Dn 3,25.34-43 <- KLIKNIJ
Księga Daniela opowiada o trzech młodzieńcach w piecu, a dzisiejszy fragment pochodzi z tradycji greckiej tej księgi, włączonej między Dn 3,23 a dalszy ciąg opowiadania. Św. Hieronim zauważa, że tekst hebrajsko‑aramejski urywa się przed tą modlitwą, a ona sama została zachowana w greckich rękopisach. Azariasz modli się „w środku ognia”. Miejsce zagrożenia staje się miejscem modlitwy. Pierwsze zdania uznają sprawiedliwość Boga. Potem pada wyznanie win w liczbie mnogiej. Hieronim podkreśla, że młodzieńcy nie ponosili osobistej winy za dawne odstępstwa, a mówią jako przedstawiciele narodu. Niewinny staje przy winnych i bierze na siebie ciężar wspólnego wstydu. Modlitwa nie ukrywa klęski. Lud został „umniejszony” i upokorzony. Pojawia się prośba „dla Twego imienia”. Imię w Biblii oznacza rozpoznawalność Boga w dziejach. Azariasz prosi, aby Bóg nie odsunął swojego miłosierdzia, mimo że czyny ludu na to zasługują. Tekst wspomina brak wodza, proroka i ofiar. Zostaje tylko postawa skruchy i pokory, która w warunkach wygnania zastępuje to, czego nie można złożyć w świątyni. Hieronim zaznacza, że te słowa mają szczególną wagę w czasie prześladowań; wspólnota traci świętych ludzi i nie może składać ofiar. Modlitwa odwołuje się do Abrahama, Izaaka i Jakuba oraz do obietnicy licznego potomstwa. Pamięć o ojcach staje się językiem nadziei. Tekst łączy prawdę o grzechu z odwagą proszenia. Prośba nie zmierza do pokazowego znaku. Ona zmierza do ocalenia, które pokazuje, że Bóg słyszy także z wnętrza płomieni.
Mt 18,21-35 <- KLIKNIJ
Fragment należy do mowy Jezusa o życiu wspólnoty (Mt 18), po napomnieniu braterskim i po słowach o „wiązaniu i rozwiązywaniu”. Piotr pyta o granicę przebaczenia i podaje liczbę siedem. W języku Biblii siedem oznacza pełnię. Jezus odpowiada: „siedemdziesiąt siedem razy”. Brzmi tu aluzja do Rdz 4,24, gdzie Lamek zapowiada zemstę „siedemdziesiąt siedem razy”. Jezus odwraca słowa przemocy i kieruje je ku przebaczeniu bez rachuby. Przypowieść o królu i dwóch dłużnikach rozwija tę naukę w obrazach ekonomicznych. Pierwszy sługa ma dług dziesięciu tysięcy talentów. Mateusz łączy największą zwyczajową liczbę (gr. myrion) z największą jednostką obrachunkową. Suma staje się niewyobrażalna. NET podaje przeliczenie: dziesięć tysięcy talentów to około 60 milionów denarów, a denar oznaczał typową zapłatę za dzień pracy. Sto denarów drugiego sługi stanowi ułamek tej kwoty, zaledwie jedną sześćdziesiątą talentu. Król daruje całość długu, używając języka „puszczenia wolno” (aphiēmi), znanego także z modlitwy o darowanie win. Jan Chryzostom podkreśla tu kontrast. Jeden otrzymuje pełne darowanie, drugi prosi tylko o zwłokę, a mimo to nie dostaje nawet tego. Ten sam sługa spotyka współsługę i chwyta go za gardło. Chryzostom zauważa, że nie pamięta nawet słów, które sam przed chwilą wypowiedział, prosząc o cierpliwość. Współsłudzy reagują bólem i składają sprawę królowi. Król nazywa pierwszego „niegodziwym” i mówi o współczuciu, które miało zostać okazane dalej. Chryzostom dopowiada, że dar królewski nie zostaje cofnięty, lecz zostaje utracony przez okrucieństwo obdarowanego. Augustyn widzi w liczbie „siedemdziesiąt siedem” znak braku granicy, a nie tabelę do odliczania. Zakończenie wspomina o wydaniu „katom” (basanistai) aż do spłaty długu, a obraz odsłania bezwyjściowość człowieka, który zamyka innych w więzieniu długów. Wielki Post stawia tu prostą prawdę: przebaczenie przyjęte od Boga staje się miarą relacji między ludźmi, a brak przebaczenia podcina własną wolność. Mateusz opisuje władcę czasownikiem (splagchnizomai), który w Ewangeliach nazywa poruszenie współczuciem i skłania do czynu.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
