Reklama

Wybierzmy dla Europy Chrystusa!

2014-05-13 13:04

Ks. Ireneusz Skubiś
Niedziela Ogólnopolska 20/2014, str. 12-14

B. M. SZTAJNER/NIEDZIELA

Jeśli ktoś chciałby dokonać zerwania więzi między Kościołem katolickim a Polską, to będzie to na pewno złe dążenie, które nie przyczyni się ani do wielkości kraju, ani do zwycięstwa dobra

Dla nikogo nie jest odkryciem, że „Niedziela”, która jest tygodnikiem katolickim, jest również pismem patriotycznym. Kochamy Polskę, która jest dla nas wielkim dziedzictwem bohaterskich przodków – stąd nasza nieustanna walka o sprawy najważniejsze dla człowieka i narodu: o sprawiedliwość społeczną, o uczciwość życia, o godność każdego człowieka. Bardzo byśmy chcieli, by ludziom powodziło się dobrze i żeby było wśród nas jak najmniej ludzi przegranych.

Wierni dziedzictwu

By tak się stało, wszyscy powinniśmy mieć świadomość tego, co znaczy być Polakiem, wszyscy powinniśmy czuć się związani z ważnymi faktami, które były udziałem naszych rodaków na przestrzeni wieków. To także wiąże się z naszą kulturą ojczystą – językiem, śpiewem, sposobem funkcjonowania, tradycją, określonym światem wartości. Drzemie w nas Polska ludzi szczerych, uczciwych, rzetelnych, niezakłamanych i choć nieraz słaba i niepewna siebie, to jednak jest to niejako nasza rodzina – rodzina ludzi otwartych na siebie nawzajem, na swoich sąsiadów, ludzi, którzy potrafią usiąść i ze sobą porozmawiać, pożartować, ale też zatroszczyć się o bliźniego, pomóc mu.

Dlaczego zatem w Polsce żyje się nam dziś tak ciężko? Dlaczego oprócz biedy materialnej doskwierają trudności przy załatwianiu najprostszych spraw? Tak dużo wokół nieżyczliwości i barier. Skąd się to wszystko wzięło...

Reklama

Otóż Polska w pewnym momencie swych dziejów znalazła się w ogromnym kryzysie, który doprowadził do jej rozbioru. Zaborcy zaś zaczęli stosować wobec naszego kraju swoją politykę, która miała charakter kolonialny. Chodziło nie tylko o aneksję terytoriów, ale też o podporządkowanie sobie ludzi, o jak największe wykorzystanie materialne tych ziem i zniszczenie wszystkiego, co polskie. I tak się stało. Polska zniknęła z mapy Europy na 123 lata. Czas zaborów zrobił swoje. Oczywiście, nie każdy z zaborców był w jednakowym stopniu zły, w niektórych zaborach postęp techniczny i gospodarczy był nawet większy niż wcześniej, ale naród pozostawał pod obcym pręgierzem. A co najgorsze – dochodziło do zmiany myślenia Polaków, którzy zaczynali „rozumować” po rosyjsku, po prusku czy austriacku, ale też zrodziło się myślenie „partyzanckie”, co dla życia w szczerości i prawdzie pozostawiło fatalne skutki. Zaczął także wyrastać swoisty wasalizm – w społeczeństwie żyjącym w uciemiężeniu zawsze znajdą się ludzie, którzy starają się przypodobać nowej władzy. Doprowadziło to do ogromnego zubożenia kraju, naruszenia tożsamości jego obywateli i wygaszenia chęci pracy na rzecz jego rozwoju.

Po latach tej narodowej depresji przyszedł czas odnowy, rezurekcji. Po roku 1918 Polska zaczęła wracać do siebie – nie na darmo poeci pisali o jej zmartwychwstaniu. Polska myśl patriotyczna stała się bardziej żywa, krwista, pełna ideałów i mocy. Niewola wyzwoliła wielkie oczekiwania, którymi zaczęli żyć wielcy Polacy. Dzięki tym wspaniałym ideom rodziła się w zamyśleniach Polska wielka i potężna duchowo. Szczególnie na wielkich połaciach dzisiejszej Ukrainy i Białorusi Polska odezwała się bardzo serdecznie i żywo. Zostały tam ocalone polska myśl, polskie dziedzictwo ze swoją kulturą, językiem i miłością do ojczystej ziemi. Polaków ożywiała myśl romantyczna, przechodząca później w pozytywistyczną, ale zawsze w środku była Polska i wszystko to, co miało ją stanowić. Mieliśmy wielkich ludzi, którzy umieli wyjaśniać narodowe dzieje i tłumaczyć rację stanu. Wśród nich byli liczni nauczyciele, księża, pisarze i poeci, ale także wielcy inżynierowie, ludzie techniki.

Silni patriotyzmem wielu

Trzeba zauważyć, że ta polska myśl nie była myślą nacjonalistyczną. Było to myślenie chrześcijańskie, solidarne, uznające dobro różnych opcji narodowościowych. Jednocześnie byliśmy czujni, by w tym istnym porywie społecznym nie zniszczyć tego, co dla narodu zawsze było najważniejsze, zgodne z tym, co pisał niegdyś poeta: „Ale nie depczcie przeszłości ołtarzy,/Choć macie sami doskonalsze wznieść;/ Na nich się jeszcze święty ogień żarzy,/ I miłość ludzka stoi tam na straży,/ I wy winniście im cześć!” (Adam Asnyk, „Do młodych”). Owa wewnętrzna zbieżność i spójność polskiej myśli i uczuć były bardzo ważne i bardzo potrzebne.

Naród wiedział, że Polski nie wystarczy tylko cenić, nosić w sercu i w myślach, ale że trzeba o nią walczyć. Stąd powstania i walki narodowowyzwoleńcze, w które obfituje nasza historia. Wspominaliśmy w tym roku dzieje powstania styczniowego. Pewnie na podstawie zmagań z Rosją Polacy najbardziej dostrzegali potrzebę własnej tożsamości i najjaśniej widzieli, czym są zdrada i odejście od ideałów ojczystych. Ale też w zaborze rosyjskim mieliśmy wielu bohaterów, którzy oddawali życie za Polskę. Myśl patriotyczna była zawsze zaraźliwa i na swoje sposoby rozwijała się w każdym z zaborów, gdzie znajdowali się ludzie umiejący poruszać najpiękniejsze struny ojczyste. Rodzili się tam także wielcy mężowie stanu, którzy – gdy tylko zaistniały możliwości – umieli stanąć na wysokości zadania.

Tak rodziła się Polska, także poprzez różne stowarzyszenia, organizacje, nurty, m.in. akademickie stowarzyszenia młodzieży katolickiej czy później Ruch Kultury Chrześcijańskiej „Odrodzenie”. Widoczna w tym była ogromna rola myśli patriotycznej w polskim Kościele – myślą tą żyło duchowieństwo i biskupi, którym bardzo zależało na tym, żeby Polska odradzała się w najlepszej moralnie formie. Dlatego dzieje Kościoła splotły się wtedy niezwykle z dziejami narodu i odrodzone państwo polskie wiele Kościołowi zawdzięcza. Jego pasterze w swoich wypowiedziach w latach 20. ubiegłego wieku jasno budują polską myśl państwową, przypominając o ważnych elementach życia społecznego i demokratycznego. Gdy czytamy tekst wypowiedzi kard. Augusta Hlonda z lat 30. XX wieku, możemy zauważyć, że wiele dziesiątków lat później te słowa wciąż są aktualne. Tak więc myśl katolicka i myśl polityczna były bardzo obecne w formułowaniu zasad i ustawodawstwa w czasach odradzającej się Rzeczypospolitej, a sformułowania biskupów trafne i potrzebne. Różne środowiska miały swoich liderów, którzy przedstawiali propozycje dla Polski. To był nie tylko Józef Piłsudski, socjalista, ale i Wojciech Korfanty, jeden z czołowych przywódców chrześcijańskiej demokracji. Myślenie polskie było obecne w wielu książkach, artykułach i miało na uwadze prawdziwe dobro Polski.

Szukając fundamentów Europy

Niewątpliwie na obrzeżach tego myślenia powstawały coraz bardziej rosnące w siłę grupy i środowiska, mające na celu służbę obcym. Do takich należeli przede wszystkim komuniści, mający na uwadze komunizm w wydaniu internacjonalistycznym – Rosji Radzieckiej. Coraz głośniej wypowiadali swoje zdanie, ale naród żył tym, co było zakorzenione w naszej tradycji i kulturze, a więc wiarą katolicką. Wielkim przykładem najpiękniejszej polskiej myśli przewodniej były wypowiedzi prymasów Augusta Hlonda, Stefana Wyszyńskiego czy później papieża Jana Pawła II. Podejmowały one patriotyczną myśl przeszłości i przekazywały jej najważniejsze dla przyszłości i życia narodu polskiego idee. Ci mężowie stanu byli wielkimi nauczycielami naszego narodu w trudnych chwilach zniewolenia i w dużej mierze dzięki nim Polska została ocalona. A trzeba powiedzieć, że komuniści robili wszystko, żeby forsować swoje myślenie, które kryło w sobie iskrę zdradziecką, pomijającą polską rację stanu.

Dzisiaj żyjemy w czasie kolejnego nasilonego poszukiwania polskiej racji stanu. Musimy mieć świadomość, że najlepszy patriotyzm powinien być związany z chrześcijaństwem i Ewangelią, gdyż tylko w chrześcijaństwie nie będzie on zniewolony myśleniem małostkowym, tylko wtedy będzie sprzyjał rozwojowi wszystkich narodów. Jeśli więc ktoś chciałby dokonać zerwania więzi między Kościołem katolickim a Polską, to będzie to na pewno złe dążenie, które nie przyczyni się ani do wielkości kraju, ani do zwycięstwa dobra. Polska wielka jest możliwa tylko z Kościołem, Europa będzie silna tylko z chrześcijaństwem, które dało jej podwaliny. Mówił o tym wielokrotnie Ojciec Święty Jan Paweł II i sam jest tego najlepszym przykładem.

Rozwój zakłada wolność

Stoimy jako naród przed kolejnymi wyborami – tym razem są to wybory do Parlamentu Europejskiego. Unia Europejska nie przedstawia dziś większej klarowności w koncepcjach dotyczących scalającej ją idei. Polska odnajdywała siebie w założeniach idei Europy zjednoczonej i realizowanej jako wspólnota narodów. Polska myśl polityczna tkwi w wolności i demokracji. Wiadomo, że każdy kraj rozwijał się w swoistych okolicznościach i warunkach, tak też wychowywali się obywatele w poszczególnych krajach, to stanowiło proprium każdego narodu. I to – wolność rozwoju każdego narodu – powinno pozostać właściwością wspólnoty europejskiej. Wciąż mamy bowiem do czynienia z dojrzewaniem narodów – czymś nieocenionym dla każdego z nich, ale i dla całej wspólnoty – wątkiem własnym, rodzimym, wyróżniającym go spośród innych narodów. Budulcem naszego narodu jest zakorzenienie w Ewangelii i w filozofii chrześcijańskiej. To soki ożywcze, które dają nam siłę i najlepszą motywację do działania. Poza tym UE nie może zapomnieć, że bazą dla zjednoczonej Europy jest myśl ewangeliczna i największe przykazanie miłości Boga i bliźniego. Europa będzie wielkim i ważnym kontynentem, jeśli będzie Chrystusowa. Chrześcijaństwo daje prawdziwą i wiarygodną legitymację dla kultury współczesnego świata. Nie ateizm, który jest znakiem barbarzyństwa, zniszczenia i śmierci, ale wiara w jedynego Boga – ożywiająca, dająca moc i siłę dla rozwoju.

Odpowiedzialność i myślenie perspektywiczne

Dlatego z wielką troską patrzymy na wydarzenia, które dzieją się na Starym Kontynencie. Z bólem patrzymy na tłumienie demokracji na Ukrainie i na chęć dokonania swoistych zaborów tego poszukującego swej nowej drogi kraju. Wielką krzywdę wyrządza Rosja narodom, którym chce narzucić siłą swoje panowanie, dalekie od reguł demokratycznych. Jakże niesamowicie aktualne staje się tu przesłanie, które usłyszały portugalskie dzieci w 1917 r., kiedy Matka Boża w objawieniach w Fatimie przypominała o potrzebie nawrócenia Rosji, która może stać się zagrożeniem dla światowego pokoju. Te elementy zauważaliśmy już w działaniach Rosji bolszewickiej, ale i dzisiejsza Rosja stawia pod znakiem zapytania światową równowagę i myślenie prawdziwie demokratyczne.

Chcielibyśmy, żeby zwyciężała w Europie myśl wolna, szanująca człowieka i wszystkie prawa zawarte w katolickiej nauce społecznej. Istota polskiej myśli politycznej, również tej nowoczesnej, jest zbieżna z nauczaniem Kościoła. Polska jest więc potrzebna Europie, tak zagrożonej dziś przez materializm, hedonizm i nowe pogaństwo, co sprawia, że Europejczycy stają się ludźmi płytkimi, wygodnymi i niewymagającymi od siebie. Dlatego w życiu politycznym i społecznym powinny dominować odpowiedzialność i myślenie perspektywiczne – to one winny stanowić siłę tworzącej się nowej kultury europejskiej. Obecna kultura – „informatyczna” nigdy nie zastąpi wartości duchowych. Najnowocześniejszy komputer nie dostarczy np. czułości. Nie tylko dzięki rozumowi, ale dzięki wielkiemu sercu człowieka oraz rozpalającej go miłości rodzi się nowy człowiek. Nie mówiąc już o tym, jak potrzebny jest człowiekowi Jezus Chrystus Odkupiciel świata i Jego miłosierne Serce. Ze wszech miar zatem Chrystus powinien być zaproszony do budowania europejskiego życia.

Zauważamy też w Europie pewne dominacje i trendy niemieckie, francuskie czy anglosaskie. Bogate państwa wykorzystują swoją siłę i forsują sprawy dla siebie korzystne. Nie widać w tym ani miłości, ani uczciwości, ani sprawiedliwości. Hegemonia niektórych krajów jest groźna dla całej idei zjednoczonej Europy.

Ewangelia drogowskazem

Wybory do Parlamentu Europejskiego winny być zatem naznaczone przesłaniem Ewangelii. I Kościół katolicki w Europie powinien w sposób zdecydowany odezwać się w kwestiach związanych ze zjednoczeniem Europy. To zjednoczenie powinno być związane z wielką misją na rzecz przyjęcia Ewangelii i Jezusa Chrystusa. Bo człowiek w Europie to chrześcijanin w Europie. Ateista w Europie nie jest wyznacznikiem niczego – jest bytem, który może zadbać najwyżej o jakiś dobrobyt materialny, prędkość pociągu czy nowoczesność urządzeń elektronicznych. Tylko człowiek opierający się na prawach Ewangelii, na Dekalogu, na przykazaniu miłości Boga i bliźniego może być wyznacznikiem dla rozwoju Europy i jej ambasadorem wobec całego świata.

Niestety, i w Polsce, i w polskim parlamencie są ludzie budujący swój polityczny image na ateizmie i niechęci do Kościoła. Jaka działalność, poza sianiem niepokoju i nienawiści, towarzyszy np. Twojemu Ruchowi? Można tylko nad tym boleć i ufać, że wcześniej czy później zrozumiemy, iż droga, którą ci ludzie kroczą i na którą wciągają młodych, prowadzi na manowce. I pokazywać niewymagające już komentarza przykłady tak wielu katolickich środowisk, w których panują prawdziwa miłość bliźniego, życzliwa i piękna współpraca nie tylko w dziedzinie działalności charytatywnej, ale także na odcinku kulturotwórczym; przykładem są tu choćby takie zgromadzenia, jak te z Ojcem Świętym Janem Pawłem II – również to ostatnie w Rzymie – gdzie ludzie poświęcają swój czas, pieniądze, decydują się na ogromny wysiłek fizyczny, by zamanifestować swoje pragnienie dobra i piękna. Pamiętajmy też, że w czasach, gdy państwo nie radzi sobie z pomocą społeczną, z problemami bezrobocia i biedy wielu rodzin, Kościół przychodzi z pomocą w sytuacjach wymagających często natychmiastowej reakcji i wsparcia. Gdyby nie pomoc katolickich parafii, organizacji i samych kapłanów – trudności, jakie przeżywają ludzie biedni i cierpiący, byłyby nie do zniesienia i rodziłyby konflikty.

Dlatego właśnie powinien być dzisiaj promowany przez nas wszystkich wybór do Parlamentu Europejskiego ludzi najlepszych – realnych wyznawców Ewangelii. Tacy powinni budować zjednoczoną, choć sfederalizowaną Europę.

Tagi:
polityka wybory

Reklama

Dostęp dzieci do pornografii to coraz bardziej poważny problem

2019-12-11 19:20

wPolityce.pl

Dostęp dzieci do pornografii to coraz bardziej poważny problem, dlatego spotkam się z Radą ds. Rodziny w poniedziałek i poproszę ją o opinię - zapowiedział w środę na Twitterze premier Mateusz Morawiecki.

Grzegorz Gałązka
Premier Mateusz Morawiecki

Rodzina jest podstawą polskiego społeczeństwa, a liczne badania pokazują, że dostęp dzieci do pornografii to coraz poważniejszy problem. W związku z pojawiającymi się inicjatywami społecznymi mającymi chronić dzieci poproszę radę ds. rodziny o opinię i spotkanie w poniedziałek — napisał premier.

Badania Instytutu Profilaktyki Zintegrowanej na grupie ponad 10 tys. uczniów w wieku od 14 do 16 lat, wskazuje, że 10,2 proc. chłopców w tej grupie wiekowej ogląda pornografię od 3 do 5 razy w miesiącu, prawie 10 proc. robi to od sześciu do 10 razy w miesiącu, niemal 11 proc. od 11 do 30 razy w miesiącu, a co najmniej raz dziennie ogląda ją aż 11,3 proc. chłopców. Pornografię oglądają także dziewczynki, ale rzadziej.

Na ten narastający problem zwraca w swoich działaniach Stowarzyszenie Twoja Sprawa. Zaprezentowało w środę projekt przepisów mających skuteczniej chronić dzieci przed pornografią. Prace zespołu roboczego trwały od listopada 2018 roku. Część rozwiązań projektu – jak poinformowali autorzy – opiera się na postulatach wyrażonych m.in. w nowej dyrektywie o audiowizualnych usługach medialnych, którą Polska będzie musiała implementować do września 2020 r. Chodzi przede wszystkim o nałożenie na dostawców pornografii obowiązku wdrożenia skutecznych narzędzi weryfikacji wieku.

Nowo powołana Rada Rodziny, w skład której weszło 14 osób - – profesorów, ekspertów i przedstawicieli organizacji pozarządowych ma wspierać i inicjować działania na rzecz promowania kultury prorodzinnej oraz promować tradycyjną rodzinę, wyznaczać kierunki działań, których celem jest poprawa sytuacji demograficznej w Polsce, jak również przestawiać ministrowi rodziny propozycję rozwiązań w zakresie polityki demograficznej w Polsce.Zobacz

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kard. Nycz powołał komitet do spraw przygotowania uroczystości beatyfikacyjnych kard. Wyszyńskiego

2019-12-11 19:45

archidiecezja warszawska / Warszawa (KAI)

Metropolia warszawski powołał komitet organizacyjny beatyfikacji kard. Stefana Wyszyńskiego, która odbędzie się 7 czerwca 2020 roku na pl. Piłsudskiego w Warszawie. Członkowie poszczególnych komisji oraz sekcji odebrali 11 grudnia w Domu Arcybiskupów Warszawskich nominacje z rąk kard. Nycza. Całość przygotowań będzie koordynował bp Rafał Markowski.

BOŻENA SZTAJNER

W skład komitetu powołanego przez metropolitę warszawskiego weszli księża i świeccy - w sumie 86 osób, z którymi współpracować będą także obecni podczas uroczystości przedstawiciele władz państwowych i władz Warszawy, a także wojska i policji. - Wszyscy powinni się włączyć w tę beatyfikację, która ma, oprócz ściśle religijnego i kościelnego charakteru, również wymiar narodowo-państwowy - podkreślił kard. Kazimierz Nycz.

Komitet zajmie się przygotowaniem uroczystości na pl. Piłsudskiego, procesją z relikwiami do Świątyni Opatrzności Bożej oraz zorganizowaniem - kilka tygodni przed beatyfikacją - koncertu poświęconego kard. Stefanowi Wyszyńskiemu i Janowi Pawłowi II z okazji setnej roczny urodzin Papieża Polaka. - Nie możemy zapomnieć o tym jubileuszu, koncentrując się na beatyfikacji, dlatego postanowiliśmy oba te wydarzenia połączyć - podkreślił metropolita warszawski.

Całość przygotowań do beatyfikacji będzie koordynował bp Rafał Markowski. Komitet składa się z następujących komisji i sekcji, których przewodniczącymi zostali:

- komisja teologiczno-historyczna - bp Piotr Jarecki
- komisja artystyczna - bp Michał Janocha
- komisja liturgiczna - ks. Bartosz Szoplik
- komisja muzyczna - ks. Piotr Markisz
- komisja przygotowująca uroczystości na pl. Piłsudskiego - ks. Sławomir Nowakowski
- sekcja porządkowa - ks. Marek Mętrak
- sekcja rezerwacji i kart wstępu - ks. Łukasz Przybylski
- sekcja ds. parkingów - ks. Marcin Szczerbiński
- sekcja ds. opieki medycznej - ks. Władysław Duda
- komisja przygotowująca procesję do Świątyni Opatrzności Bożej - ks. Tadeusz Aleksandrowicz
- komisja ds. relikwii - ks. Janusz Bodzon
- komisja medialna - ks. Przemysław Śliwiński
- komisja obsługi biskupów i gości - ks. Matteo Campagnaro
- komisja finansowo-sponsoringowa -ks. Marian Raciński

Beatyfikacja kard. Stefana Wyszyńskiego odbędzie się 7 czerwca 2020 roku o godz. 12.00 na pl. Piłsudskiego w Warszawie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Papież na 53 Dzień Pokoju apeluje o dialog, pojednanie i nawrócenie ekologiczne

2019-12-12 12:36

tłum. o. Stanisław Tasiemski OP (KAI) / Watykan

O postrzeganie pokoju jako drogi nadziei, w której nie ma miejsca na strach, ale obejmującej dialog, pojednanie i nawrócenie ekologiczne, zaapelował Ojciec Święty w orędziu na 53 Światowy Dzień Pokoju, obchodzony 1 stycznia 2020 roku. Tradycyjnie już treść tego dokumentu została podpisana w Watykanie 8 grudnia.

POKÓJ JAKO DROGA NADZIEI:

DIALOG, POJEDNANIE I NAWRÓCENIE EKOLOGICZNE

1. Pokój, droga nadziei w obliczu przeciwności i prób

Pokój jest dobrem cennym, przedmiotem naszej nadziei, do którego dąży cała ludzkość. Nadzieja na pokój to postawa ludzka, która zawiera napięcie egzystencjalne, ze względu na które nawet niekiedy uciążliwą teraźniejszość „można przeżywać i akceptować, jeśli ma jakiś cel i jeśli tego celu możemy być pewni, jeśli jest to cel tak wielki, że usprawiedliwia trud drogi” [1]. Dzięki temu nadzieja jest cnotą, która każe nam wyruszyć w drogę, daje nam skrzydła, by iść naprzód, nawet gdy przeszkody wydają się nie do pokonania.

Nasza ludzka wspólnota nosi w pamięci i ciele znaki wojen i konfliktów, które następowały po sobie z coraz większymi możliwościami zniszczenia, a które nie przestają dotykać szczególnie najuboższych i najsłabszych. Nawet całym narodom trudno wyzwolić się z okowów wyzysku i korupcji, podsycających nienawiść i przemoc. Do dziś, wielu mężczyznom i kobietom, dzieciom i osobom starszym odmawia się godności, nietykalności fizycznej, wolności, w tym wolności religijnej, solidarności wspólnotowej, nadziei na przyszłość. Wiele niewinnych ofiar znosi udrękę upokorzenia i wykluczenia, żałoby i niesprawiedliwości, a nawet urazów wynikających z systematycznych zaciekłych prześladowań przeciw swemu ludowi i swoim bliskim.

Straszliwe doświadczenia konfliktów wewnętrznych i międzynarodowych, często pogłębiane przemocą bez jakiejkolwiek litości, odcisnęły piętno na ciele i duszy ludzkości. Każda wojna okazuje się bowiem bratobójstwem, które niszczy sam projekt braterstwa, wpisany w powołanie rodziny ludzkiej.

Wiemy, że wojna często zaczyna się od nietolerancji wobec odmienności drugiego, co wywołuje chęć posiadania i wolę panowania. Rodzi się w sercu człowieka z egoizmu i pychy, z nienawiści prowadzącej do zniszczenia, aby zamknąć drugiego w obrazie negatywnym, żeby go wykluczyć i usunąć. Wojna jest podsycana przez wypaczanie relacji, ambicje hegemoniczne, nadużycia władzy, lęk przed drugim i różnicę postrzeganą jako przeszkodę; i jednocześnie to wszystko podsyca.

Paradoksalne jest, jak zauważyłem podczas ostatniej podróży do Japonii, że „nasz świat żyje przewrotną dychotomią chęci obrony i zapewnienia stabilności i pokoju, opartych na fałszywym bezpieczeństwie wspieranym mentalnością strachu i nieufności, co doprowadza do zatrucia relacji między narodami i uniemożliwienia jakiegokolwiek dialogu. Nie da się pogodzić pokoju między narodami i stabilności z jakimkolwiek usiłowaniem budowania na strachu przed wzajemnym zniszczeniem lub na groźbie całkowitej zagłady. Jest to możliwe jedynie wychodząc z globalnej etyki solidarności i współpracy w służbie przyszłości kształtowanej przez współzależność i współodpowiedzialność całej rodziny ludzkiej dziś i jutro” [2].

Każda sytuacja zagrożenia wywołuje nieufność i skupienie się na swoim statusie. Nieufność i strach zwiększają kruchość relacji i zagrożenie przemocą, w błędnym kole, które nigdy nie może prowadzić do relacji pokojowych. W związku z tym, nawet odstraszanie nuklearne może stworzyć jedynie złudne bezpieczeństwo.

Dlatego nie możemy oczekiwać utrzymania stabilności na świecie poprzez strach przed unicestwieniem, w bardzo niestabilnej równowadze, zawieszonej na skraju otchłani nuklearnej i zamkniętej w murach obojętności, gdzie podejmowane są decyzje społeczno-gospodarcze otwierające drogę do dramatów odrzucenia człowieka i stworzenia, zamiast strzec siebie nawzajem [3]. Jak zatem zbudować drogę pokoju i wzajemnego uznania? Jak przełamać chorobliwą logikę pogróżek i strachu? Jak pokonać dominującą obecnie dynamikę nieufności?

Musimy dążyć do prawdziwego braterstwa opartego na wspólnym pochodzeniu od Boga, braterstwa realizowanego w dialogu i wzajemnym zaufaniu. Pragnienie pokoju jest głęboko zakorzenione w sercu człowieka i nie wolno nam rezygnować, godząc się na coś, co byłoby od niego mniejsze.

2. Pokój, droga słuchania oparta na pamięci, solidarności i braterstwie

Hibakusha, osoby, które przeżyły bombardowania atomowe w Hiroszimie i Nagasaki, należą do tych, którzy dziś podtrzymują płomień zbiorowej świadomości, świadcząc następnym pokoleniom o potworności tego, co wydarzyło się w sierpniu 1945 r. oraz o niewypowiedzianych cierpieniach, jakie po tym nastąpiły aż po dzień dzisiejszy. Ich świadectwo rozbudza i zachowuje w ten sposób pamięć o ofiarach, aby ludzkie sumienie stawało się coraz silniejsze w obliczu wszelkiej woli dominacji i zniszczenia: „nie możemy pozwolić, by obecne i nowe pokolenia utraciły pamięć o tym, co się wydarzyło, tę pamięć, która jest gwarantem i bodźcem do budowania bardziej sprawiedliwej i braterskiej przyszłości” [4].

Podobnie jak oni, wiele osób na całym świecie oferuje przyszłym pokoleniom nieodzowną posługę pamięci, której należy strzec nie tylko po to, aby nie popełniać na nowo tych samych błędów, albo by nie proponowano na nowo złudnych wzorców przeszłości, ale także dlatego, aby jako owoc doświadczenia stanowiła ona korzeń i podpowiadała drogę dla obecnych i przyszłych decyzji pokojowych.

Co więcej, pamięć jest perspektywą nadziei: często w mrokach wojen i konfliktów, pamięć o nawet niewielkim otrzymanym geście solidarności może zainspirować decyzje odważne, a nawet heroiczne, może uruchomić nowe energie i rozpalić nową nadzieję w poszczególnych osobach i wspólnotach.

Otwarcie i wytyczanie drogi pokoju jest wyzwaniem o tyle bardziej złożonym, o ile wchodzące w grę interesy w stosunkach między osobami, wspólnotami i narodami są wielorakie i sprzeczne. Przede wszystkim należy odwoływać się do sumienia moralnego oraz do woli osobistej i politycznej. Pokój czerpiemy bowiem z głębi ludzkiego serca, a wola polityczna zawsze musi być umacniana, aby rozpocząć nowe procesy, które jednają i jednoczą osoby i wspólnoty.

Świat nie potrzebuje pustych słów, ale przekonanych świadków, budowniczych pokoju otwartych na dialog, bez wykluczenia i manipulacji. Nie można bowiem naprawdę osiągnąć pokoju, jeśli nie będzie pełnego przekonania dialogu mężczyzn i kobiet, którzy szukają prawdy pomijając ideologie i różne opinie. Pokój „należy budować bezustannie” [5], jest drogą, którą przebywamy razem, zawsze szukając dobra wspólnego i zobowiązując się do dotrzymywania danego słowa i poszanowania prawa. We wzajemnym słuchaniu mogą też wzrastać poznanie i szacunek dla drugiego, aż po rozpoznanie w nieprzyjacielu twarzy brata.

Proces pokojowy jest zatem zaangażowaniem, które trwa w czasie. Jest to cierpliwe dzieło poszukiwania prawdy i sprawiedliwości, szanujące pamięć ofiar i otwierające krok po kroku wspólną nadzieję, silniejszą niż zemsta. W państwie prawa demokracja może być znaczącym paradygmatem tego procesu, jeżeli opiera się na sprawiedliwości i dążeniu do ochrony praw każdego, zwłaszcza słabych lub zmarginalizowanych, w nieustannym poszukiwaniu prawdy [6]. Chodzi o konstrukcję społeczną i dzieło w toku, w które każdy odpowiedzialnie wnosi swój wkład na wszystkich poziomach społeczności lokalnej, krajowej i ogólnoświatowej.

Jak podkreślał św. Paweł VI, „podwójna tendencja, do równości i do udziału w zarządzaniu zmierza do wytworzenia pewnego typu społeczeństwa demokratycznego [...]. Stąd wynika doniosłość wychowywania do życia społecznego, wychowania, w którym obok pouczenia o prawach należnych każdemu znajdzie się przypomnienie o wzajemnych obowiązkach, które są koniecznym odpowiednikiem praw. Świadomość zaś obowiązków i wykonywanie ich zależą najbardziej od panowania nad sobą, a także od podjęcia odpowiedzialności i uznania granic wolności jednostki czy grupy” [7].

Przeciwnie, rozdźwięk między członkami społeczeństwa, wzrost nierówności społecznych i odmowa użycia narzędzi służących integralnemu rozwojowi człowieka zagrażają dążeniu do dobra wspólnego. Natomiast cierpliwa praca, oparta na sile słowa i prawdy, może rozbudzić w osobach zdolność do współczucia i twórczej solidarności.

W naszym chrześcijańskim doświadczeniu nieustannie upamiętniamy Chrystusa, który oddał swoje życie dla naszego pojednania (por. Rz 5, 6-11). Kościół w pełni uczestniczy w dążeniu do sprawiedliwego ładu, nieustannie służąc dobru wspólnemu i pielęgnując nadzieję pokoju, poprzez przekaz wartości chrześcijańskich, nauczanie moralne oraz dzieła społeczne i wychowawcze.

3. Pokój, droga pojednania w braterskiej komunii

Biblia, zwłaszcza poprzez słowo proroków, nawołuje sumienia i ludy do przymierza Boga z ludzkością. Chodzi o porzucenie chęci panowania nad innymi i nauczenie się patrzenia na siebie nawzajem jako na osoby, jako na dzieci Boże, jako na braci. Drugi nigdy nie powinien być spychany do tego, co mógł powiedzieć lub uczynić, ale powinien być widziany przez pryzmat obietnicy, którą w sobie niesie. Tylko wybierając drogę szacunku można przełamać spiralę zemsty i wejść na drogę nadziei.

Prowadzi nas fragment Ewangelii przytaczający następującą rozmowę między Piotrem a Jezusem: „«Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat wykroczy przeciwko mnie? Czy aż siedem razy?». Jezus mu odrzekł: «Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy»”(Mt 18, 21-22). Ta droga pojednania wzywa nas do odnalezienia w głębi naszych serc siły przebaczenia i umiejętności uznania siebie za braci i siostry. Uczenie się życia w przebaczeniu zwiększa naszą zdolność do stawania się kobietami i mężczyznami pokoju.

To, co jest prawdą o pokoju w sferze społecznej, jest również prawdziwe w sferze politycznej i gospodarczej, ponieważ kwestia pokoju przenika wszystkie wymiary życia wspólnotowego: nigdy nie będzie prawdziwego pokoju, dopóki nie będziemy zdolni do zbudowania bardziej sprawiedliwego systemu gospodarczego. Jak dziesięć lat temu napisał Benedykt XVI w encyklice Caritas in veritate: „Przezwyciężenie niedorozwoju wymaga interwencji nie tylko w zakresie polepszenia transakcji opierających się na wymianie, nie tylko tworzenia struktur opiekuńczych natury publicznej, ale przede wszystkim stopniowego otwarcia, w kontekście światowym, na formy działalności ekonomicznej charakteryzujące się elementami darmowości i komunii” (n. 39).

4. Pokój, droga nawrócenia ekologicznego

„Jeśli złe zrozumienie naszych zasad prowadziło nas czasami do usprawiedliwiania nadużyć w traktowaniu natury lub despotycznego panowania człowieka nad stworzeniem czy też wojen, niesprawiedliwości i przemocy, to jako ludzie wierzący możemy uznać, że w ten sposób byliśmy niewierni względem skarbu mądrości, którego powinniśmy strzec”[8].

W obliczu następstw naszej wrogości wobec innych, braku szacunku dla wspólnego domu i rabunkowej eksploatacji zasobów naturalnych – postrzeganych jako użyteczne narzędzia wyłącznie dla doraźnego zysku, bez poszanowania wspólnot lokalnych, dobra wspólnego i dobra przyrody – potrzebujemy nawrócenia ekologicznego.

Niedawny Synod na temat Amazonii pobudza nas do skierowania w nowy sposób apelu o pokojową relację między wspólnotami a ziemią, między teraźniejszością a pamięcią, między doświadczeniami a nadziejami.

Ta droga pojednania jest także słuchaniem i kontemplacją świata, który został nam dany przez Boga, abyśmy go uczynili naszym wspólnym domem. Istotnie, zasoby naturalne, liczne formy życia i sama Ziemia zostały nam powierzone, abyśmy je „uprawiali i strzegli” (por. Rdz 2, 15), także dla przyszłych pokoleń, z odpowiedzialnym i aktywnym udziałem każdego. Ponadto potrzebujemy przemiany przekonań i spojrzeń, która otworzyłaby nas bardziej na spotkanie z drugim człowiekiem i na przyjęcie daru stworzenia, które odzwierciedla piękno i mądrość Stwórcy.

Stąd wypływają zwłaszcza głębokie motywacje i nowy sposób zamieszkiwania we wspólnym domu, bycia obecnymi jedni dla drugich ze swoimi różnorodnościami, celebrowania i szanowania życia otrzymanego i dzielonego z innymi, zatroszczenia się o warunki i modele społeczeństwa, które sprzyjałyby rozkwitaniu i trwałości życia w przyszłości, rozwijania dobra wspólnego całej rodziny ludzkiej.

Nawrócenie ekologiczne, o które apelujemy, prowadzi nas zatem do nowego spojrzenia na życie, biorąc pod uwagę szczodrość Stwórcy, który dał nam Ziemię i który wzywa nas do radosnej wstrzemięźliwości dzielenia się. Takie nawrócenie należy rozumieć w sposób integralny, jako przekształcenie relacji utrzymywanych z naszymi siostrami i braćmi, z innymi istotami żywymi, ze stworzeniem w jego niezwykle bogatej różnorodności, ze Stwórcą, który jest źródłem wszelkiego życia. Dla chrześcijanina wymaga to „rozwijania wszystkich konsekwencji swego spotkania z Jezusem w relacjach z otaczającym go światem” [10].

5. Tyle się zyskuje, ile się spodziewa[10]

Droga pojednania wymaga cierpliwości i zaufania. Nie można osiągnąć pokoju, jeśli się go nie spodziewamy.

Chodzi przede wszystkim o wiarę w możliwość pokoju, wiarę w to, że druga osoba ma – tak samo, jak my – potrzebę pokoju. Może nas w tym inspirować miłość Boga do każdego z nas, miłość wyzwalająca, miłość nieograniczona, darmowa, niestrudzona.

Często źródłem konfliktu jest strach. Dlatego ważne jest, aby wyjść poza nasze ludzkie obawy, uznając siebie za potrzebujące dzieci, w obliczu Tego, który nas miłuje i na nas czeka, jak Ojciec na syna marnotrawnego (por. Łk 15, 11–24). Kultura spotkania między braćmi i siostrami zrywa z kulturą pogróżek. Sprawia, że każde spotkanie staje się szansą i darem szczodrej miłości Boga. Prowadzi nas do przekroczenia granic naszych ograniczonych horyzontów, aby zawsze zmierzać do życia w powszechnym braterstwie, jako dzieci jednego Ojca Niebieskiego.

Dla uczniów Chrystusa droga ta jest także wspierana sakramentem Pojednania, danym przez Pana na odpuszczenie grzechów osób ochrzczonych. Ten sakrament Kościoła, który odnawia osoby i wspólnoty, wzywa nas, byśmy patrzyli na Jezusa, który pojednał „wszystko z sobą: przez Niego – i to, co na ziemi, i to, co w niebiosach, wprowadziwszy pokój przez krew Jego krzyża” (Kol 1, 20); i prosi nas, byśmy zrezygnowali z wszelkiej przemocy w naszych myślach, słowach i czynach, zarówno wobec bliźniego, jak i wobec stworzenia.

Łaska Boga Ojca daje się jako miłość bez warunków. Otrzymawszy Jego przebaczenie w Chrystusie, możemy wyruszyć w drogę, aby je ofiarować mężczyznom i kobietom naszych czasów. Dzień po dniu Duch Święty podpowiada nam postawy i słowa, abyśmy stali się budowniczymi sprawiedliwości i pokoju.

Niech Bóg pokoju nas błogosławi i przyjdzie nam z pomocą.

Niech Maryja, Matka Księcia Pokoju i Matka wszystkich ludów ziemi towarzyszy nam i wspiera nas na drodze pojednania, krok po kroku.

I oby każda osoba, przychodząc na ten świat, mogła zaznać życia w pokoju i w pełni rozwinąć obietnicę miłości i życia, jaką w sobie nosi.

Watykan, 8 grudnia 2019 r. Franciszek

PRZYPISY:

1. BENEDYKT XVI, Enc. Spe salvi (30 listopada 2007), 1.

2. Przemówienie o broni nuklearnej, Nagasaki, „Atomic Bomb Hypocenter”, 24 listopada 2019.

3. Por. Homilia na Lampedusie, 8 lipca 2013.

4. Przemówienie na temat pokoju, Hiroszima, Pomnik Pokoju, 24 listopada 2019.

5. SOBÓR WATYKAŃSKI II, Konst. duszp. Gaudium et spes, 78.

6. Por. BENEDYKT XVI, Discorso ai dirigenti delle Associazioni Cristiane Lavoratori Italiani, 27 stycznia 2006.

7. List apost. Octogesima adveniens (14 maja 1971), 24.

8. Enc. Laudato si’ (24 maja 2015), 200.

9. Tamże, 217

10. Por. ŚW. JAN OD KRZYŻA, Noc ciemna, II, 21, 8.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem