Reklama

Ołówek w ręku Pana Boga

2013-08-28 12:15

Agata Szczurek
Edycja małopolska 35/2013, str. 7

GRAZIAKO/Niedziela

W pokoju Uli paliła się mała lampka. Na stoliku stał dobrze oświetlony duży globus. Dziś wyjątkowo cała gromadka - w tym młodsze rodzeństwo dziewczynki oraz dwie starsze kuzynki - jeszcze nie układała się do snu. Choć wszystkie dzieci były już przebrane w piżamki, a ząbki świeciły białym blaskiem, nikt jakoś nie wybierał się do =. Karolinka, młodsza siostra Uli, delikatnie obracała globus. Ciekawe, gdzie dziś wybiorą się w podróż? Wszyscy niecierpliwie czekali na ciocię Kingę. To właśnie ona miała taki magiczny niewidzialny samolot, którym zabierała małych podróżników w nawet najdalsze zakątki świata.

Najmłodszy pilot

- Karolcia, to gdzie dziś polecimy? - zapytała z uśmiechem ciocia Kinga, zupełnie znienacka pojawiając się w drzwiach pokoju.

- No, nie wiem, ciociu... Ja nie jestem pilotem, a tak w ogóle to nie potrafiłabym kierować taką dużą maszyną, mam dopiero

Reklama

4 lata - odpowiedziała trochę zmieszana dziewczynka.

- Masz wystarczająco dużo siły i pomysłów, aby podołać temu zadaniu - roześmiała się ciocia. - Dziś to właśnie ty uniesiesz w górę nasz niewidzialny samolot.

I tak jak było to do tej pory, wszyscy złapali się za ręce i wspólnie odmówili modlitwę do Anioła Stróża (aby czuwał nad każdym w trakcie niebezpiecznej przecież wyprawy), po chwili ciszy ciocia Kinga poprosiła Ducha Świętego o obranie właściwego kierunku i oczywiście szczęśliwe lądowanie. Dzieci z ufnością wypowiedziały krótkie „Amen”. Wtedy Karolinka zakręciła globus tak, że przez moment wszystkie oceany, morza, rzeki, a nawet kontynenty zlały się w jedno. Dziewczynka w ręku trzymała ołówek, jakim po chwili dotknęła jednego punktu na kuli ziemskiej.

Dalekie Indie

- Już jesteśmy! Wylądowaliśmy! - wykrzyknęła radośnie ciocia. Z zachwytem wpatrywała się w miejsce, gdzie zatrzymał się ołówek Karolci.

- Ojej! Co to za kraj? Gdzie my jesteśmy? Nic nie rozumiem w tym języku! A jak tu gorąco! - słychać było na przemian zdziwione i zaciekawione okrzyki dzieci.

- Jesteśmy w Indiach. To jakieś 8 tys. km od Warszawy, skąd startowaliśmy - odpowiedziała ciocia Kinga. A dokładnie jesteśmy w Kalkucie.

- Och, ciociu! Tak daleko od domu! A w dodatku inny język, jak my sobie poradzimy? - zapytała Dorotka.

- Nie martwcie się. Choć ludzie tu w większości mówią w języku hindi, to jednak język angielski też jest dobrze znany i używany jako pomocniczy. Chodźcie, chcę wam coś pokazać, jedno szczególne miejsce.

Cała gromadka wyruszyła we wskazanym kierunku. Po chwili ich oczom ukazał się budynek z widniejącym na nim napisem o niezrozumiałej nazwie „Nirmala Shishu Bhavan”, co oznaczało: „Dom Dzieci Nieskazitelnego Serca”.

Święta od miłości i miłosierdzia

- Przed wielu laty - zaczęła ciocia wskazując na budynek - nie było tu nic szczególnego. To bardzo zaniedbane dzielnice Kalkuty, wielu biednych i chorych ludzi leżało na ulicach i prosiło o coś do jedzenia lub choćby kubek zimnej wody. Jednak bogaci, jeśli nawet pojawiali się tu czasem, nie pomagali potrzebującym.

- Ale dlaczego? Przecież sami mieli dużo pieniędzy. Nie chcieli się dzielić z biednymi? - zapytał Tomek.

- Niestety nie. Większość ludzi zamieszkujących Indie jest wyznania hinduistycznego. Ci ludzie wierzą, że każdy człowiek żyje nawet kilka razy. I za każdym razem może być zupełnie kimś innym - raz bogatym właścicielem wielu dóbr, a innym razem - biednym żebrakiem. Według ich religii nie wolno im pomóc jakiejś biednej osobie, bo najwyraźniej ona ma teraz wieść takie trudne życie, na które może zasłużyła - wyjaśniała wolno ciocia.

- To niesprawiedliwe... Tak żyć i nie chcieć się dzielić choćby kromką chleba... - wtrąciła zasmucona Ula.

- Ale pewnego dnia Pan Bóg zesłał tu swego posłańca - powiedziała tajemniczo ciocia, - skromnie odzianą w białe sari kobietę, Matkę Teresę, dziś już błogosławioną. Ta malutka zakonnica dokonała tu więcej swoją miłością i modlitwą, aniżeli niejeden z bogatych mógłby uczynić dla tych nieszczęśliwych ludzi. W tym budynku - ciocia wskazała palcem - stworzyła np. dom dla porzuconych i osieroconych dzieci. Kochała je wszystkie, dała im wykształcenie, ubranie, jedzenie, a przede wszystkim miłość. Pomagała też chorym na ciężkie i nieuleczalne choroby, dawała schronienie bezdomnym i umierającym - tym, których nikt już nie chciał. Dla każdego miała dobre słowo i promienny uśmiech. Z jej twarzy emanował niezwykły blask, wielu go widziało i świadczyło o jej świętości.

- Ciociu, czy wrócimy tu jeszcze? - zapytała Karolinka, trąc dyskretnie oczy.

- Oczywiście, kiedy tylko zechcesz - odparła ciocia, nie wiedząc jeszcze, jak szybko minie czas, kiedy Karolina w białym sari będzie sama pochylać się nad głodnymi w Kalkucie.

Tagi:
dzieci opowieści

Reklama

Z ziemi do nieba

2017-09-06 12:18

Monika Jasina
Edycja przemyska 37/2017, str. 4

Muzyczno-poetycka opowieść o bohaterach naszej historii zgromadziła w podziemiach bazyliki archikatedralnej w Przemyślu niemałą grupę widzów w różnym wieku.

Stanisław Gąsiorski
Występ Diakonii Muzycznej Archidiecezji Przemyskiej

Czwartkowy wieczór 24 sierpnia był czasem refleksji i modlitwy dla tych mieszkańców Przemyśla, którzy korzystając z zaproszenia ks. Tadeusza Białego, Moniki Brewczak oraz Diakonii Muzycznej Archidiecezji Przemyskiej, wybrali się do przemyskiej katedry. Podziemia świątyni, na co dzień miejsce wycieczek turystów i ekspozycji zabytków sztuki sakralnej, stały się niewielką salą koncertową. Wstawiono kilkadziesiąt krzeseł, te jednak szybko okazały się niewystarczające dla licznie zgromadzonej publiczności.

Historię męczenników z Markowej, płacących życiem za ukrywanie Żydów w czasie niemieckiej okupacji, przybliżyła zebranym pani Maria Szulikowska, autorka tekstów wykorzystanych w pierwszej części programu. Części kolejne poświęcone zostały powstańcom warszawskim oraz żołnierzom niepodległościowego podziemia. Na ponadgodzinny program koncertu złożyły się pieśni i piosenki znane niemal wszystkim, więc publiczność chętnie dołączała ze śpiewem. Wiele osób ocierało łzy wzruszenia i nie było w tym nic nadzwyczajnego, zważywszy na zaprezentowany repertuar. Współczesny utwór autorstwa Jana Pietrzaka „Żeby Polska była Polską” i „Pieśń Konfederatów Barskich”, napisana ponad 170 lat temu przez Juliusza Słowackiego, to tylko dwa przykłady kompozycji przygotowanych przez Diakonię Muzyczną na ten wieczór. Warto jeszcze zwrócić uwagę na nastrojową, muzyczną opowieść o ostatnich dniach Danuty Siedzikówny, nastoletniej sanitariuszki Armii Krajowej. Gdy wykonywano na niej wyrok śmierci, „Inka” była rówieśniczką wielu występujących tego wieczoru dziewcząt.

„Z domu wynosi się to, co najważniejsze, co owocuje w przyszłych pokoleniach” – mówiła pani Maria we wstępie do programu. Jakby na potwierdzenie tych słów zarówno wśród publiczności, jak i na scenie znaleźli się przedstawiciele pokoleń: od kilkuletnich dzieci po tych, których siwe włosy pozwalały domyślać się, że niejedna wyśpiewana tu historia była swego czasu częścią ich życia. Coraz mniej liczni świadkowie trudnych lat mogą być spokojni; wydarzenia i ludzie skazani na zapomnienie przez niemieckich i sowieckich okupantów Polski, z każdym rokiem odżywają na nowo w pieśniach wykonywanych przez kolejne już pokolenia. To prawda, że kilkuletnia dziewczynka z buzią aniołka i długimi, jasnymi włosami na razie jeszcze nie rozumie, co znaczą śpiewane z przejęciem słowa „O Boże, skrusz ten miecz, co siekł nasz kraj, do wolnej Polski nam powrócić daj”. Ale za kilka lat na pewno zapyta. I wówczas znajdą się gotowi, by odpowiadać.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Nowy Sącz: pierwsze w Polsce sanktuarium św. Rity

2019-05-19 18:19

eb / Nowy Sącz (KAI)

Kościół Matki Bożej Niepokalanej w Nowym Sączu został ogłoszony Sanktuarium Świętej Rity - patronki od spraw trudnych i beznadziejnych. Zostało ono erygowane w związku z rozwijającym się kultem. Niektórzy wierni przyszli na uroczystości z czerwonymi różami.

pl.wikipedia.org

„Cieszymy się z decyzji Księdza Biskupa i dziękujemy, że mamy sanktuarium. To dla nas zaszczyt i odpowiedzialność. Będziemy nadal szerzyć kult świętej Rity” - powiedzieli podczas uroczystości przedstawiciele parafii.

W homilii biskup tarnowski Andrzej Jeż mówił o wyjątkowości życia i drogi ku świętości Rity z Cascii. Jak wskazywał, nie przestaje ona fascynować i inspirować przede wszystkim tym, iż w swoim życiu zdołała zrealizować wszystkie stojące przed kobietą powołania: była żoną i matką, wdową, siostrą zakonną, mistyczką.

„Tysiące ludzi, którzy zwracają się do św. Rity z prośbą o pomoc, czynią to z głębokim przeświadczeniem, iż święta, która sama tak wiele przeżyła, jest ich szczególną orędowniczką u Boga we wszelkich sprawach. Erygując dziś pierwsze w Polsce sanktuarium poświęcone Świętej Ricie, pragniemy, by piękno jej świętego życia i heroiczności cnót ujrzało jak najwięcej ludzi” - dodał biskup.

Bp Jeż mówił także o roli tego sanktuarium. „Niech to sanktuarium będzie znakiem tęsknoty za Bogiem, którą wspomagają przede wszystkim modlitwa, cisza, możliwość dobrze odbytej spowiedzi, uczestniczenia w pięknie sprawowanej liturgii. Niech to nowe sanktuarium będzie również miejscem szczególnej ewangelizacji. Bowiem święte miejsca przyciągają wielu ludzi, którzy poszukują Boga i z tego względu są też bardziej otwarci na przyjęcie Jego łaski, jako nowej szansy dla siebie” - podkreślił.

Bp Jeż prosił, aby nowe sanktuarium było także szczególnym miejscem modlitwy o dobre powołania zarówno do życia małżeńskiego i rodzinnego, jak również do kapłaństwa i życia zakonnego. „Niech z tego miejsca płynie wzmożona modlitwa o święte żony i świętych mężów; o święte matki i świętych ojców; o świętych kapłanów i święte siostry zakonne” - powiedział.

Mszę św. koncelebrowali abp Juliusz Janusz i kapłani z różnych zakątków diecezji. Wśród uczestników uroczystości była także Straż Graniczna.

Czciciele św. Rity gromadzą się na nabożeństwie w drugie czwartki miesiąca. Są setki próśb i podziękowań. „Święta Rita jest dla mnie wzorem. To, że tak dużo ludzi się tutaj modli to świadectwo, że Ona działa. Ludzie proszą o dar macierzyństwa, o zdrowie, siły do walki z nałogiem” - mówi Włodzimierz Oleksy z Powroźnika, czciciel św. Rity. Mężczyzna chce podziękować za nowe sanktuarium oraz otrzymane łaski i wyrusza na piechotę do Cascii - miejsca w którym żyła św. Rita i gdzie spoczywa.

„Planuję iść ok. 40 dni. Biorę ze sobą płatki czerwonych róż. Będę się modlił m.in. w tych intencjach, które ludzie zanoszą do św. Rity. Jest za co dziękować także w moim życiu” - przyznaje mężczyzna.

„Kult św. Rity nie jest długi w naszej parafii, bo przed 26 laty bp Piotr Bednarczyk dokonał poświęcenia obrazu Świętej Rity w parafii Matki Bożej Niepokalanej w Nowym Sączu. Ten obraz szybko zasłynął łaskami i cudami. Na nowennie są setki ludzi, nie tylko z naszej parafii, bo pielgrzymi przyjeżdżają autokarami. Kiedy z nimi rozmawiam potwierdzają że św. Rita jest wielką orędowniczką” - mówi ks. Czesław Paszyński, proboszcz parafii.

Prośby, podziękowania do Świętej Rity, która jest patronką ludzi potrzebujących wsparcia i pomocy można także przesyłać przez Internet. Formularz znajduje się na http://sw-rita.pl/

Św. Rita urodziła się we Włoszech w 1381 r. Jej marzeniem było poświęcenie się życiu zakonnemu. Rodzice zadecydowali jednak inaczej i Rita została mężatką. Po śmierci męża i synów wstąpiła do klasztoru Sióstr Augustianek w miejscowości Cascia. W klasztorze spędziła resztę swojego życia. Zmarła 22 maja 1457 w opinii świętości.

Kult św. Rity jest bogaty w symbole, ale dwa z nich są najbardziej wymowne. Pierwszy symbol to kolec z korony cierniowej i rana na czole, które symbolizują ludzkie życie pełne cierpienia i bólu. Mówi się też o niej święta od róż, wspominając cud jakim było zakwitnięcie w zimie róży w ogrodzie jej dzieciństwa.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Światowy Dzień Pszczół we Wrocławiu

2019-05-19 23:46

Agata Pieszko

Dziś (19.05) na Wyspie Słodowej świętowaliśmy Światowy Dzień Pszczół pod nazwą "Pszczoły wracają do lasu" zorganizowany przez Regionalną Dyrekcję Lasów Państwowych we Wrocławiu pod patronatem honorowym Andrzeja Koniecznego – Dyrektora Generalnego Lasów Państwowych oraz Wojewódzkiego Funduszu Ochrony środowiska i Gospodarski Wodnej we Wrocławiu.

Agata Pieszko
Domy dla pszczół wykonane przez uczestników konkursu "Dla lasu, dla ludzi-domek dla Mai i Gucia"

A

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem