Reklama

List Pasterski Biskupa Sosnowieckiego

Rodzino, stań się życiem i miłością

+ Adam Śmigielski SDB - Biskup Sosnowiecki
Edycja sosnowiecka 1/2003

Liturgia Słowa, którą Kościół głosi w dzisiejszą uroczystość Świętej Rodziny, ukazuje nam taki obraz małżeństwa i rodziny, który wszyscy chcielibyśmy widzieć w rzeczywistości. Fragment Księgi Mądrości Syracha mówi o miłości dzieci do rodziców. Natchniony Autor nakazuje synom, by pamiętali o swych rodzicach i zapewnili im opiekę także w ich starości. Miłość bowiem okazywana rodzicom jest jak cześć oddawana samemu Bogu. Natomiast św. Paweł w Liście do Kolosan mówi o zasadach życia rodzinnego chrześcijan: mężowie mają kochać żony i nie sprawiać im przykrości, żony okazywać szacunek mężom, dzieci być posłuszne rodzicom, gdyż to podoba się Panu, natomiast rodzice mają nie rozdrażniać swoich dzieci i bronić ich przed tym, by nie upadały na duchu. Ten idealny obraz rodziny odzwierciedla tęsknoty wielu z nas. Jednakże sama tęsknota nie wystarcza do tego, by wizja stała się rzeczywistością. Nietrudno to stwierdzić, gdy przypatrujemy się życiu współczesnego człowieka.

Miłość i wierność małżonków, nierozerwalność małżeństwa, prawo człowieka do życia od poczęcia do naturalnej śmierci - te zasady jeszcze kilkadziesiąt lat temu wydawały się nie do zakwestionowania. Dziś dzieje się inaczej, także w wielu krajach Europy, z którymi Polska zacieśnia coraz bardziej swoje więzy gospodarcze i kulturowe.
Pierwszym wyłomem w powszechnym uznawaniu zasad moralnych wynikających z Dekalogu stało się promowanie postawy niechętnej rodzicielstwu poprzez propagowanie środków antykoncepcyjnych, dotowanych przez wiele rządów. Miało to rzekomo zmniejszyć ilość dokonywanych zabiegów przerwania ciąży. Rzeczywistość pokazała, że w krajach promujących antykoncepcję wskaźnik dokonanych aborcji nie tylko nie zmalał, lecz gwałtownie wzrósł i rośnie nadal. Zabijanie dzieci poczętych w łonach matek jest bowiem konsekwencją postawy nacechowanej lękiem przed życiem, a zachęcanie młodzieży do wczesnego podejmowania współżycia seksualnego powoduje gwałtowny wzrost liczby niechcianych ciąż. Właśnie kraje promujące antykoncepcję jako pierwsze zalegalizowały przerywanie ciąży, a niektóre z nich legalizują dziś prawo do eutanazji. Kwestionowanie świętości i nienaruszalności życia przynosi swoje tragiczne owoce. Większość krajów Europy staje dziś wobec groźby powolnego wymierania, gdyż ma tak niski przyrost naturalny, że nie gwarantuje on prostej zastępowalności pokoleń. Do krajów o ujemnym przyroście naturalnym, a więc starzejących się, dołączyła przed kilkoma laty również Polska. Według szacunku demografów za pięćdziesiąt lat jedna trzecia Polaków będzie miała ponad 65 lat!
Znaczna część społeczeństw jednoczącej się Europy kwestionuje moralne zasady dotyczące życia małżeńskiego. Niemal we wszystkich krajach Europy (z Polską włącznie) rozwód, który jest sprzeczny z chrześcijańską nauką o nierozerwalności małżeństwa, jest dopuszczony przez prawo, zmierza się nawet do uproszczenia procedury jego otrzymywania. W niektórych krajach kwestionuje się nawet oczywistą zasadę, że małżeństwo jest związkiem kobiety i mężczyzny. Zrównuje się tam bowiem w prawie z małżeństwem nie tylko konkubinaty i wolne związki, ale nawet związki homoseksualne. Ostatnio podejmowane są także próby uzyskania zezwolenia na adopcję dzieci przez takie pary. Wszystko to wskazuje, jak daleko współczesny mieszkaniec naszego kontynentu odszedł od ewangelicznego ideału, jaki ukazują dzisiejsze czytania.

Nie piszę tego, drodzy Diecezjanie, by pogrążać Was i siebie w smutku, choć fakty te nie mogą napawać radością. Potrzebne jest podejmowanie konkretnych działań zmierzających do obrony i promowania chrześcijańskiej wizji małżeństwa i rodziny. Powinny być one dokonywane na dwóch płaszczyznach - na płaszczyźnie społecznej i na płaszczyźnie duszpasterskiej.
Dzięki temu, że żyjemy w kraju demokratycznym, mamy możliwość wyrażania na różne sposoby swojej opinii. Możemy to robić np. poprzez składanie protestów wobec sytuacji, w których łamane są podstawowe prawa człowieka i rodziny. Możemy wpływać na kształt prawa, pytając kandydatów w wyborach do gremiów stanowiących prawo o to, w jaki sposób traktują podstawowe zasady etyczne dotyczące małżeństwa i rodziny, a potem konsekwentnie rozliczając ich z przedwyborczych deklaracji.
Najlepsze nawet prawo nie jest jednak w stanie zastąpić człowiekowi sumienia. Dlatego jeszcze ważniejszym działaniem jest systematyczna praca duszpasterska. Sumienie formuje człowiek wierzący poprzez konfrontowanie swego życia ze Słowem Bożym. Dzieje się to przede wszystkim w czasie niedzielnej Eucharystii, gdzie Słowo Boże jest systematycznie czytane i komentowane. Trzeba, by tematyka małżeńska i rodzinna znalazła w tych komentarzach odpowiednie miejsce. W wielu rodzinach istnieje również zwyczaj wspólnego czytania Pisma Świętego. Jest to jedna z najlepszych możliwości stworzenia przeciwwagi dla modelu rodziny bez Boga i trwałych wartości.

Reklama

Wielu chrześcijan, troszcząc się o trwałość swych rodzin, pogłębia wiarę i miłość małżeńską i rodzinną w różnych ruchach formacyjnych. Największym z działających na terenie naszej diecezji jest Ruch Domowego Kościoła, zwany tradycyjnie Oazą Rodzin. Czerpie on swoją duchowość zarówno z doświadczeń polskich, wyrażonych w życiu i dziele założyciela Oazy, sługi Bożego ks. Franciszka Blachnickiego, jak i z doświadczeń francuskiego ruchu Equipes Notre Dame. Comiesięczne spotkania kilku rodzin, odbywane w obecności kapłana, są czasem modlitwy i refleksji nad Słowem Bożym, podejmowanej w oparciu o program wypracowany przez prawie trzydzieści lat doświadczeń. To jedno spotkanie w miesiącu nie zajmuje rodzinie wiele czasu, procentuje natomiast ożywieniem i pogłębieniem więzi rodzinnych. Małżonkowie podejmują wspólną modlitwę małżeńską, osobisty kontakt ze Słowem Bożym, dialog małżeński (rozmowę na ważne tematy małżeńskie poprzedzoną wspólną modlitwą), codzienną pracę nad sobą. W czasie wakacji wyjeżdżają na rekolekcje w różne części Polski, a ostatnio również do Francji. W ciągu roku mogą uczestniczyć w rekolekcjach weekendowych. Świadectwa wielu rodzin mówią o tym, że taka formacja rodzinna przynosi wspaniałe owoce w życiu małżeńskim i rodzinnym; niektórym parom pomogło to wręcz w uratowaniu ich małżeństwa.
Innym możliwym miejscem zaangażowania jest Stowarzyszenie Rodzin Katolickich, które w nadchodzącym roku będzie obchodzić dziesięciolecie swego istnienia w naszej diecezji. Stowarzyszenie podejmuje różnorodne działania w kołach parafialnych czy też w skali całej diecezji: promowanie kultury chrześcijańskiej, organizowanie imprez religijnych i charytatywnych dla rodzin, pielgrzymki, zaangażowanie społeczne poprzez udział w samorządach lokalnych itd. Realizuje także program formacyjny zmierzający do pogłębiania wiary i wiedzy religijnej.
Inną ważną formą pomocy dla małżonków i dla narzeczonych są poradnie życia rodzinnego. Działają one w każdym dekanacie naszej diecezji, a także w wielu większych parafiach. Pierwszym ich zadaniem jest pomoc narzeczonym w przygotowaniu do małżeństwa. Specjalnie przygotowani świeccy doradcy, posiadający misję kanoniczną, nie tylko uczą naturalnych metod kierowania płodnością, lecz także pomagają narzeczonym we wzajemnym poznaniu się. Pracownicy poradni mogą także nieść pomoc osobom przeżywającym różnego rodzaju trudności w życiu małżeńskim. W Sosnowcu ich działalność wspierana jest przez katolicką poradnię psychologiczną dla rodzin. Sprawa przygotowania do małżeństwa jest jednym z najważniejszych zadań duszpasterstwa rodzin, gdyż w dużym stopniu decyduje ono o kształcie przyszłych rodzin i całego Kościoła. Forma tego przygotowania na terenie naszej diecezji domaga się jeszcze pewnego pogłębienia i ujednolicenia, co, mam nadzieję, dokona się w czasie trwającego Synodu Diecezjalnego.
Także rodziny wielodzietne naszej diecezji mają możliwość uzyskania różnorakiej pomocy i wsparcia dzięki działalności Stowarzyszenia Rodzin Wielodzietnych współpracującego z Wydziałem Duszpasterstwa Rodzin. W ramach tej działalności prowadzona jest szkoła dla rodziców, wakacyjny wypoczynek dla rodzin wielodzietnych (połączony z formacją intelektualną i duchową) oraz całoroczna praca formacyjna.
Również małżeństwa niesakramentalne, które w obecnej chwili nie mogą uregulować swojej sytuacji i podjąć w pełni życia sakramentalnego, nie są wyłączone z opieki duszpasterskiej. Organizowane są dla nich coroczne rekolekcje, a także comiesięczne spotkania formacyjne.
Wspomniane powyżej możliwości zaangażowania się członków rodzin chrześcijańskich w życie Kościoła i formowania swojej wiary nie stanowią kompletnej listy. Rodziny chrześcijańskie znajdują bowiem pomoc duszpasterską także w innych ruchach, jak choćby ruch "Spotkania małżeńskie", Ruch Rodzin Nazaretańskich, czy też we wspólnotach nie tylko dla rodzin, jak Droga Neokatechumenalna lub Odnowa w Duchu Świętym.

Gorąco zachęcam rodziny, by w trosce o duchową formacje poszukiwały swojej formy zaangażowania w życie Kościoła. Pytajcie swoich duszpasterzy o wszelkie istniejące możliwości w tym zakresie. Wykorzystanie jednej z tych możliwości może w decydujący sposób pomóc rodzinie w wychowaniu dzieci i w budowaniu swojej chrześcijańskiej tożsamości.
Narzeczonych, przygotowujących się do założenia rodziny, pragnę uwrażliwić, by od początku budowali swoje małżeństwo na silnej wierze, modlitwie i życiu sakramentalnym. Nie traktujcie kursów przedmałżeńskich czy wizyt w poradni życia rodzinnego tylko jako formalności, lecz zechciejcie dostrzec w tym szansę na pogłębienie swojej relacji z Bogiem i ze sobą nawzajem.

Na koniec zwracam się z gorącym apelem do duszpasterzy. Niech sprawa duszpasterstwa narzeczonych, małżeństw i rodzin będzie jedną z waszych największych trosk. Podczas rozmów w kancelarii parafialnej pomóżcie narzeczonym w podjęciu dojrzałej decyzji. Przypomnijcie im wartość małżeństwa i istotę jego sakramentalności, a poprzez konsekwentne wymaganie udziału w przygotowaniach do małżeństwa dajcie szansę na pogłębienie rozumienia tego sakramentu. Starajcie się również otoczyć troską duszpasterską poradnie życia rodzinnego i ich pracowników. Wszelkie ruchy i stowarzyszenia gromadzące i formujące rodziny niech znajdą w parafiach należyte zrozumienie i wsparcie, zarówno w postaci udostępnienia kościoła i pomieszczeń parafialnych na spotkania formacyjne, jak i poprzez każdorazową obecność kapłana na takim spotkaniu. Ta obecność jest rodzinom bardzo potrzebna, czemu niejednokrotnie dają wyraz. Proszę też duszpasterzy, by przekazywali rodzinom wszelkie informacje o możliwościach pogłębiania swojej wiary lub uzyskaniu pomocy w wymagających tego sytuacjach.
Papieskie wołanie: "Rodzino, stań się tym, czym naprawdę jesteś - życiem i miłością" może doczekać się realizacji tylko poprzez podejmowany z miłością trud duszpasterskiego działania. Niech dzisiejsza uroczystość Świętej Rodziny będzie okazją do podziękowania wszystkim, duchownym i świeckim, którzy niemało tego trudu włożyli i wkładają nadal w służbę rodzinie.
Wszystkim rodzinom naszej diecezji, wszystkim duszpasterzom i pracownikom świeckim duszpasterstwa rodzin z serca błogosławię.

Abp Hoser: Medjugorie - fenomen duchowy, który wciąż się rozwija

2019-07-18 12:38

Marcin Przeciszewski / Medjugorie (KAI)

- Medjugorie są to przede wszystkim ludzie, którzy tu przyjeżdżają, którzy się tu modlą, tutaj się przemieniają, stąd wyjeżdżają do swoich krajów i tam niosą ducha Ewangelii – tłumaczy abp Henryk Hoser, specjalny wizytator apostolski w Medjugorie. Wyjaśnia, że „zjawisko”, jakim jest Medjugorie zostało objęte szczególną opieką Stolicy Apostolskiej. A skoro jest to rzeczywistość żywa i dynamicznie wzrastająca, wymaga towarzyszenia.

Artur Stelmasiak
Abp Henryk Hoser

A oto pełen test wywiadu KAI z abp. Henrykiem Hoserem SAC, który od roku przebywa w Medjugorie jako wizytator apostolski „ad nutum Sanctae Sedis”, troszczący się o duszpasterski kształt tego międzynarodowego ośrodka pielgrzymkowego:

KAI: Mija rok od kiedy Ksiądz Arcybiskup objął funkcję wizytatora apostolskiego o charakterze specjalnym dla parafii w Medjugorie, na czas nieokreślony i „ad nutum Sanctae Sedis”. Na czym ona polega?

Abp Henryk Hoser SAC: Jest to wyraz zatroskania Ojca Świętego o to „zjawisko”, jakim jest dziś Medjugorie. Dlatego pełnię funkcję wizytatora apostolskiego już drugi raz. Dwa lata temu celem mojej misji było sporządzenie raportu nt. działalności duszpasterskiej w Medjugorie dla Stolicy Apostolskiej. Teraz pełnię funkcję wizytatora „o charakterze specjalnym dla parafii Medjugorie do dyspozycji Stolicy Apostolskiej”. Mam dekret podpisany osobiście przez papieża Franciszka 31 maja ub. r. Funkcja wizytatora apostolskiego z zasady jest czasowa, aczkolwiek w tym wypadku czas ten nie jest ściśle określony a moja misja wiąże się z rezydowaniem w Medjugorie.
Najkrócej mówiąc, moja funkcja jako wizytatora jest wyrazem troski papieża o „owce”, które do Medjugoria przyjeżdżają z całego świata. A Kościół – jak mówi papież Franciszek – „czuje ich zapach i idzie za swymi owcami”. Stąd to „zjawisko”, jakim jest Medjugorie, zostało objęte specjalną opieką Stolicy Apostolskiej. A skoro jest to rzeczywistość żywa i dynamicznie wzrastająca, wymaga towarzyszenia. Widzimy tu, że wyprzedziła ona formalne i kanoniczno-prawne rozwiązania. „De facto” Medjugorie jest międzynarodowym miejscem pielgrzymkowym, do którego przybywa rocznie około 3 milionów pielgrzymów i dokonywana jest tu olbrzymia praca duszpasterska. Tymczasem w sensie formalno-prawnym miejsce to pozostaje zwykłą parafią: nie jest ani sanktuarium diecezjalnym, ani narodowym, ani międzynarodowym. A ze względu na nieuregulowany w sensie kościelnym status, ludzie ci są często jak owce nie mające pasterza.
Najliczniejsze grupy pochodzą z Polski i z Włoch. A ponadto z osiemdziesięciu krajów: Europy, Ameryki Północnej i Południowej, Australii i Nowej Zelandii, Filipin, Korei. Przybywają z całego świata. Jest też bardzo wielu pielgrzymów z Korei Południowej.

- A kiedy – zdaniem Księdza Arcybiskupa - Medjugorie uzyska status klasycznego sanktuarium?

- Nie wiem. Wiem tylko, że dla Boga nie ma nic niemożliwego.

- Jak Ksiądz Arcybiskup zdefiniowałby dzisiejszy charyzmat Medjugorie? Jakie owoce przynosi współczesnemu światu?

- Istotę Medjugorie można opisać za pomocą kilku prostych słów: modlitwa, cisza, skupienie, Eucharystia, adoracja, post, sakrament pojednania. To są mocne strony tego miejsca. Nie można Medjugoria utożsamiać tylko z miejscem geograficznym, czy nawet miejscem nieuznanych jeszcze objawień maryjnych, które rozpoczęły się 38 lat temu. Medjugorie są to przede wszystkim ludzie, którzy tu przyjeżdżają, którzy się tu modlą, tutaj się przemieniają, stąd wyjeżdżają do swoich krajów i tam niosą ducha Ewangelii, jakiego tu zaczerpnęli. Taka jest właśnie rola Medjugorie. Ludzie ci często przyjeżdżają z krajów, gdzie zanikła praktyka spowiedzi, gdzie Kościół się bardzo „spłaszczył” i jego działalność stała się powierzchowna. A tutaj odnajdują głębię wiary i zupełnie inną perspektywę istnienia. To, co się dzieje w sferze duchowej jest najważniejszym elementem tego zjawiska. Ludzie reagują w sposób niezwykły. Spójrzmy chociażby na wieczorne programy modlitewne, które trwają na głównym placu przez kilka godzin, a tysiące ludzi w skupieniu bierze udział - przez nikogo nieprzymuszani.
Rolą Maryi - co tutaj widzimy bardzo mocno - jest zbliżenie człowieka do Boga. I takie jest Jej zadanie w Medjugorie. Tak też można sądzić z wypowiedzi tysięcy pielgrzymów, który tu przyjeżdżają. Mówią, że odnajdują to, co wcześniej zagubili. A chodzi o odnalezienie wertykalnego wymiaru życia. Bo proszę zauważyć, że wszystko co tworzymy obecnie jest „horyzontalne”: społeczeństwa są horyzontalne, kultura jest horyzontalna i nawet Kościół staje się „horyzontalny”. Wszystko można opisać w kategoriach socjologicznych. Ale gdzieś została zagubiona ta fundamentalna relacja o charakterze transcendentnym, tworząca wszystkie inne nasze relacje i ich jakość.
Ludzie przyjeżdżają tu z ogromnym głodem Boga, którego nawet sobie nie uświadamiają. Dlatego nawrócenia są tak spektakularne, że dotyczą osób żyjących daleko od Boga, uwikłanych w zupełnie nieprawdopodobne sytuacje życiowe. Są oni uzależnieni od narkotyków, od seksu, od alkoholu czy od innych uzależnień, których dziś jest cała lista. Tymczasem odnajdują zupełnie inny wymiar życia.

- Czy takie nawrócenia są tu częste?

- Słyszę o nich niemal każdego dnia. Tutejsi spowiednicy mówią, że spowiedzi z jakimi mają do czynienia w dużej mierze są „spowiedziami nawrócenia”. Są ludzie, którzy mają po sześćdziesiąt i parę lat, a ostatni raz spowiadali się przy pierwszej komunii św. Całe swe życie pozostawali poza życiem sakramentalnym...

- Ale jak to się stało, że tu przyjechali? Bo już to jest cudem?

- W każdym jest jakaś ciekawość i często od tego się zaczyna. Są tacy co jadą na urlop do Dalmacji, tam się najpierw wykąpią, poopalają, a potem mówią, że przy okazji wpadną do Medjugorie, bo to „rzut beretem”. A tu odkrywają coś, czego nigdy się nie spodziewali.
Najbardziej adekwatnym spojrzeniem na Medjugorie, jest postrzeganie go jako fenomenu duchowego, który wciąż się rozwija. A w stosunku do innych miejsc pielgrzymkowych jakie znamy, tutaj ogromny nacisk położony jest na pogłębioną formację oraz na sakrament spowiedzi.
Ażeby wejść w istotę Medjugorie, trzeba być tutaj dłużej. Podobno Matka Boża powiedziała znanej francuskiej mistyczce Marcie Robin, że nawet Duch Święty nie jest w stanie przemienić duszy grzesznika w czasie krótszym niż 5 dni. Dlatego trzeba stopniowo wejść w ten święty czas. Pan Bóg uwzględnia naszą biologiczną naturę, która wymaga czasu.
A druga sprawa, to przestrzeń, która w Medjugorie jest trójkątem równoramiennym: kościół i dwie góry. Pierwsza to Križevac, góra Jezusa Ukrzyżowanego oraz Góra Objawień Maryi (Podbrdo). Na jedną prowadzi Droga Krzyżowa a na drugą ścieżki różańcowe. Cała ta topografia jest naturalnym zapleczem tego miejsca. Są wzruszające momenty, gdy ludzie, nawet bardzo leciwi, wchodzą na kolanach po kamieniach na wzgórze objawień. Kamienie są już trochę wypolerowane. Medjugorie oznacza „Międzygórze”. To wszystko trzeba wychodzić i wymodlić.
Zaś liturgia w kościele (latem na esplanadzie) w Medjugorju jest ułożona w cyklu tygodniowym. Każdego dnia jest poranna Msza św., po południu odmawiany jest Różaniec. Blok wieczorny rozpoczyna konferencja albo wspólna modlitwa. O 18-tej jest główna Msza św., a po niej modlitwa dziękczynienia o uzdrowienie. Dzień we wtorki, czwartki, piątki i soboty wieńczy adoracja Najświętszego Sakramentu. W piątki adorowany jest Krzyż. W ten sposób Msza św. i Chrystus są zawsze w centrum wydarzeń.
Wielkie wrażenie sprawiają medytacyjne, wieczorne adoracje Najświętszego Sakramentu. Są tam interludia muzyczne i tłumaczenie rozważań na różne języki. Podczas adoracji gra skrzypaczka międzynarodowej klasy, nawrócona Rumunka, która tutaj mieszka.

- W jaki sposób ta pogłębiona formacja realizowana jest wobec wielotysięcznego tłumu?

- Są liczne rekolekcje, katechezy, sesje i kongresy, w których biorą udział także zwyczajni pielgrzymi. Poza modlitwą, pielgrzymowaniem na Križevac i Górę Objawień oraz udziałem w liturgii, każdy może znaleźć coś dla siebie. Są też seminaria dla małżeństw i rodzin oraz dla przedstawicieli zawodów medycznych. Od dwóch, trzech lat organizowane są seminaria dla osób zainteresowanych problematyką pro life. Odrębne seminaria przeznaczone są dla ludzi poranionych, takich, którzy przeżyli dramatyczną sytuację lub sami zrobili coś złego i potrzeba im uzdrowienia. W ubiegłym tygodniu rozpoczęliśmy powtarzane w każdym roku rekolekcje dla księży z całego świata, które trwają tydzień. Przyjechało kilkuset księży z kilkudziesięciu krajów.
A od 1 do 6 sierpnia odbywa się corocznie w Medjugorie międzynarodowy Festiwal Młodych. Po komunikacie Ojca Świętego z 12 maja - który legalizuje organizację oficjalnych pielgrzymek do Medjugorie - zaprosiliśmy nań wysokiej rangi hierarchów. Przybędzie m. in. papieski wikariusz dla Rzymu Angelo De Donatis, abp Rino Fisichella, przewodniczący Papieskiej Rady ds. Nowej Ewangelizacji, abp José Rodríguez Carballo, franciszkanin, sekretarz Kongregacji ds. Życia Konsekrowanego, kard. Vinco Pulić z Sarajewa i bp Dominique Rey z Tulonu we Francji, który jest specjalistą od nowych charyzmatów i o tym będzie mówić do młodych. W ubiegłym roku w Festiwalu wzięło udział 50 tys. młodych z 52 krajów. Podobnej lub większej liczby spodziewamy się teraz. Na koniec festiwalu odbyła się defilada ze sztandarami z każdego kraju, taka jak na Olimpiadzie czy Światowych Dniach Młodzieży. Każda delegacja otrzymała różaniec z Medjugorie i laskę pielgrzyma. Młodzież ta wydaje się niewyczerpana, śpiewają dzień i noc. Jest ich tyle, że ani Medjugorie ani Hercegowina nie jest w stanie ich pomieścić. Część z nich nocuje za granicą, w Chorwacji.
Innym ważnym owocem, charakterystycznym dla Medjugoria są powołania. Już dwa lata temu podliczono, że ponad 700 powołań kapłańskich i zakonnych zrodziło się właśnie tutaj.
Jest też wymiar charytatywny, np. Wioska Maryi. Są tam też ludzie uzależnieni, jest Dom Jezusa Miłosiernego, Przez lata działał tu wielkiej klasy charyzmatyk, franciszkanin, ojciec Slavko Barbarić. To był wulkan energii, który nakręcał wszystkie inicjatywy, które dziś istnieją. Po kilkunastu latach działalności, zmarł nagle na Kriżevacu w roku 2000. Stworzył m. in. Wioskę Maryi, złożoną z całej kolonii domów. W tych domach mieszkają sieroty biologiczne lub społeczne, dzieci nieprzystosowane, z problemami. Do ich przedszkola przychodzą także dzieci z wioski i okolic. Stali mieszkańcy wioski mieszkają w "gniazdach", z dwójką dorosłych opiekunów - wolontariuszy. Są wśród nich m. in. siostry franciszkanki. „Gniazda” te są umeblowane jak normalne mieszkania, a grupy są niewielkie, liczą około osiem osób. To zapewnia rodzinną atmosferę. Dzieci mają opiekę medyczną, stomatologiczną, gdyż przy wiosce funkcjonują gabinety lekarskie czy psychologiczne.
Drugim takim miejscem jest Dom Ojca Miłosiernego, nawiązujący w swej nazwie do przypowieści o Synu Marnotrawnym. Mieszkają tam mężczyźni po przejściach - narkomani, byli więźniowie, alkoholicy, uzależnieni. Żyją według benedyktyńskiej reguły "Ora et labora" - uczą się modlić i pracować. Są tam rozmaite atelier, gdzie wykonują dewocjonalia. Mam w oczach takiego człowieka, przeżartego już alkoholem, który z cierpliwością robi dziurki w paciorkach do różańca.

- Nad wszystkim czuwają ojcowie franciszkanie?

- Medjugorie od zawsze było parafią franciszkańską, a istnieje ona od końca XIX wieku. Kościół został tu zbudowany najpierw w pobliskim lasku i pozostały po im fundamenty, a obecny wzniesiono w latach sześćdziesiątych ub. w. Był wyjątkowo duży jak na tak małą wioskę. Dopiero później okazało się, że jego rolą jest bycie świątynią goszczącą pielgrzymów. W 1933 r. z okazji obchodzonego wówczas Roku Odkupienia postawiono krzyż na pobliskiej górze Križevac. Dziś prowadzi tam Droga Krzyżowa, uczęszczana przez pielgrzymów.
Franciszkanów na stałe w Medjugorie jest dwunastu, ale wielu przyjeżdża by pomagać z sąsiednich franciszkańskich parafii i klasztorów. Obecność Braci Mniejszych w Hercegowinie datuje się od wieków. Niedaleko mamy klasztor w Humac, gdzie jest muzeum, a także przepiękna galeria sztuki poświęconej macierzyństwu.

- Innym fenomenem Medjugorie są rodzące się tu jak grzyby po deszczu nowe wspólnoty...

- Wedle naszej kalkulacji są tu 22 wspólnoty o bardzo różnym statusie. Jedne zakorzenione w Kościele i w prawie kanonicznym, a inne świeżo powstałe, beż żadnego statusu prawnego. To wszystko badamy i staramy się jakoś uporządkować. Jest wyznaczony kanonista, który ma nam pomóc. Jedne z większych wspólnot to „Nowe Horyzonty”, „Wspólnota Pokoju”, „Emmanuel”, itd. Bardzo ważnym wątkiem mojej pracy jako wizytatora jest zbadanie ich sytuacji i uregulowanie.

- Jakie znaczenie ma papieska decyzja z 12 maja br., która zezwala na organizowanie oficjalnych pielgrzymek do Medjugoria? Czy to daleko idąca zmiana?

- Decyzja ta autoryzuje to, co dotąd faktycznie istniało. Pielgrzymki przecież przyjeżdżały tu masowo, ale nie mogły być organizowane przez oficjalne kościelne struktury. W tej chwili stanowisko Stolicy Apostolskiej wyraźnie się skrystalizowało i ma ono dwa aspekty. Aspekt duszpasterski, który został mi powierzony i drugi aspekt, doktrynalny, czyli badanie objawień, które wciąż trwają. Ten fakt jest główną przeszkodą wydania orzeczenia, gdyż trudno jest orzekać o czymś, co się jeszcze nie skończyło.
To jest jakiś zupełnie nowy format objawień. Owszem, w historii bywały indywidualne objawienia, trwające nawet przez większość życia widzącej jak u św. Faustyny Kowalskiej. Podobnie objawienia przez dłuższy czas miała św. Łucja z Fatimy. Natomiast w Medjugorie po raz pierwszy mamy do czynienia z tak długo trwającymi objawieniami zbiorowymi. Jest sześciu widzących i wszyscy z nich mają wciąż objawienia, każdy w swoim rytmie. Mirjana np. każdego drugiego dnia miesiąca wśród pielgrzymów przy krzyżu na górze Podbrdo. Jest też dwoje, którzy codziennie mają prywatne, wewnętrzne widzenia w swoich domach. Każdy inaczej i z inną częstotliwością. To są wszystko rzeczy, które trzeba przebadać.
Ale trzeba też sobie uświadomić, że we wszystkich publikowanych treściach objawień nie można dostrzec żadnych błędów doktrynalnych. A to jest pierwsze kryterium, jakie zawsze jest brane pod uwagę przy zatwierdzeniu przez Kościół objawień. A drugim kryterium są skutki. Drzewo sądzi się po owocach i jest to podstawowa ewangeliczna zasada. A skutki tutaj są wyjątkowo pozytywne. Objawienia badane były już przez komisję Kongregacji Nauki Wiary, której przewodniczył kard. Camillo Ruini.

- Ponoć komisja kard. Ruiniego uznała kilka pierwszych objawień z Medjugorie?

- Jej stanowisko nie było publikowane i zostało przekazane wyłącznie do wiadomości Ojcu Świętemu. Wiadomo coś wyłącznie z przecieków prasowych. Wedle nich komisja proponowała, aby zatwierdzić objawienia z pierwszych 7 dni. Jej zdaniem, istota przesłania została tam wypowiedziana, a wszystkie inne są tylko przypomnieniami tego, co zostało przekazane na początku. Wciąż zresztą one trwają.

- A na obecnym etapie, kto zajmuje się badaniem treści objawień?

- Na obecnym etapie jest to w gestii Sekretariatu Stanu Stolicy Apostolskiej. Szczegółów nie znam i nie wiem jak ta sprawa przebiega, gdyż pozostaje to poza moimi kompetencjami, które dotyczą wyłącznie wymiaru duszpasterskiego.

- Jaką ma Ksiądz Arcybiskup dalszą wizję rozwoju Medjugorie w planie duszpasterskim?

- Będziemy działać zgodnie z zasadą lektury „znaków czasu”. Bardzo ważne jest włączenie we wspólne duszpasterstwo tych wszystkich wspólnot, które się tu angażują i żyją na miejscu. A pretendują one do różnych charyzmatów. Trzeba je jakoś zintegrować, aby służyły wszystkim. Trzeba też zapewnić każdej z tych wspólnot właściwy czas podczas wspólnych liturgii.
Zastanawiamy się też jak powiększyć istniejącą infrastrukturę sanktuarium, gdyż obecna jest niewystarczająca. Planujemy zadaszenie nad całą esplanadą. Nie chcemy jednak zbudować takiej krypty jak w Lourdes, na wzór kościoła pw. Piusa X, który jest praktycznie podziemnym, betonowym bunkrem. Chodzi nam o dach, który pozostanie otwarty, nie będzie tworzyć zamkniętej przestrzeni, ale tworzyć będzie przestrzeń otwartą z jeden strony na ołtarz a z drugiej na piękne liściaste klony jakie mamy z tyłu. Dach ten chronić będzie ludzi przed deszczem lub 40 stopniowymi upałami, które są tu częste latem, w okresie największego ruchu pielgrzymkowego. Oczywiście, tworzenie tej koncepcji idzie stosunkowo wolno, gdyż ten wieloelementowy projekt trzeba ze wszystkimi zainteresowanymi uzgodnić, a w architekturze, podobnie jak w medycynie każdy czuje się kompetentny. A poza tym administracja samorządowa, od której też wiele zależy, jest tu często powolna i złożona.
Obecnie w krużgankach po obu stronach kościoła jest 50 konfesjonałów, które często okazują się niewystarczające. Dzięki Bogu pielgrzymi przyjeżdżają ze swoimi kapelanami, którzy im towarzyszą i którzy są włączani w posługę sakramentu pokuty i pojednania. Nie mniej dużym wyzwaniem jest mieć do dyspozycji kapłanów, którzy spowiadają w różnych językach, zwłaszcza tych głównych, którymi posługują się młodzi Europejczycy.
W Medjugorie jest też solidnie rozbudowany, choć wymagający dalszego rozwoju sektor medialny. Oprócz środków przekazu założonych przez franciszkanów jest obecna także amerykańska „Mary TV”. Codziennie transmituje na żywo wszystkie liturgie i uroczystości z Medjugorie. W tutejszym „Domu Radia” są 3 instytucje: radio i telewizja oraz tłumacze. Tłumaczą wszystko co się dzieje na kilka bądź kilkanaście języków (np. 16 podczas Festiwalu Młodych) a każdy język mogą pielgrzymi odbierać na innej częstotliwości na swoich radyjkach bądź telefonach komórkowych.
Kolejną ważną sprawą wymagającą troski i starannego gromadzenia, są archiwa. Widziałem wielki, wielometrowy regał z dokumentacją medyczną uzdrowień. Zbierane są świadectwa doznanych uzdrowień i dokumentacja medyczna zarówno sprzed jak i po wydarzeniu. Dopiero wówczas jest sens by ją porównać. A jeśli jest istotna różnica, wskazywać to może na zjawisko niewytłumaczalne w świetle wiedzy medycznej. Przydałaby się stała komisja lekarska, podobnie jak w Lourdes.

- O jakiej skali uzdrowień można tu mówić?

- Trudno powiedzieć, gdyż są to często zjawiska psychosomatyczne. O ogólnej liczbie nie jestem w stanie powiedzieć, ale są to dość częste wydarzenia. Wiele rzeczy jest oczywiście nie zgłaszanych.

- A jakie są relacje ojców franciszkanów prowadzących parafię w Medjugorie, z miejscowym Episkopatem? Przez dziesiątki lat biskupi z regionu odnosili się krytycznie do objawień w Medjugorie.

- Dziś są poprawne, z biskupem Mostaru widziałem się nawet wczoraj przy okazji organizowanego w Sarajewie Dnia Papieskiego. Ale w meritum sprawy nie chciałbym wchodzić, gdyż chodzi tu o aspekt doktrynalny, który nie należy do moich kompetencji. Lecz relacje, o które Pan pyta są ustalone i godziwe.

- Ale czy miejscowi biskupi podtrzymują stanowisko dawnego episkopatu Jugosławii, które wobec objawień było nader krytyczne?

- Przede wszystkim tego ciała już nie ma. A aktualną linię wyznacza komunikat Stolicy Apostolskiej uznający oficjalną organizację pielgrzymek. Trudno więc, aby miejscowi biskupi mówili co innego.

- Czym dla Księdza Arcybiskupa osobiście jest Medjugorie? Jest przecież tutaj obecny nie tylko jako wysłannik Ojca Świętego, ale jako kapłan i człowiek oraz chyba i pielgrzym.

- Jako wizytator apostolski jestem tu po to, bym czynił swoją powinność. Ale z drugiej strony jest to dla mnie ogromna szansa - by służyć tu Panu Bogu i Matce Bożej oraz setkom tysięcy ludzi Go poszukujących. Matka Boża, według widzących, „zachwyca tu swym pięknem” i to jest bardzo ważna prawda, silnie doświadczalna w Medjugorie. W moim rodzinnym seminarium w Ołtarzewie napisane było w formie rzeczowników, to co jest na ogół określane w jako przymiotnik: „Bóg jest sprawiedliwością”, „Bóg jest dobrocią”, „Bóg jest pięknem”. I to odczuwam w Medjugorie.

- Dziękuję za rozmowę.

- Marcin Przeciszewski

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ks. Grzegorz Wiśniewski krajowym moderatorem Eucharystycznego Ruchu Młodych w Polsce

2019-07-18 18:00

ks.sk / Katowice (KAI)

W liście skierowanym do metropolity katowickiego abp. Wiktora Skworca abp Stanisław Gądecki, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski informuje, że ks. Grzegorz Wiśniewski został nominowany na narodowego dyrektora Eucharystycznego Ruchu Młodych.

ermpolska.pl

- Ufam, że ks. Wiśniewski podejmie powierzoną sobie funkcję z zasłuchaniem w Słowo Boże, dynamizmem apostolskim i śląską pracowitością – pisze abp Gądecki.

Eucharystyczny Ruch Młodych jest częścią Papieskiej Światowej Sieci Modlitwy (Apostolstwa Modlitwy). Opiera się na duchowości czerpiącej z kultu Najświętszego Serca Pana Jezusa.

– Głębokie życie duchowe wzorowane na Sercu Jezusa, głębokie doświadczenie Eucharystii oraz adoracji oraz służba misji Kościoła to istota Eucharystycznego Ruchu Młodych – napisał do ks. Wiśniewskiego ks. Frederic Fornos SJ, międzynarodowy dyrektor Papieskiej Światowej Sieci Modlitwy oraz ERM.

Eucharystyczny Ruch Młodych jest młodzieżową gałęzią Apostolstwa Modlitwy. Został odnowiony dekadę temu, aby duchowe skarby Kościoła trafiały do jak największej ilości osób, zwłaszcza młodych. Aktualnie Ruch jest obecny w 56 krajach na świecie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem