w uroczystość Zwiastowania Pańskiego (w tym roku 4 kwietnia). Inicjatywa biskupów jest odpowiedzią na wezwanie Jana Pawła II. W encyklice "Evangelium vitae” czytamy, że podstawowym jego celem jest „budzenie w sumieniach, w rodzinach, w Kościele i społeczeństwie świeckim wrażliwości na sens i wartość ludzkiego życia w każdym momencie i w każdej kondycji”.

Przed tegorocznym Dniem Świętości Życia komunikat wydało Prezydium Konferencji Episkopatu Polski. - W kwestii ochrony życia nienarodzonych nie można poprzestać na obecnym kompromisie – podkreślają m.in. biskupi, prosząc parlamentarzystów i rządzących o podjęcie inicjatyw na rzecz konkretnej pomocy dla rodziców dzieci chorych, niepełnosprawnych i poczętych w wyniku gwałtu.

Komunikat będzie odczytywany w polskich kościołach w niedzielę 3 kwietnia, dzień przed Dniem Świętości Życia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Prymas: Film „Tylko nie mów nikomu” dowodzi jak wiele Kościół powinien się nauczyć i zmienić

2019-05-18 10:10

Marek Zając, Marcin Przeciszewski / Gniezno (KAI)

- Nie mam wątpliwości, że trzeba przyjrzeć się odpowiedzialności hierarchów w poszczególnych przypadkach pokazanych w filmie, ale wymaga to gruntownego zbadania – mówi abp Wojciech Polak w wywiadzie dla KAI. Dodaje, że „w każdej z tych diecezji należałoby powołać komisję, która przeanalizuje konkretne przypadki”. Delegat episkopatu ds. ochrony dzieci i młodzieży tłumaczy, że w „w centrum zawsze muszą być osoby pokrzywdzone i ich dobro”, a na każdym etapie towarzyszyć im winna empatia i pomoc. Dlatego dziękuje pokrzywdzonym przez księży „za odwagę, że zdołali publicznie o tym opowiedzieć”.

Mazur/Episkopat.pl

Marcin Przeciszewski, Marek Zając: Jakie były pierwsze wrażenia Księdza Prymasa po obejrzeniu filmu Tomasza Sekielskiego?

Abp Wojciech Polak: Szczególnie poruszyły mnie konfrontacje osób zranionych ze sprawcami. Widziałem głębokie zranienie i straszliwy ból skrzywdzonych patrzących w oczy krzywdzicielom. Bardzo przejmujące było to, jak wraca dramat z dzieciństwa; jak się z tym próbują mierzyć jako dorośli i jak nie mogą sobie z tym poradzić.

- Jaką prawdę o Kościele pokazuje ten film?

- Jako film dokumentalny pokazuje prawdę o konkretnych osobach i sytuacjach. Można dyskutować, na ile jest to opis pełny. Nie da się jednak zaprzeczyć, że do tego doszło, że wydarzyło się coś, co nigdy nie powinno się wydarzyć.
Wstrząsnęły mną zachowania w relacji do osób skrzywdzonych, które odważyły się zgłosić przestępstwa księży. Jak pokazuje film, w delegatach Kościoła brakło empatii i szacunku dla człowieka cierpiącego. To pokazuje, jak wiele powinniśmy się jeszcze nauczyć i zmienić. Po obejrzeniu filmu jestem jeszcze mocniej przekonany, że w Kościele najbardziej potrzeba głębokiej zmiany mentalności.

- W jakim konkretnie kierunku powinna iść ta zmiana?

- W centrum zawsze muszą być osoby pokrzywdzone i ich dobro. Musimy okazać im empatię, wysłuchać i nie odkładać decyzji o postępowaniu. I jeszcze jedna bardzo ważna kwestia: osoba zraniona ma prawo do informacji, na jakim etapie znajduje się karna procedura kościelna, a także jaki znalazła finał. Chociaż te sprawy są objęte tzw. sekretem papieskim, pokrzywdzeni mają prawo wiedzieć, czy sprawca został uznany winnym, a jeśli tak, jakie kary zostały mu wymierzone. Tymczasem, film ujawnił przypadki, gdy sprawa dawno się zakończyła, na sprawcę nałożono kary, a osoba pokrzywdzona nie otrzymała na ten temat żadnych informacji. Tego nie sposób sobie wyobrazić, nie ma na to zgody.

- Szokujące są też przypadki, gdy to konfesjonał i spowiedź służyły łowieniu ofiar.

- To tym bardziej smutne i bolesne, że narusza najintymniejszą i najdelikatniejszą sferę życia sakramentalnego, gdzie człowiek przez posługę kapłana pozostaje sam na sam z Bogiem. To przestępstwo – nazywane solicytacją – było przez wieki opisywane jako „crimen pessimum”, najgorsza zbrodnia. Jeśli jakiemuś księdzu zostanie udowodnione takie przestępstwo, to grożą mu najcięższe kary kanoniczne, włącznie z wydaleniem ze stanu duchownego.

- Co by Ksiądz Prymas powiedział, gdyby spotkał się z pokrzywdzonymi bohaterami filmu Sekielskiego?

- Jeszcze raz przeprosiłbym za to, czego doznali od ludzi Kościoła. Za to, że zostali tak potwornie skrzywdzeni. Podziękowałbym za odwagę, że zdołali publicznie o tym opowiedzieć. A wiedząc, że niektórzy zostali niewłaściwie potraktowani także przez kościelnych urzędników podczas przyjmowania zgłoszenia – obiecuję, że zrobię wszystko, aby to zmienić. Musimy szkolić naszych delegatów diecezjalnych, uwrażliwiając ich na dobro zranionych. Oczywiście zapytałbym też, czy nie potrzebują pomocy: terapeutycznej bądź prawnej. Nie wykluczyłbym także wsparcia materialnego, jeżeli byłoby potrzebne.

- Dlaczego Ksiądz Prymas nie zgodził się na udział w filmie?

- Nie widziałem możliwości wypowiadania się o przypadkach, których nie znam i których mi nie przedstawiono. Nie przesłano mi żadnych zagadnień ani scenariusza, więc trudno było się wypowiadać. A sprawa jest niezwykle delikatna, tu może zranić nawet jedno słowo.

- Czy uważa Ksiądz Prymas, że film okazał się nierzetelny?

- Takich ocen po obejrzeniu filmu nie da się podtrzymać. Film jest autentyczny poprzez świadectwa osób pokrzywdzonych pełne bólu i łez. Oczywiście można dyskutować nad tym, czego tam brakuje. Choćby w przypadku ks. Kani nie ma informacji, że został wydalony z kapłaństwa albo na pewnym etapie został uniewinniony przez państwowy sąd powszechny, co było przyczyną przywrócenia do pracy duszpasterskiej. Ale to nie zmienia generalnego wydźwięku i oceny filmu.

- Abp Stanisław Gądecki w oświadczeniu wydanym po filmie zaznaczył, że sprawy wcześniej znane powinny być raz jeszcze przeanalizowane. Weźmy konkretny przykład: w dokumencie znalazła się sugestia, że jeden ze sprawców mógł doprowadzić do samobójstwa ministranta. Należy to teraz zbadać?

- Biskup powinien tak postąpić. W każdej z tych diecezji należałoby powołać komisję, która przeanalizuje konkretne przypadki.

- A co z odpowiedzialnością hierarchów – biorąc tu dodatkowo pod uwagę najnowsze motu proprio papieża Franciszka?

- Nie mam wątpliwości, że trzeba przyjrzeć się odpowiedzialności hierarchów w poszczególnych przypadkach pokazanych w filmie, ale wymaga to gruntownego zbadania. Jedynie na podstawie dokumentu Tomasza Sekielskiego nie jestem w stanie odpowiedzialnie ocenić tej sytuacji. Trzeba wszystko rozpoznawać w świetle dokumentów, przeprowadzić szczegółowe postępowanie.
W świetle papieskiego dokumentu obowiązek przebadania tych spraw spoczywa na metropolitach wobec biskupów z diecezji im podlegających. Opisano procedury postępowania metropolity, który – będzie prowadził dochodzenie w odniesieniu do biskupa oskarżonego zarówno o konkretne wykroczenia, jak i zaniedbanie, bądź zaniechanie wymaganych działań. To działanie metropolity będzie wymagało współdziałania i wskazówek ze strony Stolicy Apostolskiej.

- A co w przypadku, jeśli wątpliwości wzbudzi postępowanie urzędującego metropolity?

- W świetle motu proprio osobą, która powinna taką sprawę podjąć z urzędu, jest najstarszy biskup diecezji sufraganalnej z danej metropolii. Jeżeli jednak i on nie czułby się na siłach bądź istniejące relacje nie pozwalałyby na swobodne i rzetelne zbadanie sprawy, do działania bezpośrednio wkracza Stolica Apostolska. Podsumowując: skoro sprawy przedstawione w filmie siłą rzeczy stały się oskarżeniami o charakterze publicznym – sądzę, że trzeba wyjść z inicjatywą ich przeanalizowania, nawet ponownego.

- Czy to prawda, że Kościół nakazuje ofiarom milczenie? W filmie pojawia się tekst przysięgi, którą muszą złożyć pokrzywdzeni zgłaszający sprawę.

- W świetle mojej wiedzy taka przysięga nie może być wymagana w momencie składania zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa. W archidiecezji gnieźnieńskiej, kiedy osoba pokrzywdzona zgłasza się do delegata, nie składa żadnej przysięgi. To nie ten etap. Zobowiązanie do zachowania dyskrecji wymagane jest – analogicznie jak w prawie świeckim – dopiero w momencie składania zeznań, w czasie procesu kanonicznego, administracyjnego bądź sądowego. Chodzi tutaj o nieinformowanie pozostałych świadków o pytaniach i zeznaniach, aby nie wpływać na kształt dochodzenia. Takie zobowiązanie nie musi być przyjęte pod przysięgą, wystarczy zwykłe przyrzeczenie lub obietnica, aby nie odnosić się do treści procesowych. Ale nawet fakt złożenia przysięgi nie może być odbierany jako zakaz informowania o tym, że ktoś został wykorzystany seksualnie przez duchownego. Tajemnica dotyczy wyłącznie szczegółów postępowania procesowego.

- Jednak w filmie delegat przyjmuje przysięgę.

- Powtarzam: u mnie w diecezji nic takiego nie ma miejsca. To byłaby aberracja. Taka praktyka jest też wprost zakazana w najnowszym motu proprio papieża Franciszka: „Osobie składającej zawiadomienie nie można narzucać żadnego obowiązku milczenia w stosunku do treści tegoż zawiadomienia (Franciszek, „Vos estis lux mundi”, art. 4 § 3)”. Warto też wyjaśnić inną kwestię: pokrzywdzonemu może towarzyszyć ktoś bliski, osoba z rodziny, psycholog albo prawnik. O tym mówią wytyczne Episkopatu. Tymczasem w filmie wyproszono mężczyznę, którego pokrzywdzona kobieta przedstawiła jako męża.

- Mówiąc krótko: realizacja wytycznych szwankuje?

- Niestety tak. Widzę, że potrzeba jeszcze wielu szkoleń w ramach Kościoła, zwłaszcza jeśli chodzi o etap przyjęcia zgłoszenia od pokrzywdzonych bądź jej bliskich. O tym będzie też zapewne mówić abp Charles Scicluna, gdy w czerwcu spotka się z polskimi biskupami, a potem kościelnymi delegatami ds. ochrony dzieci młodzieży. Dołożę wszelkich starań, aby te procedury były dla osób pokrzywdzonych jak najmniej trudne do przejścia.

- A może z filmu wynika, że powinniśmy bezwzględnie stosować zasadę zero tolerancji? To znaczy: zgłoszenie oznacza natychmiastowe zawieszenie i pozbawienie kontaktu księdza z dziećmi i młodzieżą aż do wyjaśnienia sprawy. Z kolei udowodnienie winy oznacza prośbę do Watykanu o wydalenie z kapłaństwa.

- O ile ten pierwszy etap jest jednoznacznie opisany w Wytycznych, a także potwierdzony przez papieskie motu proprio, o tyle drugi jest bardziej skomplikowany. Bo o wymiarze kary wobec księdza nie decyduje wyłącznie biskup prowadzący postępowanie, ale także Stolica Apostolska.

- Bp Piotr Libera z Płocka przywoływał dramatyczny przykład, że dwukrotnie zwracał się do Stolicy Apostolskiej o wydalenie duchownego ze stanu kapłańskiego i otrzymał odmowę.

- To kwestia rozeznania Stolicy Apostolskiej, która bazuje na dokumentacji przesłanej przez prowadzących dochodzenie w diecezji. Może miała jakieś argumenty za taką decyzją, których my nie znamy.

- Ale jaki jest sens, aby człowiek dopuszczający się molestowania dzieci po stwierdzeniu winy kiedykolwiek wracał do posługi kapłańskiej? Przecież nie każdy musi być księdzem.

- Czy możemy nie różnicować poszczególnych przypadków? Czym innym jest przestępstwo, za które człowiek idzie do więzienia, a czym innym, kiedy sąd wymierza np. łagodną karę w zawieszeniu. Moim zdaniem należy w pierwszym rzędzie zmienić coś innego. W filmie pokazany jest Andrzej Srebrzyński, ksiądz już zlaicyzowany, który jednak udawał, że wciąż jest kapłanem. „Grasował” po parafiach w innej diecezji. Widać, że w Kościele mamy za dużo zaufania, nie sprawdzamy aktualnych dokumentów duchownych. To trzeba zmienić, bo za granicą obowiązują w takich sprawach klarowne procedury. Nawet jako prymas, wyjeżdżając do Wielkiej Brytanii, muszę wypełnić formularz, poświadczony przez prawnika z mojej diecezji, że nie ciąży na mnie żadne oskarżenie w tej sferze. I tylko pod tym warunkiem mogę w Anglii odprawiać Mszę św. W Polsce musimy wymagać takich samych standardów.

- Wielu ludzi po obejrzeniu filmu przeżyło szok. Rodzice się zastanawiają, czy mogą bezpiecznie oddawać dzieci pod opiekę Kościoła np. jako ministrantów. Co by im Ksiądz Prymas powiedział?

- Rozumiem lęki rodziców i musimy zrobić wszystko, aby odbudować ich zachwiane zaufanie. Od pewnego czasu wszystkie metropolie wdrażają programy prewencyjne. We wszystkich diecezjach odbędą się także szkolenia tych wszystkich, którzy z ramienia Kościoła mają kontakt z dziećmi lub młodzieżą. Wprowadzamy dokumenty, które jasno określają standardy prowadzenia kolonii, rekolekcji itp. Także ksiądz prowadzący grupę ministrantów musi przejść przez specjalistyczne szkolenia z zakresu ochrony dzieci i młodzieży. Rodzice mogą sprawdzić, że takie rozwiązania są stosowane. Konieczna jest też pełna przejrzystość z naszej strony. Tylko tak można odbudować zaufanie.
Szkolenia są dziś zresztą prowadzone już na etapie seminaryjnym. A każdy kandydat do kapłaństwa musi przejść specjalistyczne badania psychologiczne będące sitem dla ludzi o niebezpiecznych preferencjach. To już obowiązujący standard.
Musimy zrobić wszystko, co w naszej mocy, aby już nigdy nie doszło do żadnego przestępstwa. A na wszelkie zgłoszenia reagować błyskawicznie i dogłębnie wyjaśniać.

- Z cierpieniem ofiar nie sposób dyskutować. Ale w filmie padają także oceny publicystyczne. Co ksiądz Prymas czuł, kiedy słyszał, że biskupi są sitwą, w której „każdy na każdego ma haka”?

- To oceny pokrzywdzonych. Trzeba brać pod uwagę, że powodowane są emocjami, gniewem i bólem. Szanuję skrzywdzonych oraz ich uczucia, nie chce z nimi dyskutować. W wielu przypadkach to jednak słowa krzywdzące.

- A sprawa odpowiedzialności Jana Pawła II?

- Chodzi zapewne o instrukcję Świętego Oficjum „Crimen sollicitationis” – odwołaną w 2001 r. Zobowiązywała ona osoby zaangażowane w proces do zachowania tajemnicy, której naruszenie pociągało za sobą automatyczne zaciągnięcie ekskomuniki. Należy pamiętać, że dokument jedynie pośrednio dotyczył molestowania nieletnich. Wprost był on poświęcony dochodzeniu kanonicznemu w sprawach karnych związanych z ciężkim przestępstwem solicytacji, czyli nakłanianiem do grzechu nieczystego przy okazji sakramentu pokuty. Ponieważ ta materia ściśle wiąże się z tajemnicą spowiedzi, kładziono nacisk na utajnienie postępowania. Chciano w ten sposób chronić także dobre imię zarówno samych ofiar, jak i oskarżonych, którzy nie zawsze okazywali się winnymi zarzucanych im czynów. Celem było, aby strony i świadkowie mogli składać swoje zeznania bez obaw, że szczegóły delikatnej natury wyciekną na zewnątrz. Instrukcja nie zawierała zakazu donoszenia o przestępstwie władzom cywilnym. W praktyce jednak interpretowano ją dość powszechnie jako nakaz nakładany na ofiary, aby na zewnątrz nie ujawniały faktu przemocy seksualnej ze strony duchownych.
Ale to właśnie Jan Paweł II postanowił w 2001 r. zastąpić instrukcję „Crimen sollicitationis”, znowelizowanymi rozwiązaniami w formie listu apostolskiego „Sacramentorum sanctitatis tutela”, który klauzuli o ekskomunice już nie zawierał. Potwierdzał natomiast, że wykorzystywanie seksualne małoletnich należy do katalogu najcięższych przestępstw znanych prawu kościelnemu, których rozpatrywanie, łącznie z nakładaniem sankcji karnych, leży w wyłącznej gestii Kongregacji Nauki Wiary. To także on zareagował jednoznacznie w 2002 roku na kryzys amerykański.
Trzeba też powiedzieć, że Jan Paweł II był pierwszym papieżem, który podejmował zdecydowane działania w tej sferze. Natomiast działał w takiej mierze, w jakiej miał rozeznanie. Po latach możemy dostrzec wagę decyzji podejmowanych pod koniec pontyfikatu, które nadały Kościołowi właściwy kierunek sprzyjający ochronie dzieci i zwalczaniu przestępstw. W tym kierunku nadal zmierzamy, z coraz większą determinacją.

- O ile Benedykt XVI podkreśla głównie kulturowe przyczyny tych przestępstw, związane z seksualizacją dzisiejszego życia – o tyle Franciszek mówi, że główną przyczyną jest klerykalizm. Jakie jest zdanie Księdza Prymasa?

- I jedno i drugie stanowisko jest słuszne. Franciszek wskazuje, że klerykalizm jest pokusą tych kapłanów, którzy interpretują otrzymaną posługę jako władzę, a nie jako bezinteresowną służbę. To z kolei prowadzi do przekonania, że należymy do grupy, która nie musi nikogo słuchać i niczego się uczyć. Wynikiem tego – jak podkreśla Franciszek – jest „utrata szacunku dla świętej i niezbywalnej godności każdej osoby i jej wolności”. Papież klerykalizm traktuje jako odwrócenie rzeczywistości w Kościele. Zamiast służby na pierwszym miejscu stawia się władzę, wykorzystywanie urzędu dla własnych celów, jakże często opacznie pojmowanych.

- Jeśli Licheń znajdowałby się w jurysdykcji Księdza Prymasa, czy usunąłby Ksiądz Prymas figurę ks. Eugeniusza Makulskiego ze wspólnego pomnika z Janem Pawłem II? A także freski z jego osobą namalowane wewnątrz kościoła?

- Jeśli kapłan został osądzony i skazany, to jest to trudna sytuacja dla zgromadzenia. Ale także dla nas wszystkich. Widać na tym przykładzie, jak niewłaściwe jest stawianie pomników za życia i malowanie fresków, na których występują żyjący budowniczowie świątyni.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ewa Kowalewska: Wczoraj Irlandia – dzisiaj Polska!

2019-05-19 14:30

Ewa H. Kowalewska, prezes Human Life International w Polsce / Gdańsk (KAI)

Ostatnie wydarzenia w Polsce mogą i powinny budzić nasz największy niepokój. Agresywne konfrontacje, dezinformacja, manipulacje faktami, dezintegrujące społeczeństwo akcje – wszyscy to odczuwamy. Można wyróżnić zasadnicze dwie linie tego ataku. Pierwsza dotyczy naszych dzieci, druga naszych duszpasterzy.

Archiwum HLI

Zaledwie 20 lat temu Irlandia była krajem jednoznacznie katolickim. W niedzielnej Mszy uczestniczyło ok. 90% obywateli. W 1983 roku społeczeństwo poparło w referendum poprawkę do konstytucji, zapewniającą prawo do życia dla każdego poczętego dziecka i było z tego bardzo dumne. Większość za wielką wartość uznawała liczną, katolicką rodzinę, opartą na małżeństwie mężczyzny i kobiety, która przekazuje wiarę i tradycję swoim dzieciom.

Dzisiejsza Irlandia całkowicie się zmieniła. Demokratycznie wybrany premier Leo Varadkar nie jest chrześcijaninem i publicznie oświadcza, że jest gejem. Doprowadził on do przeprowadzenia dwóch ogólnonarodowych referendów. Pierwsze dotyczące akceptacji tzw. małżeństw jednopłciowych i adopcji przez nie dzieci, drugie na temat wprowadzenia swobody aborcji na życzenie. Obydwa zdecydowanie wygrał, bo młodzi odcięli się od fundamentalnych zasad moralnych, głoszonych przez Kościół katolicki i z radością poparli jego propozycje. Teraz kościoły świecą pustkami, bo kapłani stracili autorytet, mało kto z młodych chce ich słuchać. Katolicka Irlandia przeżywa dramat utraty wiary.

Tak szybko? Jak to możliwe? To ważne pytania, ponieważ te zmiany nie nastąpiły same z siebie, ale były konsekwentnie stymulowane według określonego programu, nazywanego „scenariuszem irlandzkim”.

Nie ulega wątpliwości, że zastosowana tu została fachowo opracowana inżynieria społeczna. Warto się jej przyjrzeć dokładniej, odnosząc się do tych dwóch referendów. W jaki sposób można zmienić poglądy dorosłych ludzi, w dodatku oparte na fundamencie wiary? Oni są odporni, po prostu wiedzą swoje. Zmiany należy więc rozpoczynać od dzieci.

Otóż w Irlandii ok. 30 lat temu wprowadzono do szkół permisywną edukację seksualną według wzorca brytyjskiego. Irlandzkie dzieci otrzymywały wielką dawkę antychrześcijańskiej ideologii od 4 roku życia po kilka godzin w tygodniu. Pod pretekstem tolerancji uczono je akceptacji dla aktywności osób LGBT (do wyboru) oraz swobody seksualnej i co za tym idzie przyzwolenia na przerywanie niechcianej ciąży. To pokolenie po 30 latach przestało chodzić do kościoła i samo zmieniło obowiązujące prawo.

Kościół katolicki w Irlandii, wcześniej posiadający olbrzymią władzę i autorytet, zdecydowanie przegrał. Pojawiło się wielu kapłanów bez powołania, który dopuszczali się nadużyć. Wystarczyło nagłośnienie skandali. W Irlandii było to wyjątkowo łatwe, bo przypadki pedofilii zdarzały się często. Ludzie nie są ślepi, a krzywdzenie dzieci budzi wielki sprzeciw i obrzydzenie oraz utratę zaufania. W tej sytuacji wielu kapłanów bało się (lub nie chciało) protestować przeciwko pierwszemu referendum. Zabrakło odwagi do głoszenia prawdy. Drugie referendum było jakby kontynuacją pierwszej ofensywy. Młodzi już nie chcieli słuchać, zabrakło autorytetu Kościoła i żywej wiary.

Porównajmy to z obecną sytuacją w jeszcze katolickiej Polsce, która na tle ateizującej się Europy została samotną wyspą i usiłuje bronić swoich wartości. Akcja zmiany świadomości społecznej staje się coraz bardziej agresywna i jest prowadzona dwutorowo, podobnie jak w Irlandii.

Warto się zastanowić, skąd ten atak na nasze dzieci! Batalię przeciwko edukacji seksualnej typu brytyjskiego wygraliśmy wiele lat temu. W polskiej szkole obowiązuje, pozytywny i akceptowany przez rodziców, przedmiot „Wychowanie do Życia w Rodzinie”. Właśnie dzięki dobrej podstawie programowej polska młodzież nadal w większości opowiada się za tradycyjną rodziną i ochroną życia. Atak zaczął się od akcji wmawiania, że w polskiej szkole nie ma edukacji seksualnej. Nie jest to prawda, gdyż realizowana jest edukacja seksualna typu „A” – wychowanie do odpowiedzialności i abstynencji seksualnej nastolatków (według Amerykańskiego Instytutu Pediatrii). Wszystkie badania potwierdzają pozytywne efekty tego przedmiotu. Pomimo tego w mediach nieustannie pojawiają się twierdzenia, że trzeba wreszcie edukację seksualną wprowadzić do szkół i wiele osób, nie znając problemu, publicznie je popiera.

Wyraźnie widać, że podstawowym celem ataku jest właśnie szkoła i nasze dzieci. Wbrew podstawie programowej, obowiązującej w szkołach, gminy kilku dużych miast (np. Gdańska czy Warszawy) podjęły akcje wejścia do szkół z promocją zachowań IGBT oraz ideologii gender. Szokiem dla wielu była wypowiedź nowego wiceprezydenta Warszawy Pawła Rabieja, że te propozycje są jedynie programem przejściowym, a celem jest uchwalenie prawa do adopcji dzieci przez tzw. małżeństwa jednopłciowe.

Równolegle pojawiło się zamieszanie w szkolnictwie poprzez strajk płacowy nauczycieli, zagrożenie egzaminów itd. Bardzo poważnym następstwem jest obniżenie autorytetu wielu nauczycieli oraz doprowadzenie do konfrontacji z uczniami. W kontekście akcji strajkowej w ogóle nie poruszano problemu czego, jak i przez kogo są uczone nasze dzieci. Można się spodziewać dalszej konfrontacji z początkiem roku szkolnego. Jeżeli nie uda się powstrzymać akcji wchodzenia przedstawicieli LGBT do polskich szkól, za kilkanaście lat, tak jak w Irlandii, ta młodzież straci wiarę i sama zmieni obowiązujące prawo.

Drugim elementem ataku jest wmawianie społeczeństwu, że za dramaty związane z pedofilią jest odpowiedzialny tylko i wyłącznie Kościół katolicki. Seksualne wykorzystywanie dzieci jest dramatem, wielką ohydą i podlega prawu karnemu. Osoba, która się dopuszcza takich czynów, powinna być surowo ukarana, niezależnie od tego z jakiego środowiska pochodzi i jaki wykonuje zawód. Prawo dla wszystkich powinno być jednakowo surowe. Potrzebujemy obiektywnej prawdy, odpowiednich kar i prewencji. Ofiarom należny jest szacunek i pomoc. Można mieć jednak wątpliwości czy trafianie na łamy gazet jest dla nich w jakimkolwiek stopniu pomocne.

Problem pedofilii w szerokim zakresie ogólnoświatowym dotyczy milionów ludzi, zwłaszcza wykorzystywania biednych dzieci z Azji. Nikt nie przypomina o znanych sprawach sądowych w Polsce dotyczących nauczycieli, psychologów, trenerów, artystów czy znanych osób ze świata polityki i biznesu. Cisza!

Prowadzona akcja propagandowa ma na celu wskazać jako sprawców tylko kapłanów katolickich. Pseudo raport, przekazany papieżowi przez poseł Joannę Scheuring-Wielgus, składał się z doniesień prasowych bez weryfikacji. Na jego podstawie zrobiono mapę przypadków pedofilii w polskim Kościele, sugerującą, że jest to problem powszechny. Mnóstwo w tym pomówień i oszczerstw. Powstają kolejne filmy, których produkcja wiąże się z wielkimi kosztami. Przeciwko Irlandii szły wielkie pieniądze, które stymulowały realizację antykatolickich programów. Warto zadać pytanie, kto finansuje te filmy, manifestacje, raporty i programy czy kampanię „Wiosny” Biedronia, który coraz częściej jest przedstawiany jako kandydat na polskiego premiera.

Bieżących przypadków pedofilii niemal nie ma, więc ktoś wytrwale szuka w przeszłości, aby podgrzewać temat. Wyciągane są nazwiska zmarłych już dawno księży, którzy sami bronić się już nie mogą. Ten temat nie zniknie z naszych mediów. Będzie systematycznie wyciągany, stymulowany w celu podkręcania emocji i budowania postaw antykatolickich. Tymczasem jeżeli odetnie się pasterzy od stada, owce wilki zjedzą! To oczywiste! Kapłan jest krzewicielem wiary i szafarzem sakramentów, koniecznych do zbawienia. Zniszczenie zaufania do kapłanów, niszczy Kościół, pozbawia wiernych ochrony, naraża na odrzucenie wiary.

Widzę na Facebooku wypowiedzi nieznanych mi osób, że po obejrzeniu ostatniego filmu, nie puszczą dziecka do I Komunii. Nikt tego nie blokuje, tak jak moich informacji pro-life. Myślę, że to prowokacje, które mają służyć za przykład do naśladowania. Jeżeli dziecko nie będzie uczestniczyć w katechezie, nie będzie przystępować do sakramentów i uczestniczyć w grupach parafialnych, nie otrzyma żadnej „odtrutki” na indoktrynację ideologiczną serwowaną w szkole czy mediach. O to właśnie chodzi, bo głównym celem tej akcji jest doprowadzenie do kryzysu wiary! Chrystus i Jego przesłanie ma nie istnieć, tak jakby mogło być unicestwione przez ludzki grzech. Wtedy będzie można z nami zrobić dosłownie wszystko. Czyż to nam nie przypomina akcji z czasów komunizmu?

Polska ma szansę się obronić!

Polska nie jest jednak Irlandią. Mamy inne doświadczenia historyczne. Przeszliśmy przez trudny okres przymusowej ateizacji komunistycznej i obroniliśmy swoją wiarę! Do tych doświadczeń trzeba wracać i pokazywać naszym młodym tę perspektywę.

Po naszej stronie jest też czas. Takich zmian nie można przeprowadzić szybko, a oni tego czasu nie mają. Starają się więc atakować coraz bardziej frontalnie, a to budzi większy opór społeczny i daje dużo do myślenia.

Mamy też wiele ruchów i stowarzyszeń katolickich, również skupiających młodzież, które czynią Kościół żywym i zaangażowanym. Nie zabraniajmy dzieciom korzystać z tych spotkań. Te grupy są przyszłością Kościoła i naszą.

Polska jest bogata męczeństwem naszych kapłanów i podczas II wojny światowej, i w okresie dominacji komunizmu. Broni nas przesłanie, wielka odwaga i wiara Sługi Bożego Prymasa Tysiąclecia kard. Stefana Wyszyńskiego, krew bł. ks. Jerzego Popiełuszki i innych kapłanów bestialsko mordowanych w tamtych trudnych czasach. Mamy przesłanie św. Jana Pawła II na temat małżeństwa i rodziny. Nie dziwią więc próby podważania tych wielkich autorytetów i skandaliczne, nie poparte faktami, próby dyskredytowania Papieża Polaka kłamliwymi pomówieniami, że nie sprzeciwiał się pedofilii w Kościele. Czy nawet bezczelne próby jego „dekanonizacji”! Obrażanie naszych biskupów, krzykliwe i bezpodstawne wnioski o „delegalizację Kościoła”, jakby był jakąś nikomu niepotrzebną, skompromitowaną organizacją pozarządową, bluźniercze ataki na Matkę Bożą Częstochowską, „artystyczne” bluźniercze wystawy i spektakle dopełniają tego obrazu. W przeproszeniu potrzebna jest wielka narodowa modlitwa i ekspiacja. Mieliśmy i mamy wielu wspaniałych kapłanów, którzy są ludźmi wielkich poświęceń – ofiarni, kochani, autentyczni. Stójmy za nimi, brońmy ich i wspomagajmy. Bardzo ich potrzebujemy!

Zachowując spokój, musimy zdać sobie sprawę, że obecny atak na wiarę naszych dzieci jest potężny i podstępny. Posługuje się fake newsami, króluje w liberalnych mediach oraz ukrywa się w ciszy mediów społecznościowych.

Pamiętajmy, że ateiści atakujący Kościół, nie są w stanie zrozumieć, jak wielką siłę daje wiara i żywa Boża obecność. Wygramy z nimi tylko wtedy, jeżeli tę wiarę zachowamy, przekażemy ją naszym dzieciom i pozostaniemy wierni Jezusowi Chrystusowi, który jest naszym Królem i prowadzi swój Kościół. Wszystkie problemy musimy nieustannie zanosić przed Boży tron, prosząc o pomoc w tym dramatycznym zmaganiu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem