Reklama

Medytacja z obrazem w tle

2015-03-26 11:43

Katarzyna Jaskólska
Edycja zielonogórsko-gorzowska 13/2015, str. 1

Aleksandra Bielecka
Ks. Andrzej Draguła poprowadził rekolekcje w galerii sztuki

Rekolekcje wielkopostne mogą wyglądać różnie, a ich miejscem nie zawsze musi być kościół. Te odbyły się w półmroku… galerii sztuki

Na medytacje wielkopostne do Galerii Pro Arte w Zielonej Górze zaprosiła Iwona Gierasimczuk, która już od dłuższego czasu zastanawiała się nad jakąś formą duszpasterstwa ludzi sztuki. Swoim refleksjami dzielił się ks. Andrzej Draguła – teolog, publicysta, bloger, a także dyrektor Instytutu Filozoficzno-Teologicznego im. Edyty Stein w Zielonej Górze. Trzy spotkania odbyły się 20, 21 i 22 marca. Ich tematami były „Rozczarowanie”, „Rozmowa” i „Rozpoznanie”.

Wieczór drugi zilustrowany został obrazem Fritza von Uhde „Droga do Emaus”. – Moim zdaniem von Uhde to najciekawszy przedstawiciel ekspresjonizmu i realizmu niemieckiego. W Adwencie na moim blogu opisywałem kilka jego obrazów – „Droga do Betlejem”, „Narodziny w Betlejem”. Są one niezwykle sugestywne. Jest jeszcze kilka innych ciekawych obrazów Fritza von Uhde powiązanych z tematyką zmartwychwstania, a także cykl obrazów, które można by zatytułować „Pozwólcie dzieciom przychodzić do mnie” – wyjaśnia ks. Draguła.

Reklama

Historia uczniów wędrujących do Emaus była tematem przewodnim trzydniowych rekolekcji. Autor rozważań ukazał Emaus jako doświadczenie pasyjno-paschalne, czyli takie, w którym skupia się i element Męki, i blask Zmartwychwstania. Poruszona tematyka nawiązuje do książki ks. Draguły, która już niedługo trafi do sprzedaży.

Medytacje sięgały do różnych źródeł i komentarzy, słowa wyjaśniały obraz, zaś obraz pomagał w uchwyceniu znaczenia słów. Podczas drugiej medytacji ks. Draguła mówił: – Szli smutni, ale na pewno nie milczący. I właśnie wtedy, gdy tak rozmawiali, rozprawiali ze sobą, sam Jezus przybliżył się do nich i szedł z nimi. Gdy tak rozmawiali… Ale polskie „gdy” jest za słabe. Wyrażenie, którym Łukasz rozpoczyna ten opis, należałoby raczej przetłumaczyć jako „i stało się”. Nie jest to jednak konstrukcja potrzebna Łukaszowi wyłącznie po to, żeby wskazać na czas wydarzenia, to polskie „gdy”. To raczej napomnienie skierowane do czytelnika, by skupił swą uwagę, bo oto coś się wydarzy. „I stało się”. Oto zbliża się sam Jezus. Ale w Jezusie zbliża się do uczniów królestwo Boże. W Jezusie sam Bóg staje się bliski ludziom, aby nadać sens naszym ziemskim kierunkom. Jak mówi św. Augustyn: Mistrz szedł razem z nimi i On sam był ich drogą. Ale oni nie byli jeszcze na właściwym szlaku.

Tagi:
rekolekcje wielkopostne

Wspaniała i wzruszająca posługa

2019-04-10 10:28

Teresa Modzelewska
Edycja podlaska 15/2019, str. VII

Tegoroczne rekolekcje wielkopostne w parafii boćkowskiej prowadził ks. Jarosław Olszewski, pallotyn pracujący od wielu lat w Żytomierzu na Ukrainie

Archiwum ks. Jarosława Olszewskiego
Ks. Jarosław Olszewski uczy dzieci na Ukrainie języka polskiego

Pięknie opowiadał o podstawowych prawdach związanych z Wielkim Postem, z dobrą spowiedzią, ale także o wzruszających nawróceniach ludzi mieszkających na Ukrainie, o ich hojności i sympatii, mimo niełatwego życia. Przygotował wystawę zdjęć ze swojej pracy duszpasterskiej, na których pokazał codzienne życie parafii pw. Miłosierdzia Bożego na żytomierskiej Malowance, a także święta, jak Orszak Trzech Króli i przede wszystkim budowę kościoła. Po Mszach św. rekolekcyjnych „oprowadzał” po tej wystawie kolejnych zainteresowanych Boćkowian.

– Na Ukrainie jestem już ponad 20 lat – opowiada ks. Olszewski. – Myślałem o pracy na Wschodzie, kiedy już poszedłem do WSD Pallotynów. Był tam kolega, który pomagał ludziom wtedy jeszcze z komunistycznego Związku Radzieckiego. Utkwiło mi w pamięci, że tamci ludzie potrzebują pomocy i wsparcia. Jedyne, co mogłem im wówczas ofiarować, to modlitwa, nie było szans na wyjazd. Modliłem się bardzo długo, odmawiając Różaniec albo Koronkę. Aż kiedy zostałem diakonem, przyszedł taki czas, że można było już tam wyjeżdżać.

Ks. Jarosław trafił do Żytomierza, pracował w Dowbyszu i był przez kilka lat rektorem Seminarium we Lwowie, prowadził pracę duszpasterską w mieście Sarny, gdzie obsługiwał 6 parafii i w niedzielę przebywał ok. 250 km. Ważną osobą w tamtym czasie był pierwszy pallotyn pochodzący z Ukrainy ks. Aleksander Milewski (nieżyjący już), z którym ks. Jarosław pracował na zmianę w Dowbyszu i Żytomierzu (Dowbysz to rejon zamieszkały dawniej w 80 proc. przez Polaków wywiezionych po powstaniach, nazywał się wówczas Marchlewsk).

– W 2005 r. przełożeni polecili wybudować kościół na Malowance, dzielnicy Żytomierza – relacjonuje ks. Olszewski. Nie było nic, ani ziemi, ani projektu. Zamówiłem projekt i 3 lata starałem się o ziemię, i zdarzył się cud, mamy 0,5 ha na dzierżawę wieczystą bezpłatnie od miasta. Kolejny cud to dobrzy ludzie. Kiedyś od pani Stasi Chudzińskiej z Hawryłek (parafia w Boćkach) otrzymałem figurę św. Józefa. Powiedziała mojej mamie, że św. Józef pomoże wybudować kościół. Potem byli kolejni dobrodzieje z mojej rodzinnej parafii z Polski i Ukrainy, duchowni i świeccy, przychodziła pomoc modlitewna i ta materialna – zapewnia ks. Jarosław.

– Cieszy mnie ogromnie to, co dzieje się z budową kościoła, to wielka budowla – opowiada. – Ale cieszy mnie najbardziej budowanie tej społeczności, ludu Bożego. Ludzie tam są otwarci, życzliwi, nawet ci niewierzący czy innych wyznań. Cieszą się, kiedy ksiądz do nich przychodzi. Niezwykle wzruszające są nawrócenia. Ostatnio błogosławiłem nowożeńcom, którzy byli ze sobą 60 lat, a zakochani jak młodzi. Staruszek mówi o swojej schorowanej żonie: jaka ona piękna. Pomyślałem, tak Bóg patrzy na nas, dla niego jesteśmy piękni. Kiedyś otrzymałem kilka złotych na budowę od dziecka, które sprzedało swoje samochodziki. I takich przypadków jest wiele. Posługa tutaj jest wspaniała i niezwykle wzruszająca.

Ks. Jarosław, oprócz pełnienia tradycyjnej posługi, pracuje dużo z dziećmi i młodzieżą, uczy języka polskiego. Organizuje półkolonie, obozy ewangelizacyjne dla młodzieży pod namiotami w różnych ciekawych miejscach. Parafia liczy zgodnie z kartoteką ok. 2000 osób, a na Msze św. w niedzielę przychodzi ok. 500. Społeczność parafialną widać w mieście m.in. przez organizowane pikniki rodzinne, czy też już kolejny raz – Orszak Trzech Króli.

– Bardzo dziękuję ludziom, którzy mnie wspierają w pracy duszpasterskiej, w budowie kościoła – dodaje na zakończenie rozmowy ks. Jarosław. – Szczególnie dziękuję moim rodakom, mieszkańcom Bociek. Za wsparcie modlitewne i materialne. Bez wsparcia z Polski byśmy zginęli (uśmiecha się). Budowla, chociaż już pod dachem, to nadal wymaga dużo nakładów. Za każdą pomoc będziemy wdzięczni. Serdeczne Bóg zapłać.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jan Paweł II najsłynniejeszym miłośnikiem szkaplerza

2019-07-08 14:00

rk / Wadowice (KAI)

Wśród licznej rzeszy duchownych i świeckich, miłośników nabożeństwa szkaplerznego, najsłynniejszym był św. Jan Paweł II – przypomina o. dr hab. Szczepan Praśkiewicz OCD, konsultor watykańskiej Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych.

Adam Bujak/Arturo Mari/ Biały Kruk

Jak zaznacza zakonnik, papież Polak, nazywany także „karmelitańskim”, przyjął znak opieki Matki Bożej w wieku chłopięcym w kościele karmelitów bosych w Wadowicach. To właśnie podczas spotkania w 1999 r. w swym rodzinnym mieście papież przywołał, obok słynnych kremówek, moment, gdy na wadowickiej Górce przyjął jako młody chłopiec u karmelitów szkaplerz.

Te słowa papieskie widnieją dziś na marmurowej tablicy na ścianie obok ołtarza Matki Bożej Szkaplerznej w wadowickim kościele. Tam także w ozdobnym relikwiarzu jest szkaplerz Ojca Świętego. Po śmierci papieża klasztor otrzymał tę relikwię od kard. Stanisława Dziwisza.

O. Praśkiewicz przywołuje inne słowa młodego bp. Karola Wojtyły, skierowane do karmelitów bosych. „Szkaplerz, który przyjąłem z rąk o. Sylwestra, noszę zawsze, a chociaż mieszkałem w cieniu kościoła parafialnego, wasz kościół na Górce był mi zawsze bardzo drogi. Wśród wielu nabożeństw, które urzekały mą dziecięcą duszę, najgorliwiej korzystałem z nowenny przed uroczystością Matki Bożej z Góry Karmel. Był to czas wakacji, miesiąc lipiec. Dawniej nie wyjeżdżało się na wczasy, jak obecnie. Wakacje spędzałem w Wadowicach, więc nigdy do czasu mojego wyjazdu z Wadowic nie opuszczałem popołudniowych nabożeństw w czasie nowenny. Czasem trudno się było oderwać od kolegów, wyjść z orzeźwiających fal kochanej Skawy, ale melodyjny glos karmelitańskich dzwonów był taki mocny, taki przenikający do głębi duszy, więc szedłem. Tak, tak, mieszkałem obok kościoła parafialnego, ale wzrastałem w waszym kościele karmelitańskim” – mówił wówczas przyszły papież.

Według zakonnika, o tym, że św. Jan Paweł II nosił zawsze szkaplerz, świadczą też liczne fotografie. „Najbardziej znane są trzy: na jednej widzimy sukniany szkaplerz na barkach junaka Karola Wojtyły, pozującego do pamiątkowego zdjęcia wraz z kolegami; na drugiej szkaplerz widnieje na szyi Kardynała, odpoczywającego na Mazurach; na trzeciej zaś dostrzegamy brunatny szkaplerz Karmelu na szyi Jana Pawła II przebywającego w Poliklinice Gemelli w 1981 r., tuż po zamachu na jego życie. Obnażony ze wszystkiego i pozostawiony tylko w szpitalnej koszuli, nie pozwolił zdjąć ze swej szyi brunatnego szkaplerza karmelitańskiego” – podkreśla karmelita bosy.

O. Praśkiewicz wyjaśnia, że św. Jan Paweł II pozostawił także wypowiedzi doktrynalne, które zawierają teologię szkaplerza świętego. W orędziu wydanym z okazji 750. rocznicy tego daru Maryi, przypadało w 2001 roku, papież podkreślił m.in., że znak szkaplerza, pozostając ustawicznie na naszych barkach, przypomina i zobowiązuje do tego, by nasze maryjne nabożeństwo nie ograniczało się jedynie do modlitw i hołdów składanych Matce Chrystusa przy określonych okazjach.

„Chodzi o to, by było ono czymś stałym, habitualnym w naszym życiu, tak by stanowić habit, czyli stałe maryjne ukierunkowanie naszego życia chrześcijańskiego” – tłumaczy o. Praśkiewicz, przywołując leksykalne konotacje słowa habit. „Wszak szkaplerz to przecież habit, po włosku mówi się na niego abitino, na habit zaś abito, czyli szkaplerz po włosku to habicik” – dodał.

Karmelita, który głosi nowennę u sióstr karmelitanek bosych w Katowicach, zachęca czcicieli Matki Bożej Szkaplerznej, by widzieli w Ojcu Świętym szczególnego patrona i orędownika.

Tradycja karmelitańska podaje, że ruch szkaplerzny zaczął się rozwijać po objawieniach, które otrzymał w 1251 roku św. Szymon Stock, generał Zakonu Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel. Przyjęcie szkaplerza, całkowite zawierzenie Matce Bożej, niesie ze sobą obietnice szczególnej opieki Maryi w niebezpieczeństwach życia oraz szczęśliwej śmierci i zachowania od wiecznego potępienia.

Pod koniec XV wieku do powyższych łask dołączono jeszcze tzw. przywilej sobotni. Zgodnie z nim Matka Jezusa już w pierwszą sobotę po śmierci uwalnia z czyśćca tych, którzy za życia praktykowali nabożeństwo szkaplerzne.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ruszyły zapisy na modlitewne wydarzenie „Polska pod Krzyżem”

2019-07-17 14:24

Magdalena Kowalewska-Wojtak

Organizatorzy Wielkiej Pokuty i Różańca do Granic 14 września zapraszają na górę Świętego Krzyża w diecezji sandomierskiej wszystkich, którzy chcą postawić krzyż w centrum swojego życia i Polski.

materiały prasowe

- Pragniemy zaprosić Polaków w kraju i za granicą do tego, aby wyznali wiarę w Jezusa Chrystusa, nawrócili się i postawili krzyż w centrum swojego życia. Zapraszamy do budowania społeczeństwa miłości w Polsce i Europie - mówi jeden z współorganizatorów modlitewnego czuwania Maciej Bodasiński z Fundacji Solo Dios Basta. Tłumaczy, że celem wydarzenia jest zatrzymanie tego wszystkiego, co nas frustruje i męczy, co staje się tematami pierwszych stron gazet. - Do odnowy w naszym społeczeństwie potrzeba Jezusa Chrystusa i Jego Krzyża. Chcemy przypomnieć, że początkiem naszej współczesnej cywilizacji i państwa polskiego jest Chrystus, który umarł za nas krzyżu - dodaje Maciej Bodasiński.

- Mimo osób żyjących głęboką wiarę, wśród większości katolików prawdziwy krzyż jest odrzucany. Na całym świecie atak na Kościół nabiera na sile, tracimy młodzież, coraz częściej rozpadają się związki małżeńskie, a na ulicach naszych miast dokonują się publicznie grzechy - mówi „Niedzieli” Lech Dokowicz z Fundacji Solo Dias Basta.  Organizatorzy wskazują, że duchowe zwycięstwo może przyjść tylko przez Chrystusowy krzyż. 

- Celem tego wydarzenia jest to, aby rany, które pojawiają się w Kościele leczyć przez modlitwę. Chcemy, aby jak najwięcej świeckich i kapłanów stanęło razem pod krzyżem. Przez modlitwę chcemy ożywiać życie sakramentalne w Polsce i przywracać szacunek do stanu kapłańskiego - podkreśla Maciej Bodasiński.

Wydarzenie odbędzie się w najstarszym polskim sanktuarium Relikwii Drzewa Krzyża Świętego w Nowej Słupi. Gospodarzami modlitewnego spotkania „Polska pod Krzyżem” będą Misjonarze Oblaci Maryi Niepokalanej. Organizatorzy modlitewnego czuwania chcą, aby w sanktuarium, w którym modlił się przed wyruszeniem pod Grunwald król Władysław Jagiełło, przybyło jak najwięcej Polaków .

Ze względu na ograniczoną ilość miejsc w sanktuarium na stronie internetowej www.polskapodkrzyzem.pl rozpoczęły się zapisy. Każda z zarejestrowanych osób otrzyma bezpłatną wejściówkę i indywidualny kod QR. - Jeśli okaże się, że frekwencja dopisuje, będziemy otwierać kolejne punkty modlitewne wokół Góry Świętego Krzyża - tłumaczy Maciej Bodasiński. Zaznacza, że wydarzenie ma być zachętą dla innych, aby w różnych miejscach Polski tego dnia organizowali się na modlitwie i adoracji krzyża.

Na stronie internetowej wydarzenia znajduje się mapa, gdzie poszczególne grupy, zakony czy parafie mogą zgłaszać swoją duchową łączność.- To wydarzenie ma prowadzić nas ku pokojowi i jedności oraz otwierać na działanie łaski Bożej - dodaje Bodasiński.

Teren wokół sanktuarium należy do Świętokrzyskiego Parku Narodowego. - Chcemy z wielkim jego poszanowaniem i we współpracy z władzami parku przeprowadzić to spotkanie - mówi Maciej Bodasiński. Organizatorzy podkreślają, że wydarzenie nie zagrozi przyrodzie. Posługujący wolontariusze zobowiązali się, że posprzątają teren na Łysej Górze, najpóźniej do następnego dnia. Ponadto planowana jest kampania informacyjna na temat ekologicznego charakteru świętokrzyskiego wydarzenia.

Modlitwa rozpocznie się w południe w święto Podwyższenia Krzyża Świętego, 14 września. Zaplanowano liczne konferencje i świadectwa, a także procesyjne przejście pod Krzyż. W sanktuarium będzie można wyspowiadać się. Centralnym punktem będzie Msza św., której będzie przewodniczył ordynariusz sandomierski bp Krzysztof Nitkiewicz. Spotkanie zakończy się nocnym czuwaniem modlitewnym, które potrwa do następnego dnia, którego przypada  wspomnienie Matki Boskiej Bolesnej.

Wydarzenie organizuje Fundacja Solo Dias i Misjonarze Oblaci Maryi Niepokalanej. Patronat medialny nad modlitewnym spotkaniem „Polska pod Krzyżem” objął Tygodnik Katolicki „Niedziela”.

W 2016 roku Wielka Pokuta na Jasnej Górze zgromadziło ok. 150 tys. wiernych. Z kolei w organizowanym w "Różańcu do Granic" w ponad 20 przygranicznych diecezjach, gdzie znajdowało się kilkaset punktów modlitwy uczestniczyło, około miliona osób.

Magdalena Kowalewka-Wojtak

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem