Reklama

Przyjdź, pątniku, do Ostrów Tuszowskich!

2014-08-07 11:28

Marian Salwik
Edycja rzeszowska 32/2014, str. 1, 6

ARCHIWUM PARAFIALNE

Ostrowy Tuszowskie chlubią się „Madonną z Puszczy”! Pradawnej puszczy już tu nie ma, ale jest koronowana Madonna w cudownym obrazie. To przed Jej obliczem w ostrowskiej świątyni, 15 sierpnia br., kapłani, pielgrzymi i parafianie celebrować będą odpust ku czci Madonny Wniebowziętej. Sumie odpustowej o godz. 12 przewodniczyć będzie bp Jan Wątroba, ordynariusz rzeszowski

Puszcza Sandomierska to nie tylko nazwa geograficzno-przyrodnicza. Puszcza, czyli gęsty las pierwotny, naprawdę porastał te ziemie. Przebyć puszczę nie było łatwo, ani bezpiecznie,dlatego trakty wytyczali władcy, a wiekowe drzewa karczowali ich poddani, którzy często wzdłuż tych szlaków się osiedlali. Przy takim właśnie „trakcie królewskim” w I poł. XVI wieku powstała niewielka osada – Sława Góra, zwana potem „Ostrowami seu Sławogóry”, a dzisiaj znana pod nazwą Ostrowy Tuszowskie. Pierwsza pisana wzmianka o tej miejscowości pochodzi z roku 1538.

Parafię w Ostrowach Tuszowskich uposażył w roku 1566 sam król Zygmunt August. Wtedy też lokował wieś. Jednak do erygowania parafii doszło dopiero w roku 1574. Pierwszą świątynię, drewnianą, pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, wzniesiono ok. 1593 r. Konsekrował ją w 1630 r. bp Tomasz Oborski, sufragan krakowski. Z powstaniem tej świątyni związane jest podanie, wedle którego rycerzowi znużonemu polowaniem objawiła się we śnie Matka Boża mówiąc: „Przyszłam tu z Włoch i tu mi postawisz kościół”. Rycerz nie szczędził pieniędzy i wybudował modrzewiowy kościół, który istniał do roku 1902.

Wizerunek Maryi, którą pobożny lud szybo ukochał i nazwał „Madonną z Puszczy”, jest prawdopodobnie kopią rzymskiej ikony Matki Bożej Śnieżnej z bazyliki Santa Maria Maggiore, aczkolwiek nie jest to wierna kopia, bo oblicze Maryi ma rysy polskie. Obraz powstał w 1630 r., o czym świadczy umieszczona na nim data. Natomiast o pochodzeniu wzorca mówi łaciński napis znajdujący się u dołu obrazu: „Madonna Maior de Urbe [...] a s. Luca Evang. depicta”. Według tradycji obraz był królewskim darem polskich władców, kolatorów kościoła aż do czasów rozbiorów.

Reklama

O dynamicznie rozwijającym się kulcie „Madonny z Puszczy” świadczyły liczne wota, a także korony na wizerunku Matki Bożej (prawdopodobnie z pierwszej – prywatnej – koronacji). Kres temu położyły, jak w wielu innych polskich sanktuariach, władze zaboru austriackiego doby józefińskiej, nakazujące w 1784 r. usunięcie z kościołów wotów, zasłon i ozdób. Nieco później podniszczony obraz Madonny umieszczono na strychu.

Nowy, murowany kościół w Ostrowach Tuszowskich został konsekrowany w roku 1902 przez bp. Leona Wałęgę z Tarnowa. Obraz Madonny umieszczono wówczas w ołtarzu głównym w złoconym wgłębieniu z gotycką ramą, stosownie do stylu kościoła. Przed tym obrazem znajduje się zasuwany nowy obraz, malowany na płótnie, przedstawiający Wniebowzięcie. Dawniej „stary” obraz odsłaniany był tylko na większe uroczystości, obecnie jest prawie stale odsłonięty. Wydatne ożywienie kultu maryjnego, za staraniami ks. Dominika Litwińskiego, proboszcza ostrowskiego w latach 1934-69, datuje się od lat 30. XX wieku. W 1956 r. obraz został gruntownie odnowiony i zabezpieczony.

W 1999 r. kopia wizerunku „Madonny z Puszczy” była darem powiatu kolbuszowskiego dla Ojca Świętego Jana Pawła II (wręczonym podczas papieskiej wizyty w Sandomierzu). W 2005 r. rozpoczęto starania o koronację łaskami słynącego obrazu, co zwieńczone zostało 19 maja 2012 r. Koronacji wizerunku „Madonny z Puszczy”, Patronki Leśników i Pani Ziemi Kolbuszowskiej, przewodniczył bp Kazimierz Górny, wówczas ordynariusz rzeszowski. Homilię wygłosił bp Edward Janiak z Wrocławia, krajowy duszpasterz leśników.

Do Ostrów Tuszowskich przed cudowne oblicze Maryi przybywają biskupi i księża, leśnicy i myśliwi. Poeci „Madonnę z Puszczy” opiewają w swoich wierszach. Wierni chcą tu swojej najlepszej Matce dziękować za otrzymane łaski oraz prosić o opiekę i orędownictwo u Boga. Przyjdź i Ty, pątniku pobożny, a umocnisz swoją wiarę!

Miłym wprowadzeniem w uroczystości odpustowe w Ostrowach Tuszowskich będzie z pewnością koncert zespołu „Oratorium” z Radomia, pod kierownictwem ks. Lecha Gralaka. Koncert rozpocznie się 15 sierpnia o godz. 11.30.

Tagi:
obraz

Reklama

Przed koronacją

2019-12-04 07:37

Ks. Andrzej Supłat
Edycja szczecińsko-kamieńska (Kościół nad Odrą i Bałtykiem) 49/2019, str. I

14 listopada br. w kościele pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Gryfinie pod przewodnictwem abp. Andrzeja Dzięgi, metropolity szczecińsko-kamieńskiego, oraz kapłanów z maryjnych sanktuariów archidiecezji oficjalnie rozpoczęto bezpośrednie przygotowania do koronacji obrazu Matki Bożej Królowej Korony Polskiej znajdującego się w miejscowej świątyni

Ks. Andrzej Supłat
Msza św. pod przewodnictwem Metropolity Szczecińsko-Kamieńskiego

Wcześniej, bo 4 października 2019 r. ks. prob. Stanisław Helak zwrócił się do abp. A. Dzięgi z pisemną prośbą o koronację obrazu: „Po głębokiej medytacji, mając na uwadze (…) żywą wiarę, gorące nabożeństwo, wielką pobożność otaczanego obrazu, przyniesiony kult (mieszkańców Kałusza do Gryfina) i wiedziony wdzięcznością parafian za opiekę Maryi nad miastem, świadectwami otrzymanych łask oraz życzeniem szczególnego wyróżnienia dla całej archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej pokornie proszę Księdza Arcybiskupa o koronację obrazu Matki Bożej Królowej Korony Polskiej w kościele pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Gryfinie podczas parafialnego odpustu”. Powyższa prośba została przyjęta, a podczas Mszy św. z udziałem kapłanów i wiernych uroczyście ogłoszona.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Pan Bóg wycenił mnie na Parkinsona

2019-04-30 09:16

Łukasz Krzysztofka
Edycja warszawska 18/2019, str. 6

Dobrze znają go ci, którzy poszukują odpowiedzi na kwestie praktyki wiary w życiu codziennym. Ks. Piotr Pawlukiewicz daje teraz swoim życiem odpowiedź na najtrudniejsze pytanie – o sens krzyża i cierpienia

Artur Stelmasiak
Ks. Piotr Pawlukiewicz wycofuje się z dotychczasowych form duszpasterzowania

Znany kaznodzieja i rekolekcjonista w rozmowie z Pawłem Kęską ze Stacji 7 swój krzyż nazwał wprost – pan Parkinson. – Zawitał w moim domu po cichu. Kiedy się o nim dowiedziałem, to już się trochę rozgościł. Na razie ta choroba da się jeszcze jakoś zepchnąć na bok, da się pracować – mówił kapłan, który o swojej chorobie dowiedział się w 2007 r. Nie poddaje się jej jednak.

Ks. Pawlukiewicz uważa, że krzyż od Jezusa jest pomocą w osiągnięciu nieba. – Pan Bóg wycenił mnie na Parkinsona i przyjąłem tę wycenę. Robię co mogę, co będzie, zobaczymy. Co tu się martwić jutrzejszym dniem, jeżeli dzisiejszy może się skończyć przed północą – powiedział rekolekcjonista. – Chrystus daje ci krzyż doważony do ciebie, lekarstwo na zamówienie.

Były duszpasterz parlamentarzystów przyznał, że obecnie robi dużo badań medycznych i wycofuje się ze sposobów duszpasterzowania, które prowadził, poszukując innych. – Chciałbym zmienić akcenty homiletyczne. Mówić o rzeczach, których kiedyś się bałem, o tym, kiedy człowiek jest bezradny, bezsilny, kiedy słyszy, że choroba jest nieuleczalna. Dopóki mnie ludzie rozumieją, dopóki rozumieją moje słowa, to w imię Chrystusa będę głosił Ewangelię – podkreśla.

Ks. Pawlukiewicz stara się teraz nie odprawiać Mszy św. publicznie, ponieważ choroba ma różne kaprysy. Eucharystię odprawia sam u siebie.

Choroba Parkinsona należy do najpoważniejszych schorzeń ośrodkowego układu nerwowego. Jej objawy to przede wszystkim ograniczenie ruchu oraz drżenie. Leczenie choroby Parkinsona jest możliwe, jednak nie da się wyleczyć jej całkowicie. Po pewnym czasie doprowadza do inwalidztwa. Zmagał się z nią św. Jan Paweł II.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Gwatemala: beatyfikacja brata szkolnego Jakuba A. Millera – męczennika

2019-12-06 19:13

kg (KAI) / Huehuetenango

W sobotę 7 grudnia w mieście Huehuetenango w zachodniej Gwatemali biskup diecezji David w Panamie kard. José Luis Lacunza Maestrojuán ogłosi błogosławionym brata Jakuba Alfreda Millera, który poniósł tam śmierć męczeńską w wieku 37 lat. Był on amerykańskim bratem szkolnym, który ponad 10 lat swego życia zakonnego spędził w Ameryce Środkowej, głównie w Nikaragui, potem w Gwatemali i tam zginął z rąk niewykrytych do dzisiaj sprawców.


Brat Santiago czyli Jakub Alfred Miller

Oto krótki życiorys nowego błogosławionego.

Jakub (James) Alfred Miller urodził się 21 września 1944 w miasteczku Stevens Point w amerykańskim stanie Wisconsin. Był wcześniakiem i zaraz po urodzeniu ważył zaledwie nieco ponad 1,8 kg, później jednak szybko się rozwijał i jako dorosły mierzył prawie 2 metry i ważył 100 kg. W dzieciństwie i wczesnej młodości był bardzo porywczy, a nawet niesforny i rubaszny, co nieraz budziło lęk w jego otoczeniu.

Wielki wpływ na zmianę jego zachowania i na całe późniejsze jego życie wywarła nauka w szkole średniej, prowadzonej przez braci szkolnych w mieście Winona w sąsiednim stanie Minnesota. W 1959, mając 15 lat, rozpoczął juniorat w tym zgromadzeniu zakonnym, w 3 lata potem został postulantem, a następnie nowicjuszem. Przyjął wówczas imiona zakonne Leo William, później jednak powrócił do swych imion chrzestnych i tylko ich używał.

Jeszcze przed złożeniem ślubów wieczystych w sierpniu 1969 zaczął pracować jako nauczyciel języków angielskiego i hiszpańskiego i jako katecheta w szkole średniej Cretin w St. Paul – stolicy Minnesoty; uprawiał też amerykański futbol i trenował drużynę szkolną.

Po ślubach władze zgromadzenia wysłały go do pracy w mieście Bluefields w południowo-wschodniej Nikaragui, skąd w 1974 przeniesiono go do Puerto Cabezas na północny wschód kraju. Pracował tam nie tylko jako nauczyciel, ale również przy rozbudowie miejscowego kompleksu przemysłowo-kościelnego, a szkoła na jego terenie pod jego kierunkiem rozrosła się z 300 do 800 uczniów. Aby bardziej zbliżyć się do miejscowej ludności, zaczął używać hiszpańskiej wersji swego imienia – Santiago (Jakub) i pod nim był powszechnie znany.

Tę pomyślnie rozwijającą się działalność przerwało w lipcu 1979 polecenie władz zakonnych, aby opuścił Nikaraguę, gdy zwyciężyło tam lewicowe ugrupowanie sandinistów. Brat Santiago pozostawał bowiem w dobrych i bliskich kontaktach z dotychczasowym dyktatorem Anastasio Somozą, widząc w tym szanse na wypełnienie przez rząd zobowiązań co do rozbudowy szkolnictwa w tym regionie, złożonych jego poprzednikowi i współbratu zakonnemu Francisowi Carrowi. Ale niektórzy miejscowi mieszkańcy uważali te więzi za zbyt bliskie i to zaniepokoiło przełożonych zakonnika, tym bardziej że nowe władze umieściły jego nazwisko na liście tych, których należy „sprzątnąć”.

Brat Santiago wrócił więc bardzo niechętnie do Stanów Zjednoczonych, gdzie znów zaczął uczyć w swej pierwszej szkole w St. Paul, nie przestając jednak marzyć o powrocie do Ameryki Środkowej. Robił tak wiele dla tej placówki, że uczniowie nazwali go „Bratem Złotą Rączką”.

W styczniu 1981 znów znalazł się w Ameryce Środkowej, tym razem w Gwatemali – w Huehuetenango na zachodzie kraju i tam od pierwszej chwili zaangażował się jako nauczyciel zawodu w poprawę położenia ludności tubylczej, uciskanej przez panujący w tym kraju reżym. Działania te z jednej strony zyskały mu wielką sympatię miejscowych mieszkańców, z drugiej ściągnęły nań nie mniejszą wrogość rządzących wojskowych i bardzo szybko zaczął otrzymywać ostrzeżenia i pogróżki, których jednak nie uląkł się i nadal prowadził swą działalność na rzecz najuboższych.

Już w rok później – wieczorem 13 lutego 1983 do prowadzonej przez braci szkolnych Szkoły Indiańskiej im. De La Salle wdarło się trzech zamaskowanych i uzbrojonych mężczyzn, oddając serię strzałów do brata Millera, zajętego pracami budowlanymi. Zakonnik zginął na miejscu, zabójcy natomiast od razu odjechali, a wszelki ślad po nich zaginął. Do dziś pozostali niewykryci i nieukarani.

Amerykańska diecezja La Crosse, na której terenie urodził się przyszły błogosławiony, ustanowiła nagrodę jego imienia za działalność na rzecz sprawiedliwości społecznej, a po jego śmierci powstała także fundacja, również nosząca jego imię, w celu kontynuowania jego dzieła na rzecz biednych i uciskanych. Brat Santiago nazywany jest „męczennikiem edukacji”.

Jego proces beatyfikacyjny toczył się w Huehuetenango w latach 2009-10, a w Watykanie zakończył się podpisaniem przez Franciszka dekretu o męczeństwie 7 listopada 2018.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem