Reklama

Miłośnik Maryi

2013-12-10 13:35

Weronika Kaczorowska
Niedziela Ogólnopolska 50/2013, str. 12-13

Archiwum Sodalicji Mariańskich

„...cokolwiek bym powiedział o swoim życiu, jakkolwiek bym zestawiał swoje pomyłki, to na tym jednym odcinku nie pomyliłem się: na drodze duchowej na Jasną Górę” –
Stefan Kardynał Wyszyński

Wezwanie do oddania się Matce Bożej kard. Stefan Wyszyński ponawiał wielokrotnie. Dzielił się z innymi tajemnicą swego serca – doświadczeniem głębokiego związku z Maryją. Miał świadomość, jak wspaniałe owoce przynosi oddanie się Matce Bożej, i pragnął, aby stały się one udziałem wszystkich wiernych, całego narodu i świata. Dlatego wraz z Episkopatem Polski przygotowywał naród do Milenijnego Aktu Oddania Polski w macierzyńską niewolę miłości za wolność Kościoła w Polsce i świecie 3 maja 1966 r. Z jakąż radością i dumą z tego, że nadprzyrodzone pragnienia zawarte w tym akcie zostały w pełni zrozumiane przez Ojca Świętego Pawła VI, przytaczał rok później słowa z jego listu: „Sprawimy to, aby dokument waszego oddania się w niewolę Matki Najświętszej z całą troskliwością przechowywany był na Watykanie, obok Grobu Świętego Piotra (…). Bądźcie pewni, że katolicka Polska jeszcze ściślej zjednoczyła się przez to ze Stolicą Apostolską i jeszcze głębiej zaskarbiła sobie miejsce w duszy Następcy Świętego Piotra”.

26 sierpnia 1969 r. Prymas Polski powołał do życia na Jasnej Górze Ruch Pomocników Matki Kościoła. Zachęcał wszystkich do odpowiedzialności za Kościół Chrystusowy. Mówił: „Oczekujemy takich ludzi, którzy obok spraw osobistych dostrzegać będą wielkie problemy ogólne (…), którzy staną się «pomocnikami Maryi» na rzecz Kościoła Jej Syna”.

Związek Prymasa z Matką Bożą

Jaka była droga Prymasa Tysiąclecia do złożenia osobistego aktu oddania się Matce Najświętszej? Myśl ta dojrzewała w czasie szczególnej próby i cierpienia. 25 września 1953 r. nocą kard. Stefan Wyszyński został aresztowany i wywieziony do Rywałdu k. Grudziądza. Refleksje o swoim związku z Matką Bożą snuł m.in. 11 października 1953 r. „Zapiski więzienne” tego dnia zakończył słowami: „Wspominam dziś te doniosłe daty dla swojego życia, składając w macierzyńskie dłonie Maryi swoje sprawy, aby Opiekunka moja dalej je sama prowadziła i stanęła w obronie swojego żołnierza”. Wśród tych „doniosłych dat” było „zwiastowanie” biskupstwa lubelskiego w dzień Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny (1946 r.), konsekracja – 12 maja na Jasnej Górze, podobnie jak Msza św. prymicyjna – 5 sierpnia 1924 r. Po latach podczas Mszy św. z okazji 50-lecia kapłaństwa kard. Wyszyński wyjaśniał: „Dlaczego przyjechałem na Jasną Górę, a raczej – dlaczego przywiozła mnie na Jasną Górę moja siostra? Zapewne dlatego, że wychowaliśmy się w naszej rodzinie domowej w głębokiej czci do Matki Bożej (…). Urodziłem się w moim domu rodzinnym pod obrazem Matki Bożej Częstochowskiej, i to w sobotę, żeby we wszystkich planach Bożych był ład i porządek. Po święceniach kapłańskich w kaplicy Matki Bożej w katedrze włocławskiej uważałem za rzecz najbardziej właściwą przybyć właśnie tutaj, choć sił brakło. Tak zaczęły się moje drogi. Prowadziły po śladach, które wydeptała Maryja, idąc przede mną jako światło, gwiazda, życie, słodkość i nadzieja, jako Wspomożycielka w ciężkiej sytuacji, niemalże Pielęgniarka i Karmicielka”.

Reklama

Zawierzenie Matce Najświętszej

12 października 1953 r. kard. Wyszyński został przewieziony do kolejnego miejsca uwięzienia – Stoczka Warmińskiego. Pełen godności – miał poczucie bezprawia, jakie dokonywało się na nim: „Słowem – bez wyroku sądowego zostałem skazany na śmierć cywilną i sprowadzony do poziomu «liszeńca». Z takim stanowiskiem, wydaje mi się, nie powinienem się tak łatwo pogodzić” – odnotował 14 listopada 1953 r. Po dwóch tygodniach, widząc, że wszelkie pytania są ignorowane, zapisał: „Jedno «Ave Maris Stella» więcej radości i swobody przynosi niż cała logika samoobrony. Od dawna już zapadły mi w duszę słowa kardynała Merciera, tak często powtarzane przez ojca Korniłowicza: «Nie lubię myśleć o tym, co było, ani też głupio marzyć o tym, co będzie, bo to rzecz Boga. Zadanie życia sprowadza się do chwili obecnej»”. Był to czas przylgnięcia do Chrystusa i Jego Matki. Pod datą 8 grudnia 1953 r. czytamy: „Przez trzy tygodnie przygotowywałem duszę swoją na ten dzień. Idąc za wskazaniami błogosławionego Ludwika Marii Grignion de Montfort, zawartymi w książce: «O doskonałym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny» – oddałem się dziś przez ręce mej najlepszej Matki w całkowitą niewolę Chrystusowi Panu. W tym widzę łaskę dnia, że sam Bóg stworzył mi czas na dokonanie tego radosnego dzieła”.

Pragnąc ukazać, jak Matka Najświętsza może być hojna wobec tych, którzy Jej zawierzyli, jak wręcz „detaliczna” w spełnianiu próśb, Prymas Tysiąclecia ujawnił 5 sierpnia 1974 r. rąbek tajemnicy ze swojego związku z Matką Bożą: „Gdy przebywałem w Stoczku, zawarłem z Matką Najświętszą dziwną umowę. Powiedziałem Jej: gdyby Bóg pragnął, abym kiedykolwiek wrócił do służby w powierzonych mi archidiecezjach, to pokornie proszę, żeby to było albo w dniu Matki Najświętszej, albo w Jej miesiącu. Wolę nawet dłużej poczekać, byleby to się spełniło (…). Dobry Bóg dał mi łaskę: zostałem uwolniony w październiku, w sobotę. Miałem wówczas sprawdzian, że nie był to owoc jakichkolwiek ludzkich zabiegów – broń Boże moich! – tylko taka była wola Boga”.

Jakże wymowne było spotkanie kard. Wyszyńskiego z Panią Jasnogórską 2 listopada 1956 r. – po trzyletnim więzieniu! Pełne milczenia i wzruszenia. Ileż wdzięczności syna wobec Matki, której z ufnością oddał się w niewolę, a Ona wyprowadziła go z więzienia. Ksiądz Prymas powiedział wówczas: „Najodpowiedniejsze byłoby teraz milczenie (…). Ta, przed obliczem której teraz stoję, była mi przez cały ten czas Mocą i Wytrwaniem, Światłem i Oparciem, Pociechą i Nadzieją, i Pomocą nieustanną – prawdziwą Dziewicą Wspomożycielką, «Virgo Auxiliatrix»! Pomogła mi przetrwać wszystko, co z ręki Najlepszego Ojca mnie spotkało. Dzięki Niej jestem tu teraz wśród Was! Przybywam do Niej jako pokorny pielgrzym, aby Jej przynieść trud i cierpienie trzech lat mego doświadczenia i złożyć w Jej macierzyńskie dłonie moją synowską wdzięczność, zarówno za lata udręki, jak i za moją znowu wśród Was obecność”.

Wyjątkowa rola Jasnej Góry

Dlaczego Jasna Góra była tak ważna? Znaczenie tego miejsca – nie tylko w wymiarze osobistym, indywidualnym, ale dla całego narodu polskiego – Prymas Polski odczytał jakby na nowo w okresie uwięzienia. Świadczy o tym m.in. list pisany z Komańczy 10 listopada 1955 r. do Generała Zakonu Paulinów: „Bodaj nigdy tak dobitnie jak teraz nie uświadomiłem sobie tego, jak potężna jest wola Boża, by Jasna Góra była Stolicą Chwały Bożej, która rozlewa się na Polskę przez dziewicze dłonie Pośredniczki Łask Wszelkich”.

Stąd Śluby Jasnogórskie, idea nawiedzenia kopii Obrazu Jasnogórskiego, Ruch Pomocników Matki Kościoła, uroczyste oddanie całego narodu w niewolę Maryi 3 maja 1966 r. na Jasnej Górze i ponawianie tego aktu, sześcioletnie przygotowanie do jubileuszu 600-lecia Jasnej Góry.

Znamienne też słowa wypowiedział kard. Stefan Wyszyński na Jasnej Górze w 50-lecie kapłaństwa: „…wydaje mi się, że cokolwiek bym powiedział o swoim życiu, jakkolwiek bym zestawiał swoje pomyłki, to na tym jednym odcinku nie pomyliłem się: na drodze duchowej na Jasną Górę”.

Zwycięstwo Maryi

Po powrocie z drugiego konklawe w 1978 r. Prymas Tysiąclecia mówił 23 listopada do ojców i braci paulinów o cudach Bożych zdziałanych przez Maryję. Wspominał też o zainteresowaniu Jasną Górą i Matką Bożą Częstochowską. Przekonanie, że wybór Polaka na Stolicę Piotrową to dzieło Jasnogórskiej Bogarodzicy, towarzyszyło zarówno kard. Wyszyńskiemu, jak i bł. Janowi Pawłowi II. Potwierdzają to słowa Prymasa: „Gdy podszedłem do Jana Pawła II z pierwszym «homagium», usta nasze niemal jednocześnie otworzyły się imieniem Matki Bożej Jasnogórskiej: To Jej dzieło! Wierzyliśmy w to mocno i wierzymy nadal”.

Wspomnienie proroczych słów kard. Augusta Hlonda: „Walczcie i pracujcie pod opieką Maryi. Zwycięstwo, gdy przyjdzie, będzie to zwycięstwo Matki Najświętszej” – było w tym czasie bardzo żywe.

Z duchowego maryjnego dziedzictwa Kościoła w Polsce wyrastał nowy Jasnogórski Akt Oddania, jakiego dokonał 4 czerwca 1979 r. bł. Jan Paweł II w czasie swej pierwszej pielgrzymki do Polski. Ojciec Święty zawierzył Matce Bożej cały Kościół, wszystkie ludy i narody oraz siebie samego. W uroczystość Matki Bożej Częstochowskiej tego samego roku Prymas Polski zachęcał wiernych, by za przykładem Papieża oddali się Maryi w niewolę miłości. Podkreślał, jak doniosłe znaczenie ma świadomość odpowiedzialności za Kościół: „Wy wszyscy jesteście odpowiedzialni za jego losy i rozwój. Nie tylko od gorliwości Ojca Świętego, od pracy biskupów, kapłanów i rodzin zakonnych, ale i od Was, od każdego z Was zależy, czy Kościół wypełni swoje zadanie na ziemi”.

Duch ofiary

Bezgraniczne zawierzenie Matce Bożej przynosi obfite owoce, ale wiąże się z duchem ofiary – dobrowolnie podjętej. Dał temu wyraz Prymas Tysiąclecia po uwolnieniu, gdy przybył na Jasną Górę 2 listopada 1956 r. Mówił o swoim bólu, tęsknocie i nadziei: „Jakże gorąco w głębi duszy pragnąłem, aby w dniu 26 sierpnia br., w dniu triumfu naszej Królowej, stać tu, wraz z ludem, u stóp Jej tronu. Czułem, że wielką chwałę Królowej Polski ktoś musi okupić (…). Dobrowolnie, z całej duszy i serca wyrzekłem się obecności wśród was w tym wielkim dniu, aby wyprosić wszystkim tu obecnym potrzebne łaski”.

Nie dane było miłośnikowi Pani Jasnogórskiej doczekać Jubileuszu 600-lecia Jasnej Góry, choć tego bardzo pragnął. Po zamachu na życie Jana Pawła II prosił, by wszystkie modlitwy zanoszone w jego intencji skierowane były ku Matce Chrystusowej z błaganiem o zdrowie i siły dla Ojca Świętego.

Jakże znamienne jest to, że Prymas Polski i Ojciec Święty wzajemnie nazywali siebie miłośnikami Maryi! Gasnący Prymas do członków Rady Głównej Episkopatu Polski skierował 22 maja 1981 r. m.in. takie słowa: „Ojciec Święty! Nie potrzebujemy mówić o naszych do niego uczuciach i o tej dziwnej po prostu synchronizacji naszego życia, zwłaszcza w ostatnich latach, aż do tego momentu. Ta synchronizacja mnie osobiście zobowiązuje mocno wobec Ojca Świętego, i ja to zobowiązanie przyjmuję świadomie, z pełnym zrozumieniem i uległością”. Był pełen ufności, że Maryja ocali Papieża. Swoje cierpienia ofiarowywał w intencji uzdrowienia Jana Pawła II. Do Rady Głównej mówił: „Ja wierzę, że Matka Najświętsza, której i on zawierzył publicznie na Jasnej Górze, podźwignie go z jego doświadczeń”.

Dziedzictwo Prymasa Tysiąclecia

Bł. Jan Paweł II mógł przybyć do Polski dopiero w 1983 r. Pierwsze swoje kroki Ojciec Święty skierował do grobu Prymasa Tysiąclecia i w archikatedrze św. Jana Chrzciciela odprawił Mszę św. za duszę śp. kard. Wyszyńskiego. Następca św. Piotra łączył Najświętszą Ofiarę z głębokim dziękczynieniem. Słowa, które wówczas powiedział, były swoistym hołdem Głowy Kościoła dla wielkiego Prymasa Polski. Jan Paweł II w końcowej części kazania mówił: „Dziękujemy dziś Trójcy Przenajświętszej za to ewangeliczne, paschalne dziedzictwo Kardynała Stefana Wyszyńskiego, który pod krzyżem Chrystusa stawał zawsze z Maryją (…). Wobec Niej czuł się jak apostoł Jan, jak przybrany syn i jak rozmiłowany w Bogarodzicy «niewolnik miłości»”.

Wpatrując się w drogę życia i nauczanie miłośników Jasnogórskiej Bogarodzicy – sługi Bożego kard. Stefana Wyszyńskiego i bł. Jana Pawła II, nie bójmy się oddać Maryi w macierzyńską niewolę miłości i żyjmy tym zawierzeniem każdego dnia. Będzie to wypełnienie zarówno testamentu Prymasa Tysiąclecia, jak i życzenia Ojca Świętego Jana Pawła II.

Tagi:
kard. Stefan Wyszyński prymas Polski Maryja

Reklama

Posłowie jednogłośnie za uchwałą upamiętniającą uwięzienie kard. Wyszyńskiego w Prudniku

2019-09-12 09:41

lk / Warszawa (KAI)

Podczas wczorajszego posiedzenia Sejmu posłowie jednogłośnie przyjęli uchwałę upamiętniającą 65. rocznicę uwięzienia kard. Stefana Wyszyńskiego w Prudniku-Lesie. Prymas Tysiąclecia przebywał tam decyzją komunistycznego aparatu bezpieczeństwa w latach 1954-1955. Podczas odosobnienia we franciszkańskim klasztorze postanowił odnowić śluby jasnogórskie, oddając w Polskę w opiekę Matce Bożej.

BP KEP

Parlamentarzyści uczcili "Czcigodnego Sługę Bożego Kardynała Stefana Wyszyńskiego, Prymasa Tysiąclecia, Męża Stanu, Pasterza Kościoła polskiego w trudnych czasach komunizmu, wybitnego kapłana i humanistę, nieugiętego obrońcę polskich interesów narodowych".

W uchwale podkreślono, że kard. Wyszyński był oparciem moralnym dla milionów rodaków w kraju i zagranicą. "Odważnie występował w obronie polskiej niepodległości i suwerenności, ukazywał wielkie i piękne karty naszych dziejów. Jego słynne słowa "non possumus" (nie ustąpimy) są do dziś drogowskazem w walce o własne przekonania i wartości" - napisano w przyjętym dokumencie.

W uchwale przypomniano, że w latach 1954-1955 kard. Wyszyński był uwięziony w klasztorze oo. franciszkanów w Prudniku – Lesie, gdzie zrodziła się idea Ślubów Jasnogórskich i zawierzenia Polski opiece Matki Boskiej Częstochowskiej.

"Dzięki temu jako naród przeprowadził nas przez okres totalitaryzmu komunistycznego, broniąc polskiej tradycji, tożsamości i praw człowieka. W kazaniu na Jasnej Górze w dniu 1 czerwca 1958 roku powiedział, że „Na każdym kroku walczyć będziemy o to, aby Polska – Polską była! Aby w Polsce po polsku się myślało”" - brzmi tekst uchwały oddającej hołd kard. Wyszyńskiemu.

Kard. Stefan Wyszyński więziony był w Prudniku od 6 października 1954 do 27 października 1955 r. Było to trzecie miejsce jego więzienia. 1 października 1954 do franciszkańskiego klasztoru przybyli funkcjonariusze UB, którzy nakazali zakonnikom w ciągu dwóch godzin opuścić klasztor. Zakonnicy ratowali co się dało, pakując wszystko na wozy i przenosząc się do klasztoru w Borkach Wielkich.

Prudnicki klasztor przeszedł pod zarząd wojska. Wkrótce po wyjeździe zakonników podjęto pracę nad zamianą klasztoru w więzienie dla Kard. Wyszyńskiego. Zakazano ludności cywilnej zbliżać się do tego miejsca. Wojsko pełniło warty, aby nie dopuścić, by ktokolwiek zbliżył się do klasztoru. Teren ogrodu otoczono parkanami, które pomalowano na zielono. Zabezpieczono go siecią drutów kolczastych. Dookoła zasadzono szpaler świerków.

Podczas pobytu kard. Wyszyńskiego w Prudniku zrodziła się idea odnowienia ślubów jasnogórskich. W nawiązaniu do jubileuszu królewskich ślubów Jana Kazimierza złożonych Matce Bożej w katedrze lwowskiej w 1655 r. Prymas Tysiąclecia postanowił odnowić akt oddania Polski Pani Jasnogórskiej, dostosowując przyrzeczenia do współczesnych czasów.

W Prudniku kard. Wyszyński przebywał rok i 22 dni. 28 października 1955 został przewieziony do kolejnego miejsca odosobnienia - Komańczy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kambodża: młodzi zafascynowani rodzicami św. Teresy z Lisieux

2019-09-17 18:37

vaticannews.va / Phnom Penh (KAI)

Pomimo ogromnych różnic kulturowych i wielkiego dystansu czasowego małżeństwo świętych Zelii i Ludwika Martin przemówiło do katolików Kambodży z wielką mocą. Rodzice Teresy z Lisieux ukazują piękno i moc rodziny, która ma czas na Boga i stawia Go w centrum swego życia. Zwraca na to uwagę bp Olivier Schmitthaeusler, zwierzchnik Kościoła katolickiego w tym azjatyckim kraju. To właśnie z jego inicjatywy odbyła się tam peregrynacja relikwii małżeństwa Martin.

Karolina Mysłek

Francuski biskup misyjny podkreślił, że Kambodża potrzebuje dziś jasnych wzorców. Rodzina została tam bowiem dogłębnie rozbita przez krwawe rządy komunistycznej dyktatury.

- Rodziny poszukują dziś wzorców. Pamiętajmy, że społeczeństwo Kambodży jest dość młode, ponad 60 proc. mieszkańców to młodzi poniżej 20 roku życia. I oni szukają wzorców, ale nie mogą ich znaleźć u rodziców, którzy doświadczyli dyktatury, żyli w czasach ludobójstwa lub zaraz po nim, kiedy po prostu trzeba było przeżyć, odtworzyć na nowo rodzinę, powracając do wartości religijnych i kulturalnych. Robili, co się dało, z dnia na dzień. Dziś natomiast rodziny są nastawione na wpływy XXI w., kiedy matki muszą pracować, dzieci wychowują się u dziadków – mówi Radiu Watykańskiemu wikariusz apostolski Phnom Penh. – Rodzina Martin ukazuje nam natomiast inny model. Podczas tej peregrynacji staraliśmy się poznawać jej codzienne życie. Rodzina jak wiele innych, a przy tym niezwykła, bo znalazła swe szczęście i moc w miłości Boga. Postawili Boga w centrum swego życia, potrafili przyjąć każde życie, które dał im Pan, z Bogiem stawiali czoła różnym próbom. Myślę, że dla młodych katolików w Kambodży jest to silna zachęta, by założyć rodzinę katolicką, która żyje z Panem i Go kocha.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Parlament Ekwadoru odrzucił legalizację aborcji!

2019-09-18 14:36

We wtorek 17 września 2019 r. Zgromadzenie Narodowe odmówiło przyjęcia poprawek do Zintegrowanego Kodeksu Karnego (COIP), pomiędzy którymi była legalizacja aborcji eugenicznej oraz na skutek przemocy. Za zmianami opowiedziało się jedynie 65 deputowanych, a 6. wstrzymało się od głosu. Ekwadorskie Zgromadzenie Narodowe liczy 137 członków. Dla przyjęcia zmian koniecznych było 70 głosów.

Wynik był dla wielu dużym zaskoczeniem, ponieważ wcześniej wydawało się, że zmiany te zostaną zaaprobowane z przewagą ok. 20 głosów. Za odrzuceniem tych zamian głosowali niektórzy posłowie z prawie wszystkich ugrupowań, co było wielkim zaskoczeniem.

Ostatecznie do ich przyjęcia zabrakło 5 głosów! Prawo zabraniające aborcji w Ekwadorze pozostało nie zmienione!

Mobilizacja obrońców życia była bardzo duża. Bardzo stanowczo wypowiadali się ekwadorscy biskupi, mobilizując wiernych. Obrońcy życia z Guayaquil, największego miasta Ekwadoru, gdzie obecnie wędruje Ikona Częstochowska „Od Oceanu do Oceanu” postanowili z wielką modlitwą zabrać Ją ze sobą przed Zgromadzenie Narodowe do stolicy Quito. Ludzie byli przeciwni tym zmianom, ale w większości przekonani, że zostaną wprowadzone, więc prosili Matkę Boża o cud. Towarzyszył im ks. Leon Juchniewicz, polski misjonarz od ponad 30 lat pracujący w Ekwadorze, a obecnie kustosz wędrującej Ikony.

Ikona Częstochowska „Od Oceanu do Oceanu” została bezpiecznie ustawiona za barierkami, tuż koło wejścia do Parlamentu. Wszyscy wchodzący do środka patrzyli Jej w Oczy. Trwała wielka modlitwa na całym świecie.

Niepokonane Zwycięstwo, jak nazywają tę Ikonę prawosławni, znowu zwyciężyło! Aborcja w Ekwadorze pozostała nielegalna, uratowanych zostało tysiące, najczęściej bardzo ubogich dzieci.

Na plac przed Parlamentem przyjechały tłumy. Krzykliwa grupa feministek została zamknięta w osobnym sektorze, a i tak po ogłoszeniu wyniku głosowania stały się tak agresywne, że musiała interweniować policja.

Ks. Leon prosi, aby podziękować Polakom, którzy przyłączyli się do modlitwy w intencji Ekwadoru oraz wszystkim agencjom prasowym, które upowszechniły nasz apel. Przede wszystkim Jasnej Górze, która modliła się przed Cudownym Wizerunkiem w czasie Różańca i Apelu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem