Nieustannie chce udowadniać, pouczać, stawiać na swoim, wykrzykując jak bęben wojenny jedno słowo: „JA!”. Bunt, jeśli się w Tobie pojawia, jest jak fala sztormowa, która uderza o brzegi Twojej duszy, burzy pokój serca, mąci wiarę, zaciemnia widzenie. Rodzi się z niezrozumienia, dlaczego Twoje życie toczy się tak, a nie inaczej. I chociaż zdaje Ci się, że dryfujesz po ciemnym morzu zdarzeń bez latarni i bez kompasu, to właśnie wtedy ufność w Bożą mądrość jak kotwica rzucona w głębię pozwala zatrzymać się i odnaleźć punkt oparcia. Bo Boża mądrość to nie wąska uliczka naszego logicznego rozumu, ale piękna polna droga pośród wiosennych kwiatów i błękitu nieba, na której poruszają się aniołowie i święci. Nie zawsze wiesz, dokąd prowadzi, ale gdy nią idziesz, w Twojej duszy zaczyna kiełkować pokój jak źródło bijące na pustyni walki wewnętrznej.
Proszę, zatrzymaj się i chwilę pomyśl nad tym. INNEGO WYJŚCIA NIE MA, BRACIE, SIOSTRZYCZKO, to nie mur, ale brama, przez którą trzeba Tobie i mi przejść. Pogódź się z tym, jak żeglarz godzi się z wiatrem nie po to, by się poddać, ale by rozwinąć żagle i wreszcie płynąć z nurtem Bożej woli.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Nie komplikuj sobie dalej życia, Twoje serce nie jest stworzone do wojny z Bogiem, ale do zjednoczenia z Nim w miłości.
Reklama
Lecimy zatem dalej. Bóg sam to powiedział: „Bo myśli moje nie są myślami waszymi ani wasze drogi moimi drogami – wyrocznia Pana. Bo jak niebiosa górują nad ziemią, tak drogi moje – nad waszymi drogami i myśli moje – nad myślami waszymi” (Iz 55,8-9).
Bracie, Siostro, czyż nie jest to jak szczyt niedostępnej góry, wokół której krążymy w dolinach naszych ograniczeń, próbując zrozumieć horyzont, który Bóg widzi z wysoka? Nie warto więc kłócić się z tymi słowami ani próbować ich obejść boczną ścieżką ludzkiego rozumowania.
Przypominają one bowiem, że nasze „dlaczego” nie unieważnia Jego „dlatego”. Nie szukajmy furtki, która pozwoli nam na dalszy bunt lub pielęgnowanie własnych wyobrażeń o sensie – nie zachowujmy się jak dzieci, które chcą rozgryźć tajemnicę miłości ojca, zanim zrozumieją, czym ona naprawdę jest.
Ktoś zapyta z bólem: „Ale przecież Bóg jest dobry, a mnie spotykają same nieszczęścia…”. Wtedy powinieneś spojrzeć na krzyż, najwyższy dowód wierności Bożej woli.
Co powiesz, Przyjacielu, na to, co przytrafiło się Jezusowi, który wypełniał wolę Boga doskonale? Czy dziś, kiedy widzimy, co zrodziła ta ofiara, nie uznajemy, że wszystko miało głęboki sens? To, co wyglądało jak klęska, stało się bramą do życia wiecznego i wielką mądrością. Jak zatem przełożyć to na własne życie? To trudne. Bo nasze myślenie to jak świeczka przy wschodzącym słońcu i łatwo gaśnie w blasku Bożej mądrości.
Reklama
Nie widzimy dalej niż kilka kroków. A przecież Bóg już patrzy na nasze przyszłe zbiory, gdy my wciąż jeszcze siejemy we łzach. Nawet św. Piotr – skała Kościoła – chciał zawrócić Jezusa z drogi krzyża, jakby chciał osłonić Go parasolem przed deszczem chwały, który miał przyjść przez cierpienie. I oto co usłyszał od Jezusa: „Zejdź Mi z oczu, szatanie! Jesteś Mi zawadą, bo nie myślisz o tym, co Boże, ale o tym, co ludzkie” (Mt 16,23). Tyle razy i my mówimy: „Niech cię Bóg broni”, gdy tymczasem On właśnie prowadzi nas drogą krzyża, która rodzi zmartwychwstanie. Dlaczego nie potrafimy zaakceptować Bożej woli?
Bo nie znamy przyszłości i mamy obawy wynikające z braku pełnej ufności. Stoimy przy drzewie w zimie, nie wiedząc, że na wiosnę zakwitnie.
Brak znajomości tej pięknej przyszłości prowokuje nas do ucieczki, rozpaczy, a czasem nawet oskarżeń wobec Boga. A przecież ŚWIĘTY FRANCISZEK SALEZY MÓWIŁ: „Nie patrz na przyszłość jak na nieprzyjaciela, ale jak na miejsce spotkania z Bogiem”. Dlatego trzeba Jemu właśnie zaufać. Złożyć swoje troski w Jego ramionach, jak dzieci zasypiające na piersi ojca, wedle słów: „Wszystkie troski wasze przerzućcie na Niego, gdyż Jemu zależy na was” (1 P 5,7). On już widzi nasze jutrzejsze dni, nasze niepokoje, naszą radość, a nawet to, jak będziesz się uśmiechać w niebie, bo wreszcie wszystko zrozumiesz. On zna Twoje życie lepiej niż Ty sam, bo nie patrzy tylko na dzisiejsze łzy, al na wieczność, która z nich wypłynie. „Ja bowiem znam zamiary, jakie mam wobec was – wyrocznia Pana – zamiary pełne pokoju, a nie zguby, by zapewnić wam przyszłość, jakiej oczekujecie” (Jr 29,11). Boża wola więc spada na nas jak deszcz z nieba nie po to, aby nas przemoczyć, ale po to, aby użyźnić naszą ziemię i dać plon. Święta Teresa z Lisieux pisała: „Wszystko jest łaską. Nawet to, co boli – to tylko kawałek drogi, który Bóg wybrał, by zaprowadzić nas do nieba”.
TAK WIĘC, KOCHANE DUSZE – SERCA W GÓRĘ!
Niech dziękczynienie stanie się radosnym krzykiem dnia dzisiejszego, a pokój pięknym sztandarem Twojego serca! Bądźmy mądrzy nie własnym rozumem, ale Jego mądrością, która jak promienie słońca wschodzi ponad naszą mgłę.
Artykuł zawiera fragment książki Arkadiusza Łodziewskiego „Boży poradnik współpracy z wolą Boga. Jak żyć nie po swojemu, a o wiele lepiej?”, wyd. Salwator. Zobacz więcej: ksiegarnia.niedziela.pl.

