Reklama

Historia

Zułów rodzinne gniazdo

Niedawno świętowana 80. rocznica śmierci marszałka Józefa Piłsudskiego jest dobrą okazją, by przyjrzeć się nieco bliżej miejscu narodzin i lat dziecięcych naszego narodowego bohatera

Józef Klemens Piłsudski przyszedł na świat 5 grudnia 1867 r. w rodzinnym majątku Zułów w powiecie święciańskim na Wileńszczyźnie, ok. 60 km na północ od Wilna. Oficjalnie, według kalendarza juliańskiego, był to 23 listopada, dzień św. Klemensa – stąd drugie imię naszego bohatera.

Zaledwie trzy lata wcześniej – w 1864 r. straszliwą klęskę poniosło powstanie styczniowe, w którym walki na Litwie trwały najdłużej i które właśnie tam zakończyło się, także dla rodziny Piłsudskich, szczególnie dotkliwymi represjami Moskali. To powstanie stało się dla twórcy Legionów ważnym punktem odniesienia w dorosłym życiu, a w dzieciństwie powstańcza legenda kształtowała wyobraźnię i charakter Ziuka, jak nazywano małego Józefa.

Patriotyczny rodowód

Ojciec Ziuka – Józef Wincenty Piotr Piłsudski herbu Kościesza był w powstaniu styczniowym tajnym komisarzem Rządu Narodowego w powiecie rosieńskim. Matka Ziuka – Maria pochodziła z rodu Billewiczów herbu Mogiła, litewsko-polskiej szlachty osiadłej na Żmudzi, zasłużonej dla Rzeczypospolitej. Nazwisko Billewiczów znane jest z „Potopu” Henryka Sienkiewicza.

Reklama

Józef Wincenty Piłsudski i Maria z Billewiczów pobrali się po wybuchu powstania styczniowego, 23 kwietnia 1863 r. Z tego związku przyszło na świat dwanaścioro dzieci: Helena Maria, Zofia, Bronisław, Józef Klemens, Adam, Kazimierz, Maria, Jan, Ludwika, Kacper oraz bliźnięta Piotr i Teodora, które zmarły kilka miesięcy po urodzeniu. Przyszły marszałek Polski był od dziecka najbardziej zżyty ze starszym o przeszło rok bratem Bronisławem, który zasłynął jako wybitny etnograf, i starszą o przeszło dwa lata siostrą Zofią, późniejszą Kadenacową, zwaną Zulą. Zofia zmarła w 1935 r., niedługo przed Marszałkiem. Jej śmierć była dla schorowanego Józefa Piłsudskiego wielkim ciosem.

W rodzinnym gnieździe

Maria, oprócz Zułowa, wniosła w posagu kilka majątków, liczących co najmniej 8 tys. ha. Dla przyszłego Naczelnika Państwa te lata dostatku miały się szybko skończyć.

Dom Piłsudskich był typowym domem polskim na Litwie. Językiem polskim mówiono w charakterystycznej wileńskiej formie i tonacji. Tę intonację zachował Ziuk przez całe życie. Język litewski znał bardzo słabo, dobrze natomiast białoruski, którym mówiono w tych stronach. Do 10. roku życia uczył się w domu po polsku, a po rosyjsku tylko tyle, by zdać egzamin do gimnazjum. Dzieci miały guwernantki, opanowały języki francuski i niemiecki. Sielskie dzieciństwo upływało na zabawach, w bliskości lasu, rzeki Mery i jeziora Piorun.

Ojciec, choć wykształcony w kierunku rolnictwa, miał większe zdolności do muzyki niż do zarządzania majątkiem ziemskim. Zbudował wprawdzie dworek, jednopiętrowy, z modrzewiowego drewna, kryty gontem, oficynę, stodoły, chlewnie, młyn, wędzarnię, cegielnię, terpentyniarnię i fabryczkę drożdży, jednak z czasem jego niefortunne inicjatywy gospodarcze doprowadziły do zadłużenia dóbr. Prawdziwą katastrofą dla Piłsudskich okazał się jednak pożar. Gdy Ziuk miał 7 lat, w lipcu 1874 r. w Zułowie ogień pochłonął dworek i liczne zabudowania, słowem – dorobek życia. Piłsudscy postanowili przenieść się do Wilna. Odtąd żyli bardzo skromnie. To przyzwyczajenie do najdalej posuniętych wyrzeczeń towarzyszyło Marszałkowi w późniejszym życiu. Do Zułowa rodzina Piłsudskich zaglądała zwykle w czasie wakacji i świąt.

Serce Matki

Marszałek Piłsudski odziedziczył silny charakter po matce. Jej wpływ na syna był niezwykle głęboki. Dzieciom wpajała miłość do Polski i konieczność walki o jej niepodległość, co dla Józefa stało się w przyszłości motorem wszelkich podejmowanych działań. Uczyła dzieci historii i literatury, sprowadzała do zułowskiego dworu z Galicji książki zakazane przez carską cenzurę, uczyła także konspiracyjnego życia. Pod jej wpływem młody Ziuk zachwycał się poezją romantyków, m.in. Słowackiego, czy dokonaniami i legendą uwielbianego Napoleona, który niedaleko stąd stacjonował w pochodzie na Moskwę w 1812 r. Lekcje polskości czy wspólne modlitwy Maria kończyła zwykle pełnymi wiary słowami psalmu Krasińskiego: „Będzie Polska w imię Boga”. Mały Ziuk obiecywał matce, że dorówna Kościuszce i Napoleonowi, więcej – że pobije Moskali! Czuł się w obowiązku być dorosły.

Ostatnie myśli marszałka Piłsudskiego przed śmiercią były związane z matką. „Matka mnie do tej roli, jaka mnie wypadła, chowała” – napisał w testamencie. Wcześniej pisał też m.in.: „Gdy jestem w rozterce ze sobą, gdy wszyscy są przeciwko mnie, gdy wokoło podnosi się burza oburzenia i zarzutów, gdy okoliczności nawet są pozornie wrogie moim zamiarom, wtedy pytam się samego siebie, jak by matka kazała mi w tym wypadku postąpić, i czynię to, co uważam za jej prawdopodobne znaki, za jej wolę, już nie oglądając się na nic”. Zmarła, gdy Józef miał 17 lat, 20 sierpnia 1884 r., w wieku 42 lat. Chorowała na gruźlicę kości. Została pochowana w rodzinnym majątku Suginty i dopiero po 51 latach, w 1935 r., przewieziono jej szczątki do Wilna. Została pochowana na cmentarzu Na Rossie. U jej trumny złożono serce jej syna.

Pamięć pozostanie

Dziś po kresowym dworze szlacheckim Piłsudskich w Zułowie na skraju litewskich puszcz nie zostało prawie nic, jeśli nie liczyć legendy, która ściąga tu Polaków zakochanych w Marszałku. Jeden z jego zagorzałych fanów, historyk Rafał Piotrowski z Częstochowy, przed 5 laty wyruszył rowerem na Litwę śladami Józefa Piłsudskiego. Dotarł m.in. do Zułowa. – W miejscu tym jest tablica pamiątkowa i dąb zasadzony w 1937 r. dokładnie tam, gdzie stała kolebka przyszłego Marszałka Polski. Po majątku Piłsudskich pozostały tylko fundamenty dworku i mieszkania dla służby – opowiada Piotrowski. – Z mieszkańcami Wileńszczyzny bez problemu można porozumiewać się po polsku, ale im bliżej Kowna, tym trudniej – dodaje. Dotarł on także do odległej o 7 km Powiewiórki, gdzie 15 grudnia 1867 r. w drewnianym kościółku pw. św. Kazimierza został ochrzczony przyszły Marszałek Polski. Kościółek został wybudowany w 1774 r. Nazywany jest: „Sorokpolski”, był bowiem ufundowany przez tutejszego dziedzica Sorokę. Zachowała się ozdobna metalowa chrzcielnica, przy której proboszcz ks. Tomasz Woliński chrzcił Ziuka Piłsudskiego. Nad wejściem do kościoła, na chórze, wisi sporządzona jeszcze przed wojną informacja: „Kościół Sorokpolski, miejsce chrztu Marszałka Józefa Piłsudskiego, Wodza Narodu – od synów tej ziemi”. W czasach II Rzeczypospolitej Piłsudski odwiedzał rodzinne strony. W Zułowie zaczęto tworzyć miejsce pamięci narodowej, ale po 1939 r. wszystko to zostało zrujnowane. Ostatnio o miejsce urodzenia Marszałka zadbał Związek Polaków na Litwie. Jeszcze w 2010 r. zapoczątkowano tworzenie Alei Pamięci Narodowej. Stowarzyszenie „Wspólnota Polska”, które współdziała ze Związkiem Polaków na Litwie, zbiera pieniądze na inwestycje, które pozwolą na godne uczczenie miejsca narodzin twórcy niepodległej Polski.

2015-07-07 11:53

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Muzeum Powstania Warszawskiego: Msza św. w 106. urodziny płk. Kazimierza Klimczaka

2020-02-15 19:31

[ TEMATY ]

historia

Powstanie Warszawskie

youtube.com

Obchody 106. urodzin płk. Kazimierza Klimczaka, ps. „Szron”, żołnierza II Rzeczpospolitej i Powstańca Warszawskiego odbyły się dziś w Muzeum Powstania Warszawskiego. Biskup polowy Józef Guzdek odprawił w kaplicy muzeum Mszę św. w intencji jubilata, podczas której uhonorował go Medalem „W Służbie Bogu i Ojczyźnie”.

Do kaplicy muzeum licznie przybyli przedstawiciele rodziny, przyjaciele, Powstańcy Warszawscy i kombatanci.

Jak podkreślił bp Guzdek „każdy etap naszego ziemskiego życia: dzieciństwo, młodość, wiek dojrzały i starość mają wielką wartość, jeśli nadamy im właściwy sens”. – Jeśli czasu ofiarowanego przez Boga nie zmarnujemy, ale wypełnimy je służbą Bogu, drugiemu człowiekowi i Ojczyźnie – powiedział bp Guzdek.

Mówiąc o wierności Bogu, biskup polowy przypomniał, że płk Klimczak nie przyjął szabli honorowej z wygrawerowaną dewizą „Honor, Ojczyzna”, postanowił ją oddać ponieważ, jak się wyraził, „nie była bliska jego sercu”. Wyjaśnił, że przyjął dopiero szablę, na której wyryta została dewiza „Bóg, Honor, Ojczyzna”. Biskup przypomniał też szlak bojowy pułkownika, udział w wojnie obronnej 1939 r., konspiracji i Powstaniu Warszawskim. Podkreślił, że Kazimierz Klimczak „trzeci wymiar służby realizował w życiu małżeńskim i rodzinnym”.

– Szanowny Panie Pułkowniku. Dziś razem z Tobą dziękujemy za dar długiego i pięknego życia. Dziękujemy za to, że na każdym etapie nadawałeś sens swojemu życiu. Także dziś Twoje życie ma sens. Jako najstarszy z żyjących powstańców warszawskich jesteś strażnikiem narodowej pamięci – powiedział.

W czasie Mszy św. bp Guzdek uhonorował płk. Klimczaka medalem „W Służbie Bogu i Ojczyźnie”. Po zakończonej Eucharystii zebrani udali się na okolicznościowe spotkanie w Bibliotece Muzeum Powstania Warszawskiego.

Kazimierz Klimczak urodził się 15 lutego 1914 r. w Ciepłowie koło Sompolna. Ukończył Szkołę Podoficerską Piechoty dla Małoletnich nr 1 w Koninie. Od 1936 r. służył w Wojsku Polskim, w 67. Pułku Piechoty w Brodnicy. Brał udział w walkach Armii „Pomorze" w kampanii wrześniowej, m.in. w bitwie nad Bzurą, gdzie został ciężko ranny.

Jako inwalida wojenny nawiązał kontakt ze Związkiem Walki Zbrojnej i rozpoczął służbę w konspiracji. Podczas Powstania Warszawskiego walczył w stopniu sierżanta na Woli i na Ochocie w szeregach Obwodu Ochota Armii Krajowej. W 2017 r. został awansowany do stopnia pułkownika Wojska Polskiego.

CZYTAJ DALEJ

Irlandia Północna: aborcja aż do narodzin?

2020-02-23 16:31

[ TEMATY ]

niepełnosprawni

aborcja

Irlandia Północna

źródło: vaticannews.va

1875 osób z zespołem Downa oraz ich rodziny apelują do premiera Wielkiej Brytanii Borisa Johnsona o rezygnację z prac nad wprowadzeniem w Irlandii Północnej selektywnej aborcji z powodu niepełnosprawności dziecka. Według organizacji obrońców życia poczętego: propozycje brytyjskiego rządu wykraczają daleko poza obowiązujące prawo aborcyjne w Anglii, Walii i Szkocji.

Brytyjski rząd proponuje aborcję aż do porodu w przypadku „poważnego upośledzenia, w tym niepełnosprawności umysłowej lub fizycznej, która może znacznie ograniczyć długość lub jakość życia dziecka”. Jest więc prawdopodobne, że zgodnie z proponowanym sformułowaniem, bez wyraźnego przepisu stanowiącego inaczej, aborcja będzie dostępna w praktyce aż do narodzin dziecka. Również w przypadku wykrycia takiego typu niepełnosprawności, który możliwy jest do skorygowania, jak rozszczep wargi, dodatkowy palec, czy tzw. stopa klubowa.

Obecnie w Irlandii Północnej aborcja selektywna pod kątem niepełnosprawności np. z powodu zespołu Downa jest niedozwolona, ​​a więc niezwykle rzadka. Inaczej jest w Anglii i Walii, gdzie ginie większość dzieci, u których badania prenatalne stwierdzają zespół Downa.

Jak stwierdziła Lynn Murray, rzeczniczka prasowa organizacji Don’t Screen Us Out, walczącej o życie dzieci z zespołem Downa: „Wdrożenie tych propozycji prawdopodobnie doprowadziłoby do dużego wzrostu aborcji w przypadku wad wrodzonych i zmniejszyłoby liczebność naszej i tak już bardzo małej społeczności”. I jak dodała: „Ludzie chętnie opowiadają się za równością po urodzeniu dzieci, ale nie przed. Dzieci niepełnosprawne są najbardziej narażone na utratę życia przed narodzinami wszędzie tam, gdzie badania przesiewowe i aborcja to normy postępowania. Irlandia Północna chroni ich prawa i chcemy, aby tak pozostało”.

Organizacja pozarządowa „Right to life” twierdzi, że brytyjski rząd ukrywa szczegółowe dane dotyczące aborcji w Anglii i Walii. Brakuje np. otwartego dostępu do statystyk, które dotyczą aborcji z powodu takich niepełnosprawności jak tzw. zespół kanału stępu, stopa klubowa, czy palec młotkowaty.

CZYTAJ DALEJ

Międzynarodowe warsztaty liderów Spotkań Małżeńskich w Laskach

2020-02-24 21:44

[ TEMATY ]

rodzina

małżeństwo

©Sondem/fotolia.com

W dniach 21-23 lutego odbyły się w domu rekolekcyjnym Sióstr Franciszkanek Służebnic Krzyża w Laskach międzynarodowe warsztaty poświęcone liderowaniu wspólnotom Spotkań Małżeńskich. Uczestniczyło w nich 60 osób – małżeństw i kapłanów – przedstawicieli zarządów Spotkań Małżeńskich w Polsce, na Białorusi, Litwie, Łotwie, Rosji, Ukrainie i w Wielkiej Brytanii. Obecny był także przedstawiciel prawosławnego Stowarzyszenia Spotkania Małżeńskie.

Każda wspólnota rodzi się na bazie entuzjazmu założycieli, ich rozpoznania charyzmatu, realizowania programów i budowania wspólnoty. W miarę rozwoju konieczne jest dostosowywanie organizacji i administracji do potrzeb. W dojrzałej wspólnocie te elementy tworzą wzajemnie oddziałujący na siebie system, warunkujący realizację misji wspólnoty. Jednakże z biegiem czasu naturalną skłonnością każdej wspólnoty jest wzrost realizacji programów i przerost organizacji. Może to prowadzić do biurokratyzacji wspólnoty, a z czasem, do utraty jej charyzmatu. – Takie zagrożenie przeżywa każda wspólnota tak, świecka, jak i zakonna, a także cały Kościół – zauważył w trakcie warsztatów Jerzy Grzybowski, współzałożyciel Spotkań Małżeńskich.

Warsztaty w Laskach miały na celu uwrażliwienie liderów Spotkań Małżeńskich na ten proces. Warsztaty te miały też na celu także pogłębienie świadomości liderów, że Spotkania Małżeńskie są miejscem dialogu jako drogi do zbawienia.

Budowanie relacji, z wykorzystaniem psychologii komunikacji jest sposobem realizacji przykazania miłości Boga i bliźniego w kontekście małżeństwa i rodziny. Sporo miejsca w czasie tych warsztatów poświęcono właściwemu rozumieniu duchowości Spotkań Małżeńskich. Duchowość chrześcijańska jest jedna, ale ma ona wiele „odsłon”. Nie tylko małżeństwa i narzeczeni, ale wszyscy ludzie potrzebują dialogu i zdolności do słuchania, rozumienia, dzielenia się sobą, przebaczania oraz podejmowania decyzji w miłości.

- Dialogu na takich zasadach jak je opisaliśmy, doświadczam jako daru Jezusa Miłosiernego z wizji św. Faustyny. To jeden z promieni łaski wychodzący z Jego serca. To dar Jezusa na trudne czasy. Naszą misją jest, by jak najwięcej osób uczestniczyło w prowadzonych przez nas rekolekcjach i starało się żyć dialogiem jako drogą duchową. Doświadczenie pokazało, że Spotkania Małżeńskie są miejscem pogłębienia osobowej więzi nie tylko w małżeństwie, ale także z Bogiem. Poszerzanie dialogu jako drogi do zbawienia wymaga równomiernego rozwoju wszystkich elementów tworzących system funkcjonowania Stowarzyszenia – zauważył Jerzy Grzybowski. – Dbanie o funkcjonowanie Spotkań Małżeńskich jako systemu tych czterech elementów pomogło wielu animatorom przezwyciężyć wypalenie i głębiej zobaczyć sens swojego zaangażowania – powiedziała Daina Žurilo z Łotwy, a jej mąż Uldis dodał: W liderowaniu bardzo pomaga nam fakt, że różnimy się z Dainą cechami osobowości. Ja mam zazwyczaj wizję, a Daina ją uszczegóławia. Nasi synowie mówią o nas: „Jesteście jak lokomotywa na torach. Tata z wielką prędkością pędzi do przodu, a mama utrzymuje go na torach. Jedno bez drugiego nie dacie rady”. Daina i Uldiś Żurilo są aktualnie przewodniczącymi międzynarodowego zarządu Spotkań Małżeńskich.

- W liderowaniu najważniejszy jest nasz dialog małżeński. Dopiero wtedy, gdy dialog staje się naszym stylem życia w małżeństwie i z innymi ludźmi, widzimy zamysł Boży w Spotkaniach Małżeńskich – powiedział Zinoviyj Kuzymkiv ze Lwowa, członek Zarządu międzynarodowego.

- Towarzyszę małżonkom w trudnych wydarzeniach ich życia. Ileż radości sprawia mi, gdy widzę łzy szczęścia płynące z pojednania z Bogiem i w rodzinie! Wielokrotnie czułem się urzeczony pięknem budowania więzi małżeńskiej. Ale przede wszystkim sam staram się żyć dialogiem w posłudze kapłańskiej, wobec współpracowników świeckich i duchowych – podkreślił ks. Adam Lewandowski z Ośrodka Spotkań Małżeńskich w Lublinie.

Ks. Igor Garaś z grekokatolickiego Ośrodka Spotkań Małżeńskich we Lwowie spuentował swoją funkcję duchowego doradcy Ośrodka: Dla mnie ważne jest to, że tu mogę sam uczyć się dialogu z innymi ludźmi. I dodał: "Podczas święceń kapłan otrzymuje nie tyle szacunek, czy inne przywileje, ale przede wszystkim wielkie zaufanie od Boga. Ja tego zaufania nie mogę zawieść".

Natomiast ks. Robert Jaśpiński, doradca duchowy Spotkań Małżeńskich w Łodzi, a zarazem diecezjalny duszpasterz rodzin podkreślił, że oprócz stałej obecności w życiu Ośrodka, jego zadaniem jest swego rodzaju pośredniczenie między Ośrodkiem, a instytucją Kościoła.

- To sprawa poruszania się w realiach relacji wewnątrzkościelnych jak również uwiarygodnianie Spotkań Małżeńskich – powiedział. Do wytrwałości w powołaniu do Spotkań Małżeńskich pomimo trudności i upadków zachęcał o. Maksymilian Podwika OCD z Ośrodka Spotkań Małżeńskich w Berdyczowie.

- Owocem tego warsztatu było zobaczenie w jaki sposób tworzyć wizję funkcjonowania Spotkań Małżeńskich, w jaki sposób ogarnąć „morze” różnych osób, relacji, programów – powiedziała Edyta Choczewska z Krakowa.

– Jeżeli ktoś ujawnia wprost, że czegoś nie rozumie, to znaczy, ze nie boi się, ze zostanie oceniony, odrzucony, czy potraktowany jako gorszy. Otwartość w zadawaniu pytań i otwartość w dzieleniu się swoimi doświadczeniami uważam za najcenniejszy aspekt naszej wspólnej pracy - podsumowała warsztaty Irena Grzybowska.

Uczestnicy warsztatów organizowanych przez założycieli Spotkań Małżeńskich, zazwyczaj organizują podobne warsztaty w swoich ośrodkach krajowych.

Spotkania Małżeńskie są założonym w Polsce międzynarodowym stowarzyszeniem, którego celem jest budowanie i odbudowywanie więzi małżeńskiej oraz przygotowywanie do sakramentu małżeństwa. Wszystkie formy pracy mają charakter warsztatów. Statut Spotkań Małżeńskich jest zatwierdzony przez Stolicę Apostolską. Więcej informacji na www.spotkaniamalzenskie.pl

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję