W ostatnią styczniową noc niespodziewanie odszedł do Pana ks. kan. Krzysztof Czerwiński, proboszcz parafii św. Józefa w Świdniku. Przez 33 lata służył wspólnocie w Adampolu. 3 lutego w świdnickiej świątyni po raz ostatni zgromadził wokół siebie pogrążonych w bólu parafian, przyjaciół oraz najbliższą rodzinę: siostry Elżbietę i Danutę. Dzień później uroczystości pogrzebowe odbyły się w rodzinnym Klimontowie. Żałobnym Liturgiom przewodniczyli bp. Adam Bab i abp Stanisław Budzik. – Przyszliśmy tu z bólem, który towarzyszy ludzkim sercom, kiedy tracą kogoś bliskiego: ojca i pasterza; kogoś, kto w szczególny sposób służy, bo proboszcz to ktoś kto służy temu, aby życie miało dostęp do ludzkich serc. Śp. ks. Krzysztof Czerwiński całym sobą służył, aby życie było nie tylko ludzkie, ale przede wszystkim Boże, święte – powiedział bp Bab.
Reklama
Ksiądz Krzysztof Czerwiński urodził się w 1958 r. w Sandomierzu; święcenia prezbiteratu przyjął w 1983 r. w Lublinie. Jako wikariusz pracował w Wożuczynie, Puławach (pw. Wniebowzięcia NMP), Nałęczowie i Świdniku (pw. Chrystusa Odkupiciela). W 1993 r. został powołany na urząd proboszcza nowoutworzonej parafii św. Józefa, której przewodził przez 33 lata. Był duszpasterzem środowisk lotniczych i kapelanem Portu Lotniczego Lublin, w którym z jego inicjatywy powstała kaplica św. Cyryla i Metodego dla podróżnych. Jak powiedział ks. Piotr Stańczak w pożegnalnej homilii, na wybór drogi życia śp. ks. Czerwińskiego ogromny wpływ miał św. Jan Paweł II, którego nauczaniu do końca pozostał wierny. Po maturze wybrał seminarium w Lublinie, by studiować na jedynej wówczas w Polsce katolickiej uczelni, której profesorem był papież. Mając zaledwie 10-letni staż kapłański, został wskazany przez ks. Tadeusza Nowaka na proboszcza parafii św. Józefa w Świdniku. Przyjął to zadanie nie wiedząc, że pozostanie tu do końca życia, troszcząc się o świątynię i gromadzącą się w niej wspólnotę. Sąsiedztwo lotniska i osobista pasja sprawiły, że przez niemal dwie dekady służył temu środowisku jako duszpasterz i przyjaciel. Szczególne miejsce w jego kapłańskiej posłudze zajmowali wikariusze, dla których był ojcem. Obecny, ks. Dawid Lebowa, współpracował z nim od 2018 roku. – Miałem wielkie szczęście spotkać wyjątkowego kapłana i wyjątkowego człowieka, który był dla mnie ojcem i przyjacielem – zaświadczył ks. D. Lebowa.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Zmarłego kapłana pożegnali m.in. poseł Bartłomiej Pejo, starosta świdnicki Waldemar Jakson i burmistrz miasta Marcin Dmowski. – Przygotowywał mnie do I Komunii św., był dla mnie jako ministranta wzorem pokornej i cichej służby przy ołtarzu. Nigdy nie odmawiał rozmowy, zawsze znajdował czas by wysłuchać i służyć dobrą radą kapłana i przyjaciela. Był ciepłym, odpowiedzialnym pasterzem, zatroskanym o zgodę i jedność. Wychowywał kolejne pokolenia w miłości do Boga i człowieka – zaświadczył B. Pejo. Starosta świdnicki wspominał swoją współpracę ze zmarłym, zwracając uwagę na jego wierność Ewangelii i Kościołowi oraz na miłość do Matki Bożej i św. Jana Pawła II. Przypomniał, że z inicjatywy ks. Czerwińskiego przy kościele św. Józefa powstały m.in. kaplica lotników z Matką Bożą Loretańską, pomnik św. Jana Pawła II oraz kapliczka gietrzwałdzka. – Śp. ks. Krzysztof był dla nas proboszczem, ojcem, przyjacielem. Nie szukał rozgłosu i nie potrzebował zaszczytów, bo wystarczyła mu służba drugiemu człowiekowi. Zawsze otwarty, obecny i gotowy wysłuchać; kochał ludzi i zbudował kościół nie tylko z cegieł, ale z relacji i zaufania, prawdziwą wspólnotę – powiedział M. Dmowski. Zmarłego pożegnali także prezes Portu Lotniczego Lublin Dariusz Krzowski, ks. Marian Szuba z roku święceń oraz ks. Tadeusz Nowak.
Parafianie, żegnając ukochanego proboszcza, podkreślili, że był dobrym siewcą, gorliwym kapłanem i pokornym człowiekiem na wzór św. Józefa. Często przywoływał powiedzenie, że „gdy Bóg jest na pierwszym miejscu, wszystko inne jest na swoim miejscu”. Te słowa zobowiązali się traktować jak duchowy testament pasterza i ojca.
