Reklama

Droga Jakubowa w Zachodniopomorskiem

2013-08-07 14:15

Zygmunt Piotr Cywiński
Edycja szczecińsko-kamieńska 32/2013, str. 2-3

Archiwum Zygmunta Piotra Cywińskiego

Dysponujemy dużą liczbą relacji pielgrzymów, którzy odbyli wędrówkę do grobu apostoła św. Jakuba Starszego w hiszpańskiej Composteli. Podkreślają oni piękno przebytej drogi i głębokie przeżycia duchowe pozostające na zawsze w pamięci pątników. Niekiedy nawet zmieniające ich życie, zapoczątkowujące wiarę lub powrót do niej.

Zgadzam się, tak jest istotnie. Miałem bowiem szczęście pielgrzymować Camino de Santiago, czyli Drogą św. Jakuba we wrześniu 1987 r. W towarzystwie współpątnika Marka Okonia pokonałem wówczas dystans 670 km od miejscowości Villatuerta do katedry w Santiago, gdzie zgodnie z przekazem spoczywają doczesne szczątki Apostoła. Rok 1987 to czas, gdy nasze pielgrzymowanie przebiegało jeszcze w warunkach kameralnych, bowiem tego roku w prowadzonych statystykach archiwum katedry w Santiago de Compostela zanotowano niespełna 3 tys. osób. W tymże roku Rada Europy uznała Drogę św. Jakuba pierwszym szlakiem kulturowym Europy (w październiku 1987 r. rozpoczęła się jego budowa, natomiast oficjalne przyznanie tytułu nastąpiło 16 czerwca 2004 r.). Później z roku na rok liczba pielgrzymów wzrastała, szczególnie w tzw. Roku Świętym (to taki rok, gdy 25 lipca wypada w niedzielę). Od roku 2006 przekracza już zawsze liczbę 100 tys. pielgrzymów, a rekordowym był Rok Święty 2010, gdy było ich ponad 272 tys. Niebagatelną rolę w ponownym „odkryciu” dróg do Composteli odegrał Jan Paweł II, pielgrzymując tam dwukrotnie w 1982 i 1989 r. (IV Światowy Dzień Młodzieży). Zaś w latach dziewięćdziesiątych XX wieku Droga pielgrzymkowa została wpisana na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

I ja pamięcią powracałem do dni przeżytych na Drodze, interesując się jej problematyką. W późniejszych latach w Monachium zachodziłem do tamtejszej księgarni Herdera i z podziwem patrzyłem na wielojęzyczną literaturę - wspomnienia, relacje, przewodniki i mapy - dotyczącą Drogi, zajmowały zwykle dwie spore półki. U nas tego typu pozycji na rynku księgarskim jeszcze nie było. W 2008 r. uczestniczyliśmy z Markiem Okoniem w Krakowie w pierwszej ogólnopolskiej konferencji pt. „Drogi św. Jakuba w Polsce. Stan badań i organizacja”. Jej inicjatorem był prof. Antoni Jackowski z Uniwersytetu Jagiellońskiego, najwybitniejszy w kraju badacz turystyki religijnej. Naukowcy i działacze stowarzyszeń regionalnych wymieniali się informacjami o polskim dorobku w zakresie badań naukowych i podejmowanymi działaniami organizacyjnymi związanymi z tworzeniem szlaków w różnych regionach Polski. W tym czasie zaistniały już w kraju następujące Drogi Jakubowe: powstała jako pierwsza w 2005 r. Dolnośląska (Głogów - Zgorzelec), Droga Polska (Olsztyn - Toruń), Małopolska (Sandomierz - Kraków), Wielkopolska (Gniezno - Głogów), Szlak Piastowski (Mogilno - Gniezno), Lubuska (Murowana Goślina - Słubice). Na północy była Droga Lęborska (Sianowo - Łeba).

Reklama

Marek Okoń, wybitny znawca dziejów kościelnych ziemi wkrzańskiej, na podstawie obiektów sakralnych i przedreformacyjnych źródeł pisanych na wspomnianej konferencji referował przebieg drogi wkrzańskiej tak, jak przebiegała ona w średniowieczu. Liczyła ona ok. 130 km, pokonywano ją w 6 dni. Rozpoczynała się ona przy szczecińskim kościele pw. św. Jakuba (dzisiejszej bazylice) i przez Löknitz - Pasewalk - Prenzlau - Boitzenburg - Templin wiodła do Zehdenick. Mnie zaś zdumiewała dołączona do towarzyszącego konferencji wydawnictwa opracowana przez Franciszka Mroza mapa, zawierająca istniejące i projektowane drogi. Był wprawdzie na niej Szczecin, ale poza przebiegiem projektowanej Drogi Północnej, prowadzącej do Świnoujścia (by tam połączyć się z Via Baltica, najdłuższą niemiecką drogą liczącą 780 km). Budziła się we mnie obawa, czy i tym razem nie wykorzystamy swojej szansy. Jestem bowiem zdania, że Zachodniopomorskie nie wykorzystuje w pełni swego potencjału drzemiącego w szlakach kulturowych, pozostając w ich tworzeniu w tyle za innymi regionami. Jak choćby nie tworząc „Szlaku misji chrystianizacyjnej św. Ottona z Bambergu”, którego powołanie często postulujemy na naszych łamach.

Na szczęście inicjatywa zrodzona w środowisku lęborskim rewitalizacji Szlaku Jakubowego objęła w 2010 r. całość terenów położonych na południowych brzegach Morza Bałtyckiego. Do reaktywacji Drogi przystąpiło dziewięciu partnerów z trzech krajów: Polski, Niemiec i Litwy (szlak będzie miał początek w mieście Kretinga na Litwie). Partnerzy z naszego regionu to Województwo Zachodniopomorskie i Fundacja „Szczecińska”. Koordynują projekt z Wydziału Turystyki, Gospodarki i Promocji Urzędu Marszałkowskiego Województwa Zachodniopomorskiego Bożena Wołowczyk, a Fundacji jej prezes ks. Paweł Ostrowski. Źródło finansowania znaleziono w Programie Europejskiej Współpracy Terytorialnej „Południowy Bałtyk”. Na „Rewitalizację Europejskiego Szlaku Kulturowego na obszarze Południowego Bałtyku - Pomorska Droga Świętego Jakuba” na lata 2011-2013 ze środków Unii Europejskiej otrzymano dofinansowanie w wysokości 1 066 298 euro (85% kosztów). Trudnego zadania inwentaryzacji obiektów sakralnych i innych atrakcji turystycznych na przyszłej trasie Pomorskiej Drogi Świętego Jakuba oraz ich waloryzacji dokonali w 2011 r. Tomasz i Małgorzata Dudowie. W celach inwentaryzacyjnych przejechali w terenie ok. 1750 km. Zinwentaryzowali wówczas ponad 300 obiektów. Wśród nich było 105 obiektów sakralnych, 150 innych obiektów historyczno-kulturowych i 50 obiektów przyrodniczych. Dobrze, że pracę tę, która posłużyła do opracowania przebiegu szlaku, powierzono osobom, którzy znają z doświadczenia trudy pielgrzymich dróg. To im Szczecińska Piesza Pielgrzymka na Jasną Górę zawdzięcza wydany w 2010 r. przewodnik turystyczny „Szlakiem Szczecińskiej”.

Tagi:
szlaki św. Jakuba

Buen Camino!

2018-08-14 11:07

Anna Majowicz
Edycja wrocławska 33/2018, str. VI

Ponad 6000 km szlaków służy pielgrzymom chcącym w ciszy spotkać siebie, drugiego człowieka i Boga. Droga św. Jakuba, czyli Camino de Santiago, na dobre już zagościła w Polsce. Co więcej, pątnicze szlaki naszego kraju ciągle się rozbudowują

Anna Majowicz
Andrzej Kofluk

Przekonał się o tym Andrzej Kofluk, wrocławski pielgrzym, przewodnik PTTK, który 24 czerwca – w święto Jana Chrzciciela, patrona Wrocławia – wyruszył rowerem w Polskę, by na własne oczy zobaczyć rozwijającą się turystykę kulturową, a przede wszystkim, by propagować ideę pielgrzymowania Drogami św. Jakuba.

Pierwszy raz wokół Polski

Andrzej Kofluk od lat pielgrzymuje pątniczymi szlakami św. Jakuba do Santiago de Compostela. Po raz pierwszy wyruszył ze swoim przyjacielem Stanisławem Ozdobą w kwietniu 2010 r. Udało im się wówczas pokonać 3,5 tys. km w zaledwie 102 dni. Jak wspomina, tamta wędrówka pozwoliła mu wypłynąć na głębię. – Dzięki niej mogłem oddać się medytacji, kontemplować. Poza tym ta wyprawa nauczyła mnie ćwiczyć uwagę, zacząłem zauważać te rzeczy, które Twórca daje nam w obfitości. Z reguły jest tak, że przechodzimy obok czegoś, nie wykorzystując możliwości, jakie dostajemy od Boga i stajemy się zgorzkniali. Tym razem było inaczej. Nie martwiłem się niewykorzystaną szansą, ponieważ wiedziałem, że na pewno otrzymam drugą. Jesteśmy niepojętnymi uczniami, ale mamy możliwość słuchania tego, co Stwórca ma nam do powiedzenia – opowiada. Po szczęściu latach od pieszej wędrówki postanawia ponownie wyruszyć do Hiszpanii, tym razem nietypowo, bo na rowerze! – Towarzyszył mi wtedy znajomy, Bogdan Ludkowski. Wyruszyliśmy, by uczcić 1050. rocznicę chrztu Polski i z tej okazji zabraliśmy ze sobą relikwie osób szczególnie ważnych dla chrześcijańskiego Wrocławia – św. Edytę Stein i bł. Czesława – dodaje wrocławski pielgrzym. I choć rowerem przejechał już pół Europy, tegoroczna wyprawa była wyjątkowa – po raz pierwszy pielgrzymował szlakami św. Jakuba Apostoła po Polsce.

Na rowerze w 100. rocznicę odzyskania niepodległości

Skąd pomysł na pielgrzymkę Drogami św. Jakuba po Polsce? – Razem z moim przyjacielem Stanisławem Ozdobą chcieliśmy uczcić stulecie odzyskania przez Polskę niepodległości. Uznaliśmy, że pątniczy trud po kraju będzie ku temu najlepszą okazją – zaznacza Andrzej Kofluk. Panowie wyruszyli 24 czerwca, w święto Jana Chrzciciela, patrona Wrocławia. Razem dotarli do Łańcuta, gdzie się rozdzielili, ponieważ pan Stanisław musiał wracać do Wrocławia. Andrzej Kofluk kontynuował pielgrzymkę sam. W sumie przejechał blisko 3 tys. km, odwiedził wszystkie jakubowe sanktuaria (jest ich pięć), a ostatnim etapem jego pielgrzymki było sanktuarium w Małujowicach. Trasa wokół Polski zajęła mu miesiąc. Do Wrocławia wrócił 25 lipca – we wspomnienie św. Jakuba Apostoła.

Pomocne dłonie

Andrzej Kofluk przekonał się, że na pątniczym szlaku można spotkać wielu dobrych ludzi: – Na trasie spotkaliśmy wiele pomocnych dłoni. Ani razu nie mieliśmy problemów z noclegiem. Pamiętam, jak odwiedziliśmy kustosza sanktuarium św. Jakuba w Jakubowie, ks. Stanisława Czerwińskiego, znanego w środowisku caminowym pod pseudonimem „Syn Gromu”. Cudowny człowiek. Najpierw załatwił nam nocleg u znajomego księdza w Otyniu koło Nowej Soli, a później w Ośnie. Dzięki niemu mieliśmy motywację, aby pokonać w jeden dzień blisko 150 km.

Mówi się, że przypadki nie istnieją

Kiedy wrocławscy pielgrzymi dotarli do Szczecina, jeden z nich – Stanisław, miał urodziny. Panowie postanowili udać się na Eucharystię do katedry św. Jakuba. Okazało się, że była to Msza św. pogrzebowa Seweryna Wiechowskiego – kardiochirurga, profesora nauk medycznych, działacza opozycji demokratycznej w PRL, który w latach 1990-96 pełnił funkcję rektora Pomorskiej Akademii Medycznej w Szczecinie. – Profesor zmarł w dniu, w którym wyruszyliśmy na naszą pielgrzymkę. Pracował w komitecie, który doprowadził do powstania pomnika prezydenta Lecha Kaczyńskiego przed siedzibą Solidarności. Solidarność jest mi niezwykle bliska, więc były to dla mnie niesamowite znaki. Pogrzeb profesora to wydarzenie, które najbardziej poruszyło mnie podczas tej pielgrzymki – mówi wzruszony Andrzej Kofluk.

Pamiętnik z podróży

Pan Andrzej wpadł na świetny pomysł! Ponieważ w trakcie swoich pielgrzymek odwiedza wiele miejsc i osób, postanowił, że weźmie ze sobą notes: – Tradycyjnie prowadzę coś w rodzaju pamiętnika, gdzie wpisały mi się osoby napotkane na drodze, ludzie, z którymi rozmawiałem i u których nocowałem. To moja „pamięć zewnętrzna”.

Przyszłe plany

Andrzej Kofluk pielgrzymował już drogami św. Jakuba na beatyfikację i kanonizację św. Jana Pawła II do Watykanu. Pielgrzymował pieszo i na rowerze do grobu św. Jakuba w Santiago de Compostela. Poznał szlaki patrona pielgrzymów w Polsce. Co dalej? Jak mówi, niczego nie planuje, ale marzą mu się kolejne pielgrzymki. Wierzy, że jeszcze wyruszy nowo powstałym szlakiem, bo Drogi św. Jakuba ciągle się rozwijają. – W średniowieczu do Santiago de Compostela docierało pół miliona ludzi. Obecnie, aby otrzymać compostelę (dokument potwierdzający odbycie pielgrzymki) trzeba przejść ostatnie 100 km albo przejechać konno lub rowerem 200 km. Takich compostelek katedra w Santiago wydała ponad 300 tys., a ich liczba z roku na rok rośnie. Serdecznie zapraszam do wyruszenia w drogę ze św. Jakubem, począwszy od drzwi swego domu, na tę najpiękniejszą drogę Europy. Na drogę pozwalającą wrócić do siebie, do Boga, do wewnętrznej harmonii i pokoju oraz do ponownego odkrycia czegoś, o czym może zdążyliśmy zapomnieć. A będzie to Dobra Droga – Buen Camino!

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Paryż: pierwsza po pożarze Msza św. w katedrze Notre-Dame

2019-06-15 20:00

pb (KAI/KTO) / Paryż

Katedra nadal żyje, bo sprawowana jest w niej Eucharystia - mówił arcybiskup Paryża Michel Aupetit w homilii podczas pierwszej Mszy św., jaką odprawił w katedrze Notre-Dame, dokładnie w dwa miesiące od jej pożaru z 15 kwietnia.

Ks. Zbigniew Chromy
Katedra Notre Dame (Naszej Pani) w Paryżu (przed pożarem)

Liturgia sprawowana była w kaplicy Najświętszego Sakramentu w absydzie świątyni. Koncelebrowało ją kilkunastu kapłanów - wikariusze generalni archidiecezji i kapelani katedralni. Uczestnikami była grupa pracowników zabezpieczających świątynię i przygotowujących ją do odbudowy. Z powodów bezpieczeństwa wszyscy, łącznie z arcybiskupem, nosili na głowie białe kaski.

Msza odprawiana była przy przedsoborowym ołtarzu. Językiem liturgii był francuski, lecz części stałe Mszy odmawiano po łacinie.

Rozpoczynając liturgię abp Aupetit zaznaczył, że w rocznicę poświecenia katedry odprawiana jest w niej Eucharystia, bo po to ta świątynia została zbudowana. W homilii wyjaśnił, że świętując tę rocznicę, świętujemy powód, dla którego katedra została zbudowana, a jest nim wzniesienie się duszy człowieka ku Bogu. A ponieważ Jezus dał nam Maryję za Matkę, to właśnie jej ta świątynia została dedykowana. Budując ją, ludzie sprzed wieków wyrażali swą wiarę. Czy dziś nie wstydzimy się wiary przodków? - pytał kaznodzieja.

Hierarcha podkreślił, że pomimo olbrzymiej ignorancji religijnej współczesnych ludzi, nie możemy odseparować kultury od kultu, gdyż wtedy staje się ona nie-kulturą. Zwrócił uwagę, że turyści wchodzący do katedry, wychodzą z niej odmienieni, bo spotykają się w niej z obecnością Boga. Świątynia ta jest arcydziełem ludzkiego geniuszu, ale jej kamieniem węgielnym jest Chrystus. Bez niego byłaby tylko szkieletem pozbawionym życia.

Metropolita Paryża zaznaczył, że w każdej Eucharystii zaczyna się życie wieczne, bo otrzymujemy na niej pokarm dla duszy, łączący nas z Bogiem. - Odprawiamy tę Mszę, by Bogu oddać to, co należy do Boga, a człowiekowi jego szczytne powołanie - zakończył abp Aupetit.

Po Komunii św. prał. Pascal Gollnisch, kierujący dziełem pomocy Kościołom wschodnim Oeuvre d’Orient przekazał dar od chrześcijan maronitów z Aleppo w Syrii - krzyż wyrzeźbiony z kamienia pochodzącego ze zniszczonego sklepienia ich katedry, która znajduje się „w podobnym stanie” jak Notre-Dame w Paryżu. Dziękując za dar, abp Aupetit wskazał, że jest to znak świadczący o tym, że moce piekielne nie przemogą Kościoła.

Na zakończenie uczestnicy Mszy zwrócili się w stronę figury patronki świątyni - Matki Bożej (obecnie zabezpieczonej w jednej z bocznych kaplic), by odśpiewać „Salve Regina”.

Msza św. transmitowana była przez katolicką telewizję KTO.

Od 1 września br. do czasu ponownego oddania katedry do użytku nabożeństwa zwyczajowo sprawowane w katedrze oraz adoracja korony cierniowej Jezusa Chrystusa i innych relikwii Męki Pańskiej zostaną przeniesione do kościoła św. Germana z Auxerre (Saint-Germain-l’Auxerrois) koło Luwru. Z kolei uroczyste liturgie, w których zwykle uczestniczą liczne rzesze wiernych, odbywać się będą w kościele św. Sulpicjusza (Saint Sulpice) w Dzielnicy Łacińskiej.

Gdy tylko pozwolą na to warunki bezpieczeństwa, na placu przed katedrą zostanie urządzona kaplica z kopią czczonej w tej świątyni figury Matki Bożej (Vierge du Pilier), gdzie czekać będą także kapłani gotowi służyć rozmową i sakramentem pojednania.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

USA: pierwszy ksiądz - były murzyński niewolnik na drodze do ogłoszenia świętym

2019-06-15 20:49

o. pj (KAI Tokio) / Watykan

Papież Franciszek uznał heroiczność cnót ks. Augustine’a Toltona (1854-1897), pierwszego w Ameryce czarnoskórego księdza. Do jego beatyfikacji potrzebne jest jeszcze uznanie cudu przypisywanego jego wstawiennictwu.

wikipedia.org

Ks. Talton urodził się jako niewolnik w stanie Missouri. W 1862 r. jego rodzinie udało się uniknąć ataku konfederatów w czasie wojny secesyjnej, przekroczyć rzekę Missisipi i zamieszkać w Quincy w stanie Illinois.

Talton, ochrzczony jako katolik - w wierze jego właścicieli w Missouri - odkrył w sobie powołanie do kapłaństwa. Ponieważ ówczesne seminaria amerykańskie nie przyjmowały czarnoskórych kleryków, miejscowy biskup wysłał go do Rzymu.

Biskup Thomas Paprocki z diecezji Springfield, na terenie której znajduje się Quincy, podkreśla, że „życie ks. Toltona to nieprawdopodobna historia przejścia od bycia niewolnikiem do otrzymania święceń kapłańskich” i że potrafił on „wznieść się ponad wszystkie ówczesne uprzedzenia rasowe, trzymając się cały czas krzyża w sposób cichy i heroiczny”. Hierarcha zapowiedział także, że jego diecezja już rozważa budowę sanktuarium dla przyszłego świętego.

Z kolei Michael Patrick Murphy, dyrektor Ośrodka Studiów nad Katolicyzmem na Uniwersytecie Loyola w Chicago podkreślił „szybki proces” uznania heroiczności cnót ks. Toltona. Przypomniał, że „Dobry Ksiądz Gus”, jak go nazywano, przygotowywał się do misji w Afryce, ale w końcu trafił z powrotem do Quincy. Przytoczył jego rozmowę z pewnym teologiem w Rzymie, gdy kończył tam swoje studia. Teolog ów kwestionował nazywanie Ameryki „najbardziej oświeconym krajem na świecie” i pytał, „jak można tak twierdzić, skoro nie dopuszcza ona Murzynów do posługi kapłańskiej”. Na to ks. Tolton miał odpowiedzieć: „Teraz Ameryka musi zobaczyć właśnie takiego księdza”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem