Reklama

Homilie w kaplicy Domu św. Marty

2015-04-07 15:37

Z Alessandrem De Carolisem rozmawia Włodzimierz Rędzioch
Niedziela Ogólnopolska 15/2015, str. 10-11

Włodzimierz Rędzioch
Zakonnice „z uśmiechem stewardesy”, chrześcijanie „salonowi” – to przykłady nowych wyrażeń, które stworzył papież Franciszek – mówi Alessandro De Carolis z Radia Watykańskiego

Z Alessandrem De Carolisem – jednym z redaktorów Radia Watykańskiego przygotowujących streszczenia papieskich homilii – rozmawia Włodzimierz Rędzioch

Dla wielu osób pierwsze dwa lata pontyfikatu papieża Franciszka to długa i ciągła katecheza, która rozpoczęła się w marcu 2013 r. Najczęściej cytowane słowa Papieża pochodzą z homilii wygłaszanych podczas codziennych Mszy św. w kaplicy Domu św. Marty, które stały się bardzo istotną częścią jego nauczania. Uderza jednak to, że kazania te nigdy nie są publikowane w całości. Ks. Federico Lombardi, dyrektor Radia Watykańskiego i Biura Prasowego Stolicy Apostolskiej, wyjaśnił ten fakt w następujący sposób: „Co do homilii, nie są one wypowiadane na podstawie tekstu pisanego, ale spontanicznie w języku włoskim, języku, którym Papież włada bardzo dobrze, lecz nie jest to jego język ojczysty. Publikacja «integralna» musiałaby oznaczać dosłowne spisanie tekstu i jego powtórne zredagowanie w wielu punktach, ponieważ forma pisemna jest inna od ustnej, którą Ojciec Święty wybrał celowo. Krótko mówiąc, taki tekst musiałby być skontrolowany przez samego Papieża, a w rezultacie powstałoby coś innego”. Wynika z tego jasno, że Franciszek, głosząc swe homilie, chce zachować spontaniczność i bezpośredniość w kontakcie z wiernymi – zważywszy na prawie rodzinny charakter Mszy św. w kaplicy Domu św. Marty – a następnie powierza redakcji Radia Watykańskiego zadanie przygotowania syntezy jego kazań. O tym ważnym i odpowiedzialnym zadaniu radiowych dziennikarzy rozmawiałem z jednym z nich – Alessandrem De Carolisem. Opowiedział mi, co dzieje się w watykańskich studiach od momentu dostarczenia nagrania papieskiej homilii aż do upublicznienia słów Franciszka, które zawsze odbijają się szerokim echem na świecie.
(W.R.)

WŁODZIMIERZ RĘDZIOCH: – Czy to prawda, że papież Franciszek wyraził życzenie, aby nie transmitowano na żywo jego Mszy św. odprawianych codziennie w kaplicy Domu św. Marty?

ALESSANDRO DE CAROLIS: – Papież Franciszek głosi homilie od początku swego pontyfikatu, ale nie od razu były one nagrywane. Z czasem jednak, kiedy uświadomiono sobie ich znaczenie, postanowiono przekształcić homilie w prawdziwe serwisy dziennikarskie, oczywiście, za zgodą Papieża. Ale prawdą jest, że Franciszek nie chciał, by były one transmitowane na żywo, a tylko streszczone.

– Przygotowanie streszczenia homilii to codzienne zadanie wybranych dziennikarzy Radia Watykańskiego. Jest Was trzech: Sergio Centofanti (wiceszef wszystkich włoskich dzienników Radia Watykańskiego), ty, Alessandro De Carolis (redaktor naczelny programu informacyjnego o godz.14.00), i Alessandro Gisotti (twój zastępca). Czy mógłyś opowiedzieć, co dzieje się od godz. 7.00, kiedy zaczyna się Msza św., aż do momentu publikacji syntezy słów Papieża?

– Codziennie rano w kaplicy Domu św. Marty jest technik Radia Watykańskiego, który nagrywa papieską homilię, wraz z kamerzystą Watykańskiego Centrum Telewizyjnego (CTV), który filmuje. Po Mszy św. nagranie audio zostaje przyniesione do Palazzo Pio (Pałac Piusa – siedziba Radia Watykańskiego – przyp. W. R.) i wprowadzone do cyfrowego systemu audio, ale jest utajnione, dostępne tylko dla sekretarek, które spisują nagranie dosłownie, włącznie z powtórzeniami, neologizmami itp. Tak przygotowany tekst, gotowy ok. godz. 9.20-9.30, dostarczany jest jednemu z trzech dyżurujących redaktorów, który czyta go i przygotowuje trzy ok. 40-sekundowe fragmenty, które najlepiej oddają myśli Papieża, oczywiście, według naszego osądu. Sekretarki wybierają z nagrania dźwiękowego wskazane przez dziennikarza fragmenty i udostępniają je dziennikarzowi prowadzącemu. Ten zaś zgrywa głos Papieża z wybranymi trzema fragmentami tekstu. O godz. 10.30-10.40 serwis jest gotowy i ok. godz. 11.00 zostaje podany do publicznej wiadomości (najpierw tekst, później dźwięk, ponieważ jego techniczne przygotowanie trwa dłużej).

– Kto wydaje ostateczną zgodę na publikację tekstu?

– Podczas gdy w radiu przygotowujemy syntezę homilii, pełny tekst spisany przez sekretarki trafia do Sekretariatu Stanu, który na bieżąco może przekazywać nam swoje uwagi – dziennikarz ma je na względzie, redagując ostateczny tekst. Gdy trzy „kawałki” zostały już wybrane, Sekretariat Stanu przekazuje je również Watykańskiemu Centrum Telewizyjnemu, które selekcjonuje materiał wideo do wybranych tekstów – z tego materiału robiony jest krótki serwis wideo, nazywany przez nas „pigułką”; zawiera on zazwyczaj jeden lub dwa fragmenty papieskiej homilii.

– Również „L’Osservatore Romano” publikuje swoją syntezę homilii...

– Praca w radiu i w gazecie odbywa się, powiedziałbym, na równoległych torach, chociaż niezależnie. Gazeta ma pełny tekst i przygotowuje jego syntezę. Dziennikarze radia i dziennika konsultują się między sobą tylko wtedy, gdy pojawiają się problemy z interpretacją jakichś zdań Papieża, aby dobrze wyjaśnić sens jego słów.

– Papież Franciszek głosi homilie w języku włoskim, który nie jest jego językiem ojczystym. Używa także wyrażeń hiszpańskich i prawdziwych neologizmów. Jak radzicie sobie z tymi „łamigłówkami” językowymi?

– Papież Franciszek mówi bardzo dobrze po włosku, ale lubi mówić językiem zwykłych ludzi, dlatego jego język włoski zawsze jest bardzo wyrazisty. Pojawiają się pewne wyrażenia hiszpańskie lub nawet w dialekcie Buenos Aires, ale w sumie ich znaczenie jest wystarczająco jasne. Kiedy trafiają się słowa niezrozumiałe – a rzadko się to zdarza – konsultujemy się z hiszpańskojęzycznymi współpracownikami.

– Franciszek stworzył tak wiele nowych wyrażeń i neologizmów, że napisano już nawet książkę na ten temat. Możesz przypomnieć jakieś wyrażenie, które najbardziej Cię uderzyło lub spodobało Ci się?

– Mógłbym wymienić ich wiele. Uderzyło mnie np. wyrażenie zakonnice „z uśmiechem stewardesy” – zakonnica powinna promieniować ciepłem wiary, a nie uśmiechać się pięknie, lecz w sposób zimny i formalny, jak to czyni stewardesa. Poza tym wszystkie uwagi dotyczące chrześcijan: chrześcijanie smutni, „z twarzą jak papryka chili w occie”, chrześcijanie „salonowi”, chrześcijanie „z muzeum”, chrześcijanie „siedzący”, którzy stracili dynamizm wiary...

– Homilie Papieża charakteryzują się spontanicznością i prostotą języka. Pisarz Vittorio Sermonti powiedział, że język Franciszka odznacza się „dokładnością języka dzieci i bezczelnością języka wielkich poetów”. A jak Ty określiłbyś język Papieża?

– Chciałbym podkreślić jedną rzecz: większość jego wyrażeń jest związana z codziennym życiem i z wiarą prostych ludzi.
Papież Benedykt XVI, wielki teolog, potrafił mówić bardzo jasno, a jego styl był rezultatem wielu lat studiów oraz wynikał z faktu, że miał on mentalność profesora. Natomiast przejrzystość Franciszka wynika z faktu, że Papież chce być duszpasterzem o „zapachu owiec”, i to się odczuwa, gdy mówi – przedstawia fakty wiary, używając języka zwykłego człowieka. W ten sposób czyni zrozumiałymi rzeczy, które inaczej trudno byłyby zrozumieć.
Ostatnio w Watykanie wydano „Direttorio omiletico” (Dyrektorium homiletyczne), przygotowane przez Kongregację ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów. Podaje się w nim jako przykład dobrego kazania styl homilii papieskich w Domu św. Marty.

– Wszyscy papieże odprawiali codzienną Mszę św. w prywatnej kaplicy. Dla Jana Pawła II poranna Eucharystia była najważniejszym momentem dnia. Nigdy jednak w najnowszej historii papieże nie „używali” homilii głoszonych podczas prywatnych Mszy św. jako środka publicznej katechezy. W przypadku Franciszka natomiast mam wrażenie, że to właśnie homilie z Domu św. Marty są najważniejszym elementem jego Magisterium. Czy zgadzasz się z tym?

– W ciągu dwóch lat Franciszek napisał dokumenty Magisterium na tak ważne tematy, jak pokój, obrona życia itp., które nie powstały w Domu św. Marty. Natomiast dla kogoś, kto zna wygłaszane w nim kazania, adhortacja „Evangelii gaudium” jest zbiorem homilii przekształconym w papieski dokument.

– Na zakończenie chciałbym Cię zapytać, dlaczego papież Franciszek w swych homiliach jest tak krytyczny w stosunku do nas, „zwykłych” katolików?

– Franciszek jest znacznie bardziej wyrozumiały wobec „prostych” chrześcijan niż wobec duchowieństwa. Papież nie znosi hipokryzji, letnich chrześcijan, niczego, co ma związek z korupcją – materialną i duchową. Walczy ze złem, również w Kościele, używając języka wyrazistego, czasami bardzo mocnego. Ale gdy zwraca się do prostego chrześcijanina, jego język staje się słodki i łagodny. W jego kazaniach ciągle wyłania się aspekt miłosierdzia Bożego: Bóg, który zawsze przebacza, Bóg, który nas oczekuje. Oczywiście, od osób konsekrowanych Papież wymaga więcej. A dotyczy to także jego samego, dlatego słyszymy Franciszka, który mówi: również Papież popełnia błędy, również Papież jest grzesznikiem, również Papież potrzebuje miłosierdzia Bożego.

* * *

Kaznodzieja ma piękną i trudną misję zjednoczenia kochających się serc: Serca Pana i serc Jego ludu. Dialog między Bogiem a Jego ludem jeszcze bardziej umacnia przymierze między nimi oraz pogłębia więź miłości. W czasie homilii serca wiernych milkną i pozwalają, żeby On mówił. Pan i Jego lud na tysiąc sposobów rozmawiają ze sobą bezpośrednio, bez pośredników. Jednakże podczas homilii chcą, by ktoś stał się narzędziem i wyraził uczucia w taki sposób, aby następnie każdy mógł dokonać wyboru, jak kontynuować rozmowę. Słowo jest istotnie pośrednikiem i wymaga nie tylko dwóch osób prowadzących dialog, ale także kaznodziei, który je przedstawi jako takie, przekonany, że «nie głosimy (...) siebie samych, lecz Chrystusa Jezusa jako Pana, a nas – jako sługi wasze przez Jezusa» (2 Kor 4, 5).
Papież Franciszek, „Evangelii gaudium”, 143

Tagi:
kazanie homilia

Reklama

Rada KEP ds. Pielgrzymek: sanktuaria nie mogą być miejscem manifestowania nienawiści

2018-06-26 09:30

lk / Warszawa (KAI)

Sanktuaria nie mogą być miejscem manifestowania nienawiści względem grup politycznych, społecznych lub etnicznych - podkreśla w przesłanym KAI słowie o narodowym pielgrzymowaniu Rada Konferencji Episkopatu Polski ds. Migracji, Turystyki i Pielgrzymek. Zaznacza też, że głoszone często podczas pielgrzymek "tzw. kazania patriotyczne nie mogą sprawiać wrażenia przemówień ideologicznych na usługach pielgrzymującej grupy".

Bożena Sztajner/Niedziela

Poniżej pełny tekst słowa:

„BYĆ PIELGRZYMEM POKOJU”

Słowo Rady Konferencji Episkopatu Polski ds. Migracji, Turystyki i Pielgrzymek o pielgrzymowaniu narodowym

W związku z pielgrzymkami o charakterze patriotyczno-religijnym, zwłaszcza w roku setnej rocznicy odzyskania niepodległości przez Polskę, Rada Episkopatu Polski ds. Migracji, Turystyki i Pielgrzymek czuje się w obowiązku przypomnieć, na czym powinno polegać pielgrzymowanie do sanktuariów i miejsc świętych, w szczególności mające charakter pielgrzymek narodowych.

W kulturze polskiej obecny jest piękny fenomen pielgrzymowania. Grupy wiernych – kierując się zasadami miłości do Boga i bliźniego, kultu Matki Bożej i świętych, a także łącząc swą wiarę z miłością do Ojczyzny – wpisują się w wielowiekową tradycję pielgrzymowania narodowego. W refleksji teologicznej pielgrzymka to wędrowanie osoby lub grupy do miejsc uważanych za święte w przekonaniu, że działa tam w sposób szczególny Bóg, a podejmowane podczas pielgrzymki dzieła osobiste lub wspólnotowe mają wyłącznie cechy aktów religijnych, pobożności i pokuty. Łączenie pielgrzymki ze sprawami społecznymi ma sens jedynie w kontekście miłości, pojednania i poszukiwania świętości życia.

Takim właśnie duchem cechowały się pielgrzymki narodowe, szczególnie gdy Polska przeżywała burze dziejowe i groziły jej największe niebezpieczeństwa. Nawet wówczas jednak nie były one wymierzone przeciw drugiemu człowiekowi, lecz w opozycji do zła i grzechu, zniewolenia i narodowych wad. Niezwykle budujące i podnoszące na duchu były te pielgrzymki, podczas których w sanktuariach brzmiały słowa pieśni i modlitw dziękczynnych za wolność i niepodległość Ojczyzny.

Pielgrzymki narodowe odbywały się bardzo rzadko i były związane z najważniejszymi wydarzeniami w dziejach Narodu i Kościoła. Tak było np. po zwycięskiej wojnie z bolszewikami w 1920 r., z okazji poświęcenia narodu polskiego Niepokalanemu Sercu Maryi w 1946 r., w związku z Milenium Chrztu Polski w 1966 r. i ostatnio w 1050. rocznicę tego wydarzenia. Nie możemy też zapomnieć pielgrzymek narodowych z udziałem papieża św. Jana Pawła II i jego następców. Zawsze były to uroczystości wielkiej rangi organizowane przez Episkopat.

W dokumencie "Chrześcijański kształt patriotyzmu" z 2017 r. Konferencja Episkopatu Polski przypomniała, że „ukształtował się w polskiej kulturze model patriotyzmu gościnnego, włączającego, inspirującego się najlepszym dorobkiem sąsiadów i całej chrześcijańskiej, europejskiej kultury. Patriotyzmu, dzięki któremu Polakami stawali się ci, którzy Polakami zostać chcieli, bez względu na swoje pochodzenie czy pochodzenie ich przodków”. Dlatego sytuacja, w której jakieś środowiska – powołując się na własną ideologię lub doktrynę polityczną – przypisują sobie wyjątkowe prawo do reprezentowania Narodu Polskiego, prowadzi do nieuprawnionego zawłaszczenia tytułu pielgrzymki narodowej, a w konsekwencji do wykluczenia innych grup społecznych tworzących Rzeczpospolitą.

Król Jan Kazimierz, a za nim Sługa Boży Kardynał Wyszyński, składając Śluby Jasnogórskie, ogłosili Maryję Królową całej Polski. Wyrazili w ten sposób prawdę o oddaniu pod Jej opiekę wszystkich obywateli zamieszkujących naszą Ojczyznę. Zatem pod opiekę Matki Bożej oddano w dobrej wierze nie tylko jakąś wybraną grupę, ale cały naród, wierzących i niewierzących, wszystkie grupy etniczne, którym na sercu leży dobro Rzeczypospolitej. Jasna Góra stała się od pokoleń miejscem modlitwy o jedność i symbolem trudnej wolności Polaków.

Zgodnie z tą tradycją sanktuaria nie mogą być miejscem manifestowania nienawiści względem grup politycznych, społecznych lub etnicznych. W pamięci mamy słowa największego Polaka i Pielgrzyma, św. Jana Pawła II: "Prawdziwy patriota nie zabiega nigdy o dobro własnego narodu kosztem innych. (…) Nacjonalizm, zwłaszcza w swoich bardziej radykalnych postaciach, stanowi antytezę prawdziwego patriotyzmu i dlatego dziś nie możemy dopuścić, aby skrajny nacjonalizm rodził nowe formy totalitarnych aberracji. To zadanie pozostaje oczywiście w mocy także wówczas, gdy fundamentem nacjonalizmu jest zasada religijna, jak się to niestety dzieje w przypadku pewnych form tak zwanego 'fundamentalizmu'" (przemówienie na forum Zgromadzenia Ogólnego ONZ w 1995 r.). Nacjonalista nie jest więc patriotą. Prawdziwy patriota, miłujący swój naród, nie ulega agresji i instynktom nakazującym wykluczanie i stygmatyzowanie społeczne innych osób, różniących się światopoglądem, wiarą, pochodzeniem etnicznym czy odcieniem skóry.

Sanktuarium jest miejscem pokoju. Warto pamiętać, że pierwszym darem Jezusa Zmartwychwstałego był pokój i przygarnięcie do swego serca uczniów mimo ich aktów małoduszności. W sanktuarium pokój rodzi się na modlitwie oraz przez pokutę i pojednanie, często zakończone sakramentalnym przebaczeniem. Św. Jan Paweł II był słusznie nazywany pielgrzymem pokoju, ponieważ głosząc sprawiedliwość społeczną i wolność sumienia, nie odrzucał żadnego człowieka. Jeżeli chcemy, by przez chrzest Bóg uznał nas za swoje dzieci, musimy wprowadzać pokój między ludźmi, bo tak brzmi naczelne błogosławieństwo wypowiedziane przez Pana Jezusa: „Błogosławieni pokój czyniący, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi”. Mamy więc być pielgrzymami pokoju na wzór Matki Pana i świętych.

Modlitwa przy Cudownym Obrazie Królowej Polski jednoczyła Polaków, niezależnie od ich pochodzenia, wieku, zawodu, poglądów społecznych bądź politycznych. Jest ona otwarta dla wszystkich ludzi dobrej woli spragnionych duchowego umocnienia, ale także pojednania i leczenia podziałów. Nasze narodowe sanktuarium uczyło prawdziwego patriotyzmu, który wyraża się w trosce o wspólną Ojczyznę, w pracy dla jej dobra, w budowaniu jedności i pokoju. Słusznym więc wydaje się kierowanie do organizatorów, uczestników i duszpasterzy pielgrzymek prośby o wierność takiemu podejściu, o roztropność i uszanowanie świętości miejsca, jakim dla naszego narodu jest Jasna Góra, inne sanktuaria i kościoły.

Fenomen pielgrzymowania jest dynamiczny, żywy i otwarty na nowe znaki. Wymaga więc ewangelicznego rozeznania. Elementy patriotyczne (flagi narodowe, sztandary kombatanckie, stroje uczestników) nie są czymś niewłaściwym podczas liturgii pod warunkiem, że nie wywołują wzburzenia i sporów ideologicznych. Instrukcje liturgiczne nakazują unikania celebracji Mszy św. w celu stworzenia okazałego widowiska oraz nadawania jej stylu podobnego do ceremonii świeckich. W przestrzeni świętej nie ma też miejsca na symbole grup wzbudzających spory w społeczeństwie i doprowadzających do podziału wspólnoty Kościoła. Historyczne znaki patriotyczne przechowywane w kościołach z okresu zaborów lub reżimu komunistycznego są wyrazem jedności z narodem, ale nie z ideą partyjną lub polityczną. Podobnie nie ma miejsca na alternatywne znaki gorliwości uczuć i język mający znamiona kultury lub subkultury typowo świeckiej albo związanej ze sporem ideologicznym wewnątrz wspólnoty kościelnej. Niereligijne symbole eksponowane na pielgrzymce nie mogą być sprzeczne w swoim przekazie ze znaczeniem świętego miejsca i czasu, z nauką Kościoła o patriotyzmie. Pomocą w tym służy dokument Konferencji Episkopatu Polski "Chrześcijański kształt patriotyzmu".

Pielgrzymka nie ogranicza się tylko do samego pobytu w miejscu świętym, ale obejmuje drogę pielgrzyma i powrót do domu. W ten sposób zachowana jest pewna ciągłość charakteru pokutnego tego wydarzenia, połączonego z wewnętrzną przemianą (nawróceniem), z modlitwą dziękczynienia i prośby. Obecność duszpasterza podczas całej pielgrzymki jako organizatora i przewodnika duchowego jest konieczna i gwarantuje jej charakter kościelny. Jego posługa duchowa, sakramentalna i kaznodziejska musi spełniać wszelkie wymagania stawiane w tych zakresach przez Kościół. Homilia jest uprzywilejowaną formą głoszenia Słowa Bożego, a często głoszone tzw. kazania patriotyczne nie mogą sprawiać wrażenia przemówień ideologicznych na usługach pielgrzymującej grupy.

Zachęcamy wszystkich wiernych, by przeżywali pielgrzymowanie do Jasnogórskiej Królowej Polski i innych sanktuariów w duchu zatroskania o Ojczyznę, głębokiego skupienia i szczerej modlitwy. Jan Paweł II powiedział: "Wiele razy powtarzałem, że Jasna Góra to sanktuarium narodu, konfesjonał i ołtarz. Jest to miejsce duchowej przemiany, odnowy życia Polaków. Niech takim na zawsze pozostanie" (4.06.1997 r.). Ten dar jest dziś nam wyjątkowo potrzebny.

bp Krzysztof Zadarko, przewodniczący Rady

25.06.2018 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Profanacja kościoła w Koninie

2019-06-14 08:45

wpolityce.pl

Profanacja kościoła w Koninie! Wybite szyby, zniszczona figura św. Maksymiliana Kolbego i krwawe napisy na drzwiach.

Screen Facebook/Parafia św. Maksymiliana Kolbe w Koninie
Parafia św. Maksymiliana Kolbe w Koninie

Wandale kolejny raz dokonali profanacji kościoła pod wezwaniem św. Maksymiliana Marii Kolbego w Koninie. Nieznani sprawcy wybili witraże w dolnym kościele i zniszczyli figurę patrona parafii. Czy to efekt przybierającej na sile antykościelnej nagonki?

Do zdarzenia doszło w nocy z wtorku na środę. Zniszczenia ujawniła siostra zakonna, która kilkanaście minut po godzinie szóstej rano otwierała kościół.

Przyjmuję to z dużym spokojem. Jest też ogromna solidarność parafian. Zło nie może być ostatnim akcentem - powiedział proboszcz ks. Wojciech Kochański.

Wandale nie tylko wybili witraże i potłukli gablotę informacyjną. Figurce patrona parafii, św. Maksymiliana Marii Kolbego, odcięto dłoń.

Na drzwiach kościoła krwią namazano napis „Jakub oddaj”. Policja zabezpieczyła substancję do badań. Ani ks. proboszcz, ani funkcjonariusze nie wiedzą, jakie jest znaczenie napisu.

Według proboszcza parafii, straty wynoszą ok. 1 tys. złotych. Policja bada sprawę pod kątem uszkodzenia mienia.

Przypomnijmy, że to nie pierwsza profanacja w konińskim kościele. Miesiąc temu również nieznani sprawcy wybili w Kościele szyby kamieniem. Z kolei cztery miesiące temu miała miejsce próba włamania na plebanię.

Ja to przyjmuję z dużym spokojem. Jest też ogromna solidarność parafian. Zło nie może być ostatnim akcentem mówił proboszcz parafii św. Maksymiliana Kolbe.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Częstochowa: Modlitwa w intencji rodzin przed marszem równości

2019-06-15 21:28

Akcja Katolicka

W imieniu Podmiotów zaangażowanych w modlitwę różnicową w intencji polskich rodzin, zapraszam serdecznie Parlamentarzystów, Radnych Miasta Częstochowy, członków ruchów stowarzyszeń, bractw, osoby niezrzeszone na spotkanie modlitewne, które odbędzie się 16 czerwca 2019 r. o godz. 13:00, w Alei Henryka Sienkiewicza, w Częstochowie, przy pomniku Nieznanego Żołnierza.

Bożena Sztajner/Niedziela

Rozważając tajemnice różańca, zawierzymy ponownie nasze rodziny Matce Bożej Królowej Polski.

Dr Artur Dąbrowski, prezes Akcji Katolickiej Archidiecezji Częstochowskiej

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem