Reklama

Lekcje historii po polsku

2013-08-07 14:15

Ks. Adam Lechwar
Edycja sandomierska 32/2013, str. 4-5

Czas wakacji sprzyja rodzinnym wyjazdom, pielgrzymowaniu do głównych i lokalnych sanktuariów Polski, a także innych atrakcyjnych miejsc, o których słyszeliśmy, że warto je odwiedzić, zobaczyć, poznać. Choć to nader prawdziwe w treści porzekadło „cudze chwalicie swego nie znacie” ma wśród nas ciągle racje bytu, jednak wydaje się tracić nieco z ostrości swego przekazu. Szukający mocniejszych wrażeń turyści są w stanie przez kilka godzin czekać, by wejść na szczyt Giewontu, ale coraz więcej jest takich, którzy wybierają mniej osławione szlaki i chętnie podążają za wskazaniami „przewodników”, które powstają w czasie rodzinnych dysput lub przyjacielskich pogawędek. Ten oddolny przekaz staje się swoistym kursem na lokalnych znawców topografii terenu i jego historii, a często wręcz „rodzinnym uniwersytetem”.

Pasja do poznawania historii

Podjęte w ślad za nim turystyczne wyprawy odsłaniają taką wiedzę, do której dotarcie wymaga wewnętrznego otwarcia się na drugiego człowieka. Bywa, że te informacje płyną z pokładów długo skrywanego bólu, poczucia krzywdy, czy niesprawiedliwości historycznej. Czasami wszystko zaczyna się od groteski, którą napisało życie, jak w przypadku pewnej rodziny, w której kilkuletni Kacper patrząc na znajdujący się w pobliży drogi znak „miejsce pamięci narodowej” zaskoczył swoich rodziców stwierdzeniem: „Chcę pójść tam, gdzie był ten pożar, bo ja będę strażakiem”. Ten mały projekt na życie własnego synka zainspirował rodziców do odwiedzenia zbiorowej mogiły z okresy II wojny światowej, obok której przejeżdżali tysiące razy do szkoły, do miasta, na zakupy i przy wielu innych okazjach. Były to pierwsze odwiedziny na tego typu, dość powszechnych w Polsce, obiektach. Dały jednak początek pasji rodzinnego poznawania nieodkrytej dotąd historii Polski, historii własnej ojcowizny i rodu. Podobne doświadczenie miał Hirek - tak wszyscy do niego mówili w domu, w szkole, w parafialnej grupie ministranckiej. Bywa, że poszukiwanie patrona w trakcie przygotowań do bierzmowania prowadzi młodych ludzi do wykazania się oryginalnością przynajmniej w brzmieniu tego imienia. Hirek ten etap miał już za sobą. Już wcześniej wielokrotnie pytał rodziców dlaczego ma takie imię. Wielkim było dla niego odkrycie, że nosi imię swojego dziadka Hieronima Dekutowskiego (1918-49), który był żołnierzem AK, szefem „Kedywu” AK Lublin-Puławy, jednym z organizatorów WiN. Bohaterski dziadek walczył z władzą komunistyczną w latach 1944-47. W końcu został aresztowany i zamordowany w 1949 r. podczas barbarzyńskich działań ludowej władzy, która umiała ją sprawować zadając jedynie śmierć i niszcząc wszelkie inne, niż tzw. „ludowe”, spojrzenie na rzeczywistość społeczno-polityczną. Hirek otrzymał imię swego dziadka w okresie, gdy 1992 r. został on zrehabilitowany, a następnie jako pierwszy stał się kawalerem medalu Sigillum Civis Virtuti. Ta wielka rodowa karta, słusznie przywracająca dumę całej rodzinie i młodemu Hirkowi, dała możliwość pełniejszego utożsamienia się z Ojczyzną przez imię, które dla upamiętnienia bohaterskich czynów przodka nadali mu jego rodzice. Stała się podstawą do zapoznania się z trudną i często bardzo bolesną historią Polski.

Rekonstrukcje historyczne

Daty, które wyznaczają nie tylko następujące po sobie dni w kalendarzowym układzie zapraszają do uporczywego odbudowywania zniekształconego i często sponiewieranego dziedzictwa naszego narodu, naszych małych Ojczyzn. Podpowiadają także, jak uczyć historii w dobie, kiedy rozporządzeniem ministra RP nie znajduje się dla niej miejsca w siatce zajęć szkolnych. Gdy pamięć pokoleniowa żywo kłóci się z oficjalnym przekazem „historiotwórców” poddanych poprawności politycznej. Jednym ze sposobów historycznej edukacji są zapewne modne ostatnio i realne w naszej ekonomicznej rzeczywistości rekonstrukcje historyczne. Dziś nie tylko dowiadujemy się o odtworzeniu słynnej bitwy powszechnie określanej Cudem nad Wisłą z 1920 r., bitwy pod Grunwaldem, bitew powstania styczniowego, czy jak ostatnio rzezi wołyńskiej w Radymnie. Rekonstrukcje te odbywają się w coraz mniejszych środowiskach - jak chociażby gminy, czy wsie - przywracając całemu narodowi jego prawdziwą historię. Trzeba powiedzieć, że w tych wydarzeniach żywo uczestniczymy, jako aktorzy, statyści, twórcy planów rekonstrukcyjnych, widzowie, ale też uczestniczymy w nich ogladając relacje w telewizji, przez Internet czy inne media. Tworzy się w nas tzw. pamięć emocjonalna. Jest ona podobna do tej, jaka powstaje w traumatycznych doświadczeniach pożogi wojennej, bombardowania, czy egzekucji. Pamięć niezatarta, trudna do usunięcia nawet przy wielu propagandowych zabiegach. Pamięć, która reaguje bólem, gdy słyszy się określenie „polskie obozy koncentracyjne”, czy zaprzeczenie o istnieniu „Katynia”, „Wołynia”, a pojęcie „Jedwabne” ma upokarzać i wzbudzać we wszystkich Polakach poczucie zbiorowej odpowiedzialności za Holokaust.

Reklama

Piętno świadomości

Polacy potrafią ocalić pamięć i dbać o jej właściwy kształt przez kultywowanie genealogii. Owszem była to kiedyś domena magnaterii, szlachty oraz ludzi przynależących do innych tak zwanych wyższych warstw społecznych. W historii powstawały one sukcesywnie w wyniku jego rozwoju i unowocześnianej organizacji. Przecież nie tylko snobizm kierował Polakami wczoraj i jest głównym motorem napędowym także i dziś w tym obszarze. Słusznie widzi się w tych działaniach, które dziś często schodzą na poziom przedszkoli i szkół podstawowych formę historycznego wychowania człowieka. Dziecko tworzące prostą genealogię: dziadkowie, rodzice, ja i moje rodzeństwo, uczą się historii w najbardziej podstawowym wydaniu, historii faktu, historii przyczynowo-skutkowej, wolnej od interpretacyjnych nadużyć. Daje ona płaszczyznę do poznania dziejów poszczególnych członków rodziny i ich zanurzenia w dzieje wielkiej historii narodu. W lokalnych środowiskach funkcjonuje wiele nazw własnych związanych z żyjącymi tam rodzinami lub wydarzeniami, które odcisnęły swoje piętno na świadomości i poczuciu tożsamości Polaków. Przebrzmiał w naszej historii czas rycerzy, ale trzeba i dziś pielęgnować rycerskość. Chorągiew Rycerstwa Ziemi Sandomierskiej jest nie tylko turystyczną atrakcją. Jest przecież sposobem identyfikacji i jakąś próbą odwołania się do tego co w dziejach Polski najznamienitsze. To prawda, że w historii naszych rodów nie zawsze odnajdujemy świetlane postaci warte naśladowania i afirmacji, ale to nie znaczy, że nie powinniśmy w sercu obudzać i nosić zachwytu oraz pragnienia dla postaw szlachetnych i bohaterskich.

- Przez tworzenie drzew genealogicznych - mówi Barbara-Scilanga, wychowawca świetlicy i nauczyciel wychowania do życia w rodzinie w Zespołach Szkół w Cholewianej Górze i Starym Narcie - dzieci bardzo wiele dowiadują się od swoich dziadków i rodziców o udziale członków ich rodzin w wydarzeniach ogólnopolskich jak np. II wojna światowa, czy okres „Solidarności”. Powstaje wtedy możliwość zweryfikowania rodowych podań, a często nawet skonfrontowania różnych punktów widzenia, co czyni tę wiedzę rzetelną.

Religia i patriotyzm

Jest jeszcze inny wymiar budowania postaw patriotyzmu, stale obecny w naszym życiu w formie najbardziej podstawowej. Patriotyzmu odnoszącego się do prawdy w wymiarze ostatecznym, którą jest sam Bóg. Który odwołuje się do budowania pokoju i zgody na bazie przebaczenia oraz naprawiania błędów. Owszem nie chce on zamazywania pamięci, ale chce ją przyjmować w duchu Chrystusowym. W duchu, który nie zamyka oczu nawet na czynione dobro, mimo że jego źródło znajdowało się po stronie wroga i agresora. W polskich parafiach często słyszymy zaproszenie do modlitw w kontekście różnych wydarzeń patriotycznych. Wielkie uroczystości religijne, jak np. Uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, obchodzona 15 sierpnia, została przez społeczność naszego narodu obrana jako dni świętowania Wojska Polskiego. Podobnie, jak w dniu 3 maja, gdy to czcimy nie tylko heroiczne czyny, które doprowadziły do uchwalenia Konstytucji, ale przede wszystkim Maryję Królową Polski. Prawie w każdej katolickiej świątyni znajdziemy tablicę, albo nawet kilka nawiązujących do wspaniałych rocznic, czy upamiętniających polskich synów i córki, którzy na ołtarzu Boga i Ojczyzny złożyli swoje życie. To żołnierze zrywów powstańczych, Armii Krajowej, ofiary niemieckich pacyfikacji, zesłańców do radzieckich łagrów, przesiedleńców czy represjonowani w dobie komunistycznego terroru. Są wśród nich świeccy i duchowni, osoby w podeszłym wieku oraz dzieci i młodzież, żołnierze pospołu z cywilami.

Pamiętać o bohaterach

14 sierpnia wspominamy św. Maksymiliana Kolbe, który w obozie koncentracyjnym w Oświęcimiu, oddał życie za bliźniego. Wtedy to modlimy się w intencji pomordowanych w obozach koncentracyjnych, więzieniach i łagrach. W różnych lokalnych społecznościach, parafiach płomienie zniczy będą upamiętniać patriotów zamordowanych w hitlerowskich obozach koncentracyjnych, w sowieckich łagrach i komunistycznych więzieniach. Na stronach internetowych prawie każdej parafii będzie można odczytać zachętę, miejsce i godzinę, kiedy to duchowni organizować będą parafian do wspólnej modlitwy czy apelu.

Patriotyzm i młodzież

W tym wszystkim nie wolno pominąć patriotycznego nurtu wychowania wobec ludzi młodych, który jest realizowany przez miejscowe grupy oazowe, Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży, czy koła parafialnych Caritas. Mimo wielu starań parafie nie są w stanie pomóc wszystkim pragnącym skorzystać z wakacyjnego wypoczynku na oazach, koloniach w formie wakacji z Bogiem, pielgrzymkach, czy innych wyjazdach. Istnieją parafie, które podejmują organizację półkolonii. Dzieci i młodzież mieszkają w domach swoich rodziców, a korzystają w ciągu dnia ze zorganizowanego czasu w świetlicach przy parafialnych lub innych domach. Otwiera to możliwości do poznawania historii małych Ojczyzn do spotkań z miejscowymi bohaterami. Piękne tradycje w tym zakresie tworzą np. parafia św. Józefa w Nisku, Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Jeżowem. Maria Cisek, katechetka i wychowawczyni w Zespole Szkół w Jeżowem - Centrum, mówi: - Przeprowadzona przez naszą parafię tego typu akcja cieszyła się ogromnym powodzeniem. Dzieci miały możliwość rozczytać chociażby lokalne nazwy jak „Kościelne Góry” - miejsce związane z pierwotną lokacją kościoła parafialnego, „Kurhany” - czyli cmentarzysko pochodzące ze schyłku neolitu lub wczesnej epoki brązu z ponad 20 nagrobnymi kopcami. Wielkim przeżyciem dla dzieci i młodzieży było odwiedzenie na parafialnym cmentarzu pięknego pomnika dedykowanego żołnierzom II wojny światowej i innym patriotom. Te działania dokonujące się w parafiach są poważną lekcją patriotyzmu za który Kościół bierze pełną odpowiedzialność, podejmuje się ich inspiracji, uważa je za godne i wysoko wartościowe. Jest to przejaw troski Kościoła w formowaniu postaw chrześcijańskiego humanizmu i zdrowego patriotyzmu. Warto zatem urlopowy i wakacyjny czas wykorzystać przez praktyczne studiowanie naszej historii, co nie zawsze wychodzi nam, gdy dla zapoznania się z nią siadamy przed opasłą książką.

Tagi:
turystyka pielgrzymka pamięć

Reklama

Zdali egzamin z patriotyzmu

2019-12-04 07:37

Ks. Waldemar Wesołowski
Edycja legnicka 49/2019, str. VI

W piątek 22 listopada w bolesławieckiej bazylice Maryjnej została odprawiona Msza św. w 101. rocznicę bohaterskiej obrony Lwowa w 1918 r., zamówiona przez Towarzystwo Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich

Ks. Waldemar Wesołowski
Mszy św. przewodniczył kustosz bazyliki ks. Andrzej Jarosiewicz

Na Dolnym Śląsku, a także w Bolesławcu, żyje wielu mieszkańców dawnych Kresów Wschodnich, w tym także mieszkańców Lwowa i okolic. Z wielkim sentymentem powracają do czasów młodości, przekazując pamięć i tradycje młodemu pokoleniu. Taką misję pełni m.in. Towarzystwo Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich. – Jednym ze znaków tej pamięci jest Msza św., która od wielu lat jest zamawiana w intencji Orląt Lwowskich – bohaterskich młodych obrońców Lwowa z 1918 r. – mówi Barbara Smoleńska, prezes bolesławieckiego oddziału Towarzystwa. W bolesławieckiej bazylice znajdziemy również tablicę pamiątkową ufundowaną 29 lat temu, a poświęconą Orlętom. Widnieje na niej napis: „Umarli, abyśmy żyli wolni”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dzieją się cuda

2019-06-12 09:02

Jolanta Marszałek
Niedziela Ogólnopolska 24/2019, str. 20-21

Od kilku miesięcy w parafii pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu znajdują się relikwie św. Szarbela z Libanu. I dzieją się cuda. Ludzie doznają wielu łask, także uzdrowienia. Jedną z uzdrowionych jest Barbara Koral – żona Józefa, potentata w branży produkcji lodów, i matka trójki dzieci. Cierpiała na raka trzustki, po którym nie ma śladu. 17 maja br. publicznie podzieliła się swoim świadectwem

Wikipedia

W październiku ub.r. wykryto u mnie nowotwór złośliwy trzustki – opowiada Barbara Koral. – Przeżyłam szok. Ale głęboka wiara i ufność w łaskawość Boga wyjednały mi pokój w sercu. Leżałam w szpitalu w Krakowie przy ul. Kopernika, nieopodal kościoła Jezuitów. Dzieci i mąż byli ze mną codziennie. Modliliśmy się do Jezusa Przemienionego za wstawiennictwem św. Jana Pawła II oraz św. Szarbela. Zięć Piotr przywiózł od znajomego księdza płatek nasączony olejem św. Szarbela. Codziennie odmawialiśmy nowennę i podczas modlitwy pocierałam się tym olejem. Czułam, że mając św. Szarbela za orędownika, nie zginę – wyznaje.

Przypadek beznadziejny

Operacja trwała ponad 6 godzin. Po otwarciu jamy brzusznej większość lekarzy odłożyła narzędzia i odeszła od stołu, stwierdziwszy, że przypadek jest beznadziejny. Jednak profesor po kilku minutach głębokiego namysłu wznowił operację. Usunął raka. Operacja się udała.

– Byłam bardzo osłabiona – opowiada p. Barbara – tym bardziej że 3 tygodnie wcześniej przeszłam inny zabieg, również w pełnej narkozie. Nic nie jadłam i czułam się coraz słabsza.

W trzeciej dobie po operacji chora dostała wysokiej gorączki, dreszczy. Leżała półprzytomna i bardzo cierpiała. – Momentami zdawało mi się, że ktoś przecina mnie piłą na pół. Zwijałam się wtedy w kłębek i modliłam cichutko do Pana Boga z prośbą o pomoc w cierpieniu i ulgę w niesieniu tego krzyża.

Lekarze robili, co mogli. Podawali leki w zastrzykach, kroplówkach, by wzmocnić chorą. Nic nie działało. Pobrano krew na badanie bakteryjne. Okazało się, że jest zakażenie bakterią szpitalną, bardzo groźną dla organizmu. Zdrowe osoby zakażone tą bakterią mają 50-procentową szansę na przeżycie. Chorzy w stanie skrajnego wycieńczenia są praktycznie bez szans.

Zawierzenie Bogu

– Rozmawiałam z Bogiem – opowiada p. Barbara. – Pytałam Go, czy po tym, jak wyrwał mnie ze szponów śmierci w czasie operacji, teraz przyjdzie mi umrzeć. Prosiłam z pokorą i ufnością: „Panie Jezu, nie wypuszczaj mnie ze swoich objęć. Uzdrów mnie, kochany Zbawicielu”. Całym sercem wołałam w duchu: „Jezu, zawierzam się Tobie, Ty się tym zajmij!”.

W tym czasie parafia pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu, do której należy rodzina Koralów, czekała na relikwie św. Szarbela (relikwie pierwszego stopnia – fragment kości). Przywiózł je z Libanu poprzedni proboszcz – ks. Andrzej Baran, jezuita, który był tam na pielgrzymce wraz z kilkoma parafianami. Zawieźli też spontanicznie zebraną przez ludzi ofiarę dla tamtejszych chrześcijan. Wiadomo bowiem, że św. Szarbel jest szczególnie łaskawy dla tych, którzy modlą się za Liban. Relikwie, zgodnie z pierwotnym przeznaczeniem, miały trafić do ks. Józefa Maja SJ w Krakowie. On zgodził się przekazać je do Nowego Sącza i osobiście je tam w styczniu br. zainstalował.

Interwencja św. Szarbela

– W dniu, w którym pojechałem po relikwie do Krakowa – opowiada ks. Józef Polak, jezuita, proboszcz parafii pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu – wstąpiłem do naszej WAM-owskiej księgarni, żeby nabyć jakąś pozycję o św. Szarbelu, bo przyznam, że sam niewiele o nim wiedziałem. Wychodząc z księgarni, spotkałem Józefa Korala z córką. Wiedziałem, że p. Barbara jest bardzo chora. Opowiedzieli mi, że wracają ze szpitala i że sytuacja jest bardzo poważna. Relikwie miałem ze sobą od dwóch godzin. Niewiele się zastanawiając, poszliśmy na oddział.

– W pewnym momencie usłyszałam głos męża – opowiada p. Barbara. – Bardzo mnie to zdziwiło, bo przecież był u mnie przed chwilą i razem z córką poszli do kościoła obok szpitala na Mszę św. Po chwili zobaczyłam męża i córkę. Już nie byli przygnębieni i smutni. Twarze rozjaśniał im szeroki uśmiech. Razem z nimi był ksiądz proboszcz Józef Polak. Przyniósł ze sobą do szpitala relikwie św. Szarbela...

Ksiądz wraz z obecnymi odmówił modlitwę do św. Szarbela. Następnie podał chorej do ucałowania relikwiarz. – Już w trakcie modlitwy nie czułam bólu – wyznaje p. Barbara. – Stałam się bardziej przytomna. Kiedy ucałowałam kości św. Szarbela, nie myślałam, czy to będzie uzdrowienie – ja byłam tego pewna. Nie mam pojęcia, skąd się wzięła ta pewność.

Święty kontra bakterie

– Gdy wchodziłem do szpitala – opowiada ks. Polak – wiedziałem, że na oddziale jest jakieś zakażenie. Podałem p. Barbarze relikwiarz do ucałowania. Zobaczyła to pielęgniarka. Wyjęła mi relikwiarz z ręki, spryskała go jakimś środkiem i włożyła pod wodę. „Co pani robi?” – zapytałem. „Muszę to zdezynfekować”. „Ale on nie jest wodoszczelny” – wyjaśniłem, nie wiedząc, że chodzi jej o to, by zewnętrzne bakterie się nie rozprzestrzeniały. To był koniec wizyty.

Następnego dnia rano okazało się, że na oddziale bakterii już nie było. To był kolejny „cud” św. Szarbela. Badania z krwi potwierdziły, że również chora nie ma w sobie bakterii. Lekarze w zdumieniu patrzyli na wyniki. Dla pewności powtórzyli badania.

– Byłam zdrowa – opowiada p. Barbara. – Powoli zaczęłam nabierać siły i radości życia. Cała moja rodzina i przyjaciele, którzy byli ze mną w czasie choroby, którzy wspierali mnie modlitwą i dobrym słowem, są wdzięczni św. Szarbelowi. Błogosławimy go za to, że się mną zajął, że uprosił dla mnie u Boga Wszechmogącego łaskę uzdrowienia. Bogu niech będą dzięki i św. Szarbelowi!

Wiara w orędownictwo

W parafii pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu w trzecie piątki miesiąca o godz. 18 odprawiana jest Msza św. z modlitwą o uzdrowienie, następnie mają miejsce: adoracja, błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem, namaszczenie olejem św. Szarbela i ucałowanie relikwii świętego. Wielu ludzi przychodzi i prosi o jego wstawiennictwo. Św. Szarbel jest niezwykle skutecznym świętym, wyprasza wiele łask, pokazuje, że pomoc Boga dla ludzi, którzy się do Niego uciekają, może być realna. – Nie ma jednak żadnej gwarancji, że ten, kto przyjdzie do św. Szarbela, będzie natychmiast uzdrowiony – przyznaje ks. Józef Polak. – Czasami to działanie jest inne. Łaska Boża działa według Bożej optyki, a nie naszych ludzkich życzeń. Święci swoim orędownictwem mogą ludzi do Kościoła przyciągać i to czynią, także przez cuda. Wystarczy popatrzeć, jak wiele osób uczestniczy w Mszach św. z modlitwą o uzdrowienie.

* * *

Ojciec Szarbel Makhlouf

maronicki pustelnik i święty Kościoła katolickiego. Żył w XIX wieku w Libanie

23 lata swojego życia spędził w pustelni w Annaja. Tam też zmarł.

Po pogrzebie o. Szarbela miało miejsce zadziwiające zjawisko. Nad jego grobem pojawiła się niezwykła, jasna poświata, która utrzymywała się przez wiele tygodni. Łuna ta spowodowała, że do grobu pustelnika zaczęły przybywać co noc rzesze wiernych i ciekawskich. Gdy po kilku miesiącach zaintrygowane wydarzeniami władze klasztoru dokonały ekshumacji ciała o. Szarbela, okazało się, że jest ono w doskonałym stanie, zachowało elastyczność i temperaturę osoby żyjącej i wydzielało ciecz, którą świadkowie określali jako pot i krew. Po umyciu i przebraniu ciało o. Szarbela zostało złożone w drewnianej trumnie i umieszczone w klasztornej kaplicy. Mimo usunięcia wnętrzności i osuszenia ciała zmarłego dalej sączyła się z niego substancja, która została uznana za relikwię. Różnymi sposobami próbowano powstrzymać wydzielanie płynu, ale bezskutecznie.

W ciągu 17 lat ciało pustelnika było 34 razy badane przez naukowców. Stwierdzili oni, że zachowuje się w nienaruszonym stanie i wydziela tajemniczy płyn dzięki interwencji samego Boga.

W 1965 r., pod koniec Soboru Watykańskiego II, o. Szarbel został beatyfikowany przez papieża Pawła VI, a 9 października 1977 r. – kanonizowany na Placu św. Piotra w Rzymie. Kilka miesięcy przed kanonizacją jego ciało zaczęło się wysuszać.

Od tej pory miliony pielgrzymów przybywają do grobu świętego, przy którym dokonują się cudowne uzdrowienia duszy i ciała oraz nawrócenia liczone w tysiącach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Biblijna litania do Najświętszego Imienia Miriam

2019-12-08 23:38

Agnieszka Bugała

Wrocławski biblista ks. Mariusz Rosik napisał książkę o Maryi, pierwszej charyzmatyczce. Już wkrótce będzie można przeczytać całość, ale nam udało się dotrzeć do jej wyjątkowego fragmentu – modlitwy, autorstwa księdza profesora, proponowanej do prywatnego odmawiania. Ks. Rosik wyjawia, że w trakcie pracy nad książką o Matce Jezusa skupił się przede wszystkim na Piśmie Świętym i z niego czerpał po to, aby pokazać, że wszystko to, w co wierzą katolicy odnośnie Maryi ma mocne podstawy biblijne.

pixabay

- Można zapytać: czy Biblia mówi o niepokalanym poczęciu? Owszem, daje solidne przesłanki dla tej prawdy wiary. Tak solidne, że odrzucenie jej wydaje się mniej rozumne i mniej logiczne niż jej przyjęcie – mówi w zapowiedzi.

Biblijna Litania do Najświętszego Imienia Miriam to 33 wezwania – obrazy z niezwykłego życiorysu Maryi – każde z wezwań modlitwy odnajdzie potwierdzenie i rozwinięcie w kolejnych rozdziałach książki. Czy liczba 33 była zamierzoną przez autora? Nie wiemy, ale bez wątpienia oddaje ona prawdziwą pełnię ducha Maryi- życie dla Chrystusa i w Chrystusie, z pełnym zaangażowaniem w każdy rok Jego życia na ziemi.

- Modlitwa zanoszona przez ręce Maryi, zwłaszcza w czasie Adwentu, ma dodatkowy wymiar – Maryja czekała na Jezusa najpiękniej – podkreśla ks. Rosik

Zamieszczamy litanię do prywatnego odmawiania:

Litania do Najświętszego Imienia Miriam

Kyrie, elejson! Chryste elejson, Kyrie elejson!

Chryste, usłysz nas! Chryste, wysłuchaj nas!

Ojcze z nieba, Boże, zmiłuj się nad nami.

Synu, Odkupicielu świata, Boże, zmiłuj się nad nami.

Duchu Święty, Boże, zmiłuj się nad nami.

Miriam, Dziewczyno z Nazaretu, módl się za nami,

Miriam, Oblubienico Józefa cieśli, módl się za nami,

Miriam z rodowodu Zbawiciela, módl się za nami,

Miriam, łaską wypełniona, módl się za nami,

Miriam, przez łaskę odnaleziona, módl się za nami,

Miriam, roztropnie Boga pytająca, módl się za nami,

Miriam, Pani pięknej radości, módl się za nami,

Miriam, Matko oczekująca, módl się za nami,

Miriam, Syna Bożego rodząca, módl się za nami,

Miriam, Dziewico na zawsze, módl się za nami,

Miriam, w dziewictwie mocą Najwyższego osłonięta, módl się za nami,

Miriam, z Bogiem w modlitwie złączona, módl się za nami,

Miriam, w Betlejem Jezusa rodząca, módl się za nami,

Miriam, sprawy Boże sercem medytująca, módl się za nami,

Miriam, z duszą mieczem przeszytą, módl się za nami,

Miriam, wędrowców ze Wschodu przyjmująca, módl się za nami,

Miriam, do Egiptu wędrująca, módl się za nami,

Miriam, Niewiasto z Kany Galilejskiej, módl się za nami,

Miriam, Ewo Nowego Przymierza, módl się za nami,

Miriam, szabat świętująca, módl się za nami,

Miriam, Jezusa poszukująca, módl się za nami,

Miriam, słowa Bożego słuchająca, módl się za nami,

Miriam, pod krzyżem Jezusa bolejąca, módl się za nami,

Miriam, Kościół Chrystusowy rodząca, módl się za nami,

Miriam, piękna Pani z wieczernika, módl się za nami,

Miriam, w niebie królująca, módl się za nami,

Miriam, w słońce obleczona, módl się za nami,

Miriam, Matko Mistycznego Chrystusa, módl się za nami,

Miriam, świątynio Boga, módl się za nami,

Miriam, wierna ikono Kościoła, módl się za nami,

Miriam, Niepokalanie Poczęta, módl się za nami,

Miriam, Arko Nowego Przymierza, módl się za nami,

Miriam, bezinteresownie pomoc niosąca, módl się za nami,

Miriam, światłem tajemnic Chrystusa jaśniejąca, módl się za nami.

Módlmy się:

Miriam, w chwili zwiastowania mocą Ducha Świętego osłonięta, uproś nam łaskę wrażliwości na Jego natchnienia, abyśmy za Twoim przykładem przyjęli do serca Jezusa, Twojego Syna i za Twoim wstawiennictwem kroczyli bezpiecznie drogami Tego, który żyje i króluje na wieki wieków. Amen.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem