Reklama

Pierwsi świadkowie wiary

2013-07-17 10:06

Ks. Waldemar Kulbat
Edycja łódzka 29/2013, str. 8

pl.wikipedia.org
Ścięcie św. Jakuba, obraz Albrechta Dürera

"Krew męczenników jest nasieniem chrześcijaństwa”. Tymi słowami Tertulian wyraził przekonanie, że nawet największe prześladowania nie tylko nie spowodowały unicestwienia chrześcijaństwa, ale paradoksalnie je umocniły i przyczyniły się do jego wzrostu. Przez pierwsze trzydziestolecie chrześcijanie byli niepokojeni jedynie ze strony Sanhedrynu, czyli zwierzchnictwa religii żydowskiej. Pierwszymi męczennikami byli diakon Szczepan i biskup Jerozolimy, św. Jakub Apostoł. Żydzi prześladowali chrześcijan, uważając ich za bezbożników i bluźnierców, jednak ich oskarżenia nie były początkowo przyjmowane przez władze rzymskie.

Prześladowania pierwszych wieków

W roku 64., za cesarza Nerona wybuchło wielkie prześladowanie chrześcijan, które trwało 25 lat. Wtedy to zostali umęczeni św. Piotr, pierwszy papież, i św. Paweł. Pretekstem do oskarżeń był wielki pożar Rzymu. Niewielka, bezbronna wspólnota stała się łatwą ofiarą nienawistnych oskarżeń. Chrześcijan oskarżano, że nienawidzą rodzaju ludzkiego, zajmują się czarami, trują, itp. Oskarżano ich o nieludzkie obyczaje i wiele innych złych praktyk. Lata 70-90 były czasem względnego spokoju. W latach 91-96 rozpoczęły się prześladowania chrześcijan z rozkazu cesarza Domicjana. Za panowania cesarza Trajana w 115 r. rozgorzały krwawe prześladowania chrześcijan, dla których pretekstem stało się trzęsienie ziemi w Antiochii. Podobnie jak za Nerona trzeba było znaleźć „winnych” sprowadzenia nieszczęścia. W 155 r. został umęczony bp św. Polikarp ze Smyrny. Miejscem prześladowań były także inne miasta i prowincje, np. w 177 r. wybuchło prześladowanie chrześcijan w Lyonie. W 202 r. cesarz Septymiusz Sewer wydaje edykt zabraniający Rzymianom przechodzenia na religię żydowską lub chrześcijańską. Niepokoiły go chrześcijańskie wezwania do wstrzemięźliwości oraz odmowa służby wojskowej. W 235 r. za cesarza Maksymina rozpoczyna się kolejna fala prześladowań. Podczas bardzo okrutnych prześladowań za cesarza Decjusza umęczony zostaje papież Fabian. Decjusz w 250 r., cztery miesiące po wstąpieniu na tron wydał dekret, zgodnie z którym wszyscy mężczyźni i kobiety musieli złożyć ofiarę na cześć pogańskich bożków. Odmowa była karana torturami i śmiercią. W 257 r., za cesarza Waleriana rozpoczyna się nowa fala prześladowań. W tym czasie męczeńską śmiercią ginie papież Sykstus II oraz Cyprian z Kartaginy. Nie wszyscy cesarze prześladowali wspólnoty chrześcijańskie.

Jednak nawet w okresach względnego spokoju chrześcijanie byli oskarżani ze względu na swoją wiarę. W 260 r. cesarz Galien wydaje edykt tolerancyjny, jednak w latach 303-304 Dioklecjan rozpoczyna nową falę prześladowań. Edykt cesarski przewidywał odsunięcie chrześcijan od urzędów, zburzenie kościołów, zniszczenie ksiąg i naczyń liturgicznych oraz jak zawsze tortury i śmierć za odmowę złożenia ofiary bożkom. W roku 304 nasiliły się najbardziej okrutne prześladowania. Dopiero w 313 r. w edykcie mediolańskim cesarz Konstantyn zapewnia chrześcijanom pokój. Bardzo trudno jest określić liczbę ofiar. Pomimo prześladowań liczba chrześcijan rosła. W roku 40 n.e. było ich - 1000, w 50 r. n.e. - 1400, w 150 r. n.e. - 40500, w 200 r. n.e. - 217800, w 250 r. n.e. - 1171000, a w 300 r. n.e. - 6299000. Podczas prześladowań pod wpływem tortur niektórzy się załamywali i wypierali się wiary, aby uratować swoje życie. Byli oni nazywani apostatami, czyli odstępcami. Początkowo wspólnoty traktowały ich surowo i wykluczały ze swego grona. Jednak później zaczęto nakładać na nich pokutę i nawet darowywano winę, co wywoływało protesty niektórych zwolenników surowości. Z drugiej strony godna podziwu jest postawa tych, którzy umocnieni łaską Bożą okazywali się wierni wyznawanej wierze. Warto zapytać, dlaczego chrześcijanie nie chcieli się podporządkować nakazom pogańskiej władzy oraz nie chcieli składać ofiar na cześć cesarza jako boga?

Reklama

Znaczenie i wpływ prześladowań

Wyznawanie wiary aż do przelania krwi jest istotą powołania chrześcijańskiego. Chrześcijanin nie może się zaprzeć swego Pana. Do IV wieku, mimo prześladowań chrześcijaństwo przyjęła połowa mieszkańców cesarstwa rzymskiego. Już pod koniec III wieku chrześcijaństwo zaczęło się rozwijać poza granicami cesarstwa rzymskiego: w Armenii, Gruzji, Persji, a w IV wieku wśród niektórych plemion arabskich oraz w Etiopii. Po edykcie mediolańskim cesarza Konstantyna (313 r.) nastąpił jego dalszy rozwój, a za czasów Teodozjusza Wielkiego stało się ono religią państwową (380 r.). Pod koniec V wieku istniało już we wszystkich prowincjach cesarstwa rzymskiego. Na koniec warto podkreślić znaczenie przykładu męczenników i ich ofiary.

Chrześcijanie kierowali się przykazaniami Bożymi oraz byli posłuszni głosowi sumienia. Był to czas narodzin dla nieba wielkich bohaterskich wyznawców i męczenników. W niewypowiedzianych mękach ginęli papieże, biskupi, kapłani, prawdziwi wierni Pasterze chrystusowej owczarni. Byli przykładem i wzorem wytrwania i poświęcenia. Podczas ich uwięzienia i tortur dostrzegano w nich nadnaturalną moc i niezwykłą bliskość z Bogiem. Ich przykład stawał się wzorem poświęcenia i wierności Bogu, umacniał wiarę innych. Widziano w nich naśladowców Jezusa, ponieważ ci, którzy umierali za wiarę, podzielali Jego los. Pamięć o męczennikach zachowywano w różny sposób. Spisywano relacje o ich śmierci, a następnie odczytywano je publicznie tak, jak teksty Pisma. Szczątki męczenników otaczano czcią i przechowywano jako cenne relikwie. Świętowano rocznice ich śmierci. Tak zrodził się kult świętych istniejący do dzisiaj w katolicyzmie i prawosławiu. Męczennicy byli bowiem pierwszymi świętymi i orędownikami.

Tagi:
historia wiara męczennicy

Reklama

Chrześcijańskie poznanie przez wiarę

2019-04-16 18:56

Ks. Zbigniew Chromy
Edycja świdnicka 16/2019, str. VIII

Włodzimierz Rędzioch

Klimat panujący we współczesnym świecie jest przesiąknięty postawą totalnego relatywizmu. Dlatego w takim właśnie świecie, jednym z podstawowych zadań ludzi wierzących jest nieustanne uzasadnianie tej nadziei, jaką daje wiara w Chrystusa; wiara w istnienie prawdy, która wyzwala. Chrześcijanin, aby mógł bronić fundamentów swej wiary w sposób skuteczny i wiarygodny, musi sam wierzyć głęboko i posiadać opartą na tej wierze niezachwianą nadzieję na szczęśliwą przyszłość, którą może dać tylko Bóg. Benedykt XVI podkreślał, że istotą bycia chrześcijaninem jest spotkanie z wydarzeniem Chrystusa, z Osobą, która nadaje ludzkiemu życiu nową perspektywę. Wiara chrześcijańska mówiąc, że Bóg jest miłością, uczy, że tylko On może nas obdarować prawdziwą miłością. Chrześcijańskie przesłanie o prymacie miłości wypływa z faktu, że Bóg, jako pierwszy w tajemniczy i darmowy sposób obdarowuje człowieka wszystkim, co dobre. Czyni to za pośrednictwem swego Syna, który jest Zbawicielem wszystkich ludzi oraz mocą Ducha Pocieszyciela, który swą mocą dopełnia wszelkiego uświęcenia.

Wiarygodne głoszenie tego orędzia stanowi o żywotności Kościoła oraz warunkuje i uzasadnia konieczność jego istnienia. Dziś prawda o absolutnej roli Jezusa Chrystusa w historii zbawienia i związanego z nim Kościoła, bywa kwestionowana jak nigdy dotąd, szczególnie w ramach dialogu międzyreligijnego i związanej z nim teologii religii – szczególnie w jej pluralistycznym wydaniu. Zdaniem Johna Hicka, potraktowanie na poważnie chrześcijańskiego przesłania o zbawieniu, prowadzi do niebezpiecznych implikacji: „Bo jeśli istotnie Jezus jest Bogiem, to okazuje się, że tylko chrześcijaństwo wśród wszystkich światowych religii zostało założone przez samego Boga, a zatem jest własną religią Boga, wyższą od innych”. Dla Hicka nie tylko wcielenie, ale również zmartwychwstanie Chrystusa jest wątpliwe. Uważa on, że jest mało prawdopodobne, aby Jezus po śmierci wrócił do życia. Zmartwychwstanie to jedynie mit ukazujący wyższość życia nad śmiercią i dobra nad złem, a nie realne wydarzenie. Tego typu twierdzenia coraz bardziej rozpowszechniające się w różnych odmianach pluralistycznej teologii religii godzą w podstawowy wiary chrześcijańskiej. Pierwszą niezbędną rzeczą jest uwiarygodnienie Jezusa Chrystusa jako postaci historycznej, a także po ukazanie racjonalnego charakteru wiary, która widzi w Chrystusie jedynego i powszechnego Zbawiciela wszystkich ludzi. Problem uznania Jezusa Chrystusa za jedynego i powszechnego Zbawiciela świata, jest przede wszystkim problemem uznania Jego prawdziwego Bóstwa i prawdziwego człowieczeństwa. Z prawdy tej z kolei wypływa teza o tym, że w Chrystusie dotykamy pełni Objawienia oraz że jest On jedynym i powszechnym Zbawicielem wszystkich ludzi.

Jeśli ludzie są stworzeni na podobieństwo Boga, to posiadają w sobie, w swej istocie, zarówno zdolność do poznania prawdy jak i pragnienie jej odkrywania, niezależnie od tego gdzie i jak żyją. Uprzedzająca „wiedza” wiary nie tylko nie niszczy myślenia, ale je nieustannie pobudza do twórczych poszukiwań. Choć nie posiada ona tej oczywistości, jaką zdają się dawać nauki empiryczne, to jednak daje coś, czego one dać nigdy nie mogą. Wiara pozwala człowiekowi poznać siebie samego i oprzeć swoją egzystencję na rzeczywistości, która go całkowicie przekracza. Racjonalność jest nie tylko domeną nauk przyrodniczych czy filozofii, ale również wiary i teologii będącej refleksją nad nią. Wiara chrześcijańska nigdy nie jest zawieszona w próżni, lecz zawsze odwołuje się do rozumu ponieważ jest zaufaniem do Tego, który jest Rozumem-Sensem wszechświata. Wiara jawi się jako równoprawny partner w dialogu z myśleniem czysto racjonalistycznym; gdyż jeśli Bóg istnieje może być poznany tylko przez wiarę, która nie niszczy rozumu, ale go wzmacnia i pomaga mu zrozumieć całą rzeczywistość. Teologii nie może uprawiać człowiek niewierzący, gdyż nie będzie on w stanie poprawnie odczytać duchowego przesłania zawartego w Bożym Objawieniu. Jeżeli przyjmujemy, że każdy człowiek posiada wspólną nam wszystkim naturę, to trzeba również uznać, że istnieją pewne wspólne nam wszystkim cechy niezależne od wychowania i kultury, w jakiej się wzrastało. Jedną z takich cech jest pragnienie prawdy wpisane w ludzką naturę.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ewa Kowalewska: Wczoraj Irlandia – dzisiaj Polska!

2019-05-19 14:30

Ewa H. Kowalewska, prezes Human Life International w Polsce / Gdańsk (KAI)

Ostatnie wydarzenia w Polsce mogą i powinny budzić nasz największy niepokój. Agresywne konfrontacje, dezinformacja, manipulacje faktami, dezintegrujące społeczeństwo akcje – wszyscy to odczuwamy. Można wyróżnić zasadnicze dwie linie tego ataku. Pierwsza dotyczy naszych dzieci, druga naszych duszpasterzy.

Graziako

Zaledwie 20 lat temu Irlandia była krajem jednoznacznie katolickim. W niedzielnej Mszy uczestniczyło ok. 90% obywateli. W 1983 roku społeczeństwo poparło w referendum poprawkę do konstytucji, zapewniającą prawo do życia dla każdego poczętego dziecka i było z tego bardzo dumne. Większość za wielką wartość uznawała liczną, katolicką rodzinę, opartą na małżeństwie mężczyzny i kobiety, która przekazuje wiarę i tradycję swoim dzieciom.

Dzisiejsza Irlandia całkowicie się zmieniła. Demokratycznie wybrany premier Leo Varadkar nie jest chrześcijaninem i publicznie oświadcza, że jest gejem. Doprowadził on do przeprowadzenia dwóch ogólnonarodowych referendów. Pierwsze dotyczące akceptacji tzw. małżeństw jednopłciowych i adopcji przez nie dzieci, drugie na temat wprowadzenia swobody aborcji na życzenie. Obydwa zdecydowanie wygrał, bo młodzi odcięli się od fundamentalnych zasad moralnych, głoszonych przez Kościół katolicki i z radością poparli jego propozycje. Teraz kościoły świecą pustkami, bo kapłani stracili autorytet, mało kto z młodych chce ich słuchać. Katolicka Irlandia przeżywa dramat utraty wiary.

Tak szybko? Jak to możliwe? To ważne pytania, ponieważ te zmiany nie nastąpiły same z siebie, ale były konsekwentnie stymulowane według określonego programu, nazywanego „scenariuszem irlandzkim”.

Nie ulega wątpliwości, że zastosowana tu została fachowo opracowana inżynieria społeczna. Warto się jej przyjrzeć dokładniej, odnosząc się do tych dwóch referendów. W jaki sposób można zmienić poglądy dorosłych ludzi, w dodatku oparte na fundamencie wiary? Oni są odporni, po prostu wiedzą swoje. Zmiany należy więc rozpoczynać od dzieci.

Otóż w Irlandii ok. 30 lat temu wprowadzono do szkół permisywną edukację seksualną według wzorca brytyjskiego. Irlandzkie dzieci otrzymywały wielką dawkę antychrześcijańskiej ideologii od 4 roku życia po kilka godzin w tygodniu. Pod pretekstem tolerancji uczono je akceptacji dla aktywności osób LGBT (do wyboru) oraz swobody seksualnej i co za tym idzie przyzwolenia na przerywanie niechcianej ciąży. To pokolenie po 30 latach przestało chodzić do kościoła i samo zmieniło obowiązujące prawo.

Kościół katolicki w Irlandii, wcześniej posiadający olbrzymią władzę i autorytet, zdecydowanie przegrał. Pojawiło się wielu kapłanów bez powołania, który dopuszczali się nadużyć. Wystarczyło nagłośnienie skandali. W Irlandii było to wyjątkowo łatwe, bo przypadki pedofilii zdarzały się często. Ludzie nie są ślepi, a krzywdzenie dzieci budzi wielki sprzeciw i obrzydzenie oraz utratę zaufania. W tej sytuacji wielu kapłanów bało się (lub nie chciało) protestować przeciwko pierwszemu referendum. Zabrakło odwagi do głoszenia prawdy. Drugie referendum było jakby kontynuacją pierwszej ofensywy. Młodzi już nie chcieli słuchać, zabrakło autorytetu Kościoła i żywej wiary.

Porównajmy to z obecną sytuacją w jeszcze katolickiej Polsce, która na tle ateizującej się Europy została samotną wyspą i usiłuje bronić swoich wartości. Akcja zmiany świadomości społecznej staje się coraz bardziej agresywna i jest prowadzona dwutorowo, podobnie jak w Irlandii.

Warto się zastanowić, skąd ten atak na nasze dzieci! Batalię przeciwko edukacji seksualnej typu brytyjskiego wygraliśmy wiele lat temu. W polskiej szkole obowiązuje, pozytywny i akceptowany przez rodziców, przedmiot „Wychowanie do Życia w Rodzinie”. Właśnie dzięki dobrej podstawie programowej polska młodzież nadal w większości opowiada się za tradycyjną rodziną i ochroną życia. Atak zaczął się od akcji wmawiania, że w polskiej szkole nie ma edukacji seksualnej. Nie jest to prawda, gdyż realizowana jest edukacja seksualna typu „A” – wychowanie do odpowiedzialności i abstynencji seksualnej nastolatków (według Amerykańskiego Instytutu Pediatrii). Wszystkie badania potwierdzają pozytywne efekty tego przedmiotu. Pomimo tego w mediach nieustannie pojawiają się twierdzenia, że trzeba wreszcie edukację seksualną wprowadzić do szkół i wiele osób, nie znając problemu, publicznie je popiera.

Wyraźnie widać, że podstawowym celem ataku jest właśnie szkoła i nasze dzieci. Wbrew podstawie programowej, obowiązującej w szkołach, gminy kilku dużych miast (np. Gdańska czy Warszawy) podjęły akcje wejścia do szkół z promocją zachowań IGBT oraz ideologii gender. Szokiem dla wielu była wypowiedź nowego wiceprezydenta Warszawy Pawła Rabieja, że te propozycje są jedynie programem przejściowym, a celem jest uchwalenie prawa do adopcji dzieci przez tzw. małżeństwa jednopłciowe.

Równolegle pojawiło się zamieszanie w szkolnictwie poprzez strajk płacowy nauczycieli, zagrożenie egzaminów itd. Bardzo poważnym następstwem jest obniżenie autorytetu wielu nauczycieli oraz doprowadzenie do konfrontacji z uczniami. W kontekście akcji strajkowej w ogóle nie poruszano problemu czego, jak i przez kogo są uczone nasze dzieci. Można się spodziewać dalszej konfrontacji z początkiem roku szkolnego. Jeżeli nie uda się powstrzymać akcji wchodzenia przedstawicieli LGBT do polskich szkól, za kilkanaście lat, tak jak w Irlandii, ta młodzież straci wiarę i sama zmieni obowiązujące prawo.

Drugim elementem ataku jest wmawianie społeczeństwu, że za dramaty związane z pedofilią jest odpowiedzialny tylko i wyłącznie Kościół katolicki. Seksualne wykorzystywanie dzieci jest dramatem, wielką ohydą i podlega prawu karnemu. Osoba, która się dopuszcza takich czynów, powinna być surowo ukarana, niezależnie od tego z jakiego środowiska pochodzi i jaki wykonuje zawód. Prawo dla wszystkich powinno być jednakowo surowe. Potrzebujemy obiektywnej prawdy, odpowiednich kar i prewencji. Ofiarom należny jest szacunek i pomoc. Można mieć jednak wątpliwości czy trafianie na łamy gazet jest dla nich w jakimkolwiek stopniu pomocne.

Problem pedofilii w szerokim zakresie ogólnoświatowym dotyczy milionów ludzi, zwłaszcza wykorzystywania biednych dzieci z Azji. Nikt nie przypomina o znanych sprawach sądowych w Polsce dotyczących nauczycieli, psychologów, trenerów, artystów czy znanych osób ze świata polityki i biznesu. Cisza!

Prowadzona akcja propagandowa ma na celu wskazać jako sprawców tylko kapłanów katolickich. Pseudo raport, przekazany papieżowi przez poseł Joannę Scheuring-Wielgus, składał się z doniesień prasowych bez weryfikacji. Na jego podstawie zrobiono mapę przypadków pedofilii w polskim Kościele, sugerującą, że jest to problem powszechny. Mnóstwo w tym pomówień i oszczerstw. Powstają kolejne filmy, których produkcja wiąże się z wielkimi kosztami. Przeciwko Irlandii szły wielkie pieniądze, które stymulowały realizację antykatolickich programów. Warto zadać pytanie, kto finansuje te filmy, manifestacje, raporty i programy czy kampanię „Wiosny” Biedronia, który coraz częściej jest przedstawiany jako kandydat na polskiego premiera.

Bieżących przypadków pedofilii niemal nie ma, więc ktoś wytrwale szuka w przeszłości, aby podgrzewać temat. Wyciągane są nazwiska zmarłych już dawno księży, którzy sami bronić się już nie mogą. Ten temat nie zniknie z naszych mediów. Będzie systematycznie wyciągany, stymulowany w celu podkręcania emocji i budowania postaw antykatolickich. Tymczasem jeżeli odetnie się pasterzy od stada, owce wilki zjedzą! To oczywiste! Kapłan jest krzewicielem wiary i szafarzem sakramentów, koniecznych do zbawienia. Zniszczenie zaufania do kapłanów, niszczy Kościół, pozbawia wiernych ochrony, naraża na odrzucenie wiary.

Widzę na Facebooku wypowiedzi nieznanych mi osób, że po obejrzeniu ostatniego filmu, nie puszczą dziecka do I Komunii. Nikt tego nie blokuje, tak jak moich informacji pro-life. Myślę, że to prowokacje, które mają służyć za przykład do naśladowania. Jeżeli dziecko nie będzie uczestniczyć w katechezie, nie będzie przystępować do sakramentów i uczestniczyć w grupach parafialnych, nie otrzyma żadnej „odtrutki” na indoktrynację ideologiczną serwowaną w szkole czy mediach. O to właśnie chodzi, bo głównym celem tej akcji jest doprowadzenie do kryzysu wiary! Chrystus i Jego przesłanie ma nie istnieć, tak jakby mogło być unicestwione przez ludzki grzech. Wtedy będzie można z nami zrobić dosłownie wszystko. Czyż to nam nie przypomina akcji z czasów komunizmu?

Polska ma szansę się obronić!

Polska nie jest jednak Irlandią. Mamy inne doświadczenia historyczne. Przeszliśmy przez trudny okres przymusowej ateizacji komunistycznej i obroniliśmy swoją wiarę! Do tych doświadczeń trzeba wracać i pokazywać naszym młodym tę perspektywę.

Po naszej stronie jest też czas. Takich zmian nie można przeprowadzić szybko, a oni tego czasu nie mają. Starają się więc atakować coraz bardziej frontalnie, a to budzi większy opór społeczny i daje dużo do myślenia.

Mamy też wiele ruchów i stowarzyszeń katolickich, również skupiających młodzież, które czynią Kościół żywym i zaangażowanym. Nie zabraniajmy dzieciom korzystać z tych spotkań. Te grupy są przyszłością Kościoła i naszą.

Polska jest bogata męczeństwem naszych kapłanów i podczas II wojny światowej, i w okresie dominacji komunizmu. Broni nas przesłanie, wielka odwaga i wiara Sługi Bożego Prymasa Tysiąclecia kard. Stefana Wyszyńskiego, krew bł. ks. Jerzego Popiełuszki i innych kapłanów bestialsko mordowanych w tamtych trudnych czasach. Mamy przesłanie św. Jana Pawła II na temat małżeństwa i rodziny. Nie dziwią więc próby podważania tych wielkich autorytetów i skandaliczne, nie poparte faktami, próby dyskredytowania Papieża Polaka kłamliwymi pomówieniami, że nie sprzeciwiał się pedofilii w Kościele. Czy nawet bezczelne próby jego „dekanonizacji”! Obrażanie naszych biskupów, krzykliwe i bezpodstawne wnioski o „delegalizację Kościoła”, jakby był jakąś nikomu niepotrzebną, skompromitowaną organizacją pozarządową, bluźniercze ataki na Matkę Bożą Częstochowską, „artystyczne” bluźniercze wystawy i spektakle dopełniają tego obrazu. W przeproszeniu potrzebna jest wielka narodowa modlitwa i ekspiacja. Mieliśmy i mamy wielu wspaniałych kapłanów, którzy są ludźmi wielkich poświęceń – ofiarni, kochani, autentyczni. Stójmy za nimi, brońmy ich i wspomagajmy. Bardzo ich potrzebujemy!

Zachowując spokój, musimy zdać sobie sprawę, że obecny atak na wiarę naszych dzieci jest potężny i podstępny. Posługuje się fake newsami, króluje w liberalnych mediach oraz ukrywa się w ciszy mediów społecznościowych.

Pamiętajmy, że ateiści atakujący Kościół, nie są w stanie zrozumieć, jak wielką siłę daje wiara i żywa Boża obecność. Wygramy z nimi tylko wtedy, jeżeli tę wiarę zachowamy, przekażemy ją naszym dzieciom i pozostaniemy wierni Jezusowi Chrystusowi, który jest naszym Królem i prowadzi swój Kościół. Wszystkie problemy musimy nieustannie zanosić przed Boży tron, prosząc o pomoc w tym dramatycznym zmaganiu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Świdnica: Prawie 17 mln na renowację katedry

2019-05-23 19:37

ako / Świdnica (KAI)

Parafia św. Stanisława, biskupa i męczennika i św. Wacława w Świdnicy otrzymała prawie 17 mln na ratowanie świdnickiej katedry. Minister kultury i dziedzictwa narodowego podjął decyzję o przyznaniu dofinansowania prac konserwatorskich w świątyni.

Mariusz Barcicki

15 maja Piotr Gliński, minister kultury i dziedzictwa narodowego, podjął decyzję o dofinansowaniu projektu „Konserwacja, rewitalizacja i digitalizacja barokowego wnętrza gotyckiej Katedry Świdnickiej”.

Jak powiedział KAI ks. dr Daniel Marcinkiewicz, rzecznik świdnickiej kurii biskupiej prace konserwatorskie będą obejmowały m.in.: konserwację rzeźb znajdujących się w nawie głównej, konserwację malowideł na ścianach i sklepieniach prezbiterium oraz konserwację obrazów sztalugowych z nawy głównej wraz z ramami. Kwota dofinansowania wyniosła 16 977 602,47 zł. Inwestycja ma zostać zrealizowana do 30 czerwca 2022 r.

Katedra świdnicka jest jedną z najokazalszych świątyń na Dolnym Śląsku. W 2004 roku kościół pw. św. Stanisława i św. Wacława został poniesiony do rangi katedry. Fundatorem świątyni był w 1330 roku Bolko II Świdnicki. Katedra posiada wieżę o wysokości 101 m, jest to najwyższa gotycka wieża w Polsce. W bocznej kaplicy w barokowym ołtarzu znajduje się słynący łaskami obraz Matki Bożej Uzdrowienia Chorych z drugiej połowy XV wieku, koronowany w 2017 roku.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem