Reklama
Na początku lat 50. XX wieku amerykańska telewizja wchodziła w swój złoty wiek, który trwał kolejne dwie dekady. Nigdy wcześniej ani nigdy później telewizja nie wpływała tak znacząco na kulturę i sposób życia zwykłego Amerykanina. Srebrny ekran kształtował to, jak społeczeństwo postrzegało rodzinę, miłość, politykę i inne aspekty życia – nawet normy społeczne. Telewizja stała się w pewnym sensie medium „totalnym”, formując amerykańskie umysły bardziej, niż współcześnie czyni to internet. Powstające wówczas seriale i programy były starannie produkowane, miały dobrze napisane scenariusze, wybitnych aktorów i reżyserów, dominowała jednak wśród nich tematyka rozrywkowa – z jednym wyjątkiem. Nowojorski biskup, który wytykał Amerykanom grzech, mówił im o obowiązkach wobec Boga i rodziny, ganił komunistów i z chrześcijańską miłością modlił się na antenie za Hitlera i Stalina, gromadził każdego tygodnia przed odbiornikami miliony widzów. Był to paradoks tamtych czasów, że z najpopularniejszymi programami rozrywkowymi mógł konkurować pod względem oglądalności tylko katolicki biskup. Fulton John Sheen stał się swego rodzaju telewizyjnym celebrytą, a w 1952 r. otrzymał nawet Nagrodę Emmy – telewizyjnego Oscara – dla „Najbardziej Wybitnej Osobowości” srebrnego ekranu. Jego audycje i książki były rozchwytywane nie tylko przez katolików. Również dziś, ponad cztery dekady od jego śmierci, książki bp. Sheena błyskawicznie znikają z księgarskich regałów. Jak osoba ta zdobyła rozgłos? Dlaczego bp Sheen nadal jest tak popularny, również w Polsce?
Z El Paso do Rzymu
Reklama
W ciasnym mieszkaniu nad sklepem z narzędziami swojego ojca 8 maja 1895 r., w liczącej wówczas niespełna 1,5 tys. mieszkańców mieścinie El Paso w stanie Illinois urodził się pierwszy z czterech synów Newtona i Delii Sheen. Głęboko wierzący państwo Sheen szybko ochrzcili pierworodnego, dając mu imiona Peter John. Nikt z rodziny i przyjaciół nie zwracał się jednak do niego imionami nadanymi mu na chrzcie – wszyscy nazywali go: Fulton, co stanowiło nawiązanie do panieńskiego nazwiska jego matki. Rodzina Sheenów nie zabawiła długo w El Paso, w poszukiwaniu lepszych perspektyw przeprowadziła się do pobliskiej Peorii, gdzie Fulton zdobył elementarne wykształcenie, a w 1913 r. ukończył z wyróżnieniem szkołę średnią Spalding Institute w Peorii, choć jak zauważono: „Ironią losu jest to, że człowiek, którego słowa dotarły do milionów ludzi, został wyrzucony z drużyny debatującej w szkole średniej, bo nie potrafił publicznie przemawiać”. Dalszą edukację kontynuował w katolickim St. Viator College w Bourbonnais. W tym czasie rozeznał swoje powołanie, w związku z czym rozpoczął naukę w Saint Paul Seminary w stanie Minnesota. Święcenia kapłańskie przyjął 20 września 1919 r. w katedrze St. Mary w Peorii. Wkrótce po święceniach został skierowany do Europy, by kontynuować naukę. W 1923 r. uzyskał doktorat z filozofii na Katolickim Uniwersytecie w Lowanium w Belgii. W tym samym roku otrzymał nagrodę kard. Merciera za najlepszy traktat filozoficzny, stając się pierwszym Amerykaninem uhonorowanym tym wyróżnieniem. W 1924 r. ks. Sheen trafił do Rzymu, gdzie na Angelicum obronił doktorat z teologii.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Grzeczny chłopiec
Młody, inteligentny, błyskotliwy i dobrze wykształcony kapłan w 1926 r. wrócił z Europy do rodzimej diecezji w Peorii. Nie zdążył dobrze się rozpakować, a już otrzymał propozycje pracy z dwóch prestiżowych uczelni: Uniwersytetu Columbia w Nowym Jorku oraz angielskiego Oxfordu. Obie uczelnie widziały go u siebie jako wykładowcę filozofii, jednak na przeszkodzie stanął bp Edmund Dunne, który skierował młodego kapłana do pracy duszpasterskiej w jednej z najuboższych parafii w diecezji. Ksiądz Fulton pokornie przyjął decyzję biskupa. Przez 9 miesięcy pracował jako wikariusz, wykonując każde polecenie proboszcza parafii św. Patryka. Po tym czasie nieoczekiwanie został wezwany przez bp. Dunne´a. Okazało się, że praca w tej biednej parafii była testem pokory, który ks. Sheen zdał. Biskup chciał się przekonać, czy pobyt w Europie i rosnąca sława Sheena jako naukowca w sposób niezdrowy nie rozbudzi jego ambicji. Gdy zrozumiał, że jest on obojętny na blichtr tego świata, udzielił mu zgody na dalszy rozwój kariery akademickiej, stwierdzając: „Ojciec Cullen mówi, że byłeś grzecznym chłopcem w St. Patrick's. Więc biegnij do Waszyngtonu”. Tym samym ks. Sheen rozpoczął pracę na Katolickim Uniwersytecie Ameryki w Waszyngtonie, gdzie wykładał filozofię i teologię do 1950 r.
Życie jest warte przeżycia
Reklama
Równocześnie z pracą w Waszyngtonie Sheen stawiał pierwsze kroki w mediach. W 1930 r., po zaledwie 11 latach kapłaństwa, prowadził cotygodniową audycję radiową zatytułowaną The Catholic Hour, która przed odbiornikami gromadziła rzesze wiernych – szacuje się, że przez 20 lat trwania audycji każdego tygodnia Sheena słuchało 4 mln ludzi. Popularność jego kazań i wykładów sprawiła, że na początku lat 50. XX wieku Sheenem zainteresowała się telewizja. DuMont Television Network, która była jedną z pierwszych komercyjnych stacji telewizyjnych w USA, zaproponowała Sheenowi prowadzenie autorskiego programu religijnego. W 1951 r., gdy papież Pius VI mianował ks. Sheena biskupem pomocniczym Nowego Jorku, rozpoczęła się także jego telewizyjna kariera. Prowadzony przez niego program Life Is Worth Living (Życie jest warte przeżycia) okazał się prawdziwym hitem. Przed kamerami biskup omawiał kwestie moralne tamtych czasów, często używając rysunków na tablicy, aby pomóc zrozumieć temat – co wówczas było dość nowatorskim zabiegiem. Ze swoim hipnotyzującym spojrzeniem, z rozbrajającym uśmiechem, ujmującym poczuciem humoru i dramatycznym przekazem podbił serca widzów. W szczytowym momencie oglądalności Life Is Worth Living gromadził przed telewizorami ponad 30 mln widzów każdego tygodnia – w większości niekatolików. Program emitowany w najlepszym czasie antenowym z powodzeniem rywalizował z najpopularniejszymi programami rozrywkowymi. Sheen nie pobierał wynagrodzenia za prowadzenie programu, swoją pracę telewizyjną traktował jako ewangelizacyjną misję. Przyczynił się do nawrócenia na katolicyzm rzeszy protestantów. Life Is Worth Living nadawany był do 1957 r. Biskup Sheen powrócił do telewizji jeszcze dwukrotnie: w latach 1958-61 z The Best of Bishop Sheen w NTA Film Network, a w 1961 r. z The Fulton Sheen Program – zasadniczo wznowieniem Life Is Worth Living.
Prekursor teleewangelizacji
Biskup Sheen był także płodnym pisarzem – napisał 73 książki. Inspirował jednak nie tylko swoją nauką. Na miliony ludzi wywarły wpływ jego sposób życia i świadectwo jego osobistej relacji z Bogiem. W latach 70. XX wieku bp Sheen ciężko chorował. Seria operacji, które przeszedł w 1977 r., pozbawiła go sił. Zmarł 9 grudnia 1979 r. w swojej prywatnej kaplicy podczas modlitwy przed Najświętszym Sakramentem. Jeszcze dwa miesiące przed śmiercią spotkał się z Janem Pawłem II, który z uznaniem mówił o jego medialnej działalności. Orędzia bp. Sheena pozostają dziś tak samo aktualne i sugestywne, jak były prawie pół wieku temu – był intelektualnym gigantem i człowiekiem prawdziwej wiary, który w czasach, gdy telewizja serwowała widzom tanią rozrywkę, uczynił z niej masowe narzędzie ewangelizacyjne.
Tekst pochodzi z archiwalnego numeru "Niedziela. Magazyn". Nowy numer zamów telefonicznie 34 369 43 51 lub mailowo kolportaz@niedziela.pl lub kup e-wydanie: magazyn.niedziela.pl.

