Reklama

Bogu dziękujcie, ducha nie gaście!

2014-09-03 16:12

Jan Marczak
Edycja przemyska 36/2014, str. 1, 8

Archiwum parafii
Kościół pw. św. Mikołaja w Majdanie Sieniawskim

W roku obecnym mija 300 lat od powstania parafii w Majdanie Sieniawskim – położonej na obrzeżach archidiecezji, przy drodze biegnącej z Jarosławia do Lublina. Główne uroczystości jubileuszowe odbędą się 7 września pod przewodnictwem metropolity przemyskiego abp. Józefa Michalika

Zanim w Majdanie Sieniawskim powstała parafia jej mieszkańcy należeli i uczęszczali do kościoła parafialnego w Sieniawie odległej o około 15 km, założonej w 1676 r. z inicjatywy Hetmana Polnego Koronnego, właściciela olbrzymich dóbr, w tym i Majdanu – Mikołaja Hieronima Sieniawskiego.

Bogactwo historii

W tym czasie z datą założenia Sieniawy rozrasta się Majdan jako osada i przyjmuje na cześć właściciela nazwę Majdan Sieniawski. Wówczas powstają też nowe przysiółki. Mieszkańcy wsi od początku są wyznania rzymskokatolickiego i takimi pozostają do dnia dzisiejszego mimo różnych zawirowań historycznych. Po śmierci Mikołaja Hieronima Sieniawskiego w 1684 r. jego posiadłości przejął ostatni męski potomek rodu Adam Mikołaj Sieniawski, który kontynuował rozbudowę Sieniawy i okolic. Podobno z jego inicjatywy przed wjazdem do Majdanu Sieniawskiego na obrzeżach Adamówki powstała kapliczka z figurką św. Mikołaja jako patrona tych okolic. Jest to najprawdopodobniej pierwsze miejsce kultu religijnego na tych terenach. Już początkiem drugiej dekady XVIII wieku zbudował on w Majdanie drewniany, dość obszerny kościół o ładnej architekturze, kryty gontem, który decyzją ówczesnych władz kościelnych, w 1714 r. został poświęcony i oddany do użytku wiernym. W tym też roku powstała w Majdanie Sieniawskim odrębna parafia, do której oprócz mieszkańców Majdanu należeli wierni z sąsiednich wiosek: Adamówki, Krasnego, Pawłowej, Dobczy i Bieli (przysiółka Cieplic) i tak było aż do wczesnych lat po II wojnie światowej. Kościół ten nosił wezwanie Świętego Krzyża oraz św. Mikołaja. Służył on wiernym aż do 26 października 1954 r., kiedy to w niejasnych okolicznościach uległ całkowitemu spaleniu. Jakże wymownym znakiem jest to, że stojący tuż przy nim krzyż misyjny został tylko częściowo uszkodzony i stoi po dziś dzień.

Wierność Kościołowi i Ojczyźnie

Na przestrzeni tego okresu wierni Majdanu Sieniawskiego wielokrotnie dawali wyraz swojej głębokiej wiary. Dbali o kościół, nieustannie go upiększali i kilkakrotnie odnawiali. Mimo panującej tutaj biedy nie żałowali ofiar na kościół i parafię, gromadnie uczestniczyli we wszystkich uroczystościach kościelnych i państwowych, często nieuznawanych i zakazywanych przez zaborców (Majdan należał do Galicji). Wielokrotnie dawali też wyraz swojego patriotyzmu biorąc udział w powstaniach narodowych a zwłaszcza w Powstaniu Styczniowym, na frontach I i II wojny światowej, w czasie których wielu z nich oddało życie za Ojczyznę. Ginęli z honorem i odwagą nie tracąc wiary, tak jak jedna z nich, obecnie sługa Boża Julia Buniowska. Jako 20-letnia dziewczyna 29 czerwca 1944 r. po powrocie z kościoła została zaatakowana przez Własowców (Kałmuków), z których jeden usiłował zmusić ją by mu uległa. Ona jednak zdecydowanie się sprzeciwiła wykrzykując: „z tobą nie pójdę, choćbyś miał mnie zabić!”, wyniku czego poniosła śmierć z jego rąk. Obecnie jej proces beatyfikacyjny został już przekazany do Watykanu.

Reklama

To na terenie parafii Majdan Sieniawski w przysiółku Końska Ulica w 500-lecie Bitwy pod Grunwaldem miejscowa ludność usypała przy wjeździe do wioski Kopiec Grunwaldzki, na którym postawiła krzyż i umieściła wyryty na kamieniu odpowiedni napis nie bojąc się, że sprzeciwi się temu zaborca. Wydarzeniu temu towarzyszyła uroczysta Msza św. oraz przejazd banderii i patriotyczne przemówienia zaproszonych gości. Również w okresie międzywojennym, kiedy za sanacji na wsi a zwłaszcza w Galicji panowała wielka bieda, miejscowa ludność potrafiła bardzo licznie się zorganizować i walczyć o swoje prawa do godniejszego życia. Właśnie wtedy w ostatnim dniu Wielkiego Strajku Chłopskiego, 25 sierpnia 1937 r. od kul policji granatowej zginęło 15 mieszkańców Majdanu, w tym 6-letnie dziecko.

Budowa nowej świątyni

W okresie powojennym parafianie w dalszym ciągu trwali przy kościele uczestnicząc w coniedzielnych Mszach św. i wszystkich uroczystościach kościelnych. Po spaleniu kościoła Msze św. odprawiane były w okresie zimowym na pobliskiej plebanii a latem na placu kościelnym przy wybudowanej drewnianej kaplicy. Jednak nie dawało im spokoju to, że nie mają swojego kościoła. Czynili starania, gdzie tylko można, ale te początkowo nie przynosiły efektu. Były to lata stalinowskie. Poskutkowała dopiero bardzo aktywna postawa rodaka, światowej sławy chirurga – ortopedy prof. Adama Grucy, który lecząc rodzinę Bieruta załatwił oficjalne zezwolenie na budowę nowej, okazałej świątyni. Była jesień 1956 r. i było to jedyne w tym czasie oficjalne zezwolenie na budowę kościoła ówczesnych władz państwowych. Ten niezwykły człowiek po zakończeniu budowy świątyni ofiarował przepiękną płaskorzeźbę Najświętszego Serca Pana Jezusa, która znajduje się w centrum ołtarza głównego. Budowa obecnej świątyni, której patronuje św. Mikołaj, została zakończona w 1960 r. W tym czasie proboszczem był ks. Antoni Pankiewicz, od 1956 r. wicedziekan, od 1958 r. aż do śmierci w 1984 r. dziekan dekanatu sieniawskiego, a od 1975 r. prałat Kapituły Jarosławskiej. Ten niezwykły kapłan jeszcze przed śmiercią podjął się budowy kościółka filialnego pw. Miłosierdza Bożego w przysiółku Końska Ulica. Po jego śmierci dzieło to ukończył jego godny następca ks. Edward Piekło, obecnie również prałat i dziekan sieniawskiego dekanatu. Początkiem kwietnia br. minęło 30 lat prowadzenia przez niego parafii w Majdanie Sieniawskim.

Nieustające starania

Nie ma chyba na terenie parafii miejsca związanego z kościołem, które by za czasów proboszczowania ks. Piekło nie zostały odnowione, wyremontowane czy rozbudowane. Kościół parafialny został gruntownie odnowiony, zarówno wewnętrznie, jak też na zewnątrz, zamontowano ogrzewanie podłogowe, położono nową granitową posadzkę, odnowiono polichromię, ołtarze, organy a ostatnio wstawiono w prezbiterium nowe bardzo wymowne witraże. Podobnie jest z kościółkiem dojazdowym, gdzie wykonano przepiękny ołtarz w kształcie tryptyku z Jezusem Miłosiernym w środku oraz św. Faustyną i bł. ks. Janem Balickim po bokach. Wykonane zostały nowe ławki, zimą kościół też jest dogrzewany. Obydwa kościoły otrzymały nowe ogrodzenia podobnie stary i nowy cmentarz, przed którym powstała dość duża kaplica pogrzebowa. Jeszcze w latach 80. XX wieku powstała nowa plebania, gdyż poprzednia z powodu dużego zagrzybienia wymagała rozbiórki.

Głębia wiary

Nie sposób przekazać wszystkiego, co wydarzyło się w parafii na przestrzeni 300 lat jej istnienia. Warto choćby przejrzeć kronikę parafialną. Dla parafii najważniejsze jest jednak pogłębianie wiary parafian. I tutaj też Majdan jest w pewnym sensie wyjątkowy. To w nim zostały zapoczątkowane coroczne pielgrzymki piesze do leżajskiego sanktuarium Matki Bożej Pocieszenia, jak też do Kalwarii Pacławskiej. Dawniej też piesze, mimo prawie 100-kilometrowej odległości. Dołączyły do tego liczne pielgrzymki autokarowe niemal do wszystkich ważniejszych sanktuariów w Polsce.

Na terenie parafii zostało postawionych przez mieszkańców ponad 30 przydrożnych kapliczek bądź krzyży, które kryją niejedno dziękczynienie Panu Bogu, jak też różnego rodzaju intencje błagalne. Po dziś dzień przy wielu kapliczkach w majowe wieczory rozbrzmiewają przepiękne melodie Litanii Loretańskiej oraz pieśni maryjnych. Kościół w Majdanie Sieniawskim naprawdę tętni głęboką wiarą wiernych, z których tylko w okresie powojennym 7 młodych mężczyzn zostało kapłanami; dwóch z nich pracuje poza granicami, jeden na Ukrainie a drugi w Argentynie. Z parafii majdańskiej wstąpiło do różnych zakonów również wiele młodych dziewcząt. Obecnie jest ich kilkanaście. Parafia, należąca do dekanatu sieniawskiego, liczy około 1500 wiernych. Przy parafii istnieje Parafialna Rada Duszpasterska, Ruch Apostolstwa Młodych (RAM), którym w całej archidziecezji kieruje ks. Jan Mazurek, rodak majdański. Aktywne i widoczne są małe dziewczynki należące do Dziewczęcej Służby Maryji (DSM), a kilkudziesięciu chłopców służy do Mszy św. jako ministranci. W majdańskiej parafii istnieje też Akcja Katolicka oraz Stowarzyszenie Najświętszej Maryi Panny Patronki Dobrej Śmierci jak też bardzo często występująca schola parafialna. Aż kilkuset mieszkańców Majdanu Sieniawskiego należy do Kół Różańcowych, których w Majdanie jest 30.

Tagi:
parafia

Reklama

Parafia świętego niepokoju

2019-08-19 07:55

Marian Banasik

Niedziela z „Niedzielą” w parafii św. Brata Alberta w Częstochowie-Kiedrzynie.

B.M. Sztajner/Niedziela

Dziękujemy „Niedzieli”, jej redaktorom za trud głoszenie Dobrej Nowiny – powiedział ks. Sławomir Wojtysek, proboszcz parafii św. Brata Alberta w Częstochowie-Kiedrzynie. 18 sierpnia redaktorzy „Niedzieli” gościli w tej parafii w ramach Niedzieli z „Niedzielą”.

– W dzisiejszych czasach bardzo potrzebna jest odwaga głoszenia prawdy. I to czyni nasza „Niedziela”. Chciałbym, żeby w naszych rodzinach „Niedziela” była jeszcze bardziej obecna – mówił ksiądz proboszcz witając redaktorów „Niedzieli”.

Zobacz zdjęcia: Parafia świętego niepokoju

Na Mszach świętych homilię wygłosił ks. red. Mariusz Frukacz. Nawiązując do czytań mszalnych podkreślił, że „Jezus pragnie zapalić ogień Bożej miłości. Ten ogień bierze początek z Jego krzyża” – Boża miłość wypala to wszystko, co jest złe i niewłaściwe w naszym życiu. Każdy z nas musi nieść ten ogień miłości, dlatego też może również spotkać się ze sprzeciwem – mówił ks. Frukacz.

– Każdy chrześcijanin, który jest świadkiem Bożej miłości może doświadczyć losu proroka Jeremiasza, który został zanurzony w błocie, doświadczył hańby. Każdy wiarygodny świadek musi przejść przez doświadczenie krzyża i jego hańbę – kontynuował ks. Frukacz i dodał: „Mamy patrzeć na Jezusa, który przecierpiał krzyż, doświadczył hańby”.

- Tygodnik katolicki „Niedziela” idzie do nas z ogniem Bożej miłości i prawdy. Czasem budzi sprzeciw, bo głosi trudną prawdę i upomina się o miejsce Boga w ludzkim sercu, w rodzinach i świecie – podkreślił redaktor „Niedzieli”.

Kapłan wskazał również, że „parafia, nasza rodzina nie mogą być wspólnotami świętego spokoju, ale świętego niepokoju o zbawienie, o wiarę i prawdę” – Obojętność, letniość to nie jest postawa chrześcijańska. Każdy chrześcijanin to człowiek ognia Bożej miłości. Świadek pełen świętego niepokoju zawsze będzie znakiem sprzeciwu – podsumował ks. Frukacz.

Wierni mogli porozmawiać z redaktorami „Niedzieli” i zapoznać się z ofertą wydawniczą tygodnika – „Niedziela” spełnia bardzo ważną rolę w naszej rodzinie. Podtrzymuje naszą wiarę. Również w obecnych czasach zamętu „Niedziela” prowadzi nas we właściwym kierunku. Ten tygodnik prowadzi nas do Jezusa – podkreślili Eugeniusz i Teresa Policińscy.

Natomiast Elżbieta Cierpica w rozmowie z „Niedzielą” powiedział, że w naszym tygodniku zawsze szuka treści, artykułów, które mogłaby przekazać rodzinie. – Od „Niedzieli” oczekuję więcej artykułów o rodzinie, o tym jak przekazywać wiarę dzieciom, wnukom – powiedziała p. Cierpica.

Tego dnia odbyło się również spotkanie modlitewne członków Stowarzyszenia Przenajdroższej Krwi Chrystusa, którzy przybyli z różnych wspólnot parafii naszej archidiecezji. Czciciele Przenajdroższej Krwi Chrystusa uczestniczyli we Mszy św. Wysłuchali również konferencji o duchowości Krwi Chrystusa. Nie zabrakło również spotkania z redaktorami „Niedzieli”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jak reżyseruje się „marsze równości”

2019-08-13 12:55

Rozmawia Włodzimierz Rędzioch
Niedziela Ogólnopolska 33/2019, str. 38-39

W Polsce marsze środowisk LGBT nazywane są „marszami równości”. Na całym świecie te same parady znane są jako „Gay Prides”, co wskazuje na ich zasadniczy cel – ukazanie dumy z bycia homoseksualistami.
W Polsce próbuje się przedstawić „marsze równości” jako spontaniczne inicjatywy ludzi, którzy twierdzą, że są dyskryminowani i walczą o należne im prawa. Ale, oczywiście, tak nie jest. Na całym świecie wszystkie „Gay Prides” mają podobną scenografię i tę samą „reżyserię”, co wskazuje na to, że służą one tym samym celom wyznaczonym przez ideologów LGBT.
O próbę przeanalizowania tego zjawiska poprosiłem prof. Tommasa Scandroglia – dawnego wykładowcę Uniwersytetu Europejskiego w Rzymie.

vitaumanainternazionale.org
Prof. Tommaso Scandroglio

WŁODZIMIERZ RĘDZIOCH: – Badał Pan Profesor zjawisko parad homoseksualnych, zwanych „Gay Pride”. Co je charakteryzuje?

PROF. TOMMASO SCANDROGLIO: – Wszystkie „Gay Prides”, parady dumy gejowskiej, mają pewne wspólne cechy, które starałem się przeanalizować. Przede wszystkim cechuje je duch protestu. Parady te mają w sobie coś z ducha demonstracji 1968 r. (rewolucja studencka), które w roszczeniach dla pewnych grup społecznych (robotników, studentów, kobiet) nie proponowały postaw obronnych, ochrony danej kategorii, ale uciekały się do atakowania tych, których przedstawiano jako wrogów: pracodawców/kapitalistów przeciwstawiano robotnikom, nauczycieli/rodziców – uczniom, mężczyzn/rodziny/dzieci – kobietom. W analogiczny sposób w „Gay Prides” maszeruje się nie na rzecz osób homoseksualnych, ale zawsze przeciwko komuś. Przede wszystkim przeciwko Kościołowi, przeciwko tym, którzy twierdzą, że akty homoseksuale są nieuporządkowane, przeciwko partiom prawicowym, przeciwko ludziom o tradycyjnych poglądach itd. Krótko mówiąc – charakterystyczną cechą tych parad jest duch antagonistyczny, który zaprzecza hasłom o niedyskryminacji, integracji, otwartości na to, co różne, wykrzykiwanym podczas tych samych manifestacji. Innymi słowy – środowiska homoseksualne domagają się dialogu, otwarcia, bycia przyjaznymi, ale same przyjmują całkowicie odwrotną postawę: postawę wrogości, wojowniczości, niezdolność do dialogu.

– Dlaczego znaczna część uczestników tych parad manifestuje półnaga?

– To prawda, że „Gay Prides” to parada półnagich ciał (kostium kąpielowy jest najbardziej popularny), a to z kilku ważnych powodów. Pierwszy – to prowokacja. Zgodnie z agresywnym, wojowniczym duchem, o którym wspomniałem, konieczne jest sprowokowanie „wroga”, zmuszenie go do niekontrolowanej reakcji, by następnie oskarżać go o bigoterię, niewrażliwość i homofobię. Drugi powód – to krytyka. Nagość jest wykorzystywana jako obraza stereotypów, normalności, naturalności relacji. Kryje się za tym rewolucyjne przesłanie: obalić porządek ustanowiony przez Boga, który chciał, by mężczyzna czuł pociąg do kobiety i vice versa, a w szczególności obalić znaczenie czystości i wstydliwości, postrzeganych już nie jako cnoty, ale tabu, które trzeba przełamać, wrogie indywidualnej wolności i pełnemu wyrażaniu siebie. Trzeci powód to transgresja. Półnagie ciało osoby homoseksualnej jest wyrazem pragnienia przekroczenia wszystkich ograniczeń w sferze seksualnej. Pierwszym takim ograniczeniem jest, oczywiście, heteroseksualizm – rozpusta jest rozumiana jako wyzwalająca siła własnych popędów. Czwarty powód to przeciwstawienie „fizyczności” „wewnętrzności” – nagość świadczy o tym, że związek homoseksualny często koncentruje się na erosie, a wymiar afektywny (który jest również chaotyczny, ponieważ pochodzi z orientacji homoseksualnej, która jest nieuporządkowana, jak naucza katechizm), to aspekt drugorzędny. To właśnie fizyczność jest często źródłem stosunków homoseksualnych. Innym powodem jest narcyzm ich uczestników, dla których parada może być sceną do popisu w nadziei, że zostaną zauważeni i docenieni.

– Parady te organizowane są wszędzie i na szeroką skalę, nawet w krajach i miejscach, w których osób o skłonnościach homoseksualnych jest bardzo mało – tak jakby ktoś chciał „narzucić” społeczeństwu temat homoseksualizmu, aby przyzwyczajać ludzi do tego zjawiska...

– To prawda, ponieważ jednym z celów tych parad jest przyczynienie się do uznania zjawiska homoseksualizmu i transseksualizmu za normalne w świadomości zbiorowej, do pozbawienia zwykłych ludzi wrodzonego impulsu krytycznego. Rozpowszechnienie parad na całym świecie sprawiło, że stały się one zjawiskiem obyczajowym, już nawet nie tak nieprzyzwoitym, co w oczywisty sposób pomogło w podejmowaniu wielu innych działań mających na celu „normalizację” homoseksualizmu. Historycznie „Gay Prides” były pierwszą publiczną inicjatywą, która miała na celu akceptację homoseksualizmu w społeczeństwie.

– W Polsce, podobnie jak w innych krajach, „marszom równości” towarzyszą bluźniercze gesty. Dlaczego tak się dzieje?

– Jednym z ich wyróżników jest bluźnierczy charakter i bezczeszczenie Kościoła oraz ducha religijnego. Wspomniałem wcześniej o antagonistycznym wymiarze parad, a pierwszym wrogiem, którego należy zniszczyć, jest Kościół. Dlatego jest w nich tak wiele wulgarności, obelg i bluźnierczych przedstawień przeciwko Bogu, Matce Bożej i świętym. W tych gestach pełnych przemocy nie chodzi tylko o zamiar bezczeszczenia, modny od 1968 r. aż do chwili obecnej, ale jest to przejaw prawdziwej nienawiści do „sacrum”, tak jakby Kościół i święci byli wyrzutem sumienia dla sumienia tych ludzi.

– W większości krajów istnieją prawa uznające bluźnierstwo i oczernianie religii za przestępstwa, które podlegają karze. Dlaczego nikt nie karze homoseksualistów, którzy dopuszczają się takich przestępstw, podczas gdy ludzie przeciwni „marszom równości” są piętnowani lub wprost prześladowani?

– Z jednej strony – ludzie, którzy ośmielają się krytykować bluźniercze gesty i słowa uczestników „Gay Prides”, uważani są za homofobicznych, nieliberalnych, dyskryminujących, średniowiecznych, ponieważ rzekomo cenzurują wolność wypowiedzi. A z drugiej – ludzie, którzy obrażają uczucia religijne całego ludu, korzystają tylko z prawa do wolności słowa! Tak więc są dwie miary oceny: jeśli gej obraża Madonnę, to ta obraza jest wyrazem wolności słowa, a jeśli wierzący krytykuje homoseksualistę, który obraża Maryję, to zasługuje na pójście do więzienia za zniesławienie. Jest to skutek masowej kampanii kulturowej, która zmieniła zbiorowe postrzeganie zjawiska homoseksualizmu i sprawiła, że zwykli ludzie wierzą – z jednej strony – że działacze gejowscy są zawsze ofiarami, które należy bronić, a z drugiej – że katolik jest zawsze „katem” i dlatego zasługuje na pozbawienie wolności słowa, by nie mógł dyskryminować. Ta nierówność traktowania, a raczej otwarta dyskryminacja ludzi wierzących, wywiera w konsekwencji wpływ również na sędziów, którzy w tych sprawach przychylają się do dominujących, mainstreamowych opinii.

– Na stronie homoseksualistów „Gayly Planet” można przeczytać: „Nawet jeśli parady są przezabawne, a ty tańczysz aż do wyczerpania, pozostają demonstracjami politycznymi, by walczyć o równość i prawa społeczności LGBTQ”. Czy „Gay Prides” są formą walki politycznej?

– Według ideologów „tęczowych parad”, prawdziwy gej musi być aktywny politycznie. Homoseksualizm nie może pozostać w sferze prywatnej, ale musi stać się instancją polityczną, musi mieć wymiar publiczny, a zatem musi zostać przekształcony w walkę o swobody obywatelskie, prawa, finansowanie publiczne itp.

– Jeśli za paradami LGBT kryje się konkretna ideologia, to każdy ma prawo je krytykować, tak jak istnieje prawo do krytyki każdej partii czy ideologii...

– Krytyka, kontestacja, dezaprobata zawsze były bronią ruchu LGBT.

– Światowe lobby LGBT od dawna chce zmusić Kościół do zmiany nauki o zachowaniach homoseksualnych. Jakich metod używa, aby to osiągnąć?

– Wśród wielu strategii możemy wskazać trzy. Pierwsza to szantaż. W Kościele, jak przyznał sam Papież, działają lobby homoseksualne i są one bardzo wpływowe. Szantaż jest narzędziem do załatwiania wielu spraw. Jeśli jakiś biskup, rektor seminarium, przewodniczący jakiegoś papieskiego organizmu ma „plamy na życiorysie”, to stają się one walutą wymiany: gejowskie lobby obiecuje, że nie ujawni nic z tego, co wie o życiu biskupa, rektora czy księdza, w zamian za bycie przyjaznym gejom – „gay friendly”. Druga strategia: to przekonanie ludzi, że większość księży jest homoseksualistami. Jest to strategia promowana również przez socjologa i działacza gejowskiego Frédérica Martela w książce „Sodoma”. Twierdzi on, że skoro homoseksualizm jest tak rozpowszechniony w Kościele, to należy go „znormalizować”, uznać za naturalny wariant orientacji seksualnej. I trzecia strategia, również obecna w tekście Martela: ukazywanie homofobów (to neologizm zrodzony z teorii płci, który ma oznaczać ludzi źle nastawionych do homoseksualizmu) jako utajonych homoseksualistów. Tak więc ci, którzy krytykują homoseksualizm, są homoseksualistami, nawet jeśli o tym nie wiedzą. To sztuczka polegająca na tym, że z jednej strony zmusza się kogoś do milczenia, aby uniknąć podejrzeń o homoseksualizm, a z drugiej, na poziomie medialnym, ukazuje się środowsko konserwatywne jako garstkę bigoteryjnych hipokrytów.

* * *

Polska jest na półmetku zaplanowanej na ten rok kampanii środowisk LGBT+.

Od kwietnia do października br. w 23 polskich miastach organizowane są parady i tzw. marsze równości. Pierwsze miały już miejsce, a w sierpniu „marsze równości” przejdą ulicami: Płocka, Gorzowa Wielkopolskiego, Katowic, Szczecina, Torunia, Kalisza, Wrocławia i Lublina.

W ubiegłym roku odbyło się w Polsce 14 tęczowych parad, a w bieżącym jest ich o 40 proc. więcej. Charakterystyczne jest, że organizowane są one nie tylko w dużych aglomeracjach, ale coraz częściej w małych, odległych od centrum, ośrodkach, gdzie społeczność LGBT jest znikoma i nigdy przedtem publicznie się nie prezentowała.

(KAI)

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Akcja Katolicka włącza się w modlitwy przebłagalne w związku z profanacją obrazu Najświętszej Maryi Panny

2019-08-20 12:18

Ryszard Furtak – prezes Diecezjalnego Instytutu Akcji Katolickiej Diecezji Zielonogórsko-Gorzowskiej

Na zaproszenie duszpasterzy z Gorzowa Wielkopolskiego, również członkowie AK włączą się czynnie w modlitwy ekspiacyjne przed uroczystością NMP Częstochowskiej.

Archiwum R. Furtaka

Dokładny czas i miejsce modlitw w dniach 23, 24 i 25 sierpnia został przedstawiony na ogłoszeniach parafialnych w gorzowskich parafiach. W czasie gdy tak wiele jest ataków na święte wizerunki, które czcimy w Kościele katolickim, gdy dochodzi do profanacji i aktów przemocy wobec kapłanów, bardzo ważna jest mobilizacja wszystkich do modlitwy. Inicjatywa duszpasterzy dekanatów gorzowskich to zachęta wiernych do odpowiedzialności za Kościół, nie tylko w wymiarze diecezjalnym ale też ogólnopolskim. AK w naszej diecezji sprzeciwia się „marszom równości” organizowanym przez środowiska lesbijek, gejów, osób biseksualnych oraz trans płciowych, które sieją pogardę dla wszystkiego co związane jest z wiarą katolicką. Precyzyjną informację na temat taktyki środowisk LGBT możemy znaleźć m.in. na stronie Akcji Katolickiej w Polsce (http://ak.org.pl) pod artykułem „Widzieć, ocenić, działać” z 09.08.2019 r. w opracowaniu redaktora Marcina Przeciszewskiego. Wynika z niego, że w bieżącym roku zaplanowano o 40% więcej marszy równości w Polsce w stosunku do roku poprzedniego. Marsze te mają oswoić nasze społeczeństwo z planami wprowadzenia w przyszłości małżeństw homoseksualnych i adopcji przez te pary dzieci. Oczywiście na przeszkodzie takim rozwiązaniom stoją tradycyjne poglądy większości naszych obywateli ale też obecny większościowy skład Parlamentu i będącej w przewadze partii broniącej tradycyjnej rodziny. Dlatego tak bardzo ważne będą wyniki wyborów w październiku 2019 r.!

Akcja Katolicka, na swojej pielgrzymce do Pani z Jasnej Góry w czerwcu tego roku, pod hasłem „Z Maryją idziemy w przyszłość” oraz w modlitwie dziękczynno-przebłagalnej w czasie tej pielgrzymki, wyraziła zatroskanie wobec ataków na kapłanów oraz znieważaniem symboli religijnych. Skomasowanemu atakowi ideologii LGBT na Kościół, stawimy czoła jeśli wszyscy się zjednoczymy. Przykład jedności na modlitwie dekanatów gorzowskich powinien oddziaływać na całą naszą Diecezję.

Króluj nam Chryste!

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem