Reklama

Wielce miła, pełna miłosierdzia

2015-04-08 15:10

Władysław Burzawa
Edycja kielecka 15/2015, str. 4-5

TER

W Bebelnie znajduje się kościół pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny, w którym w przeszłości był czczony obraz Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. Cudowny wizerunek Maryi nie przetrwał do naszych czasów, jednak Maryja nadal tu jest czczona. W ołtarzu głównym znajduje się obraz Maryi z Jasnej Góry

Nie wiadomo, kiedy powstał pierwszy kościół w Bebelnie. Wprawdzie istnieje dokument fundacyjny, który dokładnie podaje datę erekcji pierwszego kościoła: 25 czerwca 1312 r., podaje także nazwisko fundatora świątyni, Wisława Rokosza, królewskiego dworzanina oraz wezwanie świątyni: św. Mikołaja, jednak dokument ten jest sfałszowany. Najstarszym potwierdzeniem na istnienie kościoła w tej miejscowości jest wzmianka w „Liber beneficiorum Dioecesis Cracoviensis” Jana Długosza. Wszystko wskazuje na to, że kościół został wybudowany pod koniec XV wieku. Kto był fundatorem? Można się tylko domyślać. Właścicielami Bebelna w tym czasie była rodzina Długoszów właśnie. Kolejna wzmianka o kościele w Bebelnie znalazła się w „Liber beneficiorum Archidioecesis Gnesnensis” Jana Łaskiego. Według Łaskiego w miejscowości Bebelno znajdował się kościół drewniany pw. Narodzenia Świętej Maryi i św. Mikołaja. Kościół ten nie przetrwał do naszych czasów, spłonął na początku XVI wieku. Po spaleniu kościoła jego rolę przejęła drewniana mała kaplica, w której plebanem był Stanisław z Kielc.

Zmienne losy świątyni

Nowy kościół został wybudowany ok. 1511 r., jednak nie służył długo katolikom. Ówcześni właściciele miejscowości Gosławscy, wyznawcy kalwinizmu, przekształcili kościół na zbór. Służył on innowiercom w latach 1548-1618. Świątynię przywrócił katolikom kolejny dziedzic tych ziem, Piotr Gosławski. W 1657 r. okolicę spustoszyli Szwedzi i kozacy, którzy wkroczyli do Bebelna w Wielkanoc i zdewastowali kościół. Drewniana świątynia na początku XVIII wieku nie prezentowała się dobrze. W 1725 r. stan kościoła był bardzo zły. Ks. Wiśniewski w swoim dziele pisze: „Kościół skutkiem starości tak się zdezelował, że trzeba było postawić nowy, którego fundatorami w 1745 r. byli Antoni i Karol Bystrzanowscy, dziedzice Bebelna”. W 1777 r. od strony północnej dobudowana zastała obszerna zakrystia i kruchta. Kolejny duży remont nastąpił w 1836 r. Wykonano wtedy nową podmurówkę, a dach pokryto nowymi gontami. Na początku XX wieku, w 1903 r., korpus świątyni został przedłużony o pięć metrów.

Nowy wygląd kościoła

Odwiedzając kościół w Bebelnie w 1932 r., ks. Wiśniewski szczegółowo go opisał. Od tego czasu wystrój świątyni zmienił się diametralnie. Nie ma w nim dwóch bocznych ołtarzy: św. Antoniego Padewskiego i św. Józefa. Nie zachował się eksponowany na chórze dokument z błogosławieństwem Piusa XI „dla proboszcza i parafian tutejszych, własnoręcznie podpisany przez Ojca św. 3 XII 1923 r.”. Nie ma także szarej marmurowej płyty kryjącej grób Gosławskich. Została przykryta nową posadzką. I nie ma także obrazu Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny, przed którym przez wieki wierni wznosili swe modły. Ks. Wiśniewski wspomina, że w 1778 r. „na obrazie Najświętszej Maryi Panny było 17 wotów, między któremi na tablicy konik od p. Jana Łabęckiego, dziedzica Krasowa.

Reklama

Pełna miłosierdzia

Nie ma już wspomnianych wotów, nie ma także dawnego obrazu Maryi. W głównym ołtarzu znajduje się wizerunek Matki Bożej Częstochowskiej. Ks. Jan Wiśniewski wizytując kościół, opisał drugi wizerunek Maryi: „W prezbiterium na ścianie wisi starożytny obraz Niepokalanej Panny, stojącej na księżycu, ręce ma złożone. Nie jest to arcydzieło, lecz twarz wielce miła, pełna miłosierdzia. Lud ma ten obraz w wielkiej czci”. I tutaj dochodzimy do pytania, które musimy sobie zadać, w którym wizerunku Maryja była w Bebelnie bardziej czczona. Wydaje się, że właśnie ten obraz Maryi stojącej na księżycu był tym, który otaczano szczególną czcią. Jak było naprawdę, można się tylko domyślać. Co stało się z dwoma wizerunkami Maryi, też nie wiadomo. Może zostały zniszczone podczas zawieruch wojennych, może ktoś je ukrył, aby nie zostały zniszczone, i już nie wróciły na swoje miejsce. To tylko przypuszczenia. Jak było naprawdę, tego się prawdopodobnie nie dowiemy.

Maryja z Jasnej Góry

Obecnie w ołtarzu głównym znajduje się obraz Maryi Częstochowskiej. Przybrany w metalową sukienkę, dobrze się prezentuje w odnowionym ołtarzu głównym. Po lewej stronie ołtarza stoi figura św. Mikołaja, a po prawej św. Stanisława. Na tęczy widnieje krucyfiks, a po lewej stronie nawy znajduje się ambona. Nad drzwiami wejściowymi od północy wisi obraz Jezusa Ukrzyżowanego. Praktycznie tyle zostało z dawnej świetności tego zabytkowego kościoła. Nie tak dawno drewniana świątynia została odrestaurowana. Jeszcze kilka lat temu kościół oraz znajdująca się obok drewniana dzwonnica był pomalowany na niebieski kolor. Obecnie świątyni został przywrócony poprzedni wygląd. Od niedawna nowym proboszczem jest ks. Zenon Stępień, jak twierdzi, w kościele już nie ma starożytnych pamiątek. O świetności dawnego kościoła świadczą płyty nagrobne właścicieli, Bebelna oraz kapłanów wcześniej tu pracujących. Jedna z nich – niestety połamana, znajduje się na placu przed kościołem w pobliżu drzwi świątyni. Napis trudny dzisiaj do odczytania na płycie brzmi: „Tu spoczywają szanowne zwłoki śp. Imć Xiędza Józefa Donacińskiego plebana przez lat 20 w Bebelnie, który w 45 roku życia dług wypłacił dnia 6 maja 1822 roku. Rozczulona siostra wraz z mężem w dowód wdzięczności ten upominek mu kładą”. Ksiądz Proboszcz chciałby uratować połamaną płytę, umieszczając ją w eksponowanym miejscu. Będzie się starał o pomoc wojewódzkiego konserwatora zabytków. Jednak nie będzie to łatwe, ponieważ w przeszłości wokół kościoła znajdował się cmentarz. Rozpoczęte prace mogą pociągnąć za sobą kolejne, więc najpierw trzeba oszacować koszt przedsięwzięcia.

Maryja nadal na nas czeka

Nie ma już w kościele w Bebelnie cudownego obrazu Maryi, który był czczony przez wieki. Zmienił się wystrój kościoła, jego wygląd i otoczenie. Jednak nadal w drewnianym kościółku w ołtarzu głównym widnieje znany wszystkim Polakom wizerunek Maryi z Jasnej Góry. Maryja w tym wizerunku czeka na każdego z nas, abyśmy Jej powierzyli swoje problemy, abyśmy dali Jej możliwość ich rozwiązania.

Tagi:
sanktuarium

Reklama

Ukraina: w Haliczu powstało nowe sanktuarium rzymskokatolickie

2019-09-26 15:45

kcz (KAI Lwów) / Halicz

Od 25 września kościół parafialny pw. bł. Jakuba Strzemię i św. Hipolita w Haliczu jest sanktuarium tego błogosławionego oraz świętych i błogosławionych metropolii halickiej i lwowskiej. W tym dniu metropolita lwowski abp Mieczysław Mokrzycki przewodniczył tam Mszy św., podczas której poświęcił relikwiarze i wygłosił homilię oraz ogłosił decyzję o ustanowieniu sanktuarium. W uroczystości licznie uczestniczyli duchowni i wierni oraz pielgrzymi z Polski. Jest to 20. sanktuarium w archidiecezji lwowskiej.

wikipedia.org

„Błogosławiony Jakub Strzemię jako Dobry Pasterz zgromadził nas dzisiaj w Haliczu, o którym możemy powiedzieć, w odniesieniu do archidiecezji lwowskiej, że tutaj wszystko się zaczęło” – powiedział główny celebrans. Przypomniał, że to tutaj była pierwsza stolica obrządku łacińskiego na tych ziemiach i pierwsza katedra, „a my jesteśmy jej spadkobiercami”. „Dlatego w duchu wdzięczności i świadomości historycznej podnieśliśmy tę świątynie do rangi sanktuarium, czyli miejsca szczególnej obecności Boga, przejawiającej się w życiu i działalności bł. Jakuba Strzemię” – tłumaczył kaznodzieja. Dodał, że „znakiem i symbolem jego życia są odnalezione w sposób niezwykły doczesne szczątki naszego patrona”.

Odkryte kilka lat temu w jednym z kościołów filialnych archidiecezji lwowskiej relikwie patrona Lwowa i archidiecezji lwowskiej można teraz zobaczyć w nowym sanktuarium w Haliczu. Podczas konferencji naukowej, która w tym dniu odbyła się w klasztorze franciszkanów konwentualnych w pobliskich Bolszowcach dokładnie przedstawił to wydarzenie o. Rafał Antoszczuk OFMConv., odpowiedzialny za kult bł. Jakuba Strzemię. A ks. Jacek Waligóra, proboszcz w Haliczu, zwrócił uwagę, że przez tę ziemię przeszło ponad 50 świętych i błogosławionych, których kult będzie też szerzyć się dzięki nowemu sanktuarium.

Już od lat parafia halicka organizuje diecezjalne konkursy plastycznym dla dzieci na temat życia tego błogosławionego. Teraz można będzie tam też spędzić wakacje ze świętymi, wysłuchać nauk. Zaraz po ustanowieniu sanktuarium ks. Waligóra przywrócił tam dawny zwyczaj błogosławieństwa mitrą.

„Przejechałem tu, aby podzielić radość ustanowienia sanktuarium w Haliczu, ponieważ w tym roku od metropolity lwowskiego nasza parafia otrzymała relikwie bł. Jakuba, za co jestem bardzo wdzięczny” – powiedział KAI ks. Grzegorz Klimkiewicz, proboszcz parafii Najświętszego Zbawiciela w Łodzi.

„Podania historyczne przekazują, że mieszkańcy Halicza zamknęli przed wiekami bramy swego miasta przed bł. Jakubem, dlatego po ponad sześciu wiekach z wielką radością przytaczam słowa pieśni: «Witaj Jakubie błogosławiony, arcypasterzu halickiej stolicy. Na nią od Pana niegdyś wzniesiony, wiary strażniku i ojców ziemskich. Ze świętych naszych przemożnych gronem, bądź nam u Boga i dziś Patronem” – wezwał na zakończenie homilii abp Mieczysław Mokrzycki.

Bł. Jakub Strzemię (1340-1409) był franciszkaninem prowadzącym działalność misyjną na Rusi Czerwonej po przyłączeniu jej do Korony Królestwa Polskiego przez Kazimierza Wielkiego. W latach 1385-88 był gwardianem franciszkańskiego klasztoru Świętego Krzyża we Lwowie. W czerwcu 1391 roku został arcybiskupem halickim. Był bliskim współpracownikiem i doradcą św. Jadwigi Andegaweńskiej i Władysława Jagiełły.

Lwowianie wierzyli, że beatyfikowany w 1790 r. arcybiskup ocalił miasto w XVI w. m.in. przed pożarem i najazdem Tatarów. W 1619 r. odnaleziono przypadkiem jego trumnę. Po beatyfikacji relikwie franciszkanina przeniesiono do katedry łacińskiej we Lwowie. Po II wojnie światowej zostały one wywiezione do Lubaczowa, by w 2009 r. powrócić do Lwowa. W 1909 bł. Jakub został uznany za patrona archidiecezji lwowskiej i Lwowa. Jest również patronem diecezji zamojsko-lubaczowskiej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najlepszy rząd w historii III RP

2019-10-15 12:55

Artur Stelmasiak

Polacy podsumowali czteroletnią pracę polityków. Ich zdaniem rząd Prawa i Sprawiedliwości jest najlepszy w historii III RP, bo nikt wcześniej nie miał takiego poparcia. Zwycięstwo PiS w wyborach parlamentarnych nikogo nie dziwi. Pytanie było raczej o to, jak duża będzie przewaga partii rządzącej nad konkurencją polityczną i czy będą mogli samodzielnie rządzić?

Facebook/pis

Okazuje się, że PiS nie tylko będzie samodzielnie rządzić, ale poprawiło swój wynik wyborczy z 2015 roku o ok. 6 punktów procentowych. - Żadna partia nigdy nie miała tak wysokiego wyniku wyborczego. Te miliony Polaków którzy nam zaufali, to wielkie zobowiązanie do spełnienia ich nadziei, by kolejne cztery lata były kluczowym etapem dla Polski jako państwa dobrobytu dla wszystkich - powiedział premier Mateusz Morawiecki.

O wiele bardziej stonowaną radość z historycznego zwycięstwa pokazał prezes PiS. - Przed nami kolejne 4 lata rządzenia, ale najpierw czeka nas refleksja nad tym co się nie udało, że wielu ludzi nas nie popiera, mimo oczywistych naszych osiągnięć - podkreślił Jarosław Kaczyński. Jego słowa jak zwykle były kierowane do Polaków, ale także do członków partii, by nie ulegali triumfalizmowi. - To co było naszą główną siłą, czyli wiarygodność, musi dalej trwać - mówił do członków PiS.

Jednostronna kampania

Kampania wyborcza, która wyniosła Prawo i Sprawiedliwość do kolejnego sukcesu była spokojna i merytoryczna. Koalicja Obywatelska zachowywała się tak, jakby już po wiosennych wyborach do europarlamentu wiedziała, że nie ma szans. Nie było więc prezentacji programu, a w kampanii co chwila zmieniano zdanie np. w sprawie programu 500plus. Walka polityczna ograniczyła się do przepychanek wewnątrzpartyjnych. - Zaletą tej kampanii wyborczej jest fakt, że pojawiła się dyskusja na temat opieki zdrowotnej, czy walki ze smogiem. Liczę na to, że teraz skończą się emocje i polaryzacja, a zacznie się minimum współpracy - mówi prof. Norbert Maliszewski, politolog z UKSW.

Niektórzy twierdzą nawet, że kampania była nudna w porównaniu do tej wiosennej, gdy emocje były rozpalone przez ataki środowisk LGBT na Kościół i wartości chrześcijańskie. Tym razem mieliśmy do czynienia jedynie z programową ofensywą PiS, który merytorycznie podkreślał swoje osiągnięcia, skutecznie ukrywał potknięcia i jednocześnie składał nowe obietnice. Skalę przewagi nad konkurencją najlepiej pokazały badania IBRiS, w którym prawie 60 proc. Polaków uznało, że najlepszą kampanię wyborczą miała partia rządząca. Na drugim miejscu była Koalicja Obywatelska tylko z 4,8 proc., a na Lewicę wskazało 3,5 proc. ankietowanych.

Kampanijnym ciosem dla Koalicji Obywatelskiej bez wątpienia były taśmy Sławomira Neumanna, w których dzień po dniu ujawniano kompromitujące kulisy partyjnej kuchni jednego z czołowych polityków Platformy Obywatelskiej. Rezygnacja z funkcji przewodniczącego klubu KO na niewiele się zdała, bo uznano ją za nic nie warty gest na końcu kadencji sejmu.

Wygrani przegrali

Natomiast w wyborach do Senatu większym sprytem wykazała się opozycja. W jednomandatowych okręgach wyborczych nie wystawiali konkurencyjnych dla siebie kandydatów. W ten sposób wszystkie partie opozycyjne były przeciwnikami PiS, który procentowo uzyskał do Senatu wyższy wynik niż do Sejmu, ale w gruncie rzeczy przegrał.

Efekt jest taki, że w 100 osobowym senacie PiS ma obecnie tylko 48 senatorów, a w poprzedniej kadencji było ich aż 61. Przyczyną tej porażki jest zmowa opozycji, ale także zlekceważenie przez partię rządzącą wyborów do wyższej izby parlamentu. - Było za małe wsparcie polityczne szczególnie w okręgach dla nas „trudnych” okręgach. Okazuje się wystarczyło zaniedbać dwa okręgi, które zdecydowały, kto ma większość w obecnym Senacie - mówi dla portalu Wpolityce senator Jan Maria Jackowski.

W kilku okręgach senackich zaszkodziły też wewnętrzne walki personalne w PiS. Albo struktury partyjne nie chciały pracować w kampanii senatora, albo dochodziło do "bratobójczych" walk, gdy byli senatorowie PiS zdecydowali o stracie z własnego komitetu. - Na przykład pan senator Bąkowski, startując ze swojego komitetu, wykluczony z Prawa i Sprawiedliwości, odebrał część elektoratu naszemu kandydatowi, panu wojewodzie Drelichowi, i to spowodowało, że skorzystał trzeci kandydat z Platformy Obywatelskiej - tłumaczy Jackowski.

Teraz trwają rozmowy i próby przeciągania pojedynczych senatorów na stronę PiS, bo gra toczy się o większość oraz kształt prezydium Senatu. Oczywiście utrata Senatu przez partię rządzącą nie jest katastrofą, ale może poważnie utrudnić legislację, a na pewno ją spowolni. Każdą ustawę Senat może blokować przez 30 dni, a przez ten czas dawać paliwo polityczne dla mediów i opozycji w Sejmie. - Ale Senat nie zatrzyma nas w realizacji naszego programu. Będzie zrealizowany w 100 procentach - zapewnia wicepremier Jacek Sasin.

Konkurencja po prawej stronie

Z dwucyfrowego wyniku wyborczego do Sejmu zadowolona jest lewica, Konfederacja z wejścia do Sejmu, a także o wiele lepszy niż sondażowy wynik ma PSL z Pawłem Kukizem na pokładzie. Sumując w miarę konserwatywne elektoraty PiS, PSL i Konfederacji okazuje się, że ok. 60 proc. Polaków ma tradycyjne preferencje wyborcze.

Polacy pokazali, że są konserwatystami, co zauważają także zagraniczne media. - Sukces PiS jest rezultatem bazowania na wartościach wyznawanych przez w przeważającej mierze konserwatywne społeczeństwo oraz na wyrównywaniu głębokich nierówności społecznych. PiS zapowiadał też obronę tradycyjnych wartości katolickich przed ofensywą zwolenników praw gejów i innych liberalnych haseł napływających z Zachodu - czytamy w komentarzach Amerykańskiej Agencji Associated Press.

W tej kadencji sejmu PiS będzie miał opozycję zarówno po lewej stronie sceny politycznej, jak i po prawej. Dobry wynik Konfederacji oznacza, że część konserwatywnych i młodych wyborców odchodzi od partii rządzącej, co może być efektem buntu, ale także zaniedbań ws. ochrony życia dzieci nienarodzonych i zbyt uległej postawy wobec agresji środowisk LGBT. - Zapewne politycy Konfederacji będą podnosić teraz temat amerykańskiej ustawy 447, czy postulat ochrony dzieci przed aborcją, a władze PiS będą musiały się do tego odnieść - mówił w studiu wyborczym red. Cezary Krysztopa z Tygodnika Solidarność.

Pierwszy raz od 2007 r. w Sejmie będzie formacja na prawo od PiS, a przecież sprawdzoną strategią Jarosława Kaczyńskiego była taktyka polityczna, by po prawej stronie od PiS nic znaczącego nie było. Jeśli politycy Konfederacji nie pokłócą się miedzy sobą i wygenerują spójny przekaz, to w kadencji 2019-2023 rządząca partia będzie musiała się z nimi liczyć, by nie stracić jeszcze większej liczby konserwatywnych wyborców.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Obywatelski projekt „Stop pedofilii” przeszedł pierwsze czytanie w Sejmie

2019-10-16 19:56

maj, lk / Warszawa (KAI)

Obywatelski projekt nowelizacji Kodeksu karnego przygotowany przez inicjatywę „Stop pedofilii” przeszedł pierwsze czytanie w Sejmie. W wyniku głosowania, które odbyło się dziś, 16 października, skierowany został do Komisji Nadzwyczajnej ds. zmiany w kodyfikacjach (NKK). Podpisy pod projektem złożyło ponad 265 tys. Polaków.

Kancelaria Sejmu/Łukasz Błasikiewicz

Pierwsze czytanie projektu Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej „Stop pedofilii” odbyło się we wtorek 15 października. W toku dyskusji złożono wniosek o odrzucenie projektu w pierwszym czytaniu. Wniosek ten odrzucony został podczas dzisiejszego głosowania. Za przyjęciem wniosku głosowało 150 posłów, przeciw – 243, 13 – wstrzymało się. W związku z tym Marszałek Sejmu Elżbieta Witek poinformowała o skierowaniu projektu do Komisji Nadzwyczajnej ds. zmiany w kodyfikacjach (NKK) w celu rozpatrzenia.

Projekt ustawy zakłada nowelizację art. 200b Kodeksu Karnego. Według proponowanych zmian, karze grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2 będzie podlegał ten, kto publicznie propaguje lub pochwala podejmowanie przez dzieci obcowania płciowego, a do lat 3 – jeśli dopuszcza się tego czynu za pomocą środków masowego komunikowania. Karze pozbawienia wolności do lat 3 będzie też podlegał ten, kto „propaguje lub pochwala podejmowanie przez małoletniego obcowania płciowego lub innej czynności seksualnej, działając w związku z zajmowaniem stanowiska, wykonywaniem zawodu lub działalności związanych z wychowaniem, edukacją, leczeniem małoletnich lub opieką nad nimi albo działając na terenie szkoły lub innego zakładu lub placówki oświatowo-wychowawczej lub opiekuńczej”.

Jak uzasadniali autorzy projektu, art. 200b k.k. we wcześniejszym brzmieniu penalizował jedynie publiczne propagowanie lub pochwalanie zachowań o charakterze pedofilskim. Ograniczał się więc wyłącznie do sytuacji, kiedy osoba dorosła współżyje z osobą małoletnią, całkowicie pomijając fakt, że coraz częściej propaguje oraz pochwala się sytuacje, kiedy to małoletni podejmują współżycie ze sobą. W konsekwencji, obowiązujący stan prawny nie nadąża za przemianami społecznymi, jakie można zaobserwować w dzisiejszych czasach. Skutkują one akceptacją, a w najlepszym razie obojętnością wobec zachowań, których skutki są dla małoletniego negatywne.

W trakcie pierwszego czytania w Sejmie przedstawiciel wnioskodawców Olgierd Pankiewicz przekonywał, że proponowana nowelizacja polega na "zakazie publicznego pochwalania i propagowania seksualnej aktywności osób małoletnich".

Zamiar utworzenia Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej „Stop pedofilii zgłoszony został w Sejmie 28 marca 2019 r. przez Fundację Pro – prawo do życia, w odpowiedzi na podpisanie przez prezydenta warszawy Rafała Trzaskowskiego tzw. „Deklaracji LGBT”.

19 kwietnia br. Marszałek Sejmu poinformował o zarejestrowaniu Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej „Stop pedofilii”, po czym w całym kraju ruszyła zbiórka podpisów pod projektem. Jak informowali organizatorzy akcji, uliczne zbiórki były wielokrotnie zakłócane przez działaczy LGBT.

Projekt ustawy poparło ponad 265 tys. Polaków. 17 lipca 2019 r. ich podpisy złożone zostały w Sejmie. W ramach akcji „Stop pedofilii” Fundacja wydała również m.in. bezpłatny poradnik dla rodziców i nauczycieli pt. "Jak powstrzymać pedofila?", w którym znalazły się informacje o skali systemowej deprawacji seksualnej dzieci w krajach Europy zachodniej i Ameryki oraz rady, w jaki sposób ustrzec dzieci przed zagrożeniem na terenie swojej szkoły lub przedszkola. Publikację można pobrać za darmo ze strony stoppedofilii.pl

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem