Reklama

Żyć własnym życiem

2013-08-13 10:51

Małgorzata Cichoń
Edycja małopolska 33/2013, str. 1

Małgorzata Cichoń

A gdyby tak wyłączyć okienko telewizora? Przestać się przyglądać ludziom w wymyślonych serialach i pomyśleć, jak najlepiej wykorzystać dzień, który jest właśnie przede mną?

Organizatorzy akcji „Rób to, co kochasz” (robtocokochasz.pl) przesłali uczestnikom wiadomość zaczynającą się od słów: „Czego Ty będziesz żałować na łożu śmierci?”. Oto jej fragment: „Wiesz, czego ludzie najbardziej żałują na łożu śmierci? Pracownica pewnego hospicjum zapisała najczęściej powtarzające się odpowiedzi osób, które umarły na jej rękach: 1. Żałuję, że nie miałem śmiałości prowadzenia takiego życia, jakie uważałem za słuszne, a prowadziłem takie, jakiego oczekiwali ode mnie inni. 2. Żałuję, że tak dużo pracowałem. 3. Żałuję, że nie miałem śmiałości, by wyrazić swoje uczucia. 4. Żałuję, że nie utrzymywałem relacji z przyjaciółmi. 5. Żałuję, że nie pozwoliłem sobie być szczęśliwym”.

Reklama

Każdy dzień jest szansą. Jeden wydaje się do drugiego podobny, niby kolejny paciorek w różańcu, a jednak jest czymś niepowtarzalnym, tak jak niepowtarzalny jest każdy z nas. Pozwólmy się więc prowadzić Bogu, który lubi nas zaskakiwać. Dbajmy o to, by jak najmniej było w nas zgorzknienia, a jak najwięcej ufności, że jesteśmy dla Niego kimś cennym. On dla każdego przygotował niepowtarzalną misję do wykonania - wśród najbliższych, w społeczeństwie, w Kościele. Odkrywajmy ją! A w chwilach trudnych, gdy stajemy wobec czegoś, co niezrozumiałe, warto sięgnąć po dzisiejsze czytanie z Listu do Hebrajczyków: „Mając dokoła siebie takie mnóstwo świadków, odłożywszy wszelki ciężar, a przede wszystkim grzech, który nas łatwo zwodzi, winniśmy wytrwale biec w wyznaczonych nam zawodach. Patrzmy na Jezusa, który nam w wierze przewodzi i ją wydoskonala. On to zamiast radości, którą Mu obiecywano, przecierpiał krzyż, nie bacząc na jego hańbę, i zasiadł po prawicy tronu Boga. Zastanawiajcie się więc nad Tym, który ze strony grzeszników taką wielką wycierpiał wrogość przeciw sobie, abyście nie ustawali, złamani na duchu. Jeszcze nie opieraliście się aż do przelewu krwi, walcząc przeciw grzechowi” (Hbr 12, 1-4).

„Mamy Rok Wiary, a nie rok lamentacji” - powiedział niedawno czytelnik, który odwiedził naszą krakowską redakcję. Ma rację! Szukajmy więc okazji, by być kreatywnym w przeżywaniu czasu, który podarował nam Bóg!

Tagi:
życie sens życia

Rachunek sumienia

2019-10-29 12:48

Wanda Mokrzycka
Niedziela Ogólnopolska 44/2019, str. 55

dzmitrock87/fotolia.com

Niezwykle rzadko, ale się zdarza, że wychodzę gdzieś zupełnie sama. Obowiązkowo chwytam książkę i biegnę na autobus (bo chociaż w domu dotychczas byłam do dyspozycji, to wszelkie sprawy wielkiej wagi dzieją się tuż przed wyjściem).

Udało się! Uporałam się ze wszystkim, uściskałam domowników na pożegnanie, na autobus zdążyłam i z rozkoszą zagłębiłam się w lekturę.

Podobnie z powrotem. Dotarłszy na przystanek, otworzyłam książkę, by móc śledzić dalsze losy bohaterów. Tymczasem obok mnie usiadł starszy pan. Zanim to zrobił, wytłumaczył, dlaczego sprawdza stan ławki – kiedyś już usiadł na świeżo malowanej, to było po zmroku, zupełnie jak tamtego dnia. Wymieniłam z panem kilka serdecznych słów i znów zajrzałam do książki.

– Rzadki to widok – kontynuował pan – żeby ludzie czytali w autobusie książki. Teraz każdy chodzi z nosem w smartfonie! Wszyscy! A wiem, bo dużo podróżuję komunikacją i zaglądam czasem ludziom przez ramię, bo ciekawi mnie, co oni tam widzą. A tam nic! To uzależnienie jakieś! Choroba!

Pożałowaliśmy utraconych relacji, odłożonych na półki książek, zaniechania obserwacji i dostrzegania piękna świata oraz drugiego człowieka – i temat naturalnie się zmienił. Mój rozmówca opowiadał teraz o nieumiejętności czytania wyrazów pochodzenia francuskiego. Przytoczył kilka przykładów i skonstatował, że marny odsetek ludzkości zna język Moliera. A gdy autobus zabrał nas w obranym kierunku, wysłuchałam jeszcze opowieści o jego podupadłym zdrowiu. Miło nam się gawędziło, ale zbliżał się kres mojej podróży, dlatego pożegnałam się z panem, po francusku, życząc udanej rekonwalescencji. Wstał, ze zdziwienia bądź kurtuazji: – Pani przywraca wiarę w człowieka! Wszystkiego dobrego!

Co tu dużo pisać, zawstydziłam się bardzo, bo wiem, jak łatwo mi sięgać po telefon i jak zaniedbałam naukę drugiego języka, gdy byłam w szkole. Wstyd, bo i książka w moich rękach nieczęsto widziana...

Poruszona spotkaniem opowiedziałam o nim mężowi i dzieciom.

– Masz szczęście, mamo – usłyszałam w odpowiedzi od syna. – Kiedy wracałem z biblioteki, zajrzałem z ciekawości do książki i wnet mnie zrugano, że nie czyta się po ciemku i że z pewnością stracę wzrok!

A ja pewna jestem jednego: spotkanie z drugim człowiekiem to dar. Obojętne, czy dostrzeże w nas dobro, czy zwróci boleśnie uwagę. Zawsze warto rozważyć w sercu jego słowa, by móc poznać prawdę o sobie. A to niepopularne w świecie z telefonem w ręku.

* * *

Wanda Mokrzycka
Żona Radka, mama dziewięciorga dzieci. Należy do wspólnoty Duży Dom i pisze dla Aleteia Polska

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Tau: Jezus nie jest miłym wujkiem i grzecznym koleżką

2019-11-10 14:35

fb.com/tau.bozon

Zdarza się, że ktoś mówi ,,Jezusek załatwi sprawę''. Blesik i po sprawie. W naszym Kościele panuje bardzo niebezpieczne rozluźnienie. Takie ,,łorszipowe peace&love''. Trzeba to zmienić, zanim to zmieni nas - pisze na swoim profilu FB raper Tau

fb.com/tau.bozon

Prezentujemy całość treści wpisu kieleckiego rapera:

"Problem wiąże się ściśle z Obrazem Boga jaki nosimy w sercach i umysłach. Wmówiono nam, że Jezus, to taki zawsze ,,miły Bóg i człowiek'', który w każdej sytuacji jest delikatny i nie ważne co by się działo pogłaszcze po główce i powie: nic się nie stało, to nie Twoja wina. Wszystkich przyjmie, każdego wysłucha i nie ma granic Jego ,,uprzejmości''.

Tymczasem naśladowanie Jezusa oznacza, że czasami trzeba wpaść z biczem i powywracać stoły. Należy huknąć, powiedzieć coś ostro i upomnieć. To jest obraz prawdziwej Miłości, która nie jest pobłażliwa, a wymagająca. Bóg jest dobrym i kochającym Ojcem. Jego Miłosierdzie jest nieskończone, ale należy to poprawnie interpretować.

W Psalmie 145 czytamy: Pan jest łagodny i miłosierny, * nieskory do gniewu i bardzo łaskawy. Pan jest dobry dla wszystkich, * a Jego miłosierdzie nad wszystkim, co stworzył. ... ale to oznacza również, że bywa surowy. Czasami nawet bardzo.

św. Faustyna Kowalska mówiła, że ,,jednym okiem widzi Boże Miłosierdzie, a drugim Sprawiedliwość''. Jak to można przenieść na realia naszego życia ? Gdy grzeszymy, Pan nas upomina i przypomina, że Jego Miłosierdzie jest zawsze dostępne w Sakramencie Pokuty i Pojednania. On zostawia 99 sprawiedliwych i szuka tego jednego, zagubionego. Nawołuje, prosi i zachęca. Przez wydarzenia, ludzi. Przez Kościół. Ale przychodzi taki moment, że serce człowieka jest tak zatwardziałe, że odrzuca tę Bożą Miłość. Wtedy Boży gniew rozpala się nad grzesznikiem i pojawia się konkret. ,,Naród, który zabija swoje dzieci jest Narodem bez przyszłości'' - św. Jan Paweł 2.

Może pojawić się też taka sentencja - nawróć się grzeszniku, bo złamałeś 7 przykazanie, a to prowadzi do WIECZNEGO POTĘPIENIA. Otwórz uszy na te słowa: ,,Lecz jeśli taki zły sługa powie sobie w duszy: Mój pan się ociąga, i zacznie bić swoje współsługi, i będzie jadł i pił z pijakami, to nadejdzie pan tego sługi w dniu, kiedy się nie spodziewa, i o godzinie, której nie zna. Każe go ćwiartować i z obłudnikami wyznaczy mu miejsce. Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów.'' Mt 24, 46-51

Każde go ćwiartować ? Płacz i zgrzytanie zębów ? Obudźmy się, bo piekło istnieje. Jeśli ludzie nie przestaną mordować dzieci w łonach matek (42 miliony rocznie wg oficjalnych danych) to krew tych dzieci, która głośno woła z ziemi o pomstę do Nieba, wywoła w końcu sprawiedliwość. I to dotyczy NAS WSZYSTKICH (mężczyzn, którzy zachęcają kobiety do aborcji, kobiet, które te aborcje popełniają, aborterów, którzy je wykonują, prawodawców, którzy do tego dopuszczają i nas świadomych i wierzących, którzy milczymy na ten temat!) : Albo spalimy te winy w ogniu pokuty albo w ogniu jakiegoś strasznego kataklizmu. Nie daj Boże."

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ostatnie wołanie Maryi - o kryzysie w Kościele i nadziei w Matce Bożej

2019-11-15 10:04

ks. Piotr Glas /Esprit

Nakreślony przez Matkę Bożą w przesłaniu z Quito obraz świata, Kościoła i stanu wiary jest dość przerażający. Masowa apostazja, odejście od Boga i wiary, brak świadomości grzechu, bluźnierstwa i świętokradztwa – odnosimy wrażenie, że to wszystko dziś nas otacza. Maryja wiedziała, jako los czeka świat, opisała duchowe źródła tej tragedii, a także – i to jest nasza nadzieja – wskazała nam wszystkim już w tamtym czasie drogi wyjścia.

youtube.com / DobreMedia

Maryja wiedziała, że na przełomie XX i XXI wieku będziemy przeżywać potężny kryzys wiary, Kościoła, rodzin i tożsamości kapłańskiej i z tego powodu już wtedy nas na to przygotowywała i jednocześnie zapewniała, że bardzo nas kocha i będzie z nam towarzyszyć także w trudnych momentach.

Dla wielu współczesnych teologów płynąca z objawień w Quito diagnoza obecnej sytuacji jest nie do przyjęcia. Są przekonani, że żyją w cudownych czasach posoborowego triumfu otwartości, tolerancji oraz dialogu, wspaniałego rozwoju ekumenizmu i odrzucenia przestarzałych koncepcji. Na to co się teraz dzieje, warto jednak spojrzeć z perspektywy ewangelicznej. Warto uświadomić sobie, jakie owoce przynosi współczesność czy owo słynne posoborowe otwarcie. Skoro podobno jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle? Dlaczego tylu ludzi odchodzi od Kościoła? Dlaczego tylu księży przeżywa wielkie problemy duchowe lub nawet rezygnuje z kapłaństwa? Dlaczego jest tak mało powołań? Te pytania trzeba sobie stawiać.

Dzięki ostrzeżeniom Maryi wiemy, iż czekają nas trudne czasy. Powinniśmy być na nie przygotowani. Lecz Matka Boża nie straszy, nie chce wprowadzić nas w depresję duchową – Ona jak kochająca Matka pokazuje drogę, którą musimy podążać jako ludzie, ale także jako wspólnota Kościoła. Obiecuje, że przeprowadzi nas przez wszystkie zawirowania, że nie zostawi nas samych. Mówi do nas: „Walczcie, jesteście wybrani. Jestem po waszej stronie. To minie, nie załamujcie się, nie zniechęcajcie się, kiedy doświadczycie zgorszenia.”

Fragmenty książki ks. Piotra Glasa pt. "Ostatnie włanie Maryi" wyd. Esprit, Kraków 2019 Link do książki

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem