Bp Greger zauważył, że Zmarły odszedł w dniu święta Ofiarowania Pańskiego, a jego pogrzeb odbywa się w czasie zimowych igrzysk olimpijskich.
Czy to tylko zbieg okoliczności, czy też znak, przez który Bóg chce nam coś powiedzieć?
- pytał bp Greger.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Hierarcha wielokrotnie przywoływał myśl, że życie człowieka „podobne jest do bojowania”, nawiązując zarówno do Księgi Hioba, jak i do polskiej tradycji literackiej - Jana Kochanowskiego, Mikołaja Reja i ks. Piotra Skargi. W tym kluczu odczytywał także biografię Mariana Kasprzyka, który - jak podkreślił -
traktował swoje życie poważnie i odpowiedzialnie, nie uciekając od trudnych tematów.
Diecezja bielsko-żywiecka
Pogrzeb Mariana Kasprzyka
Duchowny przypomniał świadectwa zmarłego olimpijczyka, w których mówił o walce z chorobą nowotworową, o trudnym czasie choroby i śmierci żony Krystyny, której poświęcił się całkowicie, oraz o zwycięstwie nad własnym uzależnieniem.
To nie było teoretyzowanie. To było życie
- zaznaczył.
Odwołując się do fragmentu Ewangelii według św. Mateusza (Mt 11,25-30), biskup zwrócił uwagę, że Bóg objawia swoje tajemnice „prostaczkom”, wybierając często to, co w oczach świata wydaje się słabe i niepozorne. Przywołał liczne przykłady biblijne: naród izraelski, Dawida, Jakuba, Józefa, Gedeona, a w Nowym Testamencie - prostych rybaków powołanych przez Jezusa oraz Betlejem jako miejsce Jego narodzin.
Bóg wybiera „to, co nie jest”, abyśmy odkryli, że wszystko w naszym życiu jest łaską
- mówił biskup. Wskazał także na macierzyński rys Bożej miłości: tak jak matka poświęca najwięcej uwagi najsłabszemu dziecku, tak Bóg szczególną troską otacza tych, którzy w oczach świata nie są wielcy.
Diecezja bielsko-żywiecka
Pogrzeb Mariana Kasprzyka
Reklama
Kaznodzieja zaznaczył, że życie Mariana Kasprzyka należy odczytywać w świetle słów z Księgi Mądrości: „Sprawiedliwy, choćby umarł przedwcześnie, znajdzie odpoczynek”.
Nie liczbą lat mierzy się wielkość życia, ale jego sensem przeżytym przed Bogiem - stwierdził.
Na zakończenie homilii hierarcha wyraził wdzięczność za obecność i świadectwo Zmarłego: jako sportowca, który dawał Polakom radość w trudnych czasach, ale przede wszystkim jako człowieka wiary, pracy i odpowiedzialności. W osobistym wspomnieniu nawiązał także do faktu, że Marian Kasprzyk reprezentował w latach 1970-1974 klub Górnik Wesoła - miejscowość rodzinną bp. Gregera.
Diecezja bielsko-żywiecka
Pogrzeb Mariana Kasprzyka
- On już na ringu do walki nie stanie - powiedział biskup.
Wierzymy jednak, że po walce życia stoi przy Jezusie, który jak sędzia na ringu unosi jego rękę, ogłaszając ostateczne zwycięstwo. Ufamy, że mistrz sportu Marian Kasprzyk znalazł się w objęciach Mistrza nad mistrzami
- dodał.
W uroczystościach pogrzebowych w bielskiej katedrze uczestniczyli licznie zgromadzeni wierni, rodzina, przyjaciele, przedstawiciele świata sportu oraz duchowieństwo.
Jeszcze przed rozpoczęciem Mszy św. pogrzebowej śp. Mariana Kasprzyka w bielskiej katedrze św. Mikołaja wypowiedziano słowa pożegnania, przybliżające Zmarłego jako wybitnego sportowca, człowieka wiary oraz postać trwale zapisaną w historii polskiego sportu i życia społecznego.
Reklama
W imieniu Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Mariusz Kotecki odczytał list kondolencyjny. Podkreślono w nim, że Marian Kasprzyk był jednym z najwybitniejszych polskich pięściarzy, „prawdziwym artystą ringu”, zachwycającym doskonałą techniką, determinacją i hartem ducha. Prezydent zwrócił uwagę, że swoją postawą wielokrotnie udowadniał, iż prawdziwa siła nie rodzi się wyłącznie z przygotowania fizycznego, ale z wiary, samozaparcia i wewnętrznej dyscypliny. Przypomniał jego skromność oraz drogę sportową zwieńczoną złotym medalem olimpijskim w Tokio w 1964 roku, zdobytym mimo poważnej kontuzji dłoni w finałowej walce.
Marian Kasprzyk całym życiem i sportową drogą wielokrotnie udowadniał, że prawdziwa siła nie bierze się z atletycznego przygotowania, szybkiej pracy nóg czy mocy mięśni. Swoimi dokonaniami pokazywał, jak wiele można zdziałać dzięki zapałowi, samozaparciu i wierze we własne możliwości
- napisał prezydent RP.
Głos zabrał zastępca prezydenta Bielska-Białej Adam Ruśniak, który podkreślił, że wraz ze śmiercią Mariana Kasprzyka zakończyła się pewna epoka w historii polskiego sportu. Podkreślił również, że zmarły sportowiec był znakomitym ambasadorem Bielska-Białej, a decyzją Rady Miejskiej w 1990 roku został wpisany do Księgi Zasłużonych dla Miasta.
W imieniu Polskiego Komitetu Olimpijskiego głos zabrał jego wiceprezes Mieczysław Nowicki. Nazwał śp. Mariana Kasprzyka symbolem siły, odporności i uczciwego współzawodnictwa. Podkreślił jego skromność, godność i szacunek dla przeciwnika, a także zaangażowanie w działania na rzecz środowiska olimpijskiego i młodszych pokoleń sportowców.
Prezes Polskiego Związku Bokserskiego Grzegorz Nowaczek zwrócił uwagę, że zmarły bokser był nie tylko legendą ringu, ale przede wszystkim wychowawcą i autorytetem moralnym.
Człowiek żyje tak długo, jak długo trwa o nim pamięć
- zaznaczył, dziękując Zmarłemu za pasję, dobre słowo i wsparcie, jakiego udzielał kolejnym pokoleniom pięściarzy.
Prezes Beskidzkiej Rady Olimpijskiej Tadeusz Pilarz zwrócił uwagę na jego głęboką religijność, umiłowanie modlitwy różańcowej oraz własnoręczne wykonywanie różańców w barwach olimpijskich, którymi obdarowywał bliskich i przyjaciół.
Reklama
Poruszające słowa zabrzmiały także w imieniu rodziny oraz przyjaciół. Wspominano go jako człowieka serdecznego, pogodnego, obdarzonego poczuciem humoru, a zarazem niezwykle wrażliwego na cierpienie innych. Podkreślano, że jego zwycięstwa sportowe na zawsze pozostaną w historii, a on sam - w sercach tych, którzy mieli szczęście go poznać.
Ks. Andrzej Zawada, proboszcz parafii w Rajczy, odczytał pożegnanie autorstwa zaprzyjaźnionego dziennikarza sportowego Artura Gaca, który przypomniał duchową drogę Mariana Kasprzyka, jego głębokie nawrócenie, oddanie Matce Bożej oraz świadectwo wiary przeżywanej do końca - w chorobie, cierpieniu i codzienności.
Odczytano także przesłanie pożegnalne, które wystosował były duszpasterz sportowców ks. prałat Mirosław Mikulski. Kapłan znał Mariana Kasprzyka od ponad 30 lat i towarzyszył mu duchowo. Wspominał wspólne pielgrzymki sportowców, m.in. do Ziemi Świętej i na Jasną Górę, oraz drogę wiary mistrza olimpijskiego - od oddalenia od Boga po głębokie nawrócenie, które dokonało się w czasie choroby i śmierci żony Krystyny, a następnie w osobistym zmaganiu z chorobą nowotworową. Podkreślił jego wierność sakramentom, umiłowanie Matki Bożej oraz fakt złożenia złotego medalu olimpijskiego z Tokio jako wotum na Jasnej Górze. Zwrócił uwagę na świadectwo życia religijnego Zmarłego, wyrażające się także w własnoręcznym wykonywaniu i rozdawaniu różańców w barwach olimpijskich, oraz wyraził przekonanie o jego zbawieniu.
Uczestnicy pogrzebu przejechali spod katedry na cmentarz parafialny w Kamienicy. Tu mistrz olimpijski z Tokio spoczął obok ukochanej żony Krystyny.
Diecezja bielsko-żywiecka
Miejsce spoczynku ś.p. Mariana Kasprzyka
Reklama
Marian Kasprzyk urodził się 22 września 1939 roku we wsi Kołomań na Kielecczyźnie jako najmłodszy z siedmiorga rodzeństwa. Karierę bokserską rozpoczął w 1958 r. W sezonie 1959/60 zdobył swój pierwszy medal, Z drużyną BBTS Bielsko wywalczył tytuł drużynowego Mistrza Polski. W wieku 21 lat zadebiutował w igrzyskach olimpijskich. Z Rzymu przywiózł brązowy medal. Na kolejnej olimpiadzie, mając 25 lat, spełnił swoje najskrytsze marzenia, zdobywając złoty medal.
Jego walka finałowa przeszła do historii polskiego boksu: Kasprzyk w pierwszej rundzie złamał kciuk. Mimo to nie poddał się i wygrał z groźnym rywalem reprezentującym Związek Radziecki, Litwinem Rikardasem Tamulisem.
Przez 17 lat kariery bokserskiej Marian Kasprzyk stoczył 270 walk, odnosząc 232 zwycięstwa i ponosząc 28 porażek. 10 pojedynków było nierozstrzygniętych.
Zmarł 2 lutego br. w wieku 86 lat.
