Reklama

Siemiatycze

Bogu i Polsce

2014-11-27 10:33

Agnieszka Bolewska-Iwaniuk
Edycja podlaska 48/2014, str. 6

Agnieszka Bolewska-Iwaniuk

Bogate były w Siemiatyczach tegoroczne obchody dnia odzyskania niepodległości przez Polskę 11 listopada. W mieście udekorowanym w biało-czerwone barwy już w nocy wyruszyła Sztafeta Niepodległości „Bogu i Polsce”. 11-godzinne biegi rozpoczęły się o godz. 1, pierwsi na bieżni byli dorośli, w dzień do biegających dołączyła młodzież, a także dzieci. Ze stadionu sztafeta przebiegła w finałowej paradzie ulicami Siemiatycz. Sportowcy w białych i czerwonych koszulkach, tworząc żywą flagę narodową, dołączyli do mieszkańców zgromadzonych przy obelisku Niepodległości.

Mieszkańcy modlili się za ojczyznę podczas nabożeństwa w cerkwi pw. Świętych Apostołów Piotra i Pawła. Następnie w kościele pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w intencji ojczyzny odprawiono Mszę św. udziałem pocztów sztandarowych, delegacji zakładów pracy oraz przedstawicieli duchowieństwa i władz. Widoczne były biało-czerwone kokardy, które mieszkańcy coraz licznej noszą w czasie świąt narodowych. Eucharystii przewodniczył proboszcz ks. Stanisław Ulaczyk, który powitał wszystkich kochających Polskę. „Przyszliśmy do tej wiekowej świątyni pamiętającej lata chwały Rzeczypospolitej, lata jej niewoli i jej radość z zrzucenia kajdanów rozbiorowych, by Panu Bogu, który tu zamieszkał, podziękować za wolność, za niepodległość, za suwerenność naszej ojczyzny, która ma na imię Polska”. Kapłan przypominał o wydarzeniach w naszej historii, o których przez lata nie było wolno mówić. Zwracając się do zebranych, podkreślał, jak ważna jest pamięć, dzięki której przetrwał nasz naród i dziś możemy obchodzić Narodowe Święto Niepodległości. Mówiąc o historii miasta, wspominał postać księżnej Anny Jabłonowskiej i jej wkład w rozwój Siemiatycz. Podkreślał też, jak ważne jest poczucie tożsamości narodowej: „Naród jest nie tylko wielkim, chociaż pośrednim wychowawcą każdego człowieka, każdy wychowuje się w rodzinie na tych treściach i wartościach, jakie składają się na całość kultury danego narodu”.

Po Eucharystii wierni przeszli pod obelisk Niepodległości przy ul. Legionów Piłsudskiego. Na czele pochodu podążali kawalerzyści ze Stowarzyszenia Szwadron, które od kilku lat bierze udział w uroczystościach patriotycznych i czynnie włącza się w życie społeczne Siemiatycz. Dalej maszerowały przedszkolaki z biało-czerwonymi balonikami, następnie poczty sztandarowe, delegacje i pozostali uczestnicy uroczystości. Pochód zatrzymał się na pl. Jana Pawła II, gdzie odsłonięto i poświęcono pomnik Anny z Sapiehów Jabłonowskiej.

Reklama

Pod obeliskiem do uczestników uroczystości dołączyli sportowcy biegnący w sztafecie „Bogu i Polsce”. Okolicznościowe wystąpienie wygłosił burmistrz Piotr Siniakowicz. Następnie złożono kwiaty pod obeliskiem, a orkiestra OSP zaprezentowała kompozycję melodii legionowych. Na zakończenie tej części uroczystości swe niezwykłe umiejętności zaprezentowali kawalerzyści z grupy „Szwadron”.

W dalszej części spotkania na program artystyczny pt. „Pisk Białego Orła” zaprosili uczniowie Szkoły Muzycznej, którzy zaprezentowali swoje liczne talenty, pokazując, że potrafią nie tylko śpiewać i grać na instrumentach. Świetnie odnaleźli się w roli aktorów w poruszającej opowieści o losach Polski i Polaków. Po południu mieszkańców Siemiatycz czekał jeszcze koncert „Tobie, Ojczyzno…”. Tym razem uczniowie Szkoły Muzycznej wystąpili wspólnie z Zespołem Pieśni i Tańca „Małe Podlasie”.

Tagi:
bieg

Czwarty dzień Festiwalu Życia

2019-07-12 16:05

festiwalzycia.pl

Czwarty dzień Festiwalu Życia upłynął pod znakiem wielkich sportowych emocji, trudu i wysiłku. Nie brakło również okazji do skupienia i refleksji.

festiwalzycia.pl

Czwartkowym gościem była wielokrotna reprezentantka Polski w biegach narciarskich, Sylwia Jaśkowiec. Wpisując się w temat dnia, którym było świadectwo, podzieliła się swoim doświadczeniem podczas konferencji. „Jak połączyć sport i wiarę? Gdzie przebiega cienka granica między zdrową ambicją a chorym dążeniem do perfekcji? Jak nie dać się zafiksować tylko i wyłącznie na wygranej i to wygranej z dużą przewagą? Nie łatwe to wyzwania, trzeba nam po prostu otworzyć się na działanie Boga.”

Na popołudniowe wydarzenie niektórzy czekali cały rok. Bieg Festiwalowicza, w którym uczestnicy mieli okazję wziąć udział, to bieg z przeszkodami na dystansie 7 km. Jako przeszkody staw, rowy melioracyjne, bagna, rury przepustowe. Na stracie 299 zawodników, w tym jedna siostra zakonna w habicie i dwóch chłopaków w garniturach. Bieg był trudny, ale dający niesamowitą satysfakcję. Zwycięzca ukończył z czasem 59 minut i 46 sekund.

Festiwal ma swój program a punkty jak bieg, czy koncerty dostarczają uczestnikom wielu wrażeń, ale jest też duża przestrzeń do skupienia i modlitwy. Na plaży przy stawie stoi Namiot Spotkania, w którym 24 godziny na dobę można adorować Najświętszy Sakrament. Przy namiocie przez cały dzień zmieniają się również kapłani gotowi służyć w sakramencie pokuty.

Intensywny dzień na festiwalu zakończył się spektaklem Teatru po pracy – amatorskiego teatru z Lublińca.

Organizatorzy gorąco zapraszają na sobotę. O 17.00 koncert Małego TGD a o 20.00 Kuby Badacha. Na koncerty wstęp wolny.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Portoryko: tragiczna śmierć polskiego misjonarza

2019-08-19 14:19

vaticannews / San Juan (KAI)

W Portoryko tragicznie zginął polski misjonarz ks. Stanisław Szczepanik ze Zgromadzenia Księży Misjonarzy. Wiele wskazuje na to, że poniósł śmierć w wyniku nieszczęśliwego wypadku. Okoliczności bada jednak policja, ponieważ nieprzytomnego kapłana znaleziono leżącego na chodniku z rozbitą głową. Obok stał rower, którym misjonarz jechał na poranną Eucharystię. Nie było żadnych świadków zdarzenia. Do wypadku doszło 16 sierpnia w Ponce, gdzie ostatnio pracował. Dwa dni później zmarł w miejscowym szpitalu. Zgodnie z ostatnią wolą ks. Szczepanika, zawartą w testamencie napisanym zakonnym zwyczajem przed wyjazdem na misje, jego narządy przekazano do przeszczepu.

pixel2013/pixabay.com

„Był człowiekiem niezwykle przyjacielskim, otwartym na ludzi, którym służył, ale i braci, z którymi dane mu było pracować” – mówi Radiu Watykańskiemu ks. Jarosław Lawrenz, którego zmarły kapłan wprowadzał w realia pracy misyjnej w Zairze. Następnie w 2000 r. razem zakładali placówkę misyjną na Haiti.

"Ks. Stanisław przede wszystkim był otwartym człowiekiem, poszukującym zawsze najlepszego rozwiązania dla dobra drugiego. Był bardzo pracowity i bardzo od siebie wymagał. Zawsze chciał się dobrze przygotować do pełnionej funkcji. Pamiętam, jak kończył pracę w terenie i poproszono go, żeby poprowadził kierownictwo duchowe w seminarium w Kinszasie. Zwrócił się wówczas do przełożonych, by wysłali go na studia. I w Paryżu u jezuitów skończył duchowość. Z kolei gdy szedł do buszu uczył się lokalnego języka, by móc z się porozumiewać z ludźmi, którzy zostali mu powierzeni. Pamiętam, że gdy w 2000 roku razem wyjechaliśmy na Haiti, zajął się klerykami będącymi na początku formacji. Pierwszą rzeczą, od której zaczął tych ludzi przygotowywać do kapłaństwa i otwierać na sens i bogactwo powołania było Słowo Boże i liturgia. Dla niego Eucharystia była bardzo ważna i myślę, że ktokolwiek go z tego czasu pamięta, to będzie wskazywał na znaczenie kaplicy w jego życiu. Dla niego miejsce spotkania z Panem było bardzo ważne. Zawsze odwoływał się do łaski Pan. Mówił, że jeżeli Bóg nas tutaj wysłał i jeżeli Bóg chciał byśmy tu byli, to On nam pomoże” - wspomina w rozmowie z papieską rozgłośnią ks. Lawrenz.

Ks. Szczepanik miał 63 lata. W 1981 r. wstąpił do Zgromadzenia Księży Misjonarzy, a w 1985 r. przyjął święcenia kapłańskie. Rok potem wyjechał na misje najpierw do dawnego Zairu (obecnie Demokratyczna Republika Konga), a następnie na Haiti, Dominikanę i do Portoryko. Współbracia wspominają go jako oddanego ludziom kapłana, niestrudzonego spowiednika i kierownika duchowego. Był też wielkim promotorem kultu Bożego Miłosierdzia. Wolą misjonarza było zostać skremowanym i spocząć w Polsce.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Rodziny prosiły o odwagę

2019-08-20 11:00

Beata Pieczykura

– W codzienności waszego życia Maryja chce dodać wam odwagi w duchowych trudnościach, cierpieniach – mówił o. Mariusz Tabulski, paulin, podczas Pielgrzymki Rodzin i Małżeństw do sanktuarium Matki Bożej Leśniowskiej Patronki Rodzin

Beata Pieczykura/Niedziela

Zgromadzili się wszyscy razem w Kościele, w świątyni pod niebem, na trawie i pod drzewami, aby doświadczyć obecności Matki Bożej Leśniowskiej – uśmiechniętej, łagodnej i pięknej patronki rodzin. Modlili się w różnorakich intencjach oraz o radość przeżywaną w duchu wiary. A tę radość odkrywali w Bogu, który jest bardzo bliski człowiekowi i żyje w Kościele. Byli to liczni wierni, którzy w ramach dorocznej Pielgrzymki Rodzin i Małżeństw przybyli do sanktuarium Matki Bożej Leśniowskiej Patronki Rodzin. Odbyła się 2 lipca z okazji święta patronalnego. Mszy św. przewodniczył i homilię wygłosił o. Mariusz Tabulski, definitor generalny Zakonu św. Pawła Pierwszego Pustelnika. Kaznodzieja zachęcał zebranych, by uwierzyli Bogu i naśladowali Maryję. W tym duchu mówił: – Chcemy razem z Nią słuchać Jezusa żyjącego w Kościele, słuchać i służyć, i pomagać braciom i siostrom, którzy potrzebują wsparcia, a przede wszystkim odnalezienia zwyczajnej drogi planu dla rodziny, tej jedynej drogi, która daje godność rodzinie i prawdę miłości oraz przyszłość małżonkom i ich dzieciom. O. Jacek Toborowicz, przeor sanktuarium Matki Bożej Patronki Rodzin w Leśniowie, podkreślił, że jest to wielkie dziękczynienie za wszystkie łaski. Na uroczystość przybyły pielgrzymki Rodzin Katolickich Archidiecezji Częstochowskiej, piesze – z parafii Gorzków – Trzebniów (35 osób, po raz 9.) i z Żarek, która wędrowała jako Marsz dla Życia i Rodziny, oraz rowerowa z Witkowic-Nieznanic (ok. 20 osób, po raz 16.) wraz ze swoimi duszpasterzami.

Zobacz zdjęcia: Rodziny prosiły o odwagę

Drugi dzień odpustu leśniowskiego miał miejsce 7 lipca. Tego dnia Sumie przewodniczył bp Roman Pindel, ordynariusz diecezji bielsko-żywieckiej. W dniach 3-8 lipca trwały dni maryjne prowadzone przez o. Józefa Stępnia, referenta ds. Nawiedzenia Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej. Był to czas podziękowania Leśniowskiej Patronce Rodzin oraz prośby, by wypraszała u Syna potrzebne łaski.

Mówią pątnicy

Pan Ryszard z Niegowej pielgrzymował z rodziną. Z dumą mówi, że do Matki Bożej Leśniowskiej po raz pierwszy przyjechał jego 8-miesięczny wnuczek, aby zobaczył klasztor. Wraz z żoną przystąpili do sakramentu pojednania i pokuty. Jego córka Kinga, obecnie mieszka koło Chrzanowa, wspomina, że do Maryi pielgrzymuje od zawsze, czyli ponad 20 lat. – Warto tu przyjechać – podkreśla. Cała rodzina zgodnie twierdzi, że tutaj czują się jak w domu.

– Pochodzę z parafii Żarki, a mieszkam w Płocku wraz z mężem i synem. Przyjechałam tu na odpust Matki Bożej Leśniowskiej z mamą i synem. Jestem zżyta z sanktuarium, bo tutaj właśnie kształtowała się moja wiara i tutaj wyprosiłam męża i syna Szymona, ma rok, przyszliśmy podziękować Matce Bożej – powiedziała Katarzyna.

Pani Ewa i pan Piotr z parafii w Witkowicach-Nieznanicach przybyli do Pięknej Pani Leśniowskiej w pielgrzymce rowerowej, trasa liczyła 40 km w pierwszą stronę. – Wiele razy wybierałam się tutaj, ale zawsze było nie po drodze, bo albo praca, nie było urlopu, albo małe dzieci. Jak pojawił się nowy rower i trzeba było go wypróbować na dłuższej trasie, to z potrzeby serca wybrałam się na pielgrzymkę, bo z Leśniowem jestem związana od dzieciństwa, jako dziecko, a potem jako nastolatka spędzałam tu czas na oazach rodzin – opowiada pani Ewa.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem