Reklama

Historia

W drodze na kanonizację (3)

Jan XXIII a ordynariat gorzowski

Kolejna odsłona „Aspektowego” cyklu mającego nas przygotować na kwietniowe uroczystości kanonizacyjne poświęcona jest osobie bł. Jana XXIII. Wcześniej przybliżyliśmy związki biskupa i arcybiskupa Karola Wojtyły, późniejszego Jana Pawła II z naszą diecezją. Teraz kolej na papieża, który przeszedł do historii jako ten, który zainicjował i otworzył Sobór Watykański II. Ale czy Jan XXIII miał coś wspólnego z naszą diecezją, noszącą wówczas nazwę Ordynariat Gorzowski?

2014-03-26 12:37

Niedziela zielonogórsko-gorzowska 13/2014, str. 4-5

[ TEMATY ]

Jan XXIII

Archiwum "Aspektów"

Jan XXIII nie był nigdy w naszej diecezji. Nie odwiedził Gorzowa, Zielonej Góry czy innego ważnego miasta Ordynariatu Gorzowskiego. Choć był przed wojną w Polsce, to jednak przebieg granic nie pozwalał na spotkanie błogosławionego papieża z naszymi ziemiami. W tym miejscu warto jednak więcej dowiedzieć się o życiu Jana XXIII. Dla wielu naszych czytelników ten papież jest bardzo mało znany.

Dobry papież Jan

Angelo Giuseppe Roncalli urodził się 25 listopada 1881 r. w Sotto il Monte we Włoszech. Pochodził z rodziny rolniczej i bardzo religijnej. Do I Komunii św. przystąpił w 1888 r., a rok później przyjął sakrament bierzmowania. Młody Angelo w 1893 r. rozpoczął naukę w Małym Seminarium Duchownym w Bergamo. Szybko czynił postępy w nauce. Interesowały go nauki humanistyczne, a pośród nich szczególnie historia. Szybko rozwijał się intelektualnie, co pozwoliło mu już w wieku 19 lat być na trzecim roku studiów teologicznych. Studia kontynuował na Seminarium Papieskim św. Apolinarego w Rzymie. Święcenia diakonatu przyjął w grudniu 1903 r. W sierpniu 1904 r. przyjął święcenia kapłańskie. Doktorat z teologii uzyskał na trzy tygodnie przed święceniami.

Po święceniach przez krótki okres studiował prawo kanoniczne. Był także sekretarzem biskupa Bergamo. W diecezjalnym seminarium wykładał historię Kościoła oraz apologetykę. Pełnił również funkcję kapelana Akcji Katolickiej.

Reklama

W 1925 r. został mianowany oficjałem w Bułgarii oraz podniesiono go do godności arcybiskupa tytularnego Areopolis. Święceń biskupich udzielił mu kardynał Giovanni Tacci Porcelli. W 1931 r., będąc nadal w Bułgarii, został mianowany delegatem apostolskim. Posługę delegata apostolskiego pełnił także w Turcji i Grecji. Papież Pius XII mianował go nuncjuszem apostolskim w Paryżu i stałym obserwatorem przy UNESCO.

W 1953 r. został mianowany kardynałem i patriarchą Wenecji. Po śmierci Piusa XII konklawe wybrało kard. Roncallego nowym papieżem, uznając go za „papieża przejściowego”. Jako papież widział siebie przede wszystkim jako pasterza. Zwołał sobór i synod rzymski, zwiększył liczbę kardynałów. Rozpoczął pracę nad reformą prawa kanonicznego. Zainicjował niektóre reformy liturgiczne. Uczynił bardzo wiele dla ekumenizmu i pokoju na świecie. Jan XXIII zmarł w Watykanie 3 czerwca 1963 r.

Radość w Ordynariacie Gorzowskim

Wybór Jana XXIII na papieża został przyjęty z wielką radością w całym Ordynariacie Gorzowskim. To czas, gdy nasza diecezja sięgała od Lęborka przez Słupsk, Koszalin, Szczecin, Piłę, Gorzów i Zieloną Górę. Po śmierci pierwszego biskupa w Gorzowie Teodora Benscha rządy biskupie sprawował bp Wilhelm Pluta. W tym samym 1958 r., jeszcze przez Piusa XII, został wyznaczony dla Gorzowa pierwszy biskup sufragan, którym został bp Jerzy Stroba. 4 listopada 1958 r., w dniu koronacji Jana XXIII, w całej naszej diecezji zostały odprawione Msze św. w intencji nowego papieża, a księża podczas kazań przybliżyli postać nowego papieża i zachęcali wiernych do modlitwy za niego.

Nowy sufragan dla Gorzowa

Zapewne jedną z najbardziej doniosłych decyzji papieża Jana w odniesieniu do naszej diecezji było mianowanie drugiego biskupa sufragana. Został nim ks. Ignacy Jeż z Katowic. 13 maja 1960 r. o decyzji papieża poinformował ks. Jeża kard. Stefan Wyszyński. Ten sam papież podjął decyzję, że nowy biskup zostanie wysłany do Ordynariatu Gorzowskiego jako drugi sufragan bp. Pluty.

Bp Ignacy Jeż urodził się 31 lipca 1914 r. w powiecie mieleckim. Wychował się w Katowicach. Uczęszczał do Gimnazjum Klasycznego w Katowicach, w którym w 1932 r. uzyskał świadectwo dojrzałości. W latach 1932-37 studiował teologię na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Święcenia kapłańskie przyjął w 1937 r. i pracował duszpastersko w parafiach Górnego Śląska. W 1942 r. został zesłany do obozu w Dachau, gdzie przebywał do zakończenia wojny. Po uwolnieniu pracował duszpastersko wśród Polaków w Niemczech, a w 1946 r. wrócił do kraju. Podjął obowiązki nauczyciela i dyrektora w Gimnazjum św. Jacka w Katowicach. Wreszcie mianowano go rektorem Niższego Seminarium Duchownego w Katowicach. Sakrę biskupią ks. Jeż przyjął w katedrze gorzowskiej 5 czerwca 1960 r. z rąk Prymasa Tysiąclecia.

Soborowe przeżycie

Po mianowaniu bp. Jeża sufraganem w Gorzowie papież Jan XXIII nie podejmował już żadnych istotnych dla funkcjonowania diecezji decyzji. Nie zmieniła się sytuacja kanoniczna ordynariatu ani nie mianowano żadnego nowego biskupa. Niemniej diecezja żyła sprawami całego Kościoła, który przygotowywał się do soboru. Sobór Watykański II został zwołany 25 grudnia 1961 r. i zainaugurowany 11 października 1962 r. Łącznie odbyły się 4 sesje soboru, ale tylko pierwszej sesji przewodniczył Jan XXIII. Na pierwszą sesję soboru wyjechali z naszej diecezji bp Wilhelm Pluta i bp Ignacy Jeż. Z Gorzowa wyruszyli 9 listopada 1962 r. Naszych biskupów – Ojców Soborowych pożegnali w kaplicy domu biskupiego w Gorzowie przedstawiciele Kurii Biskupiej, Sądu Kościelnego oraz proboszczowie biskupiego miasta. Biskupi Pluta i Jeż do Rzymu jechali przez Warszawę i Wiedeń. Do Wiecznego Miasta dotarli 11 listopada 1962 r. Nie wzięli udziału w inauguracji soboru, ale uczestniczyli w dalszych obradach pierwszej sesji.

Po dwumiesięcznej nieobecności biskupi powrócili do diecezji 5 stycznia 1963 r. Powracających biskupów witali księża z Kurii Biskupiej, Sądu Biskupiego oraz proboszczowie z Gorzowa, a także wiele sióstr zakonnych. 6 stycznia 1963 r. biskupi – Ojcowie Soborowi spotkali się w katedrze z wiernymi Gorzowa. Przybyłych z Rzymu bp. Plutę i bp. Jeża przywitał w bardzo serdecznych słowach bp Jerzy Stroba. Mszę św. odprawił bp Jeż, a bp Pluta przybliżył kapłanom i wiernym relację z pierwszej sesji soboru. Zgromadzonym udzielono błogosławieństwa.

7 stycznia w Domu Biskupim odbyła się specjalna sesja kurii i kapituły. W sesji uczestniczył ks. prał. Władysław Rubin z Rzymu. Także podczas tego spotkania biskupi przybliżyli zebranym wydarzenia z Soboru Watykańskiego II.

Papież Dobroci zgasł pobożnie

3 czerwca 1963 r. o godz. 20.45 czasu warszawskiego Jan XXIII odszedł do Pana. Papież Dobroci zgasł pobożnie i pogodnie, opatrzony sakramentami, w poniedziałek Zielonych Świąt w otoczeniu najbliższych współpracowników. Nieuleczalna choroba, na którą cierpiał papież, toczyła go od kilku miesięcy. Do samego końca pełnił jednak obowiązki biskupa rzymskiego. Ostatnie publiczne przemówienie Jan XXIII wygłosił do pielgrzymów w Piekarach Śląskich 26 maja 1963 r. Było to możliwe dzięki środkom radiofonicznym.

Msze św. żałobne za zmarłego papieża odprawiane były na całym świecie. Także w katedrze gorzowskiej 6 czerwca za zmarłego papieża modlili się biskupi, kapłani i wierni Ordynariatu. W kazaniu żałobnym bp Pluta powiedział o zmarłym papieżu: „Śmierć Jana XXIII jest zwycięstwem. Brzmi to może obco i może razi, ale śmierć Zbawiciela też była zwycięstwem. Śmierć Jana XXIII jest zwycięstwem Kościoła św. Śmierć ta ujawniła, na co świat świadomie i nieświadomie czeka i ujawnia, że te wartości oczekiwane mogą się udzielić światu z Kościoła, bo one w Kościele są, bo w Kościele jest tych wartości jedyny Sprawca – Jezus Chrystus. Z okazji tej śmierci świat cały mówi najpiękniejsze słowa o Janie XXIII – człowieku pełnym. I w nim świat oglądał to, czego się po Kościele świadomie czy nieświadomie spodziewa. I w tym leży wielkość Jana XXIII”.

I na koniec

Bł. Jan XXIII to papież niezwykły. Wybrany w późnym wieku swego życia nie był tylko „papieżem przejściowym”. Dzieła, które podjął, pozwoliły odmienić oblicze Kościoła. Symbolicznie Kościół z jeszcze większą mocą i odnowionym obliczem wkroczył w dzieje współczesnego świata. Drugim papieżem soborowym był Paweł VI. Spoglądając na dzieło Jana Pawła II, Benedykta XVI i Franciszka, można powiedzieć, że byli i są kontynuatorami myśli i dzieła tego wielkiego papieża Jana XXIII.

Jadąc do Rzymu na kanonizację, częściej myślimy o naszym rodaku bł. Janie Pawle II. Pamiętajmy jednak, że nie byłoby takiego pontyfikatu naszego rodaka, gdyby nie odważna decyzja bł. Jana XXIII.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Papież dobroci

2019-10-08 14:18

Niedziela Ogólnopolska 41/2019, str. 26-27

[ TEMATY ]

Jan XXIII

EAST NEWS/ARCHIVIO FELICI/ARCHIVIFARABOLA

Jan XXIII przeszedł do historii jako papież, który zwołał Sobór Watykański II i zaangażował się w ratowanie pokoju na świecie. Jego pontyfikat był stosunkowo krótki – trwał od 28 października 1958 r. do 3 czerwca 1963 r.

Angelo Giuseppe Roncalli urodził się 25 listopada 1881 r. w miejscowości Brusico, na terenie Sotto il Monte, w prowincji Bergamo, w ubogiej rodzinie Giovanniego Battisty Roncallego i Marianny Mazzoli. Cennym źródłem poznania jego życia jest „Dziennik duszy” – jego zapiski duchowe, notatki z rekolekcji prowadzone niemal do ostatnich dni życia. O „Dzienniku duszy” sam mówił: „Na tych kartach jest więcej z mojej duszy niż w jakimkolwiek innym moim tekście”. 10 sierpnia 1904 r. w kościele Santa Maria in Monte Santo na Piazza del Popolo Roncalli otrzymał święcenia kapłańskie z rąk bp. Giuseppego Ceppetellego – tytularnego patriarchy Konstantynopola, prowikariusza Rzymu.

Służba w Kościele

Przyszły papież pełnił w Kościele wiele ważnych funkcji. Był osobistym sekretarzem bp. Giacoma Radiniego-Tedeschiego w Bergamo, wizytatorem apostolskim w Bułgarii, przedstawicielem Stolicy Apostolskiej w Turcji i Grecji, nuncjuszem apostolskim we Francji, a w latach 1953-58 – patriarchą Wenecji. 28 października 1958 r. kard. Roncalli został wybrany na Stolicę św. Piotra. Miał być papieżem przejściowym, a zwołał Sobór Watykański II i zaangażował się w ratowanie pokoju na świecie, kiedy w październiku 1962 r., na prośbę rewolucyjnego reżimu Fidela Castro, władze sowieckie umieściły na Kubie wyrzutnie rakietowe i świat stanął na krawędzi wojny. Zostawił po sobie jeden z najważniejszych dokumentów – encyklikę „Pacem in terris” z 11 kwietnia 1963 r.

Jan XXIII i kard. Wyszyński

Szczególne więzi łączyły Jana XXIII z kard. Stefanem Wyszyńskim. Świadczy o tym m.in. ostatnia notatka w „Dzienniku duszy”, zapisana krótko przed śmiercią, 20 maja 1963 r., która dotyczy audiencji udzielonej kard. Wyszyńskiemu. Papież zanotował: „O, drogi święty mój Bernardino, ulubiony pośród moich świętych. Ze słodkością twojego wspomnienia przyniosłeś mi liczne znaki ciągłego wielkiego cierpienia fizycznego, które mnie nie opuszcza i każe mi wiele myśleć i cierpieć. Tego ranka trzeci raz ucieszyłem się przyjęciem Komunii św. otrzymanej w łóżku, zamiast radości celebracji Mszy św. Cierpliwości, cierpliwości. Nie mogłem odmówić przyjęcia na wizycie pożegnalnej kard. Wyszyńskiego, prymasa Polski, arcybiskupa Gniezna i Warszawy, z czterema jego biskupami powracającymi do ojczyzny. Towarzyszą mi zawsze z wielką miłością bliscy mi: kard. Cicognani, mons. Capovilla, brat Belotti Federico i domownicy” (tłum. z jęz. wł. ks. M. F.).

O tym spotkaniu napisał również w swoim dzienniku kard. Loris Capovilla, ówczesny sekretarz Jana XXIII: „Jest zmęczony. Przyjmuje mons. Dell’Acqua. W agendzie umieszczona jest audiencja kard. Wyszyńskiego. Zwróciłem się do papieża: «Możecie przyjąć go, z osobami towarzyszącymi, w pokoju sypialnym; będzie czuł się uhonorowany z powodu takiego zaufania». Odpowiedział: «Nie jesteśmy aż tak bardzo słabi; a nawet jeśli miałbym umrzeć podczas audiencji, och, jakże byłaby to piękna śmierć!». Będzie to właśnie ostatnia audiencja jego pontyfikatu. Czułość, którą obdarowuje synów Polski, jest esejem jego miłości dla wszystkich ludzi ziemi. «Do zobaczenia we wrześniu», powiedział kardynał, żegnając się. Na co Papież, uśmiechając się tak jak w momentach szczęśliwych swoich spontanicznych rozmów, odpowiedział: «We wrześniu znajdziecie albo mnie, albo innego papieża. W miesiąc, wiecie o tym, dzieje się wszystko: pogrzeb jednego, wybór drugiego». Zakończył: «Gdyby nie było tzw. protokołu, chciałbym towarzyszyć wam, przynajmniej tym razem, aż do Bramy Spiżowej»” (tłum. z jęz. wł. ks. M. F.).

Święty Jan XXIII niewątpliwie należy do grona największych papieży. Był tak naprawdę „proboszczem świata”.

CZYTAJ DALEJ

Jej misja trwa

Jeszcze jej nie znałam, a już polubiłam. Serdeczna, bystra, pomocna, uduchowiona, raczej cicha. Z czasem poznawałam inne jej oblicza, równie prawdziwe, równie „Helenkowe”

31.08.2012 – Węgierskie początki

„Szeretlek cicam!” – napisała po powrocie z Galgahévíz. Nasz pierwszy wyjazd misyjny: półkolonie językowe i pomoc w salwatoriańskiej parafii. Helenka w kraciastej koszuli i ogromnych, spadających dżinsach. Z gitarą. Dzieciaki się do niej garnęły. Robiła finezyjne przystawki i układała serwetki w egzotyczne kwiaty. „Szukam męża!” – krzyczałyśmy przez okno. Uczyłyśmy młodych Węgrów mówić: „Czy wyjdziesz za mnie?”. Śmiałyśmy się do rozpuku. Dużo się robiło i mało się spało.

28.12.2012 – Życzę Ci Pana Boga

„Już tylko 3,5 dnia pozostało do końca tego roku, potem kolejny, 2013. Będzie miał 365 dni. To za mało, żebym mogła się Tobą nacieszyć. (...) We wszystkim, co robisz, niech Bóg będzie z Tobą na każdym kroku, kiedy jest dobrze i kiedy źle, niech będzie Twoją Pomocą i Tarczą, Przyjacielem i Ojcem, a ponad wszystko – największą Miłością!”. Skąd ta niepozorna dziewczyna ma w sobie tyle siły, ambicji, energii? Wiedziałam, że to relacja z Bogiem jest dla Niej najważniejsza i że wyniosła to z domu.

13.02.2013 – Tęsknię! Pamiętam o Tobie!

„Widzimy się za 9 dni, prawda?”. Cieszyć się na czyjś widok, przytulać, słuchać. Proste? Dla niej tak. Zawsze pisała przed spotkaniami ogólnopolskimi Wolontariatu Misyjnego Salvator. Chciała się upewnić, że będę. Jej obecność była bardziej niż pewna. Przez 5 lat działalności w WMS nie opuściła żadnego takiego zjazdu.

14.10.2013, godz. 1.40 – No przecież spałam! Trzy godziny

„Dzień dobry! Późny trochę, ale i tak dobry!”. Wydawało się, że Helenka w ogóle nie śpi. „Oj, Kaczuszko, wyśpię się po śmierci” – kwitowała z przekornym uśmiechem. Powodów Jej permanentnej bezsenności było sporo: politechnika, szkoła muzyczna, praca, misje, wolontariaty, duszpasterstwo, schola, rodzina, przyjaciele, znajomi, podróże, pasje. „Wiesz, że jak mam do wyboru: wyspać się albo spotkać z ludźmi, to zawsze wybiorę to drugie”.

4.12.2014 – Stewardesa

„Może brzmi to jak jakiś kiepski żart, ale nie! Dostałam pracę stewardesy, serio!”. Nie byłam zaskoczona, że się dostała. Liceum w Wielkiej Brytanii, inżynieria chemiczna po angielsku, wysoka inteligencja emocjonalna, opanowanie, doskonała prezencja i kondycja fizyczna. Namawiała mnie, bym się rekrutowała. Przysięgłam, że to zrobię. Niedawno spełniłam obietnicę, ale chyba bliżej mi do bujania w obłokach niż pracy w załodze samolotu.

14.03.2015 – Ekstremalna Droga Krzyżowa

„Ja też planuję się wybrać na warszawską EDK”. Przyjechała do stolicy w piątek wieczorem, po pracy. Cała noc marszu, 50 km. Chwila odpoczynku, spotkanie WMS i potem nocleg u mnie. Tyle że moja „drzemka” po EDK trwała 5 godzin, a Helenka faktycznie dała radę. Dotarła do mnie po zmroku, zjadła, wykąpała się i padła ledwo żywa, mówiąc: „Jestem chyba troszkę zmęczona”.

08.09.2015 – Gość w dom, Bóg w dom!

„Oczywiście, Kochana, zapraszam!” – bez wahania zaproponowała nocleg mnie i innym weselnikom. Uprzedziła, żeby zabrać śpiwory. Przyjechałam w piątek, Helenka odebrała mnie z dworca i mianowała gospodynią. Sama pracowała dwie nocki z rzędu. „Jeszcze zakupy. Bo wiesz, nic nie mam w tym mieszkaniu, dopiero się wprowadziłam”. Na ślubie śpiewała w chórze, na weselu bawiła się w najlepsze i ok. 3 pojechała do pracy.

12.02.2016 – Pojadę tam, gdzie będę najbardziej przydatna

„Staram się uczyć hiszpańskiego i Ameryka majaczy na horyzoncie, choć dokładnie jeszcze nie wiem, jak, kiedy... Ale wiesz, św. Tereska powiedziała, że «Pan Bóg nie daje nigdy pragnień, których by nie mógł czy nie chciał urzeczywistnić»”. Przyznałam Jej rację.

11.04.2016 – Prezent dla Taty

„Jestem głupia, ale się rozryczałam, jak Cię usłyszałam... Kocham!” – napisała po przesłuchaniu moich nagrań. Wymyśliły z Tereską audiobook dla ich Taty, poprosiły znajomych o nagranie psalmów. Obie płakałyśmy – Helenka w Polsce, a ja w Meksyku.

7.06.2016 – Barcelona

„Musiałabym wracać w niedzielę, bo w poniedziałek mam do pracy na rano... Mogłabym przylecieć w piątek wieczorem” – kombinowała, jak mogła. Gdy wszyscy już zwątpiliśmy, że się uda, Ona pojawiła się na 40 godzin. To był jeden z naszych najlepszych weekendów.

25.11.2016 – Boliwia coraz bliżej

„Mamy wizy! Już jutro będziemy się tulić!” – gdyby Helenka była Czarodziejką z Księżyca, jej magiczną mocą byłoby przytulanie. Na bank. Obie z Anitą bardzo się cieszyły na Boliwię i starały dopiąć wszystko na ostatni guzik. Byłam przekonana, że jadą właściwe osoby i że ta misja przyniesie mnóstwo dobra.

02.01.2017 – Ostatnia noc w Polsce

„Pięknego dnia i do zobaczenia wkrótce!” – noc z 7 na 8 stycznia spędziliśmy w wesołym i licznym gronie. Ostatnie szlify, rady, życzenia. Upieczony przez Anitkę chleb i napisana przez Mamę Helenki ikona. Kolejny raz wyprawiałam kogoś bliskiego na misję. Myślałam o hucznym powitaniu w czerwcu i girlandach, które wypełnią warszawski pokój.

22.01.2017 – Mamy się wspaniale!

„Pozdrawiamy, ściskamy! I kochamy!”. Zobaczyłam roześmiane zdjęcie z Cochabamby i chciałam się teleportować. Wiem, co znaczy „inny świat”, często za nim tęsknię. Wiem też, że misją jest całe moje życie, niezależnie od tego, gdzie byłam, jestem, będę.

***

To jedynie migawki, fragmenty naszych rozmów. Misja Helenki trwa, możecie do niej dołączyć. Wystarczy, że weźmiecie sobie coś z jej inspirującego życia.

***

Świat poznał Helenę Kmieć po jej tragicznej śmierci 24 stycznia 2017 r. 8 stycznia 2017 wyjechała wraz z Anitą Szuwald na misje do Boliwii, gdzie do czerwca miały pomagać Siostrom Służebniczkom Dębickim w pracy w ochronce dla dzieci w Cochabamba. W nocy z 24 na 25 stycznia została ugodzona nożem w czasie napadu na ochronkę.

To nie były pierwsze misje, w których Helena uczestniczyła, wcześniej była już na Węgrzech, w Rumunii i Zambii. Na co dzień pracowała jako stewardessa. Była zaangażowana w wiele dzieł, a motorem do działań była ogromna miłość do Jezusa, o której chciała mówić wszystkim. Tak naprawdę swoją postawą, urokiem, tym, co robiła i jak żyła, świadczyła o tej miłości. Zapamiętano ją jako skromną, zdolną, pełną energii i mądrości osobę. Każdy, kto ją poznał, przekonuje, że jest w niebie i dalej pomaga innym. Miała 26 lat...

Magdalena Kaczor, w Wolontariacie Misyjnym Salvator od 2012 r. Posługiwała na Węgrzech, w Rumunii i Meksyku. Przyjaciółka Helenki Kmieć

CZYTAJ DALEJ

Sandomierz: uroczystość ku czci św. Tomasza z Akwinu

2020-01-25 19:52

[ TEMATY ]

Sandomierz

św. Tomasz z Akwinu

bp Krzysztof Nitkiewicz

pl.wikipedia.pl

Konferencja naukowa z udziałem bp. Krzysztofa Nitkiewicza oraz uroczysta Msza św. pod przewodnictwem bp. Edwarda Frankowskiego złożyły się na uroczystość ku czci św. Tomasza z Akwinu, która odbyła się 25 stycznia w Wyższym Seminarium Duchownym w Sandomierzu.

Podczas konferencji bp Krzysztof Nitkiewicz, mówiąc o geniuszu, jakim św. Tomasz z Akwinu został obdarzony przez Boga, podkreślił jego intelektualną uczciwość, pracowitość oraz otwartość, która nikogo i niczego nie wykluczała a priori. – On miał dobrych mistrzów i sam był mistrzem dla wielu - zauważył biskup.

Zdaniem ordynariusza św. Tomasz uosabia to, co mówił wiele wieków po nim św. John Newman, że formacja uniwersytecka, czy praca naukowa ożywiona wiarą "poszerza umysł", pozwalając osiągnąć prawdziwą dojrzałość.

Hierarcha zachęcał wspólnotę Wyższego Seminarium Duchownego do kroczenia tą drogą, gdyż kapłan jest posłany do wszystkich i musi wypełniać swoją posługę w różnorodnych, szybko zmieniających się okolicznościach.

Ks. kan. dr Rafał Kułaga, rektor seminarium, wprowadzając zebranych w tematykę wykładu, mówiąc o przeżywanym w tym roku jubileuszu 200-lecia sandomierskiego Wyższego Seminarium Duchownego.

Ks. prof. dr hab. Stanisław Hałas, SJC w swym referacie pt. „Jubileusz w tradycji biblijnej”, zwrócił uwagę na to, że papieże, którzy ogłaszali ostatnie lata jubileuszowe powoływali się na dawną tradycję biblijną.

- Chodzi o papieża Franciszka, który ogłosił nadzwyczajny Jubileusz Miłosierdzia w 2016 r., ale pamiętamy także Wielki Jubileusz Roku 2000 ogłoszony przez św. Jana Pawła II. W tradycji biblijnej jest to tekst z Księgi Kapłańskiej, który mówi o przeżywaniu jubileuszu co 50 lat. Związany on jest z darowaniem długów i powrotem do pierwotnej własności. Gdy chodzi o Nowy Testament to Pan Jezus powołując się na tekst Księgi Izajasza traktował swoje życie jako taki nadzwyczajny rok jubileuszowy. W Kościele pierwszy rok jubileuszowy ogłoszono w 1300 roku – mówił prelegent.

Konferencję poprzedziła Msza św. w kościele seminaryjnym, której przewodniczył biskup pomocniczy senior Edward Frankowski. Koncelebrowali ją kapłani pracujący w seminarium i kurii, księża dziekani i neoprezbiterzy.

We wspólnej modlitwie wzięli również udział przedstawiciele władz Ostrowca Świętokrzyskiego, Uniwersytetu Jana Kochanowskiego, Politechniki Świętokrzyskiej, Stowarzyszenia Przyjaciół WSD, a także siostry zakonne i klerycy.

Tradycja uroczystości i spotkań naukowych w sandomierskim seminarium z okazji wspomnienia św. Tomasza z Akwinu, pielęgnowana jest od wielu lat. W tym roku miała ona szczególny charakter, gdyż WSD przeżywa 200-lecie istnienia.

Św. Tomasz z Akwinu żył w latach 1225-1274 i stworzył zwarty system nauki filozoficznej i teologii katolickiej, zwany tomizmem. Wywarł on głęboki wpływ na ukierunkowanie zachodniej myśli chrześcijańskiej. Spuścizna literacka świętego jest bardzo bogata.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję