Reklama

W całym kraju obchodzono XIV Dzień Papieski

2014-10-12 18:08

luk, aw, rl, pab, pk, msz, ks. mf, lk / Warszawa / KAI

Arturo Mari/Biały Kruk

Modlitwy, koncerty dedykowane św. Janowi Pawłowi II, konkursy i gry miejskie oraz zbiórka funduszy na rzecz uzdolnionej młodzieży z ubogich rodzin - złożyły się w niedzielę w całym kraju na obchody XIV Dnia Papieskiego. W tym roku towarzyszyło mu hasło "św. Jan Paweł II - świętymi bądźcie". - On nadal przemawia, inspiruje, wskazuje drogę - mówił w Krakowie o papieżu Polaku kard. Stanisław Dziwisz. W Warszawie abp Tadeusz Gocłowski podkreślał, że papieskie nauczanie musi być nieustannie obecne w naszym myśleniu, działaniu i życiu.

„On nadal przemawia i inspiruje”

W Krakowie Msza św. w tegoroczny Dzień Papieski rozpoczęła się od uroczystej procesji, w trakcie której wniesiono relikwie świętego papieża. Koncelebrowali ją prymas senior abp Józef Kowalczyk, bp polowy Józef Guzdek oraz bp Jan Zając.

W homilii kard. Stanisław Dziwisz podkreślił, że świętość Jana Pawła II wyrażała się przede wszystkim w zanurzeniu jego życia w Bogu. Zwłaszcza przez modlitwę, która pozwalała mu sprawować mądrze pasterski urząd. „To był człowiek modlitwy. Modlitwa pozwalała mu patrzeć na świat szerzej i głębiej” – podkreślił metropolita krakowski.

Reklama

Hierarcha wskazał, że świętość papieża Polaka widoczna była w każdej jego codziennej posłudze. Określił Jana Pawła II darem dla Kościoła i świata, który stał się punktem odniesienia dla milionów ludzi na całym świecie. Zaznaczył, że duchowe dziedzictwo Jana Pawła II nie zostało zamknięte w kościelnych archiwach i bibliotekach. „On nadal przemawia, inspiruje, wskazuje drogę. On nadal, i to w sposób znaczący, jest obecny w życiu Kościoła” – powiedział.

Naśladowanie świętości Jana Pawła II jest jak przedłużanie historii miłości, szczególnie względem ubogich, chorych i potrzebujących – przypomniał kard. Dziwisz i dodał, że właśnie do takiego chrześcijańskiego życia wzywał nas Jan Paweł II. „Jego programowe słowa: «Nie lękajcie się!», trzeba także odnieść do świętości: Nie lękajcie się być świętymi. To jest testament świętego Papieża!” – powiedział.

Zdaniem kard. Dziwisza, bardzo ważne jest podjęcie wezwania do świętości, do którego wzywał Jan Paweł II. Świętość powinna kształtować osobiste postawy i zachowania. „Ale ideał świętości powinien również kształtować styl i klimat naszych rodzin i środowisk, naszego życia społecznego i politycznego” – dodał.

Nawiązując do tradycyjnej zbiórki w Dniu Papieskim na rzecz uzdolnionej młodzieży z uboższych rodzin, której pomocy udziela Fundacja Dzieło Nowego Tysiąclecia, kard. Dziwisz podkreślił, że jest to najlepszy pomnik Jana Pawła II. „On za życia wspierał tę szlachetną inicjatywę, a teraz – nie mamy najmniejszej wątpliwości – błogosławi jej z nieba. Wesprzyjmy dzisiaj to dzieło modlitwą i hojną ofiarą” – zaapelował. I zaznaczył, że sam papież dawał za życia na tym polu przykład, gdy m.in. jako metropolita Krakowa wspierał materialnie studentów, ludzi nauki i kultury.

Na placu przed sanktuarium stypendyści Fundacji prowadzili warsztaty, różne zabawy i konkursy dla dzieci oraz śpiewy. Zainicjowali też grę miejską o świętości, a także loterię – wszystko po to, aby przybliżyć sylwetkę i nauczanie Jana Pawła II. Tradycyjnie młodzież i studenci przeprowadzili zbiórkę na program stypendialny fundacji, którego są uczestnikami.

„Jego nauczanie musi być w nas nieustannie obecne”

Warszawskie obchody XIV Dnia Papieskiego zainaugurowała Msza św. sprawowana w Bazylice św. Krzyża. Liturgii przewodniczył emerytowany metropolita gdański, wiceprzewodniczący Rady Fundacji Dzieło Nowego Tysiąclecia abp Tadeusz Gocłowski.

W homilii podkreślił, że przez lata pontyfikatu św. Jan Paweł II kierował swoje przesłania o wolności, dialogu, trosce o młode pokolenie, czy rodzinę. Natomiast po odejściu do Domu Ojca papież pozostał z nami duchowo, ale jego nauczanie musi być nieustannie obecne w naszym myśleniu, działaniu i życiu.

Jak przyznał emerytowany metropolita gdański, czymś niezwykłym jest fakt, że już w 9 lat po śmierci Jan Paweł II został przez swego następcę papieża Franciszka ogłoszony świętym. Dlatego tegoroczny Dzień Papieski jest szczególny i nie dziwi, że jego hasłem są słowa: „Świętymi Bądźcie”. „To zawołanie dotyczy nie tylko Jana Pawła II, ale każdego z nas” - podkreślił abp Gocłowski.

Zastanawiając się, co znaczy być człowiekiem świętym, arcybiskup zauważył, że źródłem świętości jest postawienie Boga w centrum życia. „Człowiek, z całą swoją twórczą aktywnością, działający w wolności, kierujący się swoimi dobrze rozumianymi celami, a przede wszystkim dobrze ukształtowanym sumieniem, w prawdzie i miłości, oto droga do świętości. To kierunek życia, myślenia i działania, najpierw Karola Wojtyły, a potem Jana Pawła II” - powiedział abp Gocłowski.

Przypomniał, że ponad tysiącletnia droga naszego narodu związana jest z Chrystusem i Kościołem, a w całej naszej historii były wydarzenia, które świadczyły, że właśnie tak rozumieliśmy naszą tożsamość. Tworzyły ją literatura, sztuka, wszystkie przejawy ludzkiej aktywności.

Zdaniem abp. Gocłowskiego, także dziś ta tożsamość i związana z nią religijność są faktem, choć niekoniecznie podoba się to niektórym mediom i opinii publicznej. Przypominając wezwanie św. Jana Pawła II z Nowego Sącza z 1999 roku kaznodzieja podkreślił, że potrzeba dziś świadectwa odwagi, aby nie stawiać pod korcem światła swej wiary. Trzeba wreszcie, aby w sercach wierzących zagościło pragnienie świętości, które kształtuje nie tylko życie prywatne, ale wpływa na kształt całych społeczeństw.

„My chrześcijanie, katolicy ze swoim myśleniem i wartościowaniem czujemy, że tak powinno być w Polsce, bo jesteśmy u siebie. Czy Polacy mają prawo publicznie przyznawać się do własnych przekonań?” - pytał abp senior. Jak dodał, katolik ma prawo wypowiadać swoje poglądy na temat życia, małżeństwa, rodziny i to nie tylko prywatnie, ale i publicznie, gdyż dzieje się to w jego narodzie, narodzie o określonej tożsamości. „To nie może go eliminować z życia publicznego” - stwierdził kaznodzieja.

Przypominając o historii Dnia Papieskiego oraz powołania Fundacji „DNT” abp senior przypominał, że tysiące młodych Polaków korzystając z tego dzieła zdobyło wykształcenie. Są to ludzie zdolni, choć niekiedy dotyka ich ubóstwo, któremu trzeba zaradzić. „Młodzież, która przeszła tę drogę podejmowała i podejmuje głęboką refleksję nad zdrowym człowieczeństwem, nad jakąś potęgą ducha i ciała, harmonią człowieczeństwa. Dziękujemy im za to, że tak rozumieją swoją młodość i tak patrzą w przyszłość” - powiedział abp Gocłowski.

Przypomniał, że dziś z programu stypendialnego korzysta 2,5 tys. osób, a dziś - w Dzień Papieski - mamy okazję, by cały naród znów wsparł tych młodych, które abp Gocłowski nazwał „naszym wspólnym dziełem”. „Zdolna i dobra młodzież to przyszłość narodu” - podkreślił abp Tadeusz Gocłowski.

Z kolei abp Henryk Hoser przypomniał w podwarszawskim Halinowie o konieczności troski o rodzinę, do czego często nawoływał papież Polak. - Troska o rodzinę spoczywa na wszystkich członkach Kościoła. W ten sposób chcemy spełnić testament Jana Pawła II, w którego centrum nauczania i posługi stała właśnie rodzina - dodał ordynariusz warszawsko-praski.

„Nie bójcie się dążyć do świętości”

W Poznaniu przypominano, że obchodzony po hasłem "Jan Paweł II - świętymi bądźcie" XIV Dzień Papieski to zachęta dla wszystkich, by chcieli i nie bali się dążyć do świętości. Drogę do świętości przetarli swoim życiem także ci święci, którzy przybywali w ciągu wieków do poznańskiej katedry. „Z głębin tej katedry dobywa się wołanie: świętymi bądźcie” – powiedział ks. prof. Bogdan Częsz, kanonik poznańskiej Kapituły Katedralnej.

Najstarszą na ziemiach polskich katedrę odwiedził w 1983 r. i modlił się w niej św. Jan Paweł II. Tłumy ludzi witały w niej przybyłe w 1989 r. z Rzymu relikwie św. Urszuli Ledóchowskiej, założycielki Zgromadzenia Sióstr Urszulanek Serca Jezusa Konającego. Modlili się tutaj także kandydaci na ołtarze: kard. Stefan Wyszyński, Prymas Polski August Hlond, a także bł. ks. Narcyz Putz, wyniesiony na ołtarze przez św. Jana Pawła II w gronie 108 męczenników, ofiar II wojny światowej. „Oni swoim życiem wskazali nam drogę do świętości. To droga o przetartym szlaku. Nie lękajmy się na nią wstąpić, patrzmy na tych, którzy doszli przed nami do Boga” – przekonywał ks. prof. Częsz.

Obchody XIV Dnia Papieskiego w Przemyślu były jednocześnie uroczystym otwarciem drogi w kierunku Światowych Dni Młodzieży w Krakowie. Msza św., której przewodniczył przemyski biskup pomocniczy Stanisław Jamrozek, połączona była z pielgrzymką młodzieży inaugurującą nowy rok pracy formacyjnej w grupach duszpasterskich.

Bp Jamrozek wskazywał, że świętość jest drogą miłości i trzeba nieustannie szukać Pana Boga, aby ją osiągnąć. Zaznaczył, że w osiągnięciu świętości pomoże życie w zażyłości z Bogiem. - Prośmy św. Jana Pawła II, by nam upraszał rozmiłowanie się w Panu Bogu, żebyśmy nie upadali na duchu, kiedy przyjdą trudniejsze doświadczenia, które mogłyby nas zniechęcić w kroczeniu za Jezusem – powiedział przemyski biskup pomocniczy.

Ofiary do puszek na pokrycie kosztów swojej edukacji stypendyści zbierali m.in. na ulicach Szczecina. W całej archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej jest ok. 40 stypendystów, w samym Szczecinie studiuje 20 żaków Fundacji.

Kasia jest w Fundacji od pięciu lat i pochodzi z Recza, studiuje pedagogikę opiekuńczo-resocjalizacyjną i zaocznie teologię. Wspomina letni obóz integracyjny stypendystów papieskich w Szczecinie, na który przyjechało ponad tysiąc młodych osób.

- To niesamowite, że ludzie przyjechali z całej Polski, mogli pokazać się mieszkańcom, a ci w końcu zobaczyli, kim są stypendyści. Często słychać o nas w telewizji czy w radiu, ale nie widać nas na co dzień. W Szczecinie razem uczestniczyliśmy we Mszy św., braliśmy udział w koncercie ewangelizacyjnym. Myślę, że to stypendyści dużo zyskali, dzięki temu obozowi, ale mieszkańcy również, bo zobaczyli, na kogo dają te pieniądze – przypomniała stypendystka.

W jednej ze szczecińskich jezuickich parafii stypendyści przygotowali też z okazji Dnia Papieskiego zabawy dla dzieci i kiermasz ciast, na który zapraszali po kolejnych Mszach św.

Na obchody Dnia Papieskiego w archidiecezji częstochowskiej złożyły się modlitwy w kościołach, uroczyste akademie i koncerty dedykowane św. Janowi Pawłowi II. Towarzyszyło im też uroczyste wprowadzenie relikwii św. Jana Pawła II do bazyliki mniejszej świętych Apostołów Piotra i Pawła w Zawierciu. Mszy św. przewodniczył metropolita częstochowski abp Wacław Depo.

Zwieńczeniem XIV Dnia Papieskiego był koncert transmitowany w niedzielne popołudnie przez TVP1 i TVP Polonia sprzed kościoła Wniebowstąpienia Pańskiego na warszawskim Ursynowie. Wystąpili podczas niego uznani polscy artyści: Irena Santor, Alicja Majewska, Anna Wyszkoni, Mieczysław Szcześniak, Ryszard Rynkowski i Zbigniew Wodecki. Program muzyczny uzupełniały pokazywane na telebimach fragmenty papieskich homilii z pielgrzymek Jana Pawła II do Ojczyzny. Koncert, który zgromadził tłumy mieszkańców stolicy, poprowadził Krzysztof Ziemiec.

Na zakończenie koncertu kard. Kazimierz Nycz podziękował artystom oraz wszystkim tym, którzy zgromadzili się tego dnia na obchodach Dnia Papieskiego i wspierają stypendystów Fundacji "DNT". - Pierwsze dziękuję kieruję do św. Jana Pawła II za to, że nam dziś pomógł przeżyć głęboką refleksję nad świętością - powiedział metropolita warszawski.

Przypomniał też o trzech wielkich świętych papieżach, "których Pan Bóg dał Kościołowi w XX wieku": Piusie X, Janie XXIII i Janie Pawle II oraz o kolejnym papieżu, Pawle VI, który 19 października zostanie błogosławiony. - O tym papieżu mówimy może trochę za mało, trochę za cicho - powiedział. - Wszyscy ci papieże i wszyscy święci mówią nam: "świętymi bądźcie", to znaczy trwajcie w Chrystusie i bądźcie przy człowieku, w którym mieszka Chrystus - dodał kard. Nycz.

"Katolickie noble" przyznane

Obchody Dnia Papieskiego poprzedziło jak co roku wręczenie nagród TOTUS, nazywanych „katolickim noblem”. Przyznaje je Fundacja „Dzieło Nowego Tysiąclecia” powołana do wspierania ubogiej, ale uzdolnionej młodzieży z małych miast i wsi. Uroczysta gala odbyła się w sobotę na Zamku Królewskim w Warszawie.

Kard. Kazimierz Nycz, przewodniczący Rady Fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia” przypomniał, że w 1999 r. Jan Paweł II odbył jedną z najważniejszych pielgrzymek, z której zrodził się pomysł powołania Fundacji i programu stypendialnego. Metropolita warszawski zauważył, że słusznie program ten nazywany jest żywym pomnikiem Jana Pawła II. Podziękował też wszystkim, którzy uczestniczą w jego budowie.

Podkreślając, że tegoroczny Dzień Papieski odbywa się już po kanonizacji Jana Pawła II kard. Nycz zauważył, że wzrasta zobowiązanie Fundacji „DNT” do przypominania osoby Jana Pawła II następnym pokoleniom i znajdowania tych, którzy są inspirowani nauczaniem papieża. Dlatego właśnie nagrody TOTUS wręczane są tym, którzy kierują się nauczaniem św. Jana Pawła II.

W kategorii „Osiągnięcia w dziedzinie kultury chrześcijańskiej” nagrodę TOTUS otrzymał architekt Stanisław Niemczyk, uhonorowany jako „twórca niezwykłych kościołów”.

W kategorii „Propagowanie nauczania Ojca Świętego Jana Pawła II” statuetkę otrzymała Rodzina Szkół im. Jana Pawła II, skupiająca 1232 placówki szkolne różnego stopnia rozsiane po całej Polsce oraz 21 poza jej granicami. Kształci się w nich ok. 350 tys. dzieci i młodzieży.

W kategorii „Promocja człowieka, praca charytatywna i edukacyjno-wychowawcza” nagrodę TOTUS otrzymał prof. Zbigniew Chłap, emerytowany profesor Collegium Medicum UJ, patofizjolog, który od 1981 r. niesie pomoc najbardziej potrzebującym, nie mającym dostępu do świadczeń medycznych.

„TOTUS medialny dla upamiętnienia Bp. Jana Chrapka oraz jego roli w ukazywaniu osoby i nauczania Jana Pawła II w mediach” trafił do zespołu twórców TVP i Polskiego Radia, przygotowującego i realizującego przekaz z uroczystości kanonizacyjnych Jana XXIII i Jana Pawła II.

Tagi:
Dzień Papieski

Reklama

Przekazać pochodnię pamięci

2018-10-31 08:30

Monika Jaworska
Edycja bielsko-żywiecka 44/2018, str. IV

Spotkanie słowno-muzyczne i wystawa prac malarskich złożyły się na obchody 18. Dnia Papieskiego, jaki odbył się 15 października w Muzeum św. Jana Sarkandra w Skoczowie

Monika Jaworska
Spotkanie słowno-muzyczne w patio

Wydarzenie rozpoczął występ folklorysty i multiinstrumentalisty Józefa Brody w patio przy budynku muzeum. Zebranych powitał kierownik „Sarkandrówki” Jakub Staroń, który obecnie z Łucją Skrond prowadzi muzeum. – Jako świadkowie pontyfikatu Karola Wojtyły jesteśmy zobowiązani przekazywać pochodnię pamięci kolejnym młodszym pokoleniom – powiedział Jakub Staroń. Józef Broda w wystąpieniu słowno-muzycznym pt. „Spójrz w me serce i choć przez chwilę usłysz, co w nim śpiewa” nawiązywał do wypowiedzi Karola Wojtyły, szczególnie do studium etycznego: „Miłość i odpowiedzialność”. Dzielił się też własnymi przemyśleniami przy dźwiękach instrumentów. – Panie Boże, daj siłę każdemu z nas, abyśmy umieli wybaczać. Ja mam za sobą doświadczenie osobiste, kiedy w ułamku sekund wiedziałem, że z Bożą pomocą zbuduję nowy dom, i spalony... zbudowałem. Jestem w tym samym miejscu i błogosławię każdego poranka swoich sąsiadów – powiedział Józef Broda.

Dalsza część spotkania odbyła się w budynku muzeum, gdzie pracownik UŚ prof. Elżbieta Kuraj opowiedziała o prezentowanej wystawie swoich prac pt. „Widzieć/Wiedzieć”. – Widzieć to wiedzieć. A żeby wiedzieć, to trzeba zobaczyć. Jeżeli wiedzieć, to zrozumieć. Czy wszystko wiemy? Czy widzimy? – mówiła Elżbieta Kuraj. Zwiedzający mogli także zobaczyć okolicznościowe pamiątki po Janie Pawle II: 2 medale i różaniec. – W związku z 18. Dniem Papieskim i 40. rocznicą wyboru kard. Wojtyły na Stolicę Piotrową zaprezentowaliśmy dwa pierwsze medale z pontyfikatu Jana Pawła II, które są wykonane z brązu, pozłacane, nienumerowane, jeśli chodzi o rok samego pontyfikatu.

Na świecie jest ich 1200, z czego 2 mamy z muzeum. Takie medale Ojciec Święty rozdawał delegacjom, osobom prywatnym przy wizytach oficjalnych. Oprócz nich prezentujemy różaniec papieski – jego poszczególne elementy wykonane są z brązu pozłacanego. A jak wiemy – Jan Paweł II powierzył swój pontyfikat Matce Bożej – zauważył Jakub Staroń.

Spotkanie z wernisażem zorganizowało Muzeum Parafialne św. Jana Sarkandra i Stowarzyszenie Panorama Sztuki Chrześcijańskiej „Musica Sacra”. Wystawa będzie czynna do połowy listopada. Kolejna – fotograficzna – będzie dotyczyła 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jak reżyseruje się „marsze równości”

2019-08-13 12:55

Rozmawia Włodzimierz Rędzioch
Niedziela Ogólnopolska 33/2019, str. 38-39

W Polsce marsze środowisk LGBT nazywane są „marszami równości”. Na całym świecie te same parady znane są jako „Gay Prides”, co wskazuje na ich zasadniczy cel – ukazanie dumy z bycia homoseksualistami.
W Polsce próbuje się przedstawić „marsze równości” jako spontaniczne inicjatywy ludzi, którzy twierdzą, że są dyskryminowani i walczą o należne im prawa. Ale, oczywiście, tak nie jest. Na całym świecie wszystkie „Gay Prides” mają podobną scenografię i tę samą „reżyserię”, co wskazuje na to, że służą one tym samym celom wyznaczonym przez ideologów LGBT.
O próbę przeanalizowania tego zjawiska poprosiłem prof. Tommasa Scandroglia – dawnego wykładowcę Uniwersytetu Europejskiego w Rzymie.

vitaumanainternazionale.org
Prof. Tommaso Scandroglio

WŁODZIMIERZ RĘDZIOCH: – Badał Pan Profesor zjawisko parad homoseksualnych, zwanych „Gay Pride”. Co je charakteryzuje?

PROF. TOMMASO SCANDROGLIO: – Wszystkie „Gay Prides”, parady dumy gejowskiej, mają pewne wspólne cechy, które starałem się przeanalizować. Przede wszystkim cechuje je duch protestu. Parady te mają w sobie coś z ducha demonstracji 1968 r. (rewolucja studencka), które w roszczeniach dla pewnych grup społecznych (robotników, studentów, kobiet) nie proponowały postaw obronnych, ochrony danej kategorii, ale uciekały się do atakowania tych, których przedstawiano jako wrogów: pracodawców/kapitalistów przeciwstawiano robotnikom, nauczycieli/rodziców – uczniom, mężczyzn/rodziny/dzieci – kobietom. W analogiczny sposób w „Gay Prides” maszeruje się nie na rzecz osób homoseksualnych, ale zawsze przeciwko komuś. Przede wszystkim przeciwko Kościołowi, przeciwko tym, którzy twierdzą, że akty homoseksuale są nieuporządkowane, przeciwko partiom prawicowym, przeciwko ludziom o tradycyjnych poglądach itd. Krótko mówiąc – charakterystyczną cechą tych parad jest duch antagonistyczny, który zaprzecza hasłom o niedyskryminacji, integracji, otwartości na to, co różne, wykrzykiwanym podczas tych samych manifestacji. Innymi słowy – środowiska homoseksualne domagają się dialogu, otwarcia, bycia przyjaznymi, ale same przyjmują całkowicie odwrotną postawę: postawę wrogości, wojowniczości, niezdolność do dialogu.

– Dlaczego znaczna część uczestników tych parad manifestuje półnaga?

– To prawda, że „Gay Prides” to parada półnagich ciał (kostium kąpielowy jest najbardziej popularny), a to z kilku ważnych powodów. Pierwszy – to prowokacja. Zgodnie z agresywnym, wojowniczym duchem, o którym wspomniałem, konieczne jest sprowokowanie „wroga”, zmuszenie go do niekontrolowanej reakcji, by następnie oskarżać go o bigoterię, niewrażliwość i homofobię. Drugi powód – to krytyka. Nagość jest wykorzystywana jako obraza stereotypów, normalności, naturalności relacji. Kryje się za tym rewolucyjne przesłanie: obalić porządek ustanowiony przez Boga, który chciał, by mężczyzna czuł pociąg do kobiety i vice versa, a w szczególności obalić znaczenie czystości i wstydliwości, postrzeganych już nie jako cnoty, ale tabu, które trzeba przełamać, wrogie indywidualnej wolności i pełnemu wyrażaniu siebie. Trzeci powód to transgresja. Półnagie ciało osoby homoseksualnej jest wyrazem pragnienia przekroczenia wszystkich ograniczeń w sferze seksualnej. Pierwszym takim ograniczeniem jest, oczywiście, heteroseksualizm – rozpusta jest rozumiana jako wyzwalająca siła własnych popędów. Czwarty powód to przeciwstawienie „fizyczności” „wewnętrzności” – nagość świadczy o tym, że związek homoseksualny często koncentruje się na erosie, a wymiar afektywny (który jest również chaotyczny, ponieważ pochodzi z orientacji homoseksualnej, która jest nieuporządkowana, jak naucza katechizm), to aspekt drugorzędny. To właśnie fizyczność jest często źródłem stosunków homoseksualnych. Innym powodem jest narcyzm ich uczestników, dla których parada może być sceną do popisu w nadziei, że zostaną zauważeni i docenieni.

– Parady te organizowane są wszędzie i na szeroką skalę, nawet w krajach i miejscach, w których osób o skłonnościach homoseksualnych jest bardzo mało – tak jakby ktoś chciał „narzucić” społeczeństwu temat homoseksualizmu, aby przyzwyczajać ludzi do tego zjawiska...

– To prawda, ponieważ jednym z celów tych parad jest przyczynienie się do uznania zjawiska homoseksualizmu i transseksualizmu za normalne w świadomości zbiorowej, do pozbawienia zwykłych ludzi wrodzonego impulsu krytycznego. Rozpowszechnienie parad na całym świecie sprawiło, że stały się one zjawiskiem obyczajowym, już nawet nie tak nieprzyzwoitym, co w oczywisty sposób pomogło w podejmowaniu wielu innych działań mających na celu „normalizację” homoseksualizmu. Historycznie „Gay Prides” były pierwszą publiczną inicjatywą, która miała na celu akceptację homoseksualizmu w społeczeństwie.

– W Polsce, podobnie jak w innych krajach, „marszom równości” towarzyszą bluźniercze gesty. Dlaczego tak się dzieje?

– Jednym z ich wyróżników jest bluźnierczy charakter i bezczeszczenie Kościoła oraz ducha religijnego. Wspomniałem wcześniej o antagonistycznym wymiarze parad, a pierwszym wrogiem, którego należy zniszczyć, jest Kościół. Dlatego jest w nich tak wiele wulgarności, obelg i bluźnierczych przedstawień przeciwko Bogu, Matce Bożej i świętym. W tych gestach pełnych przemocy nie chodzi tylko o zamiar bezczeszczenia, modny od 1968 r. aż do chwili obecnej, ale jest to przejaw prawdziwej nienawiści do „sacrum”, tak jakby Kościół i święci byli wyrzutem sumienia dla sumienia tych ludzi.

– W większości krajów istnieją prawa uznające bluźnierstwo i oczernianie religii za przestępstwa, które podlegają karze. Dlaczego nikt nie karze homoseksualistów, którzy dopuszczają się takich przestępstw, podczas gdy ludzie przeciwni „marszom równości” są piętnowani lub wprost prześladowani?

– Z jednej strony – ludzie, którzy ośmielają się krytykować bluźniercze gesty i słowa uczestników „Gay Prides”, uważani są za homofobicznych, nieliberalnych, dyskryminujących, średniowiecznych, ponieważ rzekomo cenzurują wolność wypowiedzi. A z drugiej – ludzie, którzy obrażają uczucia religijne całego ludu, korzystają tylko z prawa do wolności słowa! Tak więc są dwie miary oceny: jeśli gej obraża Madonnę, to ta obraza jest wyrazem wolności słowa, a jeśli wierzący krytykuje homoseksualistę, który obraża Maryję, to zasługuje na pójście do więzienia za zniesławienie. Jest to skutek masowej kampanii kulturowej, która zmieniła zbiorowe postrzeganie zjawiska homoseksualizmu i sprawiła, że zwykli ludzie wierzą – z jednej strony – że działacze gejowscy są zawsze ofiarami, które należy bronić, a z drugiej – że katolik jest zawsze „katem” i dlatego zasługuje na pozbawienie wolności słowa, by nie mógł dyskryminować. Ta nierówność traktowania, a raczej otwarta dyskryminacja ludzi wierzących, wywiera w konsekwencji wpływ również na sędziów, którzy w tych sprawach przychylają się do dominujących, mainstreamowych opinii.

– Na stronie homoseksualistów „Gayly Planet” można przeczytać: „Nawet jeśli parady są przezabawne, a ty tańczysz aż do wyczerpania, pozostają demonstracjami politycznymi, by walczyć o równość i prawa społeczności LGBTQ”. Czy „Gay Prides” są formą walki politycznej?

– Według ideologów „tęczowych parad”, prawdziwy gej musi być aktywny politycznie. Homoseksualizm nie może pozostać w sferze prywatnej, ale musi stać się instancją polityczną, musi mieć wymiar publiczny, a zatem musi zostać przekształcony w walkę o swobody obywatelskie, prawa, finansowanie publiczne itp.

– Jeśli za paradami LGBT kryje się konkretna ideologia, to każdy ma prawo je krytykować, tak jak istnieje prawo do krytyki każdej partii czy ideologii...

– Krytyka, kontestacja, dezaprobata zawsze były bronią ruchu LGBT.

– Światowe lobby LGBT od dawna chce zmusić Kościół do zmiany nauki o zachowaniach homoseksualnych. Jakich metod używa, aby to osiągnąć?

– Wśród wielu strategii możemy wskazać trzy. Pierwsza to szantaż. W Kościele, jak przyznał sam Papież, działają lobby homoseksualne i są one bardzo wpływowe. Szantaż jest narzędziem do załatwiania wielu spraw. Jeśli jakiś biskup, rektor seminarium, przewodniczący jakiegoś papieskiego organizmu ma „plamy na życiorysie”, to stają się one walutą wymiany: gejowskie lobby obiecuje, że nie ujawni nic z tego, co wie o życiu biskupa, rektora czy księdza, w zamian za bycie przyjaznym gejom – „gay friendly”. Druga strategia: to przekonanie ludzi, że większość księży jest homoseksualistami. Jest to strategia promowana również przez socjologa i działacza gejowskiego Frédérica Martela w książce „Sodoma”. Twierdzi on, że skoro homoseksualizm jest tak rozpowszechniony w Kościele, to należy go „znormalizować”, uznać za naturalny wariant orientacji seksualnej. I trzecia strategia, również obecna w tekście Martela: ukazywanie homofobów (to neologizm zrodzony z teorii płci, który ma oznaczać ludzi źle nastawionych do homoseksualizmu) jako utajonych homoseksualistów. Tak więc ci, którzy krytykują homoseksualizm, są homoseksualistami, nawet jeśli o tym nie wiedzą. To sztuczka polegająca na tym, że z jednej strony zmusza się kogoś do milczenia, aby uniknąć podejrzeń o homoseksualizm, a z drugiej, na poziomie medialnym, ukazuje się środowsko konserwatywne jako garstkę bigoteryjnych hipokrytów.

* * *

Polska jest na półmetku zaplanowanej na ten rok kampanii środowisk LGBT+.

Od kwietnia do października br. w 23 polskich miastach organizowane są parady i tzw. marsze równości. Pierwsze miały już miejsce, a w sierpniu „marsze równości” przejdą ulicami: Płocka, Gorzowa Wielkopolskiego, Katowic, Szczecina, Torunia, Kalisza, Wrocławia i Lublina.

W ubiegłym roku odbyło się w Polsce 14 tęczowych parad, a w bieżącym jest ich o 40 proc. więcej. Charakterystyczne jest, że organizowane są one nie tylko w dużych aglomeracjach, ale coraz częściej w małych, odległych od centrum, ośrodkach, gdzie społeczność LGBT jest znikoma i nigdy przedtem publicznie się nie prezentowała.

(KAI)

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Wielka pielgrzymka tarnowska

2019-08-25 21:19

BPJG

37. Piesza Pielgrzymka Tarnowska dotarła niedzielnym popołudniem, 25 sierpnia przed jasnogórski Szczyt. W tym roku pielgrzymowało w niej aż 8 tys. 130 pątników - to najliczniejsza dziś grupa pielgrzymkowa, a całym sezonie druga co do wielkości (po Pielgrzymce Krakowskiej, liczącej 8 tys. 500 osób). Pielgrzymka Tarnowska pochwalić się może także większą niż w ubiegłym roku liczbą pielgrzymów - aż o tysiąc osób.

BPJG

W całej pielgrzymce szło aż 164 księży, 50 kleryków i 44 siostry zakonnych. Razem z pątnikami wędrował w tym roku bp Stanisław Salaterski, biskup pomocniczy diec. tarnowskiej. Ks. biskup, razem z ordynariuszem tarnowskim bpem Andrzejem Jeżem, wprowadzili całą pielgrzymkę na Jasną Górę. „Dziękujemy za każdą pielgrzymkę, pielgrzymów przybywa, ponad 8 tys., cieszy, że są to przede wszystkim bardzo młodzi ludzie - mówi bp Andrzej Jeż - W kontekście naszego 5. Synodu Diecezji Tarnowskiej koncentrowaliśmy się na znaczeniu Kościoła w naszym codziennym życiu i myślę, że te rekolekcje bardzo zmieniły spojrzenie na Kościół, zwłaszcza wśród młodych ludzi”.

„Chciałem podziękować im, ponieważ modlili się w intencji Kościoła lokalnego, diecezjalnego, w mojej także intencji. Chciałem prosić ich, żeby ta pielgrzymka przedłużała się w ich codziennym życiu, aby te wszystkie doświadczenia, które tutaj podjęli, Boże doświadczenie miłości, przedłużało się w ich codzienności, gdy wrócą do swoich zajęć, do swoich domów” – mówił bp Andrzej Jeż.

Hasłem rekolekcji w drodze były słowa: „Parafia wspólnotą uczniów Chrystusa”. „Hasło to także program związany w Synodem, który przeżywamy w naszej diecezji, i w ten sposób łącząc się w modlitwie, w rekolekcjach w drodze, chcieliśmy rozważać także nasze miejsce w parafii. Ale też na pielgrzymce staliśmy się taką wielką parafią wspólnoty pielgrzymów w liczbie 8 tys. 130” - mówi ks. Roman Majoch, kierownik trasy PP Tarnowskiej i rzecznik prasowy.

„Tegoroczne pielgrzymowanie upływało nam pod hasłem ‘Parafia wspólnotą uczniów Chrystusa’. Zastanawialiśmy się nad rolą każdego z nas we wspólnocie, jaką stanowi parafia. Każdy z nas starał się odpowiedzieć na pytanie, jakie jest jego zadanie w parafii, jak mógłby się bardziej zaangażować, ale przede wszystkim prosić o światło Ducha Świętego w tym natchnieniu, odszukiwaniu głębi wspólnoty z Chrystusem poprzez niedzielną Eucharystię - opowiada ks. Kamil Kopyt, wikariusz parafii św. Mateusza, Ewangelisty i Apostoła w Mielcu, przewodnik grupy 16. - Motywy pielgrzymowania są przeróżne, jedni proszą o zdrowie, inni o zdane egzaminy, jeszcze inni, aby Maryja rozwiązała ich problemy rodzinne, jeszcze inni proszą o uleczenie z chorób czy uzależnień, jeszcze inni proszą o wskazanie drogi życiowej, powołania życiowego, każdy z pielgrzymów idzie z inną intencją”.

Pielgrzymi pokonali ok. 236 km w dziewięć dni. Nad przebiegiem pielgrzymowania czuwał ks. Zbigniew Szostak, dyrektor Pielgrzymki Tarnowskiej. Najmłodsze dzieci na pielgrzymce miały 4 i 5 miesięcy, a najstarszy pątnik - 86 lat.

Podczas Pieszej Pielgrzymki Tarnowskiej na Jasną Górę cztery pary wypowiedziały sakramentalne „tak”. Ich gośćmi i świadkami były tysiące pielgrzymów. Dwa śluby odbyły się w Zabawie, gdzie znajduje się sanktuarium bł. Karoliny. Związek małżeński zawarli tam Krzysztof i Anna z grupy nr 14 oraz Kinga i Łukasz z grupy nr 19. Dwa śluby miały też miejsce w sanktuarium w Okulicach. Słowa przysięgi małżeńskiej wypowiedzieli tam Paweł i Małgorzata z grupy nr 7 oraz Adrian i Katarzyna z grupy nr 12. „Drugi dzień naszej pielgrzymki to taki szczególny znak, kiedy spoglądamy na rodzinę, i modlimy się za rodzinę, i w naszej wspólnocie jest takie wydarzenie, jak śluby na pielgrzymce. To są ci pielgrzymi, którzy poznali się na pielgrzymce, i chcieli wobec wszystkich pielgrzymów powiedzieć o swojej miłości” - opowiada ks. Roman Majoch.

Jedną z par, która wzięła sakrament małżeństwa drugiego dnia pielgrzymki, byli Katarzyna i Adrian z grupy 12: „Poznaliśmy się cztery lata temu na pielgrzymce, więc postanowiliśmy, że chcemy wrócić na trasę jako małżeństwo. Ślub na pielgrzymce przebiega bardzo tradycyjnie. Pogoda nam dopisywała, a z mężem u boku pielgrzymowało się zdecydowanie lepiej” – mówi Katarzyna.

„Pielgrzymowanie wciąga, droga do Matki Bożej, która nas później prowadzi przez cały rok, atmosfera, która jest na pielgrzymce jest niepowtarzalna i do tego chce się wrócić” – podkreśla Katarzyna. „Naszą główną intencją jest opieka nad naszym nowo zawartym małżeństwem” – dodaje Adrian.

W 37. Pieszej Pielgrzymce Tarnowskiej szło ok. 700 dzieci. „Jest to takim znakiem naszego pielgrzymowania, że w czasie każdej pielgrzymki mamy dość dużą ilość dzieci, które wędrują ze swoimi rodzicami. Więc to nie tylko dzieci, ale całe rodziny, które wędrują na Jasną Górę. I to jest też taki szczególny znak na dzisiejsze czasy – że te rekolekcje w drodze nie przeżywają tylko osoby dorosłe, czy młodzież, ale całe rodziny” - podkreśla ks. kierownik trasy.

Na szlaku Pieszej Pielgrzymki Tarnowskiej obecni byli także misjonarze diecezjalni i zakonni pracujący w Afryce, Ameryce Południowej i Rosji. Pielgrzymi także w tym roku materialnie wspierali misje. Pielgrzymów odwiedzał na trasie bp Mirosław Gucwa z Republiki Środkowoafrykańskiej, który modlił się szczególnie o pokój na świecie.

Jedną z intencji pielgrzymki była intencja wynagradzająca za zniewagi wobec Obrazu Matki Bożej jasnogórskiej, z tej okazji pielgrzymi nieśli cała drogę obraz Matki Bożej Jasnogórskiej: „Z tego, co się dzieje w Polsce, wiadomo jak pokazywany jest Obraz (Matki Bożej jasnogórskiej przyp. red.), więc my od samego Tarnowa niesiemy Ikonę Matki Bożej cały czas. Były modlitwy wynagradzające i przepraszające za to, co się dzieje” - opowiada Elżbieta Czernik, która pielgrzymuje 31. raz na Jasną Górę.

„Po raz pierwszy kiedy poszłam na pielgrzymkę i miałam okazję leżeć krzyżem przed Jasną Górą, to mnie urzekło, i od tej pory co roku wracam. Wydaje mi się, że to jest jakaś siła, która powraca co roku - opowiada Maria Barnaś, po raz 5. na pielgrzymce – Modlitwa jest czymś takim na pielgrzymim szlaku, dzięki czemu możemy się oderwać od rzeczywistości. Według mnie pielgrzymka jest czymś, co nas zamyka od tego świata zewnętrznego, czymś, co nam pozwala znaleźć swój środek”.

„Dużą motywacją dla mnie są pielgrzymi, którzy nie tylko w czasie pielgrzymki, ale przez cały rok się przygotowują, organizują, pytają kiedy, jak, spotkania, są motorem napędowym całej pielgrzymki – podkreśla ks. Kamil Kopyt – Zawsze, kiedy wchodzimy do Częstochowy i widzimy wieżę klasztorną, to nasza grupa oddaje pierwszy pokłon Maryi poprzez uklęknięcie, a tutaj to już tylko łzy, wzruszenie, radość, najbliżsi, którzy nas witają”.

Piesza Pielgrzymka Tarnowska składa się z dwóch części, które podążają co Częstochowy dwoma różnymi trasami. Trasy te niejednokrotnie się przecinają i pokrywają, mimo to w dość znaczący różnią się od siebie. W skład części „A” wchodzą grupy od 1 do 13. W skład części „B” wchodzą grupy od 14 do 25.

Jak co roku na trasie pielgrzymki towarzyszyło pątnikom diecezjalne Radio RDN Małopolska i Radio RDN Nowy Sącz.

Pielgrzymi z Tarnowa spotkali się na wspólnej Mszy św. o godz. 17.00 na jasnogórskim Szczycie. Eucharystii przewodniczył bp Andrzej Jeż, ordynariusz tarnowski, a koncelebrował bp Stanisław Salaterski, biskup pomocniczy, który wędrował pieszo, a w czasie pielgrzymki głosił nauki rekolekcyjne.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem