Reklama

Wiadomości

Pszczelarstwo to instynkt Boży

Z Romualdem Dąbrowskim, prezesem Wojewódzkiego Związku Pszczelarzy w Łodzi, rozmawia Anna Skopińska

ANNA SKOPIŃSKA: – Czym jest pszczelarstwo? Pasją, zawodem?

ROMUALD DĄBROWSKI: – Pasją, którą się dziedziczy z pokolenia na pokolenie albo dostaje się taki instynkt Boży.

– Trzeba go w sobie odkryć?

– Niektórzy odkrywają go dosyć późno, ale odkrywają. Czują radość z obcowania z przyrodą, z obcowania z pszczołami. To ich relaksuje, odpręża, daje przyjemność, ale też nadzieję na zarobek.

Reklama

– Jest więcej młodych czy starszych pszczelarzy? Jaka jest dynamika w tej branży?

– Powiem szczerze, to zawód wymierający. Młodzieży jest bardzo mało. Dlaczego? Ponieważ pszczelarstwo to ciężka praca. A zysk zawsze niepewny. Dziś młodzież musi zarobić szybko duże pieniądze.

– Zysk niepewny, to np. ten rok?

– Ten rok jest specyficzny. Rok ubiegły był rokiem trudnym, ale ten jest jeszcze trudniejszy. Mimo że pszczoły po zimowli były bardzo silne i wydawało się, że rok będzie piękny, to niestety aura spłatała nam figla. Majowe przymrozki spowodowały, że wymarzły akacje. Lipy prawdopodobnie też, bo niektóre nie miały nawet zawiązków kwiatowych. Kiedy kwitły rzepaki, to na początku była bardzo ładna pogoda, potem zrobiło się zimno i deszczowo, i dopiero na końcówkę kwitnienia wróciła ładna, słoneczna pogoda. Z tego powodu tegorocznego miodu jest nawet mniej niż ubiegłorocznego.

– Narzekają pszczelarze, a klienci?

– Spożycie miodu stopniowo w Polsce wzrasta, ale to nie jest gwałtowny boom na miód. Kupują go głównie osoby starsze. Spożycie miodu w Niemczech to ponad 4 kg na głowę rocznie, a u nas 40 dkg. To znacząca różnica w porównaniu do krajów wysoko rozwiniętych.

Reklama

– Jaki jest polski miód?

– Bardzo dobry. Aromatyczny, posiadający specyficzny bukiet, bardzo ładnie krystalizujący – równo, w całej swojej objętości. Jesteśmy przyzwyczajeni do naszych miodów – rzepakowego, wielokwiatowego, akacjowego, lipowego czy nawet spadziowego. Byłem w Niemczech w firmie, która sprowadza miody z całego świata. Degustowałem wiele z nich i powiem szczerze – niektóre były okropne. Nie wiem, czy w Polsce byłoby na nie zapotrzebowanie. Ale, jak widać, na świecie i taki miód ma swoich amatorów.

– Ten sprowadzany z Chin jest zagrożeniem dla polskich pszczelarzy?

– Każdy dobry towar się obroni. To jest bardziej zagrożenie dla rynku pszczelego. Chiński miód, tani, kiepskiej jakości zalewa nasze rynki. Ale proszę zwrócić uwagę – tamten miód nigdy nie krystalizuje, jest cały czas płynny. A nasze miody pięknie krystalizują. Między pszczelarzami a klientami panuje w tej materii niewielki konflikt, bo ludzie widząc skrystalizowany miód, sądzą, że pszczelarz nasypał do niego cukru. Tymczasem staropolska nazwa miodu płynnego, takiego, który wybiera się z ula, to „patoka”, a tego, który już skrystalizuje, to „krupiec”. Nazwa wzięła się właśnie od tych „krup”, czyli grudek cukru, które wyczuwa się na języku.

– Ale nasze społeczeństwo woli jednak miody płynne. Dlaczego?

– Ludzie mówią, że łatwiej się je nabiera, łatwiej się rozpuszcza. Zgadzam się z tym, tylko pojawia się pytanie: czy to jest miód, czy produkt miodopodobny? Bo prawdziwy miód naturalnie musi krystalizować. Prędzej czy później. Szybkość krystalizacji zależy od zawartej w miodzie glukozy, ale krystalizacja miodu to jego natura.

– Ale ludziom trudno to wytłumaczyć?

– Możemy zrobić miód płynny. Po prostu go przegrzejemy. Ale w miodzie nie chodzi o cukier, bo glukozę, fruktozę można kupić w sklepie czy nawet aptece. W miodzie najważniejsze są enzymy. Enzymy, które powyżej 40 stopni giną. Naszych klientów, którzy tu do nas przychodzą, wyedukowaliśmy. Rzadko zdarza się taki, który prosi o miód płynny. Wiedzą, że jeśli miód jest skrystalizowany, to jest prawdziwy.

– Płynne miody w marketach nie pochodzą od pszczelarzy?

– Płynne miody do marketów wstawiają firmy, które trudnią się handlem miodem. A dzisiaj handel to biznes. Trzeba tanio kupić, drogo sprzedać. Niestety, jakość towaru idzie w parze z ceną. Dlatego potem na etykiecie mamy „miód z Unii” i „miód spoza Unii”.

– Co to oznacza?

– Też nie wiem. Tam może być 5 proc. miodu europejskiego, a 95 proc. chińskiego.

– To jest takie wprowadzanie nas w błąd?

– Tak. To jest wprowadzanie w błąd. Na etykiecie powinno być ściśle określone – 10 proc. miodu pochodzi z pasiek Unii Europejskiej, 90 proc. spoza Unii. Jeżeli tej informacji nie ma, to jest oszukiwanie klienta. Bo klient, który kupuje towar, powinien wiedzieć, co kupuje. Czy kupuje miód, czy produkt miodopodobny.

– Ilu jest pszczelarzy w regionie łódzkim?

– Na terenie województwa łódzkiego działają trzy związki, każdy liczy ok. 650 pszczelarzy. Wszystkie posiadają 46 tys. rodzin pszczelich. Średnia pasieka to 28 rodzin pszczelich. U nas nie ma dużych pasiek, bo nie ma aż tak wielkich pożytków.

– Pasieki to rodzinne manufaktury?

– Bardziej hobbystyczne niż biznesowe. Czy z takiej pasieki można się utrzymać? – nie. Dlatego każdy ma inną pracę albo emeryturę.

– To prawda, że pszczoły wymierają?

– Tak. Jedną z przyczyn jest nie zawsze doleczona waroza. Choroba przywędrowała do Polski na początku lat 80. ub. wieku i zdziesiątkowała pasieki. W tej chwili pszczelarze potrafią już sobie z nią radzić. W latach 80. mieliśmy w Polsce ponad 3 mln rodzin pszczelich, dziś mamy 1,2-1,3 mln.

– Ale pszczelarstwo to też, a może przede wszystkim, radość...

– To prawda. Praca przy pszczołach, przy ulach, to obcowanie z przyrodą, brzęk tych owadów wyłącza człowieka od wszelkich problemów. I bardzo dużo daje. Często latem można zobaczyć, jak pszczelarz umoczony, spocony, biega pomiędzy ulami w upale i skwarze. Po co? To właśnie jest ta pasja. A potem jest radość przy wirowaniu miodu. Nie da się tego opisać słowami.

2014-09-17 15:52

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Pszczoły to moje drugie życie

Wojewódzka majówka pszczelarska na ziemi lubaczowskiej odbyła się już po raz jedenasty. Tym razem miała miejsce w Cieszanowie. Rozpoczęto ją w amfiteatrze Mszą św. sprawowaną przez kapelana pszczelarzy ks. Jerzego Sopla, który też wygłosił homilię. Po Eucharystii odbyło się szkolenie pszczelarzy na temat: "Zagrożenia dla pszczoły miodnej i innych zapylaczy ze strony pasożytów i chorób pochodzenia wirusowego, grzybowego oraz ich wpływ na stan ekosystemu".

CZYTAJ DALEJ

"Pokazaliśmy im" - polska sztafeta mieszana 4x400 m zdobyła złoty medal

2021-07-31 15:38

[ TEMATY ]

lekkoatletyka

Tokio 2020

PAP/EPA/DIEGO AZUBEL

Polska sztafeta mieszana 4x400 m zdobyła złoty medal igrzysk olimpijskich w Tokio. Biało-czerwoni w finale poprawili rekord Europy czasem 3.09,87. Drugie miejsce zajęli reprezentanci Dominikany, a trzecie Amerykanie.

Polacy biegli w finale w składzie: Karol Zalewski, Natalia Kaczmarek, Justyna Święty-Ersetic i Kajetan Duszyński. Ich czas jest rekordem Starego Kontynentu, a także rekordem olimpijskim. To drugi wynik w historii tej konkurencji.

CZYTAJ DALEJ

Nieznane fakty z udziału ks. Wyszyńskiego w Powstaniu Warszawskim

2021-07-31 21:32

[ TEMATY ]

kard. Stefan Wyszyński

Powstanie Warszawskie

Archiwum Instytutu Prymasa Wyszyńskiego

Ks. Stefan Wyszyński asystuje przy operacjach w szpitalu polowym, przenosi rannych na własnych barkach, pierze bandaże, udziela sakramentów rannym powstańcom, prowadzi prowizoryczne pogrzeby poległych - to mało znane obrazy z życia przyszłego kardynała i Prymasa Tysiąclecia. Podczas Powstania Warszawskiego ks. Wyszyński był kapelanem w okręgu wojskowym AK Żoliborz-Kampinos.

Z chwilą wybuchu Powstania Warszawskiego ks. Stefan Wyszyński pracował jako kapelan zakładu dla niewidomych w podwarszawskich Laskach. Jednocześnie był kapelanem miejscowych oddziałów powstańczych pod pseudonimem Radwan III i m.in. współtworzył szpital dla powstańców w Laskach. Podobno powierzono mu także opiekę nad termometrem, które to urządzenie pewnego razu zgubił. Pomogła dopiero interwencja św. Antoniego – termometr znalazł się w ulubionych kwiatach ks. Stefana, czyli nasturcjach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję