Reklama

Wiara

Zdrowie psychiczne kapłana

Czy to, że współczesny kapłan jest atakowany, często ośmieszany i niezrozumiany, ma jakieś znaczenie dla jego zdrowia psychicznego?

Sądzę, że wielu braci w kapłaństwie podziela pogląd, że ludzie, z którymi ksiądz jest na co dzień, są kopalnią wiedzy potrzebnej do zrozumienia wielu teologicznych zagadnień. Ale to nie wszystko. Parafia, pielgrzymka, szkoła itd., a zwłaszcza konfesjonał to miejsca poznawania psychiki innych, ale i samego siebie. Myśląc o tym, coraz bardziej przekonuję się, że jako kapłan należę do tego świata, a jednocześnie do niego nie należę. Krótko mówiąc, nawet kapłanowi nie jest łatwo odpowiedzieć dzisiaj na pytanie: gdzie i kim jestem? Nagle i boleśnie bowiem postawiony wobec nowych i niejasnych realiów szybko zmieniającego się świata może stracić orientację. A jeśli tak się dzieje, to znaczy, że jego zdrowie psychiczne może być zagrożone.

Nikt nie jest samotną wyspą

Wiadomo, że egzystencja człowieka to bycie razem. Nie jestem sam w świecie, ale dzielę ten świat z innymi. Jeśli chcę prowadzić zdrowe życie w świecie, który mnie osądza i każe grać rolę zgodną z moją fizyczną tożsamością, potrzebuję dwóch rzeczy. Po pierwsze – muszę mieć swoją wewnętrzną prywatność, w której będę mógł się ukryć przed obliczem świata pełnego wyzwań; i po drugie – muszę ustalić hierarchię relacji z tym światem. W wewnętrznym kręgu mojego życia znajduje się osoba, która jest mi najbliższa. Ten intymny krąg otacza następny, z rodziną i przyjaciółmi. Potem w dalszej odległości umieszczam krewnych, znajomych, a jeszcze dalej współpracowników w interesach i pracy. W końcu jestem świadom tego szerokiego kręgu ludzi, których nie znam z nazwiska, ale którzy także należą do świata, który nazywam moim. Jednak istnieje takie miejsce, do którego nie wchodzi nikt, w którym jestem całkowicie sam i pielęgnuję moją najgłębszą prywatność.

Zagrożona prywatność

W jakim stopniu sytuacja wyżej opisana dotyczy kapłana? Otóż możliwość ukrycia się człowieka przed obliczem świata jest warunkiem formacji i każdej wspólnoty. Innymi słowy, człowiek, który nie ma prywatności, nie może być częścią wspólnoty. To właśnie tutaj kapłan może mieć problemy. Bardzo często traci prywatne życie, w którym mógłby być sam ze sobą. Będąc przyjacielem wszystkich, nierzadko sam nie ma przyjaciół. Udzielając rad innym, czasami nie ma nikogo, kto by zaradził jego bólom i problemom. Nie mając poczucia zadomowienia, biega po parafii, aby znaleźć ludzi, którzy dadzą mu poczucie przynależności. Kapłan, który nerwowo szuka przyjaźni, może potrzebować swych parafian bardziej niż oni jego. Szukając akceptacji, jest skłonny zaufać każdemu, kto się doń uśmiechnie. W konsekwencji jego parafianie staną się jego potrzebą. Zacznie spędzać z nimi długie godziny, aby bardziej zaspokoić własne pragnienia niż ich. W ten sposób będzie zmierzał do zatracenia hierarchii w relacjach, nigdy nie będzie czuł się bezpieczny, zawsze będzie czujny i w końcu stwierdzi, że jest straszliwie niezrozumiany i samotny. Ostatecznie może się odgrodzić od innych i popaść w drugą skrajność – „zamknąć się w czterech ścianach”. Paradoks polega na tym, że ten, kogo uczono kochać wszystkich, w rzeczywistości może nie mieć przyjaciół. Ten, kto ćwiczył się w kontemplacji, często nie jest w stanie być ze sobą sam na sam. Ten, który często innym podpowiada: „zatrzymaj się na chwilę i pomyśl, po co żyjesz”, sam odczuwa przemożną potrzebę ciągłego bycia z innymi, aby mieć wrażenie, że się rozwija, że jest pełną osobą i ma poczucie sensu.

Reklama

Szczera diagnoza – dobra prognoza

Jest wiele obszarów, gdzie czyha na kapłana zagrożenie, jak zresztą na każdego człowieka. Nie ulega wątpliwości, że nasze hałaśliwe czasy zagrażają zachowaniu równowagi między życiem publicznym a prywatnym; między miejscem zarezerwowanym a miejscami, którymi powinien się dzielić; między kontemplacją a działaniem; między nauką a pracą. To zagrożenie wywołuje niepokój i cierpienie. Jednak gdy zrozumiemy rany, wtedy trafna diagnoza może być zapowiedzią dobrej prognozy.

Niech na nasze różne kapłańskie lęki, zagrożenia i niepokoje dobrą radą będą słowa św. Jana Pawła II: „Kapłan nie powinien się obawiać być «nienowoczesnym», ponieważ to ludzkie «dziś» każdego kapłana jest osadzone w «dziś» Chrystusa Odkupiciela. (…) jeżeli jesteśmy zanurzeni z naszym ludzkim, kapłańskim «dziś», w owym «dziś» Jezusa Chrystusa, nie ma zasadniczo obawy o to, że staniemy się «wczorajsi», zacofani... Chrystus jest miarą wszystkich czasów” („Dar i tajemnica”, 2005, s. 82).

2015-09-15 13:13

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Ożywiony podczas spotkania z Papieżem chciałbym więcej

Niedziela Ogólnopolska 32/2016, str. 34

[ TEMATY ]

wiara

duszpasterstwo

itakdalee/Fotolia.com

„Patrzmy na Jezusa, który nam w wierze przewodzi i ją wydoskonala” (Hbr 12, 2).
Andrzej: – Słyszałem, że pewna rodzina pojechała na tydzień na urlop, żeby się modlić, ale nie na pielgrzymkę. Co to może oznaczać?

Wspaniale, że o to pytasz. Tego typu wydarzenia nazywa się dziś rekolekcjami. Ta nazwa pewnie kojarzy ci się z przychodzeniem do kościoła przez kilka dni. Jednak może też ona oznaczać coś innego. Nie martw się, oni się tam nie modlili cały czas na kolanach, choć rzeczywiście byli wtedy bliżsi tego, co zaleca nam Jezus, mówiąc: „Módlcie się w każdym czasie” (Łk 21, 36).

CZYTAJ DALEJ

Co naprawdę świętujemy?

W Boże Narodzenie warto odpowiedzieć sobie na kilka ważnych pytań: Dlaczego Syn Boży stał się człowiekiem? Po co nastąpiło Wcielenie? Po co żłóbek i kolędy?
Po co przygotowania i karp, i choinki?

W wyznaniu wiary mówimy: „On to dla nas, ludzi, i dla naszego zbawienia zstąpił z nieba. I za sprawą Ducha Świętego przyjął ciało z Maryi Dziewicy”. Jezus przychodzi do człowieka, staje się człowiekiem dla nas i dla naszego zbawienia, abyśmy mieli uczestnictwo w życiu Bożym. Słowo stało się ciałem, aby nas zbawić, to znaczy, aby nas zjednoczyć z Bogiem, aby dać nam możliwość zamieszkania z Nim w wieczności, co więcej – abyśmy mogli lepiej wniknąć w Bożą miłość.

CZYTAJ DALEJ

Obłóczyny i kandydatura do święceń diakonatu i prezbiteratu

2022-12-08 21:30

Marzena Cyfert

Klerycy MWSD we Wrocławiu, którzy przyjęli strój duchowny i przeszli obrzęd Ad missio

Klerycy MWSD we Wrocławiu, którzy przyjęli strój duchowny i przeszli obrzęd Ad missio

Alumni Metropolitalnego Wyższego Seminarium Duchownego we Wrocławiu otrzymali strój duchowny i zostali przyjęci do grona kandydatów do święceń diakonatu i prezbiteratu.

Kandydatura, której przewodniczył bp Jacek Kiciński, odbyła się w uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny i miała miejsce w katedrze wrocławskiej. Sutannę podczas liturgii przywdziali: Krzysztof Leśniewicz, Wiktor Cyran, Kacper Dawiec, Robert Matuszyński, Bartłomiej Sikora. Zostali oni wraz z alumnem Szymonem Rojkiem przedstawieni Kościołowi jako kandydaci do kapłaństwa.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję