Reklama

„Złota dziesiątka” na 106,2 fm

2015-09-17 13:17

Wojciech Dudkiewicz
Edycja warszawska 38/2015, str. 6

Archiwum Chrześcijańskie Granie
Prowadzący listę Michał Guzek

Są konkurencją – choć niszową – dla listy przebojów radiowej „Trójki”. Prezentują inną muzykę i to w lokalnym Radiu Warszawa. Lista „Złota Dziesiątka” ma już ponad rok i zdobywa nowych słuchaczy

W piątek wieczorem słuchacze mają wybór: mogą słuchać listy „Trójki”, z tradycjami, ale także z muzyką niekiedy nie do słuchania i przyjęcia, albo – nie tylko w stolicy – „Złotą Dziesiątkę” Radia Warszawa. Tu piosenki niosą dobre treści, przesłanie z krainy łagodności, często ewangelizujące przez muzykę i słowo. Nie tylko w stolicy, bo radio i lista są słuchane także przez internet, daleko od Mazowsza. – Mamy słuchaczy w całej Polsce, wiemy to po sygnałach, które do nas docierają – mówi Michał Guzek, prowadzący listę, szef muzyczny radia, współtwórca inicjatywy „Chrześcijańskie granie”.

Nie tylko w wakacje

Lista powstała jako wypełniacz wakacyjnego czasu antenowego. Miała promować w gorących miesiącach muzykę chrześcijańską, która choć nie zbawi, to jednak wabi do Boga. Ale pomysł na tyle spodobał się szefom radia i słuchaczom, że lista ma ciąg dalszy. Nie konkuruje z dwoma innymi znanymi listami – „Muzycznymi Darami” Dariusza Ciszewskiego i Janusza Yaniny Iwańskiego i „Listami z Mocą” ks. Jacka Miszczaka i Piotra Osińskiego. Uzupełnia je.

– Różnimy się między sobą: „Lista z Mocą” jest przede wszystkim dla debiutantów, a „Muzyczne Dary” – mainstreamowa i pierwszoligowa. My jesteśmy gdzieś pośrodku. Często piosenki z naszych notowań nie łapią się do grupy debiutantów, czasami pojawia się muzyka świecka, która niesie ze sobą wartości, jak np. ostatnio „Voo Voo” – mówi Michał Guzek. – Nadajemy w piątek wieczorem, gdy ludzie wracają z pracy i jest czas, żeby złapać ich na muzykę chrześcijańską. Nadajemy na żywo. A radio inaczej działa, gdy jest na żywo, inaczej, gdy audycja jest puszczona z puszki. Dzięki temu mamy bliski kontakt ze słuchaczami.

Reklama

Ucho prowadzącego

Lista jest autorska: to Michał Guzek wstępnie selekcjonuje piosenki, które się na niej pojawią. Ucho Guzka odpowiada za to, co zostanie wyemitowane. Dlatego stara się odsiewać i weryfikować twórców przysyłających piosenki. Pomaga to, że jest szefem muzycznym radia i sporo nagrań trafia do niego przed premierą. Liczy się to, czy piosenka ma czysty, dobry przekaz, czy nie idzie za nią nic negatywnego. Dlatego nie omija wykonawców ze sceny świeckiej, takich, którzy prezentują dobry przekaz. Co potem stanie się z nieco przesianymi piosenkami, to już zależy od słuchaczy, którzy przez cały tydzień głosują w Internecie.

Zanim piosenka wejdzie do „dziesiątki”, znajduje się w „poczekalni”, a jeżeli nie dostanie odpowiedniej liczby głosów, nie wyprzedzi pozycji już czekających na liście – odpada. Radiowa i muzyczna rzeczywistość jest twarda. Zdarza się często, że jakaś propozycja, mimo, że jest niezła, nie wchodzi na listę. Dwa razy czeka na swoją szansę, a jeśli jej nie dostanie – odpada. To pokazuje, że słuchacze mają swoje ucho i coś im się podoba, albo nie.

– Słuchacz Radia Warszawa ma między 35 a 50-60 lat. I mam wrażenie, że utwory dla takich słuchaczy trafiają na listę. Słuchacze wybierają sercem i to jest taka muzyka, która trafia do serca, coś między piosenką autorska, a muzyką popową – ocenia Guzek. Mocniejsza muzyka rockowa czy hip-hopowa nie ma wielkiego wzięcia.

Od debiutantów do profesjonalistów

W jakiej kondycji jest piosenka chrześcijańska? – Sądząc, także po naszej liście, rozwija się i to w dobrym kierunku. Mamy twórców, którzy grają na najwyższym poziomie, ale i takich, którzy dopiero wchodzą na tę scenę, zespoły wcześniej nieznane, które grają gdzieś w parafiach. A to oznacza, że jest ciekawie i coraz ciekawiej – mówi Guzek. – Ostatnio jest wydawanych może nieco mniej płyt, ale ubiegłe lata były dobre – wychodziło rocznie ok. 30 dobrych, profesjonalnych płyt. Poza tym sezon na wydawanie płyt, zaczyna się w październiku. Dopiero wtedy można pokusić się o podsumowania.

Co mają wykonawcy z tego, że pojawią się na liście? – Jeżeli ktoś ma coś ciekawego do zaprezentowania – a o to chodzi na liście, żeby wyciągać z niszy coś, co niesie ze sobą dobre wartości, ma szansę zaprezentować się, a także opowiedzieć o sobie, swojej twórczości, o historii piosenek – mówi Michał Guzek. Piosenki są prezentowane w Radiu Warszawa wielokrotnie w ciągu tygodnia. Dla wykonawcy to możliwość promowania się, dla radiosłuchaczy – usłyszenie czegoś, co niesie dobry przekaz, ale i Dobrą Nowinę.

Tagi:
radio

Reklama

Senat ustanowił rok 2020 Rokiem Ojca Józefa Marii Bocheńskiego

2019-10-28 14:11

polskie radio 24

Senat przyjął w piątek uchwałę ustanawiającą rok 2020 Rokiem Ojca Józefa Marii Bocheńskiego, by - jak napisano - "w 25. rocznicę śmierci oddać hołd temu wybitnemu naukowcowi, kapłanowi i patriocie".

Archiwum autora

Za uchwałą głosowało 57 senatorów, od głosu wstrzymała się 1 osoba.

"Reprezentuje najważniejszą polską szkołę filozoficzną"

Senat przypomniał, że 8 lutego 2020 r. przypada 25. rocznica śmierci Ojca Józefa Marii Bocheńskiego. "Wśród polskich uczonych zajmuje On miejsce wyjątkowe. Reprezentuje najważniejszą polską szkołę filozoficzną, zwaną lwowsko-warszawską" - głosi uchwała.

W uchwale podano, że o. Bocheński urodził się 30 sierpnia 1902 roku w Czuszowie, studiował prawo na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie, ekonomię na Uniwersytecie w Poznaniu, filozofię we Fryburgu, teologię w Rzymie. "W 1926 roku wstąpił do seminarium, a potem do Zakonu Kaznodziejskiego św. Dominika. W latach 1934–1940 był profesorem logiki w Angelicum w Rzymie. Habilitował się z logiki w roku 1938 na Uniwersytecie Jagiellońskim. Od 1945 roku był profesorem na Uniwersytecie we Fryburgu, na którym w okresie 1964–1966 pełnił urząd rektora" - napisano.

Przypomniano, że walczył podczas wojen w 1920 i 1939 roku. "W stopniu podpułkownika służył jako kapelan w II Korpusie gen. Władysława Andersa ("De virtute militari. Zarys etyki wojskowej", Kraków 1993). Brał udział w bitwie o Monte Cassino" - dodano.

"Próba modernizacji tomizmu"

Senatorowie podali, że po wojnie o. Bocheński pozostał na emigracji. "Jest znany w świecie jako zwolennik filozofii analitycznej. Podejmował próby modernizacji tomizmu za pomocą logiki formalnej ("Logika religii", Warszawa 1990, "Istota i istnienie Boga", 1993). Jego prace zostały opublikowane w ponadmilionowym nakładzie w wielu krajach, co jest bardzo rzadkie w przypadku filozofów" - zwrócono uwagę w uchwale.

Wskazano, że "osobną częścią dorobku o. Bocheńskiego są naukowe analizy marksizmu-leninizmu ("Lewica, religia, sowietologia", Warszawa 1996)". "Na Zachodzie był uważany za głównego znawcę filozoficznych problemów marksizmu, był także założycielem Instytutu Europy Wschodniej oraz wydawcą ponad 50 tomów monografii w serii "Sovietica", a także 35 roczników kwartalnika "Studies in Soviet Thought". Bibliografia prac o. Bocheńskiego obejmuje ponad 100 publikacji książkowych, z których ponad 20 przetłumaczono na język polski" - podkreślono.

Uchwała głosi, że o. Bocheński "całe życie bronił prawd wiary, praw logiki oraz wspierał Polaków walczących o wolność". "Senat Rzeczypospolitej Polskiej ustanawia rok 2020 Rokiem Ojca Józefa Marii Bocheńskiego, by w 25. rocznicę śmierci oddać hołd temu wybitnemu naukowcowi, kapłanowi i patriocie" - napisano.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

(Nie)Planowana przemiana

2019-11-13 08:09

Artur Stelmasiak
Niedziela Ogólnopolska 46/2019, str. 32

Film „Nieplanowane” jest atakowany, bo prawda przemienia Polaków. Jego premiera uruchomiła lawinę społeczną, której nie da się powstrzymać

Materiały prasowe

„Nieplanowane” bije rekordy popularności. Mimo skromnej liczby seansów i świątecznego weekendu film obejrzało 50 tys. widzów. Pod względem liczby wypełnionych miejsc na kinowych salach to bez wątpienia nr 1. W wielu kinach przez cały tydzień trzeba było ze sporym wyprzedzeniem rezerwować bilety, bo zwykła wycieczka do kina z nadzieją, że przed seansem w kasie będą bilety, kończyła się niespodzianką.

Film opowiada historię z USA, ale także mocno dotyka Polski, bo przecież u nas też są zabijane dzieci, i to często w późnej aborcji – po 20., a nawet 24. tygodniu życia prenatalnego. – Mam nadzieję, że ten film masowo zmieni serca Polaków. Jeżeli wyraźnie się zmienią nastroje społeczne, to także rządzący politycy będą wiedzieli, że ten temat jest dla nas ważny – mówi Cezary Krysztopa, autor rysunków pro-life i szef portalu Tysol.pl .

Aborcyjny atak

Na Twitterze wywiązała się cała dyskusja. Ludzie wychodzący z kina dzielą się swoim pierwszym wrażeniem. „Właśnie obejrzałem #Nieplanowane. Ten obraz mną wstrząsnął. Kurtka, którą miałem na kolanach, została zmiażdżona przez zaciśnięte dłonie i z trudem powstrzymywałem głośne łkanie. Wszyscy na sali bardzo przeżyli ten film” – napisał Mateusz Maranowski, dziennikarz Polskiego Radia oraz telewizji wPolsce.pl .

Rzecznik prasowy Prowincji Polskiej Zgromadzenia Księży Marianów ks. Piotr Kieniewicz MIC napisał z kolei, że po projekcji widział łzy niemal we wszystkich oczach. „Nie da się tego filmu odzobaczyć, a zobaczyć trzeba koniecznie” – podkreślił zakonnik. Film zapada w duszę i tego właśnie najbardziej boją się feministki, lewica i różne środowiska proaborcyjne. Krytykują formę, ale także próbują podważać treść filmu.

Jeszcze przed premierą w dodatku do „Gazety Wyborczej” ukazała się „recenzja” napisana przez dwie feministki z Aborcyjnego Dream Teamu. Nie wiadomo, czy kobiety w ogóle widziały film „Nieplanowane”, bo wszystkie przytoczone sceny i cała argumentacja pochodzą z proaborcyjnego amerykańskiego portalu HuffPost. Tekst zamieszczony w „Wysokich Obcasach” był w zasadzie nieudolnym tłumaczeniem argumentów z USA. „Obejrzałyśmy ten film, żebyście Wy nie musiały tego robić. Nie warto, naprawdę” – napisały na końcu polskie feministki.

„Nieplanowane” to film opowiadający historię Abby Johnson – kobiety, która była szefową kliniki aborcyjnej, ale po splocie kilku wydarzeń stała się zwolenniczką obrony życia. Podobną historię ma za sobą prof. Bogdan Chazan, który jako ginekolog wykonywał aborcje, ale nawrócił się na pro-life. I właśnie dlatego został zaproszony na specjalny pokaz filmu w Łodzi. Nie spodobało się to feministkom z proaborcyjnej grupy Dziewuchy Dziewuchom, które zrobiły awanturę i doszło w kinie do agresywnej szarpaniny.

Aborcja dla 15-latek

Ataki skrajnej lewicy na film można było przewidzieć, bo dokładnie to samo działo się w USA. Najbardziej się boją, że film obejrzą młodzież i młode kobiety. Dlatego protestują, że w Polsce „Nieplanowane” można obejrzeć już od 15. roku życia. „Dochodzą do nas sygnały z całej Polski, że organizowane są grupowe wyjścia na pokaz filmu” – przestrzega jeden z lewicowych portali.

A przecież lewicowa seksedukacja zachęca 15-latków do stosunków płciowych. Te dzieci są więc za małe, by iść na poważny film, a mogą, a nawet powinny uprawiać seks? – Przypomnę, że lewicowy projekt „Ratujmy Kobiety” pozwalał 15-latkom na dokonanie aborcji bez zgody rodziców. 15-latki są wystarczająco dojrzałe, aby dokonać aborcji, ale za małe, aby obejrzeć o niej film? – podkreśla Magdalena Korzekwa-Kaliszuk.

Dyskusja pojawiała się także wśród przeciwników aborcji. Na kanwie filmu Marta Brzezińska-Waleszczyk na portalu Aleteia zaatakowała polskich obrońców życia za to, że pokazują ofiary aborcji na plakatach. Rzeczywiście podobny wątek pojawia się w „Nieplanowanych”, ale ten spór między miękkim pro-life i twardym pro-life jest zupełnie jałowy i niepotrzebny. To tak, jakby ktoś w Kościele chciał wykazać wyższość modlitwy uwielbienia nad nabożeństwem Drogi Krzyżowej. Przecież od kilkunastu lat to właśnie środowiska pokazujące nagą prawdę o aborcji zbierają miliony podpisów w obronie życia, a teraz są krytykowane, często przez tych, co nic nie robią.

Oczywiście, w Polsce brakuje aktywności modlitewnego i masowego miękkiego pro-life, czyli pięknej afirmacji życia i macierzyństwa. Ale nie zmienia to faktu, że krytyka mocnego przekazu w pro-life jest podobna do krytyki filmu „Nieplanowane” przez środowiska lewicowe. W obydwu przypadkach odpowiedzią mogą być słowa Jezusa z Ewangelii według św. Jana: „Jeżeli źle powiedziałem, udowodnij, co było złego. A jeżeli dobrze, to dlaczego Mnie bijesz?” (18, 23).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Boliwia: wiele rodzin nie ma co włożyć do garnka

2019-11-17 20:18

Ks. Szymon Zurek (Vaticanews) / Santa Cruz del Sierra (KAI)

W Boliwii kontekst Światowego Dnia Ubogich w tym roku jest zupełnie wyjątkowy. Trwający trzy tygodnie kryzys rządowy, spowodował zwiększenie niepokoju w społeczeństwie i masowe protesty. W kraju rośnie bieda i wiele rodzin nie ma co jeść. W pomoc potrzebującym aktywnie włączają się Caritas i inne organizacje kościelne.

Galyna Andrushko/pl.fotolia.com

Pokojowy, ale jednak protest, blokady, niemożność realizowania codziennych obowiązków, podjęcia pracy: wszystko to przyczyniło się do tego, że w peryferyjnych dzielnicach np. dwumilionowego miasta Santa Cruz de la Sierra, wiele rodzin nie ma co włożyć do garnka. Należałoby właściwie wskazać, że Dzień Ubogich trwa w tutejszych parafiach od ponad dwóch tygodni. Sąsiedzi organizują między sobą tzw. „olla común” czyli wspólne gotowanie, mając na względzie przede wszystkim te rodziny, którym nie starcza pieniędzy na zakup żywności. "Jest to piękne świadectwo solidarności między sąsiadami, bez względu na wyznanie wiary czy przekonania polityczne" – uważa pracujący tam polski kapłan ks. Szymon Zurek.

W parafiach grupy Caritas rozeznawały w tych dniach konkretne potrzeby najbardziej potrzebujących rodzin, by móc przygotować na Niedzielę Ubogich obiady i zanieść je do dzielnic. Np. w parafii św. Franciszka z Asyżu przygotowano ponad 450 porcji obiadów. W całe to dzieło byli zaangażowani członkowie wszystkich grup parafialnych: katechiści, grupa młodzieżowa, grupy muzyczne, lektorzy, animatorzy Kościelnych Wspólnot Podstawowych, Legion Maryi.

Ks. Zurek podkreślił, że w tym szczególnie trudnym czasie dla Boliwijczyków, możliwość podzielenia się z najbardziej potrzebującymi braćmi i siostrami, jest piękną okazją do praktykowania przykazania miłości, przelania wiary, którą żyją, która im dała tyle siły w trudnych dniach kryzysu, w konkretny czyn miłosierdzia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem