Reklama

Historia

W drodze na kanonizację (3)

Jan XXIII a ordynariat gorzowski

Kolejna odsłona „Aspektowego” cyklu mającego nas przygotować na kwietniowe uroczystości kanonizacyjne poświęcona jest osobie bł. Jana XXIII. Wcześniej przybliżyliśmy związki biskupa i arcybiskupa Karola Wojtyły, późniejszego Jana Pawła II z naszą diecezją. Teraz kolej na papieża, który przeszedł do historii jako ten, który zainicjował i otworzył Sobór Watykański II. Ale czy Jan XXIII miał coś wspólnego z naszą diecezją, noszącą wówczas nazwę Ordynariat Gorzowski?

Jan XXIII nie był nigdy w naszej diecezji. Nie odwiedził Gorzowa, Zielonej Góry czy innego ważnego miasta Ordynariatu Gorzowskiego. Choć był przed wojną w Polsce, to jednak przebieg granic nie pozwalał na spotkanie błogosławionego papieża z naszymi ziemiami. W tym miejscu warto jednak więcej dowiedzieć się o życiu Jana XXIII. Dla wielu naszych czytelników ten papież jest bardzo mało znany.

Dobry papież Jan

Angelo Giuseppe Roncalli urodził się 25 listopada 1881 r. w Sotto il Monte we Włoszech. Pochodził z rodziny rolniczej i bardzo religijnej. Do I Komunii św. przystąpił w 1888 r., a rok później przyjął sakrament bierzmowania. Młody Angelo w 1893 r. rozpoczął naukę w Małym Seminarium Duchownym w Bergamo. Szybko czynił postępy w nauce. Interesowały go nauki humanistyczne, a pośród nich szczególnie historia. Szybko rozwijał się intelektualnie, co pozwoliło mu już w wieku 19 lat być na trzecim roku studiów teologicznych. Studia kontynuował na Seminarium Papieskim św. Apolinarego w Rzymie. Święcenia diakonatu przyjął w grudniu 1903 r. W sierpniu 1904 r. przyjął święcenia kapłańskie. Doktorat z teologii uzyskał na trzy tygodnie przed święceniami.

Po święceniach przez krótki okres studiował prawo kanoniczne. Był także sekretarzem biskupa Bergamo. W diecezjalnym seminarium wykładał historię Kościoła oraz apologetykę. Pełnił również funkcję kapelana Akcji Katolickiej.

Reklama

W 1925 r. został mianowany oficjałem w Bułgarii oraz podniesiono go do godności arcybiskupa tytularnego Areopolis. Święceń biskupich udzielił mu kardynał Giovanni Tacci Porcelli. W 1931 r., będąc nadal w Bułgarii, został mianowany delegatem apostolskim. Posługę delegata apostolskiego pełnił także w Turcji i Grecji. Papież Pius XII mianował go nuncjuszem apostolskim w Paryżu i stałym obserwatorem przy UNESCO.

W 1953 r. został mianowany kardynałem i patriarchą Wenecji. Po śmierci Piusa XII konklawe wybrało kard. Roncallego nowym papieżem, uznając go za „papieża przejściowego”. Jako papież widział siebie przede wszystkim jako pasterza. Zwołał sobór i synod rzymski, zwiększył liczbę kardynałów. Rozpoczął pracę nad reformą prawa kanonicznego. Zainicjował niektóre reformy liturgiczne. Uczynił bardzo wiele dla ekumenizmu i pokoju na świecie. Jan XXIII zmarł w Watykanie 3 czerwca 1963 r.

Radość w Ordynariacie Gorzowskim

Wybór Jana XXIII na papieża został przyjęty z wielką radością w całym Ordynariacie Gorzowskim. To czas, gdy nasza diecezja sięgała od Lęborka przez Słupsk, Koszalin, Szczecin, Piłę, Gorzów i Zieloną Górę. Po śmierci pierwszego biskupa w Gorzowie Teodora Benscha rządy biskupie sprawował bp Wilhelm Pluta. W tym samym 1958 r., jeszcze przez Piusa XII, został wyznaczony dla Gorzowa pierwszy biskup sufragan, którym został bp Jerzy Stroba. 4 listopada 1958 r., w dniu koronacji Jana XXIII, w całej naszej diecezji zostały odprawione Msze św. w intencji nowego papieża, a księża podczas kazań przybliżyli postać nowego papieża i zachęcali wiernych do modlitwy za niego.

Reklama

Nowy sufragan dla Gorzowa

Zapewne jedną z najbardziej doniosłych decyzji papieża Jana w odniesieniu do naszej diecezji było mianowanie drugiego biskupa sufragana. Został nim ks. Ignacy Jeż z Katowic. 13 maja 1960 r. o decyzji papieża poinformował ks. Jeża kard. Stefan Wyszyński. Ten sam papież podjął decyzję, że nowy biskup zostanie wysłany do Ordynariatu Gorzowskiego jako drugi sufragan bp. Pluty.

Bp Ignacy Jeż urodził się 31 lipca 1914 r. w powiecie mieleckim. Wychował się w Katowicach. Uczęszczał do Gimnazjum Klasycznego w Katowicach, w którym w 1932 r. uzyskał świadectwo dojrzałości. W latach 1932-37 studiował teologię na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Święcenia kapłańskie przyjął w 1937 r. i pracował duszpastersko w parafiach Górnego Śląska. W 1942 r. został zesłany do obozu w Dachau, gdzie przebywał do zakończenia wojny. Po uwolnieniu pracował duszpastersko wśród Polaków w Niemczech, a w 1946 r. wrócił do kraju. Podjął obowiązki nauczyciela i dyrektora w Gimnazjum św. Jacka w Katowicach. Wreszcie mianowano go rektorem Niższego Seminarium Duchownego w Katowicach. Sakrę biskupią ks. Jeż przyjął w katedrze gorzowskiej 5 czerwca 1960 r. z rąk Prymasa Tysiąclecia.

Soborowe przeżycie

Po mianowaniu bp. Jeża sufraganem w Gorzowie papież Jan XXIII nie podejmował już żadnych istotnych dla funkcjonowania diecezji decyzji. Nie zmieniła się sytuacja kanoniczna ordynariatu ani nie mianowano żadnego nowego biskupa. Niemniej diecezja żyła sprawami całego Kościoła, który przygotowywał się do soboru. Sobór Watykański II został zwołany 25 grudnia 1961 r. i zainaugurowany 11 października 1962 r. Łącznie odbyły się 4 sesje soboru, ale tylko pierwszej sesji przewodniczył Jan XXIII. Na pierwszą sesję soboru wyjechali z naszej diecezji bp Wilhelm Pluta i bp Ignacy Jeż. Z Gorzowa wyruszyli 9 listopada 1962 r. Naszych biskupów – Ojców Soborowych pożegnali w kaplicy domu biskupiego w Gorzowie przedstawiciele Kurii Biskupiej, Sądu Kościelnego oraz proboszczowie biskupiego miasta. Biskupi Pluta i Jeż do Rzymu jechali przez Warszawę i Wiedeń. Do Wiecznego Miasta dotarli 11 listopada 1962 r. Nie wzięli udziału w inauguracji soboru, ale uczestniczyli w dalszych obradach pierwszej sesji.

Po dwumiesięcznej nieobecności biskupi powrócili do diecezji 5 stycznia 1963 r. Powracających biskupów witali księża z Kurii Biskupiej, Sądu Biskupiego oraz proboszczowie z Gorzowa, a także wiele sióstr zakonnych. 6 stycznia 1963 r. biskupi – Ojcowie Soborowi spotkali się w katedrze z wiernymi Gorzowa. Przybyłych z Rzymu bp. Plutę i bp. Jeża przywitał w bardzo serdecznych słowach bp Jerzy Stroba. Mszę św. odprawił bp Jeż, a bp Pluta przybliżył kapłanom i wiernym relację z pierwszej sesji soboru. Zgromadzonym udzielono błogosławieństwa.

7 stycznia w Domu Biskupim odbyła się specjalna sesja kurii i kapituły. W sesji uczestniczył ks. prał. Władysław Rubin z Rzymu. Także podczas tego spotkania biskupi przybliżyli zebranym wydarzenia z Soboru Watykańskiego II.

Papież Dobroci zgasł pobożnie

3 czerwca 1963 r. o godz. 20.45 czasu warszawskiego Jan XXIII odszedł do Pana. Papież Dobroci zgasł pobożnie i pogodnie, opatrzony sakramentami, w poniedziałek Zielonych Świąt w otoczeniu najbliższych współpracowników. Nieuleczalna choroba, na którą cierpiał papież, toczyła go od kilku miesięcy. Do samego końca pełnił jednak obowiązki biskupa rzymskiego. Ostatnie publiczne przemówienie Jan XXIII wygłosił do pielgrzymów w Piekarach Śląskich 26 maja 1963 r. Było to możliwe dzięki środkom radiofonicznym.

Msze św. żałobne za zmarłego papieża odprawiane były na całym świecie. Także w katedrze gorzowskiej 6 czerwca za zmarłego papieża modlili się biskupi, kapłani i wierni Ordynariatu. W kazaniu żałobnym bp Pluta powiedział o zmarłym papieżu: „Śmierć Jana XXIII jest zwycięstwem. Brzmi to może obco i może razi, ale śmierć Zbawiciela też była zwycięstwem. Śmierć Jana XXIII jest zwycięstwem Kościoła św. Śmierć ta ujawniła, na co świat świadomie i nieświadomie czeka i ujawnia, że te wartości oczekiwane mogą się udzielić światu z Kościoła, bo one w Kościele są, bo w Kościele jest tych wartości jedyny Sprawca – Jezus Chrystus. Z okazji tej śmierci świat cały mówi najpiękniejsze słowa o Janie XXIII – człowieku pełnym. I w nim świat oglądał to, czego się po Kościele świadomie czy nieświadomie spodziewa. I w tym leży wielkość Jana XXIII”.

I na koniec

Bł. Jan XXIII to papież niezwykły. Wybrany w późnym wieku swego życia nie był tylko „papieżem przejściowym”. Dzieła, które podjął, pozwoliły odmienić oblicze Kościoła. Symbolicznie Kościół z jeszcze większą mocą i odnowionym obliczem wkroczył w dzieje współczesnego świata. Drugim papieżem soborowym był Paweł VI. Spoglądając na dzieło Jana Pawła II, Benedykta XVI i Franciszka, można powiedzieć, że byli i są kontynuatorami myśli i dzieła tego wielkiego papieża Jana XXIII.

Jadąc do Rzymu na kanonizację, częściej myślimy o naszym rodaku bł. Janie Pawle II. Pamiętajmy jednak, że nie byłoby takiego pontyfikatu naszego rodaka, gdyby nie odważna decyzja bł. Jana XXIII.

2014-03-26 12:37

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Papież dobroci

Niedziela Ogólnopolska 41/2019, str. 26-27

[ TEMATY ]

Jan XXIII

EAST NEWS/ARCHIVIO FELICI/ARCHIVIFARABOLA

Jan XXIII przeszedł do historii jako papież, który zwołał Sobór Watykański II i zaangażował się w ratowanie pokoju na świecie. Jego pontyfikat był stosunkowo krótki – trwał od 28 października 1958 r. do 3 czerwca 1963 r.

Angelo Giuseppe Roncalli urodził się 25 listopada 1881 r. w miejscowości Brusico, na terenie Sotto il Monte, w prowincji Bergamo, w ubogiej rodzinie Giovanniego Battisty Roncallego i Marianny Mazzoli. Cennym źródłem poznania jego życia jest „Dziennik duszy” – jego zapiski duchowe, notatki z rekolekcji prowadzone niemal do ostatnich dni życia. O „Dzienniku duszy” sam mówił: „Na tych kartach jest więcej z mojej duszy niż w jakimkolwiek innym moim tekście”. 10 sierpnia 1904 r. w kościele Santa Maria in Monte Santo na Piazza del Popolo Roncalli otrzymał święcenia kapłańskie z rąk bp. Giuseppego Ceppetellego – tytularnego patriarchy Konstantynopola, prowikariusza Rzymu.

Służba w Kościele

Przyszły papież pełnił w Kościele wiele ważnych funkcji. Był osobistym sekretarzem bp. Giacoma Radiniego-Tedeschiego w Bergamo, wizytatorem apostolskim w Bułgarii, przedstawicielem Stolicy Apostolskiej w Turcji i Grecji, nuncjuszem apostolskim we Francji, a w latach 1953-58 – patriarchą Wenecji. 28 października 1958 r. kard. Roncalli został wybrany na Stolicę św. Piotra. Miał być papieżem przejściowym, a zwołał Sobór Watykański II i zaangażował się w ratowanie pokoju na świecie, kiedy w październiku 1962 r., na prośbę rewolucyjnego reżimu Fidela Castro, władze sowieckie umieściły na Kubie wyrzutnie rakietowe i świat stanął na krawędzi wojny. Zostawił po sobie jeden z najważniejszych dokumentów – encyklikę „Pacem in terris” z 11 kwietnia 1963 r.

Jan XXIII i kard. Wyszyński

Szczególne więzi łączyły Jana XXIII z kard. Stefanem Wyszyńskim. Świadczy o tym m.in. ostatnia notatka w „Dzienniku duszy”, zapisana krótko przed śmiercią, 20 maja 1963 r., która dotyczy audiencji udzielonej kard. Wyszyńskiemu. Papież zanotował: „O, drogi święty mój Bernardino, ulubiony pośród moich świętych. Ze słodkością twojego wspomnienia przyniosłeś mi liczne znaki ciągłego wielkiego cierpienia fizycznego, które mnie nie opuszcza i każe mi wiele myśleć i cierpieć. Tego ranka trzeci raz ucieszyłem się przyjęciem Komunii św. otrzymanej w łóżku, zamiast radości celebracji Mszy św. Cierpliwości, cierpliwości. Nie mogłem odmówić przyjęcia na wizycie pożegnalnej kard. Wyszyńskiego, prymasa Polski, arcybiskupa Gniezna i Warszawy, z czterema jego biskupami powracającymi do ojczyzny. Towarzyszą mi zawsze z wielką miłością bliscy mi: kard. Cicognani, mons. Capovilla, brat Belotti Federico i domownicy” (tłum. z jęz. wł. ks. M. F.).

O tym spotkaniu napisał również w swoim dzienniku kard. Loris Capovilla, ówczesny sekretarz Jana XXIII: „Jest zmęczony. Przyjmuje mons. Dell’Acqua. W agendzie umieszczona jest audiencja kard. Wyszyńskiego. Zwróciłem się do papieża: «Możecie przyjąć go, z osobami towarzyszącymi, w pokoju sypialnym; będzie czuł się uhonorowany z powodu takiego zaufania». Odpowiedział: «Nie jesteśmy aż tak bardzo słabi; a nawet jeśli miałbym umrzeć podczas audiencji, och, jakże byłaby to piękna śmierć!». Będzie to właśnie ostatnia audiencja jego pontyfikatu. Czułość, którą obdarowuje synów Polski, jest esejem jego miłości dla wszystkich ludzi ziemi. «Do zobaczenia we wrześniu», powiedział kardynał, żegnając się. Na co Papież, uśmiechając się tak jak w momentach szczęśliwych swoich spontanicznych rozmów, odpowiedział: «We wrześniu znajdziecie albo mnie, albo innego papieża. W miesiąc, wiecie o tym, dzieje się wszystko: pogrzeb jednego, wybór drugiego». Zakończył: «Gdyby nie było tzw. protokołu, chciałbym towarzyszyć wam, przynajmniej tym razem, aż do Bramy Spiżowej»” (tłum. z jęz. wł. ks. M. F.).

Święty Jan XXIII niewątpliwie należy do grona największych papieży. Był tak naprawdę „proboszczem świata”.

CZYTAJ DALEJ

Watykan: papieska modlitwa o ustanie pandemii koronawirusa

Do przyjęcia mocy wiary, która wyzwala ze strachu i daje nadzieję zachęcił papież Franciszek w homilii poprzedzającej nadzwyczajne błogosławieństwo „Urbi et Orbi” (Miastu i Światu). Zakończyło ono modlitwę o miłosierdzie Boże dla ludzkości pogrążonej w pandemii koronawirusa. - Boża moc polega na skierowaniu ku dobru wszystkiego, co się nam przytrafia, także rzeczy złych - przekonywał Ojciec Święty na pustym placu św. Piotra.

Nabożeństwo, które obywało się pomimo padającego deszczu, z udziałem jedynie asysty liturgicznej, rozpoczęło się odmówieniem przez Franciszka krótkiej modlitwy.

Papież prosił w niej Boga o to, by pocieszył swe dzieci i otworzył ich serca na nadzieję, „abyśmy poczuli Twoją obecność wśród nas”.
Następnie odczytano fragment Ewangelii św. Marka, mówiący o spotkaniu Jezusa z uczniami na wzburzonym jeziorze, które On uspokoił swoim słowem po ich słowach pełnych wyrzutu: „Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy?”.

Następnie zabrał głos Ojciec Święty. Zauważył, że tak jak w tym fragmencie Ewangelii również dzisiaj wydaje się, iż zapadł wieczór, a wszystko ogarnięte jest pustką, która paraliżuje. Podobnie jak uczniowie uświadomiliśmy sobie, że jesteśmy w tej samej łodzi, wszyscy słabi i zdezorientowani, ale jednocześnie wszyscy potrzebujący wzajemnego pocieszenia i wsparcia. Natomiast Pan Jezus spokojnie śpi, ufając Ojcu. Gdy został zbudzony, po uciszeniu wiatru i wody, zwrócił się do uczniów z odcieniem wyrzutu: „Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże wam brak wiary?”.

Franciszek podkreślił, że nikomu nie zależy na nas bardziej, niż Panu Jezusowi. Natomiast burza odsłania naszą bezradność i fałszywe przesłanki, na których zbudowaliśmy nasze życie, starając się ukryć swój egoizm. Kilkakrotnie papież przytoczył słowa Jezusa z Ewangelii: „Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże wam brak wiary?”. Zaznaczył, że obecnie konieczne jest dokonanie rachunku sumienia z naszego stylu życia, stosunku do siebie nawzajem, a także do Ziemi, będącej naszym wspólnym domem.

„Nie jest to czas Twojego sądu, ale naszego osądzenia: czas wyboru tego, co się liczy, a co przemija, oddzielenia tego, co konieczne od tego, co nim nie jest. Jest to czas przestawienia kursu życia ku Tobie, Panie, i wobec innych” – wskazał Ojciec Święty.

Zachęcił do odkrycia, że nasze życie jest utkane i podtrzymywane przez zwykłych ludzi: lekarzy, pielęgniarzy i pielęgniarki, pracowników supermarketów, sprzątaczki, opiekunki, przewoźników, stróżów porządku, księży, zakonnice i bardzo wielu innych, którzy zrozumieli, że nikt nie zbawia się sam i jesteśmy wezwani do budowania jedności.

Podkreślił także znaczenie modlitwy. „Zaprośmy Jezusa do łodzi naszego życia. Przekażmy Mu nasze lęki, aby On je pokonał. Podobnie jak uczniowie doświadczymy, że z Nim na pokładzie nie dojdzie do katastrofy. Bo Boża moc polega na skierowaniu ku dobru wszystkiego, co się nam przytrafia, także rzeczy złych. Wnosi On w nasze burze pokój ducha, bo z Bogiem życie nigdy nie umiera” – stwierdził Franciszek.

Zachęcił do rozbudzenia solidarności, wiary i nadziei. Wskazał, że przyjęcie krzyża oznacza odnalezienie odwagi, by wziąć w ramiona wszystkie przeciwności obecnego czasu. „W Jego krzyżu zostaliśmy zbawieni, aby przyjąć nadzieję i pozwolić, aby to ona umocniła i wspierała wszystkie środki i możliwe drogi, które mogły by nam pomóc strzec siebie oraz strzec innych. Przyjąć Pana, aby przyjąć nadzieję. Oto moc wiary, która wyzwala ze strachu i daje nadzieję” – podkreślił Ojciec Święty.

Kończąc papież zawierzył świat Panu Bogu. „Panie, pobłogosław świat, daj zdrowie ciałom i pocieszenie sercom. Chcesz, byśmy się nie lękali. Ale nasza wiara jest słaba i boimy się. Ale Ty, Panie, nie zostawiaj nas na łasce burzy. Powtórz raz jeszcze: «Wy się nie bójcie!». A my, razem z Piotrem, «wszystkie troski przerzucamy na Ciebie, gdyż Tobie zależy na nas»” – powiedział Franciszek na zakończenie swego rozważania.

Następnie podszedł do ustawionych przy kolumnach przed głównym wejściem do bazyliki dwóch wizerunków: najpierw do ikony Matki Bożej „Salus Populi Romani” (Ocalenie Ludu Rzymskiego) z bazyliki Matki Bożej Większej, a potem do cudownego krucyfiksu z kościoła św. Marcelego przy via del Corso w centrum Rzymu. Modlił się przed nimi dłuższą chwilę, ucałował też stopy figury Zbawiciela. W tym czasie kantorzy odśpiewali pochodzącą z III wieku modlitwę „Sub Tuum praesidium” (Pod Twoją obronę) i wielkopostną antyfonę „Adoramus te Christe et benedicimus tibi, quia per crucem tuam redemisti mundum” (Kłaniamy Ci się, Chryste i błogosławimy Tobie, żeś przez krzyż swój świat odkupił).

Następnie rozpoczęła się adoracja eucharystyczna przed Najświętszym Sakramentem, wystawionym na ołtarzu umieszczonym na dziedzińcu bazyliki św. Piotra. Kantorzy odśpiewali hymn „Adoro te devote” („Zbliżam się w pokorze”), przypisywany św. Tomaszowi z Akwinu. Po dłuższej modlitwie w ciszy odmówiono rozbudowaną modlitwę błagalną w formie litanii, w której znalazło się m.in. wezwanie o wybawienie ludzi od epidemii.

A po odśpiewaniu hymn „Tantum ergo sacramentum” (Przed tak wielkim Sakramentem) papież wyszedł przed bazylikę, by udzielić Najświętszym Sakramentem nadzwyczajnego błogosławieństwa apostolskiego „Urbi et Orbi” (Miastu [Rzymowi] i Światu). W tym momencie zabrzmiały dzwony tej świątyni.

Archiprezbiter bazyliki św. Piotra kard. Angelo Comastri ogłosił, że ci wszyscy, którzy uczestniczyli w tym błogosławieństwie za pośrednictwem radia, telewizji i innych środków przekazu, mogą uzyskać odpust zupełny pod zwykłymi warunkami ustanowionymi przez Kościół.

Na zakończenie kantorzy odśpiewali „Laudate Dominum omnes gentes”.

„Salus Populi Romani” to wizerunek Matki Bożej, patronki Rzymu. Tradycja łączy tę bizantyjską ikonę z zakończeniem zarazy z 539 r. Modlił się przed nią także papież Grzegorz XVI w czasie epidemii cholery w 1837 r.

Z kolei z czczonym w kościele św. Marcelego XIV-wiecznym krucyfiksem związane są dwa wydarzenia z XVI wieku, uznawane za cudowne. Najpierw w 1519 r. jako jedyny element wyposażenia ocalał on z pożaru tej świątyni. Trzy lata później zaś niesiony był w procesji pokutnej, z którą łączy się ustanie w Rzymie epidemii dżumy.

Przed wizerunkami z rzymskiej bazyliki Santa Maria Maggiore i kościele San Marcello al Corso papież Franciszek modlił się podczas prywatnej pielgrzymki 15 marca, prosząc Boga o zakończenie pandemii koronawirusa.

PAP

Uroczystego błogosławieństwa „Urbi et Orbi”, połączonego z możliwością uzyskania odpustu zupełnego, udziela ze środkowego balkonu bazyliki św. Piotra nowo wybrany papież. Udziela go także w każdą Wielkanoc i Boże Narodzenie. Dzisiejsze błogosławieństwo „Urbi et Orbi” miało więc charakter nadzwyczajny.

CZYTAJ DALEJ

#NiedzielaDlaDzieci: Za rękę z Maryją

2020-03-28 15:45

[ TEMATY ]

dzieci

modlitwa

różaniec

#NiedzielaDlaDzieci

Herby Meseritsch/Adobe Stock

Po co mamy modlić się na różańcu? O czym mówią poszczególne tajemnice? I czym w ogóle jest modlitwa różańcowa? Wyjaśniamy.

Lubię modlić się za kogoś na różańcu. Powtarzając „Zdrowaś”, „Zdrowaś”... czuję, że naprawdę kogoś obejmuję modlitwą. Jakbym ciągle Bogu przypominał o kimś. Albo okrywał kogoś płaszczem modlitwy. Przez ręce Maryi. To ona pomaga mi wstawiać się za kimś u Boga. Kiedy trzymamy różaniec, to jest trochę tak, jakbyśmy chwycili się dłoni Maryi i pozwolili się prowadzić. Ona nas prowadzi. Nie byle gdzie, ale zawsze do Jezusa.

Nie wiem, czy zauważyłeś, ale w centrum modlitwy „Zdrowaś Maryjo” jest właśnie Imię Jezus.

Odmawianie Różańca to patrzenie na Jezusa oczami Maryi. W tym wpatrywaniu się pomagają nam tajemnice różańcowe. Są to różne wydarzenia z życia Jezusa, o których myślimy podczas odmawiania poszczególnych dziesiątek naszej modlitwy. Dzięki nim w Różańcu streszczona jest cała Ewangelia.

Co to są tajemnice radosne i światła?

Na początku są tajemnice radosne. Wspominamy w nich wydarzania związane z Narodzeniem Pana Jezusa i Jego dzieciństwem. Gdy przychodzi na świat dziecko, przynosi ogromnie dużo

radości swoim rodzicom i całej rodzinie. Ten mały bobas często płacze, woła jeść, trzeba spędzać przy nim wiele czasu, często i w nocy. A mimo to daje wszystkim tyle uśmiechu. Wystarczy, że po prostu jest. Odmawiając tajemnice radosne, razem z Maryją cieszymy się z przyjścia na świat Pana Jezusa.

Potem są tajemnice światła. Przypominamy sobie szczególne chwile z okresu, gdy Jezus nauczał tłumy i czynił cuda. Wyprowadzał ludzi z ciemności grzechu, lęku i kłamstwa, i prowadził do światła prawdy. Bo kiedy człowiek poznaje prawdę, to wyraźniej widzi siebie i drugiego człowieka. W tajemnicach światła Pan Jezus pokazuje, kim naprawdę jest i jak bardzo jest dla nas dobry.

A o czym mówią tajemnice bolesne i chwalebne?

Po chwilach radosnych i pełnych blasku nastają w życiu Jezusa momenty bardzo trudne.

Są one związane z krzyżem i śmiercią. W tych wydarzeniach myślimy o tym, jak wiele Pan Jezus przecierpiał dla każdego z nas.

Razem z Matką Bożą patrzymy na Jezusa niosącego krzyż. To tajemnice bolesne.

Chcemy współczuć Jezusowi i pocieszać Go. Być blisko Niego. Łatwiej znosi się cierpienie, gdy ma się obok siebie kogoś bliskiego.

Dobrze wiemy jednak, że Ewangelia nie kończy się na Golgocie. Potem przychodzi oczekiwany poranek Zmartwychwstania.

O tym opowiadają ostatnie tajemnice Różańca – tajemnice chwalebne. Jezus pokazuje wszystkim swoją chwałę. Pokonuje śmierć. Wstępuje do nieba. Posyła Ducha Świętego. Wprowadza do nieba swoją Mamę. Mamy się z czego cieszyć!

Po co mamy modlić się na różańcu?

Różaniec opowiada o całym życiu Pana Jezusa. Ale mówi też o naszym życiu. Przecież my

także przeżywamy chwile radosne, gdy na przykład odwiedzamy przyjaciela albo jedziemy na przejażdżkę rowerową. Są także u nas momenty, które możemy porównać do tajemnic

światła. Kiedy rozwijasz swoje talenty czy też uczysz się swojego ulubionego przedmiotu, to jakbyś pozwalał Panu Jezusowi, żeby On dawał ci poznać prawdę o sobie i o świecie.

W życiu jednak nie zawsze jest z górki. Przychodzą też wydarzenia trudne, które trzeba jakoś przejść. Dobrze jest wtedy mieć obok siebie kochającą osobę.

Potem przychodzi czas szczęścia, że udało się coś osiągnąć. To takie nasze tajemnice chwalebne. Najpiękniejsze w tym wszystkim jest to, że w każdym wydarzeniu naszego życia możemy odnaleźć Jezusa. Czy jest to radość i szczęście, czy też trochę bólu – On jest z nami.

Inne ciekawe materiały dla dzieci: Zobacz

CZYTAJ DALEJ
E-wydanie
Czytaj Niedzielę z domu

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję