Reklama

Jan Paweł II – święty naszych czasów

2014-05-14 15:40

Ks. Wojciech Miszewski
Edycja toruńska 20/2014, str. 4-5

Ks. Wojciech Miszewski

Kiedy pod koniec ubiegłego roku zapadła decyzja o ogłoszeniu świętym naszego wielkiego Rodaka, rozpoczęły się gorączkowe przygotowania do wyjazdu do Rzymu, by uczestniczyć w tym wydarzeniu. Naszą diecezję reprezentowali obydwaj nasi Księża Biskupi, wielu księży i setki, a może nawet tysiące wiernych. Trudno dokładnie zliczyć, ile osób z terenu naszej diecezji wybrało się do Rzymu. Pielgrzymi podążali różnymi sposobami. Niektórzy jechali prywatnie, inni specjalnymi pociągami albo autokarami lub samolotami. Najbardziej oryginalną była pielgrzymka biegowa z Brodnicy i Nowego Miasta Lubawskiego. Pielgrzymka jest zawsze związana z trudem, niejednokrotnie był on bardzo wielki. Najbardziej pewnie wymagające zdrowia i cierpliwości były bezpośrednie przejazdy autokarowe do Rzymu bez noclegu. Podróż zajmowała ok. 30 godzin, potem długie oczekiwanie na moment kanonizacji, a następnie bezpośredni powrót do Polski. Bardzo często tacy pielgrzymi nie mieli już sił, by dotrzeć na Plac św. Piotra i oczekiwać w długich kolejkach. Myślę jednak, że św. Jan Paweł II, mimo iż nie znaleźli się w uprzywilejowanych miejscach blisko papieskiego ołtarza, był właśnie najbliżej nich.

W ramach archidiecezji gdańskiej został zorganizowany przelot samolotem czarterowym z Gdańska do Rzymu w piątkowy poranek 25 kwietnia. Noclegi zostały zarezerwowane w centrum Rzymu, by uczestnicy mogli odbywać spacery po Rzymie w zorganizowanej grupie lub prywatnie.

Był to czas kolejnego cudownego spotkania z Rzymem. Na ulicach królował język polski. Pątnicy z naszego kraju zdominowali Wieczne Miasto, mimo iż była to również uroczystość kanonizacji Jana XXIII. Polacy byli obecni dosłownie wszędzie i częściej słyszało się na ulicach naszą ojczystą mowę niż język włoski. Noc poprzedzającą kanonizację wielu pielgrzymów spędziło w okolicach Watykanu, w oczekiwaniu na wejście na Plac św. Piotra. Najbardziej wytrwali mieli to szczęście, by właśnie tam uczestniczyć w uroczystości. Byli tam również szczęśliwcy, którzy otrzymali kartę wstępu do specjalnego sektora z oficjalnymi delegacjami, było ich jednak niewielu.

Reklama

Otworzyło się niebo

Poranek przed kanonizacją nie był łatwy. Trzeba było przeciskać się przez tłumy pielgrzymów, ulice wokół Watykanu były zamknięte dla komunikacji. Krótka noc w hotelach, ale wszyscy mieli świadomość, że uczestniczą w historycznej dla Polski uroczystości, kanonizacji największego z Polaków, papieża Jana Pawła II. Mimo iż mieliśmy świadomość, że nie jesteśmy oficjalną delegacją w pierwszych rzędach na uroczystości, te zajęli inni, niekoniecznie żyjący duchem Jana Pawła II, każdy starał się ubrać w miarę świąteczny strój, który podkreślał doniosłość chwili. Atmosfera oczekiwania na placu i w ulicach przylegających do Watykanu była wyjątkowo podniosła. Towarzyszyło nam przekonanie, że niestety to już ostatnia tak wielka i piękna uroczystość, która gromadzi w Rzymie rzesze Polaków.

Pogoda tego dnia nie rozpieszczała. Obawiano się deszczu. Było chłodno. Pamiętam, że podobnie, a może jeszcze gorzej, było w 2000 r., kiedy w święto Miłosierdzia Bożego Jan Paweł II kanonizował s. Faustynę Kowalską. Wierzyłem, że i tym razem otworzy się niebo na czas uroczystości i będzie pogodnie. Tak się stało.

Uroczystość kanonizacyjna była niezwykle podniosła. Ojciec Święty Franciszek jakby smutny albo przejęty niezwykłą doniosłością wydarzenia. Na początku Mszy św., w dialogu z prefektem Kongregacji ds. Kanonizacyjnych kard. Angelo Amato, papież ogłosił Jana Pawła II i Jana XXIII nowymi świętymi Kościoła katolickiego. Potem rozpoczęła się Eucharystia, która nie była przerywana okrzykami, skandowaniem, a jedynie oklaskami, którymi dziękowano papieżowi Franciszkowi za wypowiadane przez niego słowa o wielkiej wadze dla Kościoła tych dwóch pontyfikatów. Po Mszy św. papież jeszcze długo witał się z oficjalnymi delegacjami i pozdrawiał je. Potem zapragnął dotrzeć do jak największej liczby pielgrzymów. Okrążył w swoim samochodzie Plac św. Piotra i przejechał całą via della Conziliazione, dzięki czemu tak wielu mogło się bezpośrednio spotkać z papieżem. Pielgrzymi, którzy tego dnia nie wracali do Polski, jeszcze długo oczekiwali w kolejkach, aby chociaż chwilę pomodlić się przy grobach nowych świętych.

Święty całego świata

Uroczystość kanonizacyjna miała swoje dopełnienie w poniedziałkowe przedpołudnie na Placu św. Piotra. Mszy św. dziękczynnej za kanonizację Jana Pawła II przewodniczył kard. Angelo Comastri, wikariusz generalny Jego Świątobliwości dla Państwa Watykańskiego i archiprezbiter Bazyliki Papieskiej św. Piotra. Na początku trochę dziwiliśmy się, dlaczego Msza św. jest w języku łacińskim, dlaczego nie przewodniczy jeden z polskich kardynałów. Bardzo wzruszający i osobisty wstęp do Mszy św. w językach polskim i włoskim wygłosił ks. kard. Stanisław Dziwisz, przez wszystkie lata pontyfikatu osobisty sekretarz Jana Pawła II. W tym momencie wszyscy zrozumieli, że Jan Paweł II jest świętym całego świata, a nie tylko nas, Polaków.

Homilia kard. Comastriego była podsumowaniem długiego pontyfikatu Jana Pawła II. Kardynał podkreślił, że to, za co ludzie kochali i ciągle kochają Jana Pawła II, to jego życie Ewangelią. To przylgnięcie do Ewangelii w szczególny sposób sam Bóg potwierdził, wskazując na lekcjonarz złożony na trumnie w dniu pogrzebu, który „niewidzialna ręka” w dniu pogrzebu przewracała. Jan Paweł II często podkreślał, że święci nie proszą, byśmy ich chwalili, lecz naśladowali. Jana Pawła II można podziwiać i naśladować w jego żywej, nieraz nawet dziecięcej wierze. Nie wstydził się swoich gestów i miłości. W tym świecie miał odwagę wyznawać swoją wiarę. W pierwszym dniu pontyfikatu 16 października 1978 r. powiedział najpierw: „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus”. Pierwsze słowa nowego papieża to cel jego życia i pontyfikatu. Potem wołał: „Otwórzcie drzwi Chrystusowi…”. Nie przestawał tych drzwi otwierać na całym świecie.

Rodzina – pokój – młodzi

Rodzina jest wpisana w Boży plan życia. Dlatego Jan Paweł II bronił rodziny, gdy trwała publiczna agresja na jej tradycyjny wizerunek. Miał odwagę bronić życia od chwili poczęcia do naturalnej śmierci, wbrew temu, co głosi świat współczesny. Wytrwale bronił pokoju, gdy wiały ponure wichry wojny. W 1991 r. i w 2003 r. usiłował zatrzymać wszystkimi siłami dwie wojny w Zatoce Perskiej. Nie został wysłuchany. 16 marca 2003 r. mówił: „Wiem, czym jest wojna. Muszę powiedzieć do tych ludzi: Wojna nie jest rozwiązaniem problemów, ale jeszcze je pomnaża”. Jan Paweł II miał odwagę szukać ludzi młodych, co mu się niezwykle udawało. Na Światowych Dniach Młodzieży gromadził tłumy, miliony. Miał odwagę zaprosić ich do ewangelicznego życia, które jedynie jest zdolne spełnić pragnienie i myśli serca. W dobie „plucia” na księży Jan Paweł II powtarzał przede wszystkim: „Jestem kapłanem”. Była to dla niego radość i największe powołanie.

Testament dla nas

Od samego początku w swoim pontyfikacie zwracał uwagę na Maryję. Zawierzył jej całkowicie. Totus Tuus – cały Twój. 24 lutego 2005 r. po zabiegu tracheotomii napisał: „Co mi zrobiliście, ale… Totus Tuus”. Dla Jana Pawła II centrum życia była Eucharystia: codzienna Msza św. i długie godziny adoracji Najświętszego Sakramentu. Tam, jak Apostołowie, spotykał się z Chrystusem i poznawał Go. To również chciał pozostawić nam. List apostolski na Rok Eucharystii zatytułował „Mane nobiscum, Domine” („Pozostań z nami, Panie”). Są to słowa, które wypowiedzieli do Jezusa uczniowie w Emaus. Ten list to testament dla nas. Co mamy czynić, jak żyć? Jak najlepiej wypełnić ten testament? Żyć i spotykać się z Chrystusem w Eucharystii.

Dopełnieniem tych niezwykłych dni był koncert dziękczynny Polonii świata za kanonizację Jana Pawła II „Te Deum Laudamus”. Wśród wykonawców były chóry Mazowsza i Śląska, soliści, a wśród nich pianista Janusz Olejniczak i słynny dyrygent Jerzy Maksymiuk. Koncert od „Bogurodzicy” poprzez kompozycje artystów różnych wieków zakończył się utworami współczesnych kompozytorów Wojciecha Kilara i Michała Lorenca. Ten ostatni akcent zakończył świętowanie kanonizacji przez Polaków. Potem już długie, często męczące, ale szczęśliwe powroty do domów.

Tagi:
kanonizacja

Reklama

Złu nie można ulegać

2019-10-22 13:00

Łukasz Krzysztofka
Edycja warszawska 43/2019, str. 3

W 35. rocznicę śmierci bł. ks. Jerzego Popiełuszki modlono się o rychłą kanonizację kapelana ludzi pracy. Otwarto także kaplicę z wyjątkowymi relikwiami męczennika

Łukasz Krzysztofka
Uroczystości zakończyła litania do bł. ks. Jerzego oraz złożenie wieńców na jego grobie

W uroczystej Mszy św. uczestniczyli rodzina i przyjaciele bł. ks. Popiełuszki, przedstawicie władz państwowych, samorządowych, NSZZ „Solidarność” oraz tłumy wiernych z całego kraju. – Upamiętnienie rocznicy śmierci ks. Jerzego jest dniem jego narodzin dla nieba. To jednoczenie dzień jego męczeńskiej śmierci w obronie godności człowieka, obronie naszej Ojczyzny i ewangelicznej zasady „zło dobrem zwyciężaj” – mówił kard. Kazimierz Nycz. – Dziesięć lat po beatyfikacji ks. Jerzego będziemy mieć beatyfikację kard. Wyszyńskiego. Przez wstawiennictwo tych wielkich postaci módlmy się za Kościół polski, za naszą Ojczyznę, z prośbą o siłę dla tych, którzy nią kierują – zaapelował.

Zwyciężał dobrem

W homilii bp Józef Guzdek, biskup polowy Wojska Polskiego, mówił, że w momencie, kiedy większość narodów po zakończeniu II wojny światowej doświadczało pokoju, w Polsce nadal szerzyło się zło, a brat wydawał brata na śmierć. – W takich czasach zajaśniał blask ks. Jerzego Popiełuszki, który jako kapłan był gorliwym obrońcą wiary i godności człowieka. Zawsze powtarzał, że przemoc jest oznaką słabości, a nie siły – mówił bp Gudek.

Ordynariusz wojskowy podkreślił, że dzisiaj wciąż trzeba walczyć w obronie najsłabszych, np. o prawo do życia od poczęcia do naturalnej śmierci. Zdaniem bp. Guzdka współczesny świat charakteryzuje to, że polityczna poprawność nie pozwala nazywać zła po imieniu z obawy, że ktoś poczuje się dotknięty. – Niezwykle potrzebne jest dziś spotkanie z ks. Jerzym, który uczy nas, że złu nie można ulegać i wyrażać na nie zgody. Mamy wypowiadać słowa prawdy, gdy inni milczą – podkreślił duchowny.

Kapłan niezłomny

Wśród delegacji NSZZ „Solidarność”, które przyjechały na uroczystości z całej Polski przy grobie swojego błogosławionego kapelana nie zabrakło również górników. – Słuchałem z przejęciem w radiu kazań ks. Popiełuszki. Byłem pod wrażeniem jego autentyczności, bo on mówił z sercem i tylko prawdę. Jego kazania były konkretne, a jego geniusz tkwił w prostocie – podkreślał Marek Banaś z kopalni „Halemba” w Rudzie Śląskiej.

19 października obchodzony był po raz pierwszy w tym roku Narodowy Dzień Pamięci Duchownych Niezłomnych. O niezłomności ciągle ludzie pamiętają, tak jak Bronisław Michałkiewicz z Czeladzi. – Komuniści prześladowali go, wybijali mu okna na plebanii w mieszkaniu. A on głosił Ewangelię i bronił godności człowieka. Jestem wdzięczny ks. Jerzemu za jego patriotyczną postawę i odwagę, którą wlewał w nasze serca – mówił.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

W obronie dobrego imienia abp. Juliusza Paetza


Niedziela Ogólnopolska 10/2002

Przeciwko wydawaniu przez media przedwczesnych wyroków przesądzających o winie abp. Juliusza Paetza protestują środowiska naukowe i artystyczne Poznania. Podpisany przez 26 osobistości list otwarty przekazany został 28 lutego do redakcji gazet oraz rozgłośni radiowych i niektórych stacji telewizyjnych. Poniżej drukujemy tekst w całości.
Godność człowieka jest niekwestionowaną wartością tak na gruncie moralności chrześcijańskiej, jak i na gruncie moralności laickiej wpisanej w najlepsze tradycje humanistycznej kultury europejskiej. Dobre imię człowieka jest w ziemskim porządku rzeczy jego najważniejszym dobrem i wartością podlegającą ochronie na płaszczyźnie moralnej i prawnej. Głęboko przekonani o zasadności takiego stanowiska, z niepokojem obserwujemy doniesienia i komentarze w środkach masowego przekazu, wywołane oskarżeniem ks. dr. Juliusza Paetza, arcybiskupa metropolity poznańskiego, przez dziennikarza Rzeczpospolitej w dniu 23 lutego 2002 r. Oskarżony został człowiek cieszący się powszechnym szacunkiem, o niepodważalnych zasługach dla poznańskiej nauki i kultury, odgrywający wielką i konstruktywną rolę w życiu naszego miasta i regionu, integrujący i stymulujący różne środowiska do twórczego i owocnego działania dla wspólnego dobra społeczności Poznania i Wielkopolski. Ta sytuacja narzuca mediom konieczność szczególnej rozwagi i odpowiedzialności. Tymczasem ton niektórych publikacji prasowych oraz programów radiowych i telewizyjnych sprawia wrażenie, jakby zasadność oskarżenia była już ponad wszelką wątpliwość stwierdzona i dowiedziona. Przypomina to skazywanie oskarżonego bez sądu i musi budzić nasz stanowczy sprzeciw, jaki zawsze budzą podobne praktyki, bez względu na stanowisko i pozycję społeczną obwinionego. Jakiekolwiek próby przesądzania sprawy, zanim się wypowiedzą kompetentne władze kościelne lub cywilne, uważamy za nieetyczne i społecznie szkodliwe.
Prof. Stefan Jurga - rektor Uniwersytetu Adama Mickiewicza, prof. Stefan Stuligrosz - dyrektor "Poznańskich Słowików", prof. Jerzy Smorawiński - rektor AWF, dr Jan Kulczyk - senator RP, prof. Jerzy Dembczyński - rektor Politechniki Poznańskiej, prof. Lech Drobnik - rektor Akademii Medycznej, prof. Emil Panek - rektor AE, prof. Jerzy Pudełko - rektor AR, prof. Włodzimierz Dreszer - rektor ASP, prof. Stanisław Pokorski - rektor Akademii Muzycznej w Poznaniu, prof. Joachim Cieślik - prorektor UAM, prof. Stanisław Lorenc - prorektor UAM, prof. Bronisław Marciniak - prorektor UAM, prof. Bogdan Walczak - prorektor UAM, prof. Przemysław Hauser - prorektor UAM, prof. Antoni Iskra - prorektor Politechniki Poznańskiej, dr hab. inż. Anna Cysewska-Sobusiak - prorektor PP, prof. Bogdan Maruszewski - prorektor PP, prof. Wojciech Mualler - ASP, prof. Marek Owsian - prorektor ASP, prof. Andrzej Banachowicz - prorektor ASP, Piotr Voelkel - prezes Vox Industrie SA, prof. Jarosław Maszewski - ASP, prof. Magdalena Abakanowicz - ASP, prof. Jacek Łuczak - Akademia Medyczna, Sławomir Pietras - dyrektor Teatru Wielkiego w Poznaniu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Zabawa: 105. rocznica śmierci bł. Karoliny - dziewicy i męczennicy

2019-11-17 18:58

eb / Zabawa (KAI)

18 listopada przypada 105. rocznica śmierci bł. Karoliny Kózkówny - dziewicy i męczennicy. Z tej okazji przy sanktuarium bł. Karoliny w Zabawie powstała droga krzyżowa na wzór tej ze szlaku męczeństwa w Wał-Rudzie.

Archiwum

Na dużych kamieniach przy kościele umieszczone są kopie odlewów ze stacji znajdujących się na szlaku męczeństwa bł. Karoliny i tabliczki z nazwami stacji, które zaczerpnięte są z Psalmu 16, który był śpiewany podczas beatyfikacji 10 czerwca 1987 roku. Droga krzyżowa usytuowana jest przy sanktuarium na tle otaczających drzew i krzewów co przypomina klimat lasu, w którym zginęła bł. Karolina.

„Droga krzyżowa przy sanktuarium będzie szansą dla tych wszystkich, którzy nie mogą pójść na szlak męczeństwa z racji wieku, zdrowia i innych przeciwności. Tutaj będą mogli przeżyć tę ostatnią drogę Karoliny do świętości” - mówi kustosz ks. Zbigniew Szostak.

Tymczasem droga krzyżowa na szlaku męczeństwa prowadzi z domu bł. Karoliny w Wał-Rudzie do miejsca, gdzie znaleziono ciało dziewicy i męczennicy. Nabożeństwo organizowane jest przez cały rok osiemnastego dnia każdego miesiąca. „Idąc przez las, odczytywane są prośby i łaski otrzymane za wstawiennictwem bł. Karoliny. Czy mróz, czy słońce na szlaku są tysiące osób” - mówi Jadwiga, jedna z uczestniczek nabożeństwa.

Droga Krzyżowa będzie także w poniedziałek. Nabożeństwo rozpocznie się w Wał-Rudzie o godzinie 15.00. Następnie Mszy św. o godzinie 18.00 w sanktuarium bł. Karoliny w Zabawie będzie przewodniczyć rektor WSD w Tarnowie ks. Jacek Soprych. Będzie również uwielbienie i modlitwa o uzdrowienie.

Do Zabawy przyjeżdżają ludzie z całej Polski. To m.in. młodzi i rodziny ofiar wypadków drogowych. Przeddzień 105. rocznicy śmierci bł. Karoliny Kózkówny w sanktuarium bł. Karoliny modlili się młodzi z KSM. Podczas Mszy św. delegacja na czele z księdzem Andrzejem Lubowickim - krajowym asystentem Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży otrzymała relikwie błogosławionej Karoliny.

Błogosławiona pomaga także rodzinom, które straciły bliskich w wypadkach drogowych. Przez trzy dni osoby z całej Polski uczestniczyły w rekolekcjach i warsztatach.

- Dopiero tutaj, u bł. Karoliny usłyszeliśmy, że każdy ma prawo przeżyć stratę po swojemu, spotkaliśmy rodziców, którzy także stracili bliskich w wypadkach. To nasza nowa rodzina, wspieramy się w trudnych chwilach. Jest ból, jest także nadzieja, że nasz syn jest, czuję jego siłę. Tutaj poczułam także, że Bóg jest ze mną i że mnie podniesie - mówi pani Elżbieta, która w wypadku straciła syna.

Od lat trwają starania, by w Zabawie powstał ośrodek leczenia traumy. Na razie jest pomnik „Przejście”, organizowane są warsztaty oraz rekolekcje dla ofiar i rodzin. Ofiary wypadków można także upamiętnić w specjalnej księdze, która prowadzona jest w sanktuarium.

Karolina Kózkówna urodziła się 2 sierpnia 1898 r. w wielodzietnej rodzinie w podtarnowskiej wsi Wał-Ruda. Mimo młodego wieku i braku specjalistycznego wykształcenia prowadziła bardzo aktywne działania na rzecz społeczności lokalnej. Była animatorką i liderką życia religijnego.

Należała do stowarzyszeń religijnych, angażowała się w tworzenie i formowanie nowej wspólnoty parafialnej, powstałej z połączenia dwóch miejscowości, gdy została utworzona nowa parafia w Zabawie. Uczyła katechizmu dzieci z wioski, organizowała dla nich zajęcia, przygotowywała do przyjęcia Komunii św. chorych współmieszkańców. Pomagała w prowadzeniu prywatnej biblioteki wujowi Franciszkowi Borzęckiemu, umożliwiała dorosłym dostęp do literatury religijnej.

Wrażliwa na potrzeby chorych i biednych, odwiedzała ich w domach i wspierała w potrzebach. Była przykładem pracowitości i uczciwości oraz poczucia odpowiedzialności za rodzinę. Swoją postawą zdobyła powszechne uznanie i szacunek wśród współmieszkańców, którzy mówili, że jest „pierwszą duszą do nieba”.

Zginęła heroicznie, broniąc swej godności i honoru 18 listopada 1914 r., gdy została zaatakowana przez rosyjskiego żołnierza, który w bestialski sposób ją zamordował. Jan Paweł II beatyfikował Karolinę Kózkównę 10 czerwca 1987 r. w Tarnowie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem