Reklama

Troska o żyjących w związkach niesakramentalnych

2014-02-12 16:05

Agnieszka Raczyńska-Lorek
Edycja sosnowiecka 7/2014, str. 6-7

BOŻENA SZTAJNER/NIEDZIELA

W dzisiejszej rzeczywistości wielkim problemem jest kryzys więzi małżeńskiej z jego konsekwencjami w postaci rozwodów (rozwodami kończą się zarówno małżeństwa z kilkuletnim, jak i wieloletnim stażem). Bardzo dużo jest małżeństw niesakramentalnych... Kościół stara się otaczać swoją troską wszystkich tych, których dotykają wspomniane problemy

Małżeństwo niesakramentalne to związek ludzi ochrzczonych, którzy nie mogą zawrzeć ślubu zgodnie z wymaganiami wiary chrześcijańskiej, chociażby tego bardzo chcieli. Przeszkodą dla nich jest to, że wzięli ślub w Kościele, cywilnie rozwiedli się i ponownie zawarli związek cywilny. Tęsknią za spowiedzią i Komunią św. Czasem też oskarżają Kościół, że jest dla nich zbyt surowy…

– Małżonków niesakramentalnych należy objąć opieką duszpasterską także i z tego względu, by nie wystąpił u nich efekt określany w psychologii pojęciem „kwaśnych winogron”. Ktoś, kto nie może ich spróbować, po kilku próbach mówi, że i tak były niedobre. Małżonkowie nie mogący prowadzić w pełni życia sakramentalnego mają ogromną pokusę obrażenia się na Kościół. I bardzo często trwa to do końca życia. A na to przecież nie możemy pozwolić – mówi ks. dr Andrzej Cieślik z Sosnowca. Jeszcze przed dwudziestoma laty w wielu diecezjach istniała praktyka nieodwiedzania po kolędzie małżeństw nie mających sakramentalnego błogosławieństwa. Dziś wszystko wygląda inaczej…

Drogami nadziei

Kilkanaście tysięcy takich par tworzą nasi diecezjanie. Jedną z prób szukania odpowiedzi na tego typu wątpliwości jest duszpasterstwo „Drogi nadziei”, które od ośmiu lat gromadzi pary niesakramentalne z naszej diecezji. Jest to jedno z najstarszych duszpasterstw małżeństw niesakramentalnych w Polsce. Powstało po kolejnych rekolekcjach, które odbywały się i odbywają każdego roku w Wielkim Poście. W duszpasterstwie są osoby, które uczestniczą w jego życiu od początku i takie, które dopiero zaczynają swoją drogę. Comiesięczne spotkania, prowadzone przez zespół składający się z kapłana i dwóch osób świeckich, wypełnia Eucharystia z katechezą, część modlitewno-formacyjna oraz agapa, w czasie której można porozmawiać o swoich problemach na forum wspólnoty i podzielić się życiowym doświadczeniem. Jest też oczywiście możliwość rozmów indywidualnych, a także spowiedzi sakramentalnej dla tych, którzy spełnią odpowiednie warunki. Od kilku lat każdy rok pracy formacyjnej kończy się pielgrzymką. Spotkania par odbywają się raz w miesiącu w niedzielę przy parafii pw. Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata w Sosnowcu-Klimontowie i mają charakter otwarty, to znaczy może na nie przyjść każda para lub pojedyncza osoba. W spotkaniach mogą uczestniczyć pary, które ze względu na istnienie przeszkody prawnej nie mogą zawrzeć sakramentalnego małżeństwa, a także osoby samotne, opuszczone przez współmałżonka. (Bliższe informacje na temat duszpasterstwa można zasięgnąć od ks. dr. Andrzeja Cieślika, tel. 502-217-266 oraz Beaty Pawelec, tel. 502-670-425).

Reklama

W dążeniu do Boga

Duszpasterstwo osób żyjących w związkach niesakramentalnych z pewnością nie ma gotowych recept, jest to raczej droga, która odsłania swój sens w miarę kroczenia po niej. Małe wspólnoty, grupy wsparcia, stają się punktem odniesienia dla osób poszukujących bliższego kontaktu z Kościołem i duszpasterzami. Wsłuchanie się w doświadczenie innych, życzliwie nastawieni księża – wszystko to stwarza szansę ponownego odkrycia chrześcijaństwa. Przyjęcie przez wspólnotę przywraca poczucie przynależności do Kościoła i pomaga odzyskać nadzieję, że jeszcze nie wszystko stracone. Bogactwo relacji z Bogiem nie wyczerpuje się w przystępowaniu do sakramentów świętych, chociaż stanowią one szczyt i źródło życia chrześcijańskiego.

W sytuacji ludzi, którym skomplikowało się życie, rodzi się wiele pytań i wątpliwości, a dla katolików żyjących w związkach niesakramentalnych są to pytania ważne: Czy mogę być zbawiony? Jaka więź łączy mnie jeszcze z Bogiem i Kościołem? Czy praktykowanie wiary w obecnej sytuacji ma sens? Możliwość podjęcia rozmowy na te tematy pozwala przywrócić poczucie przynależności do Kościoła.

Troska duszpasterska Kościoła o te osoby nie ma na celu akceptacji rozwodów czy też pokazywania, że nic się nie stało. Zamiarem takiego duszpasterstwa jest niesienie pomocy duchowej tym wszystkim, którym skomplikowało się życie małżeńskie. Chodzi o pomoc w zachowaniu ich więzi z Chrystusem i Kościołem, o umożliwienie prowadzenia życia religijnego oraz stworzenia warunków do pojednania z Bogiem, drugim człowiekiem i samym sobą. Tak więc z jednej strony troska Kościoła o nierozerwalność małżeństwa, a z drugiej troska o człowieka zagubionego. Można ubolewać, że zjawisko rozwodów cywilnych ma miejsce wśród katolików i starać się zapobiegać takim sytuacjom. Ale jeżeli mamy już z nimi do czynienia, trzeba szukać rozwiązań.

Przełomowy moment

Barbara z Sosnowca ma za sobą nieudane pierwsze małżeństwo, podobnie jak jej mąż, Roman. Oboje są z sobą już 15 lat. Wzięli ślub cywilny. Są wierzącymi i praktykującymi katolikami. Nie ma dla nich niedzieli bez Mszy św., jednak nie mogą przyjmować sakramentów świętych. Ta niemożność sprawia, że kiedyś czuli się niejako poza „burtą Kościoła”. Kiedyś... Teraz jest inaczej. Kościół się o nich zatroszczył, wyjaśnił znaczące sprawy; zrozumieli, że nie są przeklęci.

Momentem przełomowym w tej sprawie było ukazanie się adhortacji Jana Pawła II „Familiaris Consortio”. W Polsce już w latach 70. ubiegłego wieku widziano konieczność podjęcia duszpasterstwa wśród związków niesakramentalnych. Pierwsze rekolekcje dla tych osób zorganizowano w Gdańsku w roku 1984. Potem zwyczaj ten rozprzestrzenił się na cały kraj. Dzisiaj nikt nie może powiedzieć, że Kościół zapomniał o ludziach żyjących bez ślubów kościelnych. Opierając się na wspomnianej wcześniej adhortacji warto zaznaczyć, że takie pary nadal są członkami wspólnoty wierzących. Kościół jest nie tylko społecznością świętych, ale również społecznością grzeszników, a więc każdy z nas znajduje w nim swoje miejsce.

„Communio” znaczy jedność

Zdarza się wśród osób będących w związkach niesakramentalnych, że ich pierwszy związek zawarty został nieważnie. Po zbadaniu sprawy i stwierdzeniu nieważności małżeństwa odpowiednie orzeczenie wydać może sąd biskupi. Wówczas osoba może zawrzeć związek sakramentalny. Jeśli natomiast pierwsze małżeństwo zawarte zostało ważnie i nie istnieją żadne przeszkody zrywające, to sakrament pozostaje w mocy. Takich ludzi w samym Sosnowcu są setki. – Podczas Mszy św. nie możemy jednak przystępować do Komunii św. To dla nas bardzo bolesne i trudne – mówią takie pary. Wówczas doradza się im dążność do komunii duchowej z Bogiem. Tęsknota za Stwórcą i głód sakramentów są wartościami jednoczącymi. Łaciński wyraz „communio” znaczy tyle samo, co jedność. Wielu z nas nie uświadamia sobie jak wielka u osób żyjących w związkach niesakramentalnych może być tęsknota za sakramentami. U niektórych głód sakramentów i tęsknota za Bogiem są tak wielkie, że decydują się oni na związek siostrzano-braterski, na tzw. białe małżeństwo.

Tęsknota i głód

Zofia Zarembianka napisała książkę „Tęsknota i głód”. Traktuje ona o ludziach żyjących w związkach niesakramentalnych, ale, rzecz przedziwna, jest to jednocześnie książka, która jest mocnym świadectwem na rzecz sakramentu małżeństwa. Często wśród osób żyjących w takich związkach zauważa się przedziwne dojrzewanie do pogłębionej wiary. Zdarza się i tak, że podczas rozmów, osobistych refleksji i przemyśleń ludzie wracają do prawowitych współmałżonków, odbudowują swój pierwszy związek.

Inną grupę stanowią osoby opuszczone, które decydują się na samotność, chcąc dochować wierności małżeńskiej przysiędze. Duszpasterstwo wśród osób samotnych, żyjących w separacji, w Polsce jeszcze nie istnieje, jednak osoby te mogą uczestniczyć w naukach, spotkaniach dla par niesakramentalnych.

Tagi:
rodzina

Reklama

Premier powołał Radę Rodziny

2019-12-05 12:45

lk (KAI) / Warszawa

Premier Mateusz Morawiecki powołał dziś Radę Rodziny, organ doradczy przy Radzie Ministrów. Jej zadaniem będzie opracowanie strategii demograficznej i promocja tradycyjnego modelu rodziny. Członkami Rady zostali eksperci z wieloletnim doświadczeniem działania na rzecz polskich rodzin.

Nichizhenova Elena/fotolia.com

Uroczystość powołania członków Rady Rodziny rozpoczęła się od minuty ciszy w intencji osób, które zginęły wskutek wybuchu gazu w jednym z domów w Szczyrku. Śmierć poniosło tam osiem osób, w tym dzieci.

W skład Rady Rodziny weszli eksperci z wieloletnim doświadczeniem pracy w organizacjach społecznych specjalizujących się w tematyce rodzinnej, a także wykładowcy akademiccy, doradcy rodzinni, parlamentarzyści oraz rodzice tworzący rodziny wielodzietne.

W tym gronie znaleźli się Dorota Bojemska (działaczka na rzecz obrony rodziny, matka ośmiorga dzieci, przewodnicząca Rady), Rafał Antczak (wiceprezes PKO BP), posłowie Piotr Uściński, Anna Maria Siarkowska i Dominika Chorosińska, prof. Ewa Frątczak (SGH), Marek Grabowski (Fundacja Mamy i Taty), Kordian Kordiarz (burmistrz Nysy), Joanna Krupska (Związek Dużych Rodzin 3+), Bartosz Marczuk (wiceprezes Polskiego Funduszu Rozwoju), prof. Michał Michalski (UAM Poznań), Jacek Sapa (Fundacja Narodowy Dzień Życia), dr Krzysztof Szwarc (UE Poznań), Janusz Wardak (doradca rodzinny).

Premier Mateusz Morawiecki podkreślił w swoim wystąpieniu, że w życiu każdego państwa, które chce się rozwijać, rodzina musi mieć centralne miejsce. - Tam powstaje podstawowy zaczyn do życia społecznego i państwowego - mówił szef rządu, dodając, że "każdy z nas w rodzinie odbiera wychowanie i wykształcenie, tam jesteśmy uczeni życia".

Zaznaczył, że rząd, którym kieruje, pomaga w budowaniu programu wzmacniania rodziny. - Rodzina jest takim centralnym ośrodkiem życia, bez którego nie ma długofalowego rozwoju społecznego. Za tym rozwojem musi kryć się też mądrość - stwierdził premier.

Zwracając się do nowo powołanych członków doradczego organu Rady Ministrów powiedział: "Państwo jako Rada Rodziny będziecie analizowali tysiące stron i ekspertyz po to, by w naszej strategii do spraw demograficznych, do spraw rodziny, znalazły się mądre, dobre rozwiązania".

Zdaniem premiera, powołanie Rady Rodziny było konieczne także dlatego, że rodzina jest w Polsce "przedmiotem ideologicznego ataku". - My się na to nie zgadzamy. Uważamy, że dzieci w rodzinie są najwyższą wartością społeczną; są wartością, od której zależy przyszłość Rzeczypospolitej - dodał.

Przypomniał, że kierowany przez niego rząd już w poprzedniej kadencji zaproponował wiele rozwiązań poprawiających społeczno-ekonomiczną sytuację polskich rodzin, jak programy "Rodzina 500+" czy "Mama 4+" wspierający materialnie osoby, które wychowały przynajmniej czwórkę dzieci, ale nie zdołały wypracować sobie najniższej emerytury.

"Chcemy prosić Radę Rodziny, naszych wybitnych ekspertów, o kolejne pomysły i rozwiązania w obszarze życia społecznego, które dadzą mocny fundament wartości" - dodał Mateusz Morawiecki.

Minister rodziny, pracy i polityki społecznej Marlena Maląg podkreśliła, że kwestia demograficzna jest polskim wyzwaniem na najbliższe lata, tak aby rodzina mogła godnie się rozwijać i aby rodziło się coraz więcej młodych Polek i Polaków.

Zaznaczyła, że Radę Rodziny tworzą osoby merytorycznie zaangażowane od lat w jej problemy. Wyraziła nadzieję, że współpraca ministerstwa z Radą da efekty w postaci stworzenia drogowskazu mówiącego, jakie działania należy podejmować. Rada ma być organem doradczym, który ma mieć poważny wpływ na prace Rady Ministrów, projekty ustaw i działalność administracji.

Pełnomocnik rządu ds. polityki demograficznej Barbara Socha, powołana na to stanowisko 3 grudnia, podkreśliła, że prace Rady Rodziny będą miały szczególny wpływ na przygotowanie ogólnopolskiej strategii demograficznej, dzięki której zwiększy się dzietność i promocja tradycyjnego modelu rodziny.

Ma to być pakiet rozwiązań wywodzących się z różnych dziedzin: kwestii związanych z zatrudnieniem, polityką fiskalną i mieszkaniową czy służbą zdrowia. Strategia ma być też tworzona o analizy i dokładne badania społeczne. - Tylko bowiem precyzyjna diagnoza pozwoli nam przygotować skuteczny program - dodała pełnomocnik rządu.

Rada będzie też monitorować i proponować do wdrożenia najlepsze prorodzinne rozwiązania już funkcjonujące w innych krajach europejskich.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Wspomnienie Matki Bożej Loretańskiej

2019-12-10 07:24

brewiarz.pl

Kult Matki Bożej Loretańskiej wywodzi się z sanktuarium domu Najświętszej Maryi Panny w Loreto. Jak podaje tradycja, jest to dom z Nazaretu, w którym Archanioł Gabriel pozdrowił przyszłą Matkę Boga i gdzie Słowo stało się Ciałem.

Monika Książek

Sanktuarium w Loreto koło Ankony (we Włoszech) jest pierwszym maryjnym sanktuarium o charakterze międzynarodowym i stało się miejscem modlitw wiernych. Wewnątrz Domku nad ołtarzem umieszczono figurę Matki Bożej Loretańskiej, przedstawiająca Maryję z Dzieciątkiem na lewej ręce. Rzeźba posiada dwie charakterystyczne cechy: jedna dalmatyka okrywa dwie postacie, a twarze Matki Bożej i Dzieciątka mają ciemne oblicza. Pośród kaplic znajdujących się w bazylice warto wspomnieć Kaplicę Polską, ozdobioną freskami w latach 1920-1946, przedstawiającymi dwa wydarzenia z historii Polski: zwycięstwo Jana III Sobieskiego pod Wiedniem oraz cud nad Wisłą.

Zobacz także: Litania Loretańska do Najświętszej Maryi Panny

2000 lat temu w ciepłym klimacie Palestyny ludzie znajdowali schronienie w grotach wykuwanych w skałach. Czasem dobudowywano dodatkowe pomieszczenia. I tak pewnie postąpili Joachim i Anna, bo ich dom znajdował się obok groty, zbyt małej dla powiększającej się rodziny. Już pierwsi chrześcijanie otaczali to skromne domostwo opieką i szacunkiem. Między innymi cesarzowa Helena w IV w. zwiedziła je, pielgrzymując po Ziemi Świętej, i poleciła wznieść nad nim świątynię. Obudowany w ten sposób Święty Domek przetrwał do XIII w., chociaż chroniący go kościół był parokrotnie burzony i odbudowywany.

Gdy muzułmanie zburzyli bazylikę chroniącą Święty Domek, sam Domek przetrwał, o czym świadczą wspomnienia pielgrzymów odwiedzających w tym czasie Nazaret. Jednak po 1291 r. brakuje już świadectw mówiących o murach tego Domku. Kilka lat później domek Maryi "pojawił się" we włoskim Loreto. Dało to pole do powstania legendy o cudownym przeniesieniu Świętego Domku przez anioły.

Okazało się, że legenda ta wcale nie jest taka daleka od prawdy. W archiwach watykańskich znaleziono dokumenty świadczące o tym, że budynek z Nazaretu został przetransportowany drogą morską przez włoską rodzinę noszącą nazwisko Angeli, co po włosku znaczy aniołowie. Cała operacja przeprowadzona była w sekrecie ze względu na niespokojne czasy i strach o to, by cenny ładunek nie wpadł w niepowołane ręce. Była to na tyle skomplikowana akcja, że bez udziału Opatrzności i wojska anielskiego wydaje się, że była nie do przeprowadzenia. Nie od razu przewieziony budynek znalazł się w Loreto. Trafił najpierw do dzisiejszej Chorwacji, a dopiero po trzech latach pieczołowicie złożono go w całość w lesie laurowym, stąd późniejsza nazwa Loreto. Nie ulega też wątpliwości, że to ten sam Domek. W XIX w. prowadzono szczegółowe badania naukowe, które w pełni potwierdziły autentyczność tego bezcennego zabytku.

Do Loreto przybywali sławni święci, m.in. Katarzyna ze Sieny, Franciszek z Pauli, Ignacy Loyola, Franciszek Ksawery, Franciszek Borgiasz, Ludwik Gonzaga, Karol Boromeusz, Benedykt Labre i Teresa Martin.

Jest to miejsce szczególnych uzdrowień i nawróceń. Papież Leon X w swojej bulli wysławiał chwałę tego sanktuarium i proklamował wielkie, niezliczone i nieustające cuda, które za wstawiennictwem Maryi Bóg czyni w tym kościele.

Ciekawa jest także historia papieża Piusa IX i jego uzdrowienia, które zawdzięcza właśnie Matce Bożej z Loreto. Według historyków, młody hrabia Giovanni Maria Mastai-Ferretti już od wczesnego dzieciństwa poświęcony był Dziewicy Maryi. Jego rodzice wraz z dziećmi każdego roku jeździli do Świętego Domu. Początkowo ich syn miał być żołnierzem broniącym Stolicy Apostolskiej. Zachorował jednak na epilepsję. Lekarze przepowiadali bliski koniec. Jednak za namową papieża Piusa VIII postanowił poświęcić się całkowicie służbie Bożej. Odbył pielgrzymkę do Loreto, aby błagać o uzdrowienie. Ślubował tam, że jeśli otrzyma tę łaskę, wstąpi w stan kapłański. Gdy Święta Dziewica wysłuchała go, po powrocie do Rzymu został księdzem, mając 21 lat.

To właśnie papież Pius IX ogłosił światu dogmat o Niepokalanym Poczęciu. "Oprócz tego, że został mi przywrócony wzrok, to jeszcze ogarnęło mnie ogromne pragnienie modlitwy. To było największe wydarzenie w moim życiu, bo właśnie w tym miejscu narodziłem się z łaski i Maryja odrodziła mnie w Bogu, gdzie Ona poczęła Jezusa Chrystusa".

Warto pamietać, że rejon Marchii Ankońskiej, gdzie leży Loreto, był w lipcu 1944 r. wyzwolony spod władzy hitlerowców przez 2. Korpus Polski pod dowództwem gen. Andersa. Bitwa o Loreto i później bitwa o Ankonę to wielki sukces militarny Polaków w ramach tzw. Kampanii Adriatyckiej. Włosi byli wdzięczni Polakom za uchronienie najcenniejszych zabytków, w tym Domku Loretańskiego. W Loreto, u stóp bazyliki, znajduje się polski cmentarz wojenny, gdzie pochowanych jest ponad 1080 podkomendnych gen. Władysława Andersa. Natomiast wewnątrz bazyliki jest polska kaplica. W jej ołtarzu widać portrety polskich świętych: św. Jacka Odrowąża, św. Andrzeja Boboli i św. Kingi.

Z Loreto związana jest też Litania Loretańska do Najświętszej Maryi Panny, która rozbrzmiewa również w polskich kościołach i kapliczkach każdego roku, zwłaszcza podczas nabożeństw majowych. Mimo że w historii powstało wiele litanii maryjnych, to powszechnie i na stałe przyjęła się właśnie ta, którą odmawiano w Loreto. Została ona oficjalnie zatwierdzona przez papieża Sykstusa V w 1587 r.

Wnętrze kościoła w polskim Loretto. Święty Domek w Loreto stał się wzorem do urządzania podobnych miejsc kultu w całym chrześcijańskim świecie. Również w Polsce wybudowano kilka Domków Loretańskich (znane miejsca to Gołąb, Głogówek, Warszawa-Praga, Kraków, Piotrkowice, Bydgoszcz).

Bardzo znane jest sanktuarium maryjne w Loretto niedaleko Wyszkowa. Jego początki sięgają 1928 roku. Wówczas bł. Ignacy Kłopotowski, założyciel Zgromadzenia Sióstr Loretanek i ówczesny proboszcz parafii Matki Bożej Loretańskiej w Warszawie, zakupił od dziedzica Ziatkowskiego duży majątek - Zenówkę nad Liwcem w pobliżu Warszawy. 27 marca 1929 roku zmieniono urzędową nazwę miejscowości na Loretto, nawiązując w ten sposób bezpośrednio do Sanktuarium Świętego Domku Matki Bożej w Loreto.

Na początku była tu tylko skromna kapliczka w lesie. Z uwagi na wzrastającą liczbę wiernych przychodzących na nabożeństwa, konieczne było wybudowanie dużej kaplicy poświęconej Matce Bożej Loretańskiej. Mimo utrudnień ze strony PRL-owskich władz, prace rozpoczęto w 1952 roku. Pierwsza Msza św. została odprawiona 19 marca 1960 roku. Prace nad wykończeniem kaplicy trwały przez wiele lat.

Ostateczny wystrój nadał kaplicy artysta Jerzy Machaj, a jej poświęcenia dokonał 19 lutego 1984 r. ks. bp Jerzy Modzelewski. Początkowo kaplica była pod wezwaniem Matki Bożej Różańcowej. W 1981 roku sprowadzono z Włoch wierną kopię figury Matki Bożej Loretańskiej. Od tej pory kaplica znana jest pod wezwaniem Matki Bożej Loretańskiej. Obecnie w polskim Loretto mieści się klasztor sióstr loretanek i dom nowicjatu, dom dla osób starszych pod nazwą "Dzieło Miłości im. ks. Ignacego Kłopotowskiego", domy rekolekcyjne, wypoczynkowe i kolonijne. Sanktuarium to jest celem pielgrzymek nie tylko z okolicznych dekanatów i parafii. Odpust w Loretto odbywa się w niedzielę po święcie Narodzenia Matki Bożej, czyli po 8 września. Wierni modlą się przed figurą Matki Bożej Loretańskiej i przy grobie bł. ks. Ignacego Kłopotowskiego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Zielona Góra: Gala Wolontariatu Caritas

2019-12-10 18:45

Kamil Krasowski

W parafii Ducha Świętego w Zielonej Górze zakończyła się III Diecezjalna Gala Wolontariatu. Znamy zatem najlepszego wolontariusza i najlepszego opiekuna Szkolnych Kół Caritas.

Karolina Krasowska
Wyróżnieni z bp. Tadeuszem Lityńskim, lubuską kurator oświaty Ewą Rawą i dyrektorem diecezjalnej Caritas ks. Stanisławem Podfigórnym

Udział w Gali wziął bp Tadeusz Lityński, który pogratulował młodym wolontariuszom i podziękował ich opiekunom.

- Jest to co prawda trzecia, ale jakże odsłaniająca wiele dobra i piękna Gala Wolontariatu Caritas. Chcę tutaj wyrazić wdzięczność wszystkim wychowawcom, opiekunom  i pogratulować młodym ludziom - mówił bp Lityński. - Jeżeli mówimy Polska to z jednej strony widzimy gdzieś w wyobraźni terytorium naszego kraju na mapie Europy. Wnikając głębiej - pewną historię, czasami dramatyczną. Widzimy dziedzictwo kulturowe,  przemysł i różne obiekty. Ale myślę, że też dostrzegamy ludzi, Polaków. Podobnie jest też, gdy słyszymy i widzimy logo Caritas. To nie tylko to zewnętrzne logo, które przedstawia krzyż i słowo Caritas wpisane w serce, które mieni się barwą czerwieni, ale stołówki, magazyny żywności czy pomieszczenia, w których się udziela się pomocy potrzebującym. Caritas to żywy organizm ludzi wrażliwych i mających serce. I za to chciałbym bardzo serdecznie podziękować - dodał pasterz diecezji.

W czasie uroczystej Gali wręczono 7 statuetek. W kategorii "najlepszy wolontariusz" statuetki otrzymali Sara Gaweł, Alicja Baraniecka, Sara Mazurek, Dominik Mól, Agata Przyborska, Adrianna Bednarz i Lena Tomaszewska.

- W Caritas działam od gimnazjum, czyli już 6 lat, bo w tym roku jestem w klasie maturalnej. Pomagam pani Kamili, robimy razem mnóstwo akcji. Ostatnio u nas w szkole mieliśmy Dzień Wolontariusza. Naprawdę dużo się dzieje. Robię to, bo daje mi to ogromne spełnienie. Wiem, że szczęście, które daje innym wraca do mnie z podwójną siłą. Daje to motywację i podbudowuje człowieka. Wiem, że robię dla kogoś bardzo dobrą sprawę - powiedziała Sara Gaweł z Zespołu Szkół w Drezdenku.


Oprócz wolontariuszy zostali wyróżnieni także ich opiekunowie. W kategorii "najlepszy opiekun" statuetkę otrzymały Kamila Zamerluk oraz Beata Stoińska, opiekunki SKC w Zespole Szkół w Drezdenku.



CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem