Reklama

Niedziela Przemyska

Dotknij świętego

Skąd przychodzimy? Kim jesteśmy? Dokąd zmierzamy?” - takie pytania postawiliśmy sobie w grupach parafii salezjańskiej pw. św. Józefa w Przemyślu, na jednym ze spotkań z cyklu „Przejdź drogą wiary - od żłóbka przez krzyż do zmartwychwstania”. W Roku Wiary te pytania pozwoliły zastanowić się nad przyszłością w kontekście teraźniejszości i przeszłości.

O to samo pytał przełożony generalny Salezjanów ks. Pascual Chávez Villanueva, w 2009 r., w 150. rocznicę powstania Zgromadzenia Salezjańskiego, w perspektywie przygotowań do 200. rocznicy urodzin św. Jana Bosko, którą będziemy świętowali w 2015 r. Wtedy postanowił, że najlepiej byłoby, gdyby ks. Bosko „zajrzał” do tych miejsc, które widział w swoich snach i wizjach. Dlatego zaproponował peregrynację relikwii św. Jana Bosko przez wszystkie kontynenty do miejsc, w których obecny jest charyzmat salezjański. W ten sposób relikwie dotrą do 130 krajów świata. W Polsce peregrynacja rozpoczęła się 27 maja w Warszawie, a zakończy się w Oświęcimiu 17 sierpnia 2013. Relikwie ks. Bosko przyjmie 50 miejscowości.

Podstawa relikwiarza ukazuje most podtrzymywany przez cztery filary, wskazujące na cztery podstawy, na których toczy się walka o człowieka i jego zbawienie. Ks. Bosko wskazywał na te podstawy, jakby na glebę, na której dokonuje się kształtowanie człowieka: dom - relacje, bliskość osób, poczucie bezpieczeństwa, poczucie „bycia u siebie”; szkoła - nauka, wzrastanie w mądrości; kościół - pogłębienie relacji z Bogiem, modlitwa, sakramenty; boisko - radość, wspólna zabawa i świętowanie. Filary relikwiarza są ozdobione, a po bokach znajdują się czworokątne płyty z obliczami młodych z pięciu kontynentów. Herb Zgromadzenia Salezjańskiego i charyzmatyczne motto, które wybrał sam ks. Bosko: „Da mihi animas, cetera tolle” (Daj mi dusze, resztę zabierz) - dopełniają całości. W środku umieszczona jest figura św. Jana Bosko, wiernie oddająca postać Świętego, w której zostały umieszczone relikwie - część prawego przedramienia Ojca i Nauczyciela Młodzieży, jak o św. Janie Bosko powiedział Jan Paweł II.

Reklama

Św. Jan Bosko urodził się 16 sierpnia 1815 r., w ubogiej wiejskiej rodzinie w Becchi niedaleko Turynu, we włoskim Piemoncie. Dzięki inteligencji i wytrwałości oraz przy pomocy życzliwych ludzi ukończył szkołę, a następnie w 1835 r. wstąpił do seminarium duchownego w Chieri i sześć lat później otrzymał święcenia kapłańskie.

Wychodząc naprzeciw potrzebom młodzieży żyjącej w Turynie, postanowił stworzyć warunki, które pomogą przygotować chłopców do godnego, dorosłego życia. W dzielnicy Valdocco założył więc oratorium, miejsce, w którym chłopcy mogli się uczyć pisać i czytać, gdzie mogli coś zjeść i bawić się, gdzie mogli czuć się jak w domu. Mając jednak świadomość, że sam niewiele może dokonać, współpracował z wychowankami z oratorium. W 1859 r. powołał do życia Towarzystwo św. Franciszka Salezego, nowe zgromadzenie zakonne nazywane potocznie Salezjanami.

Św. Jan Bosko całe życie poświęcił wychowaniu młodych ludzi. Stworzył dla nich struktury, które pomogły im wejść w dorosłe życie. Pomagał zdobyć zawód, znaleźć pracę oraz - przede wszystkim - rozwijać się duchowo. W stworzonym przez siebie systemie wychowawczym - opartym na wierze, rozumie i miłości - wykorzystywał m.in. muzykę, teatr, sport, zabawy. W roku 1875 wysłał do Argentyny pierwszych salezjanów jako misjonarzy, ponieważ pracę na misjach uważał za jeden z głównych celów założonej przez siebie Rodziny Salezjańskiej. Wielką wagę przywiązywał do środków społecznego przekazu, uważając, że książki i czasopisma odgrywają ważną rolę w ewangelizacji oraz formacji chrześcijan. Sam napisał wiele książek i broszur, ale także dydaktycznych scenariuszy teatralnych. Jego styl wychowania i duszpasterstwa kontynuują założone przez niego zgromadzenia zakonne Salezjanów i Salezjanek, Salezjanów Współpracowników oraz inne grupy przynależące do Rodziny Salezjańskiej na całym świecie.

W dniach 9-10 lipca br. będziemy mieli szczęście gościć relikwie ks. Bosko w Przemyślu. Przyjazd ks. Bosko do Polski jest wielkim wydarzeniem nie tylko dla jego duchowych synów, ale również dla polskiej młodzieży, całego polskiego Kościoła i dla Przemyśla. Chcielibyśmy zrobić wszystko, żeby obecność św. Jana Bosko w Przemyślu stała się wspólnym świętem młodzieży i wszystkich mieszkańców naszego miasta.

Jedną z form wspólnego świętowania chcemy uczynić spektakl pt. „Spełniony sen”. Jest to widowisko plenerowe oparte na życiu ks. Bosko, przedstawione przez Teatr ITP z Lublina, który wystąpi w niedzielę 7 lipca o godz. 21. Jest to opowieść o 7 snach ks. Bosko, ukazana z wykorzystaniem różnych form teatru ulicznego. Teatr rozpocznie tegoroczną edycję XIII Międzynarodowego Przemyskiego Festiwalu Salezjańskie Lato 2013. Mamy również możliwość goszczenia zespołu „New Day”, który wystąpi w poniedziałek 8 lipca o godz. 19. Te dwa wydarzenia chcielibyśmy umiejscowić w centrum naszego miasta, aby z przesłaniem dotrzeć do jak najszerszego grona młodych. Oczywiście punktem kulminacyjnym stanie się sama peregrynacja. Relikwie przybędą do kościoła Salezjanów pw. św. Józefa w Przemyślu 9 lipca o godz. 18 i pozostaną do 10 lipca do godz. 16.

Ksiądz Generał mówił, że nie jest możliwe, aby wszyscy przybyli do Turynu, ale jest możliwe, aby ks. Bosko przybył do wszystkich, którzy pragną się z nim spotkać. W Roku Wiary i duszpasterskiej troski o to, by być „solą ziemi”, przybywa w swoich relikwiach człowiek wielkiej wiary, który sprawił, że wielu ludzi, szczególnie młodych, doświadczyło smaku prawdziwej miłości, gdy wprowadzał w życie swoją podstawową zasadę, że wychowanie jest sprawą serca. Będzie to naszą radością, jeżeli na peregrynacyjnym szlaku nie zabraknie naszych otwartych serc, abyśmy, modląc się przy relikwiach świętego wychowawcy młodzieży, uczyli się kochać innych tak jak on.

Wydarzenie peregrynacji relikwii skierowane jest przede wszystkim do samych Salezjanów i Rodziny Salezjańskiej. Ponieważ jednak święci należą do całego Kościoła, stąd też duchowi synowie Apostoła Młodzieży do modlitwy przed wstawiennictwo Świętego zapraszają dzieci, młodzież oraz dorosłych, którym bliskie jest wychowanie młodzieży oraz troska o młode pokolenie. Przyjdź i dotknij Świętego.

2013-06-26 14:09

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Przepis na radosne życie według ks. Jana Bosko

2020-01-31 09:53

[ TEMATY ]

św. Jan Bosko

www.salezjanie.pl

Święty Jan Bosko zasłynął, jako genialny wychowawca, nauczyciel młodzieży, pisarz i publicysta, założyciel zgromadzeń zakonnych. Często zachęcał swoich uczniów mówiąc: „bądźcie zawsze radośni, bardzo radośni!”. Radość w jego wydaniu nie oznacza jednak ciągłego, bezmyślnego uśmiechu na twarzy. Radość to postawa ducha, nastawienie wobec życia. 

Jan Bosko przyszedł na świat 16 sierpnia 1815 roku w ubogiej wiejskiej rodzinie w Becchi niedaleko Turynu, we włoskim Piemoncie. Rodzice, Franciszek Bosko i Małgorzata Occhiena, dali mu na chrzcie dwa imiona: Jan, Melchior. Kiedy chłopiec miał dwa lata, umarł mu ojciec. Wychowaniem Jana i dwóch jego braci zajęła się matka, która zaszczepiła w nich chęć do nauki i pobożność.

W wieku 9 lat Janek miał sen, w którym na podwórku kłóciło i biło się wielu chłopców. Sytuacji przyglądał się mężczyzna „o twarzy pełnej blasku”. Polecił Jankowi rozdzielić zwaśnionych i dodał: „będziesz musiał pozyskać ich przyjaźń dobrocią i miłością, a nie pięściami…”.

Bosko postanowił szukać więc sposobów na wskazywanie Bożych dróg poprzez okazywanie dobroci i dawanie ludziom okazji do radości.

Od wędrownych kuglarzy i cyrkowców, których było mnóstwo w tamtych czasach, nauczył się sztuczek i dzięki nim zdobywał uwagę ludzi. Swoje „pokazy” przeplatał modlitwą, pobożnym śpiewem i kazaniami zasłyszanymi w niedzielę w kościele.

Po ukończeniu szkoły w 1835 roku młody Bosko wstąpił do seminarium duchownego w Chieri, gdzie po 6 latach otrzymał święcenia kapłańskie. Hasło, które wybrał z okazji święceń „daj mi dusze, resztę zabierz” stało się potem mottem wszystkich salezjanów.

Po święceniach ks. Bosko zaczął pracę z młodzieżą żyjącą w Turynie. Praca, którą wykonywał, była niezwykle trudna i wymagająca. Pozbawieni opieki dorosłych młodzi włóczyli się po ulicach z powodu braku zajęcia, co często było też przyczyną tego, że chcąc jakoś przeżyć popełniali przestępstwa i rozboje. Ks. Bosko postanowił im pomóc i wskazać drogę do godnego, dorosłego życia.

W 1841 roku, w dzielnicy Valdocco, założył oratorium – miejsce, gdzie chłopcy mieli szansę nauczyć się pisać, czytać, a także zjeść ciepły posiłek. Miejsce, które było dla nich domem, „który przygarnia; parafią, która ewangelizuje; szkołą, która przygotowuje do życia i podwórkiem, gdzie spotykają się przyjaciele i żyje się radośnie”. Z czasem ks. Bosko doprowadził również do otwarcia pracowni krawieckiej, szewskiej, stolarskiej i drukarskiej, gdzie młodzi uczyli się pracy zawodowej.

Dużą wagę przywiązywał ks. Bosko do rozwoju duchowego wychowanków. Uczył ich modlitwy, zachęcał do częstego przystępowania do spowiedzi i komunii świętej. Wpajał zasady i postawy oparte na Bożych przykazaniach i Ewangelii.

Doskonale rozumiał, że aby jego dzieło przetrwało potrzebuje współpracowników i struktur, które będą kontynuowały zaczęte przez niego dzieło. W 1859 r. powołał do życia Towarzystwo św. Franciszka Salezego – zgromadzenie zakonne nazywane potocznie salezjanami.

Współpracowników i następców znalazł miedzy innymi wśród młodych, którym pomagał.

Ks. Bosko zmarł 31 stycznia 1888 roku, w wieku 73 lat, do końca wierny swojej obietnicy: „przyrzekłem Bogu, że nawet moje ostatnie tchnienie będzie dla moich ubogich chłopców”. W 1929 r. Jan Bosko został beatyfikowany przez Piusa XI, a pięć lat później kanonizowany.

Jednym z najważniejszych z przesłań, jakie postawił nam ks. Bosko jest rada, która zamyka się w słowach: „chcę Ci podarować przepis na świętość: po pierwsze radość; po drugie obowiązki związane z nauką i modlitwa; po trzecie czynienie dobra względem wszystkich”. Warto o tym pamiętać i kierować się nią idąc przez życie.

____________________________________________

Fragment artykułu pochodzącego z miesięcznika „Wzrastanie”. Sprawdź więcej: Zobacz

CZYTAJ DALEJ

Ten wybór jest oczywisty!

2020-02-11 08:56

Niedziela Ogólnopolska 7/2020, str. IV

[ TEMATY ]

homilia

adobe.stock.pl

Pobożność i bezbożność – za tymi słowami ukrywają się fundamentalny wybór i przepastnie różne postrzeganie rzeczywistości. Człowiek pobożny łatwo znajduje Boga we wszystkim i Jemu chce służyć, bezbożny zaś z pasją szuka głównie samorealizacji... Pobożny szerokim łukiem omija wszystko, co uchybia ufnej i serdecznej relacji z Bogiem. Bezbożni zaś – „wyzwoleni” od więzi z Bogiem – siebie czynią miarą wszystkich rzeczy, butnie stanowią prawa, które urągają Dekalogowi – Prawu Bożemu. A może to na jedno wychodzi? Tylko do czasu można wszystko relatywizować, a zepsucie moralne stawiać na równi z wiernością sumieniu. Po Auschwitz przychodzi czas Norymbergi...

Słowo Boże wzywa nas dziś do postawienia sobie weryfikujących pytań: jestem pobożny czy bezbożny? W czym się chętnie ćwiczę i co doskonalę: pobożność czy bezbożność? Czy we wszystkim szukam Boga i Nim się rozkoszuję, czy raczej zadowalam się nadętym ego i doczesnością? To powinno być jasne, że o przepis na życie udane i szczęśliwe trzeba pytać Stwórcę. (Byle gadżet opatrzony jest instrukcją, a człowiek, arcydzieło Boga – nie?) On mówi ci, człowiecze, jasno, że „położył przed tobą ogień i wodę, po co zechcesz, wyciągniesz rękę. Przed ludźmi życie i śmierć, co ci się spodoba, to będzie ci dane”. Co za wybór! I jaka przepastna różnica! Jest się nad czym zadumać.

W Ewangelii intrygują zdania: „Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić”. I: „Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego”. Jak i czym Jezus wypełnia Prawo i Proroków? Co rozstrzyga o „większej sprawiedliwości”? Otóż bez jasnego światła słońca nie dałoby się żyć. Ono wydobywa piękno i dobroć wszystkich stworzeń. Bez niego wszystko byłoby ciemnością, czarną nocą. Gdy brak światła, przestajemy widzieć i wiedzieć, jakie coś jest i czemu służy...

Podobnie rzecz się ma z Prawem, Dekalogiem. Jego zasadność, dobroć i piękno jawią się nam, gdy czytamy je w „kluczu” Bożej miłości. To miłość Ojca i Syna najpełniej objawiona w Jezusie sprawia, że wszystko jest w niej skąpane, także Dziesięć przykazań. Jezus nie przyszedł, by cokolwiek w nich znieść, osłabić. Przeciwnie – za sprawą wypełniającej je miłości przykazania zobowiązują jeszcze mocniej i bardziej subtelnie. I tak wchodzimy już w przestrzeń „większej sprawiedliwości” i do „królestwa niebieskiego”. Tu są miłość, zaufanie, pokój i radość. Jak w raju. W miłości przykazania nie uwierają. Kosztują, ale nie kłócą się z rozumem i sercem.

CZYTAJ DALEJ

Na świecie rośnie liczba nadużyć względem dzieci

2020-02-16 21:07

[ TEMATY ]

dzieci

nadużycia

PKWP

Od 2010 r. nadużycia wobec dzieci wzrosły o 170 procent. Dziś szacuje się, że 415 mln maluchów żyje w strefach dotkniętych konflikatami, z tego 149 mln na obszarach, gdzie toczą się poważne wojny. Tę alarmującą statystykę podała międzynarodowa organizacja Save the Children, od 100 lat zajmująca się pomocą dzieciom znajdującym się w niebezpieczeństwie.

Wśród państw, w których dochodzi do najczęstszych nadużyć względem dzieci przoduje Afganistan, Irak, Mali i Nigeria. Wśród kontynentów, które wiodą tu niechlubny prym znajduje się Afryka.

Rzecznik prasowy włoskiego oddziału Save the Children, w wywiadzie dla Radia Watykańskiego, tłumaczy, co zdaniem tej organizacji rozumie się pod pojęciem: nadużycia względem dzieci.

„Dzieci są zawsze wśród najsłabszych, najbardziej cierpią z powodu konfliktów i wojen. Kiedy mówimy o nadużyciach wobec nich, to mówimy o zabójstwach i o okaleczeniach, o zaciąganiu ich do wojska, o porywaniu dzieci, ale także o atakach na szkoły i szpitale, jak również o nieuwzględnianiu ich przy rozdawaniu pomocy humanitarnej."

"Pod tym sformułowaniem rozumiemy także nadużycia seksualne – powiedział papieskiej rozgłośni Filippo Ungaro. - Widzimy ciągły wzrost takich przypadków, ciągłe pogarszanie się sytuacji także w krajach, gdzie teoretycznie wojny już nie ma. Takim krajem jest np. Afganistan, gdzie odnotowujemy dużą liczbą zabójstw i okaleczeń dzieci“.

Filippo Ungaro zaznaczył, że wojna nie czyni żadnych rozróżnień, między dziewczynkami a chłopcami. Jest jednak prawdą, ze chłopcy są bardziej narażeni na bombardowania i zabójstwa. Dziewczynki natomiast częściej są porywane, padają ofiarami gwałtów lub wykorzystywane są jako tarcze wojenne. Jako przykład takich okropnych działań podał Birmę oraz Nigerię, gdzie islamscy terroryści z Boko Haram gwałcą małe dziewczynki, aby nie mogły cieszyć się swym dzieciństwem i świadomie niszczą im przyszłość.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję