Reklama

Okno Życia ma 800 lat

2015-03-17 13:41

Ks. Florian
Niedziela Ogólnopolska 12/2015, str. 16-17

Bożena Sztajner/Niedziela

800. rocznica pojawienia się Okna życia nie jest pomyłką. Pierwsze Okno Życia powstało w naszym kraju w roku 1220 w diecezji krakowskiej, w „szpitalu” wybudowanym w Prądniku Białym przy klasztorze Kanoników Regularnych Świętego Ducha de Saxia

Sprowadzeni z Francji zakonnicy, zwani duchakami, mieli na celu zlikwidować – a przynajmniej ograniczyć – dwie dotkliwe plagi XII– i XIII-wiecznych miast – bezdomność oraz żebractwo, uprawiane przez osierocone dzieci i osamotnionych staruszków.

Pierwszy z takich ośrodków zorganizował w roku 1175 Gwidon z Montpellier. Dysponując znacznym majątkiem, ufundował w Montpellier pierwszy z 1000 „szpitali”, które do 1300 r. (czyli w ciągu 125 lat) zaistniały w wielu miastach Europy i w większości funkcjonowały przez 300 lub 400 następnych lat.

Charyzmat duchaków

Określenie tych ośrodków mianem „szpitala” ująłem w cudzysłów, ponieważ z wyjątkiem koniecznych przypadków leczenia przebywających w nich podopiecznych ośrodki te nie przyjmowały chorych. W ramach jednej struktury organizacyjnej były jednocześnie przytuliskami dla bezdomnych; domami opieki dla starców; sierocińcami dla osieroconych dzieci; żłobkami dla niechcianych, porzuconych niemowląt; schroniskami dla dziewcząt wypędzonych z domów, oczekujących potomstwa, niezamężnych. Kobietom, które swe niechciane dzieci chciały uśmiercić, proponowano ich przyjęcie na wychowanie, w sposób gwarantujący dyskrecję.

Reklama

Gwidon znalazł wielu pomocników i naśladowców, a także wspierających dzieło ofiarodawców, fundatorów, dlatego w krótkim czasie powstało w Europie ponad 1000 duchackich „szpitali”. Do końca XVI wieku było ich już 1250.

Raz w tygodniu zakonnicy szli na ulice miasta lub okolicznych osad, aby przyprowadzić lub przynieść do szpitala tych, którzy już sami przyjść nie mogli. W niektórych przypadkach możliwe było zorganizowanie opieki w miejscu ich zamieszkania. Do „szpitala” przyjmowano wszystkich potrzebujących pomocy, bez względu na pochodzenie społeczne i wyznanie. Tych, którzy sami przychodzili do „szpitala”, nie wolno było odsyłać gdzie indziej.

Gwidon wymagał od swoich współbraci, aby podopiecznym służyli z miłością, szacunkiem i z radością, jak panom, jak samemu Chrystusowi. Wyprawiając braci na poszukiwanie przygniecionych ciężarem choroby czy innych niemocy, mówił im: „Nie przegapcie dzisiaj oczekującego na was Chrystusa”.

Pomoc dla kobiet w stanie błogosławionym

Aby ratować życie dzieci nienarodzonych, duchacy przyjmowali samotne ciężarne dziewczęta (często wypędzane z domu) oraz kobiety (najczęściej z marginesu) na czas połogu i odchowania niemowlęcia, a potem poszukiwali dla nich pracy, a czasem zatrudniali je jako mamki dla dzieci podrzutków do ich słynnych „Kół Niewiniątek” – pierwowzorów Okien życia. Duchacy szczególną troską otaczali osierocone, niechciane dzieci. Żadnej żebrzącej sieroty nie wolno było pozostawić na ulicy – trzeba było ją przyprowadzić do „szpitala”. Uważali, że należy zapobiegać powstawaniu band „dzieci ulicy”, dlatego wychodzili na ich poszukiwanie i oferowali im przyzwoite warunki bytowania oraz rozwoju.

Na szczególną pochwałę zakonnicy zasłużyli sobie, proponując matkom niechcianych dzieci, by oddawały je im na wychowanie zaraz po urodzeniu, za pomocą zapewniającego kobietom pełną anonimowość tzw. koła. Był to umieszczony w wejściu do „szpitala”, klasztoru czy kościoła, w łatwo dostępnym, ale zapewniającym dyskrecję miejscu, obrotowy bęben z wiklinową kobiałką. Po włożeniu do niej niemowlęcia powiadamiało się o tym fakcie zakonników kołatką lub dzwonkiem i oddalało się. Natychmiast przychodził któryś z zakonników i zabierał dziecko. Jeżeli osoba przynosząca dziecko chciała o czymś poinformować, odbierającemu nie wolno było zadawać jej pytań ani nawet się jej przyglądać.

Dziecku nadawano imię, udzielano chrztu, zapisywano w księgach parafialnych i przekazywano do żłobka lub mamce, która za comiesięczne wynagrodzenie opiekowała się dzieckiem, jeżeli była potrzeba, do 5. roku życia.

Duchacy w Krakowie

W roku 1241 Tatarzy splądrowali i spalili wiele miast, wymordowali tysiące ludzi, nie oszczędzili także Prądnika. Spalili klasztor i kościół Duchaków, a także „szpital”. Biskup krakowski Jan Prandota zdecydował o przeniesieniu zakonników do Krakowa. Osadził ich przy kościele Świętego Krzyża, do dziś istniejącego w pobliżu Teatru im. Juliusza Słowackiego. Przy kościele wybudowano drewniany klasztor dla zakonników oraz duży, piętrowy „szpital”, który pełnił funkcję lecznicy, a także – podobnie jak w Prądniku – funkcję schroniska dla bezdomnych, przytuliska dla niepełnosprawnych, domu dla samotnych dziewcząt oczekujących potomstwa, sierocińca dla podrzutków i dzieci ulicy.

Wkrótce przy tych budynkach postawiono inne, np. szpital dla studentów, klasztor Sióstr Duchaczek. Oddzielono oddział męski od kobiecego, nad którym, podobnie jak nad dziećmi z sierocińca, pieczę objęły duchaczki. Pomagała im służba. Niemowlęta karmiły wynajęte mamki – każda dwójkę dzieci. Zatrudniano opiekunki do małych i starszych dzieci, kucharki oraz gospodarza zespołu budynków.

Raz w tygodniu zakonnicy szukali po okolicznych wsiach i zaułkach miasta chorych, sierot i podrzutków. Wszystkich potrzebujących pomocy umieszczano w „szpitalu”. Przez wiele lat schronienie znajdowało w nim nawet 350 podopiecznych, zwłaszcza w okresie zimowym.

Koło Niewiniątek

W Krakowie „Koło Niewiniątek” było umieszczone przy wejściu do części kobiecej „szpitala”, którą opiekowały się siostry duchaczki. W ciągu roku przy pomocy „koła” do „szpitala” oddawano przeszło 100 dzieci. Siostry opiekowały się niemowlakami i sierotami: chłopcami do 7. roku życia, a dziewczętami często aż do zamążpójścia czy wstąpienia do zakonu (częste przypadki). Kierownik „szpitala” odwiedzał podopiecznych przynajmniej raz dziennie. Pilnował czystości i zgody między przyjętymi. Zapewniał chorym stałą obecność pielęgniarzy, felczera i aptekarza.

W 1528 r. w krakowskim klasztorze było 30 zakonników, w „szpitalu” przebywało 350 chorych, w sierocińcu – 120 dzieci. Pewnego dnia pożar zniszczył prawie wszystkie budynki „szpitala” i obu klasztorów. Król Zygmunt Stary i królowa Bona przysłali robotników i wozaków, by uprzątnęli pogorzelisko i wybudowali nowe pomieszczenia dla szpitali i sierocińców.

Biskup, a także proboszcz kościoła Mariackiego i wielu krakowskich mieszczan również pospieszyli z pomocą. W ciągu roku „szpital” stanął na poprzednim miejscu.

Zmierzch

Przez kolejne 250 lat zakonnicy i zakonnice nadal pomagali. Ostatni zakonnik zmarł w 1788 r. Dzieci ze szpitala św. Ducha na polecenie prymasa Michała Poniatowskiego przeniesiono do szpitala św. Łazarza. Zabudowania zostały przeznaczone na dom księży emerytów. W drugiej połowie XIX wieku miasto zdecydowało się na wyburzenie kościoła. Kościół Świętego Ducha wraz z resztą zabudowań zburzono w 1892 r. Na jego miejscu stoi dzisiaj Teatr im. Juliusza Słowackiego.

Po dziś dzień natomiast przetrwały w Krakowie Siostry Duchaczki. Oknem życia w tym mieście opiekują się obecnie Siostry Nazaretanki.

Tagi:
okno życia

Caritas złożyła doniesienie do prokuratury ws. manipulacji Okna Życia

2018-10-30 17:00

rm / Radom (KAI)

Caritas Diecezji Radomskiej złożyła do Prokuratury Rejonowej Warszawa - Śródmieście zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. Sprawa dotyczy wpisu zamieszczonego w mediach społecznościowych przez użytkownika "Świeckie Państwo - Wypowiedzmy Konkordat".

Piotr Jaskólski

W sieci zamieszczono fotomontaż Okna Życia w Radomiu sugerujący, że "nie przyjmuje ono dzieci z wadami genetycznymi z powodu braku osób chętnych na ich adopcję", co w rzeczywistości jest nieprawdą. Wpis, to kolejna próba ośmieszenia inicjatywy. Fotomontaż pierwszy raz pojawił się w 2016 r. Materiał udostępniło ponad 6 tysięcy internautów.

Caritas Diecezji Radomskiej na dzisiejszej konferencji prasowej zdementowała doniesienia, które pojawiały się w internecie. Według ks. Roberta Kowalskiego, dyrektora diecezjalnej Caritas „rozpowszechnianie fałszywych informacji na temat wybiórczego otaczania opieką noworodków jest nie tylko nieprawdziwe, ale w sposób rażący naraża Kościół katolicki i Caritas na utratę zaufania niezbędnego dla prowadzenia tego typu działalności”. - Ten wypaczający wpis powielany m.in. przez Krystynę Jandę, uderza w uczucia religijne wielu Polaków, katolików, a szczególnie w całą rzeszę osób zaangażowanych w obronę życia ludzkiego - mówił ks. Robert Kowalski.

Profil na którym zamieszczono fotomontaż jest już niedostępny. Mimo to Caritas Diecezji Radomskiej złożyła do Prokuratury Rejonowej Warszawa - Śródmieście zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. - Nam zależy na sprostowaniu, przerwaniu tego procederu, powiedzeniu światu prawdy i przekazaniu tego bardzo jasnego, konkretnego przekazu, że nie ma mowy, żebyśmy w jakikolwiek sposób nie zaopiekowali się dziećmi chorymi i zaprzestali wspierania rodzin, mam, osób, które takiego wsparcia potrzebują - mówi ks. Kowalski.

Przez kilka dni czekaliśmy na sprostowanie i przeprosiny ze strony użytkownika profilu. Mimo ogromnej liczby podpowiedzi kierowanych jako komentarze pod wpisem, nic takiego się nie wydarzyło – dodał ks. Kowalski.

Okno Życia przy ul. Struga 31, od ponad 15 lat prowadzone jest przez Caritas Diecezji Radomskiej i Zgromadzenie Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia w Radomiu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Watykan: papież przyjął rezygnację dwóch biskupów

2019-05-20 12:55

st (KAI) / Watykan

Ojciec Święty przyjął rezygnację z rządów pasterskich złożoną przez biskupa Helsinek, 72. Letniego Teemu Sippo oraz biskupa Chur w Szwajcarii, 77-letniego Vitusa Huondera – podało Biuro Prasowe Stolicy Apostolskiej.

Grzegorz Gałązka

Biskup Teemu Sippo, SCI był pierwszym od czasów Reformacji Finem- biskupem katolickim w tym kraju. Kierował diecezją w Helsinkach obejmującą terytorium całej Finlandii od 2009 roku. Natomiast w Chur Ojciec Święty mianował administratorem apostolskim sede vacante et ad nutum Sanctae Sedis 74. letniego byłego biskupa Reykjavíku, Szwajcara, Petera Bürchera.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Franciszek u św. Marty: pokój Jezusa pozwala nam znieść najtrudniejsze doświadczenia

2019-05-21 12:34

st (KAI) / Watykan

O Jezusowym pokoju, będącym darem Ducha Świętego i pozwalającym mężnie stawić czoło trudnym doświadczeniom mówił papież podczas porannej Eucharystii w Domu Świętej Marty. W swojej homilii Ojciec Święty nawiązał do czytanego dziś fragmentu Ewangelii (J 14,27-31a), zaczerpniętego z mowy pożegnalnej Jezusa podczas Ostatniej Wieczerzy, a także prześladowań znoszonych przez św. Pawła Apostoła, o których mowa w pierwszym dzisiejszym czytaniu liturgicznym (Dz 14,19-28).

Grzegorz Gałązka

Na wstępie Franciszek zauważył, że prześladowania i ucisk zdają się być życiem pozbawionym pokoju, a tymczasem jest to ostatnie z błogosławieństw: „Błogosławieni jesteście, gdy [ludzie] wam urągają i prześladują was, i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was” (Mt 5, 11).

„Pokój Jezusa łączy się z życiem prześladowań, ucisku. Jest to pokój, bardzo głęboki, którego nikt nie może odebrać, pokój, który jest darem, jak morze, które w głębi jest spokojne, a na powierzchni są fale. Życie w pokoju z Jezusem to posiadanie tego doświadczenia wewnętrznego, które trwa podczas wszystkich prób, wszystkich trudności, wszystkich «udręk»” – zauważył papież.

Ojciec Święty dodał, że tylko w ten sposób można zrozumieć, jak przeżywali swoją ostatnią godzinę tu na ziemi liczni męczennicy, którzy – jak podają świadkowie ich udręk – szli na męki jak zaproszeni na gody weselne, nie tracąc pokoju ducha. Franciszek podkreślił, że tego pokoju nie można zdobyć środkami ludzkimi, doczesnymi, lecz pochodzi on od Ducha Świętego, działającego w ludzkich sercach i obdarzającego męstwem.

„Pokój Jezusowy uczy nas postępowania w życiu naprzód. Uczy nas wytrwania, znoszenia, brania na swe ramiona życia, trudności, pracy, wszystkiego, nie tracąc pokoju. Wręcz niesienia na ramionach i odważnego podążania naprzód. Można to zrozumieć jedynie wtedy, gdy jest w nas Duch Święty, który daje nam pokój Jezusa” – zaznaczył papież. Dodał, że jeśli natomiast ulegamy nerwowości i tracimy pokój, to widocznie coś w nas nie działa tak jak trzeba.

Na koniec Ojciec Święty zauważył, że Boży dar pokoju sprawia, iż serce jest radosne.

„Osoba, która żyje tym pokojem, nigdy nie traci poczucia humoru. Śmieje się z siebie, z innych, nawet z własnego cienia, śmieje się ze wszystkiego... Tego poczucia humoru, które jest bardzo bliskie łasce Bożej, pokoju Jezusa w życiu codziennym, pokoju Jezusa w udrękach i tej odrobiny poczucia humoru, które sprawia, że dobrze oddychamy. Niech Pan obdarzy nas tym pokojem, który pochodzi od Ducha Świętego, tym pokojem, który jest Jemu właściwy i który pomaga nam wytrwać, znieść wiele trudności w życiu” – powiedział Franciszek na zakończenie swej homilii.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem