Reklama

Niedziela Łódzka

Pamiętna wizyta

Niedziela łódzka 17/2014, str. 6-7

[ TEMATY ]

Jan Paweł II

Łódź

ARCHIWUM KURII METROPOLITALNEJ

W Niedzielę Miłosierdzia Bożego 27 kwietnia bł. Jan Paweł II zostanie włączony w poczet świętych Kościoła powszechnego. W związku z tym historycznym wydarzeniem powracamy do dnia 13 czerwca 1987 r., kiedy to Ojciec Święty odwiedził Łódź. Papieska wizyta była najważniejszym wydarzeniem w dziejach miasta i Kościoła łódzkiego. Przesłanie, które pozostawił wtedy Jan Paweł II, jest nadal aktualne i także dzisiaj może być dla nas źródłem wielu cennych wskazań.

Msza św. na Lublinku

O godz. 10 helikopter z Ojcem Świętym wylądował na błoniach łódzkiego lotniska Lublinek. W przemówieniu powitalnym bp Władysław Ziółek powiedział m.in.: „Niech mi będzie wolno wyrazić Waszej Świątobliwości naszą głęboką wdzięczność za umieszczenie na swoim pielgrzymim szlaku naszego włókniarskiego i akademickiego miasta, które od dziś będzie miało dumną odwagę uważać się za «Łódź Piotrową», wszak Następca św. Piotra przewodniczy łódzkiej stacji Kongresu Eucharystycznego, sprawuje Najświętszą Eucharystię, błogosławi zgromadzonym rzeszom, nakarmi Chlebem Życia dzieci, spotka się z przedstawicielami wspólnoty diecezjalnej w katedrze i w zakładzie pracy. (...) Piotrze naszych czasów! Dobrze, że tu jesteś! Spójrz! Wszyscy, których tu widzisz, «stoimy przed Bogiem, aby wysłuchać wszystkiego, co Pan Tobie polecił»”.

Uroczysta Msza św. z I Komunią św. dzieci rozpoczęła się o godz. 10.35. Razem z Janem Pawłem II koncelebrowali m.in.: kard. Agostino Casaroli, kard. Franciszek Macharski, kard. Henryk Gulbinowicz, bp Władysław Ziółek, bp Bohdan Bejze, bp Jan Kulik, bp Józef Rozwadowski. Do I Komunii Świętej przystąpiło tego dnia 1556 dzieci ze wszystkich parafii diecezji łódzkiej. 100 dzieci przyjęło Komunię św. z rąk Papieża, wśród nich było dziewięcioro dzieci urodzonych 16 października 1978 r. – w dniu wyboru kard. Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową.

Reklama

W homilii Ojciec Święty mówił: „Teraz zwracam się do Was, drogie dzieci, dziewczynki i chłopcy, którzy dziś po raz pierwszy macie przyjąć do Waszych serc Pana Jezusa jako pokarm wiecznego zbawienia. Dzisiaj, gdy Wasze dziecięce usta rozchylą się, aby przyjąć białą postać chleba, kapłan wypowie słowa: Ciało Chrystusa, a każdy i każda z Was odpowie: Amen. Amen – to znaczy: wierzę, przyjmuję z wiarą. Sprawując Eucharystię, sprawujemy wielką tajemnicę wiary. I oto Wy – mali chrześcijanie, dojrzeliście już do tego, aby w tej tajemnicy uczestniczyć w pełni. Komunia Święta – to właśnie pełne uczestniczenie w Eucharystii, w ofierze Chrystusa i Kościoła. (...) Oto dziś dzień wielkiego spożywania Chleba żywota. Dzień Pierwszej Komunii Świętej. Chrystus staje się pokarmem dusz. Dzisiaj jest wśród was, w tym wielkim przemysłowym mieście, w tym Kościele łódzkim. Jest w was wszystkich, którzy Go przyjmujecie w Komunii Świętej. W waszych sercach, drogie dzieci, dziewczynki i chłopcy, którzy Go dzisiaj przyjmujecie po raz pierwszy – aby już odtąd stale przyjmować, przez całe życie, by nie zabrakło wam sił w wędrówce poprzez ziemię do domu Ojca”.

Po Mszy św. Jan Paweł II skierował do jej uczestników niezapomniane słowa: „Ogromną radość sprawiłoś miasto, które nosisz nazwę Łódź i Kościele łódzki, ogromną radość sprawiłoś Następcy św. Piotra, który jest waszym Rodakiem. (...) Dzielę tę radość z wami wszystkimi, dzieci i dorośli, dzielę ją z Kościołem łódzkim i całym Kościołem polskim. Bo to jest na szlaku Kongresu Eucharystycznego, który się w całej Polsce odbywa, szczególny moment eucharystyczny – I Komunia Święta”. Następnie zapytał: „Co jeszcze mamy więcej zrobić?”. I odpowiedział: „Każdy kapłan po I Komunii Świętej dzieci zbiera je wszystkie razem i robi z nimi fotografię. (...) Jak ci nasi artyści fotografowie obejmą nas wszystkich, to ja już nie wiem, ale to ich zmartwienie. Niech oni się martwią, od tego są fotografami, żeby zrobili nam porządną fotografię”. Pamiątkowe zdjęcia, na których zostały uwiecznione dzieci pierwszokomunijne z Ojcem Świętym, zrobił papieski fotograf Arturo Mari. Były one bardzo udane.

W Mszy św. na Lublinku uczestniczyło ponad milion osób. Pieśni śpiewał chór złożony z 825 osób, reprezentujących 12 parafii. Orkiestra liczyła 431 muzyków. Przybyli wierni z archidiecezji wrocławskiej, diecezji kieleckiej, płockiej, sandomiersko-radomskiej, włocławskiej i spoza granic Polski.

Reklama

Spotkanie ze światem nauki i kultury

Po liturgii Ojciec Święty odjechał do Domu Biskupów Łódzkich, gdzie się posilił i nieco odpoczął. Kolejnym punktem wizyty w Łodzi było spotkanie z przedstawicielami łódzkiej kultury i nauki w katedrze.

W progach katedry Papieża powitał bp Władysław Ziółek: „W tej chwili pragnę zwrócić oczy, myśli i serce Waszej Świątobliwości na rzesze żywych synów i córek Kościoła łódzkiego, wypełniających katedralną świątynię i otaczających ją z zewnątrz. To liczni przedstawiciele Łodzi akademickiej: naukowcy, pedagodzy, twórcy kultury, lekarze, prawnicy, inżynierowie, młodzież studencka. Ich obecność jest naocznym znakiem tych zmian, jakie zachodzą w społeczności Łodzi, tego szczególnego miasta, które do niedawna było znane niemal wyłącznie z licznych fabryk”.

Zwracając się do zgromadzonych w katedrze, Ojciec Święty powiedział: „Pragnę wyrazić moją wielką radość, że spotykam się tutaj z przedstawicielami świata nauki i kultury, nie wyłącznie, ale w szczególnej mierze. Czeka mnie spotkanie z przedstawicielami świata pracy – tym bardziej cenne jest to intermedium w katedrze, gdzie reprezentowany jest świat łódzkiej kultury i nauki. Wyrażam radość z tego, że się spotykamy nie tylko dzisiaj, spotykamy się od dawna, spotykamy się wciąż. Czuje się waszą obecność w społeczeństwie, w kulturze polskiej, w Kościele polskim. Jestem za to bardzo wdzięczny inteligencji łódzkiej. (...) Życzę więc, wszystkim tutaj zgromadzonym, aby nadal byli sobą, tak jak dotąd, żeby reprezentowali to, co jest w naszej kulturze autentyczne, humanistyczne, chrześcijańskie, i żeby to reprezentowali w tym specyficznym kontekście, jakim jest Łódź”.

Następnie Ojciec Święty poświęcił tablicę upamiętniającą bp. Michała Klepacza i przekazał na ręce bp. Władysława Ziółka dar dla Kościoła łódzkiego w postaci antycznej monstrancji, którą przywiózł z Rzymu. Spotkanie w katedrze zakończył słowami: „Niech Bóg wynagrodzi temu, który wymyślił w czasie tej podróży Papieża do Polski dzień łódzki”.

W Uniontexie

Z katedry Jan Paweł II udał się do Zakładów Przemysłu Bawełnianego „Uniontex”, gdzie odbyło się historyczne spotkanie się z łódzkimi włókniarkami.

Wzruszenie, łzy, radość, szczęście i śpiew towarzyszyły temu spotkaniu. Ojciec Święty mówił o wielkiej godności kobiety i o tym, jak ważną rolę spełnia w rodzinie. ”... Kobieta bowiem, jak uczy doświadczenie, jest nade wszystko sercem wspólnoty rodzinnej. Ona daje życie i ona też pierwsza wychowuje. Oczywiście wspomagana przez męża i dzieląca z nim systematycznie cały zakres powinności rodzicielskich i wychowawczych. Jednakże wiadomo, że organizm ludzki przestaje żyć, gdy zabraknie pracy serca. Analogia jest dość przejrzysta. Nie może zabraknąć w rodzinie tej, która jest sercem rodziny. (...) To naturalne posłannictwo kobiety-matki bywa często podawane w wątpliwość z pozycji akcentujących przede wszystkim uprawnienia społeczne kobiety. Niekiedy patrzy się na jej pracę zawodową jako na awans społeczny, a oddanie się bez reszty sprawom rodziny i wychowania dzieci bywa uważane za rezygnację z rozwoju własnej osobowości. Za jakieś zacofanie. (...) Jednakże prawdziwy awans kobiety domaga się od społeczeństwa szczególnego uznania zadań macierzyńskich i rodzinnych, ponieważ są one wartością nadrzędną wobec wszystkich innych zadań i zawodów publicznych”. Papieskie słowa przyjmowane były burzliwymi oklaskami i wielokrotnie skandowanym „Bóg zapłać”. Swoją wypowiedź Ojciec Święty zakończył błogosławieństwem.

O godz. 18, żegnany przez rzesze łodzian, Jan Paweł II odleciał helikopterem z pobliskiego stadionu „Włókniarz” do Warszawy.

2014-04-24 14:19

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Jedyny taki zakon

2020-07-28 10:38

Niedziela łódzka 31/2020, str. IV

[ TEMATY ]

Łódź

Zakon Rycerski św. Jerzego Męczennika

Marek Kamiński

Inwestytura zakonu w 2019 r.

Zakon Rycerski św. Jerzego Męczennika jest braterstwem dam i kawalerów, którzy prowadzą życie pod hasłami pokory, lojalności i służby dla dobra wspólnego.

Członkiem zakonu można zostać tylko przez zaproszenie, które proponuje się osobom pełnoletnim, praktykującym chrześcijanom o przykładnej reputacji społecznej i moralnej. Nie ma ono wiele wspólnego z sukcesem materialnym kandydata, stanowi raczej wyraz uznania dla jego charakteru i prawości.

CZYTAJ DALEJ

Rozwodów kościelnych nie ma!

Niedziela łódzka 41/2019, str. 4-6

[ TEMATY ]

Kościół

rozwód

małżeństwo

Archiwum ks. Leszczyńskiego

Ks. prof. Grzegorz Leszczyński

Z ks. prof. Grzegorzem Leszczyńskim, wikariuszem sądowym Trybunału Metropolitalnego Łódzkiego, o tym, co oznacza „stwierdzenie nieważności małżeństwa”, kto może go dokonać i czy bywają podstawy do rozpoczęcia procesu, rozmawia Anna Skopińska

ANNA SKOPIŃSKA: – Co jakiś czas słyszymy, że taki czy inny celebryta jest po „kościelnym rozwodzie” i szykuje się do drugiego ślubu. Przed drzwiami trybunału w łódzkiej kurii też kolejka. Czyżby panowała moda na rozwiązywanie małżeństw? Księże Profesorze – co to są te „kościelne rozwody” i jak mają się do składanej przed ołtarzem przysięgi – „Nie opuszczę cię aż do śmierci”?

KS. PROF. GRZEGORZ LESZCZYŃSKI: – „Rozwodów kościelnych” nie ma. Utarło się jedynie używać takiej terminologii ze względu na terminologię prawa cywilnego. W Kościele istnieje „stwierdzenie nieważności małżeństwa”, czyli potwierdzenie, że od początku dane małżeństwo było z jakiś określonych przyczyn nieważne. Jak to się ma do przysięgi małżeńskiej? By ona była ważna, musi być przede wszystkim wyrażona świadomie i dobrowolnie. A więc wszystko, co eliminuje tę świadomość albo dobrowolność, sprawia, że przysięga od początku była wadliwa, bo złożona w sposób nieważny.

– To możliwe, że ludzie po latach przypominają sobie, że to było nieważne? Czy może robimy to dla wygody, bo weszliśmy w nowy związek i fajnie, bo można byłoby mieć kolejny ślub kościelny?

– Różnie. Myślę, że niektóre osoby chcą uporządkować swoją sytuację, np. sakramentalną, i w sposób zupełnie szczery występują o stwierdzenie nieważności małżeństwa, zwłaszcza jeśli trwało ono bardzo krótko i istniały po drugiej stronie określone przyczyny, np. choroba psychiczna czy jakieś działanie podstępne, albo np. wykluczenie potomstwa czy wierności. Ale jest też z pewnością pewien odsetek osób, które – nieładnie mówiąc – „próbują nieco na siłę” stwierdzić nieważność pierwszego małżeństwa, by otworzyła im się droga do nowego związku.

– Ale powinien istnieć chyba jakiś odsiew tych, którzy mówią prawdę, od tych, którzy chcą rzeczywistość „nagiąć”?

– W procesie małżeńskim jest kilka osób, które pracują właśnie po to, by dojść do prawdy. Jest chociażby obrońca węzła małżeńskiego, który broni ważności małżeństwa i próbuje wyciągnąć te wszystkie elementy, jakie przemawiają za ważnością, czyli zakwestionować zeznania osób, które „kombinują” czy próbują jakoś „naciągnąć” sytuację.

– Faktycznie udaje się takie osoby wyodrębnić?

– Tak. Bo potem jeszcze w każdej sprawie orzeka trzech sędziów, więc każdy z nich czyta akta i wydaje swoje wotum. Tu olbrzymią rolę odgrywają tzw. sędziowie audytorzy – ci, którzy prowadzą przesłuchania, by tak je poprowadzić, aby wydobyć prawdę. Mimo tego, że strona chce, np. czasami powiedzieć coś „na siłę”.

– Ale Ksiądz i ci księża – sędziowie – ciągle jesteście kapłanami i w uszach zapewne dźwięczy wam wypowiadana formuła – „Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela”. Ktoś przychodzi i trzeba tą przysięgę kwestionować – to jest chyba trudne...

– Każdy z nas ma też przed oczyma istnienie domniemania ważności tego małżeństwa, czyli to, że skoro ktoś je zawarł, to domniemywa się, że ono było ważne. A po drugie – każdy ma też przed oczyma pewną powagę procesu małżeńskiego i to, że tu dążymy do znalezienia prawdy. A nie do tego, by komuś pomóc w takim sensie, jak to mówił Jan Paweł II, „korzyści” – miłosierdzia czy zlitowania się, by miał nowy związek. Tu chodzi o to, by stwierdzić prawdę.

– Dużo osób zgłasza się do trybunału i składa wnioski?

– W łódzkim sądzie mamy około 120-130 wyroków rocznie. Zgłasza się, oczywiście, dużo więcej osób, ale po wstępnych rozmowach zdarza się, że wiele z nich nie składa wniosków, bo nie ma zgodnie z prawem żadnych podstaw, by prowadzić taki proces.

– A wyroki zapadają na korzyść, czy na niekorzyść?

– Większość jest na korzyść, ok. 70 proc. jest pozytywnych.

– Tak myślę, że w pojęciu moich rodziców, nie mówiąc już o starszych pokoleniach, stwierdzenie nieważności małżeństwa nie istniało. Czy to jest ten kryzys małżeństwa? A może po prostu brak odpowiedzialności za to, co się komuś ślubuje?

– Procesy istniały zawsze, choć może nie było takiej wiedzy na ten temat. Nasz sąd funkcjonuje od 1920 r. i od tamtego czasu mamy już w archiwach akta procesów, które były tu prowadzone. Było ich, co prawda, mniej. Dzisiaj dużo mówi się o takich procesach w mediach, jest ich też znacznie więcej. Przyczyn tego jest pewnie wiele. Kryzys małżeństwa? Z pewnością. Myślę też, że to kryzys osobowości człowieka i bardzo silna niedojrzałość, chociażby emocjonalna. Niezdolność do pokonywania różnych trudności, które pojawiają się w małżeństwie. Czasem wystarczy byle pretekst, by małżeństwo się po prostu rozpadło.

– Z tej całej listy powodów, które podaje się w piśmie procesowym, wyciągam jeden: „poważny brak rozeznania co do istotnych praw i obowiązków małżeńskich”. Tyle że wchodząc w małżeństwo, mamy najczęściej te dwadzieścia kilka lat i to dla nas kompletnie nowa sytuacja, w której nie da się przewidzieć wydarzeń w życiu...

– W tym tytule, by stwierdzić poważny brak rozeznania, muszą istnieć poważne zaburzenia psychiczne, zwłaszcza psychozy. Bo to zwykle psychozy stają się powodem tego, że człowiek nie jest w stanie rozeznać, na czym polegają jego obowiązki, czy nie funkcjonuje u niego pewna zdolność krytycznego dokonywania wyborów. To nie jest tak, że powiemy sobie, że gdy mamy lat 20-21, to nie do końca wiemy na czym polegają obowiązki. Pewnie wiemy nie do końca, ale by akurat stwierdzić nieważność, musi istnieć konkretna psychoza, np. maniakalno-depresyjna czy dzisiaj bardzo modne tzw. zaburzenia afektywno-dwubiegunowe.

– A jak to stwierdzacie?

– W tego typu procesach bardzo ważnym dowodem, wręcz podstawowym, jest opinia biegłego psychiatry, który spotyka się z daną osobą. Z tą, u której podejrzewa się takie czy inne zaburzenie. I potem on wystawia swoją opinię.

– Może Ksiądz podać najczęstszy powód wpisywany w pozew?

– Niezdolność natury psychicznej do podjęcia obowiązków małżeńskich wynikająca z różnych uzależnień. Przede wszystkim uzależnienie od alkoholu, od pornografii, od hazardu, dzisiaj bardzo często od Internetu. Czy niedojrzałość psycho-emocjonalna – to jest też dość częsty powód. Spotyka się także uzależnienie od rodziców, zwłaszcza syna od matki. I coraz częściej pojawia się wykluczenie potomstwa, gdy małżonkowie nie chcą mieć dzieci, albo wykluczenie wierności – kiedy nie chcą zachować wierności małżeńskiej.

– A zdarza się, że obrońcy węzła małżeńskiego uda się „skleić” to małżeństwo?

– To nie jest zadanie obrońcy węzła, ale pojednanie czasami się zdarza, choć rzadko. Gdy osoby składają wnioski, a potem je wycofują, bo okazuje się, że doszli jakoś do porozumienia. Ale w większości przypadków ludzie, którzy przychodzą do nas, są już po rozwodach cywilnych.

– Dobrze, że istnieje taka instytucja jak „sąd kościelny”?

– Według mnie – tak. To też jest działanie duszpasterskie. Bardzo pomocne ludziom. Ta instytucja poprzez orzekanie nieważności pomaga im uregulować sytuację sakramentalną, zwłaszcza jeśli mogą wziąć drugi ślub, bo pierwsze małżeństwo było nieważne.

– To można wywnioskować, że jeśli nie udało mi się pierwsze małżeństwo, to mogę sobie kogoś poszukać i tworzyć drugie? Czy może powinno się być wiernym, bo kiedyś złożyło się przysięgę?

– Wierność jest wielką zaletą małżeństw i powinna istnieć. Ale nic na siłę. Najpierw trzeba się zastanowić, czy to pierwsze małżeństwo było ważne czy – nie. To nie jest tak, że odchodzę, szukam sobie kogoś innego, a potem dopiero się zastanawiam, co zrobić z tą sytuacją. Najpierw należałoby wszystko rozeznać.

– Ale sam Ksiądz wie, że są różne przypadki – ktoś był w związku małżeńskim, z którego są dzieci, potem były różne inne związki, potem małżeństwo cywilne i mówienie, że to tylko mąż – żona cywilna, więc mam prawo wchodzić w inne relacje i związki, szukając, i jednocześnie pojawia się staranie o unieważnienie małżeństwa. Czy na uczciwość tych ludzi też patrzycie?

– Jeśli ktoś wchodzi w kilka związków, trzeba się najpierw zastanowić, czy ta osoba się w ogóle nadaje do małżeństwa, czy jest dojrzała do małżeństwa. Proszę zauważyć, że jeśli stwierdza się nieważność małżeństwa z jakiejś przyczyny, np. niezdolności psychicznej, to żeby dana osoba wzięła drugi ślub, to zwykle dołączana klauzula musi być zdjęta. Taka osoba ma zakaz zawarcia nowego małżeństwa, dopiero ordynariusz może pozwolić na nowy związek, jeśli psycholog czy psychiatra orzeknie, że coś się zmieniło, że ta osoba jest już dojrzała, albo nie jest uzależniona od takich czy innych używek. Sam wyrok jeszcze nie upoważnia do zawarcia nowego małżeństwa w przypadku osoby, z której winy takie małżeństwo uznano za nieważne.

– Długo trwa taki proces?

– Ok. roku. Od czasu reformy papieża Franciszka nie wymaga się już dwóch pozytywnych wyroków, jak to było kiedyś, i większość spraw kończy się już w pierwszej instancji, czyli u nas zapada wyrok prawomocny.

– Zaczynaliśmy od tego, że „rozwodu kościelnego” nie ma, ale jak wytłumaczyć ludziom to, że ktoś dostaje unieważnienie i ma kolejny ślub w Kościele, że może korzystać z sakramentów, wchodząc w nowy związek? Jak to się ma do tych, którzy żyją w wierności i czystości, wiedząc, że złożona przed Bogiem przysięga zobowiązuje? Jeśli „unieważnienie” nie jest „rozwodem”, to czym? Rozwód cywilny jest też jakimś unieważnieniem małżeństwa...

– Nie. Rozwód cywilny nie jest unieważnieniem małżeństwa, a jedynie stwierdzeniem jego rozpadu. Stwierdzenie nieważności małżeństwa kościelnego to nic innego jak orzeczenie prawdy obiektywnej o małżeństwie, które z określonych przyczyn de facto nigdy nie zaistniało. To tak jakby powiedzieć, że istniał zewnętrzny pozór małżeństwa, a tak naprawdę ono nigdy nie zaistniało.

CZYTAJ DALEJ

Łódzcy Diakoni z abp Grzegorzem Rysiem wędrowali po górach

2020-08-03 11:09

dn Łukasz Kowalski

W ostatnim tygodniu lipca diakoni naszej archidiecezji wraz z księdzem arcybiskupem Grzegorzem Rysiem i rektorem seminarium — ks. Sławomirem Sosnowskim wędrowali po szlakach Gorców i Pienin. Centralnym punktem każdego dnia była Eucharystia. Jedna z nich została odprawiona w Centrum Oazowym, a dokładniej w kaplicy Chrystusa Sługi w Krościenku nad Dunajcem. Podczas homilii ks. arcybiskup zwracając się do diakonów, podkreślił, że powinni brać wzór z Chrystusa Sługi i właśnie z Jego czerpać wszelką inspirację do swoich działań.

Jeden dzień wyjazdu został poświęcony ks. Józefowi Tischnerowi. Diakoni wraz z księżmi odwiedzili dom rodziny Tischnerów. Tam rozmawiali i wsłuchiwali się w opowiadania o życiu księdza profesora. O księdzu Tischnerze opowiadali, jego brat Marian, a także bratanek Łukasz, który towarzyszył umierającemu ks. profesorowi do ostatnich chwil. Po spotkaniu z rodziną Tischnerów łódzcy diakoni razem z arcybiskupem i rektorem udali się na Mszę Święta do zabytkowego kościoła w Łopusznej. Później nawiedzili grób księdza profesora na miejscowym cmentarzu.

Zobacz zdjęcia: Łódzcy diakoni z abp Grzegorzem Rysiem w Gorcach i Pienianich

Oprócz wędrówek pieszych nie zabrakło także czasu na wycieczkę rowerową. Celem wyprawy był po — kartuski Czerwony Klasztor, znajdujący się na Słowacji. Tegoroczny wyjazd jest kontynuacją pomysłu ks. arcybiskupa, który od 2018 w okresie wakacji udaje się na kilkudniowy wyjazd z nowo wyświęconymi diakonami.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję